Dodaj do ulubionych

Fajna anegdota.

13.07.03, 18:25
Przypomniała mi się pewna anegdota o pewnym filozofie. Nazywał się Max
Scheler (nie mylić z lodami Schelera) - jest uznawany za wielkiego
antropologa i etyka. Pisał dużo o wartościach, o dobru, szczęściu itd. Ludzie
go bardzo szanowali itd.
Pewnego razu wychodził z burdelu i natknął się przy wyjściu na swojego
studenta, który akurat tamtędy przechodził (i nie szedł do burdelu -żeby nie
było smile
Student zdziwiony mówi:
- Panie profesorze... Jak ja mam się teraz czuć. Co mam myśleć. Pan - wielki
etyk, szanowany człowiek, tyle pan o wartościach mówi, o godnym i pięknym
zyciu - a tu w takiej sytuacji pana zastaję...
Na to Scheler:
- A czy widział pan kiedyś Drogowskaz, który idzie drogą, która wskazuje...??

Teraz ja - takie puenty to mistrzostwo świata.
Pozdrawiam wszystkich Toruńsko.
Obserwuj wątek
    • h8red Re: Fajna anegdota. 14.07.03, 14:28
      Sie mi nasunelo tyz. Tyle, ze o Einsteinie.

      Swego czasu jedzil On po Ameryce z cyklem wykladow. Ale,
      ze za kazdym razem bylo to dokladnie tak samo znudzilo mu
      sie. Poniewaz jezdzil z kierowca (ktory byl do niego
      jakos podobny albo wyklad odbywal sie w jakiejs dziurze;
      naprawde teraz nie pamietam), postanowil ten jeden raz
      zamienic sie z nim na miejsca. Napisal na kartkach
      wszysko co mial powiedziec i dal je kierowcy. Oczywiscie
      Einstein robil za kierowce, czyli otwieral drzwi i taki
      tam. Wyklad sie odbyl i kierowca udaje sie do samochodu.
      Tuz przed tym jak mial wsiasc jakis lepiej orietujacy sie
      w fizyce czlowiek zadal mu pytanie zwiazane z wykladem.
      Kierowca zatrzymal sie, pomyslal chwile i powiedzial:
      "Odpowiedz na to pytanie jest tak banalna, ze nawet moj
      kierowca moze na nie odpowiedziec".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka