Dodaj do ulubionych

do madee :)

02.06.04, 13:41
ja nie w celu wyklocania sie o cokolwiek, czy z pretensjami.. wrecz zupelnie
odwrotnie. chcialam sie podzielic refleksjami na temat recenzji
madee "rock'n'roll" adamsa na screenagers.pl
smile
czyli, tak wlasciwie to chyba bedzie moja wlasna recenzja ostatnich dokonan
wyzej wspomnianego...
recenzja madee znajduje sie tu:
www.screenagers.pl/index.php?service=albums&action=show&id=396
moje zdanie ponizej:

zaczne od tego, ze adams zaistnial w moim swiecie wlasciwie wylacznie
dzieki... tytulowi jednej z piosenek ze znakomitej "gold"(2002) - "sylvia
plath". mam obsesje na punkcie tej poetki amerykanskiej i dlatego wlasciwie
zwrocilam uwage na ten album po raz pierwszy. facet, ktory wie, kim byla
plath i na dodatek napisal o niej piosenke? to musialo byc cos
niezwyklego...po przesluchaniu pierwszych trzydziestu sekund tego utworu
wiedzialam, ze ten gosc zmieni zupelnie moje fascynacje muzyczne. na gold sie
nie skonczylo, oczywiscie. ale nie o tym mialam..tym razemwink
zanim ktokolwiek siegnie po "rock'n'roll" (2003) powinien dobrze zapamietac
slowa adamsa, ktory w jednym z wywiadow radiowych opowiadal o pracy nad tym
albumem... "popatrzylem na swoja plytoteke i pomyslalem, ze fajnie byloby
nagrac cos, co byloby swego rodzaju holdem dla wszystkich moich inspiracji
codziennych, esencja tego, za co cenie oasis, the smiths, u2 czy the
strokes... plyta, ktora moglbym postawic obok tamtych. plyta, ktora bylaby
zapisem moich fascynacji mlodzienczych i tych, ktore pozostaly do dzis. no i
zrobilem "rock'n'roll" " (tak mniej wiecej to brzmialo - nie moge w tej
chwili znalezc pliku z zapisem tej rozmowy, ale nie wydaje mi sie, zebym zbyt
swobodnie przetlumaczyla oryginalwink )
i z takiego punktu wyjscia, "r'n'r" jest plyta-holdem. jest przesiaknieta
inspiracjami od pierwszego dzwieku "this is it" (koledzy z "the strokes"
zapytali "is this it?" a ryan na to.. "don't waste my time... this is it!"),
przez swallow (rzeczywiscie, przyjazn z gallagherami daje efekt... co owocuje
takze genialnym coverem "wonderwall" z "love is hell, pt.1")...lekko
grunge'owe brzmienie ("1974" czy "note to self:don't die"), "u2 karaoke" jak
to napisal ktorys z recenzentow amerykanskich, czyli "so alive"... i dalej,
juz z gorki, inspiracje coraz bardziej oczywiste, muzycznie, fakt, moze zbyt
oczywiste... wszechobecni the smiths (to ich plyte jako pierwsza kupil
trzynastoletni adams)... staram sie oceniac w miare obiektywnie, co nie jest
latwe, bo adamsa szczerze uwielbiam... nie moge sie nie zgodzic, ze jest to
najslabsza muzycznie plyta mojego ulubionego niegrzecznego chlopca... bo
jest. jest wtorna, jest kalka i... nie kryje sie z tym. adams nagral te plyte
calkowicie dla zabawy. tak po prostu. i to slychac. ze ludzie bioracy udzial
w tym projekcie swietnie sie bawia. dlatego nie zgodze sie zupelnie, ze jest
nieszczera, czy ze brak w niej emocji... nie brak. tylko te emocje sa
zupelnie inne niz w heartbreakerze, gold czy demolition... nie ma tego
pokladu zalu, smutku... (od razu w uszach pobrzmiewa mi niewiarygodne "call
me on your way back home")... emocje na "r'n'r" sa radosne. facet sie cieszy.
szczerze. nie wiem, jak mozna nie uslyszec tego w "so alive". poza tym -
urok adamsa pozostaje-pomiedzy wierszami. bo on spiewa o rzeczach prostych
jezykiem prostym. tak, jak czuje. wciaz w ten sam sposob, jak wczesniej,
tylko... do troche innej muzykiwink
mialam napisac jedno zdanie w odpowiedzi na recenzje madee, ale, jak zwykle
sie rozpisalam... mialam napisac, ze to byl wybryk. ze cale to adamsowe
rock'n'rollowanie to taki skok w bok. naprawde. nie trzeba daleko szukac,
zeby dojsc do takich wnioskow. wystarczy siegnac po "love is hell", ktore
jest przesiakniete.... adamsem w najlepszym wydaniusmile jest tu zagubiona
posrod cudzych riffow na r'n'r melancholia (bo jedyny jej upust to wlasciwie
smutne slowa wyspiewywane glosem zza sciany do dzwiekow
klawiszy..."everybody's cool playing rock'n'roll / i don't feel cool, cool at
all..."). konkrety? prosze bardzo... chocby "i see monsters"... chocby cover,
o ktorym juz pisalam - "wonderwall"... albo "thank you louise", "city rain,
city streets"... trudno pisac o tej muzyce i o nastroju, w jaki wprawia.
brakuje slow. to sa te kawalki, po ktore siega sie siedzac w srodku nocy w
ciemnym pokoju i czekajac na umierajace w szarosci poranka swiatla latarni...
to sa te dzwieki, ktore zamykaja w sobie wszystkie leki, jakie zbieramy w
ciagu ciezkiego dnia... wszystkie chwile zamyslen, zatracen w przeszlosci...
wszystkie te male rzeczy zebrane razem... jak to inaczej opisac?
"i'm all alone now; i can do as i please / i don't feel like doing much of
anything / true love ain't that hard to find / not that either one of us will
ever know" ("please do not let me go" r.a.)
te dwie polowki tworzace "love is hell", dwie ep, na ktorych mozemy znalezc w
sumie 15 utworow... to ten adams, o ktorego martwi sie madee... adams, ktory
nie uciekl za kumplami z the strokes w strone zbyt prostych rozwiazan. to
adams, ktory mysli o wskrzeszeniu whiskeytown... adams, ktory ma w glowie
miliony pomyslow i przy porannej kawie nuci swieze piosenki... adams, ktoremu
sni sie darth vader zakladajacy kapele rockowasmile
no i to na "love is hell" jest jedna z jego najwspanialszych kompozycji -
"hotel chealsea nights"... choc w jego przypadku trudno zdecydowac, ktory
utwor jest najlepszy. przynajmniej mismile

chcialabym napisac, ze rock'n'roll jest wspanialym, muzycznym dzielem,
zaprzeczyc wszystkim zarzutom stawianym przez madee... ale mam troche wiecej,
niz trzynascie lat i nie pociaga mnie obstawanie przy swoim za wszelka cene.
nie wymienie albumow the smiths w kolejnosci alfabetycznej czy
chronologicznej, ale dostrzagam wtornosci i powtorzeniowosc (?!) "r'n'r".
moge za to napisac, ze rock'n'roll jest wspanialym albumem dla mnie.
wspanialym, bo lubie po niego siegac. wspanialym, bo pomiedzy wersami
"note to self: don't change for anyone; note to self: don't die / note to
self: don't change for anyone - don't change just lie"
znajduje kawalek siebie. wspanialym, bo ten oddech na "r'n'r", jakim jest
tytulowy kawalek, tak inny od reszty, tak pelen smutnej goryczy i zalu to
takie rozliczenie adamsa z rzeczywistoscia. bo on doskonale wie, ze nalezy do
swojego melancholijnego swiata, ze wciaz sni koszmary samotnosci, choc obok
niego spi parker posey... a wtedy slowa: "i don't feel cool, cool at all"
nabieraja innego wymiaru.

"so, i am in the twilight of my youth
not that i'm going to remember..."
Obserwuj wątek
    • Gość: As Re: do madee :) IP: *.vline.pl / 217.98.54.* 02.06.04, 15:53
      Bardzo przepraszam że się wtrącę, ale od dawna nurtuje mnie pytanie, czy Ryan
      Adams ma coś wspólnego z Bryanem Adamsem ??
      • dziewczyna_mickiewicza Re: do madee :) 02.06.04, 15:56
        absolutnie nic smile
        nawet narodowosc inna

        no, jakby sie przyczepic...to maja wspolna piosenke... tzn pod takim samym
        ttyulem (prawie)
        bryan adams - "everything i do (i do it for you)"
        whiskeytown (ryan adams) - "everything i do"

        utwory sa zupelnie rozne, ten drugi ma genialny klimat. pierwszy wszyscy znajasmile
      • madee1 ryan v bryan 02.06.04, 16:48
        Obaj się urodzili 5. listopada smile A raz, jak 'fan' na koncercie Ryana wciąż
        krzyczał 'zagraj Summer of '69!!!' to się podkurzył i przerwał koncert smile)
        • dziewczyna_mickiewicza Re: ryan v bryan 02.06.04, 16:59
          hehehe...no. stara anegdotka, dzieki ktorej ryan jest uwazany za czolowego
          zlego chlopca amerykismile
          gdzies jeszcze krazy w necie po listach dyskusyjnych dosc leciwy juz dowcip:
          "- ryan adams got an award recently, did you know?
          - really? for what?
          - everything i do (i do it for you)"
    • madee1 od madee :) 02.06.04, 16:46
      Zaskoczyłaś mnie. Nie sądziłam, że ktokolwiek ją czytał smile

      Ja Cię generalnie rozumiem, sama jestem fanką w końcu. Niestety, moje odczucia
      są właśnie takie i dlatego bardziej skłaniałam się ku recenzji krytycznej. Nie
      miałam wiele do zarzucenia tej płycie, fajne piosenki, ja w końcu lubię The
      Strokes, Oasis i U2... Ale ja nie chciałam płyty 'w hołdzie'. Prawda jest taka,
      że sięgam po nią niezwykle rzadko. Raczej miałam nadzieję, że ktoś
      zainteresowany Ryanem sięgnie po 'Heartbreakera'. Po 'Pneumonię' Whiskeytown,
      po 'Gold', po 'Love Is Hell'. Rozumiem to, co czułaś po Sylvii Plath, bo ja
      przeżyłam gorączkę po 'Heartbreaker' smile Nie straciłam do niego
      zaufania, 'Rock'N'Roll' dostał ode mnie 5/10, taka tam poprawna fajna płyta.
      Ale ja czekam na następną smile
      • dziewczyna_mickiewicza Re: od madee :) 02.06.04, 16:55
        ciesze sie, ze w sumie generalnie wychodzi na to, ze sie zgadzamysmile))
        i calkowicie rozumiem krytycyzm. oczywiscie, ze lepiej, by ktos, kto jest
        zainteresowany adamsem, siegnal po gold, czy ktorakolwiek inna, bo jesli
        siegnie po "r'n'r" to poczuje sie zawiedziony. traktuje te plyte jako dodatek
        to adamsa codziennego - tego, ktorego znam juz na pamiec. zaskoczyl mnei ta
        plyta zupelnie. i siegam po nia, choc nie jest jego prawdziwie "autorska" dosc
        czesto. bo jest taka komplilacja tego, co mnie bawi w muzyce - bawi nie
        negatywnie, tylko pozytywnie. taka, jak to napisalas, fajna plytasmile
        jedyne, co mi tak naprawde nie pasowalo w twojej recenzji to ten zarzut o
        nieszczerosc. i tylko tyle. bo dla mnie on pozostal szczery, jakkolwiek nie
        poszedl na latwizne muzycznie.
        tez czekam na wiecej... znajac r.a. na pewno nie trzeba bedziemy musialy czekac
        dlugosmile
        • madee1 Re: od madee :) 02.06.04, 17:00
          Fajny chłopak. Płodny taki smile
          • dziewczyna_mickiewicza Re: od madee :) 02.06.04, 17:09
            dzisiaj mam jakis dzien pod znakiem whiskeytown.. dzien caly slucham w kolko:
            don't be sad
            everything i do
            houses on the hill
            don't wanna know why
            i dancing with a women at teh bar
            smile
            mogliby sie w sumie zebrac do kupy i nagrac cos jeszcze razem...
            • madee1 Re: od madee :) 02.06.04, 18:21
              Pozazdrościłam i gra 'Pneumonia'. Mój numer jeden to 'Sit And Listen To The
              Rain' smile
              • dziewczyna_mickiewicza Re: od madee :) 02.06.04, 21:58
                tez bardzo lubiesmile i jeszcze cos z "i'm a flower" w refrenie - nie znam
                dokladnego tytulu, bo jest niekompletny u mnie... smile
      • miecio4 Re: od madee :) 02.06.04, 17:29
        madee1 napisała:

        > Zaskoczyłaś mnie. Nie sądziłam, że ktokolwiek ją czytał



        Ja tez kiedys ją czytałem ale nie do końca.
        • madee1 Re: od madee :) 02.06.04, 17:44
          miecio4 napisał:

          > Ja tez kiedys ją czytałem ale nie do końca.

          A dlaczego nie skończyłeś?
          • miecio4 Re: od madee :) 02.06.04, 17:53
            madee1 napisała:


            > A dlaczego nie skończyłeś?
            >



            Bo było późno w nocy wtedy i zasnąłem snem strudzonego źniwiarza.
            • madee1 Re: od madee :) 02.06.04, 18:07
              miecio4 napisał:

              > Bo było późno w nocy wtedy i zasnąłem snem strudzonego źniwiarza.

              Cienias.
    • dziewczyna_mickiewicza exile on franklin street 03.06.04, 10:05
      czyli to, o czym pisalysmy... ze to taki plodny chlopakwink

      wlasnie slucham jakiejs garazowej wersji "the rescue bluees"... i sciagam
      reszte...
      www.ryan-adams.com

      enjoy the ridewink
      -
    • dziewczyna_mickiewicza cos znalazlam 08.06.04, 13:35
      a dokladniej recenzje, calkiem trafna, choc z kilkoma pojedynczymi elementami
      sie niezgodze, ale za to tak zgrabnie napisana, ze az musze ja przytoczyc...


      Adams, Ryan : Rock 'N' Roll
      Don't let the title fool you. Ryan Adams wants you to think that 'Rock 'N'
      Roll' is a joke LP constructed like a mirror turned with affection and awe on
      his record collection rather than the heavy duty emotional narcissism he's
      famous for.

      And on the face of it, that's just what 'Rock 'N' Roll' delivers - an
      uproarious set of rock songs that audaciously ape the styles of several of his
      current iPod icons. Opener 'This Is It' is all-too-obviously his Strokes
      pastiche, 'Shallow' is Oasis' 'Cigarettes And Alcohol' revisited, 'So Alive'
      wouldn't go amiss on the next U2 LP, 'Note To Self: Don't Die' is pure
      Cobain, 'Anybody Wanna Take Me Home' is what The Smiths would sound like if Moz
      and Marr kissed and made up. And on and on it goes and it's mostly great but...

      'Rock 'N' Roll' is one glorious act of self-deception. Though he'd like to look
      into the mirror of this record and see big, dumb, Fame Academy fun, he can't
      avoid the frightened kid lurking behind all the costume changes and geetar
      poses. "I used to be sad, now I'm just bored with you" he sings on 'Burning
      Photographs', and you realise that he may be playing to the crowd but he's
      singing to himself.

      Almost every song tells the same story - Adams is master of any musical style
      he likes but he's still stuck with a bleeding heart persona that he's
      embarrassed by and, he suspects, we've grown w(e)ary of. He just doesn't know
      what to do with himself so he parades all the trad rock potentials - "If I
      could have my way, I'd take some drugs and we'd smile" ('Wish You Were
      Here'), "If I had a car, I'd drive straight off a bridge into the river and put
      an end to me" ('Burning Photographs') - and they all come up wanting; just more
      romantic poses for his ego to flaunt.

      "Let me sing a song for you that's never been sung before," is the album's
      first lyric and its blackest joke. The line, "Note to self: just lie" is its
      giveaway. 'Rock 'N' Roll' is Ryan Adams' bid to escape himself - one brilliant,
      desperate failure that just goes to show you can hide from just about anything
      but you can't avoid yourself.

      Steve Sutherland
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka