Za rogiem natknac sie mozna na watek "czego nie cierpie w rocku" utworzony
przez cze67. I wlasnie do tego watku chce nawiazac. Nie czynie tego
bezposrednio, gdyz watek ow zostal zawladniety przez kubase i vultura, ktorzy
blyskotliwie sie w nim produkuja, a ja im nie zamierzam w zaden sposob
przeszkadzac.
Chcialem sie ustosunkowac do niezbyt przyjemnej wymiany zdan i epitetow
miedzy nadzieja, cze67 i ilhanem. Mysle, ze niepotrzebnie kazda z tych osob
poddala sie swoim emocjom i zamiast stosowac tzw. argumenty merytoryczne,
bardziej skupila sie na obrazaniu rozmowcy. Czytajac te wymiane zdan nie
bardzo rozumiem po co to wszystko. Kazdy z nas ma przeciez prawo do wlasnych
pogladow, a nade wszystko do wlasnych gustow, ktore przeciez sie absolutna
wzglednoscia i subiektywnoscia charakteryzuja.
Mimo calego szacunku jakim darze cze67 (wynikajacego z lektury jego postow i
interesujacych watkow, ktore zaklada) nie moge sie pozbyc wrazenia iz to od
niego sie to cale zamieszanie zaczelo.
Z tego co czarno na bialym widze nadzieja wyrazila swoje, moze i
kontrowersyjne, ale suwerenne zdanie nt. wartosci poetyckiej tekstow The
Doors i The Beatles. Rozumiem irytacje jaka mogla taka postawa wywolac, ale
nie rozumiem epitetow, z ktorymi sie zetknela.
Chcac bezposrednio odpowiedziec cze67, pominela w pierwszym momencie cytat,
ktory on zamiescil. Nie interesuje mnie co doprowadzilo do takiego z jej
strony niedopatrzenia, wazniejsze jest to, ze szybko swoj blad naprawila,
zauwazajac, ze cytat ten dotyczyl utworu The Beatles, a nie The Doors.
W tym momencie, chyba zupelnie niepotrzebnie, cze67 w dosc protekcjonalny
sposob oswiadczyl:
"Brawo! Myślałem, że to oczywistość".
Moze taka forma zwracania sie do rozmowcy jest tutaj powszechnie stosowana,
ale moim skromnym zdaniem moze ona byc odbierana za nieco niegrzeczna.
I tak, jak rozumiem, odebrala ja nadzieja.
Swoja droga niespecjalnie zyczliwie traktuje okreslenia typu "oczywistosc",
bo dla kazdego oczywistoscia moze byc zupelnie co innego, nieprawdaz? Forum
to jest dla mnie cenne glownie z powodu takich ludzi jak cze67, od ktorych
moge sie sporo naczyc, wiele dowiedziec. Bardzo cenne sa dla mnie tzw. inne
punkty widzenia na muzyke, ktora kocham i tak np. z wielkim zainteresowaniem
chlone to co ludzie tutaj maja do powiedzenia nt. takich projektow jak King
Crimson, Camel, Eloy, Hawkwind, Pink Floyd, Yes, Porcupine Tree, Deep Purple,
Nightwish, DCD...etc. Wielu z Was kocha niektore z tych zespolow INACZEJ

),
potraficie mnie zauroczyc pewnymi spostrzezeniami na ich temat, na ktore mnie
kompletnie nie byloby stac, a pod ktorymi moge sie podpisac wszystkimi
posiadanymi obecnie i w miare sprawnymi czlonkami.
Czesto stykam sie na tym forum z roznicami zdan, ale zwykle udaje sie
zazegnac powazniejszy konlikt jakas tam dyplomacja, kultura wypowiedzi, oraz
czyms w rodzaju szacunku dla rozmowcy. Rzadko sie zdarza np. Ilhanowi, by
nazwal kogos glupcem, rzadko sie zdarza np. cze67 by powiedzial o kims, ze
popelnil pomylke myslac o nim, ze jest sensowny. Co ich zatem tym razem
sklonilo do takiego potraktowania madziei?
Znajac ja osobiscie moge o niej powiedziec wiele, ale nie to, ze jest glupia.
Czytajac te niefortunna wymiane zdan rowniez nie zauwazam w jej wypowiedziach
glupoty, moze zaledwie zacietrzewienie oraz urazona dume. Owszem, pozwolila
sobie na zbyt wiele nazywajac cz67 dyletantem, i co do tego nie mam zadnych
watpliwosci. Ale czy tylko ona byla winna tej eskalacji?...
Tworzac ten watek mialem na celu przypomniec cos co tacy ludzie jak nadzieja,
cze67, czy ilhan doskonale wiedza, a mianowicie to, ze w muzyce mnostwo
rzeczy jest wzglednych. Kategoryzowanie nie powinno miec wiec racji bytu, a
juz w zaden pieprzony sposob nie powinny udzielac sie tu prostactwo i
chamstwo. Tym razem pewne granice zostaly jakby przekroczone.
Wiem, ze to co teraz pisze tez moze zostac poddane krytyce, ale wierzcie mi,
nie mam zlych intencji. Moge sie w czyms mylic, czegos nie dostrzegac, swoim
subiektywizmem nie ogarniac wszystkich aspektow tej sprawy, ale generalnie
przyswieca mi tylko jeden cel: miec swiadomosc, ze produkujac sie na tym
forum za swoja poglady nie zostane odsadzony od czci i wiary, ze nikt mnie
nie bedzie nazywal glupcem, czy kims bezsensownym za to tylko, ze smialem
wyrazic o jakims IDOLU, AUTORYTECIE, SWIETYM krytyczna uwage.