Gość: greg
IP: proxy / *.gorzow.mm.pl
24.11.02, 10:39
Oglądając pierwszą i drugą edycję "idola" zacząłem zastanawiać się nad
następującym zagadnieniem.Zagadnienie to dotyczy konkretnie dwóch osób:
Szymona Wydry i Marcina Pióreckiego vel Marlona Kozacky.Kiedy Marcin Piórecki
w pierwszej edycji "idola" zaśpiewał piosenkę o Adamie Małyszu wszyscy wręcz
zmieszali go z błotem (i słusznie,bo naprawdę mu się to należało).Ale kiedy
Szymon Wydra(oczywiście z pseudopotrzeby serca)nagrał piosenkę dla papieża
było wszystko dobrze.A przecież zrobił z siebie gorszego kretyna niż
Piórecki.Zastanawiam się tylko nad jedną sprawą.Ciekawe co bybyło gdyby to
Piórecki nagrał piosenkę dla papieża(pewnie zostałby zmieszany z błotem)i co
bybyło gdyby to Wydra nagrał piosenkę ku czci Małysza(pewnie całe jury by się
tym podniecało i gratulowało mu cudownego pomysłu).Podsumowując to co
napisałem mogę skwitować tylko w jeden sposób.Zawiodłem się strasznie na
Szymonie ponieważ kibicowałem mu od początku, natomiast bardzo powytywnie
zaskoczyła mnie Ala Janosz,której singiel "zmień siebie" jest całkiem dobry.
PS. Niech nikomu nawet przez moment nie przyjdzie do głowy, że broniłem
Pióreckiego, bo jest on materiałem odpadowym(podobnie zresztą jak Wydra).