no wlasnie... ja mam kilka na sumieniu. oczywisce, mowimy o tych muzycznych

po pierwsze... slabosc do.. blink182. no ja wiem, ze to szpanerzy,
tandeciarze, komercyjne gogusie, ale... slabosc, to slabosc. niewiele mam na
nia wplywu. i naprawde czasami lubie ich sobie posluchac

po drugie... posiadanie plyt takich "zespolikow" jak sugar ray czy
matchbox20. niewiele i na to poradzic moge...

"when it's over" to moja
ulubiona piosenka na poranek porozstaniowy, ktora od razu stawia mnie na
nogi, a matchboxow naprawde (!) szczerze lubie za "mad season".
i po trzecie wreszcie... moja niewyobrazalna tolerancja na wszelka tworczosc
ryana adamsa. jestem w jego przypadku zupelnie nieobiektywna, jest dla mnie
muzycznym guru, uwielbiam wszystko, co nagrywa, bez wyjatku.. nawet jesli
slucham jakiego garazo-demo-brzmiacego lash out, ktora polega wlasciwie na
darciu mordy przez wspomnianego wyzej adamsa i ogolnego lomotu w tle

))