Dodaj do ulubionych

e moll czy f moll ?

02.05.06, 14:07
Obserwuj wątek
    • littlun1 Re: e moll czy f moll ? 02.05.06, 14:10
      przepraszam przez przypadek wcisnalem enter i spalilem wątek chodzi o ty ktory
      koncert chopina preferujecie moim zdaniem pod kazdym wzgledem lepszy jest e
      moll - bogaty dojrzaly i wirtuozerski . Ktos powiedzial ze srodkowa czesc
      koncertu f moll jest glębsza . Moim zdaniem to nieprawda jest po prostu
      bardziej chwytliwa a glebie faktycznie ma tylko ta z koncertu e moll pozdrawiam
      forumowiczow!
      • bwv1004 Re: e moll czy f moll ? 02.05.06, 15:35
        żaden ;-D
      • x-man66 Re: e moll czy f moll ? 04.05.06, 15:52
        Na tak postawione pytanie mogę odpowiedzieć, że Rubinstaein z 1960 roku w e-moll
        jest dla mnie czymś wspaniałym.
        Na poboczne wątki: załóżmy,że Chopin genialnym był i trzeba z tego faktu czerpać
        korzyści nie tylko finansowe. Możemy też założyć, że Chopin genialny nie był ale
        inni tak uważają a więc treba z tego faktu czerpać korzyści finansowe dwa razy
        większe niż w pierwszym przypadku.
        Dużo czasu zajęło mi czerpanie korzyści li tylko duchowych ze słuchania Chopina.
        Ale rozumiem, że wykonywanie jest kilkakrotnie trudniejsze i dla niektórych
        pozostaje tylko drugie założenie (z wyłączeniem korzyści finansowych !!!!).
    • littlun1 Re: e moll czy f moll ? 02.05.06, 17:09
      coz moze to zbyt emocjonalne , cos mi sie wydaje ze wielu forumowiczoe ma uczulenie na chopina a ja tam uwielbiam smile
    • apfelbaum Re: e moll czy f moll ? 02.05.06, 19:04
      Odpowiedź trudna jak na pytanie, co lepsze u Mahlera, czy adagio z IX czy
      ostatnia część Pieśni o Ziemi. Ja wolę IX.
    • przemkowa.b Re: e moll czy f moll ? 02.05.06, 19:53
      ja też niestety nie udziele ci odpowiedzi w tym temacie.
      Kolejny raz dostrzegam przepaść dzielącą melomanów i muzyków.wink
      • x-man66 Re: e moll czy f moll ? 04.05.06, 23:54
        przemkowa.b napisała:

        > ja też niestety nie udziele ci odpowiedzi w tym temacie.
        > Kolejny raz dostrzegam przepaść dzielącą melomanów i muzyków.wink

        Szkoda, że nie potrafisz odpowiedzieć na proste pytanie. A wydaje się, że parę
        lat studiów powinno Cię przygotować na taką okoliczność.
        A dzieląca przepaść wynika ze zbytniego przekonania o wyższości bycia muzykiem
        nad melomanem. Może właśnie szkoda,że nie jesteś melomanem a tylko muzykiem.
        A potrafisz wspaniale pisać o radości wykonywania muzyki i jej odbioru.
        Czasem najtrudniej jest wykonać rzeczy najprostsze, tak aby były niepowtarzalne
        i zapadły głęboko w pamięć.
        • apfelbaum Re: e moll czy f moll ? 05.05.06, 00:16
          Hmm... widzisz... jestem parę lat po studiach, jestem muzykiem chyba
          profesjonalnym i zagorzałym melomanem... takim, co kocha Bacha i ma w nosie
          strukture fugi choc ja caly czas czuje, co kocha Mahlera niezaleznie od faktu
          skrzyzowania allegra sonatowego z cyklem wariacji w I czesci IX i wogole formie
          u Mahlera, co jest porwany przez Szostakowicza mimo iz widzi dokladnie jakie
          tematy przetwarza kompozytor... ktory potrafi zaplakac i poczuc ten strumien
          emocji przy piekne muzyce i reszte ma gdzies... bez wzgledu na fakt swiadomosci
          teoretyczno-profesjonalnej itp... Takim, dla którego pozornie gladkie jest
          szorstkie i zawiera mnostwo piękna w mieliznach i meandrach wnetrza
          Toz nie sprowadzajmy swoistej metafizyki do poziomu konkurowania, kto tu jest
          lepszy smile)
          Bo ja nie uwazam, ze to prosta sprawa
          apf
          • x-man66 Re: e moll czy f moll ? 06.05.06, 14:29
            Nie chodzi o to kto jest lepszy. Lub kto jak jest przygotowany do zawodu.
            Wydaje się, że spotykają się tu ludzie, którzy słuchają to co lubią a wręcz
            uwielbiają to słuchają itp.
            Mimo pewnej wiedzy na temat fizyki, aerodynamiki i jeszcze kilku różnych
            dziedzin - mimo wszystko uważam, że kilkadziesiąt ton takie jak nieodżałowany
            CONCORDE nie może latać i już wink. Ale jaki to piękny widok !!!!! I wtedy
            szczegóły techniczne są niestotne, co nie znaczy, że nie są ważne. Ważne są
            wzruszenia, uczucia, piękno.
            A tak na marginesie - klasyfikowanie w kategoriach NAJlepszy, NAJpiękniejszy,
            NAJgenialniejszy, wywołuje u mnie odczyn alergiczny. Taki już jestem. I już.
        • apfelbaum Re: e moll czy f moll ? 05.05.06, 00:24
          P.S. Czy przekonanie o wyższości bycia muzykiem nad melomanem to jakiś
          zaznaczony wcześniej postulat przemkowej?
          Jeśliby odnosiło się to do muzyków, musiałbym być schizofrenikiem.
          Może też i jestem? Tak czuję że czasem najtrudniej jest zrealizować czy też
          wykonać rzeczy najprostsze, tak aby były niepowtarzalne
          i zapadły głęboko w pamięć.
          Na każdym kroku
          apff
        • zamek Re: e moll czy f moll ? 05.05.06, 00:33
          Przemkowa ani słowem nie wspomniała o czyjejkolwiek wyższości. Zwróciła tylko
          uwagę na to, iż muzycy i melomani postrzegają muzykę w zupełnie innych
          kategoriach. Jeżeli wydaje Ci się, że zadaniem studiów muzycznych jest
          przygotowanie do rozważań typu "wyższość Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami
          Wielkiej Nocy" - bo do takiej kategorii należy porównanie przedstawione przez
          Littluna - to miej na Boże w swojej opiece, nim całkiem na praszczęta zejdziemy.
          Ponadto uprasza się o odczytywanie emotikon i ciut dystansu do siebie i rozmówców.
          • littlun1 do zamka 05.05.06, 06:24
            wiesz z tym bozym narodzeniem to swieta racja poprostu rozpaczliwie szukalem SPOSOBU na wywolanie dyskusji o chopinie bo tego mi bardzo brakowalo na forum . czytamy o szostakowiczu prokofiewie i innych gigantach . czasem moje watki wskazuja na ciasnote intelektualną . Slucham klasyki dopiero 4 lata i czasem trudno mi zamiescic temat bardziej wysublimowany ze wzgledu na moje lenistwo i brak wiedzy dotyczący teorii muzyki . teraz chyba czas na urlop przez jakis czas nie zamieszcze nowego tematu bo jak sie wchodzi na forum to widac co 3 linijke littluna z pytaniem lepszy cukierek czy czekolada ? ile plytkek juz macie 100 czy 10 kto lepszy kto gorszy tratatata postaram sie doksztalcic i wtedy cos napisze jednak nic nie zmieni mojej zarliwej milosci do muzyki pozdrawiam!
            • zamek ech, Littlun, i po co? :) 05.05.06, 10:06
              Ani to samobiczowanie potrzebne, ani ta ironia... Toż pisz, ile chcesz i kiedy
              chcesz, daruj sobie deklaracje typu "robię sobie urlop", bo wszakże to dokładnie
              w myśl pewnego przysłowia z odmrożeniami, babcią i uszami wink
              Pozdrawiam smile
              • przemkowa.b Re: ech, Littlun, i po co? :) 05.05.06, 14:47
                po co, właśnie?
                jeśli odebraleś mnie jako niesympatyczną, littlun, to przepraszam, nie miałam
                takiego zamiaruwink
          • przemkowa.b Re: e moll czy f moll ? 05.05.06, 14:44
            Dokładnie, zamek ma rację, żadnej wyższości, jedynie innośćwink
            Czepcie się ludzie kogoś innegowink
        • przemkowa.b Re: e moll czy f moll ? 05.05.06, 14:45
          x-man66 napisał:

          > przemkowa.b napisała:
          >
          > > ja też niestety nie udziele ci odpowiedzi w tym temacie.
          > > Kolejny raz dostrzegam przepaść dzielącą melomanów i muzyków.wink
          >
          > Szkoda, że nie potrafisz odpowiedzieć na proste pytanie. A wydaje się, że parę
          > lat studiów powinno Cię przygotować na taką okoliczność.
          > A dzieląca przepaść wynika ze zbytniego przekonania o wyższości bycia muzykiem
          > nad melomanem.

          to nie wyższość, to jedynie inne odbieranie - dla mnie po prostu nie ma kwestii
          z różnicy między f-mollem i e-mollem, tyle chciałam przekazać, zresztą, gdybyś
          umiejętnie czytał emoty, wiedziałbyś, że piszę to z przymrużeniem oka, czyli:
          wink
          Pozdr.

          Może właśnie szkoda,że nie jesteś melomanem a tylko muzykiem.
          > A potrafisz wspaniale pisać o radości wykonywania muzyki i jej odbioru.
          > Czasem najtrudniej jest wykonać rzeczy najprostsze, tak aby były
          niepowtarzalne
          > i zapadły głęboko w pamięć.
          • a000000 Re: e moll czy f moll ? 05.05.06, 16:25
            e-moll czy f-moll?? Pytanie zaiste hamletowskie. A ja powiem tak: osiołkowi w
            żłoby dano, w jednym owies, w drugim siano......itd itd...

            Obydwa koncerty równie piękne, zresztą odbiór zależy od chwili, ulotnej...
            f-moll wydaje mi się bardziej dostojny, starszy treścią, e-moll zaś krotochwilny
            wesoły, trzpiotowaty młodzieniaszek ...NIE, nie da się rozstrzygnąć. To tak,
            jakby porównać wiosenną burzę majową (f-moll) z popołudniem czerwcowym pełnym
            ciepła i spokoju (e-moll).
            Mnie się podobają obydwa. Ale de gustibus.....Gdybym musiała wybrać, który
            zagram, miałabym nie lada dylemat. Ale chyba raczej f-moll.
          • x-man66 Re: e moll czy f moll ? 06.05.06, 12:19
            Jesli z przymrużeniem oka - nie zauważyłem (jestem krótkowidzem) - to OK !
            Bo wiesz - wystraszyłem się, że osoba po studiach muzycznych nie umie
            odpowiedzieć na proste pytanie.
            Subiektywny odbiór muzyki oraz własne upodobania to jest to !!!! Lecz IMHO
            wykształcenie jednak zobowiązuje choćby po to aby w sposób w miarę prosty
            wytłumaczyć laikowi bardziej skomplikowane treści do których dochodzi się po
            latach nauki.
            I nie chodzi o prezentowanie wyższości świąt Wielkanocnych nad świętami Bożego
            Narodzenia ale na pewnym poziomie można mimo wszystko dyskutować o różnicach
            większych czy też mniejszych.
            A jeśli muzyk (nie mylić z muzykantem) z wyższym wykształceniem muzycznym jest
            melomanem, jest rzeczą wspaniałą (choć czasem pewnie to trochę przeszkadza w
            odbiorze) i jest to lącznikiem z innymi.
            • apfelbaum Re: e moll czy f moll ? 07.05.06, 06:31
              Śmiem twierdzić, że mimo studiów muzycznych jestem prawdziwym melomanem i nic
              mi w tym nie przeszkodzi. Nawet ułatwi, by satysfakcja była pełniejsza,
              panoramiczna smile. Interesują mnie emocje płynące z odbioru, jak najbardziej
              subiektywnego. A cała wiedza gdzieś sobie stoi w drugim rzędzie, pozwalając
              dostrzec piękno drobnych zawirowań w strumieniu dźwięków.
              Ciągle jestem pod wrażeniem tekstu littluna1 o tym, jak zachęcać do klasyki!
              • x-man66 Re: e moll czy f moll ? 08.05.06, 12:48
                Nie wiem dlaczego ale Twoja deklaracja spowodowała, że poczułem się lepiej. Tak
                po prostu.
                Że umysł ścisły jest otwarty a nie "ściśnięty".
                To, wbrew pozorom, sztuka, która nie wszystkim się udaje.
                pzdr
    • zamek d moll 02.05.06, 23:58
      Brahmsa
      I nie zastanawiam się nad głębią czy wirtuozerią. Po prostu podoba mi się.
      • bwv1004 Re: d moll 03.05.06, 00:20
        Choć jestem tylko miernym melomanem (a nie szaleńczo uzdolnionym i
        wszechstronnie wykształconym muzykiem który nie robi kariery tylko dlatego że
        go układ nie lubi i może tylko ponarzekać forum),
        to zdecydowanie poprę zamka!
        • dwakretki Re: 03.05.06, 00:33
          Ravel
          oba!
          • maro76 Re: 03.05.06, 09:33
            z przeproszeniemwink
            Emperor rullz
            • ondine Re: 03.05.06, 12:16
              f f f bo fajniejsza tonacja nawet sama z siebie, bemolowa, ciemniejsza

              teraz wy mi podpowiedzcie- 2 brahmsa, 3 rachman. czy tez 4 beethovena zagrac na
              dyplomie , bo wg mnie 4 beethoven to tutaj najambitniejsze dzielo. ja chyba
              juz zadecydowalam. jestem absolutnie od dluzszego czasu po germanskiej
              barykadzie. a plebs pewnie mysli ze beethoven to najlatwiejszy tutaj- , nieprawda.

              emperor nie jest fajny parcontre
              • pafcio01 Re: 03.05.06, 13:44
                ukochany IV Beethovena...
                nic tak nie porusza jak nieopisana słowami II część. Rachmaninowy, nawet Brahmsy
                można jeszcze jakoś opisać, ale nie TO...

                A jeszcze piękniejszy jest oddech (westchnienie) po zakończeniu IIcz i z oddali
                nadchodząca wiosna w pierwszych taktach III, która poczyna się skrzyć feerią
                barw i radosnych nastrojów.

                Niesamowity to koncert. Nie z tej ziemi.
                Nie mogę się doczekać, kiedy do niego dorosnę.
                • cymber.gaj Re: 04.05.06, 01:28
                  pafcio01 napisał:

                  > ukochany IV Beethovena...

                  Oj tak, moj też. Z tym, że I część też jest, że tak powiem, niczego sobie. I w niej są te najtrudniejsze schody.

                  > Niesamowity to koncert. Nie z tej ziemi.
                  > Nie mogę się doczekać, kiedy do niego dorosnę.

                  Szczerze zazdroszczę. Życzę, żeby to było jak najszybciej. Mam nadzieję, że Twoje nagranie będzie właśnie tym moim wymarzonym.
                • marekkrukowski Re: e czy f, G czy Es 05.05.06, 02:21
                  > A jeszcze piękniejszy jest oddech (westchnienie) po zakończeniu IIcz i z
                  > oddali nadchodząca wiosna w pierwszych taktach III,

                  Z tą wiosną to bym tak nie ujednoznaczniał, bo to w II częsci to coś znacznie
                  poważniejszego niz zima. Ale poza tym to swięta racja - W IV najbardziej lubie
                  ta chwilę między II i III częścią. Jakby się zmartwychwstawało.

                  Ale jako całość jednak wolę V. Czasem lubię go najbardziej z całej orkiestrowej
                  muzyki Beethovena.
              • cymber.gaj Re: 04.05.06, 01:14
                ondine napisała:

                > plebs pewnie mysli ze beethoven to najlatwiejszy tutaj- , niepra
                > wda.

                Oczywiście, że nieprawda! To, że IV Beethovena jest częściej grywany, nie znaczy, że jest łatwiejszy. Problem polega na tym, że niezwykle rzadko bywa zagrany dobrze. Pokazanie wszystkich ukrytych w nim skarbów jest wielką sztuką, która na ogół nie udaje się nawet najwybitniejszym pianistom. Większość z nich najwspanialsze fragmenty przelatuje po łebkach, niestety.
                Znam wiele nagrań tego koncertu, ale jak dotąd nie trafiłem na wykonanie doskonałe. Chyba najlepsze jest Hofmanna z Ormandym. Może trochę za szybkie, ale przynajmniej słychać w nim wszystko, co trzeba.
        • przemkowa.b Re: d moll 03.05.06, 13:25
          Bardzo cię proszę, nie wysilaj się z takimi aluzjami, człowieku, nie masz
          pojęcia o mojej osobie, więc się nie osmieszaj takimi tekstami, ok.?
          Ja nie szukam tutaj z nikim zwady, więc nie musisz naprawdę się wysilać.
          I nie wyciągaj proszę pochopnych wniosków na podstawie miernych informacji -
          kazdy kto tak robi jest śmieszny po prostu.
          • bwv1004 Re: d moll 03.05.06, 15:33
            Nie nerwujsia, odrobinę dystansu do innych a zwłaszcza do siebie smile

            BTW zawsze mnie ciekawiło: czy "przemkowa" bo żona Przemka, czy też z jakiegoś
            innego powodu?
            • przemkowa.b Re: d moll 04.05.06, 11:06
              Jaaassne, znowu ten tekst.
              Mam tego dość - ciągle jakieś kretyńskie aluzje do mojej osoby na forach widzę,
              a potem, kiedy reaguję słusznie i logicznie, wytarty i dziurawy slogan "miej
              dystans do siebie" - no pewnie, to moja wina, przecież ja zaczęłam;-/
              A co do nicka - nie twój biznes.Tyle. Przykro mi że muszę być niemiła, ale po
              prostu nie potrafię być miła, kiedy mi ktoś dogryza.
              • bwv1004 Re: d moll 04.05.06, 15:33
                > Jaaassne, znowu ten tekst.
                > Mam tego dość - ciągle jakieś kretyńskie aluzje do mojej osoby na forach
                widzę,
                > a potem, kiedy reaguję słusznie i logicznie, wytarty i dziurawy slogan "miej
                > dystans do siebie" - no pewnie, to moja wina, przecież ja zaczęłam;-/

                Hm, jakbym słyszał/czytał zgodne i nie podobające mi się opinie różnych osób na
                mój temat, to bym się chyba zaczął nad sobą zastanawiać... a nie uparcie
                przeciwstawiał cudzy "kretynizm" własnej "słuszności" i "logice".

                > A co do nicka - nie twój biznes.Tyle.

                Nie twierdziłem, ze mój, ot, forumowe zaciekawienie smile.
                • przemkowa.b Re: d moll 04.05.06, 18:08
                  Żeby uciąć łeb tej bezsensownej dyskusji napiszę tylko tyle: błędem wielu ludzi
                  jest to, że bardzo łatwo zauważają przywary u innych, gotowi im natychmiast
                  prawić morały zapominając, że sami mają sporo do poprawienia...tak jak w
                  przypowieści o belce i źdźble w oku...wink
                  Zdaje się, że to nie ja zaczęłam tę dyskusję, powtarzam...coś cię chyba boli,
                  bwv, skoro w tak zjadliwy sposób zacząłeś formułować opinię na mój temat na tym
                  forum...winkBo właściwie o co ci chodzi? Co ci przeszkadza w tym, że jestem po
                  AM, że jakiśtam układ mnie nie dopuszcza? Czy tobie to jakoś zawadza specjalnie
                  w życiu, utrudnia ci je?
                  Naprawdę, człowieku, zajmij się sobą.
                  • bwv1004 Re: d moll 05.05.06, 04:36
                    > Żeby uciąć łeb tej bezsensownej dyskusji napiszę tylko tyle: błędem wielu
                    ludzi
                    >
                    > jest to, że bardzo łatwo zauważają przywary u innych, gotowi im natychmiast
                    > prawić morały zapominając, że sami mają sporo do poprawienia...tak jak w
                    > przypowieści o belce i źdźble w oku...wink

                    Nie jesteś tutaj szaleńczo odkrywcza... I nie wiem, czemu się nadymasz że ktoś
                    ma jakieś uwagi czy pytania do Twojego życia. Skoro opisujesz to życie na
                    publicznym forum, to sama poddajesz je pod dyskusję.

                    >Bo właściwie o co ci chodzi? Co ci przeszkadza w tym, że jestem po
                    > AM,

                    O! Tu się muszę wtrącić w pół zdania. Czyżbyś nie zauważyła, że moja
                    uszczypliwość w tym wątku (bo była tam pewna uszczypliwość, nie da się ukryć)
                    była sprowokowana przez Twój ton wyższości muzyka wobec melomanów (w domyśle
                    nie-muzyków). Zauważył ten ton także apfelbaum, zauważył x-man66, nie zgodził
                    się z tym zamek. A Ty - zamiast może wyjaśnić co miałaś na myśli, znowu
                    podkreślasz swoją AM...

                    Ale żeby było jasne: muzyków w ogólności cenię niesłychanie, mam do nich
                    stosunek niemal nabożny, bo potrafią magicznie produkować rzeczy cudne, o
                    których ja pojęcie mam - jeśli jakiekolwiek - zupełnie innego rodzaju, bo
                    czysto odbiorcze. Twoja AM przeto wcale mi nie przeszkadza, wręcz przeciwnie,
                    muzyk ma u mnie na wstępie plusa.

                    > że jakiśtam układ mnie nie dopuszcza? Czy tobie to jakoś zawadza specjalnie
                    >
                    > w życiu, utrudnia ci je?

                    Ależ skąd. Zaciekawiło mnie widoczne w Tobie (a przynajmniej prezentowane na
                    forum) jakieś takie rozdwojenie. Z jednej strony piszesz o "marnej głodowej
                    pensji", o "niezdolnych dzieciakach do uczenia" (BTW - znów akcencik wyższości
                    wobec nie muzyków?), o wyżebraniu pół etatu w szkole, że Cię blokują (!), że
                    Cię nienawidzą(!!!)... Generalnie rzecz biorąc ostro narzekasz. Z drugiej
                    strony nie chcesz poszukać sukcesu (na który, jak rozumiem z Twoich wypowiedzi,
                    uważasz, że zasługujesz) gdzie indziej. Tak, piszesz o kochających ludziach -
                    ale ich chyba można albo wziąć ze sobą (mąż, żona, kochanek/ka, dzieci), albo
                    utrzymywać z nimi kontakt na odległość przeróżnymi środkami. Włącznie z
                    videorozmową...

                    Skoro jednak nie chcesz tego, to oczywiście Twój wybór, i Twoja wola. Tylko ja
                    bym się spodziewał, że człowiek dokonuje wyboru, jaki uważa za lepszy dla
                    siebie. I w związku z tym jest zadowolony, bo wybrał lepszą opcję. Jeśli opcja
                    okazuje się jednak zła to bach, zmieniamy wybór. Ty natomiast wybierasz sama
                    (bo z Twoich postów wynika że masz wybór), i narzekasz na własny wybór.

                    > Naprawdę, człowieku, zajmij się sobą.

                    Ależ zajmuję się sobą. Korzystam z kontaktów z innymi ludźmi (w tym wypadku z
                    Tobą) by czegoś się dowiedzieć i dostarczyć sobie rozrywki. Przecież nie robię
                    tego dla Ciebie smile
                    • przemkowa.b Re: d moll 05.05.06, 15:00
                      bwv1004 napisał:

                      >
                      > O! Tu się muszę wtrącić w pół zdania. Czyżbyś nie zauważyła, że moja
                      > uszczypliwość w tym wątku (bo była tam pewna uszczypliwość, nie da się ukryć)
                      > była sprowokowana przez Twój ton wyższości muzyka wobec melomanów (w domyśle
                      > nie-muzyków).

                      Ech, polska natura, zawsze dopatrzeć się zlej intencji tam gdzie jej nie mawink

                      Zauważył ten ton także apfelbaum, zauważył x-man66, nie zgodził
                      > się z tym zamek.

                      x-man owszem zauważył, apf się moim zdaniem nie dopatrzył, notabene dosyć
                      dobrze się znam osobiście z apf i on powinien chyba wiedzieć co mam na myślismile
                      jeśli już o nim mowa, zresztą z zamkiem też się znamy i dlatego on też odebrał
                      to tak, jak ja miałam na myśliwink przyznaję, zdarza mi się formułować opinie na
                      forum w sposób niejasnywink

                      A Ty - zamiast może wyjaśnić co miałaś na myśli, znowu
                      > podkreślasz swoją AM...

                      Nie podkreślam, ty sam wyciągnąłeś moje wykształceniewink
                      >
                      > Ale żeby było jasne: muzyków w ogólności cenię niesłychanie, mam do nich
                      > stosunek niemal nabożny, bo potrafią magicznie produkować rzeczy cudne, o
                      > których ja pojęcie mam - jeśli jakiekolwiek - zupełnie innego rodzaju, bo
                      > czysto odbiorcze. Twoja AM przeto wcale mi nie przeszkadza, wręcz przeciwnie,
                      > muzyk ma u mnie na wstępie plusa.
                      >
                      > > że jakiśtam układ mnie nie dopuszcza? Czy tobie to jakoś zawadza specjaln
                      > ie
                      > >
                      > > w życiu, utrudnia ci je?
                      >
                      > Ależ skąd. Zaciekawiło mnie widoczne w Tobie (a przynajmniej prezentowane na
                      > forum) jakieś takie rozdwojenie. Z jednej strony piszesz o "marnej głodowej
                      > pensji", o "niezdolnych dzieciakach do uczenia" (BTW - znów akcencik
                      wyższości
                      > wobec nie muzyków?),

                      Piszę o polskich realiach, czyżby były inne?wink
                      Co za do dzieciaków - nie rozumiem, dajesz do zrozumienia, że to wobec nich
                      czuję wyższość?wink bo tu nie załapałamwink

                      o wyżebraniu pół etatu w szkole, że Cię blokują (!), że
                      > Cię nienawidzą(!!!)...

                      Pewnych rzeczy o sobie nie mogę napisać, gdybyś jednak wiedział wszystko a nie
                      wyciągał pochopne wnioski na podstawie kilku drobnych faktów, zrozumiałbyś, że
                      to nie moja obsesja, paranoizm etc, ale suche fakty. Znów odsyłam do apf, i
                      zamka - oni tylko potwierdzą moje słowawink

                      Generalnie rzecz biorąc ostro narzekasz. Z drugiej
                      > strony nie chcesz poszukać sukcesu (na który, jak rozumiem z Twoich
                      wypowiedzi,
                      >
                      > uważasz, że zasługujesz) gdzie indziej.

                      A przepraszam, dlaczego ja mam emigrować? Z powodu czyichś zakichanych
                      uprzedzeń? Co to ma znaczyć? Urodziłam się w tym kraju i MAM PRAWO do
                      uprawiania swojego zawodu TUTAJ. Poza tym jestem upartą osobą i wierzę, że mi
                      się uda...a to, że widzę realia? Nie jestem niepoprawną optymistkąsmile

                      Tak, piszesz o kochających ludziach -
                      > ale ich chyba można albo wziąć ze sobą (mąż, żona, kochanek/ka, dzieci), albo
                      > utrzymywać z nimi kontakt na odległość przeróżnymi środkami. Włącznie z
                      > videorozmową...
                      >
                      > Skoro jednak nie chcesz tego, to oczywiście Twój wybór, i Twoja wola. Tylko
                      ja
                      > bym się spodziewał, że człowiek dokonuje wyboru, jaki uważa za lepszy dla
                      > siebie. I w związku z tym jest zadowolony, bo wybrał lepszą opcję. Jeśli
                      opcja
                      >
                      > okazuje się jednak zła to bach, zmieniamy wybór. Ty natomiast wybierasz sama
                      > (bo z Twoich postów wynika że masz wybór), i narzekasz na własny wybór.

                      To nie tak. Ja jestem zadowolona, chociaż nawet rodzice pchają mnie na Zachód.
                      Sprawa jest inna - mój prawie mąż ma podpisany kontrakt tutaj na 3 lata.
                      Jeszcze zostały dwa. Jeśli do tego czasu moja sytuacja będzie tragiczna, nie
                      wiem, cokolwiek, nie będę mieć ŻADNEJ pracy, to wtedy pojedziemy, zwłaszcza,
                      jeśli jemu również będzie to pasowało. Poza tym nie jest moją winą, że na forum
                      wiszą wciąż moje posty pisane pod wpływem czarnych myśli, które obecnie zrobiły
                      się dużo kolorowsze - nie będę pisać dlaczego, żeby nie zapeszyć, ale obecnie
                      wszystko wskazuje na to, że będzie dobrzewink Jestem zadowolonawink A poza tym ja
                      naprawdę chcę uczyć, czego wiele ludzi nie rozumie, bo w społeczeństwie przyjął
                      się pogradliwy stosunek do nauczycielismile
                      Mnie nie potzreba kokosów, nigdy nie zależało mi na forsie.



                      >
                      > > Naprawdę, człowieku, zajmij się sobą.
                      >
                      > Ależ zajmuję się sobą. Korzystam z kontaktów z innymi ludźmi (w tym wypadku z
                      > Tobą) by czegoś się dowiedzieć i dostarczyć sobie rozrywki. Przecież nie
                      robię
                      > tego dla Ciebie smile
                      >

                      Czyli że jestem dla ciebie rozrywką? Wątpię, czy mi się to podobawink
                      • bwv1004 Re: d moll 06.05.06, 01:33
                        > Piszę o polskich realiach, czyżby były inne?wink

                        Skąd mam wiedzieć, jakie są polskie realia dla muzyków... Dowiaduję się o nich
                        głównie na tym forum, np. w wątku o pietruszce, czy właśnie tutaj.

                        > Co za do dzieciaków - nie rozumiem, dajesz do zrozumienia, że to wobec nich
                        > czuję wyższość?wink bo tu nie załapałamwink

                        Jakoś mi się te "niezdolne dzieciaki do uczenia" zinterpretowały wraz
                        z "meloman vs. muzyk" i wspominaniem o Akademii w: "ach, ja zdolny muzyk
                        cierpię moją wrażliwą wykształconą duszą, gdy muszę zadawać się z prostymi
                        melomanami i niezdolnymi dziećmi" ;-D <---[UWAGA! Był emotikon! (na wszelki
                        wypadek podkreślam)]

                        > wyciągał pochopne wnioski na podstawie kilku drobnych faktów,

                        Tak jak pisałem - mogę wnioskować tylko na podstawie tego, co o sobie piszesz.
                        I zdaję sobie sprawę, że możesz być inna (czy sytuacja Twoja może być inna) niż
                        przedstawiasz. Ale to jest nierozwiązywalny problem forum - a nawet, do pewnego
                        stopnia, każdej komunikacji międzyludzkiej. I - na innym poziomie - każdego
                        poznania. Nie uważam jednak, by z powodu tcyh problemów należało popadac w
                        solipsyzm.

                        > A przepraszam, dlaczego ja mam emigrować? Z powodu czyichś zakichanych
                        > uprzedzeń? Co to ma znaczyć? Urodziłam się w tym kraju i MAM PRAWO do
                        > uprawiania swojego zawodu TUTAJ.

                        Wiesz, z prawa teoretycznego ciężko wyżyć. Poza tym miałem wrażenie, że jesteś
                        niezadowolona z sytuacji, jakiej doświadczasz w kraju. W połączeniu z
                        posiadanymi przez Ciebie możliwościami pracy za granicą jest to przesłanak do
                        wyjazdu.

                        Poza tym kto mówi o emigracji, przez którą ja rozumiem wyjazd trwały i
                        definitywny? Oczywiście z przyczyn podatkowych wyjeżdżając na poważnie trzeba
                        zlikwidować sprawy w Polsce. Ale kto Ci broni wrócić za 5 lat - bedziesz miała
                        nowe doświadczenia, inne spojrzenie na krajowe bajorko, a bajorkowcy też może o
                        Tobie trochę zapomną lub wymra, i nie będziesz mieć takich problemów jak dziś.
                        Żeby było jasne - ja Cię nie próbuję pouczać, czy mówić mi co masz robić. Przez
                        podsuwanie alternatywnych rozwiązań i czytanie polemiki wnikam w motywy i
                        oglądam ludzkie postawy.

                        > mój prawie mąż ma podpisany kontrakt tutaj na 3 lata.
                        > Jeszcze zostały dwa.

                        No tak. Znam ludzi w podobnych sytuacjach i rozumiem problem.

                        > Poza tym nie jest moją winą, że na forum
                        >
                        > wiszą wciąż moje posty pisane pod wpływem czarnych myśli, które obecnie
                        zrobiły
                        >
                        > się dużo kolorowsze

                        Nie nazywałbym tego winą - ale jeśli już winą, to wyłącznie Twoją. Któż w końcu
                        te posty pisał smile


                        > obecnie
                        > wszystko wskazuje na to, że będzie dobrzewink Jestem zadowolonawink

                        Gratuluję i życzę, by się udało.

                        > naprawdę chcę uczyć, czego wiele ludzi nie rozumie,

                        Ja rozumiem. Zresztą znam innych takich, choć do nich nie należę.

                        > bo w społeczeństwie przyjął
                        >
                        > się pogradliwy stosunek do nauczycielismile

                        U mnie się nie przyjął.


                        > Mnie nie potzreba kokosów, nigdy nie zależało mi na forsie.
                        >

                        Nader chwalebnie, choć czy do końca szczerze? Nie mówię o posiadaniu złotych
                        muszli sedesowych, ale chyba w pewnym momencie człowiek zaczyna doceniać
                        komfort, wygodę i spokój ducha, które daje posiadanie rozsądnej ilości
                        pieniędzy. He, he, wychodzę na materialistę... Cenię jak najbardziej ducha i
                        idee, ale realizm każe mi nie zapominać o potzrebach przyziemnych. Zresztą i na
                        mniej przyziemne trzeba pieniędzy - ile kosztuje płyta?

                        > Czyli że jestem dla ciebie rozrywką? Wątpię, czy mi się to podobawink

                        Rozrywką w rozumieniu czegoś (tu: kogoś), czemu dla własnej przyjemności mam
                        ochotę poświęcić czas.
                        • littlun1 do przemkowej 06.05.06, 08:25
                          alez jak czytam twoje zadziorne riposty to zaczynam cie bardzo lubic wiesz mnie kiedys oskarżono o to ze moje obrazy sa ponizej krytyki bo sa ubogie fakturalnie bylo to w pewnym muzeum gdzie usiadlo dwoch "ekspertow" i mowią ze moje powierzchnie sa jak " lamperie" no i takze zanikl u mnie "dystans do siebie" i powiedzialem " to sie gabcie na ta skretyniała apoteoze kiczu w wykonaniu beksinskiego , forma bez tresci; jesliby pozbawic faktury beksinskiego zostalaby pusta groteska i wilczki patrzące na balonik" po czym zapakowalem moje obrazy i sie tam wiecej nie pojawilem hehe pozdrawiam !
                          • przemkowa.b Re: do przemkowej 06.05.06, 13:41
                            o, no to popatrz - ty jesteś melomanem dla mnie muzyka, a ja z kolei jestem
                            rękodzielnikiem amatorem-hobbystąwink dla ciebie artysty plastyka (o ile dobrze
                            zrozumiałam), możemy sobie podać ręcesmile
                            • apfelbaum Re: do przemkowej 07.05.06, 06:53
                              Właśnie popatrzyłem sobie na pokaźne drzewko korespondencji przemkowa vs. bwv i
                              doszedłem do wniosku, że faktycznie dobrym wyjściem jest - zdaje się -
                              wschodnia zasada milczenia lub śmiechu w odpowiedzi na wszelkie uwagi dotyczące
                              nas samych. {Ponoć świadczy to o mądrości)
                              Inaczej - jak powiadają Chińczycy - albo Arabowie (już apf nie pamięta,
                              dziurawy umysł smile) - upodobnimy się do ujadających psów (z całym szacunkiem,
                              to tylko cytat).
                              Wydaje mi się, że domyślanie się intencji na podstawie mejla jest
                              niebezpieczne, a to z powodu łatwej eskalacji uczuć bez możliwości obserwowania
                              adwersarza. Łatwo dochodzi do pochopnych wniosków, a potem mamy takie sprawy
                              jak usunięte posty (nie wspomnę czyje).
                              Więc bądźmy tym, kim jesteśmy wobec siebie, a nie jak nas widzą inni. Bo i tak
                              widzą nas inaczej, niż byśmy tego chcieli (zdaje się Schopenhauer stwierdził,
                              że nie mamy wpływu na to, co sądzą o nas inni. I z tego powodu należy uważać na
                              oceny innych)
                              I znowu nic o Szopenie smile
                              Apff
                              • bwv1004 Re: do przemkowej 08.05.06, 15:48
                                Ku czemu zmierzasz? Sugerujesz powstrzymywanie się od rozmowy na temat
                                forumowiczów?

                                Wydaje mi się, że udało nam się z przemkową po trudnym początku wyprostować
                                dyskusję i nie skończyło się źle.
                                • przemkowa.b Re: do przemkowej 08.05.06, 16:01
                                  ja powiem tak, jak w "skrzypku na dachu": He's right, and he's right - they
                                  can'y both be right!" "You know, you are also right!"
                        • przemkowa.b Re: d moll 06.05.06, 13:39
                          bwv1004 napisał:

                          > > Piszę o polskich realiach, czyżby były inne?wink
                          >
                          > Skąd mam wiedzieć, jakie są polskie realia dla muzyków... Dowiaduję się o
                          nich
                          > głównie na tym forum, np. w wątku o pietruszce, czy właśnie tutaj.

                          No to ja ci piszę, jakie są: bardzo mało jest naprawdę zdolnych dzieci.
                          Ale mimo to prawdziwy pasjonat pedagogiki, za jakiego na razie śmiem się
                          uważać, znajdzie radość w uczeniuwink


                          >
                          > > Co za do dzieciaków - nie rozumiem, dajesz do zrozumienia, że to wobec ni
                          > ch
                          > > czuję wyższość?wink bo tu nie załapałamwink
                          >
                          > Jakoś mi się te "niezdolne dzieciaki do uczenia" zinterpretowały wraz
                          > z "meloman vs. muzyk" i wspominaniem o Akademii w: "ach, ja zdolny muzyk
                          > cierpię moją wrażliwą wykształconą duszą, gdy muszę zadawać się z prostymi
                          > melomanami i niezdolnymi dziećmi" ;-D <---[UWAGA! Był emotikon! (na wszelk
                          > i
                          > wypadek podkreślam)]

                          Zauważyłamwink ech, ty mnie uważasz za bardziej wrażliwą niż ja siebiewink

                          >
                          > > wyciągał pochopne wnioski na podstawie kilku drobnych faktów,
                          >
                          > Tak jak pisałem - mogę wnioskować tylko na podstawie tego, co o sobie
                          piszesz.
                          > I zdaję sobie sprawę, że możesz być inna (czy sytuacja Twoja może być inna)
                          niż
                          >
                          > przedstawiasz. Ale to jest nierozwiązywalny problem forum - a nawet, do
                          pewnego
                          >
                          > stopnia, każdej komunikacji międzyludzkiej. I - na innym poziomie - każdego
                          > poznania. Nie uważam jednak, by z powodu tcyh problemów należało popadac w
                          > solipsyzm.

                          No okwink

                          >
                          > > A przepraszam, dlaczego ja mam emigrować? Z powodu czyichś zakichanych
                          > > uprzedzeń? Co to ma znaczyć? Urodziłam się w tym kraju i MAM PRAWO do
                          > > uprawiania swojego zawodu TUTAJ.
                          >
                          > Wiesz, z prawa teoretycznego ciężko wyżyć. Poza tym miałem wrażenie, że
                          jesteś
                          > niezadowolona z sytuacji, jakiej doświadczasz w kraju. W połączeniu z
                          > posiadanymi przez Ciebie możliwościami pracy za granicą jest to przesłanak do
                          > wyjazdu.
                          >
                          > Poza tym kto mówi o emigracji, przez którą ja rozumiem wyjazd trwały i
                          > definitywny? Oczywiście z przyczyn podatkowych wyjeżdżając na poważnie trzeba
                          > zlikwidować sprawy w Polsce. Ale kto Ci broni wrócić za 5 lat - bedziesz
                          miała
                          > nowe doświadczenia, inne spojrzenie na krajowe bajorko, a bajorkowcy też może
                          o
                          >
                          > Tobie trochę zapomną lub wymra, i nie będziesz mieć takich problemów jak
                          dziś.
                          > Żeby było jasne - ja Cię nie próbuję pouczać, czy mówić mi co masz robić.
                          Przez
                          >
                          > podsuwanie alternatywnych rozwiązań i czytanie polemiki wnikam w motywy i
                          > oglądam ludzkie postawy.

                          Wszyscy wyjeżdżają, ale ja jakoś nie mam ochotywink

                          >
                          > > mój prawie mąż ma podpisany kontrakt tutaj na 3 lata.
                          > > Jeszcze zostały dwa.
                          >
                          > No tak. Znam ludzi w podobnych sytuacjach i rozumiem problem.
                          >
                          > > Poza tym nie jest moją winą, że na forum
                          > >
                          > > wiszą wciąż moje posty pisane pod wpływem czarnych myśli, które obecnie
                          > zrobiły
                          > >
                          > > się dużo kolorowsze
                          >
                          > Nie nazywałbym tego winą - ale jeśli już winą, to wyłącznie Twoją. Któż w
                          końcu
                          >
                          > te posty pisał smile
                          >
                          >
                          > > obecnie
                          > > wszystko wskazuje na to, że będzie dobrzewink Jestem zadowolonawink
                          >
                          > Gratuluję i życzę, by się udało.
                          >
                          > > naprawdę chcę uczyć, czego wiele ludzi nie rozumie,
                          >
                          > Ja rozumiem. Zresztą znam innych takich, choć do nich nie należę.
                          >
                          > > bo w społeczeństwie przyjął
                          > >
                          > > się pogradliwy stosunek do nauczycielismile
                          >
                          > U mnie się nie przyjął.
                          >
                          >
                          To dobrzewink

                          > > Mnie nie potzreba kokosów, nigdy nie zależało mi na forsie.
                          > >
                          >
                          > Nader chwalebnie, choć czy do końca szczerze? Nie mówię o posiadaniu złotych
                          > muszli sedesowych, ale chyba w pewnym momencie człowiek zaczyna doceniać
                          > komfort, wygodę i spokój ducha, które daje posiadanie rozsądnej ilości
                          > pieniędzy. He, he, wychodzę na materialistę... Cenię jak najbardziej ducha i
                          > idee, ale realizm każe mi nie zapominać o potzrebach przyziemnych. Zresztą i
                          na
                          >

                          Słuchaj, mam mieszkanie, własne a nie wynajmowane, właśnie je urządzam, mam
                          realne szanse na podjęcie pracy od września, mój prawie mąż pracuje, noszę się
                          z myślą o założeniu własnej małej firmy z produkcją ozdóbek - czego mi jeszcze
                          potrzeba?wink

                          > mniej przyziemne trzeba pieniędzy - ile kosztuje płyta?
                          >
                          Nieczęsto kupuję płyty, bo mało Szostakowicza się wydaje za to sporo
                          przegrywam - w tej chwili kosztuje to już nawet 50 gr.wink Dzięki pracy taty mam
                          nawet po skończeniu AM stały dostęp do uczelnianej fonotekiwink

                          > > Czyli że jestem dla ciebie rozrywką? Wątpię, czy mi się to podobawink
                          >
                          > Rozrywką w rozumieniu czegoś (tu: kogoś), czemu dla własnej przyjemności mam
                          > ochotę poświęcić czas.
                          >
                          >
                          >
                          Aha, no to już lepiejwink
                          • bwv1004 Re: d moll 06.05.06, 17:38
                            > Słuchaj, mam mieszkanie, własne a nie wynajmowane, właśnie je urządzam, mam
                            > realne szanse na podjęcie pracy od września, mój prawie mąż pracuje, noszę
                            się
                            > z myślą o założeniu własnej małej firmy z produkcją ozdóbek - czego mi
                            jeszcze
                            > potrzeba?wink

                            Eee, to Ty po prostu ponarzekac lubisz wink. Wcale nie jest Ci tak źle!


                            > Nieczęsto kupuję płyty, bo mało Szostakowicza się wydaje za to sporo
                            > przegrywam - w tej chwili kosztuje to już nawet 50 gr.wink

                            Hm, a koszt etyczny? Mam parę płyt przegranych od znajomych i ciągle mnie to
                            jakoś moralnie boli. Inna sprawa, ze mimo bólu wcale ich nie wymieniam na
                            kupne, mimo, że przynajmniej niektóre dałoby się kupić bez problemu...
                            • apfelbaum Re: d moll 07.05.06, 06:43
                              Hmmm....
                              A gdzie się podział Szopen smile))
                              • bwv1004 Re: d moll 07.05.06, 17:52
                                apfelbaum napisał:

                                > Hmmm....
                                > A gdzie się podział Szopen smile))

                                A kogo obchodzi, ten nudny, kiepski kompozytor ;-DDDD

                                > Co zrobić, bwv, jeżeli wycofano pozycję ze sprzedaży lub jest ona osiągalna
                                > gdzieś het tam daleko, a Tobie jest potrzebna, bo się zakochałeą w tej muzyce?
                                > Że nie wspomnę o podejściu ... naukowym?
                                [...]
                                > Czy zatem powinienem czuć się niemoralnym? Że dzięki zrobieniu kopii rośnie co
                                > nowego?
                                [...]
                                > Podobnie z Szostakowiczem. W moich zbiorach zajmuje On jakieś 15 %, koło 120
                                > płytek. Połowa z nich pochodzi z przegrywu, ale dzięki temu mam pogląd na to,
                                > jakie są horyzonty tej muzyki, mogę sięgnąć do tego wielokrotnie, porównać,
                                > wgłębić się bez wydawania fortuny. Dla mnie nie jest to wyłącznie rozrywka,
                                > lecz część życia.
                                > Podobnie, jak sądzę, dla przemkowej.

                                Wszystko racja. (choć dlaczego rozrywka nie ma być częścią życia? Czy uważasz,
                                że przez to, że muzyką zajmuję się bez wykształcenia, nie twórczo, i zarabiam z
                                innych źródeł, mam mniejsze prawa do kopiowania?)

                                Problemy nie bardzo do rozwiązania. Klucz jak sądzę w dwóch miejscach:
                                1. czy ceny płyt mają sens?

                                trudno mi to na 100% ocenić. ale chyba nie są ustawiane uczciwie, to znaczy
                                koszty+sensowna marża. Gdyby tak było, płyty z różnymi rodzajami muzyki nie
                                kosztowałyby +/- tyle samo. W końcu wynajęcie muzyków to część kosztów -
                                dlaczego więc fortepian solo, 4-osobowy zespół rockowy i orkiestra symfoniczna
                                z chórem i 4 solistami kosztują tyle samo? Nie wierzę, by uczciwie policzone
                                koszty montażu, produkcji, promocji, kosztowały aż tyle, by cena muzyka była
                                pomijalna w obliczeniach. Czyli głownie marża. Przypomina się historyjka (nie
                                wiem, czy prawdziwa), gdy Microsoft miał zdecydować o cenie którejś tam wersji
                                Windows. Przeprowadzono symulację dla 50 i 200 dolarów i wyszło im, że przy 200
                                mniej osób kupi legalne windows, ale w sumie firma zbierze więcej pieniędzy,
                                więc kosztowało 200.

                                2. Jako dobrzy muzycy powinniście zarabiac tyle, by nie była to "fortuna".

                                Co jakiś czas pojawiają się głosy jak Twój o finansowaniu z opłat za nośniki,
                                czy o legalizacji przy pomocy niskich opłat sharingu internetowego. Szkoda, że
                                to jakoś się rozchodzi po kościach - znaczy nie jakoś, pewnie wytwórnie dbaja,
                                żeby się rozeszło i kurczowo trzymają się umierającego modelu.

                                Problem widzę w tym, że nowy model - iTunes i temu podobne, moim zdaniem nie
                                pasuje zbyt dobrze do muzyki, która jest w tytule tego forum. Ale może się
                                mylę.
                            • apfelbaum Re: d moll 07.05.06, 07:48
                              Hmmm.... Z moralnością melomana przegrywającego płyty powrócił wątek "ile ich
                              posiadacie"...
                              Co zrobić, bwv, jeżeli wycofano pozycję ze sprzedaży lub jest ona osiągalna
                              gdzieś het tam daleko, a Tobie jest potrzebna, bo się zakochałeą w tej muzyce?
                              Że nie wspomnę o podejściu ... naukowym?
                              Na przykład twórczość Langgaarda znam z - no cóż - przegranych płyt. Nie
                              poznałbym jej gdyby nie uprzejmość pewnej wspaniałej osoby. Dzięki temu
                              poznałem niezwykłą muzykę, wizjonerską, u nas kompletnie nieznaną, ale moja w
                              tym głowa, by to zmienić! Zamierzam conieco napisać o tym, zachęcić!
                              Czy zatem powinienem czuć się niemoralnym? Że dzięki zrobieniu kopii rośnie coś
                              nowego?
                              Podobnie z Szostakowiczem. W moich zbiorach zajmuje On jakieś 15 %, koło 120
                              płytek. Połowa z nich pochodzi z przegrywu, ale dzięki temu mam pogląd na to,
                              jakie są horyzonty tej muzyki, mogę sięgnąć do tego wielokrotnie, porównać,
                              wgłębić się bez wydawania fortuny. Dla mnie nie jest to wyłącznie rozrywka,
                              lecz część życia.
                              Podobnie, jak sądzę, dla przemkowej.
                              Uważam - z całą mocą - że wymiana informacji służy rozwojowi i twórczości, a
                              sami autorzy nic na tym nie stracą. Bo chodzi o wzbogacanie spuścizny
                              kulturowej.
                              Oczywiście w rozsądnych granicach (nie dla własnej i nielegalnej korzyści
                              majątkowej). Dlatego popieram podatek wliczony w cenę nośników do nagrywania.
                              Jest to kapitalne rozwiązanie - skoro i tak SIĘ PRZEGRYWA (no tak jest, no i
                              cóż...), to czemuż nie miałoby być to legalne? Czemu straszyć nagonkami na
                              piractwo, które i tak kwitnie, i płakać nad losem niedofinansownych artystów,
                              zamiast wprowadzić coś sensownego? Martwe prawo to żadne prawo. Za to nie
                              sądzę, by doliczenie 5 - 10 groszy za pusty nośnik a konto praw autorskich
                              (jakichkolwiek!) zabolało strasznie mocno odbiorców. To samo, jeżeli chodzi o
                              xero. Mała suma w zwielokrotnieniu da wspaniałe wyniki, ale cóż - pewnie się to
                              upolityczni - kak w Polsze smile))
                              a
                            • apfelbaum Re: d moll 07.05.06, 07:51
                              Post Scr. - nie byłbym w stanie napisać pewnej publikacji bez możliwości
                              kopiowania - pisanie musiało by trwać kilka lat, to w naszych czasach
                              dyskwalifikujące.
                              • bwv1004 Re: d moll 07.05.06, 17:53
                                ups odpowiedź na moralność wyżej - jak zwykle porozgałęziona struktura wątku na
                                forum gazetowym przerosła pojemność mojego mózgu i odpowiedziałem gdzie nie
                                trzeba...
    • littlun1 Re: e moll czy f moll ? 03.05.06, 15:44
      I tak oto chopin dobrowadza do sprzeczek . Prosze nie kloccie sie smile
      • bwv1004 Re: e moll czy f moll ? 03.05.06, 15:49
        Bo Chopin to kiepski kompozytor był, stąd sprzeczki smile
        • quasthoff Re: e moll czy f moll ? 03.05.06, 16:57
          No, z tym stwierdzeniem to już się nie zgodzę. Absolutnie.
          • dwakretki Re: e moll czy f moll ? 04.05.06, 01:27
            quasthoff napisał:

            > No, z tym stwierdzeniem to już się nie zgodzę. Absolutnie.

            ale koncerty to mu takie sobie wyszły
            • przemkowa.b Re: e moll czy f moll ? 04.05.06, 11:04
              Ja nie uważam że Chopin był kiepskim kompozytoremwink
              On tylko kiepsko instrumentowałwink
              Jeśliby był kompozytorem wylącznie utworów fortepianowych, uważałabym go za
              geniuszawink
              • bwv1004 Re: e moll czy f moll ? 04.05.06, 15:27
                Coś w tym jest. Jak słucham Chopina fortepianowego, to czuję, że coś w tym
                jest, tylko to nie moja bajka. Jak słyszę chopinowską orkiestrę, to zęby mi
                same zgrzytają jakie to toporne.
              • zamek Re: e moll czy f moll ? 04.05.06, 16:13
                Chopin zdaje się instrumentował całkiem nieźle, tylko mu tę instrumentację
                Fitelberg źle poprawił wink Inna rzecz, że Chopin nie lubił pisać na orkiestrę.
                • j1850ej.reszke Re: e moll czy f moll ? 04.05.06, 17:39
                  Owszem,zgodzę się,że orkiestra to dla Chopina był drugi plan.Nie wyszedł w
                  warstwie orkiestrowej ponad zazwyczaj wówczas pisane tło,dla
                  wspaniale,wirtuozowsko potraktowanego fortepianu. Cóż,szkoda. I to ogólnie znane
                  fakty dla wszystkich,że ograniczył się prawie wyłacznie do fortepianu,bo czuł,iz
                  to wlasnie jest jego świat. Pisać jednak wprost,ze był złym kompozytorem /patrz
                  wyżej bmv1004 / to doprawdy uważam grubo za dużo!!! Od niedawna zaglądam do
                  tego bardzo ciekawego forum,więc jako prawie nowicjusz tutaj nie bedę używał
                  dodatkowych przymiotników. Ostatnio była jakaś inna wersja,teraz nie
                  przypominam sobie,czy to własnie Fitelberga,czy jeszcze inna.
            • apfelbaum Re: e moll czy f moll ? 05.05.06, 00:03
              De gustibus... Nie porownujmy pomidorowki z pierogami, blagam
            • apfelbaum Re: e moll czy f moll ? 05.05.06, 00:05
              Jeszcze jedno - wciskano mi przez lata podobne opinie, ze instrumentacja u
              Chopina w koncertach jest niedobra, a przeciez tak funkcjonalna. Poza tym - czy
              o instrumentacje tu idzie? Nie ma co walczyc na nie swoje kopie ... smile)
        • apfelbaum Re: e moll czy f moll ? 04.05.06, 23:58
          ojoj, kurcze, obiecalem sobie, ale nie moge:
          smile))))))))
        • apfelbaum Re: e moll czy f moll ? 05.05.06, 00:01
          Na poważnie - nie na co dzień spotyka się taką integrację elementów formy,
          melodyki, harmonii i chwytów fortepianowych, tak czuję, dość wyraźnie. Nie
          widzę kiepścizny, reaguję śmiechem na dosadne opinie, ale to oczywiście nie
          chęć dewaluacji adwersarza.
          pozdr
          • bwv1004 Re: e moll czy f moll ? 05.05.06, 04:44
            > Na poważnie - nie na co dzień spotyka się taką integrację elementów formy,
            > melodyki, harmonii i chwytów fortepianowych, tak czuję, dość wyraźnie.

            Rozumiem, że w koncertach Chopina właśnie (upewniam się, bo watek się nam
            porozgałęział). Ja właśnie mam z tym problem, że nie czuję w nich w ogóle
            integracji. Tak jak pisałem, czysty fortepian FCh do mnie nie trafia, ale chyba
            jakoś wyczuwam kunszt, oryginalność, zręczność. Koncerty zawsze na mnie
            sprawiały wrażenie niezłego fortepianu nieudolnie i na siłę poobklejanego
            orkiestrą. A co sam Chopin uważał na temat koncertów? Czy ktoś oczytany może to
            przybliżyć? Bo chyba po dwudziestce porzucił orkiestrę, prawda? Więc może
            sądził, że mu to nie idzie?
            • apfelbaum Re: e moll czy f moll ? 05.05.06, 17:36
              Być może forma koncertu nie odpowiadała Chopinowi jako w jego czasach
              zbyt "okutana" schematem bądź konwencją. Ponadto rozpisywanie myśli muzycznej
              na orkiestrę jest pracochłonne, a czasem rozrzedza ideę, to mogło zniechęcić
              FC - kompozytora skondensowanego w ekspresji, dla mnie genialnego - w piękny
              tajemniczy sposób smile
              Pozdrawiam serdecznie!
        • abacaba Re: e moll czy f moll ? 05.05.06, 23:59
          Kiepskim kompozytorem nie był. Kiepska jest większość wykonawców jego utworów i
          stąd tak opinia o Chopinie-kompozytorze.
    • zamek a ja Was wszystkich pogodzę 06.05.06, 00:31
      I e-moll, i f-moll. Bo na obu tak naprawdę uczyłem się komponować. Siedziałem
      sobie w którymś pulpicie altówek szkolnej orkiestry, grałem wpisane przez Ficia
      w moją partię funty i dziwowałem się, czemuż to fisis, które akurat mam w
      partii, tak ciekawie brzmi i jaką ważną (haha wink ) w danej chwili pełni rolę.
      Uszy otwierały mi się na przesmaczne chopinowskie harmonie, łowiły przesunięcia,
      paralelizmy... to wszystko, co teraz sam tak lubię pisać, z czego tak chętnie,
      choć oczywiście na własny, już nie chopinowski strój, korzystam smile
      I zapewne od tego czasu pojawiła się w moim postrzeganiu koncertów Chopina
      dziwaczna właściwość, irracjonalna i niewytłumaczalna. Otóż dla mnie te koncerty
      egzystują jak gdyby poza ramami gatunku: są koncerty fortepianowe i są koncerty
      fortepianowe Chopina. Nie pytajcie, czemu, bo nie jestem w stanie Wam wyjaśnić.
      To kwestia jakiegoś szóstego zmysłu wink
      Pozdrawiam wszystkich zainteresowanych.
      • a000000 Re: a ja Was wszystkich pogodzę 06.05.06, 10:48
        zamek napisał:

        Otóż dla mnie te koncerty
        > egzystują jak gdyby poza ramami gatunku: są koncerty fortepianowe i są koncerty
        > fortepianowe Chopina. Nie pytajcie, czemu, bo nie jestem w stanie Wam wyjaśnić.
        > To kwestia jakiegoś szóstego zmysłu wink

        ZGADZA SIĘ!!! Chopin to geniusz i nie da się wtłoczyć w żadne "naukowe" ramki.
        Tak samo zresztą Mozart czy Bach. To są wartości same w sobie, niepowtarzalne i
        jedyne, odrębne gatunki.
        A czyż mazurki nie są kompletnie odmienne od pozostałej masy twórczej innych
        kompozytorów? A walce? A całokształt????

        Zgadzam się, że nie ma brzydkich utwórów Chopina - są brzydkie wykonania.
        Chopin jest pozornie dość łatwy, ale naprawdę szalenie trudny gdyż treść formę
        przerasta, a do odczytania treści DUCH mocarza potrzebny jest. Nie każdy
        pianista dysponuje duchem, niestety. A to romantyzm jest, panie dziejku, i
        czucie i wiara, a nie starca szkiełko i oko....może dlatego utwory z ram wyłażą
        i niesfornie brykają..... Na gigantyczną technikę należy nałożyć polne kwiaty,
        ulotny zapach, smutek czy radość.... A jaka to umiejętność rzadka widać na
        konkursach. Co z tego, że technika poraża, gdy utwór drętwy jest. Wczoraj
        Japonka grała w TV sonatę b-moll. Wydawałoby się komu niemożliwym, ale nie było
        legata. Był pedał. Technikę miała conajmniej komputera, każdy dźwięk trafiony w
        tempie szaleńca, ale duch smętnie płakał w kąciku.
        Robię sobie taką zabawę hehehe. Otwieram (na pulpicie kompa) preludia w
        wykonaniu Argerich i Pogorelicha. I kolejno odlicz - porównuję. NIE DA SIĘ -
        jakby inne utwóry. Zawrót głowy.

        Konkluzja czyli podsumowanie:

        Chopin wielkim kompozytorem jest i basta!
    • littlun1 Re: e moll czy f moll ? 06.05.06, 08:17
      Musze tez wtrącic pare zdan o chopinie . Pomijając juz aspekty wykonawcze ktore jak sie domyslam przysparzaja muzykom zawrotu glowy , chcialbym zaznaczyc że to co podoba mi sie w chopinie to to w jaki sposob okreslal on emocje . kazdy jego twor ma odrębne zabarwienie emocjonalne i chyba naduzyciem bylo by okreslenie chopina jako nadwrazliwego melancholika . Wezmy np. jego etiudy , w jednej z nich wykrylem pewien rodzaj wisielczosci wręcz sarkazmu . Poza tym jak zauwazylem swoim niemuzycznym drutem odbiorczym kazdy motyw ognisty natychmiast jest schladzany co nasuwa mi na mysl moje lekcje z malarstwa gdzie uczono mnie kontrastowac barwy zimne z cieplymi co powoduje ogromna nosnosc produktu sztuki . Chopin zaimpregnowal setki roznych stanow emocjonalnych i jako jeszcze początkujący sluchacz wzbogacilem sie o te nowa , po czym nauczylem sie je dostrzegac w zyciu codziennym wiec dla mnie chopin mial takze walory edukacyjne . Broncie panie boze - nie jestem melancholikiem , najczesciej slucham klasycyzmu ,ale jesli potrzebuje przezyc typowo męskie emocje to zasiadam na fotelu przy chopinie a jak sie potem okazuje nie moge usiedziec i chodze od sciany do sciany . ale to wszystko chyba przez to ze nie jestem muzykiem .Natomiast jesli chodzi o jego koncerty to slucham bardzo rzadko najczesciej sa to preludia etiudy dwa imprompta a jak mam naprawde swietny nastroj to poprostu walce scherzami tez nie gardze . Na koniec taka mysl jeszcze - gdyby to bylo forum francuskie chopiny bylby wystawiany na piedestal toz to przeciez francuz polskiego pochodzenia jak przeczytalem w pewnej "szacownej " encyklopediitongue_out pozdrawiam Was!
      • kathy83 Re: e moll czy f moll ? 09.05.06, 16:17
        Chyba polski kompozytor francuskiego pochodzenia.
        • littlun1 fracuski kompozytor polskiego pochodzenia 10.05.06, 10:59
          tak czytalem w pewnej encyklopedii . acha i jedno zdanie na temat tego tekstu nietzschego , napisales ze kojarzy ci sie z gondolami itp . natomiast nietzsche mial na mysli nie to ze kojarzy mu sie z brudnym portem tylko z chwila blogoslawiona brudnego portu co nadaje głębii temu przemysleniu i nadaje zowe znaczenie barkaroli chopina tez dwupoziomowe .
        • dobiasz Re: e moll czy f moll ? 10.05.06, 14:53
          > Chyba polski kompozytor francuskiego pochodzenia.

          Na pewnym forum czytałem podobną dyskusję n/t Polańskiego. Ktoś wielce się
          uniósł, że w niemieckim sklepie Polański był opisany jako francuski reżyser
          polskiego pochodzenia. Och, jakie tam argumenty padały w obronie polskości
          Polańskiego... urodzonego w Paryżu, a z pochodzenia... Żyda wink

          A Mahler to jakim kompozytorem jakiego pochodzenia był? Nie szkoda czasu na
          takie rebusy?
          • bwv1004 Re: e moll czy f moll ? 10.05.06, 14:59
            Zawsze można jeszcze pokłócic się o narodowość Kopernika - tu dopiero są
            możliwości wink

            A wracając do Chopina - tu chyba trudno jest o wątpliwości (jeśli ktoś w ogóle
            ma ochotę wnikac) - z tymi jego wszystkimi mazurkami.
            • dobiasz Re: e moll czy f moll ? 10.05.06, 16:07
              bwv1004 napisał:

              > A wracając do Chopina - tu chyba trudno jest o wątpliwości (jeśli ktoś w ogóle
              > ma ochotę wnikac) - z tymi jego wszystkimi mazurkami.

              Ja jestem coraz mniej przekonany do jednoznaczności tego rozstrzygnięcia
              (chociaż kiedyś byłem).

              IMHO Chopin to jest kompozytor tej ligi, do której takie etykietki już
              zwyczajnie nie pasują, tak jak do Bacha, Beethovena czy Mozarta. Można wskazywać
              na różne wpływy w ich twórczości, ale oni sami wystają ponad tego typu
              klasyfikacje. Polskim kompozytorem to był Moniuszko, Chopin to po prostu
              kompozytor światowy ;-P
          • apfelbaum Re: e moll czy f moll ? 11.05.06, 07:55
            Rozważania nt narodowości są dla mnie jałowe, jeśli to nie określa proweniencji
            twórczości. Nie obchodzi mnie, czy Kopernik był Polakiem, czy Niemcem (choć
            jestem przekonany, że na co dzień mówił po niemiecku, jak normalni mieszczanie
            w pruskich miastach, niezależnie od panującego władcy. Tak też - jak sądzę -
            mogło być i w Krakowie). Nie obchodzi mnie, że Roman Polański nazywa się
            Rajmund Liebling, co wyjawia Roma Ligocka, a i też sam reżyser w swojej
            autobiografii. Z kolei Janacek mial na punkcie narodowosci i języka swoistego
            fioła, skoro porzucił żonę - Niemkę - z takiego oto powodu, że odmawiała
            mówienia po czesku w domu. Jestem przekonany, że Chopin wiecej słów
            wypowiedział po francusku niż po polsku, ale jakie to ma znaczenie? Za to dla
            polskiej kultury jest to znaczenie fundamentalne, nie z powodu mazurków czy
            polonezów - ale jak ten człowiek potrafił wydobyć potencjał folkloru!
            A czy był kompozytorem kiepskim, jak tu ktoś stwierdził? Zawsze tak można
            powiedzieć, nasze sądy jakkolwiek świadczą o nas, na szczęście można zobaczyć
            wtedy, komu warto coś tłumaczyć, komu nie. Z całym szacunkiem
            a
            • apfelbaum Re: e moll czy f moll ? 11.05.06, 08:00
              Oczywiście galopada apfelbauma - znaczenie Chopina dla polskiej kultury leży
              znacznie dalej niż ten ograny folklor - chodzi o formę i przekaz, genialny.
              • dobiasz Re: e moll czy f moll ? 11.05.06, 09:31
                apfelbaum napisał:

                > znaczenie Chopina dla polskiej kultury leży
                > znacznie dalej niż ten ograny folklor - chodzi o formę i przekaz, genialny.

                Znaczenie Chopina dla kultury w ogóle wink
            • kathy83 Re: e moll czy f moll ? 11.05.06, 15:29
              Apfelbaum - Chopin nigdy nie nauczył się do końca dobrze francuskiego, robił błędy.
              Prócz pani Sand trzymał się naszej Wielkiej Emigracji.
              • apfelbaum Re: e moll czy f moll ? 11.05.06, 18:18
                Dobrze wiedzieć, bo w sumie żyje się mitami smile
                Dzięki!
            • bwv1004 Re: e moll czy f moll ? 11.05.06, 15:41
              > A czy był kompozytorem kiepskim, jak tu ktoś stwierdził? Zawsze tak można
              > powiedzieć, nasze sądy jakkolwiek świadczą o nas, na szczęście można zobaczyć
              > wtedy, komu warto coś tłumaczyć, komu nie.

              Tam był uśmieszek!!! Bardzo proszę już po mnie nie jeździc za słowo kiepski!
              Gdzie indziej (nie raz) w tym wątku napisałem, że chociaż estetyka Chopina do
              mnie nie trafia, to gdy uprawia czysty fortepian wyczuwam dobrą, oryginalną
              muzykę. Tylko orkiestry w koncertach zgrzytam!
              • apfelbaum Re: e moll czy f moll ? 11.05.06, 18:21
                bwv, sądząc po Twoich postach, jesteś melomanem wytrawnym, uśmieszek
                dostrzegłem, jakakolwiek uszczypliwość skierowana była do pewnych indywiduów,
                może niekoniecznie na forum. Przepraszam, czasem przedostają się tutaj pewne
                emocje z realu smile
                Serdeczności
                • bwv1004 Re: e moll czy f moll ? 11.05.06, 19:22
                  Dzięki za wyjaśnienie, pozdrawiam serdecznie. (ja bym się wytrawnym nie nazwał,
                  mowiąc szczerze)
                  • dobiasz Re: e moll czy f moll ? 11.05.06, 19:57
                    > ja bym się wytrawnym nie nazwał,
                    > mowiąc szczerze

                    To może chociaż halbtrocken? wink))
                    • apfelbaum Re: e moll czy f moll ? 14.05.06, 08:35
                      smile))
    • littlun1 tekst f. nietzschego o barkaroli 06.05.06, 13:04
      "Niemal wszystkie stany i warunki życia posiadają chwile blogoslawioną .Dobrzy artysci umieja ja wylowic . Taki moment posiada nawet życie na wybrzezu portowym ,tak nudne , brudne, niezdrowe , uplywające w sasiedztwie najbardziej halasliwego i najbardziej chciwego motłochu .- Tę chwilę blogoslawioną Chopin w takie zaklął dzwieki Barkarolą , że nawet bogów chwytac by mogla pokusa ,aby dlugie wieczory letnie przelezec w lodzi"
      Tekst z ksiązki " Wędrowiec i jego cien"
      • abacaba Re: tekst f. nietzschego o barkaroli 07.05.06, 00:09
        Ciekawe, ciekawe. Mnie się Barkarola kojarzy raczej z Wenecją i gondolami, niż
        z hałaśliwym portem.
    • littlun1 Re: e moll czy f moll ? 11.05.06, 19:06
      no nalezy jeszcze dodac ze chopin czerpal z mickieicza , mogl przeciez korzystac z literatury francuskiej skoro taki z niego francuz . z reszta czy to wazne ? wazne ze mam wszystkie jego utwory w plytotece i kupe przeczytanych ksiązek .chopin bal sie smierci ,gdyby wiedzial jakich ma teraz odbiorcow jeszcze za swojego zycia ( wiem byl popularny jako istota zywa)to pewnie traktowalby ja z przymruzeniem oka .hmmm a moze sztuka nie ma mocy przelamywania pozagrobowych trosk??
      • kathy83 Re: e moll czy f moll ? 11.05.06, 19:36
        A właśnie, zastanawia mnie stosunek Frycka do polskiej literatury romantycznej,
        tj. jakie były np . jego stosunki z niejakim Adasiem Mickiewiczem, a zwłaszcza
        jaki był jego stosunek do mesjanistycznych szaleństw polskiej emigracji. Czy
        ktoś się może orientuje? Wiem tyle, że bywał na wykładach Wieszcza z panią Sand,
        ale to tyle.
    • littlun1 Re: e moll czy f moll ? 13.05.06, 10:48
      hmmm... czyli jednak ten nasz Frycek nie jest taki zly . Ja sam maluje i zainspirowany wlasnie paradoksalnie koncertem f moll namalowalem obrazek oddający klimat tego dziela . Mam tez obraz mozartowski i beethovenowski. Niedlugo bede mial stronke to podam linka ale jak ktos jest zainteresowany jaki muzyka moze miec wplyw na inne dziedziny sztuki to moge wyslac na maila zainteresowanym. pozdrawiam
    • littlun1 Re: e moll czy f moll ? 14.05.06, 19:39
      wlasnie przypomnialem sobie o sonacie chopina g-moll z wiolonczelą , moim zdaniem fortepian z nią zazębiają sie tak genialnie jak kolory w obrazach klee
    • rondo77 Re: e moll czy f moll ? 20.05.06, 14:50
      A ja na temat:mając 15 lat myślałam,że nie ma nic nad f mol
      i nie mogłam strawić opery,dziś,mając cztery razy tyle wolę
      zdecydowanie e mol a piękny głos w równie pięknej arii
      przyprawia mnie o gęsią skórę.Widać laika,co?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka