Dodaj do ulubionych

Bush - Science of Things

IP: proxy / 198.208.26.* 03.12.02, 07:46
Odpalolem ta plyte po rocznej przerwie i musze powiedziec ze to kawal dobrego
postgrungeowego grania. Zdecydowanie najlepsza ich plyta.
Lubi ktos z was wogole ten zespol ?
Obserwuj wątek
    • Gość: ace Re: Bush - Science of Things IP: 62.233.173.* 03.12.02, 09:04
      Taa, tylko oni nie za bardzo wiedzą kim są - radzę posłuchać ich wcześniejszych nagrań, kiedyś grali brit pop - nikt ich nie słuchał więc przerzucili się na grunge. Poza tym zdaje mi się, że wyjechali do stanów bo na kontynencie mieli mało fanów. Ja bym ich styl nazwał komercyjnym grunge'm - fajny oksymoron mi wyszedł co?wink Ale oczywiście posłuchać się od biedy da...
      • Gość: Znawca Re: Bush - Science of Things IP: proxy / 198.208.26.* 03.12.02, 09:35
        Tak sie sklada ze mam ich wszystkie plyty i nie przypominam sobie zeby nagrali
        choc jeden kawalek w stylu brit-pop. Nawet ich pierwsza plyta jest w 100%
        grungeowa nawet jesli nazwac to neogrunge czy grune komercyjny (to Twoja
        teoria).
        Poza tym oni zawsze byli bardziej popularni w Stanach. Chyba nie odrobiles
        lekcji.
        I kto powiedzial ze rok musi byc zawsze "wyplakany".
        • munky Re: Bush - Science of Things 03.12.02, 10:56
          zgadzam sie z przedmówcą, na ich płyctach wogóle nie odnajduje elementów brit-
          popu, przynajmniej jeśli chodzi o ten brit-pop który znamy w dotychczasowej
          formie
          ja osobiście ten zespoł bardzo lubie, mam ich wszystkie płyty i trudno by mi
          było znależć jakąś najlepszą, może poza Razorblade Suitcase, która poprostu mi
          nie podchodzi

          notabene, jakiś czas temu poruszyłem temat Bush, na forum, co nie spotkało sie
          z żadnym odzewem, co chyba świadczy, że ten zespół jest mimo wszystko mało
          znany w polsce, a szkoda....
    • Gość: barburka Re: Bush - Science of Things IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 03.12.02, 20:31
      Jaki brit-pop??? Macie ludzie racje, że grunge (nawet skomercjalizowany)ale na
      pewno nie brit-pop. Jak by się uprzeć to można uszłyszeć punka ale nie brit-
      pop. "The Science of Things" jest całkiem niezła chociaż mnie w
      przeciwieństwie do Munky'ego "Razorblade Suitcase" bardzo się poboda. Chyba za
      specyficzny nieco mroczny klimat. Była moim pierwszym kontaktem z grupą Bush i
      taki mam do niej sentyment. Nie będę oryginalna twierdząc, że ich pierwsza
      płyta "Sixteen Stone" jest dla mnie najlepsza - najwięcej w niej energii i
      świeżości a najmniej smęcenia. Ogólnie to głos Gavina mnie zawsze powala. Poza
      tym Bush są o niebo lepsi od zespołów typu Creed czy Nickelback. Ci to dopiero
      jadą komerchą dla małolat.
      • dekris Re: Bush - Science of Things 03.12.02, 20:48
        Sixteen Stone - tez mi sie podoba.
        Razorblade... juz nie byl taki komercyjny, ale mroczny, "bardziej przemyslany"
        Science... nie slyszalem
        Golden State - taki sobie, ale troche przynudza.

        Kapela obrala troche dziwna sciezke i obawiam sie ze zainteresowanie nimi
        znacznie spadlo.

        brit-pop smile)))))))))))))))))))))))

        eh,
        dK
    • Gość: Znawca Re: Bush - Science of Things IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 03.12.02, 22:04
      I wszystko jasne smile
    • Gość: ace Re: Bush - Science of Things IP: 62.233.173.* 04.12.02, 08:37
      OK, z brit popem to przesadziłem - przyznaję się bez bicia, co nie oznacza, że co do reszty nie miałem racji. To jest recenzja Science of things z Machiny:

      "Scheda po Kurcie Cobainie nadal dobrze się sprzedaje. Nie lubię imitatorów, kompilujących swoją muzykę z odpadków cudzych pomysłów. tymczasem zespół Bush to ekstraklasa tego gatunku, od czterech płyt żerujący w równym stopniu na Nirvanie, co Pearl Jam i Soundgarden. Sztuczny dramatyzm tej muzyki jest porażający.
      Od wokalnej "boleści" lidera, poprzez żenująco "problematyczne" teksty (kłamstwa władzy, narkotyki, emocjonalne rozterki), aż po banalne, spowolnione sekwencje teledysków (że wokalista cierpi, to widać po tym, jak szczerzy zęby). Plastik.Ale wytwórnia może spać spokojnie - dzieciaki i tak kupią płytę "The Science of Things". Mimo wszystko - pół klucza w górę za ładne melodie."

      Może aż tak dosadnie bym tego nie ujął (to że Perl Jam żeruje na Nirvanie jest straszną bzdurą), ale z niektórymi stwierdzeniami się zgadzam. Tym bardziej, że mam tą płytę i uważam ją za najmniej trafiony zakup w mmojej płytotece.
      • Gość: dekris Ale Machiny już nie ma :))))))))))))) IP: kawa:* / 10.0.0.* 04.12.02, 13:25
    • Gość: Znawca Re: Bush - Science of Things IP: proxy / 198.208.26.* 04.12.02, 14:33
      Tak to juz jest z muzykami. W ogole z grungem jest bardzo specyficzna sytuacja
      poniewaz kazdy zespol ktory zaczal grac po `91 roku jest nazywany kopia PJ czy
      Nirvany. Odnosze wrazenie ze tak juz zostanie. Jednak moim zdaniem ci ktorzy
      pisza ze np Bush czy Silverchair to popluczyny po wczesniejszych zespolach
      grunge nie sluchaja tych zespolow dokladnie.
      Rownie dobrze mozna mowic ze kazdy zespol ktory zaczal grac Trash od drugiej
      polowy lat 80-tych jest kopia Metallicy czy Slayera.
    • iks_laska Re: Bush - Science of Things 21.03.03, 11:28
      ja lubię Busha.
      podoba mi się płytka "Sixteen Stone" a na niej szczególnie fantastyczna
      balladka "Glycerine"
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka