littlun1 Re: e moll czy f moll ? 02.05.06, 14:10 przepraszam przez przypadek wcisnalem enter i spalilem wątek chodzi o ty ktory koncert chopina preferujecie moim zdaniem pod kazdym wzgledem lepszy jest e moll - bogaty dojrzaly i wirtuozerski . Ktos powiedzial ze srodkowa czesc koncertu f moll jest glębsza . Moim zdaniem to nieprawda jest po prostu bardziej chwytliwa a glebie faktycznie ma tylko ta z koncertu e moll pozdrawiam forumowiczow! Odpowiedz Link Zgłoś
x-man66 Re: e moll czy f moll ? 04.05.06, 15:52 Na tak postawione pytanie mogę odpowiedzieć, że Rubinstaein z 1960 roku w e-moll jest dla mnie czymś wspaniałym. Na poboczne wątki: załóżmy,że Chopin genialnym był i trzeba z tego faktu czerpać korzyści nie tylko finansowe. Możemy też założyć, że Chopin genialny nie był ale inni tak uważają a więc treba z tego faktu czerpać korzyści finansowe dwa razy większe niż w pierwszym przypadku. Dużo czasu zajęło mi czerpanie korzyści li tylko duchowych ze słuchania Chopina. Ale rozumiem, że wykonywanie jest kilkakrotnie trudniejsze i dla niektórych pozostaje tylko drugie założenie (z wyłączeniem korzyści finansowych !!!!). Odpowiedz Link Zgłoś
littlun1 Re: e moll czy f moll ? 02.05.06, 17:09 coz moze to zbyt emocjonalne , cos mi sie wydaje ze wielu forumowiczoe ma uczulenie na chopina a ja tam uwielbiam Odpowiedz Link Zgłoś
apfelbaum Re: e moll czy f moll ? 02.05.06, 19:04 Odpowiedź trudna jak na pytanie, co lepsze u Mahlera, czy adagio z IX czy ostatnia część Pieśni o Ziemi. Ja wolę IX. Odpowiedz Link Zgłoś
przemkowa.b Re: e moll czy f moll ? 02.05.06, 19:53 ja też niestety nie udziele ci odpowiedzi w tym temacie. Kolejny raz dostrzegam przepaść dzielącą melomanów i muzyków. Odpowiedz Link Zgłoś
x-man66 Re: e moll czy f moll ? 04.05.06, 23:54 przemkowa.b napisała: > ja też niestety nie udziele ci odpowiedzi w tym temacie. > Kolejny raz dostrzegam przepaść dzielącą melomanów i muzyków. Szkoda, że nie potrafisz odpowiedzieć na proste pytanie. A wydaje się, że parę lat studiów powinno Cię przygotować na taką okoliczność. A dzieląca przepaść wynika ze zbytniego przekonania o wyższości bycia muzykiem nad melomanem. Może właśnie szkoda,że nie jesteś melomanem a tylko muzykiem. A potrafisz wspaniale pisać o radości wykonywania muzyki i jej odbioru. Czasem najtrudniej jest wykonać rzeczy najprostsze, tak aby były niepowtarzalne i zapadły głęboko w pamięć. Odpowiedz Link Zgłoś
apfelbaum Re: e moll czy f moll ? 05.05.06, 00:16 Hmm... widzisz... jestem parę lat po studiach, jestem muzykiem chyba profesjonalnym i zagorzałym melomanem... takim, co kocha Bacha i ma w nosie strukture fugi choc ja caly czas czuje, co kocha Mahlera niezaleznie od faktu skrzyzowania allegra sonatowego z cyklem wariacji w I czesci IX i wogole formie u Mahlera, co jest porwany przez Szostakowicza mimo iz widzi dokladnie jakie tematy przetwarza kompozytor... ktory potrafi zaplakac i poczuc ten strumien emocji przy piekne muzyce i reszte ma gdzies... bez wzgledu na fakt swiadomosci teoretyczno-profesjonalnej itp... Takim, dla którego pozornie gladkie jest szorstkie i zawiera mnostwo piękna w mieliznach i meandrach wnetrza Toz nie sprowadzajmy swoistej metafizyki do poziomu konkurowania, kto tu jest lepszy ) Bo ja nie uwazam, ze to prosta sprawa apf Odpowiedz Link Zgłoś
x-man66 Re: e moll czy f moll ? 06.05.06, 14:29 Nie chodzi o to kto jest lepszy. Lub kto jak jest przygotowany do zawodu. Wydaje się, że spotykają się tu ludzie, którzy słuchają to co lubią a wręcz uwielbiają to słuchają itp. Mimo pewnej wiedzy na temat fizyki, aerodynamiki i jeszcze kilku różnych dziedzin - mimo wszystko uważam, że kilkadziesiąt ton takie jak nieodżałowany CONCORDE nie może latać i już . Ale jaki to piękny widok !!!!! I wtedy szczegóły techniczne są niestotne, co nie znaczy, że nie są ważne. Ważne są wzruszenia, uczucia, piękno. A tak na marginesie - klasyfikowanie w kategoriach NAJlepszy, NAJpiękniejszy, NAJgenialniejszy, wywołuje u mnie odczyn alergiczny. Taki już jestem. I już. Odpowiedz Link Zgłoś
apfelbaum Re: e moll czy f moll ? 05.05.06, 00:24 P.S. Czy przekonanie o wyższości bycia muzykiem nad melomanem to jakiś zaznaczony wcześniej postulat przemkowej? Jeśliby odnosiło się to do muzyków, musiałbym być schizofrenikiem. Może też i jestem? Tak czuję że czasem najtrudniej jest zrealizować czy też wykonać rzeczy najprostsze, tak aby były niepowtarzalne i zapadły głęboko w pamięć. Na każdym kroku apff Odpowiedz Link Zgłoś
zamek Re: e moll czy f moll ? 05.05.06, 00:33 Przemkowa ani słowem nie wspomniała o czyjejkolwiek wyższości. Zwróciła tylko uwagę na to, iż muzycy i melomani postrzegają muzykę w zupełnie innych kategoriach. Jeżeli wydaje Ci się, że zadaniem studiów muzycznych jest przygotowanie do rozważań typu "wyższość Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkiej Nocy" - bo do takiej kategorii należy porównanie przedstawione przez Littluna - to miej na Boże w swojej opiece, nim całkiem na praszczęta zejdziemy. Ponadto uprasza się o odczytywanie emotikon i ciut dystansu do siebie i rozmówców. Odpowiedz Link Zgłoś
littlun1 do zamka 05.05.06, 06:24 wiesz z tym bozym narodzeniem to swieta racja poprostu rozpaczliwie szukalem SPOSOBU na wywolanie dyskusji o chopinie bo tego mi bardzo brakowalo na forum . czytamy o szostakowiczu prokofiewie i innych gigantach . czasem moje watki wskazuja na ciasnote intelektualną . Slucham klasyki dopiero 4 lata i czasem trudno mi zamiescic temat bardziej wysublimowany ze wzgledu na moje lenistwo i brak wiedzy dotyczący teorii muzyki . teraz chyba czas na urlop przez jakis czas nie zamieszcze nowego tematu bo jak sie wchodzi na forum to widac co 3 linijke littluna z pytaniem lepszy cukierek czy czekolada ? ile plytkek juz macie 100 czy 10 kto lepszy kto gorszy tratatata postaram sie doksztalcic i wtedy cos napisze jednak nic nie zmieni mojej zarliwej milosci do muzyki pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
zamek ech, Littlun, i po co? :) 05.05.06, 10:06 Ani to samobiczowanie potrzebne, ani ta ironia... Toż pisz, ile chcesz i kiedy chcesz, daruj sobie deklaracje typu "robię sobie urlop", bo wszakże to dokładnie w myśl pewnego przysłowia z odmrożeniami, babcią i uszami Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
przemkowa.b Re: ech, Littlun, i po co? :) 05.05.06, 14:47 po co, właśnie? jeśli odebraleś mnie jako niesympatyczną, littlun, to przepraszam, nie miałam takiego zamiaru Odpowiedz Link Zgłoś
przemkowa.b Re: e moll czy f moll ? 05.05.06, 14:44 Dokładnie, zamek ma rację, żadnej wyższości, jedynie inność Czepcie się ludzie kogoś innego Odpowiedz Link Zgłoś
przemkowa.b Re: e moll czy f moll ? 05.05.06, 14:45 x-man66 napisał: > przemkowa.b napisała: > > > ja też niestety nie udziele ci odpowiedzi w tym temacie. > > Kolejny raz dostrzegam przepaść dzielącą melomanów i muzyków. > > Szkoda, że nie potrafisz odpowiedzieć na proste pytanie. A wydaje się, że parę > lat studiów powinno Cię przygotować na taką okoliczność. > A dzieląca przepaść wynika ze zbytniego przekonania o wyższości bycia muzykiem > nad melomanem. to nie wyższość, to jedynie inne odbieranie - dla mnie po prostu nie ma kwestii z różnicy między f-mollem i e-mollem, tyle chciałam przekazać, zresztą, gdybyś umiejętnie czytał emoty, wiedziałbyś, że piszę to z przymrużeniem oka, czyli: Pozdr. Może właśnie szkoda,że nie jesteś melomanem a tylko muzykiem. > A potrafisz wspaniale pisać o radości wykonywania muzyki i jej odbioru. > Czasem najtrudniej jest wykonać rzeczy najprostsze, tak aby były niepowtarzalne > i zapadły głęboko w pamięć. Odpowiedz Link Zgłoś
a000000 Re: e moll czy f moll ? 05.05.06, 16:25 e-moll czy f-moll?? Pytanie zaiste hamletowskie. A ja powiem tak: osiołkowi w żłoby dano, w jednym owies, w drugim siano......itd itd... Obydwa koncerty równie piękne, zresztą odbiór zależy od chwili, ulotnej... f-moll wydaje mi się bardziej dostojny, starszy treścią, e-moll zaś krotochwilny wesoły, trzpiotowaty młodzieniaszek ...NIE, nie da się rozstrzygnąć. To tak, jakby porównać wiosenną burzę majową (f-moll) z popołudniem czerwcowym pełnym ciepła i spokoju (e-moll). Mnie się podobają obydwa. Ale de gustibus.....Gdybym musiała wybrać, który zagram, miałabym nie lada dylemat. Ale chyba raczej f-moll. Odpowiedz Link Zgłoś
x-man66 Re: e moll czy f moll ? 06.05.06, 12:19 Jesli z przymrużeniem oka - nie zauważyłem (jestem krótkowidzem) - to OK ! Bo wiesz - wystraszyłem się, że osoba po studiach muzycznych nie umie odpowiedzieć na proste pytanie. Subiektywny odbiór muzyki oraz własne upodobania to jest to !!!! Lecz IMHO wykształcenie jednak zobowiązuje choćby po to aby w sposób w miarę prosty wytłumaczyć laikowi bardziej skomplikowane treści do których dochodzi się po latach nauki. I nie chodzi o prezentowanie wyższości świąt Wielkanocnych nad świętami Bożego Narodzenia ale na pewnym poziomie można mimo wszystko dyskutować o różnicach większych czy też mniejszych. A jeśli muzyk (nie mylić z muzykantem) z wyższym wykształceniem muzycznym jest melomanem, jest rzeczą wspaniałą (choć czasem pewnie to trochę przeszkadza w odbiorze) i jest to lącznikiem z innymi. Odpowiedz Link Zgłoś
apfelbaum Re: e moll czy f moll ? 07.05.06, 06:31 Śmiem twierdzić, że mimo studiów muzycznych jestem prawdziwym melomanem i nic mi w tym nie przeszkodzi. Nawet ułatwi, by satysfakcja była pełniejsza, panoramiczna . Interesują mnie emocje płynące z odbioru, jak najbardziej subiektywnego. A cała wiedza gdzieś sobie stoi w drugim rzędzie, pozwalając dostrzec piękno drobnych zawirowań w strumieniu dźwięków. Ciągle jestem pod wrażeniem tekstu littluna1 o tym, jak zachęcać do klasyki! Odpowiedz Link Zgłoś
x-man66 Re: e moll czy f moll ? 08.05.06, 12:48 Nie wiem dlaczego ale Twoja deklaracja spowodowała, że poczułem się lepiej. Tak po prostu. Że umysł ścisły jest otwarty a nie "ściśnięty". To, wbrew pozorom, sztuka, która nie wszystkim się udaje. pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
zamek d moll 02.05.06, 23:58 Brahmsa I nie zastanawiam się nad głębią czy wirtuozerią. Po prostu podoba mi się. Odpowiedz Link Zgłoś
bwv1004 Re: d moll 03.05.06, 00:20 Choć jestem tylko miernym melomanem (a nie szaleńczo uzdolnionym i wszechstronnie wykształconym muzykiem który nie robi kariery tylko dlatego że go układ nie lubi i może tylko ponarzekać forum), to zdecydowanie poprę zamka! Odpowiedz Link Zgłoś
ondine Re: 03.05.06, 12:16 f f f bo fajniejsza tonacja nawet sama z siebie, bemolowa, ciemniejsza teraz wy mi podpowiedzcie- 2 brahmsa, 3 rachman. czy tez 4 beethovena zagrac na dyplomie , bo wg mnie 4 beethoven to tutaj najambitniejsze dzielo. ja chyba juz zadecydowalam. jestem absolutnie od dluzszego czasu po germanskiej barykadzie. a plebs pewnie mysli ze beethoven to najlatwiejszy tutaj- , nieprawda. emperor nie jest fajny parcontre Odpowiedz Link Zgłoś
pafcio01 Re: 03.05.06, 13:44 ukochany IV Beethovena... nic tak nie porusza jak nieopisana słowami II część. Rachmaninowy, nawet Brahmsy można jeszcze jakoś opisać, ale nie TO... A jeszcze piękniejszy jest oddech (westchnienie) po zakończeniu IIcz i z oddali nadchodząca wiosna w pierwszych taktach III, która poczyna się skrzyć feerią barw i radosnych nastrojów. Niesamowity to koncert. Nie z tej ziemi. Nie mogę się doczekać, kiedy do niego dorosnę. Odpowiedz Link Zgłoś
cymber.gaj Re: 04.05.06, 01:28 pafcio01 napisał: > ukochany IV Beethovena... Oj tak, moj też. Z tym, że I część też jest, że tak powiem, niczego sobie. I w niej są te najtrudniejsze schody. > Niesamowity to koncert. Nie z tej ziemi. > Nie mogę się doczekać, kiedy do niego dorosnę. Szczerze zazdroszczę. Życzę, żeby to było jak najszybciej. Mam nadzieję, że Twoje nagranie będzie właśnie tym moim wymarzonym. Odpowiedz Link Zgłoś
marekkrukowski Re: e czy f, G czy Es 05.05.06, 02:21 > A jeszcze piękniejszy jest oddech (westchnienie) po zakończeniu IIcz i z > oddali nadchodząca wiosna w pierwszych taktach III, Z tą wiosną to bym tak nie ujednoznaczniał, bo to w II częsci to coś znacznie poważniejszego niz zima. Ale poza tym to swięta racja - W IV najbardziej lubie ta chwilę między II i III częścią. Jakby się zmartwychwstawało. Ale jako całość jednak wolę V. Czasem lubię go najbardziej z całej orkiestrowej muzyki Beethovena. Odpowiedz Link Zgłoś
cymber.gaj Re: 04.05.06, 01:14 ondine napisała: > plebs pewnie mysli ze beethoven to najlatwiejszy tutaj- , niepra > wda. Oczywiście, że nieprawda! To, że IV Beethovena jest częściej grywany, nie znaczy, że jest łatwiejszy. Problem polega na tym, że niezwykle rzadko bywa zagrany dobrze. Pokazanie wszystkich ukrytych w nim skarbów jest wielką sztuką, która na ogół nie udaje się nawet najwybitniejszym pianistom. Większość z nich najwspanialsze fragmenty przelatuje po łebkach, niestety. Znam wiele nagrań tego koncertu, ale jak dotąd nie trafiłem na wykonanie doskonałe. Chyba najlepsze jest Hofmanna z Ormandym. Może trochę za szybkie, ale przynajmniej słychać w nim wszystko, co trzeba. Odpowiedz Link Zgłoś
przemkowa.b Re: d moll 03.05.06, 13:25 Bardzo cię proszę, nie wysilaj się z takimi aluzjami, człowieku, nie masz pojęcia o mojej osobie, więc się nie osmieszaj takimi tekstami, ok.? Ja nie szukam tutaj z nikim zwady, więc nie musisz naprawdę się wysilać. I nie wyciągaj proszę pochopnych wniosków na podstawie miernych informacji - kazdy kto tak robi jest śmieszny po prostu. Odpowiedz Link Zgłoś
bwv1004 Re: d moll 03.05.06, 15:33 Nie nerwujsia, odrobinę dystansu do innych a zwłaszcza do siebie BTW zawsze mnie ciekawiło: czy "przemkowa" bo żona Przemka, czy też z jakiegoś innego powodu? Odpowiedz Link Zgłoś
przemkowa.b Re: d moll 04.05.06, 11:06 Jaaassne, znowu ten tekst. Mam tego dość - ciągle jakieś kretyńskie aluzje do mojej osoby na forach widzę, a potem, kiedy reaguję słusznie i logicznie, wytarty i dziurawy slogan "miej dystans do siebie" - no pewnie, to moja wina, przecież ja zaczęłam;-/ A co do nicka - nie twój biznes.Tyle. Przykro mi że muszę być niemiła, ale po prostu nie potrafię być miła, kiedy mi ktoś dogryza. Odpowiedz Link Zgłoś
bwv1004 Re: d moll 04.05.06, 15:33 > Jaaassne, znowu ten tekst. > Mam tego dość - ciągle jakieś kretyńskie aluzje do mojej osoby na forach widzę, > a potem, kiedy reaguję słusznie i logicznie, wytarty i dziurawy slogan "miej > dystans do siebie" - no pewnie, to moja wina, przecież ja zaczęłam;-/ Hm, jakbym słyszał/czytał zgodne i nie podobające mi się opinie różnych osób na mój temat, to bym się chyba zaczął nad sobą zastanawiać... a nie uparcie przeciwstawiał cudzy "kretynizm" własnej "słuszności" i "logice". > A co do nicka - nie twój biznes.Tyle. Nie twierdziłem, ze mój, ot, forumowe zaciekawienie . Odpowiedz Link Zgłoś
przemkowa.b Re: d moll 04.05.06, 18:08 Żeby uciąć łeb tej bezsensownej dyskusji napiszę tylko tyle: błędem wielu ludzi jest to, że bardzo łatwo zauważają przywary u innych, gotowi im natychmiast prawić morały zapominając, że sami mają sporo do poprawienia...tak jak w przypowieści o belce i źdźble w oku... Zdaje się, że to nie ja zaczęłam tę dyskusję, powtarzam...coś cię chyba boli, bwv, skoro w tak zjadliwy sposób zacząłeś formułować opinię na mój temat na tym forum...Bo właściwie o co ci chodzi? Co ci przeszkadza w tym, że jestem po AM, że jakiśtam układ mnie nie dopuszcza? Czy tobie to jakoś zawadza specjalnie w życiu, utrudnia ci je? Naprawdę, człowieku, zajmij się sobą. Odpowiedz Link Zgłoś
bwv1004 Re: d moll 05.05.06, 04:36 > Żeby uciąć łeb tej bezsensownej dyskusji napiszę tylko tyle: błędem wielu ludzi > > jest to, że bardzo łatwo zauważają przywary u innych, gotowi im natychmiast > prawić morały zapominając, że sami mają sporo do poprawienia...tak jak w > przypowieści o belce i źdźble w oku... Nie jesteś tutaj szaleńczo odkrywcza... I nie wiem, czemu się nadymasz że ktoś ma jakieś uwagi czy pytania do Twojego życia. Skoro opisujesz to życie na publicznym forum, to sama poddajesz je pod dyskusję. >Bo właściwie o co ci chodzi? Co ci przeszkadza w tym, że jestem po > AM, O! Tu się muszę wtrącić w pół zdania. Czyżbyś nie zauważyła, że moja uszczypliwość w tym wątku (bo była tam pewna uszczypliwość, nie da się ukryć) była sprowokowana przez Twój ton wyższości muzyka wobec melomanów (w domyśle nie-muzyków). Zauważył ten ton także apfelbaum, zauważył x-man66, nie zgodził się z tym zamek. A Ty - zamiast może wyjaśnić co miałaś na myśli, znowu podkreślasz swoją AM... Ale żeby było jasne: muzyków w ogólności cenię niesłychanie, mam do nich stosunek niemal nabożny, bo potrafią magicznie produkować rzeczy cudne, o których ja pojęcie mam - jeśli jakiekolwiek - zupełnie innego rodzaju, bo czysto odbiorcze. Twoja AM przeto wcale mi nie przeszkadza, wręcz przeciwnie, muzyk ma u mnie na wstępie plusa. > że jakiśtam układ mnie nie dopuszcza? Czy tobie to jakoś zawadza specjalnie > > w życiu, utrudnia ci je? Ależ skąd. Zaciekawiło mnie widoczne w Tobie (a przynajmniej prezentowane na forum) jakieś takie rozdwojenie. Z jednej strony piszesz o "marnej głodowej pensji", o "niezdolnych dzieciakach do uczenia" (BTW - znów akcencik wyższości wobec nie muzyków?), o wyżebraniu pół etatu w szkole, że Cię blokują (!), że Cię nienawidzą(!!!)... Generalnie rzecz biorąc ostro narzekasz. Z drugiej strony nie chcesz poszukać sukcesu (na który, jak rozumiem z Twoich wypowiedzi, uważasz, że zasługujesz) gdzie indziej. Tak, piszesz o kochających ludziach - ale ich chyba można albo wziąć ze sobą (mąż, żona, kochanek/ka, dzieci), albo utrzymywać z nimi kontakt na odległość przeróżnymi środkami. Włącznie z videorozmową... Skoro jednak nie chcesz tego, to oczywiście Twój wybór, i Twoja wola. Tylko ja bym się spodziewał, że człowiek dokonuje wyboru, jaki uważa za lepszy dla siebie. I w związku z tym jest zadowolony, bo wybrał lepszą opcję. Jeśli opcja okazuje się jednak zła to bach, zmieniamy wybór. Ty natomiast wybierasz sama (bo z Twoich postów wynika że masz wybór), i narzekasz na własny wybór. > Naprawdę, człowieku, zajmij się sobą. Ależ zajmuję się sobą. Korzystam z kontaktów z innymi ludźmi (w tym wypadku z Tobą) by czegoś się dowiedzieć i dostarczyć sobie rozrywki. Przecież nie robię tego dla Ciebie Odpowiedz Link Zgłoś
przemkowa.b Re: d moll 05.05.06, 15:00 bwv1004 napisał: > > O! Tu się muszę wtrącić w pół zdania. Czyżbyś nie zauważyła, że moja > uszczypliwość w tym wątku (bo była tam pewna uszczypliwość, nie da się ukryć) > była sprowokowana przez Twój ton wyższości muzyka wobec melomanów (w domyśle > nie-muzyków). Ech, polska natura, zawsze dopatrzeć się zlej intencji tam gdzie jej nie ma Zauważył ten ton także apfelbaum, zauważył x-man66, nie zgodził > się z tym zamek. x-man owszem zauważył, apf się moim zdaniem nie dopatrzył, notabene dosyć dobrze się znam osobiście z apf i on powinien chyba wiedzieć co mam na myśli jeśli już o nim mowa, zresztą z zamkiem też się znamy i dlatego on też odebrał to tak, jak ja miałam na myśli przyznaję, zdarza mi się formułować opinie na forum w sposób niejasny A Ty - zamiast może wyjaśnić co miałaś na myśli, znowu > podkreślasz swoją AM... Nie podkreślam, ty sam wyciągnąłeś moje wykształcenie > > Ale żeby było jasne: muzyków w ogólności cenię niesłychanie, mam do nich > stosunek niemal nabożny, bo potrafią magicznie produkować rzeczy cudne, o > których ja pojęcie mam - jeśli jakiekolwiek - zupełnie innego rodzaju, bo > czysto odbiorcze. Twoja AM przeto wcale mi nie przeszkadza, wręcz przeciwnie, > muzyk ma u mnie na wstępie plusa. > > > że jakiśtam układ mnie nie dopuszcza? Czy tobie to jakoś zawadza specjaln > ie > > > > w życiu, utrudnia ci je? > > Ależ skąd. Zaciekawiło mnie widoczne w Tobie (a przynajmniej prezentowane na > forum) jakieś takie rozdwojenie. Z jednej strony piszesz o "marnej głodowej > pensji", o "niezdolnych dzieciakach do uczenia" (BTW - znów akcencik wyższości > wobec nie muzyków?), Piszę o polskich realiach, czyżby były inne? Co za do dzieciaków - nie rozumiem, dajesz do zrozumienia, że to wobec nich czuję wyższość? bo tu nie załapałam o wyżebraniu pół etatu w szkole, że Cię blokują (!), że > Cię nienawidzą(!!!)... Pewnych rzeczy o sobie nie mogę napisać, gdybyś jednak wiedział wszystko a nie wyciągał pochopne wnioski na podstawie kilku drobnych faktów, zrozumiałbyś, że to nie moja obsesja, paranoizm etc, ale suche fakty. Znów odsyłam do apf, i zamka - oni tylko potwierdzą moje słowa Generalnie rzecz biorąc ostro narzekasz. Z drugiej > strony nie chcesz poszukać sukcesu (na który, jak rozumiem z Twoich wypowiedzi, > > uważasz, że zasługujesz) gdzie indziej. A przepraszam, dlaczego ja mam emigrować? Z powodu czyichś zakichanych uprzedzeń? Co to ma znaczyć? Urodziłam się w tym kraju i MAM PRAWO do uprawiania swojego zawodu TUTAJ. Poza tym jestem upartą osobą i wierzę, że mi się uda...a to, że widzę realia? Nie jestem niepoprawną optymistką Tak, piszesz o kochających ludziach - > ale ich chyba można albo wziąć ze sobą (mąż, żona, kochanek/ka, dzieci), albo > utrzymywać z nimi kontakt na odległość przeróżnymi środkami. Włącznie z > videorozmową... > > Skoro jednak nie chcesz tego, to oczywiście Twój wybór, i Twoja wola. Tylko ja > bym się spodziewał, że człowiek dokonuje wyboru, jaki uważa za lepszy dla > siebie. I w związku z tym jest zadowolony, bo wybrał lepszą opcję. Jeśli opcja > > okazuje się jednak zła to bach, zmieniamy wybór. Ty natomiast wybierasz sama > (bo z Twoich postów wynika że masz wybór), i narzekasz na własny wybór. To nie tak. Ja jestem zadowolona, chociaż nawet rodzice pchają mnie na Zachód. Sprawa jest inna - mój prawie mąż ma podpisany kontrakt tutaj na 3 lata. Jeszcze zostały dwa. Jeśli do tego czasu moja sytuacja będzie tragiczna, nie wiem, cokolwiek, nie będę mieć ŻADNEJ pracy, to wtedy pojedziemy, zwłaszcza, jeśli jemu również będzie to pasowało. Poza tym nie jest moją winą, że na forum wiszą wciąż moje posty pisane pod wpływem czarnych myśli, które obecnie zrobiły się dużo kolorowsze - nie będę pisać dlaczego, żeby nie zapeszyć, ale obecnie wszystko wskazuje na to, że będzie dobrze Jestem zadowolona A poza tym ja naprawdę chcę uczyć, czego wiele ludzi nie rozumie, bo w społeczeństwie przyjął się pogradliwy stosunek do nauczycieli Mnie nie potzreba kokosów, nigdy nie zależało mi na forsie. > > > Naprawdę, człowieku, zajmij się sobą. > > Ależ zajmuję się sobą. Korzystam z kontaktów z innymi ludźmi (w tym wypadku z > Tobą) by czegoś się dowiedzieć i dostarczyć sobie rozrywki. Przecież nie robię > tego dla Ciebie > Czyli że jestem dla ciebie rozrywką? Wątpię, czy mi się to podoba Odpowiedz Link Zgłoś
bwv1004 Re: d moll 06.05.06, 01:33 > Piszę o polskich realiach, czyżby były inne? Skąd mam wiedzieć, jakie są polskie realia dla muzyków... Dowiaduję się o nich głównie na tym forum, np. w wątku o pietruszce, czy właśnie tutaj. > Co za do dzieciaków - nie rozumiem, dajesz do zrozumienia, że to wobec nich > czuję wyższość? bo tu nie załapałam Jakoś mi się te "niezdolne dzieciaki do uczenia" zinterpretowały wraz z "meloman vs. muzyk" i wspominaniem o Akademii w: "ach, ja zdolny muzyk cierpię moją wrażliwą wykształconą duszą, gdy muszę zadawać się z prostymi melomanami i niezdolnymi dziećmi" ;-D <---[UWAGA! Był emotikon! (na wszelki wypadek podkreślam)] > wyciągał pochopne wnioski na podstawie kilku drobnych faktów, Tak jak pisałem - mogę wnioskować tylko na podstawie tego, co o sobie piszesz. I zdaję sobie sprawę, że możesz być inna (czy sytuacja Twoja może być inna) niż przedstawiasz. Ale to jest nierozwiązywalny problem forum - a nawet, do pewnego stopnia, każdej komunikacji międzyludzkiej. I - na innym poziomie - każdego poznania. Nie uważam jednak, by z powodu tcyh problemów należało popadac w solipsyzm. > A przepraszam, dlaczego ja mam emigrować? Z powodu czyichś zakichanych > uprzedzeń? Co to ma znaczyć? Urodziłam się w tym kraju i MAM PRAWO do > uprawiania swojego zawodu TUTAJ. Wiesz, z prawa teoretycznego ciężko wyżyć. Poza tym miałem wrażenie, że jesteś niezadowolona z sytuacji, jakiej doświadczasz w kraju. W połączeniu z posiadanymi przez Ciebie możliwościami pracy za granicą jest to przesłanak do wyjazdu. Poza tym kto mówi o emigracji, przez którą ja rozumiem wyjazd trwały i definitywny? Oczywiście z przyczyn podatkowych wyjeżdżając na poważnie trzeba zlikwidować sprawy w Polsce. Ale kto Ci broni wrócić za 5 lat - bedziesz miała nowe doświadczenia, inne spojrzenie na krajowe bajorko, a bajorkowcy też może o Tobie trochę zapomną lub wymra, i nie będziesz mieć takich problemów jak dziś. Żeby było jasne - ja Cię nie próbuję pouczać, czy mówić mi co masz robić. Przez podsuwanie alternatywnych rozwiązań i czytanie polemiki wnikam w motywy i oglądam ludzkie postawy. > mój prawie mąż ma podpisany kontrakt tutaj na 3 lata. > Jeszcze zostały dwa. No tak. Znam ludzi w podobnych sytuacjach i rozumiem problem. > Poza tym nie jest moją winą, że na forum > > wiszą wciąż moje posty pisane pod wpływem czarnych myśli, które obecnie zrobiły > > się dużo kolorowsze Nie nazywałbym tego winą - ale jeśli już winą, to wyłącznie Twoją. Któż w końcu te posty pisał > obecnie > wszystko wskazuje na to, że będzie dobrze Jestem zadowolona Gratuluję i życzę, by się udało. > naprawdę chcę uczyć, czego wiele ludzi nie rozumie, Ja rozumiem. Zresztą znam innych takich, choć do nich nie należę. > bo w społeczeństwie przyjął > > się pogradliwy stosunek do nauczycieli U mnie się nie przyjął. > Mnie nie potzreba kokosów, nigdy nie zależało mi na forsie. > Nader chwalebnie, choć czy do końca szczerze? Nie mówię o posiadaniu złotych muszli sedesowych, ale chyba w pewnym momencie człowiek zaczyna doceniać komfort, wygodę i spokój ducha, które daje posiadanie rozsądnej ilości pieniędzy. He, he, wychodzę na materialistę... Cenię jak najbardziej ducha i idee, ale realizm każe mi nie zapominać o potzrebach przyziemnych. Zresztą i na mniej przyziemne trzeba pieniędzy - ile kosztuje płyta? > Czyli że jestem dla ciebie rozrywką? Wątpię, czy mi się to podoba Rozrywką w rozumieniu czegoś (tu: kogoś), czemu dla własnej przyjemności mam ochotę poświęcić czas. Odpowiedz Link Zgłoś
littlun1 do przemkowej 06.05.06, 08:25 alez jak czytam twoje zadziorne riposty to zaczynam cie bardzo lubic wiesz mnie kiedys oskarżono o to ze moje obrazy sa ponizej krytyki bo sa ubogie fakturalnie bylo to w pewnym muzeum gdzie usiadlo dwoch "ekspertow" i mowią ze moje powierzchnie sa jak " lamperie" no i takze zanikl u mnie "dystans do siebie" i powiedzialem " to sie gabcie na ta skretyniała apoteoze kiczu w wykonaniu beksinskiego , forma bez tresci; jesliby pozbawic faktury beksinskiego zostalaby pusta groteska i wilczki patrzące na balonik" po czym zapakowalem moje obrazy i sie tam wiecej nie pojawilem hehe pozdrawiam ! Odpowiedz Link Zgłoś
przemkowa.b Re: do przemkowej 06.05.06, 13:41 o, no to popatrz - ty jesteś melomanem dla mnie muzyka, a ja z kolei jestem rękodzielnikiem amatorem-hobbystą dla ciebie artysty plastyka (o ile dobrze zrozumiałam), możemy sobie podać ręce Odpowiedz Link Zgłoś
apfelbaum Re: do przemkowej 07.05.06, 06:53 Właśnie popatrzyłem sobie na pokaźne drzewko korespondencji przemkowa vs. bwv i doszedłem do wniosku, że faktycznie dobrym wyjściem jest - zdaje się - wschodnia zasada milczenia lub śmiechu w odpowiedzi na wszelkie uwagi dotyczące nas samych. {Ponoć świadczy to o mądrości) Inaczej - jak powiadają Chińczycy - albo Arabowie (już apf nie pamięta, dziurawy umysł ) - upodobnimy się do ujadających psów (z całym szacunkiem, to tylko cytat). Wydaje mi się, że domyślanie się intencji na podstawie mejla jest niebezpieczne, a to z powodu łatwej eskalacji uczuć bez możliwości obserwowania adwersarza. Łatwo dochodzi do pochopnych wniosków, a potem mamy takie sprawy jak usunięte posty (nie wspomnę czyje). Więc bądźmy tym, kim jesteśmy wobec siebie, a nie jak nas widzą inni. Bo i tak widzą nas inaczej, niż byśmy tego chcieli (zdaje się Schopenhauer stwierdził, że nie mamy wpływu na to, co sądzą o nas inni. I z tego powodu należy uważać na oceny innych) I znowu nic o Szopenie Apff Odpowiedz Link Zgłoś
bwv1004 Re: do przemkowej 08.05.06, 15:48 Ku czemu zmierzasz? Sugerujesz powstrzymywanie się od rozmowy na temat forumowiczów? Wydaje mi się, że udało nam się z przemkową po trudnym początku wyprostować dyskusję i nie skończyło się źle. Odpowiedz Link Zgłoś
przemkowa.b Re: do przemkowej 08.05.06, 16:01 ja powiem tak, jak w "skrzypku na dachu": He's right, and he's right - they can'y both be right!" "You know, you are also right!" Odpowiedz Link Zgłoś
przemkowa.b Re: d moll 06.05.06, 13:39 bwv1004 napisał: > > Piszę o polskich realiach, czyżby były inne? > > Skąd mam wiedzieć, jakie są polskie realia dla muzyków... Dowiaduję się o nich > głównie na tym forum, np. w wątku o pietruszce, czy właśnie tutaj. No to ja ci piszę, jakie są: bardzo mało jest naprawdę zdolnych dzieci. Ale mimo to prawdziwy pasjonat pedagogiki, za jakiego na razie śmiem się uważać, znajdzie radość w uczeniu > > > Co za do dzieciaków - nie rozumiem, dajesz do zrozumienia, że to wobec ni > ch > > czuję wyższość? bo tu nie załapałam > > Jakoś mi się te "niezdolne dzieciaki do uczenia" zinterpretowały wraz > z "meloman vs. muzyk" i wspominaniem o Akademii w: "ach, ja zdolny muzyk > cierpię moją wrażliwą wykształconą duszą, gdy muszę zadawać się z prostymi > melomanami i niezdolnymi dziećmi" ;-D <---[UWAGA! Był emotikon! (na wszelk > i > wypadek podkreślam)] Zauważyłam ech, ty mnie uważasz za bardziej wrażliwą niż ja siebie > > > wyciągał pochopne wnioski na podstawie kilku drobnych faktów, > > Tak jak pisałem - mogę wnioskować tylko na podstawie tego, co o sobie piszesz. > I zdaję sobie sprawę, że możesz być inna (czy sytuacja Twoja może być inna) niż > > przedstawiasz. Ale to jest nierozwiązywalny problem forum - a nawet, do pewnego > > stopnia, każdej komunikacji międzyludzkiej. I - na innym poziomie - każdego > poznania. Nie uważam jednak, by z powodu tcyh problemów należało popadac w > solipsyzm. No ok > > > A przepraszam, dlaczego ja mam emigrować? Z powodu czyichś zakichanych > > uprzedzeń? Co to ma znaczyć? Urodziłam się w tym kraju i MAM PRAWO do > > uprawiania swojego zawodu TUTAJ. > > Wiesz, z prawa teoretycznego ciężko wyżyć. Poza tym miałem wrażenie, że jesteś > niezadowolona z sytuacji, jakiej doświadczasz w kraju. W połączeniu z > posiadanymi przez Ciebie możliwościami pracy za granicą jest to przesłanak do > wyjazdu. > > Poza tym kto mówi o emigracji, przez którą ja rozumiem wyjazd trwały i > definitywny? Oczywiście z przyczyn podatkowych wyjeżdżając na poważnie trzeba > zlikwidować sprawy w Polsce. Ale kto Ci broni wrócić za 5 lat - bedziesz miała > nowe doświadczenia, inne spojrzenie na krajowe bajorko, a bajorkowcy też może o > > Tobie trochę zapomną lub wymra, i nie będziesz mieć takich problemów jak dziś. > Żeby było jasne - ja Cię nie próbuję pouczać, czy mówić mi co masz robić. Przez > > podsuwanie alternatywnych rozwiązań i czytanie polemiki wnikam w motywy i > oglądam ludzkie postawy. Wszyscy wyjeżdżają, ale ja jakoś nie mam ochoty > > > mój prawie mąż ma podpisany kontrakt tutaj na 3 lata. > > Jeszcze zostały dwa. > > No tak. Znam ludzi w podobnych sytuacjach i rozumiem problem. > > > Poza tym nie jest moją winą, że na forum > > > > wiszą wciąż moje posty pisane pod wpływem czarnych myśli, które obecnie > zrobiły > > > > się dużo kolorowsze > > Nie nazywałbym tego winą - ale jeśli już winą, to wyłącznie Twoją. Któż w końcu > > te posty pisał > > > > obecnie > > wszystko wskazuje na to, że będzie dobrze Jestem zadowolona > > Gratuluję i życzę, by się udało. > > > naprawdę chcę uczyć, czego wiele ludzi nie rozumie, > > Ja rozumiem. Zresztą znam innych takich, choć do nich nie należę. > > > bo w społeczeństwie przyjął > > > > się pogradliwy stosunek do nauczycieli > > U mnie się nie przyjął. > > To dobrze > > Mnie nie potzreba kokosów, nigdy nie zależało mi na forsie. > > > > Nader chwalebnie, choć czy do końca szczerze? Nie mówię o posiadaniu złotych > muszli sedesowych, ale chyba w pewnym momencie człowiek zaczyna doceniać > komfort, wygodę i spokój ducha, które daje posiadanie rozsądnej ilości > pieniędzy. He, he, wychodzę na materialistę... Cenię jak najbardziej ducha i > idee, ale realizm każe mi nie zapominać o potzrebach przyziemnych. Zresztą i na > Słuchaj, mam mieszkanie, własne a nie wynajmowane, właśnie je urządzam, mam realne szanse na podjęcie pracy od września, mój prawie mąż pracuje, noszę się z myślą o założeniu własnej małej firmy z produkcją ozdóbek - czego mi jeszcze potrzeba? > mniej przyziemne trzeba pieniędzy - ile kosztuje płyta? > Nieczęsto kupuję płyty, bo mało Szostakowicza się wydaje za to sporo przegrywam - w tej chwili kosztuje to już nawet 50 gr. Dzięki pracy taty mam nawet po skończeniu AM stały dostęp do uczelnianej fonoteki > > Czyli że jestem dla ciebie rozrywką? Wątpię, czy mi się to podoba > > Rozrywką w rozumieniu czegoś (tu: kogoś), czemu dla własnej przyjemności mam > ochotę poświęcić czas. > > > Aha, no to już lepiej Odpowiedz Link Zgłoś
bwv1004 Re: d moll 06.05.06, 17:38 > Słuchaj, mam mieszkanie, własne a nie wynajmowane, właśnie je urządzam, mam > realne szanse na podjęcie pracy od września, mój prawie mąż pracuje, noszę się > z myślą o założeniu własnej małej firmy z produkcją ozdóbek - czego mi jeszcze > potrzeba? Eee, to Ty po prostu ponarzekac lubisz . Wcale nie jest Ci tak źle! > Nieczęsto kupuję płyty, bo mało Szostakowicza się wydaje za to sporo > przegrywam - w tej chwili kosztuje to już nawet 50 gr. Hm, a koszt etyczny? Mam parę płyt przegranych od znajomych i ciągle mnie to jakoś moralnie boli. Inna sprawa, ze mimo bólu wcale ich nie wymieniam na kupne, mimo, że przynajmniej niektóre dałoby się kupić bez problemu... Odpowiedz Link Zgłoś
bwv1004 Re: d moll 07.05.06, 17:52 apfelbaum napisał: > Hmmm.... > A gdzie się podział Szopen )) A kogo obchodzi, ten nudny, kiepski kompozytor ;-DDDD > Co zrobić, bwv, jeżeli wycofano pozycję ze sprzedaży lub jest ona osiągalna > gdzieś het tam daleko, a Tobie jest potrzebna, bo się zakochałeą w tej muzyce? > Że nie wspomnę o podejściu ... naukowym? [...] > Czy zatem powinienem czuć się niemoralnym? Że dzięki zrobieniu kopii rośnie co > nowego? [...] > Podobnie z Szostakowiczem. W moich zbiorach zajmuje On jakieś 15 %, koło 120 > płytek. Połowa z nich pochodzi z przegrywu, ale dzięki temu mam pogląd na to, > jakie są horyzonty tej muzyki, mogę sięgnąć do tego wielokrotnie, porównać, > wgłębić się bez wydawania fortuny. Dla mnie nie jest to wyłącznie rozrywka, > lecz część życia. > Podobnie, jak sądzę, dla przemkowej. Wszystko racja. (choć dlaczego rozrywka nie ma być częścią życia? Czy uważasz, że przez to, że muzyką zajmuję się bez wykształcenia, nie twórczo, i zarabiam z innych źródeł, mam mniejsze prawa do kopiowania?) Problemy nie bardzo do rozwiązania. Klucz jak sądzę w dwóch miejscach: 1. czy ceny płyt mają sens? trudno mi to na 100% ocenić. ale chyba nie są ustawiane uczciwie, to znaczy koszty+sensowna marża. Gdyby tak było, płyty z różnymi rodzajami muzyki nie kosztowałyby +/- tyle samo. W końcu wynajęcie muzyków to część kosztów - dlaczego więc fortepian solo, 4-osobowy zespół rockowy i orkiestra symfoniczna z chórem i 4 solistami kosztują tyle samo? Nie wierzę, by uczciwie policzone koszty montażu, produkcji, promocji, kosztowały aż tyle, by cena muzyka była pomijalna w obliczeniach. Czyli głownie marża. Przypomina się historyjka (nie wiem, czy prawdziwa), gdy Microsoft miał zdecydować o cenie którejś tam wersji Windows. Przeprowadzono symulację dla 50 i 200 dolarów i wyszło im, że przy 200 mniej osób kupi legalne windows, ale w sumie firma zbierze więcej pieniędzy, więc kosztowało 200. 2. Jako dobrzy muzycy powinniście zarabiac tyle, by nie była to "fortuna". Co jakiś czas pojawiają się głosy jak Twój o finansowaniu z opłat za nośniki, czy o legalizacji przy pomocy niskich opłat sharingu internetowego. Szkoda, że to jakoś się rozchodzi po kościach - znaczy nie jakoś, pewnie wytwórnie dbaja, żeby się rozeszło i kurczowo trzymają się umierającego modelu. Problem widzę w tym, że nowy model - iTunes i temu podobne, moim zdaniem nie pasuje zbyt dobrze do muzyki, która jest w tytule tego forum. Ale może się mylę. Odpowiedz Link Zgłoś
apfelbaum Re: d moll 07.05.06, 07:48 Hmmm.... Z moralnością melomana przegrywającego płyty powrócił wątek "ile ich posiadacie"... Co zrobić, bwv, jeżeli wycofano pozycję ze sprzedaży lub jest ona osiągalna gdzieś het tam daleko, a Tobie jest potrzebna, bo się zakochałeą w tej muzyce? Że nie wspomnę o podejściu ... naukowym? Na przykład twórczość Langgaarda znam z - no cóż - przegranych płyt. Nie poznałbym jej gdyby nie uprzejmość pewnej wspaniałej osoby. Dzięki temu poznałem niezwykłą muzykę, wizjonerską, u nas kompletnie nieznaną, ale moja w tym głowa, by to zmienić! Zamierzam conieco napisać o tym, zachęcić! Czy zatem powinienem czuć się niemoralnym? Że dzięki zrobieniu kopii rośnie coś nowego? Podobnie z Szostakowiczem. W moich zbiorach zajmuje On jakieś 15 %, koło 120 płytek. Połowa z nich pochodzi z przegrywu, ale dzięki temu mam pogląd na to, jakie są horyzonty tej muzyki, mogę sięgnąć do tego wielokrotnie, porównać, wgłębić się bez wydawania fortuny. Dla mnie nie jest to wyłącznie rozrywka, lecz część życia. Podobnie, jak sądzę, dla przemkowej. Uważam - z całą mocą - że wymiana informacji służy rozwojowi i twórczości, a sami autorzy nic na tym nie stracą. Bo chodzi o wzbogacanie spuścizny kulturowej. Oczywiście w rozsądnych granicach (nie dla własnej i nielegalnej korzyści majątkowej). Dlatego popieram podatek wliczony w cenę nośników do nagrywania. Jest to kapitalne rozwiązanie - skoro i tak SIĘ PRZEGRYWA (no tak jest, no i cóż...), to czemuż nie miałoby być to legalne? Czemu straszyć nagonkami na piractwo, które i tak kwitnie, i płakać nad losem niedofinansownych artystów, zamiast wprowadzić coś sensownego? Martwe prawo to żadne prawo. Za to nie sądzę, by doliczenie 5 - 10 groszy za pusty nośnik a konto praw autorskich (jakichkolwiek!) zabolało strasznie mocno odbiorców. To samo, jeżeli chodzi o xero. Mała suma w zwielokrotnieniu da wspaniałe wyniki, ale cóż - pewnie się to upolityczni - kak w Polsze )) a Odpowiedz Link Zgłoś
apfelbaum Re: d moll 07.05.06, 07:51 Post Scr. - nie byłbym w stanie napisać pewnej publikacji bez możliwości kopiowania - pisanie musiało by trwać kilka lat, to w naszych czasach dyskwalifikujące. Odpowiedz Link Zgłoś
bwv1004 Re: d moll 07.05.06, 17:53 ups odpowiedź na moralność wyżej - jak zwykle porozgałęziona struktura wątku na forum gazetowym przerosła pojemność mojego mózgu i odpowiedziałem gdzie nie trzeba... Odpowiedz Link Zgłoś
littlun1 Re: e moll czy f moll ? 03.05.06, 15:44 I tak oto chopin dobrowadza do sprzeczek . Prosze nie kloccie sie Odpowiedz Link Zgłoś
bwv1004 Re: e moll czy f moll ? 03.05.06, 15:49 Bo Chopin to kiepski kompozytor był, stąd sprzeczki Odpowiedz Link Zgłoś
quasthoff Re: e moll czy f moll ? 03.05.06, 16:57 No, z tym stwierdzeniem to już się nie zgodzę. Absolutnie. Odpowiedz Link Zgłoś
dwakretki Re: e moll czy f moll ? 04.05.06, 01:27 quasthoff napisał: > No, z tym stwierdzeniem to już się nie zgodzę. Absolutnie. ale koncerty to mu takie sobie wyszły Odpowiedz Link Zgłoś
przemkowa.b Re: e moll czy f moll ? 04.05.06, 11:04 Ja nie uważam że Chopin był kiepskim kompozytorem On tylko kiepsko instrumentował Jeśliby był kompozytorem wylącznie utworów fortepianowych, uważałabym go za geniusza Odpowiedz Link Zgłoś
bwv1004 Re: e moll czy f moll ? 04.05.06, 15:27 Coś w tym jest. Jak słucham Chopina fortepianowego, to czuję, że coś w tym jest, tylko to nie moja bajka. Jak słyszę chopinowską orkiestrę, to zęby mi same zgrzytają jakie to toporne. Odpowiedz Link Zgłoś
zamek Re: e moll czy f moll ? 04.05.06, 16:13 Chopin zdaje się instrumentował całkiem nieźle, tylko mu tę instrumentację Fitelberg źle poprawił Inna rzecz, że Chopin nie lubił pisać na orkiestrę. Odpowiedz Link Zgłoś
j1850ej.reszke Re: e moll czy f moll ? 04.05.06, 17:39 Owszem,zgodzę się,że orkiestra to dla Chopina był drugi plan.Nie wyszedł w warstwie orkiestrowej ponad zazwyczaj wówczas pisane tło,dla wspaniale,wirtuozowsko potraktowanego fortepianu. Cóż,szkoda. I to ogólnie znane fakty dla wszystkich,że ograniczył się prawie wyłacznie do fortepianu,bo czuł,iz to wlasnie jest jego świat. Pisać jednak wprost,ze był złym kompozytorem /patrz wyżej bmv1004 / to doprawdy uważam grubo za dużo!!! Od niedawna zaglądam do tego bardzo ciekawego forum,więc jako prawie nowicjusz tutaj nie bedę używał dodatkowych przymiotników. Ostatnio była jakaś inna wersja,teraz nie przypominam sobie,czy to własnie Fitelberga,czy jeszcze inna. Odpowiedz Link Zgłoś
apfelbaum Re: e moll czy f moll ? 05.05.06, 00:03 De gustibus... Nie porownujmy pomidorowki z pierogami, blagam Odpowiedz Link Zgłoś
apfelbaum Re: e moll czy f moll ? 05.05.06, 00:05 Jeszcze jedno - wciskano mi przez lata podobne opinie, ze instrumentacja u Chopina w koncertach jest niedobra, a przeciez tak funkcjonalna. Poza tym - czy o instrumentacje tu idzie? Nie ma co walczyc na nie swoje kopie ... ) Odpowiedz Link Zgłoś
apfelbaum Re: e moll czy f moll ? 04.05.06, 23:58 ojoj, kurcze, obiecalem sobie, ale nie moge: )))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
apfelbaum Re: e moll czy f moll ? 05.05.06, 00:01 Na poważnie - nie na co dzień spotyka się taką integrację elementów formy, melodyki, harmonii i chwytów fortepianowych, tak czuję, dość wyraźnie. Nie widzę kiepścizny, reaguję śmiechem na dosadne opinie, ale to oczywiście nie chęć dewaluacji adwersarza. pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
bwv1004 Re: e moll czy f moll ? 05.05.06, 04:44 > Na poważnie - nie na co dzień spotyka się taką integrację elementów formy, > melodyki, harmonii i chwytów fortepianowych, tak czuję, dość wyraźnie. Rozumiem, że w koncertach Chopina właśnie (upewniam się, bo watek się nam porozgałęział). Ja właśnie mam z tym problem, że nie czuję w nich w ogóle integracji. Tak jak pisałem, czysty fortepian FCh do mnie nie trafia, ale chyba jakoś wyczuwam kunszt, oryginalność, zręczność. Koncerty zawsze na mnie sprawiały wrażenie niezłego fortepianu nieudolnie i na siłę poobklejanego orkiestrą. A co sam Chopin uważał na temat koncertów? Czy ktoś oczytany może to przybliżyć? Bo chyba po dwudziestce porzucił orkiestrę, prawda? Więc może sądził, że mu to nie idzie? Odpowiedz Link Zgłoś
apfelbaum Re: e moll czy f moll ? 05.05.06, 17:36 Być może forma koncertu nie odpowiadała Chopinowi jako w jego czasach zbyt "okutana" schematem bądź konwencją. Ponadto rozpisywanie myśli muzycznej na orkiestrę jest pracochłonne, a czasem rozrzedza ideę, to mogło zniechęcić FC - kompozytora skondensowanego w ekspresji, dla mnie genialnego - w piękny tajemniczy sposób Pozdrawiam serdecznie! Odpowiedz Link Zgłoś
abacaba Re: e moll czy f moll ? 05.05.06, 23:59 Kiepskim kompozytorem nie był. Kiepska jest większość wykonawców jego utworów i stąd tak opinia o Chopinie-kompozytorze. Odpowiedz Link Zgłoś
zamek a ja Was wszystkich pogodzę 06.05.06, 00:31 I e-moll, i f-moll. Bo na obu tak naprawdę uczyłem się komponować. Siedziałem sobie w którymś pulpicie altówek szkolnej orkiestry, grałem wpisane przez Ficia w moją partię funty i dziwowałem się, czemuż to fisis, które akurat mam w partii, tak ciekawie brzmi i jaką ważną (haha ) w danej chwili pełni rolę. Uszy otwierały mi się na przesmaczne chopinowskie harmonie, łowiły przesunięcia, paralelizmy... to wszystko, co teraz sam tak lubię pisać, z czego tak chętnie, choć oczywiście na własny, już nie chopinowski strój, korzystam I zapewne od tego czasu pojawiła się w moim postrzeganiu koncertów Chopina dziwaczna właściwość, irracjonalna i niewytłumaczalna. Otóż dla mnie te koncerty egzystują jak gdyby poza ramami gatunku: są koncerty fortepianowe i są koncerty fortepianowe Chopina. Nie pytajcie, czemu, bo nie jestem w stanie Wam wyjaśnić. To kwestia jakiegoś szóstego zmysłu Pozdrawiam wszystkich zainteresowanych. Odpowiedz Link Zgłoś
a000000 Re: a ja Was wszystkich pogodzę 06.05.06, 10:48 zamek napisał: Otóż dla mnie te koncerty > egzystują jak gdyby poza ramami gatunku: są koncerty fortepianowe i są koncerty > fortepianowe Chopina. Nie pytajcie, czemu, bo nie jestem w stanie Wam wyjaśnić. > To kwestia jakiegoś szóstego zmysłu ZGADZA SIĘ!!! Chopin to geniusz i nie da się wtłoczyć w żadne "naukowe" ramki. Tak samo zresztą Mozart czy Bach. To są wartości same w sobie, niepowtarzalne i jedyne, odrębne gatunki. A czyż mazurki nie są kompletnie odmienne od pozostałej masy twórczej innych kompozytorów? A walce? A całokształt???? Zgadzam się, że nie ma brzydkich utwórów Chopina - są brzydkie wykonania. Chopin jest pozornie dość łatwy, ale naprawdę szalenie trudny gdyż treść formę przerasta, a do odczytania treści DUCH mocarza potrzebny jest. Nie każdy pianista dysponuje duchem, niestety. A to romantyzm jest, panie dziejku, i czucie i wiara, a nie starca szkiełko i oko....może dlatego utwory z ram wyłażą i niesfornie brykają..... Na gigantyczną technikę należy nałożyć polne kwiaty, ulotny zapach, smutek czy radość.... A jaka to umiejętność rzadka widać na konkursach. Co z tego, że technika poraża, gdy utwór drętwy jest. Wczoraj Japonka grała w TV sonatę b-moll. Wydawałoby się komu niemożliwym, ale nie było legata. Był pedał. Technikę miała conajmniej komputera, każdy dźwięk trafiony w tempie szaleńca, ale duch smętnie płakał w kąciku. Robię sobie taką zabawę hehehe. Otwieram (na pulpicie kompa) preludia w wykonaniu Argerich i Pogorelicha. I kolejno odlicz - porównuję. NIE DA SIĘ - jakby inne utwóry. Zawrót głowy. Konkluzja czyli podsumowanie: Chopin wielkim kompozytorem jest i basta! Odpowiedz Link Zgłoś
littlun1 Re: e moll czy f moll ? 06.05.06, 08:17 Musze tez wtrącic pare zdan o chopinie . Pomijając juz aspekty wykonawcze ktore jak sie domyslam przysparzaja muzykom zawrotu glowy , chcialbym zaznaczyc że to co podoba mi sie w chopinie to to w jaki sposob okreslal on emocje . kazdy jego twor ma odrębne zabarwienie emocjonalne i chyba naduzyciem bylo by okreslenie chopina jako nadwrazliwego melancholika . Wezmy np. jego etiudy , w jednej z nich wykrylem pewien rodzaj wisielczosci wręcz sarkazmu . Poza tym jak zauwazylem swoim niemuzycznym drutem odbiorczym kazdy motyw ognisty natychmiast jest schladzany co nasuwa mi na mysl moje lekcje z malarstwa gdzie uczono mnie kontrastowac barwy zimne z cieplymi co powoduje ogromna nosnosc produktu sztuki . Chopin zaimpregnowal setki roznych stanow emocjonalnych i jako jeszcze początkujący sluchacz wzbogacilem sie o te nowa , po czym nauczylem sie je dostrzegac w zyciu codziennym wiec dla mnie chopin mial takze walory edukacyjne . Broncie panie boze - nie jestem melancholikiem , najczesciej slucham klasycyzmu ,ale jesli potrzebuje przezyc typowo męskie emocje to zasiadam na fotelu przy chopinie a jak sie potem okazuje nie moge usiedziec i chodze od sciany do sciany . ale to wszystko chyba przez to ze nie jestem muzykiem .Natomiast jesli chodzi o jego koncerty to slucham bardzo rzadko najczesciej sa to preludia etiudy dwa imprompta a jak mam naprawde swietny nastroj to poprostu walce scherzami tez nie gardze . Na koniec taka mysl jeszcze - gdyby to bylo forum francuskie chopiny bylby wystawiany na piedestal toz to przeciez francuz polskiego pochodzenia jak przeczytalem w pewnej "szacownej " encyklopedii pozdrawiam Was! Odpowiedz Link Zgłoś
kathy83 Re: e moll czy f moll ? 09.05.06, 16:17 Chyba polski kompozytor francuskiego pochodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
littlun1 fracuski kompozytor polskiego pochodzenia 10.05.06, 10:59 tak czytalem w pewnej encyklopedii . acha i jedno zdanie na temat tego tekstu nietzschego , napisales ze kojarzy ci sie z gondolami itp . natomiast nietzsche mial na mysli nie to ze kojarzy mu sie z brudnym portem tylko z chwila blogoslawiona brudnego portu co nadaje głębii temu przemysleniu i nadaje zowe znaczenie barkaroli chopina tez dwupoziomowe . Odpowiedz Link Zgłoś
dobiasz Re: e moll czy f moll ? 10.05.06, 14:53 > Chyba polski kompozytor francuskiego pochodzenia. Na pewnym forum czytałem podobną dyskusję n/t Polańskiego. Ktoś wielce się uniósł, że w niemieckim sklepie Polański był opisany jako francuski reżyser polskiego pochodzenia. Och, jakie tam argumenty padały w obronie polskości Polańskiego... urodzonego w Paryżu, a z pochodzenia... Żyda A Mahler to jakim kompozytorem jakiego pochodzenia był? Nie szkoda czasu na takie rebusy? Odpowiedz Link Zgłoś
bwv1004 Re: e moll czy f moll ? 10.05.06, 14:59 Zawsze można jeszcze pokłócic się o narodowość Kopernika - tu dopiero są możliwości A wracając do Chopina - tu chyba trudno jest o wątpliwości (jeśli ktoś w ogóle ma ochotę wnikac) - z tymi jego wszystkimi mazurkami. Odpowiedz Link Zgłoś
dobiasz Re: e moll czy f moll ? 10.05.06, 16:07 bwv1004 napisał: > A wracając do Chopina - tu chyba trudno jest o wątpliwości (jeśli ktoś w ogóle > ma ochotę wnikac) - z tymi jego wszystkimi mazurkami. Ja jestem coraz mniej przekonany do jednoznaczności tego rozstrzygnięcia (chociaż kiedyś byłem). IMHO Chopin to jest kompozytor tej ligi, do której takie etykietki już zwyczajnie nie pasują, tak jak do Bacha, Beethovena czy Mozarta. Można wskazywać na różne wpływy w ich twórczości, ale oni sami wystają ponad tego typu klasyfikacje. Polskim kompozytorem to był Moniuszko, Chopin to po prostu kompozytor światowy ;-P Odpowiedz Link Zgłoś
apfelbaum Re: e moll czy f moll ? 11.05.06, 07:55 Rozważania nt narodowości są dla mnie jałowe, jeśli to nie określa proweniencji twórczości. Nie obchodzi mnie, czy Kopernik był Polakiem, czy Niemcem (choć jestem przekonany, że na co dzień mówił po niemiecku, jak normalni mieszczanie w pruskich miastach, niezależnie od panującego władcy. Tak też - jak sądzę - mogło być i w Krakowie). Nie obchodzi mnie, że Roman Polański nazywa się Rajmund Liebling, co wyjawia Roma Ligocka, a i też sam reżyser w swojej autobiografii. Z kolei Janacek mial na punkcie narodowosci i języka swoistego fioła, skoro porzucił żonę - Niemkę - z takiego oto powodu, że odmawiała mówienia po czesku w domu. Jestem przekonany, że Chopin wiecej słów wypowiedział po francusku niż po polsku, ale jakie to ma znaczenie? Za to dla polskiej kultury jest to znaczenie fundamentalne, nie z powodu mazurków czy polonezów - ale jak ten człowiek potrafił wydobyć potencjał folkloru! A czy był kompozytorem kiepskim, jak tu ktoś stwierdził? Zawsze tak można powiedzieć, nasze sądy jakkolwiek świadczą o nas, na szczęście można zobaczyć wtedy, komu warto coś tłumaczyć, komu nie. Z całym szacunkiem a Odpowiedz Link Zgłoś
apfelbaum Re: e moll czy f moll ? 11.05.06, 08:00 Oczywiście galopada apfelbauma - znaczenie Chopina dla polskiej kultury leży znacznie dalej niż ten ograny folklor - chodzi o formę i przekaz, genialny. Odpowiedz Link Zgłoś
dobiasz Re: e moll czy f moll ? 11.05.06, 09:31 apfelbaum napisał: > znaczenie Chopina dla polskiej kultury leży > znacznie dalej niż ten ograny folklor - chodzi o formę i przekaz, genialny. Znaczenie Chopina dla kultury w ogóle Odpowiedz Link Zgłoś
kathy83 Re: e moll czy f moll ? 11.05.06, 15:29 Apfelbaum - Chopin nigdy nie nauczył się do końca dobrze francuskiego, robił błędy. Prócz pani Sand trzymał się naszej Wielkiej Emigracji. Odpowiedz Link Zgłoś
apfelbaum Re: e moll czy f moll ? 11.05.06, 18:18 Dobrze wiedzieć, bo w sumie żyje się mitami Dzięki! Odpowiedz Link Zgłoś
bwv1004 Re: e moll czy f moll ? 11.05.06, 15:41 > A czy był kompozytorem kiepskim, jak tu ktoś stwierdził? Zawsze tak można > powiedzieć, nasze sądy jakkolwiek świadczą o nas, na szczęście można zobaczyć > wtedy, komu warto coś tłumaczyć, komu nie. Tam był uśmieszek!!! Bardzo proszę już po mnie nie jeździc za słowo kiepski! Gdzie indziej (nie raz) w tym wątku napisałem, że chociaż estetyka Chopina do mnie nie trafia, to gdy uprawia czysty fortepian wyczuwam dobrą, oryginalną muzykę. Tylko orkiestry w koncertach zgrzytam! Odpowiedz Link Zgłoś
apfelbaum Re: e moll czy f moll ? 11.05.06, 18:21 bwv, sądząc po Twoich postach, jesteś melomanem wytrawnym, uśmieszek dostrzegłem, jakakolwiek uszczypliwość skierowana była do pewnych indywiduów, może niekoniecznie na forum. Przepraszam, czasem przedostają się tutaj pewne emocje z realu Serdeczności Odpowiedz Link Zgłoś
bwv1004 Re: e moll czy f moll ? 11.05.06, 19:22 Dzięki za wyjaśnienie, pozdrawiam serdecznie. (ja bym się wytrawnym nie nazwał, mowiąc szczerze) Odpowiedz Link Zgłoś
dobiasz Re: e moll czy f moll ? 11.05.06, 19:57 > ja bym się wytrawnym nie nazwał, > mowiąc szczerze To może chociaż halbtrocken? )) Odpowiedz Link Zgłoś
littlun1 tekst f. nietzschego o barkaroli 06.05.06, 13:04 "Niemal wszystkie stany i warunki życia posiadają chwile blogoslawioną .Dobrzy artysci umieja ja wylowic . Taki moment posiada nawet życie na wybrzezu portowym ,tak nudne , brudne, niezdrowe , uplywające w sasiedztwie najbardziej halasliwego i najbardziej chciwego motłochu .- Tę chwilę blogoslawioną Chopin w takie zaklął dzwieki Barkarolą , że nawet bogów chwytac by mogla pokusa ,aby dlugie wieczory letnie przelezec w lodzi" Tekst z ksiązki " Wędrowiec i jego cien" Odpowiedz Link Zgłoś
abacaba Re: tekst f. nietzschego o barkaroli 07.05.06, 00:09 Ciekawe, ciekawe. Mnie się Barkarola kojarzy raczej z Wenecją i gondolami, niż z hałaśliwym portem. Odpowiedz Link Zgłoś
littlun1 Re: e moll czy f moll ? 11.05.06, 19:06 no nalezy jeszcze dodac ze chopin czerpal z mickieicza , mogl przeciez korzystac z literatury francuskiej skoro taki z niego francuz . z reszta czy to wazne ? wazne ze mam wszystkie jego utwory w plytotece i kupe przeczytanych ksiązek .chopin bal sie smierci ,gdyby wiedzial jakich ma teraz odbiorcow jeszcze za swojego zycia ( wiem byl popularny jako istota zywa)to pewnie traktowalby ja z przymruzeniem oka .hmmm a moze sztuka nie ma mocy przelamywania pozagrobowych trosk?? Odpowiedz Link Zgłoś
kathy83 Re: e moll czy f moll ? 11.05.06, 19:36 A właśnie, zastanawia mnie stosunek Frycka do polskiej literatury romantycznej, tj. jakie były np . jego stosunki z niejakim Adasiem Mickiewiczem, a zwłaszcza jaki był jego stosunek do mesjanistycznych szaleństw polskiej emigracji. Czy ktoś się może orientuje? Wiem tyle, że bywał na wykładach Wieszcza z panią Sand, ale to tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
littlun1 Re: e moll czy f moll ? 13.05.06, 10:48 hmmm... czyli jednak ten nasz Frycek nie jest taki zly . Ja sam maluje i zainspirowany wlasnie paradoksalnie koncertem f moll namalowalem obrazek oddający klimat tego dziela . Mam tez obraz mozartowski i beethovenowski. Niedlugo bede mial stronke to podam linka ale jak ktos jest zainteresowany jaki muzyka moze miec wplyw na inne dziedziny sztuki to moge wyslac na maila zainteresowanym. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
littlun1 Re: e moll czy f moll ? 14.05.06, 19:39 wlasnie przypomnialem sobie o sonacie chopina g-moll z wiolonczelą , moim zdaniem fortepian z nią zazębiają sie tak genialnie jak kolory w obrazach klee Odpowiedz Link Zgłoś
rondo77 Re: e moll czy f moll ? 20.05.06, 14:50 A ja na temat:mając 15 lat myślałam,że nie ma nic nad f mol i nie mogłam strawić opery,dziś,mając cztery razy tyle wolę zdecydowanie e mol a piękny głos w równie pięknej arii przyprawia mnie o gęsią skórę.Widać laika,co? Odpowiedz Link Zgłoś