Gość: Hakenbu
IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl
14.07.03, 21:16
Kilka dni temu prowincjonalną mieścinę zwaną Ostródą miał nawiedzić gwiazdor
Kazik Staszewski. Robiłem wywiad wśród swoich znajomych i stwierdziłem, że
zainteresowanie koncertem jest duże. Na cztery dni przed koncertem ni z tego
ni z owego koncert został odwołany. Nie dotarło do mnie oficjalne
oświadczenie menadżera Kazika, ani od niego samego, najpewniej z powodu
położenia przez tychże przysłowiowej lachy na prostaczkach z Ostródy.
Wersja, którą rozgłoszono w Ostródzie brzmiała, że sprzedano za mało
biletów. Z pobieżnego wywiadu po punktach sprzedaży jakiego dokonałem,
wynika, że sprzedano ich co najmniej 200 (podkreślam, że było to na cztery
dni przed koncertem!) Podejrzewając Kazika, a nawet jego menedżera o
inteligencję nie przypuszczam, żeby spodziewali się więcej. Normalne jest, że
najwięcej biletów sprzedaje się, w przeddzień i w dzień koncertu i bez
przesady można założyć, że ilość sprzedanych biletów w te dni wzrasta
wielokrotnie. (ta zasada nie tyczy się tylko gwiazd formatu Rolinng Stones,
do których, z całym szacunkiem, ale Pana Staszewskiego nie zaliczam)
Ostrożnie szacując można przyjąć, że w Ostródzie zamierzało się bawić
przynajmniej 2 tys. młodszych i starszych fanów szanownego Pana
Staszewskiego. Ten jednak niczym prawdziwy rozkapryszony gwiazdor zrobił w
balona rzesze swoich wielbicieli uznając, że 2 tyś. x 20 zł (cena biletu)
nie jest w stanie nakarmić jego wypasionej ekipy. Inna sprawa, ze cena biletu
była mało adekwatna do możliwości finansowych większości młodych mieszkańców
powiatu ostródzkiego.
A może było nie tak? Może zachorowała mu babcia, albo zdechł pies i
musiał nagle przerwać trasę koncertowa po Mazurach? Jeśli tak to przepraszam,
z drugiej strony kres takim niezdrowym domysłom mogłoby położyć tylko
oficjalne oświadczenie do zawiedzionych mieszkańców Ostródy i wielu
okolicznych wsi i miasteczek, a także sporej grupy turystów z całej Polski. W
moich oczach, a także w oczach wielu moich kumpli mocno został nadwerężony
wizerunek Kazika, jako niezłomnego, niezależnego artysty brzydzącego się
chronicznie komerchą.
Za numer, który wyciął Ostródzianom i innym, należałoby się choć słówko
wyjaśnienia, bo śmiem wątpić czy stać by Pana Staszewskiego było
na „przepraszam”.
I jak taka postawa wygląda w kontekście nieprzejednanego stanowiska Kazika,
wobec piractwa fonograficznego, który ocenia ten proceder wyjątkowo ostro
nawet na tle innych radykałów ze środowiska muzycznego? Chyba, że Kazik
uznał, że w Ostródzie z blisko 30% bezrobociem, piractwo, to rzecz tak
powszechna, że z góry można założyć, że to miasto złodziejaszków i przekrętów
zatem nie powinni się spodziewać niczego innego jak przysłowiowego wała.
No i pokazał nam wała, z drugiej strony po takiej akcji promocyjnej nie
liczyłbym na wzrost sprzedaży jego płyt, nawet tych pirackich....