Dodaj do ulubionych

Forum Muzyka - rozdział XXIV - kicz i tandeta

31.01.05, 15:57
Dożyliśmy takich czasów, że wystarczy, że ktoś nauczy się czytać, a już jest terroryzowany przez wszechobecną tandetę. Do dobrego tonu należy, aby tuż po rozpoczynającej spotkanie w towarzystwie wymianie poglądów na temat sytuacji na Bliskim Wschodzie dodać, że właśnie ledwo uszło się z życiem...Po pauzie dla lepszego efektu należy z grymasem na twarzy wyszeptać: Linkin Park. Albo nawet Mandaryna. Kiwające się ze zrozumieniem głowy potwierdzą tylko, że nie przypadkowo znaleźliśmy się po właściwej stronie barykady. I kończące wszelkie intelektualne dysputy rytualne pożegnanie: Alchemika do śmietnika!

A przecież czym byśmy byli bez kiczu i tandety? A gdyby kiczu nie było, co by nas wtedy terroryzowało i na co byśmy narzekali? No jakże by to brzmiało - cały dzień prześladowała mnie najnowsza piosenka U2. I co by nas dowartościowywało? Dzięki czemu słuchana przez nas muzyka stawałaby się jeszcze piękniejsza? bardziej ambitna? i w ogóle super? Musielibyśmy wtedy wymyślić jakieś inne kryteria, które odróżniałyby nas od większości społeczeństwa. Ale to nie byłoby to samo. Spójrzmy prawdzie w oczy, kicz jest potrzebny jak powietrze nie tylko tym, którzy bawią się bezmyślnie na dyskotekach, ale zwłaszcza tym, których codziennie terroryzuje. Bez kiczu utracilibyśmy część siebie. Bez kiczu byśmy byli bezradni jak małe dzieci. Zastanówmy się wszyscy nad tym...(zaduma połączona z trzymaniem się za brodę)
Obserwuj wątek
    • spiral_architect Re: Forum Muzyka - rozdział XXIV - kicz i tandeta 31.01.05, 16:33
      Zgadza sie. czym bylo by takie dobro, jesli nie okreslilibysmy zla. Sa setki
      podobnych dychotomii. ja ciesze sie tylko, ze nie przesladuja mnie nowe utworu
      U2, bo chyba bym tego nie zniosl smile.
    • Gość: nadzieja Re: Forum Muzyka - rozdział XXIV - kicz i tandeta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.05, 19:21
      A jaki byl rozdzial XXIII, bo przeoczylam chyba???
      • bumcykcyk2 Re: Forum Muzyka - rozdział XXIV - kicz i tandeta 31.01.05, 20:41
        Tak, tak, wszystkim radzę przynajmniej raz w miesiącu posłuchać Pani Izabeli
        Skrybant i Tercetu Egzotycznego.

        Nie płacz, nie płacz, Paaaaameeeello!
      • homohedonistus Re: Forum Muzyka - rozdział XXIV - kicz i tandeta 01.02.05, 00:16
        Gość portalu: nadzieja napisał(a):

        > A jaki byl rozdzial XXIII, bo przeoczylam chyba???


        Nie było XXIII. Jestem tak awangardowy, że zacząłem od XXIV. Czyż nie po tym się właśnie rozpoznajemy?
    • Gość: jaija Re: Forum Muzyka - rozdział XXIV - kicz i tandeta IP: *.elblag.dialog.net.pl 01.02.05, 00:27
      Możemy dać też upust naszym frustracjom... mamy na kogo popsioczyć, to taka
      specjalna, tajna akcja wszystkich państw na świecie - dac muzykę i wykonawców
      nie wiadomo, skąd, skupić w nich wszystko, co najgorsze, a będą psioczyć i
      odczepią się od złych rządów. Dotyczy to rónież pisarstwa, dziennikarstwa,
      stacji radiowych itp.
      Pomysł ten, niestety, ma 2 poważne wady: niektórzy lubią to, co im się serwuje
      w ramach kozłów ofiarnych i nie psioczą, inni zaś psioczą na muzykę, rząd,
      seriale, na wszystko. big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin
    • Gość: scribs Re: Forum Muzyka - rozdział XXIV - kicz i tandeta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.02.05, 00:38
      no dobra, znamy tą starą jak świat zasadę, że to ludowi tylko igrzyska i chleba.
      Lud wielbi kicz i tandetę, przew(r)ażająca większość, a poniektórzy
      "wtajemniczeni" mogą dzięki temu "odróżniać się od większości społeczeństwa".
      Cóż, czasami jednak trzeba znosić ignorancję ludu wobec Sztuki Prawdziwej, i
      niezrozumienie, a jednocześnie nie można uczynić nic - znosić to z pokorą.
      Oczywiście, pózniej, w kręgu "wtajemniczonych" można sobie znowu poszydzić i się
      wyładować. Alchemika spalić, najlepiej! Po tej zadumie, trzymając się za brodę
      lub za coś innego, kto jak woli, wniosek się nasunął mi.
      Uważać trzeba, Aby nie wpaść w formę jakąkolwiek, nie dać się upupić - należy
      prowokować.
      Wielbić kicz w gronie wybrańców, ganić kicz w gronie, hm, w tłumie, i to dużym,
      przew(r)ażającej większości.
      a Co za tym idzie... Bez tandety nie można - z tandetą się nie da.
      To jest tragizm współczesnego człowieka, aspirującego do bycia intelektualistą,
      choć by trochę.
    • ydorius Pułapka relatywizmu 01.02.05, 11:08

      Otóż.
      Wino za 80 złotych jest nieodróżnialne od wina za złotych 60, zaś po pewnym
      czasie gry w Warcrafta orientujesz się, ze misje są coraz trudniejsze, ale to
      wciąż ta sama misja.
      Na co byśmy psioczyli gdyby nie było kiczu i tandety? Na to z wyższej półki, co
      byłoby jednakowoż odrobinę niżej od jeszcze lepszego produktu. Wracając do
      początku tego listu: wino za 80 jest dużo lepsze od wina za złotych 60, kiedy
      nie ma win za 12 złotych. Kiedy są, to określane są mianem "niższej półki" a 60
      i 80 lądują w jednym szeregu.

      Oczywiście, jak każda proca, ta także ma dwa końce: może być dużo gorzej (i
      czasem, jak mi się zdaje, nam się zdaje, że tak się właśnie staje) i wówczas
      semitotalna miernota jest naprawdę lepsza od miernoty, która sięgnęła dna. Czy
      to jest dla nas wybór? Jest, jeśli nie mamy porównania. Dlatego należy
      przynajmniej raz w życiu poznać geniusza, spróbować wyśmienitego wina, obić
      sobie o uszy Muzykę - nie dla snobizmu, lecz dla zdobycia pojęcia o skali. By
      móc spokojnie psioczyć na naszą dookólną popkulturę, popnaukę i popżycie.

      m,
      .y.

      -----------------------------
      • soul_to_squeeze Re: Pułapka relatywizmu 01.02.05, 20:24
        wino za 80 jest dużo lepsze od wina za złotych 60, kiedy
        > nie ma win za 12 złotych. Kiedy są, to określane są mianem "niższej półki" a
        60
        > i 80 lądują w jednym szeregu.
        >
        > Oczywiście, jak każda proca, ta także ma dwa końce: może być dużo gorzej (i
        > czasem, jak mi się zdaje, nam się zdaje, że tak się właśnie staje) i wówczas
        > semitotalna miernota jest naprawdę lepsza od miernoty, która sięgnęła dna. Czy
        > to jest dla nas wybór? Jest, jeśli nie mamy porównania. Dlatego należy
        > przynajmniej raz w życiu poznać geniusza, spróbować wyśmienitego wina, obić
        > sobie o uszy Muzykę - nie dla snobizmu, lecz dla zdobycia pojęcia o skali. By
        > móc spokojnie psioczyć na naszą dookólną popkulturę, popnaukę i popżycie.
        >
        > m,
        > .y.

        slusznie prawisz, wszystko zalezy od kontekstu. bo czyz wino za 12pln nie okaze
        sie trunkiem o wyjatkowo wyrafinowanym bukiecie smakowym, w obliczu napoju
        nieznacznie przekraczajacego 3,50pln z butelka? ostatecznie milym akcentem
        okaze sie nawet obecnosc niezbyt nachalnego oparu siarki (dzieki czemu kultura
        spozycia wzrasta, albowiem mozna przelykac z otwartymi oczami), a godnym
        docenienia bedzie umiarkowanie opierajaca sie kluczom zatyczka (szumnie
        nazywana czasem korkiem).. prosze o wybaczenie, ale metaforyczna uwaga o winie
        niezmiernie rozbudzila moja wyobraznie. moze dlatego, ze radosna tworczosc
        niektorych kapel przywodzi na mysl posmak nieprzedestylowanego spirytusu..?

        naturalnie dopuszczam mysl, ze nieocenione sa zaslugi kiczu wyladowywaniu
        frustracji, i jego humorystyczna obecnosc w kulturze, i moze nawet zbawienny
        wplyw na ksztaltowanie zjawisk skrajnie przeciwnych jako odpowiedzi na tenze,
        ale mam pewne obawy, ze utopieni w muzycznych siarkofrutach moga zatracic smak
        i przez przywykniecie do poziomu ponizej przecietnej do konca wypatrzec sobie
        gusta. tendencje sa znizkowe, niestety. poziom leci na pysk, normy i uklady
        odniesienia zmieniaja sie.
        chociaz z drugiej strony, moze jesli ktos jest podatny na tego typu doznania,
        to nawet zdrowa okresowa izolacja od kiczu i tak niczego juz nie poratuje? wink
        • kwiat_paproci Re: Pułapka relatywizmu 01.02.05, 22:05
          Ja tam nawet lubię kicz, bo w umiarkowanych ilościach, to jest nawet zabawny, a
          ja lubię mieć dobry humor. No i właśnie, nie byłoby tego wątku gdyby nie było
          kiczu wink
          • ydorius Re: Pułapka relatywizmu 02.02.05, 09:51

            Kicz jest potrzebny jak defekacja. Oczyszcza, ale żeby się nim fascynować... smile

            Być może standardy życia kulturalnego nam się zaniżają, ale z drugiej strony nie
            zdajemy sobie sprawy jak nisko naprawdę możemy upaść. Marne pocieszenie ale
            zawsze jakieś. No i, w końcu, zawsze należy dbać o to, by to słońce roztopiło
            nam wosk ze skrzydeł a nie by zawilgotniały od morza smile

            m,
            .y.

            -----------------------------
      • Gość: As Re: Pułapka relatywizmu IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 02.02.05, 10:00

        ydorius napisał:

        > Oczywiście, jak każda proca, ta także ma dwa końce: może być dużo gorzej (i
        > czasem, jak mi się zdaje, nam się zdaje, że tak się właśnie staje) i wówczas
        > semitotalna miernota jest naprawdę lepsza od miernoty, która sięgnęła dna. Czy
        > to jest dla nas wybór? Jest, jeśli nie mamy porównania. Dlatego należy
        > przynajmniej raz w życiu poznać geniusza,


        Czy żeby zrozumieć termin "semitotalna miernota" trzeba być geniuszem ?
        • ydorius Re: Pułapka relatywizmu 02.02.05, 11:29

          e, chyba nie. Neologizm co prawda, ale w miaręm prosty.
          Semi oznacz "pół, w połowie" a reszta jest zrozumiała, hope so smile

          sam przedrostek "semi" jest co prawda nie wyszczególniony, ale jego pochodzenie
          odnajdziesz tu:
          swo.pwn.pl/haslo.php?id=24781
          m,
          .y.

          -----------------------------
          • Gość: As Re: Pułapka relatywizmu IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 02.02.05, 11:51
            Ok, żartowałem - aż taki ciemny to nie jestem, znam ten przedrostek chociażby z
            określenia "semidetached house". Ale inni czytelnicy mogą być mniej kształceni
            i mogą mieć problemy z przyswojeniem Twego wywodu ...
            • teddy4 Re: Pułapka relatywizmu 02.02.05, 14:02
              Ja się cieszę, że Ydorius powróciłsmile.
              • ydorius Re: Pułapka relatywizmu 02.02.05, 14:16

                o, no kurczę smile
                nie sądziłem, że komukolwiek mnie brakło smile

                cześć teddy smile

                m,
                .y.

                -----------------------------
      • humbak Re: Pułapka relatywizmu 02.02.05, 14:33
        Hmmm... No tak... tylko po co tak naprawdę. Żeby móc pomyśleć: to jest kicha, mam szukać czegoś co tak nie brzmi? Przecież nie o to w muzyce chodzi. A kicz zuważa się i bez odniesienia do jakiegoś kiczowego Absolutuwink
        • ydorius Re: Pułapka relatywizmu 03.02.05, 16:59

          jeszcze w latach 30 zeszłego wieku uczono estetyki. potem wybuchła II wojna
          światowa i okazało się, że estetyka, podobnie jak kilka innych, istotnych,
          zdawać by się mogło, dziedzin nie przystaje do rzeczywistości. A potem zbudowali
          w naszym pięknym kraju trumny z granitu i stali i w tych szarych trumnach nie
          uczono nas niczego o pięknie.
          lekcje plastyki i muzyki, których niedobitki pozostały w szkole podstawowej, nie
          służą niczemu prócz zamarkowania nieczystości sumienia. do wyjątków należą takie
          jednostki, jak pani od muzyki w szkole mojego brata, która pozwalała im na
          analizę estetyki muzyki toola i dopytywała się kto idzie na koncert.

          daleki jestem od twierdzenia, ze istnieje coś takiego jak ideał piękna, dobroci,
          mądrości i tak dalej, a jednak dyskusja o estetyce jest potrzebna, a przecież od
          dawna zarzucona. zarzucona zaś z powodu wymieszania perspektyw: estetyka nie
          musi dotyczyć dyskusji o gustach, która niechybnie zawsze przeradza się z
          dyskusji ad rem w dyskusję ad personam.

          "mam tak samo jak ty, miasto moje a w nim" syf i trudny do wyrażenia w
          kategoriach artystycznych monumentalizm, pozostałość ancient regime'u, wciąż
          wywierający wpływ na mnie, choćbym tego bardzo nie chciał. dlatego myślę, że o
          ten nieistniejący absolut należy się czasem poocierać, by nie skostnieć w
          rzeczywistości, która opresyjnie trzyma nas w karbach brzydoty.

          m,
          .y.

          -----------------------------
          • humbak Re: Pułapka relatywizmu 03.02.05, 17:28
            Łoj... aleś mi przywliłsmile Ja tu o rozpoznawalności kiczu a Ty o tragicznym monumentalizmie dzieł socrealizmu... No nie ma co argumetnować... raczej masz rację. Choć może nie zawszewink
            Moża i racja. Należy dyskutować o tym co piękne, a co nie, ale czy do tej dyskusji są koniecznie potrzebne rzeźby robotników walczących o przyszłość naszej socjalistycznej ojczyzny i pisoenki Kylie Minogue? Jakoś nie widzę tej potrzebysmile
            • ydorius Re: Pułapka relatywizmu 03.02.05, 17:45

              zauważyłem, że czytanie bardzo ciekawie wpływa na słownictwo i sposób wyrażania
              się. chyba powinienem sięgnąć po kubusia puchatka na nowo, by się jakoś
              naprostować smile

              myślisz, że nie ma takiej potrzeby? może i racja, a jednak przedstawienie
              czegoś, co z estetycznego punktu widzenia nie jest "dobrym dziełem" (i
              argumentacja dlaczego taki sąd się wygłasza) jest jedną z dróg nauki o pięknie.
              Na własny użytek uznaję, że to, co wartościowe raczej nie przelatuje przez
              człowieka bez żadnego wysiłku i zaangażowania szarych komórek.

              można oczywiście abstrahować od konkretnych przykładów tego co "piękne" i tego
              co "brzydkie", ale co Ci wtedy pozostaje? Czy nie będziesz musiał się uciec do
              bardziej abstrakcyjnych przykładów, nieuchronnie zbliżając się do
              idealistycznego widzenia sztuki? więc może jedźmy po piosenkach Kylie Minogue
              mówiąc dlaczego jest to muzyczny McDonald i proponujmy coś w zamian. tylko w ten
              sposób idealizm zostanie pragmatycznie wykorzystany w zbożnym celu smile

              m,
              .y.

              -----------------------------
              • Gość: soul_to_squeeze Re: Pułapka relatywizmu IP: *.icpnet.pl / 62.21.96.* 03.02.05, 18:04
                potrzeba dyskusji jest bezdyskusyjnawink przede wszystkim dlatego, ze uwrazliwia
                i wyczula zmysly na estetyczne subtelnosci. tyle ze niezobowiazujace i
                beztroskie jechanie po Kylie nie zbliza zanadto do hochkultur, chyba jedynie
                daje wyglaszajacemu opinie poczucie spelnionej misji w idealistycznej walce z
                syntetykami..wink
                • humbak Re: Pułapka relatywizmu 03.02.05, 18:07
                  A kto mówi o bezwzględnej krytyce? Ona jest tu tylko przykładem. Nic ponadto. Cukierkowość twórczości tej pani w pewnym stopniu jest chyba niepodważalna. Można się tylko zastanawiać jak bardzo jest to cukierkowe. A to już zależy od tego jaki sobie przyjmiemy p. odniesienia i czemu dyskusja ma właściwie służyć.
                  • Gość: soul_to_squeeze Re: Pułapka relatywizmu IP: *.icpnet.pl / 62.21.96.* 03.02.05, 18:31
                    o tu sie zgodze, stezenie cukru w kolezance Kylie jest bliskie dawce
                    smiertelnej - i przy tym absolutnie bezsporne - i wlasnie ta kwestia rozstrzyga
                    sprawe, bo dyskusja, ktorej puenta jest oczywista, nie wprowadza juz niczego
                    nowego. celowosci rozmow o wysokiej kulturze nie sposob podwazyc. dyskusje
                    oscylujace wokol kiczu bywaja za to kompletnie niekonstruktywne.
                    • humbak Re: Pułapka relatywizmu 03.02.05, 18:42
                      To jak sądzę zależy jeszcze od dyskutantówwink
                      Ja wiem... jest kicz i kicz. Niby to samo słowo, ale przecież zupełnie co innego oznaczau Minogue a co innego u wspomnianego przeze mnie gdzieś tu Roba Z., prawda?
                      • Gość: soul_to_squeeze Re: Pułapka relatywizmu IP: *.icpnet.pl / 62.21.96.* 03.02.05, 19:09
                        o tak, zawartosc kiczu w kiczu jest wielkoscia dosc zmiennawink chociaz jego
                        istota pozostaje chyba taka sama. wazace jest to, czy stanowi on trzon i cala
                        konstrukcje projektu, czy zostal zastosowany w nimimalnej dawce tylko po to, by
                        wprowadzic ozywczy fermentwink jest jeszcze opcja zakladajaca prowokacje, ale
                        tutaj granice staja sie plynne, a grunt naprawde grzaskiwink
                        • humbak Re: Pułapka relatywizmu 03.02.05, 19:18
                          No po tej nitce, co granicę stanowi, paru artystów się przemieszcza, ale ten pan, co go wspomniałem, to raczej całym swoim obwodem granicę tą przekroczył. Tylko że tu mamy raczej zabawę konwencją. I on w tym nie ugrzązł, ponieważ stał się tego częścią.
                          Może faktycznie chodzi o cel i styl w jakim to się robi. Ale to jest dość niepewne kryterium oceny.
                          • Gość: soul_to_squeeze Re: Pułapka relatywizmu IP: *.icpnet.pl / 62.21.96.* 03.02.05, 21:25
                            kryterium faktycznie niepewne, ale chyba jedyne stosunkowo miarodajne.
                            przyznam, ze kolega Rob rzeczywiscie miesci sie w ramach okreslonej stylistyki-
                            i nawet sprawia wrazenie, jakby nad tym panowalwink w kazdym razie bez watpienia
                            dodaje kolorytu kazdej branzy, w ktorej sie obraca..
                            • humbak Re: Pułapka relatywizmu 03.02.05, 21:27
                              Niepewne i niezwykle subiektywnewink Ale cóż, jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma.
                              • Gość: soul_to_squeeze Re: Pułapka relatywizmu IP: *.icpnet.pl / 62.21.96.* 03.02.05, 23:48
                                humbak napisał:

                                > Niepewne i niezwykle subiektywnewink Ale cóż, jak się nie ma co się lubi, to
                                się
                                > lubi co się ma.

                                otoz to. zwlaszcza, ze percepcja rzeczywistosci generalnie bywa dosc
                                subiektywnawinki pewnie zadne kryterium nie jest wystarczajaco precyzyjne
                                • spiral_architect Re: Pułapka relatywizmu 04.02.05, 01:05
                                  G
                                  >
                                  > otoz to. zwlaszcza, ze percepcja rzeczywistosci generalnie bywa dosc
                                  > subiektywnawinki pewnie zadne kryterium nie jest wystarczajaco precyzyjne


                                  Malo powiedziane. Fakty/odkrycia na ten temat (bo jesli juz, to one jedynie moga
                                  byc tu obiektywne) sa okrutne i druzgocace dla naszego poczucia obiektywnosci,
                                  ktorym sie czesto szczycimy. Zupelnie falszywego, zeby nie bylo zadnych
                                  watpliwosci smile.

                                  Wszelkie dyskusje, polemiki i rozwazania powinny zaczynac sie od sprecyzowania
                                  pewnych kategorii, kryteriow i pojec. Trudno jest dyskutowac o kiczu kiedy kazdy
                                  inaczej go widzi, precyzuje i ocenia.

                                  Kiedys do Picassa podszedl jakis facet i rzecze tak "dlaczego pan nie maluje
                                  rzeczy takimi jakimi sa". Picasso znaczaco zmarszczyl brwi. A czlek wyciagnal z
                                  kieszeni zdjecie, podetknal malarzowi pod nos i entuzjastycznie rzekl: "prosze,
                                  tak wlasnie wyglada moja zona". Picasso spojrzal na zdjecie, "jakas mala i
                                  plaska" powiedzial i odszedl smile.
                                  • humbak Re: Pułapka relatywizmu 04.02.05, 03:16
                                    Picasso czepił się szczegółów, pan dopierdzielił się do czegoś co nie miało znaczenia. Dyskusja ma jak sądzę na cleu przybliżyć dyskutantów do obiektywnej prawdy na dany temat... jakkolwiek trudne by to nie byłosmile
                                    • spiral_architect Re: Pułapka relatywizmu 04.02.05, 12:44
                                      humbaku drogi, przeczytaj raz jeszcze historyjke z Picassem. Tak jak Ty, tak i
                                      ja po pierwszym przeczytaniu zinterpretowalem ja inaczej niz nalezy smile. jest ona
                                      wrecz idealna ijakze zgrabna (a nawet zabawna) ilustracja relatywizmu.
                                      • humbak Re: Pułapka relatywizmu 04.02.05, 14:36
                                        Uuuu, jak uprzemiesmile
                                        Myślę że wiem o co chodzi, tyle tylko że pan któren się do Picassa zgłosił chyba nie rozumiał problemu. Tak czy innaczej myślę że po to właśnie jest dyskusja, by zmniejszać relatywizm naszego widzenia świata.
                                        • Gość: soul_to_squeeze Re: Pułapka relatywizmu IP: *.icpnet.pl / 62.21.96.* 04.02.05, 15:06
                                          humbak napisał:

                                          > Uuuu, jak uprzemiesmile
                                          > Myślę że wiem o co chodzi, tyle tylko że pan któren się do Picassa zgłosił
                                          chyb
                                          > a nie rozumiał problemu. Tak czy innaczej myślę że po to właśnie jest
                                          dyskusja,
                                          > by zmniejszać relatywizm naszego widzenia świata.

                                          a ja mysle, jesli wolno sie wtracicwink ze w dyskusji najciekawsze jest
                                          zestawianie roznych koncepcji, wyciaganie z tych zestawien mozliwie
                                          zaskakujacych wnioskow i moze jednak niekoniecznie dazenie do ich
                                          ujednolicenia. kazda niestandardowa opinia, poparta sensownymi argumentami,
                                          dziala na dyskusje ozywczo, popycha do wysnuwania kolejnych konkluzji, czasem
                                          nadaje utartym formulom nowych znaczen..
                                          • humbak Re: Pułapka relatywizmu 04.02.05, 16:43
                                            He! Im więcej argumentów, tym dyslusja lepsza. Trzeba rozważać wszelkie możliwe
                                            aspekty bez ograniczania się do argumentów pozornie sensownych. Może i powoduje
                                            to jej rozwleczenie. Jednak dzięki temu uzyskamy ciekawsze efektysmile Nie czuję
                                            jednak idei dyskusji dla samych argumentów. Myślę że najistotniejsze jest
                                            zbliżenie do obiektywnego obrazu rzeczywistości. Ale to tylko moja opiniasmile
                                            • Gość: soul_to_squeeze Re: Pułapka relatywizmu IP: *.icpnet.pl / 62.21.96.* 04.02.05, 19:40
                                              humbak napisał:

                                              > He! Im więcej argumentów, tym dyslusja lepsza. Trzeba rozważać wszelkie
                                              możliwe
                                              >
                                              > aspekty bez ograniczania się do argumentów pozornie sensownych. Może i
                                              powoduje
                                              >
                                              > to jej rozwleczenie. Jednak dzięki temu uzyskamy ciekawsze efektysmile Nie czuję
                                              > jednak idei dyskusji dla samych argumentów. Myślę że najistotniejsze jest
                                              > zbliżenie do obiektywnego obrazu rzeczywistości. Ale to tylko moja opiniasmile

                                              ...do ktorej masz pelne prawowink w zasadzie bym sie zgodzila, chociaz moze
                                              pozostane w sprzecznosci z idea priorytetowego poszukiwania obiektywizmu- chyba
                                              jednak wyzsza wartosc przedstawiaja dla mnie impresje wyniesione podczas
                                              trwania dyskusji, a nie sam jej final,
                                              pozdrawiam serdeczniewink
                                  • Gość: soul_to_squeeze Re: Pułapka relatywizmu IP: *.icpnet.pl / 62.21.96.* 04.02.05, 14:33
                                    bardzo slusznie, kazde pojecie czy zjawisko interpretowane jest przez pryzmat
                                    indywidualnych na jego temat wyobrazen, jakkolwiek przewaznie i mimo wszystkowink
                                    istnieja jednak w podswiadomosci ogolu pewne stosunkowo uniwersalne i wspolne
                                    wszystkim kategorie, nie wymagajace formulowania, bo wyplywajace z samej
                                    definicji, a pozwalajace przyjac jakowes chociazby mgliste kryteria bez
                                    zbednych dywagacji na ich temat,
                                    pozdrawiam serdeczniewink
                                    • humbak Re: Pułapka relatywizmu 04.02.05, 14:42
                                      Niewątpliwie masz rację. Jednak mam wątpliwość, czy istnieją uniwersalne kategorie pozwalające oceniać piękno, czy kicz. Jakości te są bowiem indywidualnie odbierane przez każdego i zależne zapewne od tego co go otaczało w dotychczasowym życiu, co widział co przeżył itd.
                                      • Gość: soul_to_squeeze Re: Pułapka relatywizmu IP: *.icpnet.pl / 62.21.96.* 04.02.05, 18:24
                                        jasne jasne, zgadzam sie, stopien i rodzaj wrazliwosci sa zapewne wypadkowa
                                        doswiadczen, uwarunkowan srodowiska i hybryda jeszcze kilku innych mniej lub
                                        bardziej znaczacych czynnikow, i dlatego unikalabym wartosciowania opinii o
                                        estetyce, ktore z zalozenia musza i nawet powinny miec charakter wzgledny;

                                        ale osmiele sie wysunac przypuszczenie, ze u podstaw kazdego kiczowatego tworu
                                        leza mimo wszystko te same cechy obnazajace jej plycizny, mozliwe do
                                        zdefiniowania i obejmujace szeroko pojete wyzucie z wszelkich wartosci
                                        artystycznych czy intelektualnych. chociaz moze te wartosci, ktore dotad
                                        wydawaly mi sie najbardziej niezmienne, wiarygodne i autentyczne, tez podlegaja
                                        weryfikacji?
                                    • spiral_architect Re: Pułapka relatywizmu 04.02.05, 14:44
                                      mozna sformulowac nawet dwa proste prawa:

                                      1. Im cos jest bardziej zlozone/posiada wiecej elementow, tym wieksze
                                      rozbieznosci w postrzeganiu i opisie tego.

                                      2. Im jakies pojecie jest mniej konkretne (a jeszce precyzyjniej - nie majace
                                      odpowiednika wsrod bytow materialnych) tym ponownie tych rzobieznosci wiecej.

                                      kiczu nie musze chyba pozycjonowac na tych wymiarach smile. Jak i mnostwa innych
                                      slow/pojec
                                      • Gość: soul_to_squeeze Re: Pułapka relatywizmu IP: *.icpnet.pl / 62.21.96.* 04.02.05, 19:16
                                        hmm, bede niedyskretna, jesli zapytam, czy masz jakies niecne powiazania z
                                        psychologia?wink bo Twoje posty miewaja dosc naukowe zabarwienie i wykazuja
                                        tendencje do systematyzacji pojec, co zreszta wnosi wiele ladu i
                                        uporzadkowania, i pozwala ocenic sprawy w szerszym kontekscie
                                        • spiral_architect Re: Pułapka relatywizmu 04.02.05, 21:20
                                          Gość portalu: soul_to_squeeze napisał(a):

                                          > hmm, bede niedyskretna, jesli zapytam, czy masz jakies niecne powiazania z
                                          > psychologia?wink bo Twoje posty miewaja dosc naukowe zabarwienie i wykazuja
                                          > tendencje do systematyzacji pojec, co zreszta wnosi wiele ladu i
                                          > uporzadkowania, i pozwala ocenic sprawy w szerszym kontekscie

                                          Wlasnie takie powiazania mam wink. gratuluje intuicji.
                • Gość: soul_to_squeeze Re: Pułapka relatywizmu IP: *.icpnet.pl / 62.21.96.* 03.02.05, 18:07
                  > daje wyglaszajacemu opinie poczucie spelnionej misji w idealistycznej walce z
                  > syntetykami..wink

                  ..co oczywiscie jest nie bez znaczenia i stanowi niewatpliwy pozytywsmile
              • humbak Re: Pułapka relatywizmu 03.02.05, 18:04
                Wszystko się zgadza pod warunkiem, że uznamy iż każda obecność kiczu jest znacznikiem marności odbieranego dzieła sztuki. A ja mam z tym problem. Bo lubię kicz obecny u malarzy romantycznych i ten w muzyce powiedzmy Roba Zombie czy może (skoro niedługo ich album) System of a Down. I o czym to świadczy? Mam spaczony gust, czy też nie każda obecność kiczu skazuje dzieło?
                • spiral_architect Re: Pułapka relatywizmu 03.02.05, 18:20
                  Mam ochote by rozleglej sie wypowiedziec. lecz chyba ja sobie stlumie. Z dwoch
                  glownych przyczyn:

                  1. Zadna dyskusja na temat gustow nie zmienila jescze ludzkich postaw, nie
                  mowiac juz o swiecie - nawet tym muzycznym.

                  2. drugim powodem jest ten post, ktory bardo mi sie podoba:

                  "potrzeba dyskusji jest bezdyskusyjnawink przede wszystkim dlatego, ze uwrazliwia
                  i wyczula zmysly na estetyczne subtelnosci. tyle ze niezobowiazujace i
                  beztroskie jechanie po Kylie nie zbliza zanadto do hochkultur, chyba jedynie
                  daje wyglaszajacemu opinie poczucie spelnionej misji w idealistycznej walce z
                  syntetykami..wink"



                  Co powiecie natomiast moi drodzy, na taki oto, bardzo bliski mi przypadek:

                  Otoz posrod wielu roznych artystow muzycznych cenie sobie wielce Glenna Danziga
                  i Ronniego Jamesa Dio. Nie bede nikogo przekonywal, ze ich tworczosc jest
                  spelnieniem estetyczno-emocjonalnych oczekiwan ludzkosci (ani nawet jej
                  wycinku), bo nie o to tu chodzi i moje to tylko gusta i wrazenie.ustalam z Wami
                  jednak, ze jestem przekonany w glebi ducha o wspanialosci niepowtarzalnosci,
                  poteznym ladunku emocjonalnym muzyki jaka ci dwaj panowie tworza. jednak rowniez
                  - jakis czas temu - zdarzylo mi sie obejrzec video do ich kompozycji, ktore to
                  video kiczowatoscia przewyzszaja pewnie i teledyski kylie Minogue i Shakiry
                  (pisze to powodowany jakims niejasnym wspomnieniem, ze jest ktos taki), nie
                  mowiac juz np. o Kelly family.

                  bardzo chetnie przeczytam wasze wypowiedzi dotyczace tego swoistego gordyjskiego
                  wezla.


                  PS Mowi sie, ze nie dyskutuje sie o gustach - jest to totalna bzdura: wszystkie
                  dyskusje jakie prowadzimy dotycza gustow. Inna wersja tego przyslowia glosi, ze
                  o gustach nie powinno sie dyskutowac, lecz takie postawienie sprawy usmierciloby
                  niniejsze forum i fora wszsytkie inne, jeszcze przed ich poczeciem.
                  • humbak Re: Pułapka relatywizmu 03.02.05, 18:26
                    Hymmmm... Muzyki Dio to ja nie znam, ale z tego co pamiętam Glen nie stronił od stylizacji, które można uznać za kiczowate. Niestety pozostanę gołosłownym, ponieważ nie posiadam żadnego albumu tego skąd inąd godnego uwagi artystyuncertain To samo tyczy się choćby Type'o'negative czy Toola. I stąd właśnie zastanawiam się czy kiczowatość jako taka o czymkolwiek decyduje.
                    • spiral_architect Re: Pułapka relatywizmu 03.02.05, 18:56
                      humbak napisał:

                      > Hymmmm... Muzyki Dio to ja nie znam, ale z tego co pamiętam Glen nie stronił od
                      > stylizacji, które można uznać za kiczowate. Niestety pozostanę gołosłownym, po
                      > nieważ nie posiadam żadnego albumu tego skąd inąd godnego uwagi artystyuncertain To sa
                      > mo tyczy się choćby Type'o'negative czy Toola. I stąd właśnie zastanawiam się c
                      > zy kiczowatość jako taka o czymkolwiek decyduje.


                      Rozwine troszke ten watek w troszke zaskakujacym kierunku, dajac - mam nadzieje
                      (wybacz Tegoslawie) - podstawe do rozwazan jeszcze innej natury, choc mysle,
                      ze wciaz w zakresie tytulowego tematu . Otoz kiedys podzielilem sobie muzyke z
                      grubsza tak:

                      1. to czego slucham w zaciszu domowym i z przenosnego odtwarzacza i co zarazem
                      jest mi najblizsze.

                      2. Zespoly/wykonawcy ktorych nie slucham w domu i sluchal nie bede, natomiast
                      swietnie bawilbym sie i na imprezie z ich muzyka i na ich koncercie, vide np. AC-DC

                      3. Muzyka ktora doskonale sprawdza sie do tanca i zabawy: Modern talkingi, Boney
                      Emy, techno - przy ktorej zdarzylo mi sie nie raz rownie swietnie bawic, bez
                      zbytnich rozwazan o kiczowatosci lub jej braku. czy kicz przestaje natenczas byc
                      kiczem ?

                      4. jazz, ktorego nie moge, nie potrafie i nie chce sluchac w domu; pamietam jak
                      setnie nudzilem sie niegdys pozyczajac do posluchania Scofielda, haydena, czy
                      Metheny'ego - zupelnie nie moj swiat. Niemniej jednak znakomicie sprawdza sie w
                      przeroznych lokalach gdzie swietnie komponuje sie z wystrojem i nastrojem
                      (czesto te trzy elementy + stali bywalcy = zalatuje snobizmem, ale co tam - taka
                      mala dygresja).



                      • humbak Re: Pułapka relatywizmu 03.02.05, 19:08
                        No jeśli chodzi o jazz, to trochę Ciś rozumiem. Jazz na żywo wchodzi prawie zawsze, ale w domciu, to klimat odpowiedni musi się wytowrzyć. To jest muzyka na spokojny wieczór (no o klasycznym jazzie mówię!) i pełne wyciszenie. To się innaczej odbiera.... choć jakoś Scofield jakoś mi nie podchodzi na nudziarza... tyle żem go ledwie liznął.
                        Faktycznie są rzeczy, które odbiera się bardzo indywidualnie i jest taka, którą tylko na żywo się słuchać da (choć akurat ja nie przy Boni Emach się bawię dobrzewink) i poza tym ciężko ją odbierać. Ale taka już jest specyfika muzyki. Jest pisana w pewnym konkretnym celu i niekoniecznie musi się sprawdzać w każdej syt., nawet jeśli jest dobra.
                        No w rzeczy samej mocno tu od tematu się odlazłosmile
                        PS
                        Czy Twój nick to od tego skandynawskeigo Spiral Architecta?
                        • spiral_architect Re: Pułapka relatywizmu 04.02.05, 00:54

                          > Czy Twój nick to od tego skandynawskeigo Spiral Architecta?

                          Nie. Od tytulu jednego z utworow Czarnego Sabbathu. O tym Spiral Architect
                          doeiedzialem sie od tejze nadziei i to calkiem niedawno.

                          W ogole jesli chodzi o muzyke aktualna to ja jestem dooooooosc zacofany smile.
                          • humbak Re: Pułapka relatywizmu 04.02.05, 03:13
                            Hm.... Ci skandynawowie są dość staromodni w sumie. Wokalista zgrywa Dickinsonasmile Mają śśśświetną sekcję rytmicznąsmile Ale starczyt tej propagandywink
                            Pozdrawiam
                          • Gość: As Re: Pułapka relatywizmu IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 04.02.05, 23:07
                            spiral_architect napisał:

                            >
                            > > Czy Twój nick to od tego skandynawskeigo Spiral Architecta?
                            >
                            > Nie. Od tytulu jednego z utworow Czarnego Sabbathu.


                            Wiedziałem że to to ! Kawałek z "Sabbath bloody sabbath".
                            Domyślałem się, ale bałem się zapytać wprost.
                            • humbak Re: Pułapka relatywizmu 05.02.05, 00:56
                              As triumfującybig_grin
                    • test_for_echo Re: Pułapka relatywizmu 05.02.05, 09:15
                      humbak napisał:

                      > Hymmmm... Muzyki Dio to ja nie znam, ale z tego co pamiętam Glen nie stronił
                      od
                      > stylizacji, które można uznać za kiczowate. Niestety pozostanę gołosłownym, po
                      > nieważ nie posiadam żadnego albumu tego skąd inąd godnego uwagi artysty

                      Bo tak właściwie to ja się nie znam, ale co szkodzi się dopisać.
                  • Gość: soul_to_squeeze Re: Pułapka relatywizmu IP: *.icpnet.pl / 62.21.96.* 03.02.05, 18:41
                    spiral_architect napisał:

                    > Mam ochote by rozleglej sie wypowiedziec. lecz chyba ja sobie stlumie. Z dwoch
                    > glownych przyczyn:
                    >
                    > 1. Zadna dyskusja na temat gustow nie zmienila jescze ludzkich postaw, nie
                    > mowiac juz o swiecie - nawet tym muzycznym.
                    >
                    > 2. drugim powodem jest ten post, ktory bardo mi sie podoba:
                    >
                    > "potrzeba dyskusji jest bezdyskusyjnawink przede wszystkim dlatego, ze
                    uwrazliwia
                    > i wyczula zmysly na estetyczne subtelnosci. tyle ze niezobowiazujace i
                    > beztroskie jechanie po Kylie nie zbliza zanadto do hochkultur, chyba jedynie
                    > daje wyglaszajacemu opinie poczucie spelnionej misji w idealistycznej walce z
                    > syntetykami..wink"


                    bardzo mi przykro, albowiem moja intencja nigdy nie bylo tlumienie
                    czyichkolwiek potrzeb..wink
                    • spiral_architect Re: Pułapka relatywizmu 03.02.05, 18:58
                      Gość portalu: soul_to_squeeze napisał(a):

                      > spiral_architect napisał:
                      >
                      > > Mam ochote by rozleglej sie wypowiedziec. lecz chyba ja sobie stlumie. Z
                      > dwoch
                      > > glownych przyczyn:
                      > >
                      > > 1. Zadna dyskusja na temat gustow nie zmienila jescze ludzkich postaw, ni
                      > e
                      > > mowiac juz o swiecie - nawet tym muzycznym.
                      > >
                      > > 2. drugim powodem jest ten post, ktory bardo mi sie podoba:
                      > >
                      > > "potrzeba dyskusji jest bezdyskusyjnawink przede wszystkim dlatego, ze
                      > uwrazliwia
                      > > i wyczula zmysly na estetyczne subtelnosci. tyle ze niezobowiazujace i
                      > > beztroskie jechanie po Kylie nie zbliza zanadto do hochkultur, chyba jedy
                      > nie
                      > > daje wyglaszajacemu opinie poczucie spelnionej misji w idealistycznej wal
                      > ce z
                      > > syntetykami..wink"
                      >
                      >
                      > bardzo mi przykro, albowiem moja intencja nigdy nie bylo tlumienie
                      > czyichkolwiek potrzeb..wink


                      Potrzeby pominmy, pozostanmy przy niewatpliwie bardzo pozadanej zdolnosci
                      wyrazenia niebagatelnej mysli/wniosku/podsumowania ledwie w kilku zdaniach.
                      Zatem wyrazy szacunku i uznania zalaczam smile
                      • Gość: soul_to_squeeze Re: Pułapka relatywizmu IP: *.icpnet.pl / 62.21.96.* 03.02.05, 21:36
                        >
                        > Potrzeby pominmy, pozostanmy przy niewatpliwie bardzo pozadanej zdolnosci
                        > wyrazenia niebagatelnej mysli/wniosku/podsumowania ledwie w kilku zdaniach.
                        > Zatem wyrazy szacunku i uznania zalaczam smile

                        w obliczu takiego wyroznienia pozostaje mi tylko skromnie dygnac, jak przystalo
                        dobrze ulozonej panience..wink
                • Gość: jaija Kicz malarzy romantycznych IP: *.elblag.dialog.net.pl 04.02.05, 00:19
                  HUMBAKU, a kogóż masz na myśli, pisząc to zdanie?
                  • humbak Re: Kicz malarzy romantycznych 04.02.05, 03:17
                    No... mojego ulubieńca przede wszystkim: Caspara Friedricha. Nie jestem ja znawcą obrazów niestety, ale widzę że ten pan lekko przesadzasmile
                    • Gość: jaija Re: Kicz malarzy romantycznych IP: *.elblag.dialog.net.pl 05.02.05, 01:33
                      Zgodzę się w jednym: nie jesteś znawcą obrazów, to ci gwarantujęwink
                      Poza tym wątpię, żebyś znał innych.
                      • humbak Re: Kicz malarzy romantycznych 05.02.05, 02:55
                        Prawdopodobnie masz rację, choć z przyjemnoćią dowiedziałeby się dlaczego nie mogę w tym widzieć kiczu. Z wielką prztkrością stwierdzam że w drugim zdaniu masz rację, tzn. widziałem parę innych, ale nie przytoczę tu nic, bo nie pamiętam nazwisk nie tytułówsad
                        • test_for_echo Re: Kicz malarzy romantycznych 05.02.05, 08:57
                          humbak napisał:

                          > Prawdopodobnie masz rację, choć z przyjemnoćią dowiedziałeby się dlaczego nie
                          m
                          > ogę w tym widzieć kiczu. Z wielką prztkrością stwierdzam że w drugim zdaniu
                          mas
                          > z rację, tzn. widziałem parę innych, ale nie przytoczę tu nic, bo nie
                          pamiętam

                          To znaczy, tak w zasadzie to ja się nie znam, ale właściwie mogę się dopisać.
                          > nazwisk nie tytułówsad
                          • Gość: jaija Re: Kicz malarzy romantycznych IP: *.elblag.dialog.net.pl 06.02.05, 00:42
                            Wiesz, może najpierw napisałbyś, dlaczego wydają ci się kiczowate. Bo to, że PO
                            Friedrichu mnóstwo osób wymalowuje różne "romantyczne" widoczki, wschody,
                            zachody, itp., świadczy o zupełnym niezrozumieniu sensu tej sztuki. Nie chodzi
                            o ładne widoczki. Malarstwo Friedricha jest metafizyczne. Przyroda i inne
                            rzeczy zawarte w obrazach to symbole. Ma znaczenie to, ile na obrazie jest
                            nieba, wody, co majaczy w oddali, gdzie znajdują się ludzie. Dla mnie te obrazy
                            są jak modlitwa. Wszystko w nich ma swój sens, doskonale zrozumiał go Herzog
                            kręcąc Nosferatu, gdzie oddał hołd mistrzowi. Są tam kadry żywcem zaczerpnięte
                            z Friedricha, a klimat jest ten sam, zamiar też oddany, jest to wspaniałe.
                            Dlatego też jego sztuka absolutnie nie jest kiczowata. Kicz to żałosne
                            naśladowanie specyficznej estetyki tych dzieł - widać, że naśladowcy skupiają
                            się na tym, jak, a nie co się maluje. Chodzi im wyłącznie o wywołanie pewnego
                            głupawego rozmarzenia.
                            Może cię nie przekonam, ale autorytetem w tej sprawie jest pewien pan profesor,
                            na którego wykłady poświęcone Friedrichowi będę uczęszczaławink
                            Pozdrawiam
                            • humbak Re: Kicz malarzy romantycznych 07.02.05, 01:55
                              Posłuchaj, ja nie bez powodu napisałem że to mój ulubienieć. Ja uwielbiam takie malarstwo i wielkim smutkiem napełnia mnie fakt, że nie widziałem żadnego jego dzieła na żywosad Atmosfera która panuje na jego obrazach jest tak wsponiała, cicha i pełna zadumy, że nie mogę tego nie lubić. Nie zmienia faktu, że uważam, że obraz przedstawiający ruiny zasnute mgłą jest nieco kiczowaty... ale odbieram to bardzo pozytywnie.
    • Gość: nadzieja Re: Forum Muzyka - rozdział XXIV - kicz i tandeta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.05, 14:44
      Wszystko sprowadza sie do prostego stwierdzenia: kazdy jest inny, niektorzy
      tacy sami smile))
      Innosc u innych dostrzegam w ichniej fascynacji kiczem - skrajna innosc. Innosc
      mniej skrajna - fascynacje czyms innym.
      "Takosamosc" dostrzegam w podobnych fascynacjach, gustach, modach???
      Nie rozumiem innosci. Moznaby powiedziec, ze jestem nietolerancyjna, ale
      przeciez ja akceptuje. Nie wyjde na ulice, nie zaczne krzyczec. Bede biernie
      sie litowac i rozmiawiac o glupocie z "takosamymi"... A inni beda sie litowac
      nade mna najpewniej, ze jestem "nie do zycia", bo slowo masowy i komercyjny
      przeszywaja mnie niczym noze wbijane w krtan...
      Najgorsze jednak co moze sie zdarzyc, i co sie zdarza, to zalew tej papki brudu
      zwanego kiczem... Przerost formy nad trescia ze wszech miar...
      I najgorsze, ze "takosamych" jak ja spotkalam w liczbie jednego egzemplarza...
      Cala reszta swiata znajduje sie po drugiej stronie barykady... Ciezko z taka
      swiadomoscia normalnie funkcjonowac... W koncu przyjmuje sie metode na zycie:
      olewam wszystko i wszystkich... Wygodne to i nie cierpi sie juz tak bardzo...
      Pozdrawiam...
      • tegoslaw_kocha_nadzieje Re: Forum Muzyka - rozdział XXIV - kicz i tandeta 02.02.05, 15:15
        Mnie na przykład fascynuje Nadzieja. Kiczowata, śmieszna, prymitywna, a ma swój
        urok.
      • spiral_architect Re: Forum Muzyka - rozdział XXIV - kicz i tandeta 03.02.05, 18:23
        Gość portalu: nadzieja napisał(a):

        > Wszystko sprowadza sie do prostego stwierdzenia: kazdy jest inny, niektorzy
        > tacy sami smile))
        > Innosc u innych dostrzegam w ichniej fascynacji kiczem - skrajna innosc. Innosc
        >
        > mniej skrajna - fascynacje czyms innym.
        > "Takosamosc" dostrzegam w podobnych fascynacjach, gustach, modach???
        > Nie rozumiem innosci. Moznaby powiedziec, ze jestem nietolerancyjna, ale
        > przeciez ja akceptuje. Nie wyjde na ulice, nie zaczne krzyczec. Bede biernie
        > sie litowac i rozmiawiac o glupocie z "takosamymi"... A inni beda sie litowac
        > nade mna najpewniej, ze jestem "nie do zycia", bo slowo masowy i komercyjny
        > przeszywaja mnie niczym noze wbijane w krtan...
        > Najgorsze jednak co moze sie zdarzyc, i co sie zdarza, to zalew tej papki brudu
        >
        > zwanego kiczem... Przerost formy nad trescia ze wszech miar...
        > I najgorsze, ze "takosamych" jak ja spotkalam w liczbie jednego egzemplarza...
        > Cala reszta swiata znajduje sie po drugiej stronie barykady... Ciezko z taka
        > swiadomoscia normalnie funkcjonowac... W koncu przyjmuje sie metode na zycie:
        > olewam wszystko i wszystkich... Wygodne to i nie cierpi sie juz tak bardzo...
        > Pozdrawiam...


        Nie zgadzam sie z nadzieja. mysle ponadto ze jestes nadziejo, nosicielka dosc
        ciekawego profilu osobowosciowego.

        Lektura Wasazych dawnych wojen byla zaprawde fajowym doswiadczeniem smile

        pozdrawiam Cie nadziejo, ale i ponizszego przesladowce twego z Tegoslawow
        pozdrawiam rowniez.
        • Gość: nadzieja Re: Forum Muzyka - rozdział XXIV - kicz i tandeta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 23:10
          wow! nie dosc, ze jestem numerologiczna 11, to jeszcze mam "ciekawy profil
          osobowosciowy"... czegoz to na forum mozna sie o sobie dowiedziec!!!
          pozdrawiam z rozbawieniem...
          • spiral_architect Re: Forum Muzyka - rozdział XXIV - kicz i tandeta 04.02.05, 01:14
            Gość portalu: nadzieja napisał(a):

            > wow! nie dosc, ze jestem numerologiczna 11, to jeszcze mam "ciekawy profil
            > osobowosciowy"... czegoz to na forum mozna sie o sobie dowiedziec!!!
            > pozdrawiam z rozbawieniem...

            nadzieja, numerologicznie to mozesz byc nawet liczba pi i ma to mniej wiecej
            takie samo znaczenie dla twej osoby, jak uklad kraterow na ksiezycu dla handlu
            gwatemalskimi bananami smile.

            a z profilem to jak na razie delikatna sugestia i na tym sie skonczy; z innej
            beczki: przeczytalem sobie wasze dawne posty i mysle ze miano Cie tam za takiego
            dokuczliwego gza smile; bez urazy.

            gudnajt

            • Gość: nadzieja Re: Forum Muzyka - rozdział XXIV - kicz i tandeta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.05, 01:39
              1. alez dla mojej osoby 11 ma decydujace znaczenie... poczytaj troche smile))
              2. nie interwsuje mnie kompletnie Twoje zdanie, tym bardziej, ze ten watek nie
              do tego mial sluzyc i juz drugi raz zwracam Ci delikatna uwage smile)
              3. nie za bardzo rozumiem Twoje wpisy i sugestie dotyczace mojej osoby... ich
              sens? znaczenie? i tego typu...
              • spiral_architect Re: Forum Muzyka - rozdział XXIV - kicz i tandeta 04.02.05, 12:48
                Gość portalu: nadzieja napisał(a):

                > 1. alez dla mojej osoby 11 ma decydujace znaczenie... poczytaj troche smile))
                > 2. nie interwsuje mnie kompletnie Twoje zdanie, tym bardziej, ze ten watek nie
                > do tego mial sluzyc i juz drugi raz zwracam Ci delikatna uwage smile)
                > 3. nie za bardzo rozumiem Twoje wpisy i sugestie dotyczace mojej osoby... ich
                > sens? znaczenie? i tego typu...


                Prawie same fakty, przede wsazystkim to by nie przeobrazac watku w strone o
                przyslowiaowej "dupie M." - calkowicie sie zgadzam. Sens? Znaczenie? Moze to
                akurat nie te kategorie ? Mialem bardzo silne deja vu (kapitalne odczucie) i
                wydje mi sie nawet, ze...wlasciwie nie powinienem o tym pisac, bo to kolejne
                przypuszczenie. na tym wiec zakoncze na dobre i bezpowrotnie tego rodzaju posty.

                Pozdrawiam smile
    • Gość: ice_age Re: Forum Muzyka - rozdział XXIV - kicz i tandeta IP: *.gal.pl / 80.48.103.* 07.02.05, 01:43
      nie rozumiem tego posta. po co dowodzisz oczywistego?
      ktos musi nie spac zeby spac mogl ktos.


      a, chcialem napisac ze jakbym powiedzial znajomym ze u2 mnie caly dzien
      przesladowalo toby pokiwali glowami ze wspolczuciem. i tu dochodzimy do
      nastepnej sprawy- nie wszystkim podoba sie to samo, jak juz o tym pomyslisz,
      koniecznie poinformuj nas o tym i zaloz nowy temat.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka