Przypomniała mi się pewna anegdota o pewnym filozofie. Nazywał się Max
Scheler (nie mylić z lodami Schelera) - jest uznawany za wielkiego
antropologa i etyka. Pisał dużo o wartościach, o dobru, szczęściu itd. Ludzie
go bardzo szanowali itd.
Pewnego razu wychodził z burdelu i natknął się przy wyjściu na swojego
studenta, który akurat tamtędy przechodził (i nie szedł do burdelu -żeby nie
było

Student zdziwiony mówi:
- Panie profesorze... Jak ja mam się teraz czuć. Co mam myśleć. Pan - wielki
etyk, szanowany człowiek, tyle pan o wartościach mówi, o godnym i pięknym
zyciu - a tu w takiej sytuacji pana zastaję...
Na to Scheler:
- A czy widział pan kiedyś Drogowskaz, który idzie drogą, która wskazuje...??
Teraz ja - takie puenty to mistrzostwo świata.
Pozdrawiam wszystkich Toruńsko.