wienczyslaw-nieszczegolny
28.08.06, 22:17
Szukałem nagrań Telemanna na współczesnych instrumentach. Wpadły ostatnio w
moje ręce koncerty skrzypcowe i koncert na wiolę w wykonaniu Academy of St.
Martin in the Fields pod batutą Neville Marrinera. Flaki z olejem, i obawiam
się że to nie wina Telemanna. Orkiestra gra jakoś mechanicznie, bez życia.
Niby to muzyka dla rozrywki, a potwornie męczy.
To już nie pierwszy mój problem z ASMF. Kiedyś przesłuchałem "Water Music /
Music for the Royal Fireworks" Haendla w wykonaniu ASMF, a później w
wykonaniu New York Symphony Orchestra (Boulez). Drugie wykonanie - potężne,
symfoniczny rozmach (mi to nie przeszkadza), romantyczne niemal, w porównaniu
z Marrinerem - miód na uszy. A Marriner znowu drewniany. Podobne przykłady
mógłbym mnożyć.
Doprawdy nie rozumiem Stefana Riegera, kiedy pisał, że nagrania ASMF
są "żwawe i plastyczne".