Dodaj do ulubionych

Aida - TWON - 24.04.2005

24.04.05, 23:59
Dyrygent - Jacek Kaspszyk
Reżyseria, scenografia i koncepcja świateł - Roberto Laganà Manoli
Choreografia - Emil Wesołowski
Przygotowanie chóru - Bogdan Gola

Irina Gordei (Aida), Małgorzata Walewska (Amneris), Emil Ivanov (Radames),
Adam Kruszewski (Amonasro, król Etiopów), Aleksander Teliga (Ramfis,
arcykapłan), Czesław Gałka (Faraon), Rafał Bartmiński (Posłaniec), Anna
Karasińska (Kapłanka)

Ciężko mi zacząć... To jest taki teatr operowy, od którego mnie odrzuca.
Nudno, statycznie, kiczowato. Wiem, że to się może podobać, ale mnie nie
zachwyciło. Scena przypomina – jak to stwierdził ktoś z melomanów – łazienkę
Kulczyka. Nie wiem, nie byłam. Ale to prawdopodobna hipoteza. Króluje coś co
chyba udaje lapis lazuli i złoto. Pięęęknie smile Lepiej się to oglądało od III
Aktu, kiedy to zapadła noc i kolory sie trochę stonowały smile
Jedna rzecz dobra – wszystko dzieje się na podwyższeniu, co pomaga i wizualnie
i akustycznie.

Wiem, że nie zawsze trzeba silić się na nowoczesność, bo też może być słabo.
Mogło być gorzej (z dwojga złego wolę tę “Aidę” od “Toski” którą nas teatr
uraczył niedawno). Chociaż śpiewacy chyba byli zadowoleni: cały czas śpiewali
stojąc przodem do publiczności, prawie nie musieli się przemieszczać, ani - o
zgrozo! - tańczyć. Co za komfort pracy! Tylko, że... nudą wieje! A kreacje
artystyczne nie były na tyle porywające, żeby przykuć moją uwagę na dłużej. No
bo ile można się zżymać, że śpiewają głośno, za to nieczysto, bez wyrazu,
nijako i cały czas tak samo? Irina Gordei – jeśli tak śpiewają w Maryjskim,
to nie bardzo rozumiem sławę tego teatru... Chyba że wielkość śpiewaczki
ocenia się na podstawie ilości decybeli które wydziela... Pan Iwanow – za
jakie grzechy!!! ja wiem, że tenorem jest trudno śpiewać, ale po co ten facet
sie męczy! Skopałby ogródek (mój czeka smile jak go energia roznosi. W sumie
najlepiej wypadła Walewska, chociaż dość nierówno. Nie podobały mi się jej dwa
pierwsze akty, a już scena na początku II Aktu – ta w pałacu, z niewolnicami –
no to nie będę pisać, z kim Amneris mi się skojarzyła. Paru innym osobom
również. Ale bardzo dobry Akt IV, zarówno głosowo jak i aktorsko. Początek IV
Aktu (do sceny sądu) to zresztą mój ukochany fragment z tej opery.
Bardzo dobry Kruszewski. Kulturalnie, przejmująco i nie było słychać, że
sepleni smile
Niezłe chóry, ale z wyjątkami – wspomniane niewolnice zawodziły jak
podstarzałe (..... -autocenzura). W finale II Aktu jest takie fugato – wejście
tenorów przemilczmy... Chociaż generalnie bardzo dobrze. Np. chór kapłanek
(zza sceny) dialogujący z kapłanami na scenie – pięknie. Brawa dla panów za
piano!

Tak sobie słuchałam tego spektaklu i żal mi było – co się stanie z tą
orkiestrą jak odejdzie Kaspszyk. Grali świetnie. Nawet wiolonczele, których
zazwyczaj się czepiam smile Niektórzy - jak zwykle - narzekali, że orkiestra gra
za głośno. Może mam skrzywienie symfoniczne, ale lubię słyszeć to, co dzieje
się w kanale i nie oczekuję że zawsze to co śpiewają soliści będzie na
pierwszym planie (podobnie np. w koncertach fortepianowych - czasem trzeba
umieć się wycofać). Grali przepięknie, ładnym dźwiękiem, bardzo emocjonalnie,
giętko (cudowne frazy fletów w I Akcie, w scenie w świątyni, kiedy jest
balet), fajnie grały "trąbki egipskie" w marszu triumfalnym. Zdecydowanie
najmocniejszym punktem spektaklu była orkiestra. Może oprócz zbyt głośnego
klarnetu w "Già i Sacerdoti adunansi..."

Ciekawa jestem drugiej obsady. Quasthoffie, daj znać smile
Obserwuj wątek
    • quasthoff Re: Aida - TWON - 26.04.2005 28.04.05, 22:48
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=1024&w=23234551&a=23236722

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka