Dodaj do ulubionych

Ruzka cz.4 - The Unforgettable Fire

30.04.05, 08:31
Oj, to już teraz stale będą problemy smile)

1. Pride ( In The Name Of Love )
2. Bad
3. The Unforgettable Fire
4. A Sort Of Homecoming
5. Wire
6. MLK
7. Indian Summer Sky
8. Elvis Presley And America
9. Promenade
10. 4th Of July
Obserwuj wątek
    • newyearsday1981 Re: Ruzka cz.4 - The Unforgettable Fire 30.04.05, 19:16
      Mmmmmm.....cudowna płyta....
      1.PROMENADE!!!!
      2.Bad
      3.MLK
      4.The Unforgettable Fire
      5.Pride (In The Name Of Love)
      6.A Sort Of Homecoming
      7.Elvis Presley And America
      8.Indian Summer Sky
      9.4th Of July
      10.Wire

      "And I like a firework explode
      Roman candle, lightning, lights up the sky..."
    • anchoiss Re: Ruzka cz.4 - The Unforgettable Fire 01.05.05, 21:32
      1. BAD!
      2. The Unforgettable Fire
      3. MLK
      4. A Sort Of Homecoming
      5. Pride (In the name of love)
      6. Promenade
      7. Indian Summer Sky
      8. Wire
      9. 4-th of July
      10. Elvis Presley and America

      Pozdrawiam smile
      • peternurek1 Re: Ruzka cz.4 - The Unforgettable Fire 05.05.05, 17:17
        > Pozdrawiam smile

        Witam smile

        A teraz do rzeczy.

        1. Pride (In THe Name Of Love) - (pierwszy utwór U2 który znałem na pamięć,
        pierwszy w którym powaliła mnie gitara Edge'a i przy którym przechodziły mnie
        dreszcze, pierwszy do którego oglądając kiedyś teledysk pomyślałem że U2 to nie
        tylko wielki zespół, to najgenialniejszy zespół świata, miałem może 13 lat)

        2. Bad - (Do niedawna mniej mi się podobał, jakiś czas temu naprawde go
        odkryłem. Tzn. wiedziałem już wczęsniej że jest wielki i go uwielbiałem, ale
        nie aż tak. A czemu go odkryłem? Co te kobiety potrafią z Nami zrobić...smile )

        3. A Sort Of Homecoming - (Przepiękny i niezwykle optymistyczny utwór, kiedyś
        kiedy znalazłem w domu kaserę The Unforgattable Fire a jeszcze nie znałem
        dobrze U2 słuchałem tylko Pride i tego, cały czas. I potem tak mi zostało, jest
        świetny w zimowe dnie, wszędzie leży śnieg a my gdzieś jedziemy albo po prostu
        siedzimy w domu i gapimy się w okno)

        4. The Unforgattable Fire - (Klimat tego utworu jest nie do opisania słowami,
        zimny, mroczny a i piękny. Co ciekawe zanim zobaczyłem teledysk też wyobrażałem
        sobie takie właśnie sceny. Muzycznie genialny, nawet bardzo dziwny jak na U2,
        to nie jest zwykła piosenka, a nawet jak trochę jest to i tak nie jest smile)
        Właściwie mógłby być na pierwszym smile )

        5. MLK - (Taki piękny drobiażdżek dla naszych uszu - jakby powiedział Piotr
        Kaczkowski. I miałby całkowitą racje. Słuchałem tej kasety kiedyś do snu, i
        zawsze zasypiałem i budziłem się w trakcie tego utworu. I jaki piękny tekst smile )

        6. Promenade - (Nie wiem co o nim napisać, ale 6 miejsce się należy smile )

        7. 4th Of July - (Brian Eno jako producent rządzi. Intrumentalny utwór na
        płycie U2, to się chyba tylko raz zdarzyło. )

        8. Indian Summer Sky - (odsyłam do wątku o najfajniejszych basowych momentach,
        tam pisałem o tym utworze chyba i już mi się nie chce smile )

        9. Elvis Presley And America - (Brian Eno jako producent rządzi jeszcze
        bardziej. Jesli znacie historie z tym utworem smile )

        10. Wire - (Coś musiało być na ostatnim i padło na Wire. A też jest genialny)


        Fajnie jakby każdy dodał jakiś komentarz od siebie do niektórych utworów. Może
        nie do każdego i nie tyle ile ja, no chyba że Wam się chce smile
        • doolitle Re: Ruzka cz.4 - The Unforgettable Fire 05.05.05, 19:39
          no to jedziemy z Niezapomnianym Ogniem smile

          1. The Unforgettable Fire. Jeden z absolutnych highlightów U2. Najlepiej się jej
          słucha zimą wink

          2. Indian Summer Sky. Jedna z najbardziej niedocenionych piosenek U2. Jakby
          nagrywali ją parę lat później, byłaby z pewnością bardziej dopracowana. Ale i
          tak jest bardzo charakterystycznie przestrzenna i dynamiczna. Jak Killiney Hill
          latem.

          3. Bad. Isolation, desolation, revelation - po prostu rewelacja!


          4. Pride. Kiedyś moja ulubiona, zwłaszcza za fragment 'one man betrayed with a
          kiss'. Teraz wolę końcówkę - 'took your life, but they coul not take your pride'.

          5. Wire. Tajemnicza piosenka. To chyba tam jest coś o podrzynaniu gardła. Jakkoś
          nasuwa mi się refleksja ze kiedyś mieli trochę bardziej niesforne teksty.

          6. A sort of homecoming. A sort of nice song smile

          7. Promenade. Prawie go nie pamiętam. A dysk wyczyszczony ostatnio więc sobie
          teraz nie przypomnę. Coca cola na końcu i to jest wielkie.

          8. MLK. Taki sobie. To jest U2 bardzo uduchowione, za wysokie na moje progi.

          9. 4th of July. Nie utkwił w mej pamięci. Ale chyba był dosć jednostajny.

          10. Elvis i Ameryka. Nie znam tej historii o któej piszesz Peterze. Chętnie bym
          ją poznał bo tego utworu zupełnie nie rozumiem.
          • peternurek1 Re: Ruzka cz.4 - The Unforgettable Fire 05.05.05, 20:03
            > 10. Elvis i Ameryka. Nie znam tej historii o któej piszesz Peterze. Chętnie
            > bym ją poznał bo tego utworu zupełnie nie rozumiem.

            Jeśli sie mylę w szczegółach niech ktoś mnie poprawi.
            Jak wiemy w powstawanie Niezapominalnego Płomienia duży wkład miał Brian Eno
            znany z tego że był klawiszowcem Roxy Music a potem nagrywał swoje solowe płyty
            które "miały nie absorbować słuchacza tylko lecieć w tle" jak Music For
            Airports albo zupełnie zakręcone jak Here Come The Warm Jets (na marginesie:
            obydwie polecam). No więc trochę tej atmosfery Brian przemycił będąc
            producentem U2, dzięki niemu mamy tu do czynienia z tak charakterystycznym i
            przełomowym dla zespołu brzmieniem tej płyty. Ale do rzeczy. Historia z tą
            piosenką jest dość zabawna. Muzycznie jest to zwolniony motym perkusji z A Sort
            Of Homecoming do którego Bono dostał na kartce, i improwizował tekst. Zaśpiewał
            to, tak jak wiemy, to było pierwsze podejście. Powiedział potem coś w stylu "to
            świetny kawałek, jak nad nim popracujemy będzie naprawde wspaniały" na co Brian
            Eno odparł "jak to popracujemy? on już jest skończony" i trafił na płytę
            właśnie w takiej formie smile
            Dlatego Brian Eno wymiata big_grin
        • ihopeyouwilllikeme Re: Ruzka cz.4 - The Unforgettable Fire 05.05.05, 21:22
          > Fajnie jakby każdy dodał jakiś komentarz od siebie do niektórych utworów.
          Może
          > nie do każdego i nie tyle ile ja, no chyba że Wam się chce smile

          Sorry, Peter, dopiero teraz zauważyłem że byłeś pierwszy smile Powtórzę zatem:
          tak, tak, i jeszcze raz tak ! Bardzo zachęcam i sam również się zastosuję.
        • ihopeyouwilllikeme Re: Ruzka cz.4 - The Unforgettable Fire 05.05.05, 21:30
          > 4. The Unforgattable Fire - (Klimat tego utworu jest nie do opisania słowami,
          > zimny, mroczny a i piękny. Co ciekawe zanim zobaczyłem teledysk też
          wyobrażałem
          >
          > sobie takie właśnie sceny. Muzycznie genialny, nawet bardzo dziwny jak na U2,
          > to nie jest zwykła piosenka, a nawet jak trochę jest to i tak nie jest smile)
          > Właściwie mógłby być na pierwszym smile )

          To był pierwszy kawałek U2, jaki sobie zaloopowałem, zaraz po pierwszych
          przesłuchaniach płyty. Włączyłem " repeat " na odtwarzaczu, i tak sobie leciał
          cały dzień... autentycznie. Coś niesamowitego.

          (pierwszy utwór U2 który znałem na pamięć,
          > pierwszy w którym powaliła mnie gitara Edge'a i przy którym przechodziły mnie
          > dreszcze, pierwszy do którego oglądając kiedyś teledysk pomyślałem że U2 to
          nie
          >
          > tylko wielki zespół, to najgenialniejszy zespół świata, miałem może 13 lat)

          Mógłbym się podpisać smile Choć nie jestem pewien, czy nie byłem wtedy rok
          starszy smile I, co ciekawe, najpierw powaliły mnie bębny. " Modern Drummer "
          napisał kiedyś, że " Pride " zawiera najbardziej ekscytujące wstawki na werblu
          w historii rocka. Tak !!! Larry Mullen Jr. ukazał ( chyba niestety po raz
          ostatni sad( jakim jest geniuszem. Bo że The Edge jest wybitnym gitarzystą,
          chyba wszyscy wiedzą - i on wciąż to udowadnia. Tym bardziej szkoda, bo jesli
          posłuchać gry Larry'ego na HTDAAB, to wręcz trudno uwierzyć jak on kiedyś
          potrafił bębnić...
          • peternurek1 Re: Ruzka cz.4 - The Unforgettable Fire 06.05.05, 11:17
            I, co ciekawe, najpierw powaliły mnie bębny. " Modern Drummer "
            > napisał kiedyś, że " Pride " zawiera najbardziej ekscytujące wstawki na
            > werblu
            > w historii rocka. Tak !!! Larry Mullen Jr. ukazał ( chyba niestety po raz
            > ostatni sad )jakim jest geniuszem. (...) Tym bardziej szkoda, bo jesli
            > posłuchać gry Larry'ego na HTDAAB, to wręcz trudno uwierzyć jak on kiedyś
            > potrafił bębnić...

            Racja, ostatnie jego porządne bębnienie słyszę w Acrobacie gdzie idealnie
            komponuje się z Edgem i cichuteńską linią basu. Ale to też nie to co kiedyś.
            Porównując prawie całe October i War do tego co dzieje sie teraz... nie ma
            porównania, jakby nie było tego sameo perkusisty. Straszna szkoda.

            Chociaż troche co innego jest na żywo, tam go słychać. Np. w intro City Of
            Blinding Lights z pierwszej nocy San Diego podoba mi się bardziej niż gitara
            Edge'a smile)
            A takie Where The Streets Have No Name z koncertu noworocznego w Dublinie
            (31.12.1989) - trzeba troche podkręcić basy i możemy się delektować geniuszem i
            potęgą tego brzmienia.
            I początek Zoo Station z Vertigo Tour, też potęzny i bardzo bardzo fajny. .
            Ale to w sumie pojedyncze przypadki, niestety.
            • ihopeyouwilllikeme Re: Ruzka cz.4 - The Unforgettable Fire 07.05.05, 12:13
              > Porównując prawie całe October i War do tego co dzieje sie teraz... nie ma
              > porównania, jakby nie było tego sameo perkusisty. Straszna szkoda.

              Boy też. To były jego płyty, to on tam rządził.

              > I początek Zoo Station z Vertigo Tour, też potęzny i bardzo bardzo fajny. .

              Owszem, wreszcie nie ma tej mizerii z Zoo Tv. The Fly też to dotyczy. Ale z
              drugiej strony Larry też ma tendencje do upraszczania sobie gry na żywo. Choćby
              w New York - gdzie te killerskie wstawki w refrenach ? Albo With Or Without
              You - porównajcie sobie wersję R&H z choćby Slane.
              • peternurek1 Re: Ruzka cz.4 - The Unforgettable Fire 07.05.05, 13:47
                > Owszem, wreszcie nie ma tej mizerii z Zoo Tv. The Fly też to dotyczy.

                W ogóle brzmienie perkusji na Vertigo Tour mi się podoba, dużo bardziej niż
                podczas trasy Elevation. Coś mu sie jednak przypomniało, może słuchali
                koncertów z trasy Love Town? Tam to były bębny...smile

                > Ale z drugiej strony Larry też ma tendencje do upraszczania sobie gry na
                żywo.

                Niestety.
                • peternurek1 obrona Larry'ego 07.05.05, 14:18
                  Pod koniec roku 1986 Dublińskie radio podało za gazetą Daily Mirror że Larry
                  Mullen znajduje się w szpitalu w Nowym Jorku i miał operację obydwu rąk i jeśli
                  operacja się nie uda może to zonaczać koniec jego kariery jako bębniarza.
                  Historia oczywiście szybko została podchwycona przez inne media.
                  Biuro, management U2 szybko zaprzeczył tym doniesieniom. Jakas osoba z tegoż
                  biura powuiedziała "to nie prawda, owszem, Larry miał problemy z ręką ale to
                  nie ręka pianisty, więc to nie wpłysnie na jego kariere". W tym czasie Larry
                  był tak naprawdę w studiu i nagrywał album Joshua Tree.

                  W późniejszych wywiadach dla Hot Press wypowiadał się sporo o swoich problemach
                  z rękami. Musiał nosić specjalne formy (takie coś co nakłada się na ręce) które
                  zdejmował podczas występów podczas Amnesty International Tour.Przyjmował
                  zastrzyki które jednak nie wyleczyły dolegliwości, w trakcie udzielania wywiadu
                  zazywał tabletki przeciwzapalne które miały mu pomóc pozbyć się problemu.

                  Podczas Elevation Tour Larry zakładał na koncerty bandaże-kompresyjne (nie wiem
                  jaki jest polski fachowy odpowiednik "compression bandages" wink ). To może być
                  oznaka tego że problem ciagnie się za nim. Ale według mojej (tego kolesia który
                  to pisał, nie mojej smile ) Larry nie przeszedł nigdy żadnego zabiegu
                  chirurgicznego i nie wpłynęło to na przebieg jego kariery przez 17 lat od
                  pierwszego ogłoszenia o problemie.

                  Za U2faqs.com
                  www.u2faqs.com/band/#8

                  Czyli może dlatego Larry przestał bębnić jak kiedyś? Według tych informacji
                  stało się to w roku 86', czyli po wydaniu Unforgattable Fire i przed Joshua
                  Tree. Czyli po (według Ajhołpa) ostatnim wielkim bębnieniu Larry'ego. Coprawda
                  potem podczas Love Town Tour brzmienie było potęzne, ale to tylko brzmienie,
                  nie było już takiej wirtuozerii (jesli można o Larrym tak w ogóle
                  opwiedzieć wink ). Porównując to do wcześniejszych koncertów, już nigdy nie
                  zagrali I Threw A Brick Through a Window np. Nie znam się na graniu an perkusji
                  zbyt dobrze, więc niech ktoś mnie wyprowadzi zewentualnego błędu, ale czy to ma
                  sens? Że przestali grać te trochę bardziej wymagające utwory na żywo, i że
                  Larry wszystko sobie upraszcza?
                  • newyearsday1981 Re: obrona Larry'ego 09.05.05, 09:24
                    no tak,typowe...W mediach poszła plota i od razu robi się wokół tego
                    szum.Dobrze,ze nie napisali,że Larry'emu amputowali obie ręce i w związku z tym
                    U2 się rozpadło.Tfu!Jeśli to jest prawda,że miał,czy ma nadal jakieś problemy z
                    rękami,to bardzo mu współczuję,bo na pewno to nic przyjemnego,zwłaszcza dla
                    perkusisty,którego podstawowym "narzędziem" takze są ręce,ale żeby od razu z
                    tego taką aferę robić to przesada.A jeśli chodzi o to,co grają na koncertach i
                    ewentualnego "upraszczania",to nie wydaje mi się żeby tak było.Osobiście
                    uwielbiam I THREW A BRICK THROUGH A WINDOW i bardzo bym chciała,żeby to grali
                    na koncertach,ale tak jest,że zespół nagrywa nowe płyty i repertuar grany na
                    koncertach się zmienia,z wyjątkiem kilku stałych utworów z poszczególnych
                    płyt,w innym wypadku byłoby tego po prostu za dużo i koncerty trwałyby
                    niewyobrażalnie długo(zwłaszcza w przypadku U2)-co rzecz jasna fanom nie
                    przeszkadza,ale jednak co za dużo to niezdrowo,zespół też ma swoje ograniczenia
                    a chłopaki i tak dają sobie świetnie radę.Nadal przecież grają OUT OF CONTROL
                    czy SUNDAY BLOODY SUNDAY,co na pewno nie jest uproszczeniem dla delikatnych
                    rączek Larry'ego,a moim zdaniem brzmi zawsze z taką samą siłą i energią.Poza
                    tym w ogóle w stylu gry U2 perkusja odgrywa istotną rolę i ja osobiście nadal
                    to odczuwam w ich utworach-również na koncercie.A trzeba powiedzieć,że obecnie
                    pomysł na muzyczny wizerunek grupy trochę sie zmienił w stosunku do tego z
                    czasów pierwszych albumów(nawiasem mówiąc,na JOSHUA TREE już Larry nie musiał
                    się aż tak wysilać),złagodnieli,więc też słychać to podczas koncertów.I
                    tyle.Znając profesjonalizm i chęć bycia coraz lepszym zespołem(o czym notabene
                    mówił ostatnio w wywiadzie sam Larry),to nie sądzę,zeby sobie
                    cokolwiek "upraszczali".That's all.A jeśli chodzi o wirtuozerię gry
                    Larry'ego,to uważam że jak najbardziej można mu to przyznać(choć sama też się
                    nie znam na tym,ale to właśnie w muzyce U2 zwróćiłam uwagę na OBECNOŚĆ
                    perkusji),chociażby po takich utworach jak I THREW A BRICK...., SUNDAY BLOODY
                    SUNDAY,BULLET THE BLUE SKY i wiele innych.Jak dotąd Larry radzi sobie świetnie
                    i oby tak dalej-THESE ARE THE HANDS....smile
                  • ihopeyouwilllikeme Re: obrona Larry'ego 10.05.05, 09:41
                    Wg. moich informacji Larry dość poważnie skaleczył się wtedy w rękę, i
                    rzeczywiście przeszedł operację. Może faktycznie to z tego powodu... Na pewno
                    ma to sens. Miał też inne problemy ze zdrowiem, mianowicie z kręgosłupem - co
                    jest zresztą dość powszechną wśród perkusistów ( zwłaszcza rockowych, nie za
                    profesjonalnych - choroby można uniknąć, tylko trzeba poprawnie siedzieć za
                    bębnami smile czego raczej ciężko pilnować grając rocka smile dolegliwością. Podobno
                    dziś gra specjalnie zaprojektowanymi pałeczkami. A co do wirtuozerii - są różne
                    jej postacie. Moim zdaniem to, co Larry robi np. w Seconds zasługuje na to
                    miano...
    • aasiek Re: Ruzka cz.4 - The Unforgettable Fire 07.05.05, 16:06
      1. Wire
      2. A Sort Of Homecoming
      3. The Unforgettable Fire
      4. Pride (In The Name Of Love)
      5. Indian Summer Sky
      6. Bad
      7. Promenade
      8. MLK
      9. Elvis Presley And America
      10. 4th Of July
      • mamusia_muminka Re: Ruzka cz.4 - The Unforgettable Fire 24.05.05, 10:38
        Haaa! Czwarta ruzka!

        1. MLK. Ach, jestem oryginałem i ałtsajderem... XD
        2. Promenade
        3. Pride ( In The Name Of Love )
        4. Bad

        W ogóle nie wiem jak single traktować... Po prostu zbyt wiele razy je słyszałam
        i w sumie nie potrafię już się do nich ustosunkować.

        5. The Unforgettable Fire
        6. A Sort Of Homecoming
        7. Wire
        8. Indian Summer Sky
        9. Elvis Presley And America
        10. 4th Of July (właściwie to jest tak trochę poza konkursem, jako utwór
        instrumentalny...)

        Tam taradam, tadaaaam!

        (Następny ze szkoły, następny pisany na szybko...)
        • peternurek1 Re: Ruzka cz.4 - The Unforgettable Fire 24.05.05, 20:03
          > 10. 4th Of July (właściwie to jest tak trochę poza konkursem, jako utwór
          > instrumentalny...)

          Nie tam poza konkursem, liczy się normalnie.

          > Tam taradam, tadaaaam!

          <brawa, owacje na stojąco, publicznośc domaga się wiecej!>
    • peternurek1 Re: Ruzka cz.4 - The Unforgettable Fire 26.08.06, 01:02
      Do góry.
    • promenade_u2 Re: Ruzka cz.4 - The Unforgettable Fire 30.08.06, 00:04
      Dlaczego robienie rankingów jest tak trudne? No, dlaczego? big_grin Tak w ogóle
      planowałam sobie, że zrobię ranking "The Joshua Tree", ale ranking "The
      Unforgettable Fire" jest trochę łatwiejszy, więc tworzę go teraz, a TJT w
      przyszłości skombinuję (może ;P).

      1. Promenade [Achhh, cóż to jest za piosenka! No i to niesamowite 'rejdio' na
      końcu big_grin Chociaż płyta kojarzy mi się raczej z jesienią, to ta piosenka jest
      wyjątkiem- ciepły letni wieczór, siedzę na balkonie ze słuchawkami na uszach,
      patrzę w gwiazdy, i na światła miasteczka, które nie jest ani aż tak daleko,
      ale w sumie nie aż tak blisko...i jest dobrze, miło i w ogóle...hihi, ależ się
      rozmarzyłam]
      2. Pride [te bębny (powiadam, kiedyś namówię ojca, żeby to zagrał, choć na
      pewno nie wyjdzie mu to tak, jak Larry'emu big_grin) ! Ten głos Bono! Piękne. No i
      ten tekst... w tej piosence jest taka młodzieńcza energia, taki zapał, radość ,
      no i w ogóle big_grin]
      3. Bad [nadal nie mogę się zdecydować, którą wersję bardziej wolę- czy
      studyjną, czy tę z Live Aid. Możliwe, że obie kocham tak samo smile]
      4. The Unforgettable Fire [ The Unforgettable Song wink. Kojarzy mi się z
      czekaniem na kogoś, nocą, jakąś tajemnicą. Przynajmniej w tej chwili smile]
      5. A Sort Of Homecoming [ "O com-away, o com-away, o-com, o com-away, I say I
      O com-away, o com-away, o-com, o com-away, I say I" To jest to! big_grin W ogóle taka
      romantyczna ta piosenka, a dziewczyny lubią romantyczne piosenki JuTu, o! (no,
      ok, nie wiem, czy wszystkie dziewczyny, niech będzie,że mówię za siebiebig_grin)
      6. MLK [ Magia. Ciarki mam jak tego słucham. Ja TUF najbardziej lubię nocą
      słuchać, a to wtedy fajnie brzmi]
      7. Wire [ podoba mi się, jak Bono tu śpiewa (tzn. w innych piosenkach tez mi
      się podoba, ale na tę chciałam zwrócić uwagę, nie wiem, dlaczego big_grin],
      szczególnie:
      Call me
      Such a cold heart
      Such a cold man
      Watch you tear your self apart

      So lay me down
      My soul to give
      So lay me down
      The longest sleep
      Oh, the longest sleep

      Hm, chociaż to "kiss me" i cała ostatnia zwrotka też są zabójcze big_grin
      8. Elvis Presley And America [już mi się nie chce komentować, przepraszam big_grin
      poza tym i tak nie wiem, czy ktoś w ogóle ma cierpliwość, żeby to czytać big_grin]
      9. 4th Of July [ skomentuję jednym zdaniem: co za BAS! big_grin]
      10. Indian Summer Sky

      No i to by było na tylę. Dziękuję wink.
      • promenade_u2 Re: Ruzka cz.4 - The Unforgettable Fire 30.08.06, 00:06
        * tyle
        błędy ortograficzne to paskudna sprawa wink
      • ihopeyouwilllikeme Re: Ruzka cz.4 - The Unforgettable Fire 30.08.06, 14:16
        >W ogóle taka romantyczna ta piosenka,

        Ja wiem, czy taka romantyczna..
        • promenade_u2 Re: Ruzka cz.4 - The Unforgettable Fire 30.08.06, 17:21
          Wczoraj mi się tak wydawało. dzisiaj jakoś już nie ;P .
      • peternurek1 Re: Ruzka cz.4 - The Unforgettable Fire 31.08.06, 00:02
        > 1. Promenade [Achhh, cóż to jest za piosenka! (...)]

        Tak ! Ostatnio jej słuchałem w innych warunkach, idać w deszczu mokrymi ulicami
        słuchając na pożyczonej empetrójce. Wiesz, że też fajnie? smile

        > 3. Bad [nadal nie mogę się zdecydować, którą wersję bardziej wolę- czy
        > studyjną, czy tę z Live Aid. Możliwe, że obie kocham tak samo smile]

        Mnie chciano kiedyś zlinczować jak napisałem że wolę studyjną ;]

        > 5. A Sort Of Homecoming [ "O com-away, o com-away, o-com, o com-away, I say I
        > O com-away, o com-away, o-com, o com-away, I say I" To jest to! big_grin W ogóle
        > taka romantyczna ta piosenka, a dziewczyny lubią romantyczne piosenki JuTu,
        > o! (no, ok, nie wiem, czy wszystkie dziewczyny, niech będzie,że mówię za
        > siebiebig_grin)

        Po pierwsze nie taka romantyczna. Po drugie, nie tylko dziewczynywink

        > 6. MLK [ Magia. Ciarki mam jak tego słucham. Ja TUF najbardziej lubię nocą
        > słuchać, a to wtedy fajnie brzmi]

        Bo to w ogóle nocny album jest.

        > 10. Indian Summer Sky

        Na ostatnim? łeee wink
        • promenade_u2 Re: Ruzka cz.4 - The Unforgettable Fire 31.08.06, 11:03
          Co do Promenade- jeśli dziś będzie padać (a jest to b. możliwe) , to biorę
          parasol, słuchawki na uszy i idę na spacer. Trzeba wybróbować, skoro polecasz,
          Peterze big_grin
          Co do Sort Of Homecoming, to już mi się tak romantycznie nie kojarzy, ja tak
          czasem mam- piszę coś wieczorem, słucham danej piosenki i odbieram ją tak. A
          gdy nadchodzi dzień, jest jasno, to się czasem dziwię, że coś odbierałam tak, a
          nie inaczej. Pomotane to big_grin
          Indian Summer Sky jest zaje...fajne, ale coś musiało być na ostatnim. Ale to
          przecież tylko ranking wink.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka