Niestety mało jest takich książek, gdzie jazz odgrywa jakąś rolę ... M.in. za
to lubię "Grę w klasy" Cortazara, bo tam jazz ma swoje miejsce, przeczytajcie
chociażby ten fragment:
"Wibrafon drżał w powietrzu, błądził po nieznanych schodach, omijał jeden
stopień, przeskakiwał pięć następnych, zjawiał się gdzieś wysoko, Lionel
Hampton kołysał 'Save it pretty mamma', urywał i upadał, błądząc wśród szkła,
wirując na czubkach palców, błyskawiczne konstelacje, pięć gwiazdek, trzy
gwiazdki, dzięsięć, gasił je czubkiem pantofla, chwiał się z japońską
parasoleczką w ręku, cała orkiestra wchodziła w finał, zagniewana trąbka,
ziemia, zjazd w dół, woltyżer na ziemi, finibus, skonczyło się."
Znacie jakieś inne pozycje, jakieś jazzowe książki? Kiedyś trafiłam na taką
książkę Tyrmanda o jazzie i nie pamiętam już, czemu jej nie przeczytałam
pozdrawiam serdecznie
soxo