Dodaj do ulubionych

Blodwyn Pig - "Dear Jill"

05.06.03, 10:15
Krótko .
sciagnąłem sobie z P2P utwór "Dear Jill" zespołu Blodwyn Pig.
Chętnie wysłuchałbym opinii na temat całego albumu
vivid.pl/php/plyta_my.php3?sk=wg&wyk=Blodwyn%20Pig%20Mick%20Abraham%60s&l_p=&id_a=&l=&la=&pp=1&kategoria=katalog&nr=13027671
Obserwuj wątek
    • ugugunana Najwyższa półka! 05.06.03, 11:31
      Do usług!

      Znakomity, skrzący pomysłami, debiutancki album zespołu pierwszego gitarzysty
      Jethro Tull tj. Micka Abrahamsa... Po latach stwierdzam, że przyczynkiem
      rozstania się panów A była inna wizja artystyczna... Do dziś z dokonań JT
      najbardziej podoba mi się właśnie This Was z Mickiem... Na podstawie
      późniejszych kreacji dźwiękowych Mr Abrahamsa, jestem skłonny postawić tezę,
      iż właśnie dzięki niemu debiut Jethro był tak uroczo eklektyczny... Jego
      następca Barre udanie wkomponował się w folkowo-rockowe ramy wyznaczone przez
      genialnego Andersona... Abrahamsa szablony nie interesowały, potrzebował
      większej przestrzeni... Po odejściu z JT szybciutko skompletował ekipę, której
      najjaśniejszym punktem był niejaki Jack Lancaster - absolutny
      multiinstrumentalny wirtuoz (flet, wszelkie możliwe saksofony,instrumenty
      smyczkowe)... Nawe nie wypada porównywać umiejętności Jacka i Andersona, z
      litości dla tego drugiego...*-) Sekcyjka robiła wokół popisów obu liderów
      smakowity kociołek (w najlepszym tego słowa znaczeniu)... Płytka z której
      pochodzi Dear Jill to Ahead Rings Out (1969) - płyta podobna do This Was
      jednak zdecydowanie lepiej zrealizowana i jeszcze (!) bardziej porywająca...
      Krótki opis:

      1. It,s Only Love - mocne wejście z nieprawdopodobnym drivem i nieustajacymi
      popisami Lancastera np. pogrywał jednoczene solówki na tenorze i sopranie!
      Ogólnie, niezłe na roztańczone imprezki... Możnaby było to zapodać np. na
      konkursie im. Billa Halleya w Stodole...*-)

      2. Dear Jill - klasyczny bluesior na siedmiostrunowej gitarce grany słodkim
      slidem z z uroczą solówką na sopranie... Ale to już znasz...*-) Absolutnie
      niereprezentatywny utwór dla Blodwynów, podobnie jak ...każdy inny...*-)

      3. Sing Me A Song That I Know - wspaniały zrytmizowany (brawo sekcja!)
      bluesrockowy rarytas...

      4. The Modern Alchemist - mój faworyt - wspaniałe intro na tenorze, znakomite
      wejście sekcji - szczęka opada... Potem jak u Hitchcocka jest jeszcze
      lepiej... Wspaniały rozimprowizowany blisko sześciominutowy monument...

      5. Up And Coming - toczący się blues mocno zakorzeniony w południowych stanach
      stanów... *-) Umiejętnie podrasowany przez dęciaki i dmuchaki boskiego
      Lancastera - idealny w upalne południe...*-)

      6.Leave It With Me - znowu znakomita , rozimprowizowana jazz-blues-rockowa
      perła! Ot co...

      7. The Change Song - poprzedzone, charaktrystyczną dla szkotów
      (pronunciation) bełkotliwą przedmową Abrahamsa - boki zrywać...*-) Ckliwy
      utwór zagrany na klasycznej gitarce przy nieco rwanym akompaniamencie
      skrzypiec - mallina! *-)

      8. Backwash - miniaturowa impresja na flet i gitarę akustyczną przy odgłosach
      szumiącego strumyczka, która raptownie przechodzi w riff rozpoczynający
      wieńczący płytę utwór:

      9. Ain't Ya Comin' Home, Babe? - kolejne pięknie płynąca improwizacja
      potwierdzająca niepospolite umiejętności członków...*-)

      Konkludując : jedna z pereł muzyki tamtego okresu! Za każdym przesłuchaniem
      odkrywam coś nowego! Dla mnie lepsze od Jethro pomimo tego, że jestem wyznawcą
      Jethro...*-)

      To tyle tej obiektywnej minirecenzji...*-)

      P.S. Jako ciekawostkę podaje fakt, iż pseudonim artystyczny perkusisty Blodwyn
      Pig - Rona Berga to ...."Vulture"...

      PZDR.

    • piowiec Re: Blodwyn Pig - 'Dear Jill' 06.06.03, 11:52
      Nie pozostaje mi nic innego jak tylko podziękowac za wyczerpujące info smile
      Trochę wyciągam temat ( dzisiaj dopiero przeczytałem ).
      Dzieki uguguana
      Sciągnełem sobie to cudeńko z P2P gdyz znalazłem ten utwór na jakiejś starej
      kasecie magnetofonowej z nagranym Mini Max'em Kaczkowskiego ..i od razu
      podłaczyłem KaZaA.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka