Dodaj do ulubionych

Wk...ce sytuacje sklepowe

01.09.06, 16:38
Stoję w kolejce, przede mną tylko troje klientów (przy innych stanowiskach
więcej, mam farta!). Pan, który jest właśnie przy kasie prosi na zakończenie
zakupów o jakieś papierosy. Kasjerka nie ma przy swoim stanowisku, więc idzie
szukać do koleżanek. W tym czasie pan nagle coś sobie przypomina, przeprasza
stojących za nim i rusza z powrotem na salę sklepową, bo czegoś zapomniał
kupić (państwo przede mną a za nim wzdychają głęboko). Pani wraca, pana nadal
nie ma, więc się sobie krząta (ja wzdycham). Pan wraca po minucie, okazuje
się, że nie chciał tego oleju co pani już nabiła na kasę, tylko ten co on
właśnie przyniósł (kobieta za mną zabiera swoje zakupy i idzie do innej
kasy). Pani nie wie, jak zlikwidować ten nabity. Prosi koleżankę z kluczem
(młody człowiek za mną głęboko wzdycha). Koleżanka przychodzi, jakiś czas
obie ustalają który to olej, "wybijają" tamten i wbijają nowy.
Pan płaci kartą...(wszyscy wzdychają)

Autentyczne przeżycia ze sklepu Albert w gdańskim Manhatanie.
Obserwuj wątek
    • grimsrund Re: Wk...ce sytuacje sklepowe 01.09.06, 16:59
      Bywa. Najgorsze zaś, jak w kolejce zaplącze się jakaś Rodzina Polska.
      Wielowątkowość interakcji takowej familii z personelem kasy potrafi wzbudzić
      prawdziwy podziw nawet u koneserów sklepowych disów.

    • mameluch Re: Wk...ce sytuacje sklepowe 01.09.06, 18:02
      na początku lipca staliśmy z Dziewczyną w kolejce do kasy w realu, ludzi multum,
      a oczywiście połowa kas zamknięta. jako że kolejka ogromna, liczyłem że pojawi
      się jakaś nowa kasjerka, więc Dziewczyne zostawiłem z koszem w kolejce, a sam
      kręciłem się przy jeszcze zamkniętych kasach, licząc że ktoś się pojawi. i
      rzeczywiście, otworzyli jedną, kiedy do niej dopadłem byłem bodajże trzeci.
      Dziewczyna przyprowadziła wózek i spokojnie sobie czekaliśmy. pierwsza osoba
      odprawiona szybko, a potem rodzina... kosz ogromny, bo jak się potem
      dowiedzieliśmy, syn wyjeżdża na dniach do Anglii. kasjerka prawie wszystko już
      skasowała, ale został zestaw trzech paczek kostek rosołowych z jakimś tam
      magnesem w prezencie. nie nabił się mimo prób z laserem i wstukiwania kodu.
      kasjerka dzwoni do centrali kas żeby poprosili kogoś z 'suchych'. zaraz
      komunikat idzie na całą salę, czekamy, ale nikt się nie pojawia. sytuacja
      powtórzyła się jakieś cztery razy, w końcu przychodzi zakręcony gość, który
      zamiast przynieść dobre rosołki (bez żadnej pieprzonej promocji), przyniósł
      jakiś zupełnie od czapy produkt. wrócił na dział, miał wrócić, ale nie wraca.
      znów wzywany, przybywa po kolejnych kilku minutach z rosołkami, ale one też nie
      chcą się wbić. wszyscy wkurzeni niemiłosiernie (nie skończyło się jedynie na
      wzdychaniu współkolejkowiczów). rodzina przez którą pośrednio całe to
      zamieszanie wynikło była bardzo miła, cierpliwość też tracili, ale czy do
      cholery nie mogli w końcu tych rosołków sobie darować?uncertain w końcu jakoś udało się
      znaleźć odpowiedni kod, ale z tego co pamiętam całe stanie w kolejkach zajęło
      ok. 45 minut. oczywiście stojąc od początku do końca w tej hiperdługiej,
      wyszlibyśmy jakieś 20 minut wcześniej.
      • aasiek Re: Wk...ce sytuacje sklepowe 01.09.06, 19:55
        Bywa. Ja mam takie sytuacje w kolejkach po bilety. Co ciekawe, prawie nigdy w
        kolejkach na dworcach PKP, za to w 99% na PKS-ach... W zasadzie na jednym
        PKS-ie, bo właściwie mamz nimi do czynienia tylko w dwóch miejscowościach...
        Więc nawet te procenty bym chyba musiała inaczej określić... No nic, dobra,
        przyjmijmy, ze jest jak napisałam.
        Co ciekawe, bardzo często zdarza mi się stać w tych kolejkach pod koniec
        miesiąca, kiedy tłum ludzi kupuje bilety miesięczne. W Białym nie ma nigdy
        niczego wydzielonego, tzn. kasy wydzielonej, zeby ci miesięczni się kisili we
        własnym towarzystwie, więc wyobraźcie sobie, gdy stoicie w tej kolejce, do
        autobusu 15 minut (jak jest za 10, to już w kasie nie sprzedają), przed Wami 3
        osoby i nagle ta trzecia okazuje się być miesięczniakiem (że tak ich nazwę). I
        koniec radości z tego, ze cierpienia rychło się skończą. Bo druga osoba też
        kupuje miesięczny smile Dziś mi jeszcze w kolejkę wkręciły się dwie panie, każda
        niezależnie od siebie. Ale dziś miałam jeszcze daleko do godziny odjazdu, więc
        tak bardzo się nie denerwowałam.
        • grimsrund Re: Wk...ce sytuacje sklepowe 01.09.06, 20:39
          Busami, busami jeździć! Na szczęście chyba od 4 lat PKS-em nie prułem, zresztą
          nasz PKS i tak w tym roku upadł, się sprywatyzował i też busami popyla. Kolejki
          po miesięczniaki pamiętam z ogólniaka - ale u nas nigdy nie były jakoś
          szczególnie mordercze.
    • kwiat_paproci Re: Wk...ce sytuacje sklepowe 01.09.06, 21:41
      Skoro się żalimy, to i ja muszę dorzucić swoje 0,3 PLN do tego wątku. Ja jednak
      opiszę, że druga strona też nie ma tak różowo ;D Bo czy ktoś z Was wpadłby na
      pomysł, by spytać w sklepie o: zeszyty ze złotym marginesem, zeszyty do nut w
      twardej okładce, zeszyty z Matką Teresą (autentyk!), kredki z ośmiokątnymi
      końcówkami (WTF??), etc. Doświadczam co roku na własnej skórze, że fantazja
      ludzka nie zna granic. Mój kolega powiedział, że niedługo zaczną mnie pytać o
      zeszyty dla pogan wink To jeszcze nic, na porządku dziennym jest pytanie
      sprzedawcy przy straganie wybitnie paierniczym o: parasolki, popielniczki,
      ściereczki do naczyń (ale miękkie, wie pani jakie), spławiki, bilety miesięczne
      i (trzymajcie się teraz oparć) korek do wanny. Zapisuję to w notesie i chyba
      kiedyś do księgi darwina wyślę. To jednak nie jest dla mnie uciążliwe, w
      przeciwieństwie do klientów wybierających przez 2 godziny najbardziej
      aerodynamiczny model temperówki.

      P.S. do przedmówców: markety są z zasady wk...ce, więc samiście sobie winni, że
      tam chodzicie i się męczycie ;D
      • tymbarski Re: Wk...ce sytuacje sklepowe 01.09.06, 22:35
        kwiat_paproci napisała:
        > Skoro się żalimy, to i ja muszę dorzucić swoje 0,3 PLN do tego wątku.

        0,03 PLN chyba? smile)

        No więc prawidłowości jest kilka i jestem więcej niż pewien, że każdego (nie
        wiedizeć czmu spotykają)

        1. Osoba przed tobą w kolejce zawsze płaci banknotem o wysokim nominale i
        wydawanie reszty trwa długo, zwłaszcza w godiznach porannych w przyprzystankowym
        kiosku gdy spieszymy sie do pracy/szkoły

        2. Rano, autobus za 30 sek. chcemy bilet, fajki, gazetę, whatever, przed nami
        jedna osoba (przeważnie kobieta) z tekstami do kioskarki typu: - A może mi pani
        ten szampon pokazać? Bo tamten co mi pani ostatnio dała, ten z reklamy, to do
        niczego....

        3. Otóż gdy kupuje się warzywa/owoce w supermarkecie, to trza je zważyć, nim się
        człowiek uda do kasy. Ten, który zapomniał, dziwnym trafem zawsze jest przede
        mną w kolejce

        • mallina Re: Wk...ce sytuacje sklepowe 01.09.06, 23:30
          ad 3 w tutejszych supermarketach waga dla zapominalskich jest w okolicach kassmile
          a w mniejszych marketach pani kasjerka sama idzie zwazyc produktysmile
          ogolnie trzeba przywyknac ze tutaj nikt sie nie spieszy i kolejka do kasy tez
          nie jest jakas szczegolnie nerwowa..
        • kwiat_paproci Re: Wk...ce sytuacje sklepowe 02.09.06, 07:51
          tymbarski napisał:
          > 0,03 PLN chyba? smile)

          Ale się ostatnio rozrzutna zrobiłam wink
        • libertine Re: Wk...ce sytuacje sklepowe 02.09.06, 14:02
          tymbarski napisał:

          > No więc prawidłowości jest kilka

          4. W kolejce, w której stoję zawsze kończy się papier w kasie i pani musi wymienić.
    • mallina Re: Wk...ce sytuacje sklepowe 01.09.06, 23:26
      cze67 napisał:

      > Pan płaci kartą...(wszyscy wzdychają)

      dlaczego?
      to przeciez czasem szybciej niz jak sie placi gotowka!
      podanie karty, przejechanie nia po czytaniku, wydruk podpis i bye.
      a to grzebanie w portfelu, szukanie drobnych itd bywa bardziej uciazliwewink)))
      • jack9 Re: Wk...ce sytuacje sklepowe 02.09.06, 16:18
        A ja lubię kupować w marketach ( z wyjątkiem Auchan gdzie kolejki są zawsze) -
        i prawie nigdy nie zdarzają mi się tam takie sytuacje, a to dlatego że kupuje
        tylko w jednym gdzie nie ma kolejek i zakupy robię zwykle ok 22- 23 gdy sklep
        jest pusty.
        Najbardziej wk...jące są przecież poczty a nie sklepy
    • martolka Re: Wk...ce sytuacje sklepowe 02.09.06, 19:37
      cze67 napisał:

      > Autentyczne przeżycia ze sklepu Albert w gdańskim Manhatanie.

      Koło mnie jest Albert i dzięki Bogu. W sklepie, który był tam wcześniej robiłam
      zakupy tylko do sądnego dnia, kiedy to podeszłam do kasy z niezbyt wypełnionym
      koszykiem. Byłam winna jakieś 10 zł, podałam 50. Pani kasjerka została w tym
      właśnie momencie zagadana przez koleżankę z innej kasy, która przyszła zapytać
      o coś tam. Moja kasjerka złapała moje 50 zł i automatycznie wsunęła w
      odpowiednią kieszonkę kasy, w trakcie czego odbywała dyskusję z koleżanką. Po
      chwili koleżanka sobie poszła, a panienka przy kasie nagle stwierdziła, że nie
      pamięta co za banknot jej podałam i ile ma mi wydać - bo oczywiście nie
      zdarzyła nabić na świstek tej kwoty. Tu rozegrał się dalszy ciąg sceny,
      mianowicie wołanie menadżera, zamykanie kasy (reszta kolejki westchnąwszy
      ciężko przeszła gdzie indziej), liczenie stanu kasy - przy czym okazało się, że
      brakuje na stanie 20 zł - a więc gdzie tam ja mogłam dać aż 50! Przecież
      brakuje! Potem było wyjście na zaplecze i dalsze przeliczenia kasy - ale w tym
      momencie wkurzyłam się już tak skutecznie, że chociaż był to koniec miesiąca i
      braki forsy totalne, a to były ostatnie pieniądze jakie miałam, machnęłam ręką
      i podminowana bez mała atomówką wyszłam z tamtąd i nie powróciłam, aż nastał
      Albert. Teraz jak widzę koleżankę zmierzającą do mojej kasy podyskutować,
      trzymam swoje pieniądze i nie daję, aż mam pełną uwagę zainteresowanej/-ego. Ku
      przestrodze.
      • cze67 Re: Wk...ce sytuacje sklepowe 02.10.06, 11:31
        Albo z innej beczki - kupiłem w Empiku płytę. Wychodzę a tu bramka piszczy.
        Oczywiście połowa klientów gapi się komu-nie-udało-się-czegoś-ukraść. Nie dość,
        że wydaje, wbrew sobie, cztery dychy w Empiku, to jeszcze przez chwilę czuję
        się jak potencjalny złodziej. Wyszedłem wkurzony. Jak mają te urządzenia co to
        unieszkodliwiają brzęczenie, to niech to robią na 100 procent!
        • nefil Re: Wk...ce sytuacje sklepowe 06.10.06, 23:05
          Moje niezapomniane wspomnienie z Gdańska to moment kiedy wchodziłem do saloniku
          prasowo-muzycznego Kolportera i moja torba uruchomiła system piszczący.
          Ochroniarz prosił mnie o ustalenie co zapiszczało, bo inaczej nie wejdę.
          • cze67 Re: Wk...ce sytuacje sklepowe 11.10.06, 10:04
            I nie wszedłeśsmile
    • mallina Re: Wk...ce sytuacje sklepowe 20.10.06, 00:59
      gdy pani kasjerka kasuje z predkoscia karabinu maszynowego..a zakupy gromadza
      sie, spietrzaja i tylko czekac az cos spadnie i sie stlucze..
      • kwiat_paproci Re: Wk...ce sytuacje sklepowe 23.10.06, 08:27
        Moja koleżanka miala ostatnio do czynienia z zabójczo szczerą ekspedientką w
        sklepie odzieżowym. Kilka próbek jej talentu:
        "-Ta spódnica jest na mnie za szeroka, nie ma pani 36 ?
        -Nie mam, da mi pani tę, to zawieszę na wystawę i na pewno zaraz ktoś kupi"
        "-To co, chce pani kupić ten golf, bo jak nie to nawet nie będę się
        fatygować,żeby inny rozmiar przynosić ?"
        big_grin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka