Dodaj do ulubionych

Osobowości a muzyka

08.03.06, 21:52
Kochani, z innej rury.
Czy informacje n/t życiowych zakrętów danego kompozytora pomaga czy
przeszkadza w odbiorze jego muzyki?
Np. Szostakowicz moim zdaniem wręcz wymaga podbudowy faktograficzno-
biograficznej, a taki Strawiński nie.
Czy takie wiadomości są potrzebne?
Co o tym sądzicie?
Obserwuj wątek
    • eeela Re: Osobowości a muzyka 08.03.06, 22:28
      Mnie nie przeszkadza zupelnie swiadomosc, ze Machaut byl wstretnym
      rozpustnikiem, przy sluchaniu Messe de Nostre Dame smile))
    • zamek Re: Osobowości a muzyka 08.03.06, 23:47
      Oj, to zależy, o kim ta informacja. O ile wieczne kłopoty z bratankiem wydają
      się mieć niewielki wpływ na twórczość Beethovena i mało o nich myślę, słuchając
      Missy solemnis, o tyle na przykład Cage'owska konieczność zarabiania na życie w
      Nowym Jorku przygrywaniem w klubach tanecznych na "honky-tonk-pianos" była
      niezwykle istotna w kontekście wymyślenia techniki fortepianu preparowanego,
      toteż zawsze sobie o tym przypominam, gdy słucham Sonat i interludiów.
      • apfelbaum Re: Osobowości a muzyka 09.03.06, 08:47
        Korelacja życia prywatnego z twórczością wygląda bardzo różnie u różnych
        artystów, eeela napisała o rozpuście Machauta, miła informacja smile))
        Bratanek Karl natomiast to sprawa trochę bardziej zewnętrzna niż głuchota i
        blokada z kobietami. U Brucknera nerwica natręctw (liczył wszystko, co dało się
        liczyć i leczył się na to) wydaje mi się wyczuwalna w tych jego powtórczeniach
        nie do zniesienia (u Schuberta są urocze smile). A taki Gustav M. zupełnie
        odwrotnie - jak pławi się w powodzeniu i małżeńskim szczęściu, to pisze
        przygniatającą Szóstą i Kindertotenlieder, a jak mu się wszystko rozwaliło,
        córka umarła, żona zdradziła i jeszcze to serce na dodatek, to pisze Ósmą -
        trudno o bardziej 'kosmicznie' afirmujący kawałek smile
        Muzyka Prokofiewa pasuje do jego postaci jak ulał, zblazowanego dużego dziecka
        (ale ja b. lubie Prokofiewa, naprawdę!) a z kolei taki przeuroczy Kabalewski
        był zazdrośnikiem i donosicielem.
        Zamku, jeszcze piszesz o graniu Cage'a w klubach, racja - tego typu
        doświadczenia dobrze widać i Szostakowicza i Schnittkego (muz. filmowa).
        pozdr
    • przemkowa.b Re: Osobowości a muzyka 08.03.06, 23:52
      W przypadku Strawińskiego podbudowa faktograficzna (oparta o lekturę
      pamiętników Rubinsteina) zniweczyła ledwo tlące się moje resztki sympatii dla
      tego kompozytora...smile
      W przypadku reszty - cóż, wiele dała mi lektura książki "Muzyka i medycyna",
      gdzie więcej jest powiedziane o życiu jako takim niż o muzyce. Fantastyczna
      książka, nawiasem mówiąc i każdemu ją polecam.
      U Schumanna słychać wariactwosmile)) szaleństwo nawetsmile)) natomiast muzyka wielu
      kompozytorów jest o wiele "elegantsza" niż ich życie...smile))
      W przypadku Szostakowicza zgadzam się w 100%.
      W przypadku Mahlera właściwie nic mnie nie zdziwiłosmile
      Jak sobie jeszcze coś przypomnę, napiszęsmile))

      Jako dziecko miałam inny problem: rozczarowywał mnie często wygląd kompozytorów
      znanych mi najpierw od strony muzycznejsmile jak miałam 9 lat, mój tato grał na
      przewodzie sonatę Franckasmile cudowna, romantyczna muzyka, która mi się niegdy
      nie znudzi. I potem zobaczyłam jego portrety...sad((
      • zamek ciekawe zagadnienie skądinąd - 09.03.06, 00:02
        - czy kompozytor jest wizualnie podobny do swojej muzyki? Muszę kiedyś posłuchać
        czegoś mojego, patrząc w lustro wink
        • przemkowa.b Re: ciekawe zagadnienie skądinąd - 09.03.06, 09:43
          Jak byłam mała, to wyobrażałam sobie Szostakowicza i Kabalewskiego z dużą,
          gęstą brodą - później się okazało, jak bardzo się myliłamsmile))
          Ale tu wkraczamy już na teren dziecięcych wyobrażeń, które, jak wiadomo, są
          spowodowane nie zawsze czymś do końca wyjaśnionym...każde dziecko ma swoje
          skojarzenia, z których nie zdaje sobie sprawysmile))
      • dwakretki Re: Osobowości a muzyka 09.03.06, 02:13
        czy mam rozumieć, że w dzisiejszych czasach nawet kompozytorzy muszą być
        piękni, zgrabni, przystojni, wystylizowani?
        czy mam rozumieć, że "wybitny" twórca musi być "wybitnym" człowiekiem?

        chyba powinno się oddzielać sztukę od "sztukatora"? czy się mylę?
        • apfelbaum Re: Osobowości a muzyka 09.03.06, 07:25
          dwakretki napisał:

          > czy mam rozumieć, że w dzisiejszych czasach nawet kompozytorzy muszą być
          > piękni, zgrabni, przystojni, wystylizowani?
          > czy mam rozumieć, że "wybitny" twórca musi być "wybitnym" człowiekiem?
          >
          > chyba powinno się oddzielać sztukę od "sztukatora"? czy się mylę?


          Noo, ja nie powiedziałem że muszą być piękni i przystojni... Miałem na myśli
          raczej życie, a nie urodę
        • przemkowa.b Re: Osobowości a muzyka 09.03.06, 09:41
          Nie, ja tego nie powiedziałam. Zwróć uwagę, że piszę o swoich odczuciach jak
          BYŁAM MAŁA - chodziłam do podstawówki. Byłam dzieckiem bardzo wyczulonym na
          piękno ludzi. Miałam na tym punkcie bzika. Wówczas tak było, nie mówię, że
          dzisiaj jestsmile))
          Faktem jest, że oceniając po portretach i dagerotypach oraz fotografiach trudno
          mi jest znaleźć wśród muzyków czy kompozytorów kogoś przystojnegosmile)) mam na
          myśli mężczyzn oczywiście...smile)) ale nie twierdzę, ze ma to wpływ na moje
          OBECNE ROZUMIENIE muzykismile))
          • kocia_noga Re: Osobowości a muzyka 19.05.06, 20:26
            przemkowa.b napisała:

            >> Faktem jest, że oceniając po portretach i dagerotypach oraz fotografiach
            trudno
            >
            > mi jest znaleźć wśród muzyków czy kompozytorów kogoś przystojnegosmile))


            A Debussy? A Czajkowski (mniejsza o skłonności) ? A Paderewski?
    • x-man66 Re: Osobowości a muzyka 09.03.06, 13:56
      Myślę, że istnieje próba zrozumienia sposobu jaki na powstanie muzyki mają
      życiowe zakręty kompozytora. I jak to bywa pewne zdarzenia mają wpływ na
      twórczość, nawet całkiem widoczny w odbiorze muzyki, jak też coś zupełnie
      odwrotnego.
      Próba odwzorowania pracy mózgu jest starym problemem i raczej bliżej nie
      jesteśmy mimo całego rozwoju nauki i technologii.

      Natomiast przy słuchaniu muzyki pewna wiedza o kompozytorze nie przeszkadza w
      odbiorze.Może czasem pomaga ?
      Chyba większy wpływ ma epoka w której żył (IMHO).
    • littlun1 Re: Osobowości a muzyka 20.05.06, 08:47
      ja tam zdaje sie na rozum thomassa manna ktory powiedzial ze bez literatury muzyki sluchania powinno sie zabronic haaa (zartuje ) uwazam poprostu ze z podbudowa faktograficzna muzyka staje sie pelna i duzo ciekawsza tyle
      • apfelbaum Re: Osobowości a muzyka 20.05.06, 09:48
        Ja to szczególnie mocno odczułem przy Szostakowiczu (postać znana szeroko) oraz
        Langgaardzie (postać nieznana). O DSch nie będę pisał, to domena przemkowej (za
        chwilkę Pani Magister!), o Langgaardzie - gdyby nie jego ujawnione poglądy,
        pisma, obrazy, komentarze na marginesach - ta muzyka jawiłaby się jako
        rozpaczliwe wołanie zapóźnionego romantyka. A dzięki temu można zrozumieć
        obsesję Langgaarda, Apokalipsa, Antychryst, Słońce itp.
        • dobiasz Langgaard 20.05.06, 13:13
          apfelbaum napisał:

          > Ja to szczególnie mocno odczułem przy Szostakowiczu (postać znana szeroko) oraz
          >
          > Langgaardzie (postać nieznana). O DSch nie będę pisał, to domena przemkowej (za
          >
          > chwilkę Pani Magister!), o Langgaardzie - gdyby nie jego ujawnione poglądy,
          > pisma, obrazy, komentarze na marginesach - ta muzyka jawiłaby się jako
          > rozpaczliwe wołanie zapóźnionego romantyka. A dzięki temu można zrozumieć
          > obsesję Langgaarda, Apokalipsa, Antychryst, Słońce itp.

          Ty znowu o tym Langgaardzie wink Zaintrygowałeś mnie. Aż w poniedziałek go sobie
          posłucham. Co polecasz na początek? Mam do wyboru:

          Antikrist (Dausgaard)
          Music of the Spheres (Rozhdestvensky)
          Symphony No. 1, Fra Dybet (Segerstam)
          Sinfonia interna (Rasmussen)

          Tzn. pewnie jak znam życie to posłucham wszystkiego hurtem wink Ale jakbyś mnie
          paroma słowami wprowadził czego oczekiwać, to będę wdzięczny.
          • apfelbaum Re: Langgaard 20.05.06, 22:09
            Langgaard - I Symfonia to grafomania nastolatka, strasznie rozdęta, ale warto
            posłuchać, za to Muzykę sfer polecam, choć kontrowersyjne. Uwaga! W tym
            wykonaniu jest tekst 'do-re-mi-fa-sol-la', w oryginale 'Kyrie eleison'.
            Antikrist - wspaniałe, inscenizacja do niczego.
            Sinfonia interna z końca lat I wojny - pożegnanie (chwilowe) z Wagnerem i na
            zawsze z młodością.
            Bardzo polecam stronę langgaard.dk, tam są wszystkie wiadomości, robi to Bengt
            Nielsen, kapitalnie.
            Uprzedzam, jest to muzyka wymagająca imperatywu wtajemniczenia, ja sam na
            początku miałem spore opory, aż nagle... zażarło smile Bo to na pozór jest wtórne
            lisztowsko-wagnerowsko itp. romantiko, ale jak się w to wejdzie... Hmmm....
            Finał Antikrista, przepiękne.
            A szedewry Langgaarda to symfonie 4 i 6, Endens Tid, wspomniany Antikrist i
            Sfaerernes Musik, 11. symfonia (ale odpał!).
            Pozdrawiam!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka