David Vincent, legendarny wokalista legendarnego Morbid Angel powraca!!!
Niestety tylko na 4 koncerty, ale fani MA na całym świecie mają nadzieję na
trwały come back. Powrót związany jest z odejściem dotychczasowego wokalisty -
Steve`a Tuckera
David Vincent opuścił zespół (został wyrzucony?) z MA w połowie lat 90-tych
gdy grupa była u szczytu popularności, po nagraniu uważanych za najlepsze w
jej dorobku (i jedne z najlepszych w historii death metalu)
albumy: "Covenant" i "Domination". Na temat powodów jego odejścia krążyło
wiele domysłów: jednym z najczęstszych były: ultra-prawicowa orientacja
polityczna Vincenta, zahaczająca o nazizm (czym często się chwalił na
koncertach MA), oraz zmiana upodobań muzycznych i przejście do SM-bandu
Gennitortures tworzonego przez jego żonę Genni.
Wraz z Vincentem odszedł drugi gitarzysta - Eric Rutan.
Następcą DV został Steve Tucker. Wraz z erą Tuckera, nastał gorszy okres dla
MA, co spowodowane było przede wszystkim słabą formą głównego kompozytora
zespołu - Trey`a Azaghtotha oraz brakiem utalentowanego Rutana. Dodatkowo
Tucker miał pewne problemy zdrowotne, niespecjalnie czuł się również jako
następca legendarnego Vincenta. Kilkakrotnie nosił się z decyzją opuszczenia
grupy, ostatecznie zrezygnował w połowie sierpnia tego roku...
Wszyscy czekamy co dalej... Po kilku beznadziejnych albumach, gwałtownym
spadku sprzedaży płyt (tylko 22 000 sprzedanych sztuk ostatniego albumu) i
zerwaniu kontraktu przez Earache Records - wytwórnią która od początku
reprezentowała MA - jedyną nadzieją dla Morbid Angel jest tylko trwały powrót
Vincenta i nagranie płyty conajmniej tak dobrej jak "Blessed are the Sick"
(bo w kolejny "Covenant" czy "Domination" niewielu już wierzy...)
PS: wiem że ten "NEWS" ma już 2 tygodnie, ale właśnie słucham sobie "Formulas
Fatal to the Flesh" i tak mi się jakoś przypomniało