ugugunana
08.01.03, 11:54
Witam everybody!
Na poczatek rozrzucę korale wspomnień... *-)
Pamiętam jak dziś - gdzieś w drugiej połowie pierwszej połowy lat
osiemdziesiątych stwierdziłem, iż jedynym (no może lekka przesada) ówczesnym
gatunkiem muzycznym wnoszącym coś nowego, ciągle ewoluującym oraz "grającym"
na moich emocjach jest metal i przeróżne jego odmiany... Zaliczałem kolejne
ekipy, trwając w powyższym przekonaniu mniej więcej do 1991 roku... Wtedy to
Metallica miała już za sobą "A.J.F.A...", Slayer "South of Heaven", Ironi "7-
th son...", których to każde z osobna przeskoczyć nie mogą do dziś, nowa
fala skandynawskiego growlingowania zaczęła się kisić w sosie własnym -
nowatorskie próby Paradise Lost nie do końca mnie przekonywały...
Stwierdziłem, że nihil novi nikt już nie wymyśli - raczej stawałem się
świadkiem regresu mojego ukochanego gatunku... Nie chciałem w tym
uczestniczyć i cofnąłem się (KLIK!)w czasie do lat
sześćdziesiątych/siedemdziesiątych (oj wtedy się działo w muzyce, się
działo) - surfowałem wesoło po bluesie, rocku, psychodelii, jazzie...
Zwątpiłem w nowoczesne, plastikowe i dopieszczone produkcje... Owszem
starałem się wyłapywać perełki, jednak było ich jak na lekarstwo a i te
czerpały garściami z pomysłów na muzykę z przełomu lat 60/70...
Wczoraj błądząc po MM zauważyłem zainstalowaną na słupie odsłuchowym
ostatnią płytkę koncertową zacnej i znanej mi z początków swojej
działalności formacji Therion... Chwilkę się wahałem, lecz w końcu
pomyślałem coś w rodzaju: "Wspomnę sobie stare czasy i przy okazji zobaczę
jak grają dziś metal"... Stanąłem założyłem słuchawki i (ODKLIK!)...
przesłuchałem płytkę (a w zasadzie dwie) prawie od początku do końca...
Mocny, rasowy wokal, pięknie tnące tudzież cudownie łagodne gitary,
pulsujący gdzieś w moich trzewiach bass, fajne klimatyczne (ach ta moja
miłość do orientalnych motywów) plamy klawiszowe, nieziemskie chóry...
Ludzie, to mnie ruszyło jak od dawna nic - no może Porcupine Tree i Ich
Troje...*-)
Czy Therion to wyjątek? Polećcie mi proszę coś ciekawego z ostatnich dokonań
metalowych - Jasiek do tablicy! *-)... Od razu nadmieniam, iż twórczość
niejakiego Behemotha, której posłuchałem później siłą rozpędu mnie nie
urzekła - stare zgrane łupu cupu, słyszane przeze mnie już dawno, dawno
temu... Pragnę NOWYCH, silnych doznań muzycznych! *-)
Hail to You! Ugu.....