Jest w angielskim takie słowo: "influencial" co oznacza dosłownie wpływowy.
Określa się nim postacie mające największy wpływ na rozwój danej dziedziny,
osoby na dokonaniach których wzorowało się najwięcej osób. Bez wątpienia
"the most influencial" dla muzyki w ogóle, byli m.in.: Boski Elvis,
the Beatles, The Rolling Stones, Sex Pistols etc. Jeśli chodzi o muzykę
metalową, to można spokojnie stwierdzić iż wszystko tak naprawdę zaczęło się
od Black Sabbath. Jednakże między "Paranoid" a np. "Follow the leader",
czy "Iowa", istnieje olbrzymia luka, którą wypełnili... I tu chciałbym
przedstawić problem do dyskusji: kto i dlaczego waszym zdaniem miał
największy wpływ na: death-, thrash-, doom-, nu- etc. METAL ???
MOJE TYPY:
Za "the most influencial" powszechnie uznaje się Larsa Ulricha i Kerrego
Kinga, za to że utworzyli odpowiednio: Metallicę (od której prawie każdy
zaczynał) i Slayera (na którym potem każdy się wzorował). Ale chciałbym
zwrócić na dwa inne nazwiska, które być może znaczą dużo więcej niż
jakiekolwiek inne...
Jeff HANNEMAN
Oto tytuły pięciu utworów, które są autorstwa Jeffa:
"Angel of death"
"Raining blood"
"South of heaven"
"Dead skin mask" (tekst: Tom Araya)
"Seasons in the abbys" (tekst: j.w.)
Jeżeli dodamy do tego prawie wszystkie utwory z "South...", okaże się, że to
on jest najbardziej twórczą postacią w Slayerze. A jak to się ma do metalu?
Otóż kiedyś bardzo zawzięcie zasłuchiwałem się w death metal. Trwało to do
momentu gdy uśwaidomiłem sobie, że 60% zespołów brzmi jak tanie kopie
"Raign in blood" (gdzie równo połowa (5) utworów jest w całości autorstwa
Jeffa

. Jak brzmiały pozostałe 40% zespołów? Brzmiały jak Death. A Death
to po prostu...
Chuck SHOULDINER
Chuck, jest powszechnie uważany za "ojca" death metalu. "Leprosy",
czy "Spiritual healing" do dziś są materiałem podstawowym dla każdego
początkującego adepta metalu. Kolejny album Death - "Human", wyznaczył z
kolei zupełnie nowy etap w muzyce metalowej. Chuck stworzył swój własny,
oryginalny styl, charakteryzujący się niemożliwymi do zagrania łamańcami
gitarowymi, skomplikowanymi aranżacjami, oraz przemycanymi niepostrzeżenie
elementami melodii (!!!). Jako pierwszy wykonawca death-metalowy, zrezygnował
z pisania tekstów o śmierci, zniszczeniu i mordzie, zastępując je
filozoficznymi rozważaniami o życiu i śmierci. Poruszał bardzo osobiste, lecz
równocześnie bardzo uniwersalne tematy. Kwintesencją tego był piąty album
Chucka (trudno napisać "zespołu", skład zmieniałsię bowiem non-
stop) "Individual thought patterns".