Dodaj do ulubionych

Czuję się winny

23.06.06, 18:44
Czyli: jakie wina są strawne i nie wywołają torsji podczas romantycznej
kolacji, ktokolwiek by nie siedział naprzeciwko, a jakie nadają się co
najwyżej do doprawienia sosu i też nie zawsze.
Tja. Poproszę wszystkich, nie tylko ekspertów (mamy tu takich?) o wypowiedzi,
raporty i doświadczenia. Poruszajmy się najlepiej w miarę rozsądnym
przedziale cenowym (do 50 zł?), w którym naciąć się jest łatwo.
Moje typy ignoranta (dotyczące półwytrawnych i wytrawnych, bo takie lubię i
piję) są as follows.

czerwone:
+ argentyńskie Intis (ok. 20 zł); bardzo przyjemny smak (owoce leśne?) i miły
dla oka krwistoczerwony kolor
- kalifornijskie Carlo Rossi Red (ok. 21 zł); rozpacz w kratę, lekki posmak
zgnilizny moralnej

białe:
+ rieslingi Michael Schneider (ok. 18 zł) i Peter Mertes (ok. 14 zł); bardzo
świeże, lekkie, świetnie wpływają na humor wink ten pierwszy trochę cytrynowy,
przez co mniej go lubię, ale moja dziewczyna ma na odwrót
- francuskie Fleur Saint Jean (ok. 19 zł); może się zasugerowałem nazwą, ale
smakowało jaśminem, jakby ktoś dolał wody toaletowej
Obserwuj wątek
    • jarecki32 Re: Czuję się winny 23.06.06, 19:28
      polecam

      australijskie Shiraz Yellow Tale (znakomite i niedrogie czerwone wino)
      kaliforniskie Shiraz Delicato
      wloskie Primitivo Salento Pasqua
      wloskie Primitivo Mesi
      australijskie Shiraz/Grenache Rosemount Estate
      bialych pije niewiele ale generalnie australijskie Chardoney sa godne polecenia

      troche sie znam bo od dobrych 20 lat pije sobie 2 kielichy czerwonego dziennie
    • mallina Re: Czuję się winny 23.06.06, 22:30
      jak wroce do domu, to Ci podam konkrety, bo mam spory zapas roznych francuskich
      i wloskich okazow w piwnicy, a i niemieckich jest wiele udanych i z tego co
      wiem w PL da sie je rowniez kupic
    • glebogryzarka1 hey you, don't drink that, drink this 07.02.07, 14:34
      odświeżam, bo chciałem polecić dwie kapitalne pozycje:

      Martínez Bujanda, Finca Antigua Crianza, 2003
      czerwone, wytrawne, ciężkie aż się stół ugina. bardzo aromatyczne, w smaku
      głównie owoce leśne i wiśnie, trochę nawet jakby dymu z jałowca. zero piwnicy,
      zero beczki. genialne. na miejscu kosztuje jakieś 7 euro, u nas trzeba liczyć
      powyżej 50 zyli, ale warto jak cholera.

      Royal Tokaji Wine Company, Tokaji Aszu Blue Label 5 puttonyos, 1999
      na specjalne okazje (w Warszawie płacisz 120 złotych), ja zdecydowałem się
      przypodobać za jego pomocą przyszłym teściom podczas oświadczyn wink. smak i
      aromat nieopisywalne, coś jak suszone morele trochę, ale mocniejsze, głębsze.
      ogromna przyjemność w każdym razie. ciemnobursztynowy, piękny kolor. winiarski
      odpowiednik XIX-wiecznego kredensu z szybkami z ręcznie rżniętego kryształu.
      rozumiecie o co chodzi. jedyna wada taka, że jest zaskakująco jednorodne.
      miłośnikom kalejdoskopu smaków poleciłbym raczej kontrowersyjne Aszu Henye 3
      puttonyos z 2000, w zbliżonej cenie.

      z dobrych piłem jeszcze fajne zielone (czyli, jeśli się nie mylę, bardzo młode
      i bardzo niskocukrowe białe) portugalskie, nazywało się to chyba Gattao Verde,
      ale nie mam pewności. w każdym razie można kupić w knajpie naprzeciwko
      aquaparku za 30 złotych i warto.
      • ktmajcher fajny wątek 07.02.07, 22:20
        lubie wino, szczególnie zimą, ale za cholerę nie mam pamięci do ich nazw,
        kojarzę np czerwone imyglikos z grecji (paręnaście zeta) i w ogóle lubię te z
        krajów bałkańskich
        natomiast zauwazyłem, że wino o tej samej nazwie i dajmy na to półwytrawne różni
        sie w smaku pomiedzy czerwonym a białym tzn białe jest zawsze słodsze
      • ilhan Re: hey you, don't drink that, drink this 08.02.07, 20:42
        Kilka tygodni temu kupiliśmy z koleżanką *genialne* wino idąc na imprezę, pochodziło z Chile i miało na etykiecie stopy (jakkolwiek idiotycznie może to brzmieć). Czerwone wytrawne. Nazywa się Cachorro (UWAGA: nie "El Cachorro", które jest bardziej popularne i częściej spotykane, ma inną etykietkę i jest ponoć kiepskie). Z tym że to w jakimś sklepiku na Pradze w specjalnej promocji, nie wiem czy bywa w supermarketach etc.
      • glebogryzarka1 Re: hey you, don't drink that, drink this 30.07.07, 00:17
        żeby nikt nie myślał że tokaj aszu (aszu znaczy że w produkcji użyto winogron
        szlachetnie spleśniałych = ekstraliga) musi oscylować wyżej stówy, to teraz
        obniżka ekonomiczna. na ulicy Zgoda w Warszawie, w knajpie Borpince kupiłem
        rewelacyjne aszu za pięć dych. 3-puttonowe Kiss Istvan, załamująco dobre:
        świetne, różnorodne i długie (potrzymajcie chwilę w buzi). kto nie skorzysta,
        ten jest penis.
    • glebogryzarka1 Re: Czuję się winny 13.01.08, 02:33
      polecanek ciąg dalszy, bo znalazłem dziś perełkie w markiecie (piotr
      & paweł). ormiańskie shato - arno, chardonnay & arevik, półsłodkie
      białe produkowane na rynek rosyjski - prawie dorównuje smakiem
      szlachetnym WĘGRZYNOM, ale kosztuje 18 peelen (!). filled up with
      radio junk, lester says: buy or die.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka