Dodaj do ulubionych

U2 w Multikinie

04.11.05, 18:18
Gdyby ktoś jeszcze nie wiedział:

"U2 w Multikinie!

Chcesz ponownie poczuć klimat koncertów U2?

Teraz jest to możliwe na dużym ekranie. Multikino i Universal Music Polska
zapraszają na koncert z ekranu zespołu U2. Tym razem będziemy mieli okazję
zobaczyć koncert Vertigo//2005: Live From Chicago.

Materiał DVD zarejestrowany został podczas odbywającego się w ramach
światowego tournee "Vertigo" koncertu w Chicago. U2//Vertigo//2005: Live From
Chicago został nakręcony 9 i 10 maja br. podczas występu w
chicagowskiej "United Center". Koncert był częścią światowej trasy
koncertowej "Vertigo" promującej ostatni album grupy How To Dismantle An
Atomic Bomb.

W skład U2//Vertigo//2005: Live From Chicago wchodzą dwie płyty DVD: zapis
całego koncertu oraz krążek z dodatkowym materiałem, na który składa się
m.in. dokument "Beyond The Tour" oraz "obserwacje z ukrycia" wykonane podczas
koncertu. Te nietypowe filmowe nagrania zarejestrowane zostały z
wykorzystaniem czterech zdalnie sterowanych, rejestrujących w czarno-białych
barwach, kamer na podczerwień. Pozwoli to zobaczyć koncert z zupełnie nowej
perspektywy.

Pokaz koncertu odbędzie w sieci Multikino (Warszawie, Krakowie, Gdańsku,
Szczecinie, Poznaniu, Zabrzu, Bydgoszczy i Elblągu) 17 listopada 2005 godzina
19.00. Bilety w cenie 20 zł, dla posiadaczy karty Multikinomaniaka i Clubu
Nokia 15 zł. Bilety do nabycia w kasach kin.

Multikino i Universal Music Polska ZAPRASZAJĄ!

Pełna lista utworów na"U2//Vertigo//2005: Live From Chicago":
"City Of Blinding Lights", "Vertigo", "Elevation", "Cry/Electric Co.", "An
Cat Dubh/Into The Heart", "Beautiful Day", "NewYear's Day", "Miracle
Drug", "Sometimes You Can't Make It On Your Own", "Love And Peace Or
Else", "Sunday Bloody Sunday", "Bullet The Blue Sky", "Running To Stand
Still", "Pride (In The Name Of Love)", "Where The Streets Have No
Name", "One", "Zoo Station", "The Fly", "Mysterious Ways", "All Because Of
You", "Original Of The Species", "Yahweh", "40" (CD1)

"Beyond The Tour" - dokument, "Love And Peace Or Else", "An Cat Dubh/Into The
Heart", "Cry/Electric Co.", "Running To Stand Still" (CD2).

Wiem,że to nie to samo, co na żywo,ale zawsze można nacieszyć oczy i uszy,to
akurat był bardzo dobry koncert,a na dużym ekranie na pewno bedzie się fajnie
oglądaćsmileJa się wybieram!
Obserwuj wątek
    • lady_sunflower Re: U2 w Multikinie 04.11.05, 21:51
      ja idę!!!

      i muminkowa ze mną idzie big_grin
      • newyearsday1981 Re: U2 w Multikinie 04.11.05, 23:21
        smile))
        a można zapytać w jakim mieście?wink
        • peternurek1 Re: U2 w Multikinie 05.11.05, 12:29
          I ja też idę. Wszyscy idziemy w Warszawie smile
          • newyearsday1981 Re: U2 w Multikinie 05.11.05, 19:11
            > I ja też idę. Wszyscy idziemy w Warszawie smile

            Ja idę w Bydgoszczytongue_out
            To miłych wrażeń życzęsmile))
          • ann.from.red.hill.mining.town Re: U2 w Multikinie 07.11.05, 08:12
            Nie Wszyscy, ja nie idę! tongue_out
            • ihopeyouwilllikeme Re: U2 w Multikinie 07.11.05, 17:02
              Ja też nie ! Choć to w moje urodziny sad
              • newyearsday1981 Re: U2 w Multikinie 07.11.05, 18:49
                No,wiesz!rezygnujesz z takiego prezentu urodzinowego!;P
                • ihopeyouwilllikeme Re: U2 w Multikinie 09.11.05, 10:01
                  > No,wiesz!rezygnujesz z takiego prezentu urodzinowego!;P

                  Rezygnuję ???? Nie mogę iść !!!! Gdybym mógł, to bym poszedł !! Poczułem się
                  urażony uncertain
                  • newyearsday1981 Re: U2 w Multikinie 09.11.05, 22:35
                    Ej,żartowałam tylkowinkale wiem,że Ci przykro z tego powodu.mnie też by byłosadnie
                    martw się,za to na pewno złożę Ci na forum życzenia urodzinowe i myślę,że nie
                    tylko jasmiletymczasem pozdrawiam!
                    • ihopeyouwilllikeme Re: U2 w Multikinie 10.11.05, 09:15
                      > Ej,żartowałam tylkowink

                      Nie żartuje się w tak smutnych sprawach sad(
                      • newyearsday1981 Re: U2 w Multikinie 10.11.05, 17:09
                        ok,ajhołp,przyznaję,wredna małpa ze mnie,ale przepraszam za żarty nie na
                        miejscu i wyciągam rękę do zgodysmilepoza tym mam nadzieję i szczerze Ci tego
                        życzę,żeby dzień Twoich urodzin był mimo wszystko pod znakiem U2 i był tak
                        fajny,że wynagrodzi Ci niemożność obejrzenia tego koncertu.Zresztą
                        przypuszczam,że jeszcze zrobią coś takiego,w końcu fanom U2 nigdy nie dosyć,a
                        Multikino chce sobie zarobić.Więc uszy do góry!smile

                        "Don't worry,everything's just fine..."
                        • ihopeyouwilllikeme Re: U2 w Multikinie 16.11.05, 10:37
                          > ok,ajhołp,przyznaję,wredna małpa ze mnie,ale przepraszam za żarty nie na
                          > miejscu i wyciągam rękę do zgodysmile

                          Nie no, ok, już jakoś to zniosę, że Wy sobie będziecie oglądać, a ja będę
                          siedział w pokoju i rozmyślał jak macie fajnie smile

                          > poza tym mam nadzieję i szczerze Ci tego
                          > życzę,żeby dzień Twoich urodzin był mimo wszystko pod znakiem U2 i był tak
                          > fajny,że wynagrodzi Ci niemożność obejrzenia tego koncertu.

                          Właśnie się dzisiaj dowiedziałem, że dwupłytowa edycja DVD ukaże się u nas
                          dokładnie w ten dzień, więc jest to pewne zadośćuczynienie smile Przynajmniej
                          sobie prezent sprawię od razu smile

                          > Zresztą przypuszczam,że jeszcze zrobią coś takiego,w końcu fanom U2 nigdy nie
                          > dosyć,a Multikino chce sobie zarobić.

                          No, nie wątpię że zrobią, ale równie pewne jest, że znowu mnie to ominie, bo
                          już takie moje szczęście uncertain Pozdrawiam i dzięki za miłe słowa smile
                          • newyearsday1981 Re: U2 w Multikinie 17.11.05, 22:40
                            100 lat,100 lat,niech Ajhołp żyje nam!!!i niech bywa na jak największej ilości
                            koncertów U2 i niech mu Bono kiedyś zadedykuje piosenkę na urodzinysmile))
                            Mam nadzieję,że masz już to DVD i sobie poszalejesz w domu,oglądając koncert i
                            dodatki,bo w Multikinie,niestety,nam ich oszczędzono-no chyba,że w innych
                            miastach pokazali(choć wątpię),to chyba bym zabiła!Słyszałam,że podobno ma być
                            jeszcze DVD z Mediolanu,to może jak wyjdzie,to też zrobią pokaz i na pewno Cie
                            to nie ominie,Ajhołp,życzę Ci,żebyś wtedy TAM był.
                            He,he,a przy NEW YEAR'S DAY fani ruszyli tyłki i zaczęli szaleć przed
                            ekranem,ja oczywiscie też,już do samego końca i wyszłam mokra,gardło mnie
                            boli,o nogach nie wspomnęwinkAle i tak najlepszy był Chorzów,bo byliśmy tam
                            rzeczywiście i flaga nam wyszła i w ogólesmileI powinni byli nagrać DVD
                            z "naszego" koncertu,o!no,ale mówi się trudno.Myślę,że następnym razem się
                            poprawiąwinkJeszcze raz wszyskiego naj naj najlepszego z okazji urodzinsmile)

                            I BELIEVE IN A CELEBRATION
                            I BELIEVE IN SETTING ME FREE
                            I BELIEVE YOU CAN LOOSE THESE CHAINS
                            I BELIEVE YOU CAN DANCE
                            AND IF YOU DANCE THEN DANCE WITH ME
                            I KNOW A GIRL, A GIRL CALLED PARTY
                            PARTY GIRL
                            I KNOW A BOY, A BOY CALLED TRAMPOLINE
                            YOU KNOW WHAT I MEAN
                            I THINK I KNOW WHAT HE WANTS...wink
                            • pwo Re: U2 w Multikinie 18.11.05, 13:25
                              > He,he,a przy NEW YEAR'S DAY fani ruszyli tyłki i zaczęli szaleć przed
                              > ekranem,

                              A ja w ostatniej chwili zmieniłem salę i okazało się, że kiszka. W naszej sali
                              poza nami i jeszcze kilkoma osobami w tylnych rzędach nikt chyba nie był w
                              Chorzowie. Wszyscy byli drętwi jakby co najmniej opglądali fim Kieślowskiego (
                              nawiasem mówiąc taka sama była publika w Stanach ) Więc po kilku próbach
                              pokibicowania wściekli daliśmy sobie spokój i tyle. Ogólne wrażenia jednak
                              SUPER, szczególnie 40 mmmmmmm to było TO!
                              • newyearsday1981 Re: U2 w Multikinie 18.11.05, 13:31
                                Ogólne wrażenia jednak
                                > SUPER, szczególnie 40 mmmmmmm to było TO!

                                oj,tak!my jeszcze jak wychodziliśmy z kina to śpiewaliśmy:"Hoooooow long to
                                sing this sooooong.....!!!!"big_grin
    • pwo Re: U2 w Multikinie 10.11.05, 14:41
      UFF
      A ja idę z tą samą ekipą co do Chorzowa. Kurka ostatnie bilety prawie kupiłem.
      • newyearsday1981 Re: U2 w Multikinie 10.11.05, 16:52
        > A ja idę z tą samą ekipą co do Chorzowa. Kurka ostatnie bilety prawie kupiłem.

        Hej,ja tak samosmile
        • peternurek1 Re: U2 w Multikinie 16.11.05, 18:56
          Ja spotkam się z dość sporą ilością znajomych z róznych miejsc. Niestety nie z
          ekipą z koncertu, chyba nikogo nie będzie z kim siedziałem w Chorzowie. Może
          innym razem? smile

          Aha, pwo, czy nie wszedłes wczoraj na jakieś 15 sekund na czat U2 może? Bo mam
          wrażenie że to Ty byłeś (tak, wrażenie, ktoś wszedł z nickiem "pwo" po
          prostu wink ).
          Ja tam siedze jako acr, jakby coś ktoś kiedyś chciał, o wink
          • pwo Re: U2 w Multikinie 18.11.05, 13:20
            gratuluję spostrzegawczości. Postanowiłem pozostać przy tym nicku
          • newyearsday1981 Re: U2 w Multikinie 18.11.05, 13:34
            hm, a propos czatu-dlaczego u mnie nie działa?sad(czy otwiera się dopiero o
            jakiejś porze,czy to u mnie jest coś nie tak?bo jak wchodzę na link,to jest
            tylko pusta strona z denerwującym czerwonym krzyżykiem w okienku w lewym górnym
            roguuncertain czy ktoś mi może to wytłumaczyć?
            • kwiat_paproci Re: U2 w Multikinie 18.11.05, 19:13
              czy masz javę, a jeśli masz, to czy masz dostatecznie świeżą wersję ? suspicious
              • peternurek1 Re: U2 w Multikinie 18.11.05, 20:28
                Czat powinien działać normalnie, pewnie to wina javy właśnie. Ewentualnie
                spróbuj wejść przez stronę www.u2.pfd.com.pl , choć mało prawdopodobne
                aby cos to dało jeśli tak nie działa.

                A DVD? 3,5/5. (przyjmując że Boston ma 5/5) Takie sobie. Źle zmontowane, np.
                podczas Sunday zaraz przed "father Abraham" brzmi to jakby wycięli parę sekund
                utworu, to razi trochę, a są jeszcze inne takie momenty.
                Jakoś brakuje tej dynamiczności, magii, nie wiem. Ciarki na plecach tylko trzy
                razy? No co to ma być? To nie jest najlepsze DVD U2, do tej pory każde ich
                wydawnictwo koncertowe to była wielka rzecz, chodziła mi po głowie długo po
                obejrzeniu, nie dawała spokoju, to były emocje, teraz niestety jakoś tak nie
                jest. (a może za dużo bootlegów słuchałem/obejrzałem wcześniej? wink )
                Te kawałki których się spodziewałem że będą zabijać wcale nie zabijały, wyszły
                przeciętnie (Vertigo, Bullet, Zoo Station, Fly), nie powodowały że chciało się
                skakać i szaleć, w ogóle takie sobie wykonania (tudzież nagranie). Co innego że
                warszawska publiczność była tragiczna i nawet "40" śpiewaliśmy ja i Pani
                Słoneczny Kwiatek tylko.
                Co do publiczności, to amerykańska też, mówiąc niedelikatnie, beznadziejna.
                Może wydaje mi się tak dlatego że mam w pamięci koncerty europejskie, koncerty
                z poprzednich tras, a może dlatego że w Stanach mają za dużo koncertów i nawet
                przy Streets 3/4 ludzi wewnątrz elipsy sobie po prostu stoi. Porażka.

                Po kolei.
                Spóźniłem się troszkę na początek COBL, ale zapewne był to jeden z „tych
                momentów”, bo w końcu to najlepsze intro ever wink
                Vertigo jakoś bez pałera. Za to snippet Stories For Boys brzmi genialnie.
                Efekty świetlne jakoś nie zrobiły na mnie wrażenia. Co ciekawe może, wole
                amatorskie nagrania z początku trasy, ajokś lepiej to wygląda i.... brzmi.
                Ostrzej, prawdziwiej.
                Elevation też takie sobie, ale to akurat w dużej mierze wina amerykańskiej
                publiczności, bo muzycznie bardzo porządne.
                An Cat Dubh-Into The Heart bardzo ładnie, zwłaszcza Into The Heart. Scena jak
                Bono pokazuje chłopcu różne rzeczy z palcami, taka tam zabawa, wygląda dość
                dziwnie, ale co tam, jest dobrze, bardzo dobrze. Bardzo się cieszę że ten utwór
                znalazł się na oficjalnym DVD.
                The Electric Co. zagrali świetnie, genialnie, bardzo ostro, bardzo rockowo.
                W Beautiful Day zdecydowanie brakowało snippetów, ale mimo to i mimo że grali 5
                razy lepiej kiedyś, brzmi bardzo dobrze. Pisze to bo spodziewałem się czegoś
                innego smile
                New Year's Day niestety nie zrobiło wrażenia. Czemu? A no tak jakoś... po moim
                ulubionym Mexico City, i po Chorzowie (oczywiście ;D) już żadne inne nagranie
                nie robi wrażenia. Poprawne.
                Jak zawsze nudziło mnie Miracle Drug podczas słuchania bootlegów, a niektórych
                nudziła mowa przed, to tym razem bardzo mi się wszystko podobało.
                Sometimes. Ładne. To tyle. Operowy fragment jakoś tak nie rusza jednak.
                Love & Peace jednak ma potencjał, żeby tam była jeszcze lepsza publiczność to
                sala w Chicago by się rozpadła w pył. Mogliby pokazać więcej Edge'a jak chodzi
                po swojej stronie wybiegu i szarpie struny, w Chorzowie to wyglądało ekstra.
                Ale jak Bono wali w bębenek, ach wink
                Sunday, W Sunday świetnie zabrzmiała sekcja rytmiczna. Reszta przeciętna
                niestety. Wizualnie nic takiego.
                Bullet jakoś mniej potężny, szczytowa wersja to jednak Boston, teraz to cień
                tamtego Bulleta. Wizualnie fajnie wyszło z obrazkami, światłami itp.
                Running bardzo ładne, podobał mi się efekt jakby hologramu, kiedy Ta Kobieta
                Której Nazwiska Zapomniałem czyta Deklarację Praw Człowieka. Wcześniej albo mi
                to umknęło, albo nie pamiętałem smile Ale ładne.
                Pride... myślę że powinni przestać to grac na jakiś czas, jeśli mają grać tak.
                Nawet podczas Vertigo Tour było wiele lepszych wykonań. Takie nijakie. Fajne i
                tak, bo to Pride, ale to już nie "To Pride". Lepsze wykonanie nie weszło na DVD
                z Bostonu.
                Streets bardzo. Myślałem że mniej, a jednak bardzo. Nawet aż tak mi nie
                brakowało eksplozji świateł.
                One - przeciętne? No na pewno nie najlepsze, ładna mowa przed. Czy ja po prostu
                zapomniałem, czy nie było telefon ów, „Light up the night!” itd.?
                Zoo Station raczej źle. Dlaczego źle? Tak, dźwięk był czysty, Larry walił, aż
                dudniło wszystko ładnie, Edge atakował gitarę, ale wszystko nie miało tej mocy
                jaką powinno mieć. Brzmiało za czysto po prostu. Oczywiście narzekam bo
                słuchałem za dużo bootlegów z tej trasy, bo i tak jest lepiej niż na Zoo Tv wink
                The Fly. Więcej napisów, więcej efektów by pokazali. Solówka niestety słaba w
                porównaniu z Bostonem. W ogóle wykonanie wypada blado przy tamtym.
                Mysterious Ways brzmiało świetnie, czego się też nie spodziewałem, Edge już
                mniej bawi się dźwiękami, co jest złe, a Bono już nigdy nie zaśpiewa falsetem
                co jest jeszcze gorsze, ale w sumie wyszło to bardzo ładnie. Tylko ta
                dziewczyna na scenie wygląda jakby była wcześniej umówiona i jakby
                wyreżyserowane to wszystko było (o właśnie, całe DVD wygląda wg. mnie
                sztucznie, jest zbyt dopracowane pod każdym względem, wygląda jakby koncerty
                były wyreżyserowane jeszcze bardziej niż są naprawdę).
                Potem All Because Of You, zawsze mniej mi się podobało na żywo, tak naprawdę
                się do tego przekonałem wczoraj smile Bardzo fajne wykonanie.
                Tu nastąpił wielki brak With Or Without You, chociaż... jakby miało być takie
                jak to teraz grają to może i lepiej? Tzn. grają dobrze, ale Bono nie potrafi
                tego już zaśpiewać. (Moje ulubione wykonanie to Boston, porównanie wypada
                wiadomo jak :] ) Tylko genialne snippety ratują wykonania z tej trasy. Na
                czwartym koncercie w Chicago Bono zacytował "Strangers In The Night", i dla
                mnie to jeden z trzech wielkich, genialnych snippetów w WOWY, razem z "Love
                Will Tear Us Apart" i "Shine Like Stars". Trudno.
                Za to mieliśmy Original Of The Species. Cudowne, boskie, genialne. Nie mogę się
                doczekać aż usłyszę jak zabrzmi wersja z Mediolanu, kiedy ta (słabsza jednak
                zapewne) brzmiała tak. Jestem zauroczony smile
                Yahweh muzycznie takie sobie, bywało (dużo) lepiej, ale tak czy tak ładnie. Nie
                spodziewałem się niczego wielkiego, po prostu kolejny świetny kawałek wink
                Ciekawy moment następuje kiedy wychodzą a kraniec elipsy, widok czterech
                członków U2 obok siebie grających cokolwiek zawsze robi wrażenie, i tak było
                tym razem, Ale jak zobaczyłem skupionego Larry;ego grającego na tym małym
                sprzęciku nie powstrzymałem się od śmiechu wink
                I 40. Nie wiem co o tym myślę tak szczerze mówiąc. Zawiodłem się na polskiej
                publiczności w Warszawie, zawiodłem się na amerykańskiej w Chicago... ale
                zagrali to dobrze, Adam nawet zagrał fajny motyw na gitarze Edge'a. No nie
                wiem. Znów nasuwa mi się na myśl porównanie z Bostonem, tamto Walk On na końcu
                miażdży (przynajmniej to) „40”. Jednak.

                Generalnie moje osobiste „momenty” to „The Electric Co.” „Into The
                Heart”, „Running To Stand Still”, „Where The Streets have No Name” i „Original
                Of The Species”. Zwłaszcza to ostatnie, chyba mój numer jeden.

                Czekam na Mediolan, niech mnie powali smile
                (bo Chicago niestety tego nie zrobiło)
                • newyearsday1981 Re: U2 w Multikinie 18.11.05, 21:40
                  ee,popróbuję z tą javą,dzieki za podpowiedźsmileBoże,Peter,aleś się rozpisał!żaden
                  krytyk muzyczny by tyle nie wypocił(sorry,to nie miał byc przytyk),ale żaden by
                  też chyba aż tak nie marudził,a oni to potrafią,oj tak!wydaje mi się,że chyba
                  rzeczywiście trochę za wiele tych bootlegów widziałeś,to mozesz mieć porównanie
                  i w związku z tym wymagania.ja,przyznaję się bez bicia,widziałam tylko z
                  Chorzowa(he,he,czego nie żałujęwink,a słyszałam tez nie za wiele,bo nie mam po
                  prostu czasu ściagać ani słuchać WSZYSTKICH koncertów z trasy(wiem,zaraz będzie-
                  co ze mnie za fanka!wink,no a poza tym też bym zaczeła wydziwiać,jakbym prędzej
                  pomieszania zmysłów nie dostała.No,intro było wiadomo,genialne,i pałer był
                  przez cały czas,bo po prostu bydgoska publiczność była fantastyczna,a
                  amerykańska to mi w zasadzie zwisa,choć uważam,że nie byli tacy najgorsi,choć
                  do chorzowskiej się nie umywają;P Kurczę,czułam się jakbym tam była!With or
                  without you rzeczywiście zabrakło,ale za to "A cat dubh"a potem
                  najgenialniejsze w świecie przejście do "Into the heart" mnie wbiło w fotel-bo
                  jeszcze wówczas siedziałamsmileno,ale każdy ma własne odczucia i prawo do własnego
                  zdania.Pozdrawiam i mam nadzieję,że w końcu uda mi się kiedyś wejść na ten
                  czatsmile
                  • peternurek1 Re: U2 w Multikinie 18.11.05, 23:09
                    > Boże,Peter,aleś się rozpisał!żaden
                    > krytyk muzyczny by tyle nie wypocił(sorry,to nie miał byc przytyk),

                    Nie czuje sie urazony, przeciwnie, ale to i tak przesada wink

                    >ale żaden by też chyba aż tak nie marudził

                    Tak już mam, zawsze narzekam, ale i tak mi się podoba smile Z tym że w porównaniu
                    z Bostonem który jest moim ulubionym wydawnictwem live (jednak chyba wyprzedza
                    Slane) wypada tak sobie.

                    Co do bootlegów to faktycznie może słyszałem za dużo, ale dzięki temu wiem że
                    mogli nagrac dużo lepsze DVD bo słyszałem wiele lepsze wykonania, wiem
                    mniejwięcej jak te koncerty wyglądają i czego raczej zabrakło. I przez to
                    właśnie narzekam... czy lepsza byłaby nieświadomość? Nie wiem smile

                    >No,intro było wiadomo,genialne,i pałer był
                    > przez cały czas,bo po prostu bydgoska publiczność była fantastyczna

                    Aha, czyli wynika z tego że tylko warszawska publicznośc była okropna. Ludzie w
                    garniturach, niektórzy chyba przysypiali, niektórzy zdeycodowanie za dużo
                    rozmawiali, przyszli z piwem... nienajlepiej.

                    > amerykańska to mi w zasadzie zwisa,choć uważam,że nie byli tacy najgorsi,choć
                    > do chorzowskiej się nie umywają;P

                    Więcej, do żadnej europejskiej publiczności się nie umywają nie wspominając o
                    ameryce łacińskiej takiej smile
                • better.than.the.real.thing Re: U2 w Multikinie 19.11.05, 00:58
                  hej hej smile
                  ale dawno tu nie pisalam ! wink no ale dzisiaj kupilam wreszcie dvd i ... po
                  wszystkich strasznie krytycznych komentarzach wyczytanych na interference,
                  nastawiona na najgorsze, jestem bardzo pozytywnie zaskoczona smile)) jak dla mnie
                  najwieksze bledy to te zwiazane z montazem i ogolna koncepcja żeby montowac
                  kilka koncertow w jedna calosc. Gdyby nie to nie byloby takich wpadek jak
                  znikajace ‘kurtyny’ (lol, nie wiem jak to nazwacwink w bullet, czy bono
                  bezglosnie krzyczacy do mikrofonu. z tego co zdazylam wyczytac , ludziom raczej
                  nie podoba się styl hamiltona. a mnie wlasnie nawet podobaja się te krotkie
                  ujecia, dynamizacja. ale w the fly grubo przesadzil wink zgadzam się ze
                  przydaloby się wiecej ujec ekranow, szczególnie wlasnie we fly czy zoostation.

                  wg mnie najlepiej wypadly: electric co, an cat dubh, streets ( eh, ten
                  buziak wink, original i 40. tzn. i muzycznie i wizualnie. wielki plus dla calego
                  dvd za przepiekne ujecia!!

                  Peter, ja wlasnie nie mam tego wrazenia ‘przerezyserowania’! co swoja droga
                  dziwne, bo mialam takie wrazenie przy kazdym ostatnim przedsiewzieciu u2 wink
                  calosc wydaje mi się dosc spontaniczna ( te przydlugie przemowy bono wink ale
                  fakt- to samo co Ty pomyslalam jak zobaczylam dziewczyne z MW! wink

                  dodatkow nie zdazylam jeszcze obejrzec, tylko pobierznie dokument, bardzo
                  przyjemny smile wlasciwie to od dokumentu zaczelam cale ogladanie dvd i po dlugim
                  okresie odwyku od u2 znowu mam TO uczucie- przeciez ja uwielbiam ten zespol smile
                  fajnie ze to dvd mnie nie rozczarowalo
                  • ihopeyouwilllikeme Re: U2 w Multikinie 21.11.05, 17:59
                    Uaaa, no dobra, niech więc to będzie wątek o DVD z Chicago, ogłaszam
                    oficjalnie, bo nie chce mi się zakładać nowego big_grin No, kupiłem to cudo dzisiaj,
                    a obsługa Emkijów i Mediasmarków zapamięta mnie zapewne na długo ( no bo co,
                    k....., w czwartek miało być, nie ???!!! to co mi tu k.... p..... s......
                    f..... itd. big_grinbig_grinbig_grin Tzn. jednopłytowa edycja jest już dawno, ale kto by się
                    przejmował jakimiś półproduktami big_grinbig_grin Z zewnątrz wygląda to bardzo ładnie,
                    ciężko trochę wyciągnąć z tekturki, i dziwne że książeczka przyklejona, ale np.
                    płyty są bardzo interesujące w sensie nadruków smile) I książeczka prześliczna,
                    ale najważniejsze że Młodożeńcowi się dostało co trzeba smile) Proszę państwa,
                    poczytałem sobie parę recenzji różnych i podłużnych, dzisiaj postaram się
                    obejrzeć co bardziej kontrowersyjne fragmenty, i zobaczę, co to tam się złego
                    porobiło. I dziękuję Ci, Newyearsday, za życzenia smile)))))))))) To było naprawdę
                    bardzo miłe smile) pozdrawiam !
                    • ihopeyouwilllikeme Re: U2 w Multikinie 21.11.05, 18:26
                      Aha, będę, podobnie jak Peter, porównywał do Bostonu, które to video jest dla
                      mnie absolutnym masterpiece koncertowych obrazów U2 smile
                • ihopeyouwilllikeme Re: U2 w Multikinie 21.11.05, 18:32
                  > Pride... myślę że powinni przestać to grac na jakiś czas, jeśli mają grać
                  tak.

                  Pride akurat grają o wiele lepiej niż na Elevation Tour. Przede wszystkim
                  szybciej ( tak samo Sunday Bloody Sunday - wykonania z ETour brzmią, jakby się
                  taśma wkręciła big_grinbig_grin i brzmienie gitary lepsze - na ETour za była za ostra.
                  Dalej zresztą jest za ostra, ale teraz już to tak nie razi. Ideałem dla mnie są
                  wersje z tras Unforgettable Fire ( kiedy pełne video z tej trasy tak BTW ???
                  muszą coś mieć przecież ! ) i Joshua Tree. Idealne brzmienie, tempo, i ( w tym
                  drugim przypadku ) snippety. Ale to temat na oddzielny wątek.
                  • peternurek1 Re: U2 w Multikinie 21.11.05, 19:39
                    > Pride akurat grają o wiele lepiej niż na Elevation Tour. Przede wszystkim
                    > szybciej ( tak samo Sunday Bloody Sunday - wykonania z ETour brzmią, jakby
                    się
                    > taśma wkręciła big_grinbig_grin

                    Ale no takie mocniejsze były ogólnie no, mi się to bardziej pododbało. I teraz
                    są nudne, "father Abraham" itp., na E,Tour zawsze działo się coś więcej, i coś
                    innego na róznych koncertach smile

                    > i brzmienie gitary lepsze - na ETour za była za ostra.

                    No własnie wg. mnie nie była. Ja chce ostrego Sunday.

                    > Dalej zresztą jest za ostra, ale teraz już to tak nie razi. Ideałem dla mnie
                    > są wersje z tras Unforgettable Fire

                    Wersje z UF są lepsze o tyle że sa szybsze i ogólnie bardziej zajebistsze big_grin
                    Ale ponieważ U2 wszystko gra wolniej to Sunday te ż zwolniło ostatnio, a wersja
                    wolniejsza mi się pdobałą, jesli byłą wykonana tak jak w Slane np. To moje
                    ulubione wykonanie z "czasów nowożytnych" że tak powiem smile Mocne jest po
                    prostu, ma być albo szybkie, albo mocne, o.

                    > i Joshua Tree. Idealne brzmienie, tempo, i ( w tym
                    > drugim przypadku ) snippety.

                    Hah, zawsze narzekałem że jakieś nieostre takie big_grin Tzn. wersja z Rattle & Hum
                    i podobne powalają i wymiatają, są genialne, najlepsze na świecie i nikt nie
                    zaprzeczy (a niech spróbuje wink ), ale jeszcze podczas 1st leg grali normalnie i
                    tak sobie było. Tak sobie... jak na Sunday to tak sobie smile

                    A video? No wydaliby, wydali...:]
                    • ihopeyouwilllikeme Re: U2 w Multikinie 22.11.05, 10:41
                      > > i brzmienie gitary lepsze - na ETour za była za ostra.
                      >
                      > No własnie wg. mnie nie była. Ja chce ostrego Sunday.
                      >
                      > > Dalej zresztą jest za ostra, ale teraz już to tak nie razi. Ideałem dla m
                      > nie
                      > > są wersje z tras Unforgettable Fire
                      >
                      > Wersje z UF są lepsze o tyle że sa szybsze i ogólnie bardziej zajebistsze big_grin
                      > Ale ponieważ U2 wszystko gra wolniej to Sunday te ż zwolniło ostatnio, a
                      wersja
                      >
                      > wolniejsza mi się pdobałą, jesli byłą wykonana tak jak w Slane np. To moje
                      > ulubione wykonanie z "czasów nowożytnych" że tak powiem smile Mocne jest po
                      > prostu, ma być albo szybkie, albo mocne, o.
                      >
                      > > i Joshua Tree. Idealne brzmienie, tempo, i ( w tym
                      > > drugim przypadku ) snippety.
                      >
                      > Hah, zawsze narzekałem że jakieś nieostre takie big_grin Tzn. wersja z Rattle & Hum
                      > i podobne powalają i wymiatają, są genialne, najlepsze na świecie i nikt nie
                      > zaprzeczy (a niech spróbuje wink ), ale jeszcze podczas 1st leg grali normalnie
                      i
                      >
                      > tak sobie było. Tak sobie... jak na Sunday to tak sobie smile
                      >
                      > A video? No wydaliby, wydali...:]

                      Nie nie nie, Ty piszesz o Sunday, a ja cały czas miałem na myśli Pride smile)) Z
                      Sundayem to już inna historia, wykonania z UF Tour i JT Tour są zdecydowanie za
                      szybkie ( szczególnie w tym pierwszym przypadku, czasem wręcz Edge ledwo się
                      wyrabia - panowie, co to, wyścigi ? ), i utwór traci na ciężkości, co nie
                      zmienia faktu, że to z Rattle & Hum to wykonanie wszechczasów smile Na Zoo Tv
                      wszystko jest ok z tempem, natomiast efekt psuje brzmienie, jak zresztą z
                      niemal każdym innym utworem zagranym podczas tamtej trasy. Popmart wiadomo -
                      Edge i gitara, wychodzi przewspaniale. Na Elevation jest najgorzej - nie dość
                      że w strasznie ślamazarnym tempie, to jeszcze wepchnęli ten, wielki przecież,
                      utwór w zupełnie przypadkowe miejsce, między I Will Follow/Out Of Control a
                      Stuck In A Moment ( !! - maksymalne przegięcie, radosny Stuck zaraz po Sundayu
                      brzmi jak jakaś groteska ). Na Vertigo jest lepiej - raz, że szybciej, ale bez
                      przesady, dwa, że kawałek wreszcie jest, że się tak wyrażę, we właściwym
                      kontekście, ma swoje ściśle określone miejsce, i ściśle określoną rolę w
                      budowaniu spektaklu. I o to chodzi.
                      • ihopeyouwilllikeme Chi...chi...chi-ca-GO !!!!! 22.11.05, 11:48
                        Obejrzałem prawie całe, z wyjątkiem Miracle Drug, Running To Stand Still i Zoo
                        Station ( tylko początek ). Niestety, byłem ograniczony czasowo sad(

                        Heh, chciałbym zacząć od dygresji. Przypominam sobie mianowicie moją dyskusję z
                        better.than.the.real.thing nt. jak ma wyglądać DVD z Mediolanu, a jak ma nie
                        wyglądać. No i cóż, jak będzie wyglądało DVD z Mediolanu, to nikt jeszcze tego
                        nie wie ( poza szczęśliwymi fanklubowiczami, którzy dostali już jego namiastkę
                        w postaci jednego utworu video ), natomiast jak wygląda DVD z Chicago to już
                        większość z nas wie, i w tym momencie chciałbym przesłać b.t.t.r ( że sobie
                        pozwolę skrócić, mam nadzieję że się nie obrazi smile))) uroczyste gratulacje,
                        ponieważ zapewne dostała dokładnie to, czego sobie życzyła, i jest teraz w
                        siódmym niebie smile) ale chciałbym także przyznać się do błędu, ponieważ po
                        obejrzeniu ze ściśniętym gardłem, wywalonymi oczami, językiem i... ekhm, oczami
                        i językiem big_grin ( eee, o co tu chodzi ? big_grinbig_grin rzeczonego dvd niełatwo mi
                        przychodzi wyksztusić cokolwiek, zwłaszcza po nieprzespanej nocy ( nie byłem w
                        stanie zasnąć po czymś TAKIM, najpierw puściłem sobie bootleg z Red Rocks, ale
                        w obawie dostania zawału zmieniłem na składankę Spokojnych Odrzutów big_grin No więc
                        chciałem powiedzieć ( wykrzyknąć ? big_grin wyraźnie: tak jest, miałaś rację !!!! Oto
                        właśnie chodziło !!!! To jest TO !!!! I żeby już nie było żadnych wątpliwości -
                        nie przypominam sobie, by którekolwiek video koncertowe zrobiło na mnie równie
                        porażające wrażenie po Bostonie ( które było pierwszym, jakie obejrzałem ).
                        Chociaż nie, przypominam sobie jedno - Under A Blood Red Sky. Tak, moi państwo,
                        oto mamy półkę, na której należy postawić DVD z Chicago ( puryści, możecie
                        strzelać big_grin Aha, przy okazji, nie jest to żaden urok nowości, czy szok
                        wynikający z nieznajomości-koncertowego-geniuszu-zespołu-U2. Ja znam Boston na
                        pamięć scena po scenie, mam osiem pełnych zapisów video koncertów trasy Vertigo
                        ( amatorskich, w tym trzy multicamy ), a bootlegów z tej trasy nawet nie wiem
                        ile ( z 1st leg brakuje mi bodajże dwóch, wszystkie pozostałe przesłuchałem, z
                        Europy mam wszystko, i również słucham wszystkiego po kolei - obecnie jestem w
                        Monachium smile. No więc co z tym Chicago ? Bosz. Przede wszystkim - nowa jakość.
                        To DVD jest brudne. Trzeszczy w posadach. Rzęzi rock'n'rollem. Tnie jak
                        brzytwa. Niczego takiego wcześniej nie było !!! Chodzi przede wszystkim o
                        montaż. Szybkie, nieskładne ujęcia, nieprawdopodobna dynamika, co ja mówie,
                        szał, amok !! Sunday Bloody Sunday - Bono, talerz, Adam podjeżdżający na
                        strunie basu, ręka Edge'a, znowu Bono - to wszystko w jednej sekundzie. Po raz
                        pierwszy podczas oglądania koncertu U2 miałem wrażenie, że oglądam Metallikę
                        lub Iron Maiden ( ciekawe, czy Hamish Hamilton widział Rock In Rio ? To są te
                        patenty smile. W porównaniu z Chicago, taki Sunday np. ze Slane brzmi jak jakaś
                        ballada smile A jednak jest to szał kontrolowany, zostawiający miejsce na ujęcia o
                        wadze absolutnie historycznej ( cała scena z chłopczykiem, Bono walący w talerz
                        perkusyjny Larry'ego, Bono wystukujący rytm początkowy An Cat Dubh, Larry
                        rozpoczynający ostatni akcent 40, Bono całujący Adama w Streets... jeszcze
                        mógłbym długo wyliczać ). Ogląda się to niesamowicie, nie ma mowy o spuszczeniu
                        wzroku, cały czas wbicie w fotel, miejscami łapałem się na tym że bezwiednie
                        wstrzymuję oddech smile Co ważne, Hamilton cały czasstara się podkreślić wymowę
                        numerów, a także, bodaj pierwszy raz, podejmuje próbę ich jakby własnej
                        interpretacji ( heh, słucham teraz krytyków " za szybkiego montażu ", bo mi
                        najmniej podobają mi się Vertigo i Love And Peace - ze względu na ZBYT MAŁĄ
                        dynamikę big_grin ale to też dobrze - bo widzę wyraźnie, że po prostu Hamilton
                        inaczej rozumie te utwory niż ja, i ma do tego prawo ! I wspaniale, że
                        nareszcie odważył się wypowiedzieć ! W rezultacie Vertigo wypada ze trzy razy
                        łagodniej niż City Of Blinding Lights, co wydawało się nieprawdopodobne big_grin A
                        Love And Peace zyskało nieco większego soulowo-bluesowego posmaku, do którego
                        ja, zorientowany na rockowy obraz tej piosenki zapewne będę musiał się
                        przyzwyczaić - co nie zmienia faktu, że jest to bardzo ciekawe doświadczenie )
                        Druga sprawa - szczerość. Wiadomo, że mix dwóch koncertów, ale zwróćcie uwagę,
                        że bodaj pierwszy raz nikt tego nie ukrywa. Na okładce stoi jak byk " filmed on
                        9th and 10th May ", nie to jest jednak najważniejsze. Szczerość przekazu. Tacy
                        jesteśmy. Nikt nie usunął nie tylko poważnych błędów ( Edge całkowicie się
                        pogubił w Into The Heart ), ale również wpadek zupełnie głupiutkich, które w
                        dzisiejszych czasach poprawia się w ramach normalnego mixu, i jest to standard
                        ( dwukrotne rozpoczęcie przez Larry'ego City Of Blinding Lights, zachłyśnięcie
                        się Bono w Beautiful Day itd. ). PRAWDA bije z ekranu. Przypominam sobie, jak
                        jakiś czas temu Wiesław Weiss napisał w recenzji koncertówki Rolling Stones
                        " całość oczywiście podrasowano w studiu, ale teraz wszyscy tak robią ". Proszę
                        pana, polecam zatem najnowsze DVD U2 smile A, i jeszcze jedno, proszę pana, w
                        którym przypadku mamy PRAWDZIWY rock ? Płynący prosto z serca, z duszy ? Otóż
                        U2 udowadniają, że są najprawdziwszym na świecie ROCKOWYM zespołem, sa
                        rockmenami do szpiku kości, całą swoją osobowością, krwawią rock'n'rollem,
                        kiedy się zatną smile Bądźmy z nich dumni, bo niewielu juz takich zostało... Ale
                        dobra, trzecia sprawa - właśnie chłopaki. Nareszcie, NARESZCIE Adam i Larry
                        naprawdę są w tym zespole smile wcześniej zdarzało się, iż wyglądali nieco jak
                        muzycy towarzyszący Bono i Edge'owi. Tutaj nic takiego nie ma miejsca. Do tej
                        pory nigdy nie mieliśmy jeszcze okazji obejrzeć takiego arsenału min
                        Larry'ego big_grin no i w ogóle Larry się obudził ! ( Original Of The Species !!! to
                        jest niebywałe jak on zagrał ten utwór, jaka pasja !! ) a Adam rządzi jak
                        zwykle, ale tym razem to rządzenie zostało nareszcie pokazane ! Już wszyscy
                        wiedzą na czym polega fakt, że Adam rządzi smile Postawy Bono nie będę komentował,
                        jeśli ktoś jeszcze nie widział Chicago, proponuję obejrzeć Rattle & Hum lub
                        UABRS, i już będzie wiedział, co on tam wyprawia. Nie ma już Bono arystokraty,
                        jak w Bostonie smile) Edge się nigdy nie zmienia, jest rewelacyjny jak zwykle smile
                        Wykonania - tak wspaniałego Streets ( refren, na rany wszelakie, tak czystych i
                        idealnie współgrających ze sobą wokali nie mieliśmy okazji słyszeć nigdy
                        wcześniej !!! tak, widziałem Rattle & Hum ) i One do tej pory nie było !
                        Niespecjalnie rozumiem zarzutów Petera o to, że " były lepsze wykonania " -
                        wiesz, to tak, jakbym ja się teraz zaczął zżymać, że na DVD z Mediolanu będzie
                        Vertigo z Mediolanu, a nie z np. Glasgow ( gabba ! gabba ! gabba gabba
                        hey !!! ) czy Goteborga... Chyba że naprawdę wolałbyś taką składankę z całej
                        trasy, " hej, wybierzemy sobie najperfekcyjniejsze wykonania, i sklecimy z tego
                        DVD ", ja bym nie wolał... Szlag, kończy mi się czas, może jutro jeszcze coś
                        dopowiem, na razie stwierdzam bez najmniejszych wątpliwości, że DVD z Chicago
                        jest jednym z najlepszych koncertowych wydawnictw U2, o ile w ogóle nie
                        najlepszym ( dawno nie oglądałem UABRS smile. Aha, a co z
                        " masterpiece " Bostonem ? Spokojnie, podtrzymuję. Boston faktycznie należy
                        podsumować takim słowem. Natomiast na podsumowanie Chicago najlepiej nadaje się
                        wyrażenie " o k......!!! ", i teraz już co kto woli smile Ja nawet do tej pory nie
                        wiedziałem, że wolę to drugie smile U2 znowu ze mną wygrali, za głupi jestem
                        widać, żeby się z nimi wykłócać smile W każdym razie, dzięki temu wydawnictwu po
                        raz nie wiem już który na nowo zakochałem się w tym zespole, i w zasadzie...
                        no, nic mi się już nie chce mówić smile Pozdrawiam wszystkich cieszących się i
                        radujących, a tych, którym się nie podoba uspokajam - nic się nie martwcie, DVD
                        z Mediolanu powinno wyglądać zupełnie inaczej, wszak stadion to nie gorąca
                        hala smile A jeśli będzie jeszcze lepsze od Chicago ( wszak U2 to specj
                        • ihopeyouwilllikeme Re: Chi...chi...chi-ca-GO !!!!! 22.11.05, 11:52
                          Specjaliści od spraw niemożliwych smile I przepraszam za chaos, ale czas goni
                          staszliwie, no i emocje smile Pozdrowienia !
                          • ihopeyouwilllikeme First Part 23.11.05, 10:15
                            Obejrzałem drugi raz, tym razem już chłodno, na spokojnie, i - co
                            najważniejsze - w całości, od początku do końca smile Od początku do końca zatem:

                            1) CITY OF BLINDING LIGHTS - końcowe akordy " Wake Up, " Everyone " i
                            startujemy. Bezapelacyjnie jest to najlepsze z dotychczas wydanych wykonań tej
                            piosenki, wizualnie także powalające ( porównajcie sobie z klipem z Vancouver -
                            przy tym wygląda jak reklamówka, którą zresztą w zasadzie jest smile. Świetny
                            efekt z dodaniem echa do wokalu Bono w " och, you look so beautiful... ", można
                            się poczuć jakby się tam było ( to zresztą cecha całego DVD ). No i te ujęcia z
                            góry na Edge'a, zwalnia jeden switch, naciska drugi... Rewelacja. Początek
                            wspaniały.
                            2) VERTIGO / STORIES FOR BOYS - za drugim razem podobało mi się bardziej, nie
                            jest aż tak łagodne ( za pierwszym razem zadziałał chyba bardzo przygłośniony
                            dźwięk tamburyna w zwrotkach smile. Adam szyje na basie aż miło, czerwone światła,
                            trzęsące się kamery - fever ! No i fantastyczne Stories For Boys, po którym
                            powrót riffu Vertigo miażdży dokumentnie smile
                            3) ELEVATION - przede wszystkim - ujęcia z góry !!! Ile się naczekałem, by
                            wreszcie wyraźnie zobaczyć Edge'a depczącego wah-wah ( tak samo w Bullet The
                            Blue Sky smile. Zwróćcie też uwagę na ujęcie Larry'ego, śpiewającego w trzecim
                            wejściu zwrotki ( full band ) - wygląda jak Bruce Willis big_grin W porównaniu z
                            Bostonem większy kontrast między zwrotkami a refrenem ( cały czas mam na myśli
                            full band, bo że początek, to wiadomo ) - zwrotki podobne, natomiast refren to
                            bezlitosna ściana dźwięku smile
                            4) CRY / ELECTRIC CO. / BULLET WITH BUTTERFLY WINGS - tu już normalnie brakuje
                            słów. To wykonanie należy porównywać wyłącznie z największymi, Sunday Bloody
                            Sunday z Red Rocks, Until The End Of The World z Bostonu itd. Kiedy Bono
                            przygrzmocił w talerz perkusyjny Larry'ego, myślałem że dywan zjem big_grin No i Edge
                            masakrujący struny w solówce... Wielki, wielki fragment.
                            5) AN CAT DUBH / INTO THE HEART - kolejny wspaniały " moment " Bono, który
                            przez całą piosenkę odstawia swój własny teatr... I niesamowite wrażenie kiedy
                            chłopaki przyśpieszają pod koniec, napięcie rośnie, rośnie, staje się nie do
                            wytrzymania, i nagle ciach... Into The Heart to jeden z tych fragmentów,
                            których nie należy komentować, więc się powstrzymam.
                            6) BEAUTIFUL DAY - wspaniałe efekty świetlne, choć trochę brakuje tego " ataku "
                            w refrenie, jak na ETour ( to samo w Where The Streets Have No Name, no ale to
                            specyfika trasy ). Mimo to, ze względu na montaż wypada i tak ostrzej niż w
                            Bostonie. No i te gadki, " help me, I got a problem with throat ",
                            prześliczne smile
                            7) NEW YEAR'S DAY - o ile wcześniej Hamish Hamilton nie dał jakiegoś
                            szczególnego dowodu geniuszu ( choć i tak było świetnie ), to tu jest ten
                            pierwszy raz. Zwróćcie np. uwagę na ujęcie, kiedy dokładnie w momencie wejścia
                            riffu Edge'a, Bono minimalnie porusza głową do tyłu, a wtedy kamerę zalewa
                            światło reflektora... wrażenie wręcz magiczne. Tak samo jak sceny z idącym
                            Adamem, kiedy podchodzi do Edga grającego na klawiszach, a kamera powoli krąży
                            wokół nich - tworzy to efekt trójwymiarowości, robiący porażające wrażenie
                            ( i nie ostatni to raz ). Jakiż postęp w stosunku do poprzednich produkcji,
                            gdzie reżyserzy ( Hamilton zreszta też ) w zasadzie skupiali się zwyczajnie na
                            pokazaniu zespołu, i niewiele więcej...
                            8) MIRACLE DRUG - pierwsze wykonanie tej piosenki, które zrobiło na mnie
                            wrażenie smile Zapewne chodzi tu przede wszystkim o idealny dźwięk, bo nawet na
                            soundboardzie z Vancouver techniczni zniszczyli ten kawałek... Świetna
                            zapowiedź Bono, rewelacyjne efekty świetlne, wspaniale wygląda śpiewający
                            Larry, i nawet Edga dobrze słychać, co podczas 1st Leg zdarzało się rzadko
                            ( poprawili to dopiero w Europie, heh, potrzebowali kilkadziesiąt koncertów by
                            zorientować się, że pasowałoby mu podgłośnić mikrofon big_grin
                            • ihopeyouwilllikeme Second Part 23.11.05, 10:55
                              9) SOMETIMES YOU CAN'T MAKE IT ON YOUR OWN / NO REGRETS - najsłabszy wokalnie
                              moment Bono, szkoda że akurat przy tym utworze ( zazwyczaj śpiewa go o wiele
                              lepiej ), w rezultacie w refrenie słychać głównie The Edge'a smile choć może to
                              wina sprzętu, bo oglądałem na bardzo kiepskim... Ale i tak robi duże wrażenie,
                              zwłaszcza zachowanie ( " punches "... ) Bono, a w " operowej " części w
                              zasadzie wszystko jest już ok. Myślę, że mogły tu zadecydować emocje... Również
                              Hamilton dostosowuje się do sytuacji, w zasadzie nie ma tu wcale
                              " amatorskich " ujęć, wygląda to naprawdę klasowo. Słabszy moment, ale tylko
                              odrobinę.
                              10) LOVE AND PEACE OR ELSE - też podobało mi się bardziej smile Przydałoby się
                              tylko podgłośnić nieco Edga ( w ogóle, o ile do obrazu w zasadzie nie mam
                              zastrzeżeń, poza paroma drobniutkimi wyjątkami, to do dźwięku bym się dużo
                              częściej czepiał, gdyby nie to, że to najprawdopodobniej była wina sprzętu ( bo
                              wszyscy dźwięk zachwalają big_grin... za miesiąc obejrzę to w domu, i wtedy tę sprawę
                              zweryfikujemy ), i w zasadzie byłoby idealnie. Życzyłbym też sobie więcej
                              " amatorskich " ujęć Larry'ego z publiczności, ale to już osobista uwaga big_grin
                              Solo Edga masakruje jak trza, a to było dla mnie najważniejsze smile No i Bono na
                              bębenku nawet się więcej stara niż zwykle smile Dotąd mieliśmy jedno video L&P, z
                              Katrina Benefit, to z Chicago jest o wiele lepsze - i o to chodziło.
                              11) SUNDAY BLOODY SUNDAY - yeah !! Masakra !! Najlepsze sfilmowane wykonanie,
                              jakie miałem okazję obejrzeć ( i to nie tylko o oficjalnie wydanych mówię ) od
                              czasu Absolutu z Rattle & Hum ( oczywiście ani trochę mu nie dorównuje, ale to
                              było raczej oczywiste, przecież nie można oczekiwać co chwila cudów smile.
                              Rewelacyjny montaż ( tak właśnie należy filmować takie piosenki ), wspaniałe
                              ujęcia Larry'ego ( to zresztą kolejna charakterystyczna cecha tego DVD -
                              zawiera dwa razy więcej wspaniałych ujęć Larry'ego niż wszystkie pozostałe
                              videa U2 razem wzięte big_grin Pod tym względem dorównuje Chicago tylko Under A Blood
                              Red Sky, te trzęsące się pod uderzeniami bębny... ale zostawmy temat smile,
                              świetny jest też moment z irlandzką flagą, robi dużo większe wrażenie niż w
                              Bostonie, chodzi tu przede wszystkim o zachowanie Bono ( ten " luzik " na
                              ETour - chociaż nie zawsze, polecam zwłaszcza pierwszy koncert w Arnhem, z
                              okrzykiem " we are ANGRY !!! " - oczywiście podoba mi się, ale wolę
                              " Jesus, Jew, Mahomet, it's true " - jakoś to mi pasuje... ).
                              12) BULLET THE BLUE SKY - może nieco mniej demoniczne niż w Bostonie, za to
                              bardziej czadowe - wszystkie sceny z Bono zabawiającym się statywem ( na ETour
                              ograniczał się do jego podniesienia, zresztą w ogóle więcej tu ruchu, i nie
                              chodzi tylko o montaż ). Może rozczarować solówka Edga, tylko że on ogólnie pod
                              koniec 1st Leg z niezrozumiałych powodów wrócił do sola z ETour, na jednym z
                              koncertów zagrał go nawet z fuzzem, zupełnie jak na poprzedniej trasie. Ale po
                              pierwsze, tutaj fuzza nie ma, więc solówka i tak jest jak trzeba, a po drugie
                              od czego będziemy mieć DVD z Mediolanu ? smile Za to końcówka jest niesamowita,
                              rozmyty obraz Bono udającego ślepca, i wyciszający się zespół... Jest zupełnie
                              inny klimat niż na poprzednich trasach, ale równie wspaniały.
                              13) RUNNING TO STAND STILL - tu już mamy magię pełną gębą... Zwłaszcza
                              początek, ujęcia z kamery okrążającej Edga ( znów niesamowity efekt 3D ), i
                              moment, kiedy w pewnym momencie pada na niego smuga światła z samotnego
                              reflektora. Jest to wręcz dosłowny cytat z Rattle & Hum, dosłownie można się
                              poczuć, jakby to nie była hala United Center ( notabene - oglądaniu Bostonu
                              cały czas towarzyszyło - przynajmniej mi - wrażenie ogromu tej hali. Nie wiem,
                              czy United Center jest mniejsza, ale, poza ujęciami z dalekich trybun, tutaj
                              zupełnie się tego nie odczuwa, w pewnych sytuacjach jest wręcz wrażenie
                              ciasnoty, jak w klubie. Bardzo mi się to podoba, i jest to kolejny plus dla
                              Hamisha Hamiltona ), tylko Sun Devil Stadium... niezwykle wzruszające wrażenie,
                              i jest tak już do końca, nie mówiąc już o tym, że wreszcie słychać gitarę Bono
                              ( tak samo w One, The Fly - kolejny ogromny plus DVD z Chicago, wcześniej
                              trzeba się było miejscami domyślać co on to tam wygrywa big_grin. Wielki, genialny
                              moment... Niemniej, tu bym napisał o drugim, i ostatnim już zastrzeżeniu
                              odnośnie obrazu - panie Hamilton, może to szczegół, ale ja bym naprawdę chciał
                              sobie poczytać tą Deklarację Praw Człowieka, czy info o One Campaign,
                              wyświetlane podczas One smile Można było na to zwrócić większą uwagę smile
                              • ihopeyouwilllikeme Third Part 23.11.05, 14:11
                                ... jednak okazje trzeba wykorzystywać smile i errata do powyższego - powinno być:
                                BULLET THE BLUE SKY / WHEN JOHNNY COMES MARCHING HOME / PLEASE / THE HANDS THAT
                                BUILT AMERICA smile

                                14) PRIDE ( IN THE NAME OF LOVE ) - cóż, co jeszcze można wycisnąć z tego
                                utworu ? smile Należy go więc po prostu zagrać z pasją. I takie właśnie wykonanie
                                tutaj mamy. Z ogólniejszych spostrzeżeń - o gitarze i tempie już pisałem, warto
                                natomiast zauważyć, że także Bono śpiewa znacznie lepiej niż na ETour, gdzie
                                często w refrenach w ogóle nie było go słychać. Dzięki tym trzem czynnikom jest
                                to wykonanie lepsze, niż na Go Home ( w Bostonie nie było Pride ). I brawa dla
                                publiczności pod koniec smile

                                15) WHERE THE STREETS HAVE NO NAME - no, a to już jest Absolut !! I najlepsze
                                oficjalnie wydane wykonanie tego utworu. Dlaczego ? Przede wszystkim ze względu
                                na wokale Bono i Edga, którzy tutaj wznoszą się absolutnie na wyżyny ( no, kto
                                jeszcze ma po tym ochotę na Mexico City czy Slane ? ), po drugie, tak jak w
                                przypadku Sunday Bloody Sunday, atmosferę niesamowicie podkreśla umieszczenie
                                kawałka w " afrykańskim " kontekście, zaśpiewy Bono na początku, czy flagi
                                państw afrykańskich na " kotarze "... także brzmienie jest zupełnie inne niż
                                dotychczas, gitara brzmi pełniej, niezwykle soczyście. No i sposób sfilmowania -
                                o całowaniu Adama już było, dla mnie niezykle piękna jest też scena, gdy Bono i
                                Adam są już na wybiegu, a kamera przenosi się na samotnie szalejącego na
                                głównej scenie Edga, i Larry'ego w tle.. " you know, it's just one of those
                                things "...

                                16) ONE - tak jak wyżej, najlepsze oficjalnie wydane wykonanie. Główny powód
                                pozostaje ten sam - Bono jest tu po prostu niesamowity, jest to najwspanialej,
                                najczyściej, najpiękniej zaśpiewane One ze wszystkich ( tak, nawet Sydney się
                                chowa ). Dodajmy do tego dłuuugą zapowiedź ( odmiennie niż w przypadku solówki
                                Edga, na DVD na szczęście trafiła najlepsza wersja zapowiedzi One na Vertigo
                                Tour, przynajmniej jeśli chodzi o dwie pierwsze części trasy smile, absolutnie
                                rewelacyjne wykonanie i reżyseria ( ujęcia Larry'ego na początku, nieco
                                nawiązujące do tych z Sydney, nawet chyba ładniejsze ), no i... heh, jak
                                oglądałem to pierwszy raz, w momencie kiedy Edge zaczął solówkę pomyślałem, że
                                absolutnie będzie to najlepsze wykonanie, jeśli tylko na końcu będzie to
                                vertigowe " ooooooo "... no i ono tam jest smile Nie ma już więc tutaj innego
                                wyjścia smile

                                17) ZOO STATION - i znowu tak jak powyżej - najlepsze oficjalnie wydane
                                wykonanie, i tak czy tak zapewne najlepsze profesjonalnie zarejestrowane,
                                ponieważ w porównaniu z vertigowym Zoo Station wykonania z Zoo Tv zwyczajnie
                                nie istnieją. Larry gniecie i miażdży jak walec, Edge szatkuje riffami, a Bono
                                nie tylko rewelacyjnie śpiewa ( jakoś mało mi odpowiadała ta " pijacka "
                                maniera na Zoo Tv ), ale równie rewelacyjnie wygląda smile Efekty wizualne
                                niemniej porażające, o " duchu " już ktoś wspomniał, ale majestatyczne ujęcia
                                ekranu również robią ogromne wrażenie. Ogólnie mówiąc, te pięć utworów ( plus
                                The Fly, o którym spróbuję jeszcze dziś, teraz muszę spadać ) to dla mnie
                                najlepszy fragment DVD.
                                • ihopeyouwilllikeme Third Part suplement 23.11.05, 15:16
                                  18) THE FLY - noooo, to już jest nokaut smile Najlepszy wizualnie fragment
                                  koncertu, i jeden z najbardziej intrygujących klipów zespołu ( skoro już
                                  pociąłem sobie show na kawałki w postaci kolejnych piosenek, pozwolę sobie na
                                  takie określenie smile. W zasadzie nie wiem jak to określić, bardzo pasuje mi tu
                                  słowo " ekstaza ", ale wolałbym z nim uważać big_grin Trudno tu opisywać najlepsze
                                  ujęcia, bo właściwie ten klip składa się wyłącznie z genialnych ujęć -
                                  począwszy od Bono wściekle szarpiącego struny Irish Falcona ( co nie tylko
                                  widać, ale także doskonale słychać - o tym już było smile, po Larry'ego
                                  niemiłosiernie okładającego swój biedny, wart dziesiątki tysięcy dolarów,
                                  zestaw przy końcu utworu. Pomiędzy mamy zaś coś w rodzaju skrzyżowania
                                  Rammsteina z Matrixem ( i nie chodzi o ten zielony ekran smile, jakiś wściekły
                                  industrial, w dodatku niesamowicie podkreślony przez image Bono ( czarne
                                  okulary w zestawieniu z czapką policyjną, wrażenie potęgują ogólny, świetnie
                                  oddany przez kamery, mrok, i rewelacyjne zbliżenia twarzy - chowajcie to przed
                                  młodszym rodzeństwem big_grin to jest dopiero Zoo Tv, nie jakieś tam muchy, i nie ma
                                  tu znaczenia tytuł utworu big_grin Oczywiście, muzycznie ideałem cały czas pozostaje
                                  The Fly z trasy ETour, jednak wersja z DVD Chicago zmiata z powierzchni ziemi
                                  wszelkie zootywy, absolutnie nie ma porównania jeśli chodzi o power, i tu także
                                  wiele robi Hamilton ( dynamika !! np. ujęcie, kiedy kamera umieszczona daleko
                                  za kotarą robi nagłe zbliżenie na Edge'a - rewelacja ! ).

                                  Została mi końcówka, to już jutro, na razie smile
                                  • ihopeyouwilllikeme Fourth Part 24.11.05, 15:03
                                    Ekspresem, bo mało czasu smile

                                    19) MYSTERIOUS WAYS - świetne jest smile bardzo taneczne, klimatyczne, jest ten
                                    groove, którego brakowało na Elevation Tour ( co nie zmienia faktu, że szkoda
                                    tamtego intra... ), bardzo fajnie podkreśla to Bono swoimi zaśpiewami,
                                    westchnieniami, jękami itd. big_grinbig_grin Co do panienki - może i wygląda jak
                                    podstawiona, ale kto widział inne videa z 1st Leg ten wie, że amerykańskie
                                    dziewczyny po prostu tak się zachowują smile Nie żadna trema, tylko tańczą i
                                    już smile Zresztą, Ms.Mcphisto z Anaheim o wiele bardziej na sztuczną wyglądała big_grin
                                    A może jeszcze powiecie, że Eve na Go Home była podstawiona ? big_grinbig_grin
                                    20) ALL BECAUSE OF YOU - bardzo mocna wersja, rewelacyjnie, ostro brzmi tu
                                    gitara The Edge'a, co nie przeszkodziło mu zagrać czyściuteńkiej solówki ( nie
                                    było to regułą na 1st Leg smile Świetnie też wygląda rozchełstany Bono ( żeby było
                                    widać papieski różaniec ), z ramieniem przewiązanym opaską Coexist, i wyraźnie
                                    widoczną bransoletką One Campaign na nadgarstku... Dominują tu ujęcia z
                                    publiki, przez co kojarzy się to odrobinę z wykonaniem podmostowym, i jest to
                                    bardzo miłe wrażenie.
                                    21) ORIGINAL OF THE SPECIES - dużo już mówiliśmy o wersjach live tej
                                    piosenki smile Cóż, najzwyczajniej w świecie jeden z najsłabszych utworów zespołu
                                    na żywo zmienia się w jeden z najlepszych. Pomyśleć, że wystarczyło jedynie
                                    zmyć cukierkowy, pseudo-symfoniczny aranż ( takie jakby drugie So Cruel ), i
                                    zostawić samą esencję, jak oszlifowany diament... Niesamowite jest tutaj nie
                                    tylko zachowanie Bono, który śpiewa z niezwykłym zacięciem ( robi wrażenie
                                    zwłaszcza w kontekście zadedykowania utworu córce ), ale, może przede
                                    wszystkim, zachowanie Larry'ego, u którego taką pasję rzadko widujemy, a już
                                    chyba nigdy w balladzie. Świetnie podkreśla to moment, kiedy najpierw widzimy
                                    go z jego prawej strony, a następnie przenosimy się na kamerę okrążającą podest
                                    perkusyjny - prowokuje to wrażenie, jakby utwór należał do niego, jakby on tu
                                    rządził... Niezwykły, kolejny genialny fragment...
                                    22) YAHWEH - na początku po raz ostatni mamy podgląd na Edgową konsoletę, na
                                    wyświetlaczu, na którym wcześniej widniały tytuły piosenek - mój kolega
                                    gitarzysta pożre mi biurko jak to zobaczy - teraz świeci się " global tune ", a
                                    Edge zakłada akustyka, i wychodzi na elipsę... Najwspanialsze tutaj są ujęcia
                                    " ogólne ", pokazujące cały zespół grający na wybiegu, wobec lasu rąk ze
                                    wszystkich stron... polecam też ( kolejny raz smile) zwrócenie uwagi na Larry'ego -
                                    rewelacyjne mina, kiedy pochyla się nad keyboardem ( by zagrać na nim jednym
                                    paluszkiem ), jak nad co najmniej specjalistycznym schematem układu scalonego big_grin
                                    Również muzycznie bardzo dobra wersja, świetny wokal Bono ( tu akurat zwykle
                                    było gorzej ), chociaż, oczywiście, brakuje trochę wspaniałych animacji z
                                    Europy ( ale znowu nie ma sensu narzekać, bo będą na DVD z Mediolanu ).
                                    Spokojny, releksyjny wstęp do...
                                    23) 40 - ostatni akcent DVD z Chicago skłonił mnie do zastanowienia się, które
                                    video koncertowe U2 najwspanialej się kończy. No i wyszło mi, że są tylko dwie
                                    możliwości - albo 40 z Under A Blood Red Sky, albo 40 z Chicago. Które wybrać ?
                                    W obu mamy absolutnie niesamowite sceny - w pierwszym jest to moment, kiedy sam
                                    Bono wraca na scenę, mija obojętnie mikrofon, podchodzi na sam skraj, i samą
                                    siłą gardła próbuje skłonić publiczność do ponownego wyśpiewania refrenu, po
                                    czym, kiedy mu się to udaje, z powrotem dołącza do wszystkiego reszta zespołu -
                                    magia ( niech mnie diabli jeśli to było zaplanowane ). Ale co zrobić z
                                    zawieszeniem przez Bono różańca na statywie ( niesamowite ujęcie na krzyż ) w
                                    Chicago ? Z Larrym ( znowu Larry ! ) znęcającym się nad hi-hatem w ostatnim
                                    akcencie ( kiedy już cała reszta zespołu opuściła scenę ) ? A Bono omiatający
                                    całą salę ręcznym reflektorem, co jest rewelacyjnym, choć mającym całkowicie
                                    odmienną wymowę, nawiązaniem do analogicznej czynności, uskutecznianej przez
                                    niego podczas ETourowych Bulletów ? Cóż, nie będę wartościował, bo nie
                                    potrafię. Zresztą jakie to ma znaczenie ?

                                    I to już koniec tego wspaniałego wydawnictwa smile Kilka uwag odnośnie publiki -
                                    nie mam zastrzeżeń, o wiele lepsza niż w Bostonie, choć zapewne znowu jest to
                                    zasługa Hamisha Hamiltona, który tym razem zwrócił zdecydowanie większą uwagę
                                    na audytorium. Lud zawodzi właściwie tylko raz - Sundayowe " no more ! " jest
                                    trochę za ciche smile Co nie zmienia faktu, iż ogólnie, wiadomo, jest to
                                    publiczność amerykańska, trudno tu oczekiwać jakiejś ekstazy. To dostaniemy na
                                    kolejnym DVD smile
                                    • ihopeyouwilllikeme Odnośnie drugiej płyty 24.11.05, 15:09
                                      Odradzam. Bonusy wypadają słabo i dziwnie - zwykły film " jak to zrobiliśmy ",
                                      zupełnie kuriozalne Surveillance Cuts ( chyba że ktoś ma ochotę pooglądać sobie
                                      zbliżenia tenisówek The Edga w niskiej rozdzielczości, i na czarno-biało ), i
                                      " alternative video " Sometimes, które do podstawowego ma się dokładnie tak,
                                      jak " acoustic " A Man And A Woman do wersji albumowej - czyli jest to po
                                      prostu jedna scena z klipu standardowego ( Bono w kapturze idący ulicą )
                                      pokazana w całości, czyli on zwyczajnie cały klip idzie i śpiewa... Czyli znowu
                                      mamy bonus zrobiony na odwal się. Nie wiem, Larry powinien czasem spojrzeć w
                                      dół, parę osób chwycić za mordy, zrobić jakieś czystki, wymianę kadr, czy coś,
                                      bo o ile z samym Zespołem i Muzyką jest wszystko w porządku, to jeśli chodzi o
                                      sprawy okołomuzyczne coraz częściej mamy do czyniena ze zwykłą fuszerką...
                        • better.than.the.real.thing Re: Chi...chi...chi-ca-GO !!!!! 27.11.05, 23:12
                          Przypominam sobie mianowicie moją dyskusję z
                          >
                          > better.than.the.real.thing nt. jak ma wyglądać DVD z Mediolanu, a jak ma nie
                          > wyglądać. No i cóż, jak będzie wyglądało DVD z Mediolanu, to nikt jeszcze
                          tego
                          > nie wie ( poza szczęśliwymi fanklubowiczami, którzy dostali już jego
                          namiastkę
                          > w postaci jednego utworu video ), natomiast jak wygląda DVD z Chicago to już
                          > większość z nas wie, i w tym momencie chciałbym przesłać b.t.t.r ( że sobie
                          > pozwolę skrócić, mam nadzieję że się nie obrazi smile))) uroczyste gratulacje,
                          > ponieważ zapewne dostała dokładnie to, czego sobie życzyła, i jest teraz w
                          > siódmym niebie smile)

                          masz calkowita racje smile) przezywam renesans milosci do tego zespolu wink niestety
                          nie mialam czasu na obejrzenie dvd w calosci po raz drugi, ale puszczam sobie
                          co jakis czas ulubione fragmenty i jest pieknie smile dzis na przyklad moj ojciec
                          niespodziewanie zaczal ogladac (prawie spadlam z krzesla, to naprawde
                          niecodzienne zdarzenie, moj ojciec i u2), wiec przysiadlam sie do niego i
                          gdzies przy elevation zauwazylam, ze caly czas sie usmiecham smile) za to wlasnie
                          kocham ten zespol, ze daje mi tyle energii i zwyklej radosci wink a to dvd mi o
                          tym skutecznie przypomina. fajnie się wspomina vertigo tour, nie ma co smile
                          tatusiowi tez sie podobalo, chyba musze gdzies zapisac ta date.

                          >Oto
                          > właśnie chodziło !!!! To jest TO !!!!

                          ciesze sie ze to nie tylko moja opinia smile

                          >
                          • ihopeyouwilllikeme Re: Chi...chi...chi-ca-GO !!!!! 28.11.05, 12:49
                            > o przepraszam, musze stanac w obronie najlepszego perkusisty swiata wink larry
                            > wlasnie często powala swoja mimika! już dawno na to zwrocilam uwage wink

                            Nieee, do tej pory miał w repertuarze tylko dwie: a) " niech mnie stąd ktoś
                            zabierze ", b) " hej, fajnie sobie tu pogrywam, co nie ? " big_grinbig_grin
                          • ihopeyouwilllikeme Re: Chi...chi...chi-ca-GO !!!!! 28.11.05, 12:57
                            > >trudno tu oczekiwać jakiejś ekstazy. To dostaniemy na
                            > >kolejnym DVD smile
                            >
                            > trzymam Cie za slowo smile)

                            Nie ma takiej potrzeby, po prostu posłuchaj sobie bootlegów z Mediolanu, sama
                            się przekonasz smile Publika wyśpiewująca motyw klawiszowy z New Year's Day to
                            będzie coś smile
    • theagata Re: U2 w Multikinie 26.11.05, 15:04
      newyearsday1981 napisała:

      > Gdyby ktoś jeszcze nie wiedział:
      >
      > "U2 w Multikinie!
      >
      > Chcesz ponownie poczuć klimat koncertów U2?


      Ja Chcę!!! Ale nikt mi nie powiedział przed i nie dane mi było poczuć.
      Następnym razem proszę zawiesić informację w Kultura -> Muzyka.
      Tutaj przypadkiem trafiłam. Nie mam na punkcie U2 aż tak bardzo jak fani, ja
      tylko lubię i na koncercie na Służewcu byłam i było to niesamowite przeżycie.

      pzdr.
      • theagata Re: U2 w Multikinie 26.11.05, 16:21
        Ha! Teraz sobie przypomniałam, że ktoś w Kampusie o tym wydarzeniu wspominał,
        ale to i tak było po fakcie i już ich w tym radio nie ma.
        Baj de łej to info może być na mój e-mail gazeta.pl

        pzdr.
        • ihopeyouwilllikeme Re: U2 w Multikinie 28.11.05, 13:10
          > Baj de łej to info może być na mój e-mail gazeta.pl

          A nie za wiele Pani wymaga ? Może jeszcze najnowsze DVD Pani kupić i wysłać (
          na nasz koszt oczywiście ) ? big_grin
          • theagata Re: U2 w Multikinie 29.11.05, 01:33
            Nic nie trzeba. Zajrzę sobie tutaj czasami, jeśli można oczywiście. Nawet śladu
            po sobie nie zostawię!

            have fun
            pzdr.
      • ihopeyouwilllikeme Re: U2 w Multikinie 28.11.05, 13:08
        > Ja Chcę!!! Ale nikt mi nie powiedział przed i nie dane mi było poczuć.
        > Następnym razem proszę zawiesić informację w Kultura -> Muzyka.

        Wszystkie serwery informacyjne o tym pisały, znowu bez przesady.
    • peternurek1 Tak się robi DVD ! 11.12.05, 19:28
      Ja wiedziałem, ja wiedziałem, mówiłem że Szikago to nie jest to.
      Vertigo z Szikago to się może schowac przy tym s5.yousendit.com/d.aspx?
      id=22VTDSL2V07C32MADXCUSXL09W

      O !
      Tak się robi DVD !
      Tak wygląda koncert U2 !
      No, chyba nie musze opisywać jaka jest róznica, co mi się tu bardziej podoba.
      Oby cały Milan był taki w porównaniu z Szikago smile))
      • peternurek1 Re: Tak się robi DVD ! 11.12.05, 19:29
        s5.yousendit.com/d.aspx?id=22VTDSL2V07C32MADXCUSXL09W
        Link nie wszedł.
        • pwo Re: Tak się robi DVD ! 12.12.05, 23:49
          F**k
          Zciągnąłem sobie, ale nie zdążyem całego obejrzeć, a potem gdzieś mi go wcięło.
          Czy jest możliwość powtórzenia tego udostępnienia, jeśli tak to będę bardzo
          zobowiązany, i będę mógł się wypowiedzieć na temat tego pliku.
      • better.than.the.real.thing Re: Tak się robi DVD ! 11.12.05, 21:42
        wnioskuje ze podales linka do vertigo z u2 communication? jesli tak to jako
        wierna fanka chicago dvd, protestuje! wink bardziej podoba mi sie sposob
        filmowania z chicago niz te zwolnienia, powtorzenia ruchow i inne dziwolagi.
        ale jedno trzeba przyznac- jak sie patrzy na ujecia publicznosci, to az ciarki
        przechodza ! smile
        • peternurek1 Re: Tak się robi DVD ! 11.12.05, 23:41
          > ale jedno trzeba przyznac- jak sie patrzy na ujecia publicznosci, to az
          ciarki
          > przechodza ! smile

          i o to chodzi smile
          o ciarki, z Chicago ich nie doświadczyłem.
          • newyearsday1981 Re: Tak się robi DVD ! 12.12.05, 13:47
            Powiem tyle: Chicago WYSIADA!!!smileświetny pomysł z bardziej indywidualnym
            pokazaniem szalejącej publiczności,rewelacyjne efekty świetlne na ekranie(choć
            to nie zasługa nagrywajacego,ale wydatnie przyczynia się do ogólnego super
            wrażeniasmile no i fantastyczny sposób operowania kamerą,który maksymalnie pozwala
            POCZUĆ ten utwór!jeśli cały koncert byłby tak sfilmowany,to "hats off,gents!"wink
            Dzięki,Peter,za udostępnieniesmile)
            • ihopeyouwilllikeme Re: Tak się robi DVD ! 12.12.05, 16:34
              Wow, no oczywiście nie mam możliwości obejrzenia tego, ale jeśli faktycznie
              będzie to lepsze od Chicago ( nie wzburzam się na razie - akurat Vertigo należy
              do słabszych momentów DVD z Chicago, poczekam na całość ), no to będzie
              niesamowicie smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka