Moja muzyka to Jego imię,to Jego obecność,Jego szept,Jego serce,które
podpowiada mi,ile nas dzieli.A może ktoś bardzo mądry wie,jak mogę mieć na co
dzień tą muzykę oddaloną o 500km?Taki codzienny koncert naszego wpónego
istnienia,szczęście na pewno.Hmmm...temat powinien być inny,np.kocham Radka,ale
takich rzeczy nie mówi sie publicznie

)))))
P.S.Chce być blisko mojej muzyki,ale ta odległość,może macie jakieś pomysły,bo
człowiek bez muzyki jest pustobrzmiącym dzwonem