ilhan
07.11.02, 21:15
Niekoniecznie ci, których najbardziej lubicie. Chodzi o osobowości,
oryginalnych liderów, decydujących w wielkiej części o obliczu i wizerunku
swoich zespołów, którzy do tego potrafią jeszcze śpiewać/grać.
Krótko mówiąc, najlepsi frontmani, o jakich kiedykolwiek słyszeliście
To ja zacznę (bez kolejności, bo nie chce mi się ustalać):
Morrissey (The Smiths)
Ian Brown (Stone Roses)
Liam Gallagher (Oasis)
Eddie Vedder (Pearl Jam)
Michael Stipe (R.E.M.)
Bobbie Gillespie (Primal Scream)
David Gahan (Depeche Mode)
Bernard Sumner (New Order)
Richard Ashcroft (Verve)
Bono (U2)
Jeśli o kimś ważnym zapomniałem, to wybaczcie. Macie okazję mi przypomnieć.