balanescu
02.11.02, 13:40
Od kilku dni zapoznaję się z Jazzanovą i ciało mi się gibie, co za porywająca
muzyka!
Wcześniej przypadkiem trafiła w me ręce płytka St. Germain, puściłem sobie po
długim seansie słuchania Shellaca i Mouse on mars - i jakże miło było..
Teraz też chciałem się ociupinę zrelaksować i udało się - tyle że Jazzanova
to już muzyka przez duże M!!! Zakochałem się. Nie mogę usiedzieć!
St. Germain wypada mi teraz bladziutko, oj bladziutko.