crannmer
08.07.05, 16:22
Bylem ostatnio w podrozy i w nocy z soboty na niedziele mialem nieprzyjemnosc sluchac miedzy godzina 4:00 a 5:45 Pr. II PR.
Bylob by jeszcze calkiem znosnie, gdyby nadawano rzeczywiscie to, co mila pani prezenter zapowiadala. Ale niestety - pani milo zapowiadala swoje, a muzyka przez caly czas leciala zupelnie inna. I nie to, ze pomylono podobne utwory danego kompozytora, czy chocby pomieszano symfonie wczesnego romantyzmu z poznym romantyzmem.
Ale nie. Zamiast sonat fortepianowych byl jakis kwartzet smyczkowy. Zamiast Obrazkow z wystawy bardzo smetna muzyka symfoniczna z polowy ubieglego wieku. Zamiast urywkow z Alciny Haendla cos ZUPELNIE innego. I przewaznie o rzad wiekosci gorsze od zapowiadanych.
Zeby bylo smieszniej, po zakonczeniu kazdego kawalka pani prezenter powtarzala nadana utwor i wykonanie. I nawet, jesli ewidentnie w zagranym kwartecie smyczkowym nie zabrzmiala ani jedna nuta z fortepianu, pani nieomylnie podawala "nadalismy sonate fortepianowa....".
Czy oni wogole nie sluchaja tego, co nadawaja?
Do nastepnego napisania w sierpniu.
MfG
C.