Dodaj do ulubionych

Nieco niedoceniane płyty solowe

06.01.03, 18:03
Już kiedyś pisaliśmy o podobnych tematach, ale pewne sprawy są co najmniej
nurtujące...
Obserwuj wątek
    • cze67 Re: Nieco niedoceniane p?yty solowe 06.01.03, 18:04
      vulture napisa?:
      Tylko omin´my od razu The Beatles... zbyt oczywisty wybór smile

      Eeeee, to mnie sie nic nie kojarzy.
      • vulture Re: Nieco niedoceniane p?yty solowe 06.01.03, 18:08
        Pomyśl, Cze, wierzę w Ciebie... smile)))
        • cze67 Re: Nieco niedoceniane p?yty solowe 06.01.03, 18:10
          Eeeeeeee, ja zaraz do domu ide, nie chce mi sie...
          • cze67 Re: Nieco niedoceniane p?yty solowe 06.01.03, 18:35
            No dobra, bardzo podobaja mi sie solowe projekty Lisy Gerard i Brendana Perry.
            Moze dlatego, ze nie odbiegaja zbyt od tego co robili w Dead Can Dance...
            • cze67 Re: Nieco niedoceniane p?yty solowe 06.01.03, 18:39
              Wspanialy jest takze Workbook Boba Moulda, ale on chyba byl nawet doceniony (a
              juz na pewno przez fanow Husker Du).
              • cze67 Re: Nieco niedoceniane p?yty solowe 06.01.03, 18:41
                A Big Audio Dynamite Micka Jonesa? Pierwsza plyta - palce lizac.
                (Ale mi sie przypomina! Juz przestaje...)
                • vulture Re: Nieco niedoceniane płyty solowe 06.01.03, 18:54
                  Widzisz? Jak chcesz, to potrafisz...
            • Gość: Jack Re: Nieco niedoceniane p?yty solowe IP: *.stansat.pl / *.gazeta.pl 06.01.03, 19:05
              cze67 napisał:

              > No dobra, bardzo podobaja mi sie solowe projekty Lisy Gerard i Brendana
              Perry.
              > Moze dlatego, ze nie odbiegaja zbyt od tego co robili w Dead Can Dance...

              To nienajlepszy przykład bo DCD nie istnieją ...
              Właściwie tak samo można by napisac że Bjork gra lepiej niz z Sugarcubes...
              • cze67 Re: Nieco niedoceniane p?yty solowe 06.01.03, 19:07
                Gos´c´ portalu: Jack napisa?(a):

                > W?as´ciwie tak samo moz˙na by napisac z˙e Bjork gra lepiej niz z
                Sugarcubes...

                A mnie sie Sugarcubes bardziej podoba...
    • Gość: As Re: Nieco niedoceniane płyty solowe IP: *.vline.pl / 172.16.1.* / *.vline.pl 06.01.03, 19:24
      Solowa płyta Jima Martina "Milk And Blood" nagrana parę lat po jego odejściu
      (czytaj wyrzuceniu) z Faith No More. To naprawdę fajny, interesujący album.
      Jeśli ktoś lubi solidną przyciężkawą, mocno gitarową muzykę z niebanalnymi
      pomysłami - polecam. Jedyną wadą tej płyty jest to ze Jim oprócz gry na gitarze
      (w czym jest bardzo dobry) na tej płycie również śpiewa, a głos ma dosyć
      rachityczny i wymoczkowaty.
    • martolka Re: Nieco niedoceniane płyty solowe 06.01.03, 19:25
      Ale czy chodzi o 'skok w bok' od działalności w zespole, czy w ogóle odejście?
      Bo wymieniliście i takie i takie... Chyba to pierwsze raczej.
      Lubię Beth Gibbons "Out of Season" (bez Portishead).
      Podpisuję się też pod Andersonem bez Yes - za to z Vangelisem, i śmiem
      wspomnieć o Collinsie bez Genesis.
      • Gość: As Re: Nieco niedoceniane płyty solowe IP: *.vline.pl / 172.16.1.* / *.vline.pl 06.01.03, 19:38
        Faktycznie, nieuważnie przeczytałem tekst Vultura i płyta którą wymieniłem nie
        klasyfikuje się. Za kłopot przepraszam smile
        • martolka dla mnie no problem (n/txt) :-)) 06.01.03, 20:21
          • ihopeyouwilllikeme Re: dla mnie no problem (n/txt) :-)) 09.01.03, 16:00

    • gregkor Re: Nieco niedoceniane płyty solowe 09.01.03, 16:07
      Ja dodałbym jeszcze Jona Lorda, Erica Burdona........no i Limahla z Kajagoogoo
      oczywiście....smile
      • Gość: Lukasz Re: Nieco niedoceniane płyty solowe IP: *.humangenetik-med.Uni-Goettingen.de 09.01.03, 16:54
        To record only water for ten days Johna Frusciante podoba mi sie bardziej od
        ostatniej plyty Red hotow, na przyklad.
        • Gość: qwerty Re: Nieco niedoceniane płyty solowe IP: *.wroc.zigzag.pl 09.01.03, 23:02
          Gość portalu: Lukasz napisał(a):

          > To record only water for ten days Johna Frusciante podoba mi sie bardziej od
          > ostatniej plyty Red hotow, na przyklad.
          podpisuje sie obiema rencami, od siebie dodam "12 bar blues" scotta weilanda,
          na codzien wokalisty stone temple pilots
    • Gość: Dżozef Re: Chris Squire- Fish Out Of Water IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 10.01.03, 23:44
      Płyta wymieniona w tytule nie jest nieco niedoceniona, ona jest cholernie
      niedoceniona.


      Płytę znają chyba tylko najwięksi fani Yes. Chris zebrał wspaniały zespół na tę
      płytę. Obok niego można usłyszeć jednego z najlepszych perkusistów w historii
      rocka i jazzu- Billa Bruforda. Na organach pogrywa sobie Patrick Moraz (BTW
      jeżeli piszemy o niedocenianiu, bardzo niedoceniany muzyk) znany m.in. z Yes,
      Mainhorse, czy też Refugee. W jednym utworze możemy usłyszeć też Mela Collinsa
      m.in. z King Crimson.Wyliczankę zakończę na Jimmim Hastingsie (m.in. Caravan).
      Płyta zawiera wspaniałe rozbudowane kompozycje. Płyta została nagrana z
      orkietrą symfoniczną, która nie jest tylko dodatkiem w tle, ale jest "jednym z
      członków zespołu". Jednym słowem: Rewelacyjna Płyta. Można ją stawiać na równi
      z najlepszymi dokonaniami Yes (no może trochę przesadziłem, ale niewiele jej
      brakuje do tych najlepszych płyt Yes [brakuje przede wszystkim głosu Jona]). Na
      pewno płyta jest lepsza od kompletnych dyskografii kilku zespołów z tzw. Górnej
      półki art-rocka. Nie zamierzam pisać jakich zespołów, bo polecą na mnie gromy
      krytyki ze strony fanów tych zespołów. (Dla ułatwienia dodam że nie chodzi
      tutaj ani o Genesis, King Crimson, EL&P, VdGG, Procol Harum, Focus,
      Caravan,Camel, PMF, TD, SBB, Jethro Tull, GG, Hawkwind, Moody Blues, więc już
      chyba wieciewink

      Pozdrawiam!
      Yesfan
      • vulture Re: Chris Squire- Fish Out Of Water 11.01.03, 06:52
        Zgadzam się z przedmówcą, choć płyty, niestety, nie posiadam (miałem kiedyś na
        kasecie, acz ta była uprzejma się wciągnąć). Rzeczywiście, gdyby wstawić wokale
        Andersona, wyszłaby całkiem fajna płyta Yes. Na kasecie video "Yesstory" jest
        nawet fragment teledysku Chrisa Squire'a (szkoda, że zaledwie parę swkund).
        Oczywiście, płyta jest nieosiągalna, bo w sklepach muzycznych musi być miejsce
        na limitowane edycje albumów Kylie i Whitney.
        • Gość: Dżozef Re: Chris Squire- Fish Out Of Water IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 11.01.03, 11:10
          vulture napisał:


          > Oczywiście, płyta jest nieosiągalna, bo w sklepach muzycznych musi być
          miejsce
          > na limitowane edycje albumów Kylie i Whitney.


          Hmm... Ja tę płytę zakupiłem ok. 2 lata temu w sklepie internetowym vivid za
          cenę 32 złotych.
          Dziś sprawdziłem w kilku polskich sklepach netowych i większość ma tę pozycję
          na składzie za cenę ok. 44 zł. Problemu z jej nabyciem raczej nie ma.

          Pozdr!
          • vulture Re: Chris Squire- Fish Out Of Water 11.01.03, 17:45
            No tak, w necie nie robię zakupów, więc nie spojrzałem. Myślałem o sklepach
            tradycyjnych- dzięki za info, pozdrawiam.
      • Gość: Relayer Re: Chris Squire- Fish Out Of Water IP: *.ceti.pl 18.01.03, 00:38
        Gość portalu: Dżozef napisał(a):

        > Płyta wymieniona w tytule nie jest nieco niedoceniona, ona jest cholernie
        > niedoceniona.

        Moge sie podpisać rekami i nogami.

        > z najlepszymi dokonaniami Yes (no może trochę przesadziłem, ale niewiele jej
        > brakuje do tych najlepszych płyt Yes [brakuje przede wszystkim głosu Jona]).

        No tak, ale parallels z GFTO jest kompozycja ktora miala pierwotnie znalezc sie
        na Fish Out Of Water
    • dziewczyna_mickiewicza Re: Nieco niedoceniane płyty solowe 11.01.03, 22:29
      w sumie to nic nowego chyba nie napiszę, ale co mi tam, pomęczę was jeszcze
      trochęwink
      marti pellow "smile" (wokalista nieistniejącego już niestety zespołu wet wet
      wet) - płyta wybitnie nie doceniona, przynajmniej, z tego, co się orientuję, w
      polsce.
      pozdrowienia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka