Dodaj do ulubionych

spóźnieni pianiści

29.08.06, 17:49
To jest mój pierwszy post na tym forum. Mój zawód jest związany z literaturą.
Lubiłam sobie po amatorsku sprawdzać na keyboardzie moich synów to i owo na
temat harmonii. Trzy lata temu mąż kupił mi pianino, okazyjne, bardzo
przyzwoite. Przekonałam się ze zdumieniem, że to nie jest to samo co keyboard
i że na tym grać nie umiem. Zaczęłam od najprostszych kawałków dla małych
dzieci. Nauczycielka naszych synów (ognisko muzyczne, keyboard i gitara)
bardzo mi pomogła. Dodatkową zaletą pianina jest to, że w jakiś sposób
reguluje mi emocje. Więc lubię je i gram kiedy tylko mogę. Postępy są ubocznym
skutkiem. Mówi się, że dorośli mają zbyt sztywne ręce, ale dodałabym: póki nie
zaczną grać. Szukam podobnie spóźnionych pianistów w nadziei na wymianę
doświadczeń.
Obserwuj wątek
    • quasthoff Re: spóźnieni pianiści 30.08.06, 00:19
      Witaj. Jeżeli chodzi o instrumenty tradycyjne czyli z duszą, takie jak pianina,
      fortepiany oraz organy, to nic nie jest w stanie ich zastąpić pod względem
      brzmienia i oczywiscie wyglądu. Jakość dźwięku pochodzącego ze strun lub
      piszczałek jest zupełnie inna niż nawet z najlepszych instrumentów
      elektronicznych. Po prostu jest to inna materia. Głośnik zawsze pozostanie
      niedoskonałym źródłem. Poza tym klawiatura instrumentów tradycyjnych jest
      zawsze dynamiczna a jest to nieco inna dynamika niż w droższych modelach
      pianin elektronicznych. Wracając do Twojego ostatniego zdania: też jestem
      spóźnionym pianistą. Pierwszy kontakt z instrumentem miałem dopiero koło
      trzydziestki. Na początku palce nie chciały chodzić, koordynacja prawej i lewej
      ręki byla na poziomie katastrofalnym ale po latach ćwiczeń opanowałem
      instrument w stopniu wystarczającym do swobodnego grania i improwizacji. Czyli
      można nawet w późnym wieku, jak ma się silną motywację. No i dobry słuch.
      Pozdrawiam pianistycznie.
      • dobiasz Re: spóźnieni pianiści 30.08.06, 00:41
        > Poza tym klawiatura instrumentów tradycyjnych jest
        > zawsze dynamiczna a jest to nieco inna dynamika niż w droższych modelach
        > pianin elektronicznych.

        Przy czym "inna" czasami potrafi czasami znaczyć "gorsza", czego najlepszym
        przykładem moje aktualne pianino, którego dynamika waha się od mezzoforte do
        forte fortissimo (piano? co to jest piano?) wink Ale co z tego, skoro ma sto pięć
        lat i piękne, art-decowe kształty smile
        • quasthoff Re: spóźnieni pianiści 30.08.06, 01:11
          A ja mam prawie dziewięćdziesięcioletniego Bechsteina, o wspaniałym dźwięku,
          świetnej dynamice. A piano a nawet piano-pianissimo można na nim zagrać bez
          trudu. Ale chyba się przechwalam?
          • bwv1004 Re: spóźnieni pianiści 30.08.06, 01:31
            Jak jest czym, to się trzeba przechwalać smile
            • quasthoff Re: spóźnieni pianiści 30.08.06, 09:47
              Po prostu cieszę się, że mam doskonały instrument.
              • a000000 Re: spóźnieni pianiści 30.08.06, 11:13
                porządne piano tak jak i legato - wyższa szkoła jazdy. Zaprawdę, nawet niektórzy
                "wielcy" jeszcze na szczyty Parnasu nie weszli.
                Pewnie się powtórzę, ale za mistrza piana uważam Pogorelića. Wogóle, warsztat
                ten facet ma opanowany w stopniu mistrzowskim. Nie, nie jestem jego bezkrytyczną
                fanką, wiele wykonań mi się najzwyczajniej nie podoba, ale technikę to ma wspaniałą.
              • rumburakk1 Re: spóźnieni pianiści 30.08.06, 11:28
                gratulujemy panie quasthoff! gratulujemy!
                Jak mnie będzie stać lokalowo to kupię sobie choćby i fortepian. niestety w moim
                mieszkaniu nie dam rady choćbym miał na nim spać , jeść, postawić telewizor i
                pralkę. No są pewne granice. Wystarczy że mam szafę starszą od tego Bechsteina
                której tez nie mam jak rozłożyć bo musiałbym chyba kupić dom pod wymiary tego mebla.
                Co do pianin cyfrowych. Zgadzam sie oczywiscie ze cyfrówki to inna bajka, ale co
                do dźwięku to uważałbym na te twierdzenia że "nie da się skopiowac" . Oczywiście
                jest problem z tym że pianino akustyczne "gra ze sobą" czyli struny rezonują ,
                dźwięk wibruje, pulsuje czego oczywiście nie sposób osiągnac cyfrakiem. Cyfraki
                z reguły mają płaski sterylny dźwięk a w najtańszych modelach ten dźwięk ma
                dodaktkowo jeszcze niewiele wspólnego z GrandPiano (mimo zapewnień producenta ze
                to co słyszymy to najprawdziwsze sample z koncertowego Kałaja). Tak było do tej
                pory. Jednak wg niektórych są już wirtualne pianina które symulują dźwięk piana
                w taki sposób że wierność jest prawie idealna. Najnowsze sysytemy klasycznych
                pianin cyfrowych które generują dźwięk aż z 3-4 sampli te są ju łudząco podobne
                wzgledem barwy dźwięku - ale zgadzam sie ze do mistrzostwa w tej sztuce jeszcze
                bardzo daleko
                Co do klawiatur to też już wszystko zaczyna się zrównywac. Oczywiscie głównym
                problemem jest dynamika, ale jak chodzi o 'wagę' klawiatury i jej zestopniowanie
                to dla amatora nawet najprostsze casio z serii privia jest już wystarczającym
                instrumentem. Pozostaje kwestia trwałosci instrumentu ale tu w sprawie cyfraków
                sie nie wypowiem. Niestety ponoć w najtańszych modelach najtańszych firm
                klawiatury nie wytrzymywały popisów młodych wirtuozów - to zabawki praktycznie.
                Dla ludzi którzy mają na myśli wydanie np 8-9 tyś złotych na pianino to jednak
                polecam akustyka bo jeśli ktoś ma tyle kasy na instument to i pewnie ma gdzie
                mieszkać i poważnie myśłi o graniu a pianino cyfrowe za 8 tyś niekoniecznie musi
                być aż tak dużo lepsze od tego za 2300.

                nie wiem czy dobrze pamietam ale chyba rubinstein grał na Bechsteinach?
                • quasthoff Re: spóźnieni pianiści 30.08.06, 12:54
                  Z hobbystycznego punktu widzenia interesują mnie bardziej rozbudowane cacka
                  elektroniczne, choćby nieosiagalny finansowo model Rolanda Fantom X8, który ma
                  zjawiskowo brzmiące sample profesjonalnych fortepianów. Nie mowiąc już o całej
                  reszcie. Może kiedyś moje marzenia zmaterializują się i będę mogł zająć sie tym
                  co uwielbiam, czyli kompozycją i aranżacją? Bo na razie żmudnie wpisuję nuty w
                  programie CAKEWALK, ale to nie jest to co chcialbym osiągnąć na tym polu.
                  • dobiasz Re: spóźnieni pianiści 30.08.06, 14:24
                    quasthoff napisał:

                    > Bo na razie żmudnie wpisuję nuty w
                    > programie CAKEWALK, ale to nie jest to co chcialbym osiągnąć na tym polu.

                    Spróbuj Sibeliusa albo Finale.
          • bl.note Re: spóźnieni pianiści 30.08.06, 18:26
            Mam starego Bluethnera (to właśnie ten, którego kupił mi okazyjnie mąż).
            Mechanika jest w bardzo dobrym stanie, a brzmienie - wiadomo. Wadą tego
            instrumentu jest strój wiedeński. Podciągnąć się nie da, bo za szybko potem
            puszcza. Mnie strój wiedeński tak bardzo nie przeszkadza. Wszystko jest trochę
            niżej, i tyle.
      • bl.note Re: spóźnieni pianiści 30.08.06, 18:16
        Dziękuję za ten post. Koordynacja rąk to mój wielki temat. Z początku wyglądało
        to na rzecz łatwą. Po małych paru dniach nauki każda ręka grała swoje. Potem w
        kawałkach niewiele trudniejszych jedna ręka zagłuszała drugą. Musiałam nauczyć
        się grać lewą ręką dużo ciszej, żeby ucho usłyszało melodię i jej tło. Mnie się
        wydaje, że tutaj sprawą kluczową jest to, co by chciało usłyszeć ucho. Ręka,
        prędzej czy później, zawsze to wyciągnie. Chyba że trafią się nuty o wiele za
        trudne. Jeśli nuty są za trudne, bierze się to z zapętlenia różnych problemów,
        które pojedynczo byłyby rozwiązywalne. Dlatego chwalę sobie proste kawałki w
        rodzaju etiud dla dzieci, tam można się uporać z wieloma sprawami, z każdą
        osobno. Etiudy dla dzieci rzadko są porywające. Prawdziwa przyjemność to zagrać
        sobie coś ładnego. Ale zagrać ładnie, a nie brzydko.
        Teraz mam kawałki, w których powinno być słychać więcej niż dwie ręce. Tego
        jeszcze nie umiem zrobić. Więc dalej próbuję.
        Co do słuchu – jasne, że słuch dobrze jest mieć. Ale jest taka rzecz, która
        sprawia, że ręka wyciągnie to co ucho chce usłyszeć. Mnie się wydaje, że tą
        rzeczą nie jest sam słuch, tylko wyczucie formy. Czyli to samo, co przydaje się
        w sprawach związanych z literaturą.
        A co myślisz o graniu gam? Z początku gamy interesowały mnie ze względów czysto
        poznawczych, a że idea jest prosta, nie chciało mi się ich ciągle grać. Ale
        trafiałam na nuty, które trzeba grać bardzo szybko, inaczej kawałek nie brzmi
        dobrze. Wtedy granie odpowiednich gam i pasaży samo się narzuciło jako
        najprostsze ćwiczenie. Szybkie granie to następny wielki temat.
        • a000000 Re: spóźnieni pianiści 30.08.06, 18:35
          bl.note, ćwicz gamy, pasaże, wprawki, w rytmach i wszelkich konfiguracjach.
          Nawet się nie zorientujesz, kiedy każda ręka, każdy palec posłuszne się staną,
          kiedy dowolne melodie wygrasz, że już nie wspomnę o biegłości. Tylko zaczynaj od
          wolnych temp, najpierw osobno a potem razem. Staraj się grać równym rytmem i
          głośnością, aby żaden dźwięk się nie wybijał. Rozumiem, że masz zbiór gam i
          pasaży, tam jest odpowiednie palcowanie, czyli oznaczenie którym palcem która nuta.
          Gamy i pasaże to pierwsza brama do raju, nie zniechęcaj się, bo nagroda wielka.
          Powodzenia!
    • jolacoff Re: spóźnieni pianiści 05.09.06, 11:18
      Witam, ja tez zaczęłam się uczyć "przy okazji" nauki dzieci. Uczę się grać
      wybrane uwory z tych które one grają - Bach Małe preludia, Łatwe utwory. Czy
      masz jakąś metodę na szybkie odczytanie nut? Nabieram odwagi do wzięcia kilku
      lekcji, bo o ile palce stają się mniej sztywne w miarę grania, to wiem że robię
      podstawowe błędy. Dużo słucham Bacha w wykonaniu Glenna Goulda, bo to wykonanie
      najbardziej "czuję"
      Pozdrawiam,
      • bl.note Re: spóźnieni pianiści 05.09.06, 13:52
        Myślę, że pomysł z wzięciem lekcji jest bardzo dobry. Lekcji nic nie zastąpi,
        żadna moja rada ani nawet rady bardziej ode mnie fachowych osób. Rady są dobre
        jako pomoc dodatkowa.
        Poproś nauczycielkę, która uczy dzieci.
        U nas było to mniej oczywiste, bo dzieci grały na innym instrumencie. Ale też
        dało się zrobić. Ich nauczycielka ma pojęcie o fortepianie. Zgodziła się niezbyt
        chętnie. Myślała, że z tego nic nie będzie. Teraz interesuje się moimi postępami
        i od czasu do czasu prostuje moje ścieżki.
        Co do nut - nie będziesz z tym miała problemu. Jeśli trochę grasz, po pewnym
        czasie nawyki czytania same wchodzą. Nie musi być wszystko od razu. Ręka się
        musi przyzwyczaić do nut. I ucho. Z moich obserwacji wynika, że nauka czytania
        nut i granie jakiegoś kawałka to są zwłaszcza na początku dwie osobne kwestie.
        Jeśli chcesz coś ładnie zagrać niewiele umiejąc, dobrze jest parę razy
        przeczytać i potem juz nie patrzeć w nuty, grać z pamięci. Ale nie zamiast
        ćwiczeń z czytaniem różnych nut, tylko oprócz.
        Moja rada - nie bierz się do rzeczy za trudnych. Poczekaj pół roku albo rok, na
        wszystko przyjdzie pora. Co jest za trudne a co może być, będzie wiedziała
        nauczycielka Twoich dzieci.
        Dorośli mają inne trudności niż dzieci, więc Twoja nauka może wyglądać inaczej.
        Będziesz miała większe trudności z rozćwiczeniem rąk, ale za to będziesz lepiej
        wiedziała, gdzie się fraza zaczyna i gdzie kończy i jak co powinno brzmieć.
        Pozdrawiam
        Bluenote
        • jolacoff Re: spóźnieni pianiści 06.09.06, 08:45
          Spróbuję czytać tak nuty jak mówisz i zacznę od czegoś łatwego . Trochę mi
          głupio prosić nauczycielkę dzieci, ale spróbuję poprosić ją o wskazówki jakie
          utwory grać. W moim mieście jest podobno nauczycielka, która uczy również osoby
          dorosłe, myślę o tym aby od czasu do czasu wziąć u niej lekcje, Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka