dreaded88
06.07.06, 23:14
Są tu jakieś ziomy, z którymi można pogadać o jednej z kultowszych i elytarniejszych orkiestr współczesnego blacku?
Bo mię się wydaje następująco. Pierwsze dwie płyty zawierały może i siarczysty oraz nieźle się słuchający w niezbyt wielkich dawkach, ale bardzo wtórny względem choćby Darkthrone black. Przy okazji, z punktu widzenia kompozycyjnego i wykonawczego był to naprawdę spory regres wobec Hirilorn, z którego Ds O się wywodzi, podejrzewam zatem, że to nie Hasjarl ani Shaxul byli motorami napędowymi tej pierwszej hordy (wydaje mi się, że gitarzysta Sinn, który po rozpadzie Hirilorn zniknął z blackowego świata był spiritus movens).
A teraz produkcje późniejsze, czyli "Si Monumentum Requires, Circumspace", "Kenose" i Omegowy kawałek z "Crushing the Holy Trinity: Father". Jest to muzyka w założeniu ciekawa, ambitna, nieszablonowa, w której black łączy się z różnymi innymi rzeczami: jakimś ambientem, klimatami z okolic Neurosis, czymś z jazzu, wpływami klasycznymi. Tylko że według mnie wszystko to niezbyt trybi, utwory są jakieś takie kwadratowe, zbudowane po inżyniersku, na siłę i mimo, że niby dużo się w tej muzyce dzieje, to nie porywa ona. Inna rzecz to teksty. Panowie wybrali sobie szatańską specjalizację, ich sprawa. Starsze płyty to raczej szablon, nad którym nie ma co się rozwodzić, na nowszych nadali problematyce wymiar filozoficzno-erudycyjny tak, że ktoś niezorientowany może nierzadko nie połapać się, że o szataństwo chodzi (czy to szczere, czy poza, obliczona na epatowanie tłuszczy, nie wiem). Ale znów jest ale. Te teksty są mało tekstowe, to raczej podkolorowane czasem taką sobie poezją mikroeseje, należące do rodzaju raczej prostych do napisania, do tego średnio udatnie growlodeklamowane przez Aspę.
To tyle. Zdruzgotałem chłopaków. Są jacyś inkwizytorzy Szatana, gotowi ich bronić?