Dodaj do ulubionych

Konkurs - nowy wątek

07.10.05, 20:15
Ponieważ poprzedni wątek konkursowy bardzo się rozrósł i już niewygodnie się
go czyta, to proponuję rozpocząć nowy i tu kontynuować dyskusje okołokonkursowe smile
Obserwuj wątek
    • jdrk Re: 7 X - przesłuchania popołudniowe 07.10.05, 20:18
      Powtórzę to co pisałem w poprzednim wątku.

      Trochę słyszałem koreankę (śliczny Walc), niezłe etiudy.

      Potem grał Pan Sugano. Widzę: mz zagrać 3 Walce - myślę, jest w tym dobry.
      Niestey zawiodłem się na całego. Walce nie były taneczne, niestety. Za to
      podobał mi się jego Nokturn Des-dur.

      A po nim wystąpił słynny (w USA) Pan Mei-Ting Sun.
      Zagrał trochę dziwny program: 5 Ediut op.10 + 6 Preludiów op.28 (miało być 12),
      do tego Nokturn H-dur, Walc F-dur i na koniec Balladę g-moll. Ediuty zagrał
      olśniewająco, wspaniale, śmiem twierdzić, że były to najlepsze Etiudy op.10 na
      tym Konkursie! Preludia były całkiem nieźle zagrane, ale z Des-dur nie potrafił
      stworzyć odpowiedniego nastroju. No i okazało się że Pan Mei-Ting ma problemy z
      formami większymi: Nokturn nudny, zero cieniowania, nastroju, itp. Walc w ogóle
      nie taneczny. A końcowa Ballada jeszcze jako tako - chociaż wg mnie szkolnie
      (poprawnie, a jakże!) i kanciasto, nudnie.

      Teraz dwóch Polaków: pięknie, nastrojowo Nokturnem c-moll rozpoczął Szlezer smile
      • przemkowa.b Re: 7 X - przesłuchania popołudniowe 07.10.05, 21:27
        a jak grał Sobula?smile))
        • schaetzchen Re: 7 X - Szlezer, Szychowski 07.10.05, 21:57
          Sobuli nie słyszałam.
          Z pewną taką nieśmiałością podchodziłam do radia, boję się Polaków słuchać. Tym
          razem bez skandalu, na szczęście. Ale turniej miast zdecydowanie wygrywa Wrocław.

          Marek Szlezer – steinway - Kraków
          Dziś będzie syntetycznie:
          Jeszcze jako-taki Nokturn, Rondo – nie (radziłabym parę lekcji u Rieko Nezu),
          etiudy – nie (metronom mu chyba przeszkadzał za bardzo), Berceuse – nie (ten się
          utwór powinno “zrobić” dźwiękiem a nie czymś co ma - chyba - udawać rubato, w
          dodatku ma to jedną nóżkę bardziej), acha, Walc po drodze był – też nie,
          Fantazja – bardzo NIE

          Piotr Szychowski – kawai – Wrocław
          Nokturn c – piękny, dojrzały, skupiony.
          etiudy 5,11/25 – bardzo dobre chyba, ale słuchałam jednym uchem
          Fantazja – ciekawa, momentami bardzo piękna, improwizacyjna, kontrastowa,
          cudowna ostatnia strona.
          Walc As 34/1 – o to to to !!! Trzeba się facetem zainteresować! Na bal w Operze
          wiedeńskiej może być przydatny! (Jak to napisałam, to zaczęła się środkowa
          część, gorsza niestety, ale początek bardzo świetny. Końcówka trochę za bardzo
          krzykliwa. Mam wrażenie, że nie wszystko co chciał mu wyszło.)
          Tarantella – nie była tak “upojna” jak u Lewkowicza. I przekombinowana. Jestem
          na nie.
          Scherzo cis – świetny początek, napięcie “podskórne”, ale właśnie takie
          schowane, które dopiero ma wybuchnąć... Wybuchło! smile Dobre, dobre!!!
          Szkoda, że grał na kawai, który jak mniemam (ale tylko na podstawie radia) ma
          dość dzwoniący dźwięk, a zwłaszcza forte. Juz któryś pianista tak brzmi na tym
          fortepianie.

          I jeszcze - no, nie mogę sobie darować smile - złośliwość pod adresem TV Kultura. W
          ogłoszeniach prasowych na stronie Konkursu, z uporem godnym lepszej sprawy,
          ciągle podawana jest informacja o tym, że WSZYSTKIE przesłuchania konkursowe są
          TRANSMITOWANE.
          • a000000 Re: 7 X - Szlezer, Szychowski 07.10.05, 22:06
            > I jeszcze - no, nie mogę sobie darować smile - złośliwość pod adresem TV Kultura.
            > W
            > ogłoszeniach prasowych na stronie Konkursu, z uporem godnym lepszej sprawy,
            > ciągle podawana jest informacja o tym, że WSZYSTKIE przesłuchania konkursowe są
            > TRANSMITOWANE.

            Właśnie! Wczoraj. Gra Malibu, a na ekranie co widzimy-cimy? gadające głowy! A
            potem w nocy, to chłopaczki filmy chyba ściągają, bo łącze mojego dostawcy tak
            zapchane, że nie ma szans na dopchanie się do internetowej retransmisji.

            Walczyk Szychowskiego. Zaczęło się BOSKO! potem jakby się wycofał na
            bezpieczniejsze, bardziej belfersko-uznane pozycje.
          • jdrk Re: 7 X - Szlezer, Szychowski 07.10.05, 22:10
            schaetzchen napisała:

            > Sobuli nie słyszałam.
            Ja początek, ale mi przeszkodzili (byłem w pracy). Genralnei widziałem, że na
            luzie grał i potem nawet wypowiedział się, że nie samym Chopinem żyje smile

            > Ale turniej miast zdecydowanie wygrywa Wrocław.
            Zdecydowanie! smile

            > Marek Szlezer – steinway - Kraków
            Mi sie podobało jego Barceuse, reszta jak Schaetachen.

            > Piotr Szychowski – kawai – Wrocław
            > Walc As 34/1 – o to to to !!!
            Walc rewelacja! Tarantella też bardzo mi sie podobała smile
            > Scherzo cis
            Bardzo dobre, dynamiczne, brzmienie urozmaicone. Świetny występ!

            > W ogłoszeniach prasowych na stronie Konkursu, z uporem godnym lepszej sprawy,
            > ciągle podawana jest informacja o tym, że WSZYSTKIE przesłuchania konkursowe
            > są TRANSMITOWANE.
            No wszystkie! Ale popołudniowe są trochę później - o 22:30 smile
            • schaetzchen Re: 7 X - Szlezer, Szychowski 07.10.05, 22:13
              > No wszystkie! Ale popołudniowe są trochę później - o 22:30 smile

              i nie jest to przypadkiem REtransmisja? smile))
              • jdrk Re: 7 X - Szlezer, Szychowski 07.10.05, 22:20
                schaetzchen napisała:
                > i nie jest to przypadkiem REtransmisja? smile))
                Oj czepiasz się słówek. wink
                • schaetzchen Re: 7 X - Szlezer, Szychowski 07.10.05, 22:23
                  Ja się generalnie wszystkiego czepiam smile
                  (tylko mi nie odpowiedz "czep sie tramwaju")
                  • jdrk Re: 7 X - Szlezer, Szychowski 07.10.05, 22:29
                    schaetzchen napisała:
                    > Ja się generalnie wszystkiego czepiam smile
                    > (tylko mi nie odpowiedz "czep sie tramwaju")
                    Nie, nie powiem - wyrosłem już z takich powiedzonek wink Za to Ty mi powiedz co
                    sądzisz o żółtym amerykaninie.

                    Kurcze - nie słyszałem żółtego Niemca, a właśnie zachwycają się nim. To dziś nie
                    śpię i słucham REtransmisji wink
                    • jdrk Re: 7 X - Szlezer, Szychowski 07.10.05, 22:33
                      jdrk napisał:
                      > Kurcze - nie słyszałem żółtego Niemca, a właśnie zachwycają się nim. To dziś
                      > nie śpię i słucham REtransmisji wink
                      Właśnie skojarzyłem, że przecież on grał przed południem sad
                      • schaetzchen Re: 7 X - Szlezer, Szychowski 07.10.05, 22:41
                        Żółty Amerykanin to pan Sun? Coś tam słyszałam, nie podobał mi się kompletnie.

                        A słyszycie co to Chińskie dziecko wyprawia???? JAKI WALC!!!! Zostałam
                        wgnieciona w ziemię. Gra genialnie. Muszę go posłuchać na żywo.
                        • jdrk Re: 7 X - Szlezer, Szychowski 07.10.05, 23:05
                          schaetzchen napisała:
                          > A słyszycie co to Chińskie dziecko wyprawia???? JAKI WALC!!!! Zostałam
                          > wgnieciona w ziemię. Gra genialnie. Muszę go posłuchać na żywo.
                          Walc nie w moim stylu - delikatny i mało porywający, chciaż ma swój bujający się
                          rytm. Ale Etiuda była super smile
                          • schaetzchen Re: 7 X - Szlezer, Szychowski 07.10.05, 23:09
                            Tak, Walc zupełnie inny niż np Kozlovej, ale rewelacyjny. Jaka melodia na
                            początku!!! Boję się, że to może być taki "niekonkursowy" typ (w sensie
                            wrażliwości i subtelności) - no ale nie wiem jak grał inne rzeczy.
                            • jdrk Re: 7 X - Szlezer, Szychowski 07.10.05, 23:13
                              schaetzchen napisała:
                              > Tak, Walc zupełnie inny niż np Kozlovej, ale rewelacyjny. Jaka melodia na
                              > początku!!! Boję się, że to może być taki "niekonkursowy" typ (w sensie
                              > wrażliwości i subtelności) - no ale nie wiem jak grał inne rzeczy.
                              Masz rację, subtelny - to jest właściwe słowo! Ja jestem przekonany, że II etap
                              już ma. Nie wiadomo jak pójdzie mu dalej, ale na pewno go usłyszymy smile
                              • ondine Re: 7 X - Szlezer, Szychowski 08.10.05, 00:40
                                chinczyka z rana sluchalam na elzbiecie, wtedy mial 16 lat, nozkami nie siegal
                                do pedalow i wytrzepal tak pietruszke ze juz nie wstalam. ale czekalo sie na
                                ciag dalszy, wiadomo jak to z malymi geniuszami. widac ciag dalszy ciekawy!
                                wtedy chyba bodjze jeszcze nie byl u kammerlinga, nie dam sie pociac za to, ale
                                byl jako reprezentant chin. ale jako ze kammerling (mam nadzieje ze nie krece
                                nazwisk bo ja z zasady przekrecam) jest w jury i jego van eckerstein wygral, to
                                moze chinczyk wtedy sie skusil na nauke w ojczyznie schumanna?
                                kurcze kiedy ja sluchalam lacze strasznie popierdywalo i minelo mi najlepsze!
                                ogolnie przyznam ze jakos za diably nie skumalam ze on to ON , tak jak lima
                                pamietam bezblednie od zawsze (ja tych diabolicznych bardziej pamietam) . poza
                                tym chinskie nazwiska to jeszcze wiekszy harkor niz inne azjatyckie, dlatego
                                tez moge sie wytlumacyzc ze nei zdazylam mu zrobic megareklamy przed wystepem.
                                mama mowila ze byl swietny, a ona sie znawink ja tylko zalapalam sie na brawa i
                                bodajze scherzo (sluchalam na wyrywki), ale jakos tak ta lacze mnie wkurzalo ze
                                sie wylaczylam.
                                czyli w tym roku rozegra sie wojna azja- rosja no i moze z jednym polakiem
                                na osuszenie lez za cala reszte ekipy narodowej ;p
                                ja tam i tak wciaz jestem w opozycji i gdybym byla w wawa, wykupilabym bilety
                                na lekvovitcha , jakos wole judee niz azje ostateczniesmile
                                • ondine a co do pietruszki 08.10.05, 00:41
                                  przepraszam za fraze o trzepaniu pietruszki, cokolwiek , jakkolwiek wygalda ona
                                  podejrzanie i lepiej uzyje cudzyslowia wytrzepal "pietruszke" co by zadnych
                                  skojarzen nie bylosmile
                                  • zamek no problem, Ondine :) 08.10.05, 09:35
                                    niech się wstydzi ten, co widzi i co mu się skojarzyło... mnie się na przykład
                                    nie kojarzyło wcale
                                    • a000000 Re: no problem, Ondine :) 08.10.05, 10:12
                                      Moim zdaniem to chińskie dziecko reprezentujące Niemcy jest poważnym kandydatem
                                      do finału. Wogóle wczoraj był wysyp talentów. Żółtych, oczywiście.
                                      • schaetzchen 8.X rano cz1 08.10.05, 11:39
                                        Przed rozpoczęciem transmisji radiowej włączyłam sobie internetową Kulturę,
                                        posłuchałam chwilę, ale musiałam wyłączyć, jak z ust Popisa i Wolanina
                                        usłyszałam zachwyty nad wysokim poziomem „polskiej ekipy”. Póki co – jak dla
                                        mnie – autorami skandali na Konkursie są właśnie Polacy. Jak również autorami
                                        szarych, przeciętnych występów (akurat tu mają też spore towarzystwo innych nacji).

                                        Gracjan Szymczak
                                        Niedobry. Nie ma w tym graniu muzyki, nie chce mi się po kolei wypisywać co gra
                                        źle. Słyszeliście Walca? Hehe. Taki człowiek (w graniu, nie oceniam reszty!!!) z
                                        mało intensywnymi emocjami i dość przeciętną wrażliwością. Disco polo.

                                        Uwaga techniczna: kto robi dźwięk dla TV Kultura??? W przerwie, podczas
                                        przestawiania fortepianów, miała być wypowiedź pianisty. No, niby pianistę było
                                        widać, coś tam kłapał dziobem, tylko że słychać było głównie to, co się działo
                                        na scenie… gamonie…

                                        Galina Tchistyakowa
                                        No. Dobra szkoła rosyjska. W Nokturnie jest wszystko co powinno być.
                                        Etiudy i Impromptu mniej mi się podobają – jakaś nerwowość we frazowaniu się
                                        wkradła, nie wytrzymuje (czasowo) różnych ważnych rzeczy. Szkoda.
                                        W Preludiach to samo. Ładne dźwiękowo, dużo kolorów, tylko ten czas nie mój.
                                        Zasapałam się.
                                        Takie mam wrażenie, że panna chciała zażyć relanium a pomyliły jej się fiolki i
                                        wzięła coś pobudzającego. Nie podobało mi się, ale dobra pianistka, chciałabym
                                        usłyszeć jej Beethovena na przykład.
                                        • schaetzchen komentarze w TV Kultura 08.10.05, 11:59
                                          Z ust Jana Popisa padło stwierdzenie, że "za nami kolejny bardzo dobry występ
                                          polskiego pianisty". I jeszcze coś gadał o tym, że to był występ z tych
                                          "wyższych półek konkursowych". Hmmmm, mam nadzieję, że to ja jestem głucha, a
                                          tym bardziej, że Popis wierzy w to co mówi, a nie jest aż takim konformistą...
                                          Jeszcze jedna uwaga: ocenianie jakości występu na podstawie ilości fałszywych
                                          dźwięków skończyłam gdzieś tak w IV klasie podstawówki. Panu JP zostało do dziś.
                                          Czyżby zachował wrażliwość dziecka?
                                          • jdrk Re: komentarze w TV Kultura 08.10.05, 12:22
                                            Dzieki za relacje!

                                            A ja dopiero wstalem wink I zaluje, ze nie slyszalem Rosjanki smile

                                            A teraz gra Chinczyk, wychowywany tez w USA na dwoch uczelniach. Wejscie
                                            nieudane - przerwal Nokturn, chyba zapomnial, hihi wink
                                        • jdrk Re: 8.X rano cz1 08.10.05, 13:10
                                          Chinczyk mnie nie zachwycil. Nokturn bez klimatu. Generalnie bylo za malo
                                          emocji, chociaz bardzo ladnie (sorry, Ondine) i subtelnie zagral np. Preludia.
                                          • maro76 Yamaha padła 08.10.05, 13:13
                                            i mamy przerwę
                                            "grają" panowie z Japonii, stroiciele fortepianów
                                            całkiem całkiemsmile
                                            jak na Warszawskiej Jesieniwink
                                            • jdrk Re: Yamaha padła 08.10.05, 14:09
                                              maro76 napisał:
                                              > "grają" panowie z Japonii, stroiciele fortepianów
                                              > całkiem całkiemsmile
                                              > jak na Warszawskiej Jesieniwink
                                              Hihi, niezłe smile))
                                              • schaetzchen Re: Yamaha padła 08.10.05, 14:21
                                                Słyszeliście co się działo na sali po występie Krzysztofa "To Znaczy"
                                                Trzaskowskiego? Ja rozumiem, że ładny chłopczyk, pewnie do twarzy mu z
                                                fortepianem, ale to nie zmienia faktu, że nie był to porywający występ sad(((
                                                Cóż, młodzież (płci pięknej) musiała na sali przeważać...

                                                A co się stało z Yamahą? Ja niestety miałam przerwę - pierwszego pianisty nie
                                                słyszałam, rodaka słuchałam dopiero od Etiud. Musiał czekać na występ? To szkoda
                                                mi go... ale jego gra nie zrobiła na mnie wrażenia. O! Teraz puścili początek
                                                Scherza cis-moll - porównajcie to z tym, co zrobił wczoraj Szychowski!
                                                • jdrk Re: Yamaha padła 08.10.05, 14:32
                                                  schaetzchen napisała:
                                                  > Cóż, młodzież (płci pięknej) musiała na sali przeważać...
                                                  On to własnie taki koncertowy typ, wiec nie dziw sie ze dziewczyny za nim zaleja
                                                  smile Ale ja nie moge go ogladac, taka ekspresyjna mimika mi to przeszkadza.

                                                  > A co się stało z Yamahą?
                                                  W sumie nie wiadomo, czy to Yamaha. Pojawily sie jakies interferencje, cos
                                                  brzeczalo (podobno). Cala grupa technikow otoczyla fortepian, otworzyli nawet
                                                  klawiature. Potem zaczeli ogladac sale, czy jakies elementy na sali nie brzecza.
                                                  Poprzykrecali srubki i poszli.

                                                  > Teraz puścili początek Scherza cis-moll - porównajcie to z tym, co zrobił
                                                  > wczoraj Szychowski!
                                                  Wiesz, w sumie to ledwo dostal sie do finalu konkursu ogolnopolskiego,
                                                  pamietasz? Ale pieknie zaczal Rondem c-moll, zagral go z elegancja i
                                                  ekspresyjnie (to jego dobra strona). Walca nie slyszalem - kto slyszal?

                                                  Mi sie wydaje, ze bedzie z niego dobry wirtuoz (jest jeszcze mlody, pisze w tym
                                                  roku mature!), bo ma taki naturalny dar zjednywania publicznosci smile
                                                  • ondine Re: Yamaha padła 08.10.05, 14:49
                                                    a propos ladnych chlopcow, moze nieco komentarzy na rozladowanie konkursowych
                                                    stresow. pianisci sa istotami aseksualnymi a czasami wrecz oblesnymi(mowie o
                                                    facetach). jakas plaga. jedynie na anderszewskiego sie patrzy tak, ze dopelnia
                                                    to wspanialosci jego muzyki- no ale raczej kobiety chyba szans nie powinny
                                                    sobei robic w jego wypadkusmile
                                                    pianista moze byc conajwyzej czarujacy, ladny lolo tez wrecz nie pasuje (hehe
                                                    najlepsi sa wlosi z ta zelatyna, cominati np , bosz jak on sie promuje jako
                                                    chlop na tej scenie, mdlosci biora)
                                                    w ogole jakos w muzykach mezczyzny nie widze, ale wole juz widziec gdy takie
                                                    cos dyryguje tudziez przepilowuje , pianisci..nieee.
                                                    reasumujac-pianista powinien zostac bezplciowysmile
                                                    takei sobotnie pogawedki hehe zamiast kolejnej doglebnej analizy.
                                                  • jdrk Re: Yamaha padła 08.10.05, 14:55
                                                    ondine napisała:
                                                    > reasumujac-pianista powinien zostac bezplciowysmile
                                                    Nieee. Absolutnie! Ja tam wole patrzec jak gra Berezowski czy Sokołow niz nasz
                                                    sliczny, elegancki, przystojny Trzaskowski! Ale ja jestem facetem i wiem, ze
                                                    moje zdanie w tej kwestii sie nie liczy wink

                                                    No, moze do Chopina nadawalby sie taki bardziej bezplciowy facet jakich duzo
                                                    wsrod pianistow (nikogo nie obrazajac) smile
                                                  • maro76 Re: Yamaha padła 08.10.05, 14:57
                                                    ondine napisała:

                                                    > a propos ladnych chlopcow, moze nieco komentarzy na rozladowanie konkursowych
                                                    > stresow. pianisci sa istotami aseksualnymi a czasami wrecz oblesnymi(mowie o
                                                    > facetach). jakas plaga. jedynie na anderszewskiego sie patrzy tak, ze
                                                    dopelnia

                                                    ondine, to ty chyba, Jana Krzysztofa Broi nie widziałaśwink


                                                    > to wspanialosci jego muzyki- no ale raczej kobiety chyba szans nie powinny
                                                    > sobei robic w jego wypadkusmile
                                                    > pianista moze byc conajwyzej czarujacy, ladny lolo tez wrecz nie pasuje (hehe
                                                    > najlepsi sa wlosi z ta zelatyna, cominati np , bosz jak on sie promuje jako
                                                    > chlop na tej scenie, mdlosci biora)
                                                    > w ogole jakos w muzykach mezczyzny nie widze, ale wole juz widziec gdy takie
                                                    > cos dyryguje tudziez przepilowuje , pianisci..nieee.
                                                    > reasumujac-pianista powinien zostac bezplciowysmile
                                                    > takei sobotnie pogawedki hehe zamiast kolejnej doglebnej analizy.
                                                  • jdrk Re: Pianisci - faceci 08.10.05, 15:06
                                                    maro76 napisał:
                                                    > ondine, to ty chyba, Jana Krzysztofa Broi nie widziałaśwink
                                                    Schaetz, opisz Ondine Krzyska smile
                                                  • dwakretki Re: Pianisci - faceci 08.10.05, 15:11
                                                    moja żona stwierdziła: nie czepiajcie się pianistów, wśród kompozytorów się
                                                    rozejrzyjcie...smile)))))))
                                                  • schaetzchen Re: Pianisci - faceci 08.10.05, 15:22
                                                    Nie, nie podołam smile))))) Jego trzeba zobaczyć!
                                                  • arana Jaki pianista? 08.10.05, 16:36
                                                    Pianista powinien zostać bezpłciowy? Ech, co to znaczy być z branży! Reszta
                                                    damskiego świata zakochuje się typowo, przez uszy, zwłaszcza jeśli ktoś ma (o
                                                    kim ta bajka?) nie najlepszy wzrok. smile)
                                                  • ondine Re: Jaki pianista? 08.10.05, 17:01
                                                    ja jestem realistka i nikt mnie nie sciemni na granie, bo sie tylko moge z nim
                                                    o to ewentualnie poklocicwink w ogole muzycy sa dosyc nielatwi w zyciu
                                                    codziennym i na ile to jeszcze ujdzie kobiecie, facet- artysta dla mnie odpada.
                                                    faceci powinni byc lekarzami, prawnikami itd- praca od -do, a potem
                                                    przychodzi , kladzie pensje na stol i nie utyskuje nad soba, zadajac sobie
                                                    coraz to bardziej bezsensowne egzystencjalne pytaniasmile
                                                    moznaby o tym zalozyc caly watek.. meskosc a kobiecosc w muzyce.. oba
                                                    pierwiastki sa potrzebne, ale kobiecosc chyba bardziej..z kolei sama kobiecosc
                                                    i nic poza tym, moze sie zrobic niedobrze jak od kwiatowych perfum. idealem
                                                    jest po prostu hybryda, taka jak marta argerich- baba z jajami, bardzo kobieca
                                                    i zalotna, ale bardzo tez meska. w wersji meskiej zas-muzyk musi byc nie do
                                                    konca hetero zeby niektore rzeczy zrozumiec
                                                    moze taka prace magisterska napisac?
                                                  • jdrk Re: Jaki pianista? 08.10.05, 17:15
                                                    ondine napisała:
                                                    > facet- artysta dla mnie odpada.
                                                    Nie chce wywolywac burzy, ale ciekawe jaki procent artystów to kobiety? Jakos
                                                    tak bywa, ze facetowi latwiej zagrac mocno, dynamicznie i ostro jak rowniez
                                                    delikatnie i nastojowo. Kobiety maja z tymi dynamicznymi czesciami problem,
                                                    niestety. Potrafia za to grac slodko i delikatnie - widac to nawet wsrod
                                                    obecnych uczestnikow Konkursu - ale to czesto za malo.

                                                    > idealem jest po prostu hybryda, taka jak marta argerich- baba z jajami,
                                                    > bardzo kobieca i zalotna, ale bardzo tez meska.
                                                    Ale niektorych momentach jest jeszcze za malo meska, nie umniejszajac w niczym
                                                    wielkosci Marty smile

                                                    > moze taka prace magisterska napisac?
                                                    A nie ma jeszcze takiej? wink
                                                  • ondine Re: Jaki pianista? 08.10.05, 17:22
                                                    oj jdrk a na taka stara wygladam, zeby miec juz studia wyzsze ukonczone?
                                                    jeszcze dwa lata czekajawink
                                                    ja lubie meskie granie u kobiet, moze tak. z kolei faceci sie sfeminizowali i
                                                    przez to graja coraz wrazliwiej..
                                                    a wiesz, czemu tak malo kobiet w branzy? bo faceci nie maja ciaz, okresow,
                                                    skokow nastroju i tych innych plag. a w sensie psychologicznym potrafia sie
                                                    odciac od swiata i robic swoje. kobity zas latwiej sie zalamuja, przejmuja
                                                    zlymi opiniami, sa nieodporne psychicznie ,przez wieksza wrazliwosc.
                                                    tez wole zdecydowane granie, nienawidze plumkania panienek z dobrego domu w
                                                    sukieneczce i drobna lapka, ale lubie kobiecosc dobrze pojeta w muzyce..

                                                    a piszac owe slowa facet-artysta dla mnei odpada-chodzilo mi bardziej o faceta
                                                    w sensie materialu na tzw partnera zyciowego, czy jak go zwal. moze kiedys
                                                    zycie da mi nauczke i skoncze z jakas artystyczna, narcystyczna roslina, ale na
                                                    razie jakos mi sie to nei widzi. nie chce sie nikim opiekowac, to ja potrzebuje
                                                    opiekiwink
                                                  • jdrk Re: Jaki pianista? 08.10.05, 17:37
                                                    ondine napisała:
                                                    > oj jdrk a na taka stara wygladam, zeby miec juz studia wyzsze ukonczone?
                                                    > jeszcze dwa lata czekajawink
                                                    Oj, nie to mialem na mysli! Pewnie, ze nie wygladasz jak absolwentka, a raczej
                                                    jak mloda studentka smile A chodzilo mi o to, czy juz poprzednicy, absolwenci nie
                                                    pisali na ten temat?

                                                    > a wiesz, czemu tak malo kobiet w branzy? bo faceci nie maja ciaz, okresow,
                                                    > skokow nastroju i tych innych plag. a w sensie psychologicznym potrafia sie
                                                    > odciac od swiata i robic swoje. kobity zas latwiej sie zalamuja, przejmuja
                                                    > zlymi opiniami, sa nieodporne psychicznie ,przez wieksza wrazliwosc.
                                                    No tak, tu masz racje smile Chociaz tez maja swoje humory. Ale jesli chodzi o
                                                    psychike, to nie ma reguly. Kobiety, wydaje mi sie, sa na dluzsza mete
                                                    odporniejsze. Szybciej zdobywaja doswiadczenie w tym wzgledzie i potem z tego
                                                    umieja skorzystac. Faceci emocjonalnie dojrzewaja dlugo i pozno - a niektorzy
                                                    wcale wink

                                                    > a piszac owe slowa facet-artysta dla mnei odpada-chodzilo mi bardziej o faceta
                                                    > w sensie materialu na tzw partnera zyciowego, czy jak go zwal.
                                                    Aha smile Artysta-facet jako partner zyciowy czy ja wiem... Wszystko zlezy od
                                                    partnerki smile Kobiety lubia sie opiekowac; facetami tez smile

                                                    > ale na razie jakos mi sie to nei widzi. nie chce sie nikim opiekowac, to ja
                                                    > potrzebuje opiekiwink
                                                    No, to rozumiem smile Jako kobieta i jako artystka, wiec pewnie tej opieki
                                                    potrzebujesz podwojnie wink

                                                    P.S. Ogladasz teraz transmisje, bo jest smile
                                                  • a000000 Re: Jaki pianista? 08.10.05, 19:04
                                                    jdrk napisał:

                                                    > Aha smile Artysta-facet jako partner zyciowy czy ja wiem... Wszystko zlezy od
                                                    > partnerki smile Kobiety lubia sie opiekowac; facetami tez smile

                                                    Artysta jako partner życiowy to porażka. Nawet przy najbardziej męskiej i
                                                    opiekuńczej kobiecie. Niepojęta psychika artysty w żaden sposób nie przystaje do
                                                    psychiki zwyczajnych zjadaczy chleba.
                                                  • jdrk Re: Jaki pianista? 08.10.05, 19:08
                                                    a000000 napisała:
                                                    > Artysta jako partner życiowy to porażka. Nawet przy najbardziej męskiej i
                                                    > opiekuńczej kobiecie. Niepojęta psychika artysty w żaden sposób nie przystaje
                                                    > do psychiki zwyczajnych zjadaczy chleba.
                                                    Moze facet, ale mysle ze gdybym mial partnerke artystke (no powiedzmy, ze mialem
                                                    prawie-artystke), to by mi sie to nawet podobalo smile
                                                  • a000000 Re: Jaki pianista? 08.10.05, 19:50
                                                    hehehe, chyba, że miałbyś "pomoc domową" do prac przyziemnych.
                                                  • a000000 Re: Yamaha padła 08.10.05, 18:50
                                                    > > A co się stało z Yamahą?
                                                    > W sumie nie wiadomo, czy to Yamaha. Pojawily sie jakies interferencje, cos
                                                    > brzeczalo (podobno). Cala grupa technikow otoczyla fortepian, otworzyli nawet
                                                    > klawiature. Potem zaczeli ogladac sale, czy jakies elementy na sali nie
                                                    brzecza . Poprzykrecali srubki i poszli.


                                                    Strasznie Yamaha brzęczała. To było okropne, w wystepie Chińczyka, moim zdaniem
                                                    słabego, ale może był zdenerwowany instrumentem. Nawet powiedziałam do męża, że
                                                    chyba zaraz się fortepian rozpadnie. Tak, jakby coś uderzało w struny i nie był
                                                    to młoteczek.
                                                    Zresztą mam strasznie niecne podejrzenie, że jeden z fortepianów (już nie wiem
                                                    który) w jednym tonie stracił strój. Wczoraj. Hańba.

                                                    Kiedyś czytałam, że po takim konkursie fortepiany są wycofywane ze sceny do
                                                    pomniejszych zadań.
                                                • jdrk Re: Yamaha NIE padła 08.10.05, 20:05
                                                  schaetzchen napisała:
                                                  > A co się stało z Yamahą? Ja niestety miałam przerwę - pierwszego pianisty nie
                                                  > słyszałam, rodaka słuchałam dopiero od Etiud. Musiał czekać na występ?
                                                  Slyszeliscie w radio? Jednak to nie byl problem z fortepianem Yamahy. Ale
                                                  dziwne, ze Mr Jablonski uslyszal (dokladnie), ze to brzeczy as razkreslne. Po
                                                  lekkim przesuneciu fortepianu brzeczenie ustalo smile
                                                  • schaetzchen Re: Yamaha NIE padła 08.10.05, 20:13
                                                    Zapewniam Cię Jędrku, że to nic dziwnego, że usłyszał. Nie musiał mieć w tym
                                                    celu nawet słuchu absolutnego smile
                                                  • schaetzchen rozstrojone fortepiany 08.10.05, 20:20
                                                    ...teraz np mogę Ci powiedzieć, że rozstrojone jest h trzykreślne, co wyjątkowo
                                                    dobrze było słychać w pasażu rozpoczynającym Scherzo (i potem parę razy ten
                                                    pasaż sie powtarza).
                                                    Jak już zauważyła chyba Azerka - struny "puszczały" już wcześniej. Szkoda, że
                                                    nie robiłam notatek smile Ale to normalne zjawisko...
                                                    Nic mi natomiast nie wiadomo o tym, że fortepiany po konkursie idą na emeryturę.
                                                    Nie wiem, czy kawai i yamaha zostaną w FN, ale steinway jest tu kupiony, jest to
                                                    "nówka sztuka" (inaugurację miał na festiwalu "chopin i jego europa", podczas
                                                    koncertu Ługańskiego) i dopiero po konkursie nabierze pewnie pełni brzmienia.
                                                  • jdrk Re: rozstrojone fortepiany, sprzet 08.10.05, 21:16
                                                    schaetzchen napisała:
                                                    > ...teraz np mogę Ci powiedzieć, że rozstrojone jest h trzykreślne
                                                    W ktorym fortepianie? smile

                                                    > Jak już zauważyła chyba Azerka - struny "puszczały" już wcześniej. Szkoda, że
                                                    > nie robiłam notatek smile Ale to normalne zjawisko...
                                                    Tak, slyszalem jak dzis mowil o tym Wolanin w TVP Kultura smile

                                                    A jak juz tak rozmawiamy o sprawach "technicznych", to przed chwila zdazylo mi
                                                    sie ciekawe zjawisko (w sumie normalne). Otoz slucham sobie naszej rodaczki
                                                    Natalki Wandoch (taneczna dziewczyna), ale od samego poczatku nie podobalo mi
                                                    sie jakim dzwiekiem gra - byl jakis twardy i suchy. W koncu pomyslalem, ze to
                                                    niemozliwe zeby w Balladzie tak grala i to na Kawai. I postanowilem zmienic
                                                    sluchawki, na ktorych slucham, z Sony na Sennheisera. Eureka! Fortepian
                                                    zabrzmial miekko i lagodnie smile I jak tu oceniac dzwiek sluchajac radia? Niemozliwe!
                                                  • schaetzchen Re: rozstrojone fortepiany, sprzet 08.10.05, 21:23
                                                    > W ktorym fortepianie? smile
                                                    Kawai smile))

                                                    > A jak juz tak rozmawiamy o sprawach "technicznych", to przed chwila zdazylo mi
                                                    > sie ciekawe zjawisko (w sumie normalne). Otoz slucham sobie naszej rodaczki
                                                    > Natalki Wandoch (taneczna dziewczyna), ale od samego poczatku nie podobalo mi
                                                    > sie jakim dzwiekiem gra - byl jakis twardy i suchy. W koncu pomyslalem, ze to
                                                    > niemozliwe zeby w Balladzie tak grala i to na Kawai. I postanowilem zmienic
                                                    > sluchawki, na ktorych slucham, z Sony na Sennheisera. Eureka! Fortepian
                                                    > zabrzmial miekko i lagodnie smile I jak tu oceniac dzwiek sluchajac radia?
                                                    >Niemozliwe!
                                                    Wiadomo.
                                                  • jdrk Re: Yamaha NIE padła 08.10.05, 21:07
                                                    schaetzchen napisała:
                                                    > Zapewniam Cię Jędrku, że to nic dziwnego, że usłyszał. Nie musiał mieć w tym
                                                    > celu nawet słuchu absolutnego smile
                                                    Nie wiem czy to sie nazywa "sluch absolutny", ale np. ja mam tak, ze slysze jak
                                                    pianisci grajac nie trafiaja w odpowiednie klawisze, ale nie potrafie nazwac
                                                    tego dzwieku. To pewnie dlatgo, ze mam ucho nie szkolone smile Ale jak ktos potrafi
                                                    bezblednie nazwac ten dzwiek, to chyba znaczy ze ma sluch absolutny? I Ty tez
                                                    masz sluch absolutny smile
                                                  • dwakretki Re: Yamaha NIE padła 08.10.05, 21:18
                                                    te utwory są po prostu znane, kazdy pianista miał wielokrotnie nuty przed sobą
                                                    i to jest cały "widz" owego rodzaju słuchu. a tak na marginesie, to rodzajów
                                                    słuchu jest wiele: relatywny, harmoniczny, absolutny, barwowy...kazdy ma swoje
                                                    plusy i minusy. mam koleżankę, która mdlała, gdy chór podczas śpiewania obniżał
                                                    intonację, taki słuch absolutny bywa uciążliwy.
                                                  • schaetzchen słuch absolutny vs relatywny 08.10.05, 21:20
                                                    Słuch absolutny to jest taka odmiana słuchu, że bez "punktu odniesienia"
                                                    słuchacz potrafi powiedzieć jaka jest wysokość dźwięku (to się jeszcze dzieli na
                                                    czynny i bierny, w zależności od tego, czy tylko umie rozpoznać dźwięk, czy też
                                                    podać - zaśpiewać na przykład).
                                                    Słuch relatywny, szkolony na kształceniu słuchu (ulubiony przedmiot dzieci w
                                                    szkołach muz. smile to taki, że gdy masz podane np. a razkreślne (choć może to być
                                                    dowolny inny dźwięk - byle Ci go podać i nazwać), potrafisz nazwać inne grane
                                                    dźwięki.
                                                    Ja mam relatywny, ale podobno niezły.
                                                    Zaś dla pianisty takiego jak pan Jabłoński słuch absolutny nie jest potrzebny,
                                                    bo on zna te utwory i wie, kiedy jest uderzany który klawisz. Ale może i ma
                                                    absoluta?

                                                    Jeszcze ciekawostka: W Japonii, Korei i tym rejonie świata odsetek ludzi ze
                                                    słuchem absolutnym jest znacznie wyższy niż w Europie - nie pamiętam dokładnych
                                                    danych, ale CHYBA tam to jest ponad 70% a u nas mniej niż 10%. Badacze tłumaczą
                                                    to tym, że tam dzieci są uczone gry na fortepianie (lub słuchają instrumentu)
                                                    bardzo wcześnie i wtedy w mózgu powstają jakieś połączenia, blablabla...

                                                    I jeszcze jedna ciekawostka: wśród moich znajomych ze słuchem absolutnym
                                                    przeważali (przytłaczająco przeważali) ludzie z rodzin muzycznych - od małego
                                                    słuchało toto jak mama gra na pianinie i mózg mu się od tego zlasował...
                                                  • dwakretki Re: słuch absolutny vs relatywny 08.10.05, 21:32
                                                    ale słuch absolutny nie jest dziedziczony wyłącznie w rodzinach muzyków, ludzie
                                                    ze słuchem jak "żyleta" trafiają się wszędzie, bez względu na zawód rodziców,
                                                    ale rodzice-muzycy mogą taki słuch łatwiej "zdiagnozować" i wysłać dzieciaki na
                                                    nauki, czego nie zrobi murarz lub agronom.
                                                    a propos minusów słuchu absolutnego: często jest problem z określeniem rejestru
                                                    dżwięku, mimo że zna się jego nazwę w oktawie, to nie wiadomo, w której.
                                                    częste są też problemy rytmiczne - głowa i ucho jest tak wyczulone na wysokość
                                                    dźwięku, że nie zajmuje się parametrem czasu
                                                  • jdrk Re: słuch absolutny vs relatywny 08.10.05, 21:34
                                                    schaetzchen napisała:
                                                    > I jeszcze jedna ciekawostka: wśród moich znajomych ze słuchem absolutnym
                                                    > przeważali (przytłaczająco przeważali) ludzie z rodzin muzycznych - od małego
                                                    > słuchało toto jak mama gra na pianinie i mózg mu się od tego zlasował...
                                                    Wsrod moich znajomych przewazaja ludzie w ogole nie majacy sluchu wink Nikt z ich
                                                    rodzin nie gra na zadnym instrumencie. To tez by potwierdzalo ta teorie (logicy
                                                    nie odzywac sie!) wink
                                                  • dwakretki Re: słuch absolutny vs relatywny 08.10.05, 21:37
                                                    jestem za tą teorią, całym sobą
    • jdrk Re: 8 X - czesc popoludniowa 08.10.05, 17:19
      Rozpoczal Japonczyk. Gdzie on tak pedzi z tym Walcem? To nie wyscigi, tylko taniec!
      • jdrk Re: 8 X - czesc popoludniowa 08.10.05, 19:06
        Japonczyk calkiem niezle jak na swoj wiek (17lat). Podziwiam go za to, ze mimo
        ze niewidomy, to taki wysoki poziom reprezentuje (ciekawe jak on sie uczy - sa
        nuty dla niewidomych?).

        Francuzka Tysman mi się generalnie nie podobała. Fajnie, dynamicznie zagrala
        Ediute cis-moll op.10/4, ale po slabym Walcu przelaczylem na Mezzo, bo chlopaki
        grali 1 Sonate na skrzypce i fortepian Prokofiewa smile

        Teraz gra druga francuzka, Yuko Ueno.
        • schaetzchen Re: 8 X - czesc popoludniowa 08.10.05, 19:41
          Nie słuchałam od początku, bo byłam na imprezie urodzinowej u pewnego
          czarującego trzylatka smile
          Włączyłam od ostatnich taktów preludium Des-dur Francuzki (Heleny, z komentarza
          radiowego wnoszę, że pięknej). Mnie się pani bardzo spodobała. Czasem trochę ją
          ponosiło, czasem za bardzo coś przywaliła, ale bardzo pięknie, emocjonalnie
          grała. Jak nie Francuzka (z całym szacunkiem) i nie Helenka (Grimaud).
          Potem druga Francuzka ale o nazwie jakiejś azjatyckiej - wyłączyłam radio po
          pierwszych taktach (no, prawdę mówiąc po 2 stronach) Impromptu.
          • jdrk Re: 8 X - czesc popoludniowa 08.10.05, 19:57
            schaetzchen napisała:
            > Włączyłam od ostatnich taktów preludium Des-dur Francuzki (Heleny, z
            > komentarza radiowego wnoszę, że pięknej). Mnie się pani bardzo spodobała.
            Preludia miala dosc oryginalnie zagrane, a jesli chodzi o urode, to... tez
            oryginalna wink

            > Potem druga Francuzka ale o nazwie jakiejś azjatyckiej - wyłączyłam radio po
            > pierwszych taktach (no, prawdę mówiąc po 2 stronach) Impromptu.
            Yuko Ueno - muzykalna japonka smile Walce zagrala bardzo tanecznie i bardzo
            efektownie zakonczyla dynamicznym Scherzem b-moll op.31. Reszta utworow juz tak
            mnie nie zachwycila. Ale musze obejrzec ja wieczorem, bo na zdjeciu wyglada
            calkiem interesujaco wink
            • schaetzchen Re: 8 X - czesc popoludniowa 08.10.05, 22:44
              To ja tylko krótko o dwóch Polkach, które grały jako ostatnie. Żal mi ich
              bardzo, strasznie musiały być zdenerwowane. Natalia Wańdoch strasznie zmagała
              się z fortepianem, Katarzyna Wasiak też - albo z nerwami, nie wiem. Pierwsza -
              starsza i wydawać by się mogło bardziej doświadczona - grała jakby ostatkiem
              sił. Druga - nie wiem, wydawało mi się, że nieco lepiej (Scherzo to samo grały),
              ale też nerwowo bardzo, bez legata (ciekawostka - początek Ballady As - zero
              legata, niedobre łuczki w lewej, a... nawet trochę klimatu poczułam. Zadziwiające).
              Szkoda mi dziewczyn, nie podobały mi się, ale to chyba nerwy je zjadły...
              • jdrk Re: 8 X - rytm, rytm! 08.10.05, 23:15
                Sluchaliscie dzisiejszych komentarzy? Ale zjechali chinczyka! Rosjance tez sie
                oberwalo smile Ale najbardziej ciesze sie, ze w dzisiejszych komentarzach Pan M.D.
                poruszyl problem rytmu. I zgadzam sie z nim calkowicie - rytm to podstawa! smile A
                wielu pianistow ma z tym problem.
                • a000000 Re: 8 X - rytm, rytm! 09.10.05, 00:19
                  Rytm. CHA-CHA-CHA. Dziś się domyśliłam, że to co słyszę, to preludium. Po
                  niektórych elementach. To przed deszczowym, bodajże 14, es-moll. Ja rozumiem, to
                  jest romantyzm, czyli co komu w duszy gra. Ale bez przesadyzmu.
                  Najcudniejsza była wersja środkowej części Scherza b-moll, w której pianista
                  między kolejnymi taktami robił przerwy zwane popularnie pauzami. Z tym, że pauza
                  to zapis nutowy, a to co robił pianista to był element poza tekstowy.
    • jdrk Re: 9 X - przedpołudnie 09.10.05, 11:10
      Przed chwilą grał Polak, Sławek Wilk. Coż można powiedzieć: średnia krajowa,
      niestety.

      A teraz gra chinka Xiaoxi Wu - rewelacja! Jak ona zagrała Balladę f-moll -
      cudownie! Nie wiem, czy to po polaku tak mi się podoba, ale to nie ta klasa po
      prostu. Szkoła rosyjska oczywiście.
      • ondine Re: 9 X - przedpołudnie 09.10.05, 11:27
        wlasnie sie dorwalam, gra scherzo. tadam, ta pania do finalu. jest z tych
        takich levbkovitchowych, w koncu tez gra muzyke! no, nareszcie jest to co na
        kwitach chopin napisal i jaka ona ogolnie przy tym swietnie zzyta z caloscia..
        podoba mi sie! no gra nieco po bokach slysze ale ten typ spontanicznego grania
        wlasnie jest ryzykowny, ale kij tam, dla mnie piekne!
        • jdrk Re: 9 X - przedpołudnie 09.10.05, 11:41
          ondine napisała:
          > wlasnie sie dorwalam, gra scherzo. tadam, ta pania do finalu. jest z tych
          > takich levbkovitchowych, w koncu tez gra muzyke! no, nareszcie jest to co na
          > kwitach chopin napisal i jaka ona ogolnie przy tym swietnie zzyta z caloscia..
          > podoba mi sie! no gra nieco po bokach slysze ale ten typ spontanicznego grania
          > wlasnie jest ryzykowny, ale kij tam, dla mnie piekne!
          Wreszcie uslyszelismy piekna muzyke Chopina smile To jest wlasnie prawdziwa Sztuka!
          Jak ona pieknie wyraza wszystkie emocje zawarte w muzyce. I jak slucha kazdej
          frazy, kazdego dzwieku i usmiechala sie czasem jak grala jakas piekna fraze -
          ona po prostu kocha Chopina smile Jeszcze nie moge uchlonac z wrazenia smile))
          • schaetzchen Re: 9 X - przedpołudnie 09.10.05, 11:45
            Chinkę słyszeliście? No tak, słyszeliście. Dla mnie bomba!!! Wszystko ma! Poetka
            (Berceuse!!! Jakie piano!), żywiołowa (Scherzo! Ballada!) Co z tego, że po
            sąsiadach, w nosie to mam smile Cudowna. Dziękuję!
            Polak - nawet sprawny, potrafi przywalić, ale nie wchodzi w zbyt wielkie
            subtelności, nie bawi się szczegółami, kolorami, szkoda.
            • jdrk Re: 9 X - przedpołudnie 09.10.05, 11:49
              schaetzchen napisała:
              > (Berceuse!!! Jakie piano!)
              Jaka to była piękna kołysanka - każdy dźwięk zagrany tak, ze az za serce łapało,
              wzruszylem sie smile
            • jdrk Re: 9 X - przedpołudnie 09.10.05, 17:10
              A sluchaliscie potem Austriaka i Japonczyka? Austriak zadziwil mnie swoja gra -
              byla na prawde bardzo dobra, moze nie wybitna, ale Ballade g-moll op.23 i
              Nokturn Des-dur op.27/2 zagral cudownie smile No i stylowe, prawdziwie wiedenskie
              Walce smile

              Ale duzo bardziej podobal mi sie wystep Japonczyka Takashi Yamamoto - no
              niesamowity dzieciak (tak wyglada) smile To drugi bardzo dobry, wlasciwie wybitny
              wystep dzisiaj smile Bardzo wrazliwy i emocjonalny chlopak, ktory bardzo przezywa
              muzyke, ktora gra. Pieknie rozpoczal Barkarola Fis-dur op.60. Potem Etiude
              cis-moll op.10/4 zagral z energia, tak jak lubie smile Reszta moze nie byla az tak
              porywajaca jak wystep Chinki, ale tez gral na prawde wybitnie (no i smiesznie
              sie kladl na klawiature).

              Popoludniwa sesje zaczyna Kanadyjczyk.
              • schaetzchen Re: 9 X - przedpołudnie 09.10.05, 21:25
                Japończyka nie słyszałam na pewno. Austriak, Austriak... coś chyba było, czy to
                ten, co z prędkością karabinu maszynowego wyszczekał etiudę a-moll z 25 opusu?
                No, sprezzaturę, to on ma smile ale chyba nic poza tym sad Mam jakieś mgliste
                wrażenie człowieka szalenie sprawnego (ale taką głośną sprawnością, jakiej nie
                lubię), ale dość prostackiego przy tym. Być może go krzywdzę, bo podczas
                słuchania wyrabiałam ciasto drożdżowe, co wymaga siły i może mi się ta siła na
                niego przeniosła...

                Teraz nie słucham, ale podsumowania dnia chyba sobie nie odmówię...
                • jdrk Re: 9 X - przedpołudnie 09.10.05, 21:48
                  schaetzchen napisała:

                  > ten, co z prędkością karabinu maszynowego wyszczekał etiudę a-moll z 25 opusu?
                  To ten - ale zrobil to nie tak calkiem automatycznie jak niektorzy potrafia na
                  tym Konkursie wink

                  > No, sprezzaturę, to on ma smile ale chyba nic poza tym sad
                  I mial jeszcze troche elegancji w Walcach smile
                  • schaetzchen Re: 9 X - przedpołudnie 09.10.05, 22:09
                    No widzisz - dla Trójcy Radiowej - Wunderbar, dla mnie Kein Wunder smile
                    • jdrk Re: 9 X - przedpołudnie 09.10.05, 22:56
                      A slyszalas Etiude a-moll, jakim ladnym, miekkim dzwiekiem to zagral? smile
                      • a000000 głosi swego Chopina z żarliwością proroka 09.10.05, 23:07
                        Czyż to nie cudne????
                        Nie wiem, co znaczy: szkoła dionizyjska i szkoła apollińska.
                        Dziś prawie nie słuchałam . Łaziłam po lesie, nawet muchomorów nie było.
                        • jdrk Re: głosi swego Chopina z żarliwością proroka 09.10.05, 23:18
                          a000000 napisała:
                          > Czyż to nie cudne????
                          Piekne smile))

                          > Nie wiem, co znaczy: szkoła dionizyjska i szkoła apollińska.
                          Tak w najwiekszym skrocie: Apollo=poezja, Dionizos=zmysly smile

                          > Dziś prawie nie słuchałam . Łaziłam po lesie, nawet muchomorów nie było.
                          A ja dzis jednym uchem tylko, kurcze cos trzeba w domu porobic, bo caly tydzien
                          przy radiu spedzilem - na nic innego czasu nie bylo smile

                          A teraz retransmisja - wlasnie skonczyl Rusek, teraz bedzie Koreanczyk smile
                          • a000000 Re: głosi swego Chopina z żarliwością proroka 10.10.05, 00:47
                            > Dionizos=zmysly smile

                            no,no! co to się panu Dyżewskimu marzy.

                            Słyszałam dziś w radiu wspomnienie "z epoki", i mówiono że z grą Chopina był
                            kłopot, gdyż dużo chciało go słuchać, sale były coraz większe, a mistrz grał
                            "mikroskopijnie". To tak a propos masy huku serwowanej przez co poniektórych.
                • maro76 Re: 9 X - przedpołudnie 09.10.05, 22:09
                  schaetzchen napisała:

                  > Japończyka nie słyszałam na pewno. Austriak, Austriak... coś chyba było, czy
                  to
                  > ten, co z prędkością karabinu maszynowego wyszczekał etiudę a-moll z 25 opusu?
                  > No, sprezzaturę, to on ma smile ale chyba nic poza tym sad Mam jakieś mgliste
                  > wrażenie człowieka szalenie sprawnego (ale taką głośną sprawnością, jakiej nie
                  > lubię), ale dość prostackiego przy tym. Być może go krzywdzę, bo podczas
                  > słuchania wyrabiałam ciasto drożdżowe, co wymaga siły i może mi się ta siła
                  na
                  > niego przeniosła...
                  >
                  > Teraz nie słucham, ale podsumowania dnia chyba sobie nie odmówię...

                  właśnie się zaczynają egzaltować na jego tematsmile

              • dwakretki Re: 9 X - przedpołudnie 09.10.05, 21:32
                japończyk całą parę dawał w wizję (wyginał się i machał rozpaczliwie całym
                ciałem), ale w fonii nie było tego słychać - jednorodny dźwięk bez zmian barwy
                i utwory się średnio kleiły.
                • jdrk Re: 9 X - przedpołudnie i popołudnie 09.10.05, 21:45
                  dwakretki napisał:
                  > japończyk całą parę dawał w wizję (wyginał się i machał rozpaczliwie całym
                  > ciałem), ale w fonii nie było tego słychać - jednorodny dźwięk bez zmian barwy
                  > i utwory się średnio kleiły.
                  No nie mow, ja tam slyszalem emocje w jego grze smile

                  A sluchaliscie drugiej czesci? Ja troche urywkami.

                  Kanadyjczyk mi sie nie podobał - sprawny, ale jakis malo wyrazisty.

                  Chinka z Taiwanu nic ciekawego, poza urodą, nie zaprezentowała smile

                  Rusek byl niezly z tego co slyszalem. Berceuse Des-dur miał śliczne.

                  Koreanczyk wg mnie rewelacyjny. Nokturn Des-dur nastrojowy. Scherzo cis-moll
                  rewelacyjne (cos mi sie za czesto to Scherzo podoba wink ) Walc As-dur taneczny
                  chociaz troche sie spieszyl albo byl zmeczony i chcial juz skonczyc (to byl
                  ostatni utwor).

                  Ostatni zolty kanadyjczyk taki sobie i tylko Scherzo h-moll mnei porwalo swoja
                  energia.

                  Czyli dzisiejszy dzien mial dosc wysoki poziom smile
    • jdrk Re: 10 X 10.10.05, 10:14
      Wlaczylem transmisje internetowa i nie mam dzwieku - u was to samo? sad
      • jdrk Re: 10 X przedpoludnie 10.10.05, 10:28
        jdrk napisał:
        > Wlaczylem transmisje internetowa i nie mam dzwieku - u was to samo? sad
        Juz jest smile Byl problem w TV Kultura. Gra Rosjanin.
      • ondine Re: 10 X 10.10.05, 10:30
        hehe ale perwa, to pewnie jest amirov, o ile z twarzy kojarze kolege? o co
        chodzi, skradli mu garniacza, czy on az tak pojechal ? he, smiesznie, wreszcie
        konserwy sie zapluja w komentarzach. zawsze weselej, choc ja bym sie pokusila
        na taki image moze gdyby tylko moj kunszt byl na poziomie marty a .
        kurcze zaraz sie przez niego spoznie, bo mam isc z domu.. (dostalam chyba
        prace na etat!- wlasnie sie wybieram)
        • ondine Re: 10 X 10.10.05, 10:32
          kurcze ale chyba zapil, bo gra po bokach jak ja na sesji.. a oktawy wzial
          attaca, ja, ale beda jaja, opowiadajcie co dyzewski opowie. no fiodorze, na iwa
          sie kreujesz? tylko ivo lepiej gral wink
          • jdrk Re: 10 X przedpoludnie 10.10.05, 12:44
            ondine napisała:
            > kurcze ale chyba zapil, bo gra po bokach jak ja na sesji.. a oktawy wzial
            > attaca, ja, ale beda jaja, opowiadajcie co dyzewski opowie. no fiodorze, na iwa
            > sie kreujesz? tylko ivo lepiej gral wink
            Dokladnie, do Ivo to mu brakuje, moze nie kreacja sceniczna, ale
            umiejetnosciami. Balagani jak nie wiem co, choc Etiudy i Preludia byly pyszne,
            oryginalne smile
            • a000000 Re: 10 X przedpoludnie 10.10.05, 13:26
              Na Iva to się wielu kreuje, niektórzy nawet kopiują. Tylko, że Ivo charyzmę
              miał. Nawet i napieprzył tekstowo, ale był właśnie z tych, co to na kolana
              potrafili rzucić. Nawet taką paskudną wybrzydzaczkę, jak ja. Zaczarował mnie. Ja
              naprawdę nie znosiłam mazurków. Ale jak Ivo zagrał opus 59, to gały mi wylazły
              na wierzch. A pierwsze takty sonaty b-moll? W życiu czegoś podobnego nie
              przeżyłam, to była hipnoza.
              Mam jego sonaty Scarlatiego. Cudności, powinno się włączyć do kanonu nauk
              pianistycznych. Mam też sonatę 111 op 32 Beethovena, której nie znosiłam, do
              czasu....Mam też Preludia....ech! poezja! Wszystkie kolory tęczy, od motylków na
              łące do walnięcia pioruna. Co do Scherzi - jeszcze nie umiem powiedzieć, choć
              słuchałam kilkanaście razy. Nie umiem ująć słowami.

              Gdy Ivo grał, w pewnym momencie naszły mnie niecne myśli: chyba jakiegoś procha
              łyknął, bo na zimno niemożliwym jest tak wysoko sie wznieść. A gdy jury go
              odrzuciło, pani Marta Argerich na znak protestu trzasnęła drzwiami i towarzystwo
              opuściła. Badura Skoda - też.

              I dobrze. Gdyby został nagrodzony, byłby jednym z wielu. A tak jest kamieniem
              milowym w historii konkursów. No i tak dostał się na salony świata. Coś przygasł
              po śmierci żony. Może te interpretacje to jej zasługa? Podobno była nieziemsko
              muzykalna.
              • jdrk Re: Ivo i Amirov 10.10.05, 14:00
                I postaw sie teraz na miejscu takiej Komisji wink Na ile, na Konkursie badz co
                badz jednego kompozytora, mozna odejsc od tekstu utworu? Wg mnie w ogole nie
                mozna! Ale bledy pianisci popelniaja, zwlaszcza w trudnych utworach. Natomiast
                czym innym jest celowa modyfikacja, "ulepszenie" utworu (np. wczoraj koreanczyk
                zmienil poczatek Scherzo - nie duzo, bo tylko dynamike, ale mi sie to nie
                spodobalo).

                A Ivo tak bardzo mijał sie z nutami? Nie wiem, bo ja wtedy tego nie zauwazalem
                (z powodu swojej ignorancji) wink

                Amirov, niestety zbyt odszedl od tego, co Chopin napisal. Na ile to bylo celowe,
                to nie wiem, mi to wygladalo na niechlujstwo - duzo bylo nietrafionych nut. Ale
                niektore rzeczy (Etiudy i Preludia) zagral przecudnie smile
                • a000000 Re: Ivo i Amirov 10.10.05, 14:43
                  Ivo sie nie mijał z nutami, czasami z ogniem w oczach i czuprynie nie trafił w
                  klawisz, ale to w ferworze emocji. Ja słuchjąc niektórych wywodów sprawozdawców
                  nutki sobie wzięłam i obserwowałam zgodnie jak taśma (wówczas tylko taśmy
                  magnetofonowe były) grała. I doprawdy, nie dopatrzyłam się niczego obrazoburczego.

                  Nie chcę się stawiać na miejscu komisji, zbyt jestem subiektywna w ocenie.
                  Zresztą bardziej do mnie przemawia "czucie i wiara" niźli "starca szkiełko i
                  oko". Owszem, technika to podstawa, ale bez ducha jest niczym.

                  Do roku 80 wykonania utworów były bardzo szkolne, ja to nazywałam szkołą pani
                  Czerny-Stefańskiej - kto się zmieścił pozostawał, kto się sprzeciwił - odpadał.
                  W ogóle szkoły uczyły źle, bardzo źle. Tłumiły indywidualność a wtłaczały w
                  schematy. Jedyny prof Jasiński potrafił usunąć się w cień geniuszu Zimermana, a
                  to wielka sprawa, gdy nauczyciel nie sili sie przewyższyć ucznia i rozwija
                  uczniowe talenta nie własne wyobrażenia. I uczestnicy chcąc się zakwalifikować
                  prezentowali taką poprawność, aż do bólu. Po 80 roku, posypały się konkursy
                  przeciętne, nawet nudne. Pięć lat temu chińczyk zalśnił, szczególnie Andante
                  Spianato i Wielkim Polonezem - to była kreacja. W tym roku coś drgnęło.
                  Zapowiada się nieźle. Zobaczymy jaki jest stan jury. Nadzieja w Jasińskim, że
                  nie pozwoli utrącić konkurencji na estradach. Ja tak odbieram, że gdy utrącony
                  zostaje WIELKI, to z powodu zawiści pianistów w jury. Chyba jakaś świnia jestem,
                  co nie?
                  • jdrk Re: Ivo i Amirov 10.10.05, 23:11
                    Głownie dla Ondine (te co fajniejsze):
                    M.P.: Kpina ze słuchaczy i Chopina
                    M.D.: Barbarzynca w ogrodzie arcy-wyrafinowanej muzyki Chopina
                    K.M.: Olowiany dzwiek w Nokturnie, reszta to "impresja Amirowa nt. muzyki Chopina"

                    Generalnie go zjechali jak wielu innych, ktorzy "nie wiadomo jakim cudem dostali
                    sie do I etapu" smile
            • jdrk Re: 10 X przedpoludnie 10.10.05, 14:53
              c.d przesluchań.

              Koreanka - jak dla mnie średnia (Ballada g-moll mi się nie podobała) i nic po
              jej koncercie ciekawego mi nie utkwiło w pamięci.

              Polaków nie skomentuję: Banasik słabo, monotonnie, Białka nie słyszałem.

              Potem na dokładkę grał Koreańczyk, starszy brat Don Hyek Lima. Jak dla mnie
              wyglądał na brata Bruce Lee (no niemalże identyczny wink ) i niestety tak grał.
              Super technika, czyściutko, ale niewiele więcej ponad to.
              • a000000 Re: 10 X przedpoludnie 10.10.05, 18:47
                Blechacz - OK, podobał mi się. Francuz - jakiś wielki niepokój i bałagan.
                • ondine Re: 10 X przedpoludnie 10.10.05, 18:56
                  chlera utknelam w ikei, i co i co, tak chcialam posluchac blechacza! podniosl
                  honor naszej jekipy?
                  • a000000 Re: 10 X przedpoludnie 10.10.05, 18:59
                    Podniósł i to wysoko. Myślę, że tak grał Chopin. Co nie znaczy, że inne
                    wykonania nie są równie doskonałe.
                    • ondine Re: 10 X przedpoludnie 10.10.05, 21:40
                      ufff, nareszcie ktos obronil czestochowesmile
                      to ja czekam na jego recital tutaj, bo na razie znam tylko z opowiesci i
                      fragmencikow w tv (gral bardzo w stylu jaki mi odpowiada, tak prosto i madrze,
                      do tego skromny, po prostu ideal) , a licze ze jako jedyny polak w koncu
                      zdobedzie jakas nagrode ..oby go te tury nie rozdeptaly i sepy nie
                      rozbdziobaly, bo nie wyglada na czlowieka -czolg w sensie psychicznym ( i stad
                      piekno delikatnosci muzyki)
                      ja mam za to nowe lampy po ikeowej wizycie i moge sie tylko usprawiedliwic, ze
                      sa to lapmy do rozswietlania sobie po koju podczas cwiczen zimowa porasmile

                      ps dostalam sie na etat, moze to szczesliwy dzien dla polskich pianistow?smile
                      • zamek Re: 10 X przedpoludnie 10.10.05, 22:28
                        ondine napisała:

                        > ps dostalam sie na etat, moze to szczesliwy dzien dla polskich pianistow?smile
                        Zdecydowanie najlepsza pianistyczna informacja dnia dzisiejszego smile gratulacje smile
                      • schaetzchen Re: 10 X przedpoludnie 10.10.05, 23:14
                        Gratuluję lamp (niech Ci się dobrze przy nich ćwiczy) i etatu! Zdradzisz szczegóły?
                        • ondine Re: 10 X przedpoludnie 11.10.05, 22:24
                          zadna chluba, prostytucja muzyczna , ale za stala pensje, taka bardzo fajna,
                          ktora wreszcie pozwoli mi nie stresowac sie o pierdoly i jezdzic sobei
                          swobodnie na konsultacje (przeciez mam pod nosem takich swietnych profow,
                          tylko koleje kosztuja w europie) i na konkursy..
                          w kazdym razie przeszlam na indywidualny, wole sie nudzic w pracy niz na
                          wykladach z marketingu czy prawa..za to przynajmniej kaska wleci.
                          w sumie badzmy tez realni, dopoki sie czlowiek nie wystrzeli jakims cudem,
                          etat musi byc.. zawsze w koncu bede miala wolne od 15 i jakies 5 godzin na
                          luzie na cwiczenie. a dzieki kasie przeniose sie na przedmiescia i bede mogla
                          grac bez akompaniamentu disco polo od cwokow z gory! i do 23! marzenia!
                          no i lepsze to niz uczenie, o tak! chyba nawet lepsze niz asystentura, bo na
                          asie wiecej sie narobisz, zabiera ci to czas a kasa mniejsza. jestem ohydna,
                          ale chce miec swobode na tylme ekonomiczna zeby juz we wlasciwym graniu i
                          wlasciwej sztuce nie musiec sie prostytuowac (czytaj grac na "iventach"
                          unijnych itd- to chyba najgorsza forma muzycznej autodestrukcji)

                          czy to normalne ze ja mam wyrzuty jakies takie do siebie, ze pojde na etat? ze
                          upadek moralny itd? czy jednak lepiej myslec logicznie, tak jak argumentowalam
                          na poczatku ..
                          -
                          ide spac, nie dowiem sie wynikow, ale od osmej rano do osmej wieczor non stop
                          biegalam jak wariatka, po urzedach i innych kafkowskich glutach, zycie jest
                          mordercze, moja przyjaciolka ma racje mowiac ze muzycy powinni miec do tych
                          spraw swoich giermkowsmile
                          • jdrk Re: 10 X przedpoludnie 11.10.05, 23:22
                            ondine napisała:
                            > czy to normalne ze ja mam wyrzuty jakies takie do siebie, ze pojde na etat? ze
                            > upadek moralny itd? czy jednak lepiej myslec logicznie, tak jak argumentowalam
                            > na poczatku ..
                            Ondine, jesli jest to w rozsadnych(!) granicach, to nie powinnas miec zadnych
                            wyrzutow. Artysta tez czlowiek - zyc musi wink

                            > moja przyjaciolka ma racje mowiac ze muzycy powinni miec do tych
                            > spraw swoich giermkowsmile
                            No i czesto maja - i wyobraz sobie obie strony sa z tego zadowolone wink
                            • ondine Re: 10 X przedpoludnie 11.10.05, 23:41
                              to ja na giermka (bogatego) asting zrobiesmile
                              zawsze moge zrezygnowac, jak sie nie bede wyrabiac. a prostytucja jest dla mnei
                              wszystko co nie jest graniem na tzw poziomie, czyli wiekszosc zajec za jakie
                              muzycy dostaja wynagrodzenie .

                              koniec gadki o bzdurach- w koncu uslyszalam rafala, no fakt... fakt, fakt...
                              taka glupia sentymentalna jestem , ze az mi sie lezki potoczyly- choc
                              emocjonalnie czasami mi sie chce wiecej i po rusku, to jednak rozwala to
                              granie sluchacza, do cna, i to swoja pieknoscia taka..taka bez premedytacji! a
                              wiekszosc obecnych swietnych muzykow gra jakby z premedytacja "patrz, co
                              umiem, zobacz, co sie nauczylem"
                              no i bardzo buduje mnie, ze gra w takim stylu jaki wlasnie uwazam ze sie
                              powinno promowac w sensie analizy , formy, harmonii. intelektualnie tak samo.
                              emocjonalnie zas mozna juz inaczej, bo akzdy ma inny charakter- rafal raczej
                              anielski chyba i zen, a mi do zen aniola niestety mimo wielkich wysilkow i prob
                              wciaz daleko/ ale jesli wezmie sie swoja podla nature w karby takiego pieknego
                              podejscia do muzyki, utemperuje sie ja w koncu i zostanie tylko co lepsze.

                              kurcze ja wiem, on gra tak jak psychoanalityk a nie jak psychiatra lub inny
                              ginekolog. durne porownanie, ale chyba wiecie o co mi chodzi.

                              a teraz ta wunderbar etiuda, dzizusie slodki, jakich ja smaczkow nie
                              posluchalam przez to ostatnie zalatanie, zesz...

                              padam na pysk ale ogladam ta transmisje.

                              acha, co do dzwieku- mam beznadziejne kolumienki, ale jak na razie piekne forte
                              to ma rzadko kto . chyba przez owe zdradliwe kolumny..
                              • jdrk Re: 10 X przedpoludnie 12.10.05, 00:34
                                ondine napisała:
                                > koniec gadki o bzdurach- w koncu uslyszalam rafala, no fakt... fakt, fakt...
                                No, a nie mowilismy! wink))

                                > taka glupia sentymentalna jestem , ze az mi sie lezki potoczyly- choc
                                > emocjonalnie czasami mi sie chce wiecej i po rusku, to jednak rozwala to
                                > granie sluchacza, do cna, i to swoja pieknoscia taka..taka bez premedytacji!
                                Wiesz, mnie najbardziej rozwala jak on buduje ten nastroj, powoli,
                                konsekwentnie, coraz bardziej emocje narastaja i narastaja, ale powoli jak... tu
                                mi przychodzi tylko zberezne porownanie wink No dobra, dalej nie koncze, wszyscy
                                wiedza o co chodzi. U niego nie ma zadnych watpliwosci co zaraz nastapi (wahania
                                burza cala strukture), ale to JAK te emocje buduje - no rewelacja!

                                > wiekszosc obecnych swietnych muzykow gra jakby z premedytacja "patrz, co
                                > umiem, zobacz, co sie nauczylem"
                                Ale to jest ciekawe, ze on stara sie jak najwierniej odczytac test utworu,
                                zadnych swoich dodatkow, popisywania sie czy jakichkolwiek zmian, a jednoczesnie
                                slychac, ze to gra Rafal Blechacz - nie wiem na czym to polega smile

                                > emocjonalnie zas mozna juz inaczej, bo akzdy ma inny charakter- rafal raczej
                                > anielski chyba
                                smile))

                                Dobra koncze, bo wreszcie jury schodzi oglosic wyniki (to druga lista, bo
                                pierwsza nei przeszla) - musze sprawdzic ile moja lista zgadza sie z ich wink
                  • jdrk Re: 10 X przedpoludnie 10.10.05, 19:17
                    ondine napisała:
                    > chlera utknelam w ikei, i co i co, tak chcialam posluchac blechacza! podniosl
                    > honor naszej jekipy?
                    Ondine, honor utrzymal, ale w dodatku jeszcze podniosl poprzeczke (zwlaszcza
                    jesli chodzi o Walce)! smile))
                • jdrk Re: 10 X popołudnie 10.10.05, 18:58
                  a000000 napisała:
                  > Blechacz - OK, podobał mi się. Francuz - jakiś wielki niepokój i bałagan.
                  Rafal genialny smile Nokturn (ktorego nie za bardzo lubie) zagrany tak, ze chce sie
                  go sluchac, bez zadnych nudow, czy zaciec. Ale mysle, ze Etiuda F-dur 8/10
                  niezbyt mu wyszla (mimo, ze bardzo dobra). Ale jak zagral Walce! To juz opisze w
                  osobnym watku, bo warto smile

                  Francuz - mimo, ze po Rafale, to bardzo dobry! Nie wyglada na takiego, ale
                  melancholik z niego, chociaz czasem ekspresyjny smile Pierwszy raz slyszalem Etiude
                  a-moll 11/25 zagrana na smutno!
                  • a000000 Re: 10 X popołudnie 10.10.05, 19:06
                    Tak, walczyki tańczyły jak piórka na wietrze, tak elegancko, tak wiosennie...To
                    były tańce, nie utwory na trzy pas.
                    • a000000 Re: 10 X popołudnie 10.10.05, 19:09
                      aż jestem ciekawa co powie nasz wspaniały poeta słowa M.D.
                    • jdrk Re: 10 X popołudnie 10.10.05, 20:15
                      A kto slyszal zołtą Kanadyjke? Bo ja akurat wracalem do domu i tylko jednym
                      uchem slyszalem, ze pieknie grala smile
                      • dwakretki Re: 10 X popołudnie-cudowne dziecko? 10.10.05, 21:09
                        • schaetzchen Rafał Blechacz 10.10.05, 21:39
                          A ja byłam na sali. Słuchałam Rafała na żywo. Miałam zostać i słuchać do końca -
                          ale nie dałam rady. Do teraz mi się ręce trzęsą z emocji.
                          Rafał jest genialny. Nie zamierzam go porównywać z innymi uczestnikami - no bo
                          słyszałam ich tylko przez radio, a poza tym... co tu porównywać. NIE MA takiej
                          wrażliwości. Jedno z moich głębszych muzycznych przeżyć ostatnimi czasy.
                          Oczywiście, taki typ grania nie wszystkim sie będzie podobać. Już słyszałam, że
                          forma mu się w Scherzu posypała (???), że nie ma forte (jeszcze większe?????).
                          Ja tego nie zauważyłam, pewnie się nie znam.
                          Preludia - na rozgrzewkę - ale jakie!
                          Nokturn - jaki dźwięk! Tryle przy powrocie tematu - jaki kolor! W ogóle jakie
                          kolory!
                          Etiudy - wybacz Jędrku, ale F-dur była, za przeproszeniem, zjawiskowa. Takie
                          tempo - a przy tym taka giętkość, tyle detali, taka "zabawa". As-dur -
                          rewelacja. Co za artykulacja!
                          Barkarola - pierwsze fis (tłuste, ciemne, ołowiane) wbiło mnie w fotel,
                          niestety, jakiś burak, debil, kretyn, imbecyl nie wyłączył komórki. Po sali
                          przeszedł dreszcz - powiało chęcią linczu. Cudownie mu się ta barkarola
                          rozwijała, pokazał piękne forte - nie wrzeszczące, szlachetne, sprężyste...
                          Walce - poezja. Każdy zagrany cudownie, jakie subtelności w Des-dur, secesyjna
                          niemal, wijąca się linia, przy cis-moll ryczałam (autentycznie), As-dur
                          przekorny, figlarny. Świetnie zbudowany cały cykl.
                          Scherzo - słyszałam je już w wykonaniu Rafała w czerwcu, ale na gorszym
                          fortepianie. Cudowne, dowcipne (jedyne dowcipne scherzo Chopina), a przy tym
                          mroczna część środkowa, skrajne - jaka lekkość, znowu bogastwo artykulacji!
                          Rafał nic nie udaje. Gra szalenie naturalnie. Nie robi żadnych zbędnych (na
                          pokaz) gestów. Nie wije się, nie "konwulsuje" (to słowo Maksymiuka). Żyje
                          graniem. Fortepian to jego druga połówka.

                          Powiecie, że tak się egzaltuję, bo to jedyny, którego słyszałam na żywo. Być
                          może. Nie chcę innych słyszeć.
                          Co do krytyk - Chopinowi też zarzucali, że gra za cicho. Tyle.
                          • ondine Re: Rafał Blechacz 10.10.05, 21:47
                            Co do krytyk - Chopinowi też zarzucali, że gra za cicho. Tyle.

                            a propos, gralam kilka razy na pleyelu z lat 1830-40 i zapewniam, ze na nim
                            nie mozna garc "mocno" tak jak na erardzie dla napierniczacza liszta, to
                            zbrodnia. chopin nie od parady wybral taki a nie inny typ fortepianu! ciekawe
                            ilu z tych silowych pianistow mialo szanse zagrac na starym pleyelu i
                            zobaczyc, jaka to kruszyna i jak trzeba zmienic ssrodki wyrazu. pleyel jest
                            zblizony jeszcze do piano forte, gra sie innym toucher niz na pozniejszych
                            (nie mowiac juz obecnych) bo sila go dusi.. a chopin mimo uwielbienia dla
                            bacha (polifonia) wolal perlistosc mozarta, mial w sumie strasznie klasyczne
                            rysy i delikatne bel canto belliniego.

                            jesli ktos chce mowic o glosnym graniu szopena, kopne go- mocno to sie gra
                            czajkowskiego czy brahmsa. chopin jets bardzo intensywny , ale w swojej
                            kontynuacji, frazie, formie. moze czlowieka czasem poniesc, ale nie powinno sie
                            wchodzic we wrzaski , we stuki (ta azjatycka perlistosc jest dla mnie
                            stukliwoscia wlasnie za bardzo)
                            • schaetzchen Re: Rafał Blechacz 10.10.05, 21:49
                              Dziękuję Ondine, podpisuję się obiema łapkami! I zostaję Twoją fanką smile))
                              • jdrk Re: Rafał Blechacz 10.10.05, 21:54
                                schaetzchen napisała:
                                > Dziękuję Ondine, podpisuję się obiema łapkami! I zostaję Twoją fanką smile))
                                Dopiero teraz? wink A, no tak - przecież Ty nie słyszałaś Ondine na żywo smile
                              • dwakretki Re: a jak Staś - u nas wojna domowa 10.10.05, 21:54
                                dla mnie średnio, żona go broni...
                                • a000000 Re: a jak Staś - u nas wojna domowa 10.10.05, 23:00
                                  żona nie ma racji.
                                  • dwakretki Re: a jak Staś - u nas wojna domowa 10.10.05, 23:04
                                    ale broniła Go tylko troszeczkę... tak dla zasady, tak "ciut"...
                          • jdrk Re: Rafał Blechacz 10.10.05, 22:01
                            schaetzchen napisała:
                            > A ja byłam na sali.
                            Wiedziałem! wink

                            > Preludia - na rozgrzewkę - ale jakie!
                            A po zaraz koncercie dopadli go dziennikarze (biedak widać, że dużo w nim emocji
                            jeszcze było) i jeden zapytał: A czemu na początek zagrał Pan Preludia?
                            Rafał lekko zaskoczony pytaniem odpowiada: Bo Preludia, jak sama nazwa wskazuje,
                            gra się na początku smile)))

                            > Etiudy - wybacz Jędrku, ale F-dur była, za przeproszeniem, zjawiskowa. Takie
                            > tempo - a przy tym taka giętkość, tyle detali, taka "zabawa".
                            Wierzę Ci smile Już nic nie mówię, bo oglądałem (słuchałem) transmisji w pracy
                            (karta muz. kiepska).

                            > Walce - poezja. Każdy zagrany cudownie, jakie subtelności w Des-dur, secesyjna
                            > niemal, wijąca się linia, przy cis-moll ryczałam (autentycznie), As-dur
                            > przekorny, figlarny. Świetnie zbudowany cały cykl.
                            Oj tak!!!!

                            Zazdroszczę Ci, że słyszałaś to na żywo! smile
                            • ondine Re: Rafał Blechacz 10.10.05, 22:15
                              a powiedzcie na wszelki wypadek dla czystosci mego sumienia- czy to prawda, ze
                              w necie nie hulalo podczas grania rafala? wyslalam pielgrzymke na neta i im
                              nic sie nie otworzylo! wiec moze inni tez mieli ten problem?
                              stana nie slucham, nie mam jak, a oprocz tego coz, nei reprezentuje on mojego
                              gustu.
                              a co do blechacza, najbardziej mi sie podoba z opowiadan ( znam kilka osob z
                              jego klasy fortepianu, i to tych lepiej grajacych wiec wtajemniczonychwink ) ze
                              chlopak za grosz sie nie nosi , nie wywyzsza i przy tym zyje w absolutnej
                              syntezie z muyka, ale takiej zen , wyciszonej (to nie typ ktory musi sobei
                              czasem isc na babay i wodke, zeby poczuc wene, tacy tez sa i tez graja czasami
                              bardzo pieknie tylko w innym stylu) . jednymi slowy, gatunek wymierajacy, bo
                              ani wariat, ani cyborg, no i wcale plecow nie ma zadnych w przeciwienstwie do
                              niektorych jego dzisiejszych konkurentowwink
                              powodzenia, nie daj sie chlopcze
                              • jdrk Re: Rafał Blechacz 10.10.05, 23:06
                                Przed było w komentarzach (zachwyty nad JEGO interpretacjami Chopina), że Rafał
                                ma swój własny świat, który bardo ceni jego profesorka - i chwała jej za to! wink
                              • jdrk Re: Rafał Blechacz 10.10.05, 23:45
                                ondine napisała:
                                > a powiedzcie na wszelki wypadek dla czystosci mego sumienia- czy to prawda, ze
                                > w necie nie hulalo podczas grania rafala?
                                Ja ogladalem w necie i na szczescie transmisja byla czysta i plynna - oj, gdyby
                                tylko sprobowala nie byc! wink
                            • schaetzchen Re: Rafał Blechacz 10.10.05, 23:12
                              > jeszcze było) i jeden zapytał: A czemu na początek zagrał Pan Preludia?
                              > Rafał lekko zaskoczony pytaniem odpowiada: Bo Preludia, jak sama nazwa wskazuje
                              > gra się na początku smile)))

                              Bardzo dobrze im powiedział. Widzę, że ta błyskotliwa odpowiedź robi furorę -
                              sama jej nie słyszałam (dopiero teraz, w podsumowaniu dnia), ale już parę osób
                              mi o tym wspominało! Brawo Rafał!

                              > > A ja byłam na sali.
                              > Wiedziałem! wink
                              Myślałam, że też będziesz smile
                              • jdrk Re: Rafał Blechacz 10.10.05, 23:28
                                schaetzchen napisała:
                                > Bardzo dobrze im powiedział. Widzę, że ta błyskotliwa odpowiedź robi furorę -
                                > sama jej nie słyszałam (dopiero teraz, w podsumowaniu dnia), ale już parę osób
                                > mi o tym wspominało! Brawo Rafał!
                                Ja to widzialem - chlopak jeszcze w innym swiecie po wystepie, ludzie bija brawa
                                i chca zeby jeszcze wyszedl sie uklonic, a tu go zaczepiaja i zadaja kretynskie
                                (najczesciej) pytania. Ja to chcialbym sie raczej dowiedziec jak mu sie gralo i
                                czy sam zadowolony jest z wystepu, ew. co mu nie wyszlo, tak jak chcial.

                                A przy okazji: w radio pocieli i posklejali jego odpowiedzi na rozne pytania (a
                                pytan nie puscili).

                                > Myślałam, że też będziesz smile
                                Chcialem, ale w pracy nie mialbym szans wyjsc 1-1,5 godz. wczesniej, a poza tym
                                nie sadzilem, ze dostalbym bilet wink
                                • schaetzchen Re: Rafał Blechacz 10.10.05, 23:32
                                  > nie sadzilem, ze dostalbym bilet wink
                                  bilet może nie, wejściówkę tak. Pierwsze rzędy były puste.
                                  • jdrk Re: Rafał Blechacz 10.10.05, 23:46
                                    schaetzchen napisała:
                                    > bilet może nie, wejściówkę tak. Pierwsze rzędy były puste.
                                    Ach trudno, ale przyjde posluchac jego Mazurkow i Polonezow smile
                              • marmar1212 Re: Rafał Blechacz 13.10.05, 20:12
                                nie wiem czym sie tak podniecacie,i tak za kilka lat wyladuje jak wiekszosc
                                muzykow w Biedronce przy wykładaniu towarów.....
                                • ondine Re: Rafał Blechacz 14.10.05, 09:09
                                  a przepraszam, to zalezy tylko od zaradnosci zyciowej. mi sie zyje dobrze,, a
                                  teraz bedzie mi sie zylo wrecz bardzo dobrze, i w biedronce nawet nie musze
                                  kupowacwink
                                  co za durna uwaga...
                                  • marmar1212 Re: Rafał Blechacz 14.10.05, 12:48
                                    to była uwaga ironiczna i przestroga dla wszystkich muzyków "niezaradnych"...
                                    Ondine jestes pianistką? z czego zyjesz i ile wykrecasz na miech?
                                    • a000000 Re: Rafał Blechacz 14.10.05, 14:24
                                      A co to znaczy "wykręcać na miech"? Po polsku to, czy żargonem?
                                      • arana A la mode...:) 14.10.05, 14:48
                                        Azerko, to jest po prostu wypasiony zwrot. Dobrze wypasiony. smile))
                                        • a000000 Re: A la mode...:) 14.10.05, 15:03
                                          Słyszałam o wypasionych luksusowych samochodach. Czyli pełnych gadżetów,
                                          ułatwień i luksusów ponad standard.
                                          A czym się wyróżnia wypasiony zwrot? Według mnie wypasionych zwrotów używa M.D.
                                          co jest wypasionego w kręceniu miechem?
                                          • arana Re: A la mode...:) 14.10.05, 15:19
                                            Azerko, żartowałam. Może powinnam raczej napisać, że to zwrot "wypasiony". smile
                                            (W moim odczuciu 'wypasiony' jest z tej samej półki, co 'wykręcać na miech'.)
                                            • a000000 Re: A la mode...:) 14.10.05, 15:33
                                              Acha, czyli nowomowa. Nie podoba mi się.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka