Dodaj do ulubionych

Killing Joke na Przystanku Woodstock

03.08.03, 12:15
KILLING JOKE NA PRZYSTANKU WOODSTOCK

Zapowiadało się bardzo źle. O godzinie 3 w nocy ze sceny zszedł Bakszysz,
który podobnie jak wszyscy inni oczywiście bisował, dzięki czemu stawało się
jasne, że koncert atrakcji festiwalu (dla mnie jedynej) może być krótki. Bo
o świcie raczej kiepsko się gra.
Jeszcze tylko nieszczęsna Flinta z telebimu i zgasło światło na scenie.
Najpierw intro z jakimś dziwnym kawałkiem, potem minuta z „Kaliyugi” i nagle
wstęp do „Requiem” - kawałka, od którego rozpoczęła się moja miłość do
Killing Joke. Stopniowo pojawiają się na scenie. Anonimowy pałker, Youth
(ciekawe – jest tak podobny do Ravena, grającego w Killing Joke w latach 1983-
1990,_ że można się pomylić) , Geordie w obciachowym kapeluszu i wymalowany
na biało-czarno Jaz Coleman. Rozglądam się po ludziach naokoło mnie. Nawiasem
mówiąc, nie jest ich już dużo i większość słyszy KJ pierwszy raz. Już w
drugim kawałku „Total Invasion” z ostatniej płyty rozumiem, że jestem na
swoim jak na razie najlepszym koncercie w życiu. Brzmienie jest jeszcze
potężniejsze niż na Torwarze w 1990 roku. Od razu widać też różnicę w samym
podejściu do muzyki pomiędzy KJ a takim np. Sweet Noise czy Vaderem
(występującymi wcześniej). Lata świetlne po prostu. Coleman i jego koledzy
grają w zasadzie bardzo prosto, bez żadnych fajerwerków technicznych. Ale jak
to brzmi! Zawsze uważałem, że w muzyce liczy się najbardziej pomysł i
oryginalność. I KJ jest tego wybitnym przykładem. Po kolei
lecą „Wardance”, „Blood on Your Hands”, „Change”, “Asteroid”, jeszcze jeden z
nowej płyty, „Fall of Because”,„Mathematic of Chaos” (jedyny z
PANDEMONNIUM), „The Wait” i „Psyche”.
Energia bijąca z tej muzyki na żywo jest porażająca. No i świetnie się ich
ogląda. Mnie szczególnie fascynuje Geordie, jeden z najciekawszych
gitarzystów świata. Mistrz choreografii czyli góra robi pięć kroków w czasie
koncertu. Kamienna twarz, wygląd młodego Kirka Douglasa. Zero solówek. Ale
przede wszystkim własny i niepodrabialny patent na granie. Jaz wyraził się
kiedyś, że gitara Geordiego brzmi jak 100 orkiestr grających unisono. I tak w
istocie jest. Nigdy nie słyszałem na żywo tak potężnie brzmiącego basu jak
ten Youtha. Perkusista grał jak Paul Ferguson w swoim najlepszym okresie.
Jaz w znakomitej formie. Uwielbiam tą jego chrypę. Pełnia szczęścia po
prostu. I co ciekawe – wszystkie kawałki sprawiają wrażenie powstałych w tym
samym okresie. Wszystko brzmi jednak nowocześnie, nawet po 24 latach od
powstania zespołu. Bo Killing Joke to ponadczasowa muzyka bez cienia
wątpliwości. Kapela, bez której nie byłoby Metalliki, Nirvany, Faith No More,
System of A Down, Clawfinger, Ministry, Nine Inch Nails – a przynajmniej ich
muzyka była by nieco inna.
Po „Psyche” schodzą ze sceny już nie wychodzą z powrotem. Bohaterowie mają
prawo być zmęczeni bezsensowną porą swojego występu. Krzyczę razem z może
setką ludzi KILLING JOKE ale to nie pomaga. Zresztą po śpiewaniu z Jazem
większości tekstów gardło odmawia współpracy.
Mam niedosyt, że grali tak krótko. A może by tak do Pragi teraz???? 5-go.
Obserwuj wątek
    • Gość: ernie to mi przypomina koncert PF w Pradze IP: *.ds.uj.edu.pl / 192.168.12.* 04.08.03, 02:12
      też było wzruszająco
    • gregkor Re: Killing Joke na Przystanku Woodstock 04.08.03, 10:51
      Teddy a ja wlasnie okolo 3 czekajac na Killinga Joka...zasnąłem....ta pora
      koncertu to jakas kpina i przesada....sad((...ale cieszę, sie że Ci się
      przynajmniej podobał...

      pozdr
      • pizmak31 Re: Killing Joke na Przystanku Woodstock 04.08.03, 11:00
        Mnie sie tez zaj..cie podobal, a najbardziej rozsmieszyl mnie fakt, ze
        dzieciaki nie majace pojecia o Killing Joke, przez pierwsze dwa kawalki nie
        wiedzialy o co chodzi, bo stare nieznane im dziadki graly muzyke z takim
        pierdol...ciem, ze kilkanascie uwielbianych przez te dzieciaki zespolow moze im
        czyscic buty pasta kiwi. Jak sie zorientowaly w transie i sile tej muzyki to
        sie zaczelo zbiorowe falowanie, a nawet lekkie szalenstwo. No i jak wszyscy juz
        skumali o co chodzi w tej muzyce i chcieli wiecej i wiecej, to kurcze, koncert
        sie skonczyl, bo chlopaki (juz niemlode, niestety) nie mialy sily grac po
        czwartej nad ranem. Za to i za wszystko dziekujemy Ci, Panie Owsiaku.
    • Gość: rocznik Re: Killing Joke na Przystanku Woodstock IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.03, 14:59
      Dzięki za recenzję bo nie widziałem. Byłem wtedy, lata temu, na Torwarze i
      byłem porażony. Jeśli ten koncert był, jak piszesz, jeszcze lepszy niż wtedy,
      to już nie wiem.
      Fakt, że KJ jest klasyką. Swoją drogą ciekawe, czy któryś z naszych "fachowców"
      np. z Trujki (Kostrzewy, Kaczkowscy i inni), puszcza ich w radiu? Ja nie wiem,
      bo już z daleka omijam te wszystkie quasirockowe audycje gdzie króluje tandetny
      pop. Jak ktoś słyszał niech napisze.
      • pizmak31 Re: Killing Joke na Przystanku Woodstock 04.08.03, 15:07
        Polecam ?recenzje" z koncertu Killing Joke piora Roberta Sankowskiego w
        dzisiejszej Gazecie Wyborczej. Dwa zdania o tym koncercie, ze byl statyczny i
        sie nie podobal mlodej publicznosci. Ja nie mowie, ze od razu na kolana przed
        klasyka, ale jak obserwowalam ludzi dokola mnie wydawalo mi sie, ze im sie
        bardzo podobal. Moze Pan Robert juz spal wtedy znuzony.
        • Gość: rocznik Re: Killing Joke na Przystanku Woodstock IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.03, 15:25
          Widać, że pan Sankowski godnie kontynuuje tradycje pana Leszczyńskiego. Dziwne,
          że Wyborcza, gazeta na poziomie, do krytyki muzyki rockowej czy pop zatrudnia
          kompletnych ignorantów.
          PS. Pamiętam jak Lesczyński kiedyś pisał, że Nirvana gra hardcore'a.smile
          PS2. Tak to jest jak o muzyce piszą ludzie, którzy znają pięć zespołów na krzyż
          i potrafią "zrecenzować" tylko to co podetkną im pod nos największe wytwórnie.
          W innych dziedzinach (np. krytyka muzyki klasycznej czy literatury) tacy
          panowie byliby już dawno skompromitowani.
          • pizmak31 Re: Killing Joke na Przystanku Woodstock 04.08.03, 16:08
            Wiesz, tez zle jest to, ze koles absolutnie nie umie wyczuc atmosfery koncertu
            i ocenic pozomu wystepujacego zespolu. Ja tak naprawde nie znalam, podobnie jak
            mnostwo ludzi dokola mnie, tworczosci KJ, zaledwie kilka kawalkow, ale do k..wy
            nedzy, potrafilam odroznic prawdziwa sztuke od chaly w rodzaju Vedera, ktorym
            sie Sankowski zenadnie zachwycal. Wystep KJ byl magiczny od poczatku do konca i
            mozna nie lubic tej muzyki, ale byla to sztuka. Nawet 53 letni ojciec rodziny,
            ktory byla razem ze mna i teddym na tym koncercie, stal zasluchany i
            powiedzial, ze rewelacja. I jego dwudziestoletnie dzieci tez to powiedzialy,
            dlatego pan Sankowski powinien umyc sobie uszy.
            • nikka007 Re: Killing Joke na Przystanku Woodstock 04.08.03, 16:18
              Vader, jeśli mozna, nie jest chałą
            • Gość: rocznik Re: Killing Joke na Przystanku Woodstock IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.03, 16:34
              pizmak31 napisała:

              > Wiesz, tez zle jest to, ze koles absolutnie nie umie wyczuc atmosfery
              koncertu
              > i ocenic pozomu wystepujacego zespolu. Ja tak naprawde nie znalam, podobnie
              jak
              >
              > mnostwo ludzi dokola mnie, tworczosci KJ, zaledwie kilka kawalkow, ale do
              k..wy
              >
              > nedzy, potrafilam odroznic prawdziwa sztuke od chaly w rodzaju Vedera, ktorym
              > sie Sankowski zenadnie zachwycal. Wystep KJ byl magiczny od poczatku do konca
              i
              >
              > mozna nie lubic tej muzyki, ale byla to sztuka. Nawet 53 letni ojciec
              rodziny,
              > ktory byla razem ze mna i teddym na tym koncercie, stal zasluchany i
              > powiedzial, ze rewelacja. I jego dwudziestoletnie dzieci tez to powiedzialy,
              > dlatego pan Sankowski powinien umyc sobie uszy.

              Właśnie mam gazetę w ręku. Sankowski pisze, że "kompozycje (...) okazały się
              zbyt trudne i monotonne, a występ zbyt statyczny jak na wielką festiwalową
              scenę". Ludzie, którzy widzieli koncert piszą, że atmosfera była wspaniała.
              Komu wierzyć? Jakoś nie ufam panu Sankowskiemu. Mam wrażenie, że kojarzę tego
              pana z "Tylko Rocka" gdzie zajmował się raczej szmirą (tzw.
              rock "progresywny"itp)(jeśli się mylę, proszę mnie poprawić). Odnoszę wrażenie,
              (biorąc też pod uwagę zespoły, którymi na Woodstock się zachwycał) że dla tego
              pana każda nieco ambitniejsza muzyka jest "trudna i monotonna". Co do
              rozbieżności w ocenie atmosfery koncertu - może pana Roberta w tym momencie tam
              nie było a "trudnych i monotonnych kompozycji" próbował słuchać z płyt?




              • vulture Re: Killing Joke na Przystanku Woodstock 04.08.03, 16:37
                Gość portalu: rocznik napisał(a):
                Jakoś nie ufam panu Sankowskiemu. Mam wrażenie, że kojarzę tego
                > pana z "Tylko Rocka" gdzie zajmował się raczej szmirą (tzw.
                > rock "progresywny"itp)(jeśli się mylę, proszę mnie poprawić).

                Poprawiam. Rock progresywny to nie szmira.
                • Gość: rocznik Re: Killing Joke na Przystanku Woodstock IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.03, 17:14
                  Chyba się nie zrozumieliśmy. Pisząc rock "progresywny" miałem na myśli potoczne
                  znaczenie tego słowa, czyli zespoły takie jak: Yes, Marillion czy np. Pink
                  Floyd. Nie miałem na myśli intencjonalnego znaczenia tego słowa czyli muzyki,
                  która wnosi coś nowego (progres=postęp). Zespoły te może wnosiły do muzyki coś
                  nowego ale to było dawno, na pierwszych płytach, zresztą to co ci wykonawcy
                  wtedy wnieśli to właśnie okropna tandeta, kryjąca się pod płaszczykiem sztuki.
                  Natomiast gdybyśmy mieli używać prawdziwego znaczenia słowa "progresywny" to
                  obecnie raczej możemy myśleć o zespołach typu Ścianka (no, ostatnia ich płyta
                  też juz nie jest taka progresywna.
                  Pozdrawiam
                  • Gość: Lesiek Re: Killing Joke na Przystanku Woodstock IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.03, 18:58
                    Nie wchodząc w dyskusję na temat rocka progresywnego: pan Sankowski się nim w
                    Tylko Rocku nie zajmował, a przynajmniej nie przede wszystkim.
    • pizmak31 Re: Killing Joke na Przystanku Woodstock 04.08.03, 16:19
      Excuse-moi, ale zagrali tak, jakby byli chala.
      • nikka007 Re: Killing Joke na Przystanku Woodstock 04.08.03, 16:20
        to Twoje zdanie, czy ktoś tak powiedział? to po prostu nie ten gatunek
        • pizmak31 Re: Killing Joke na Przystanku Woodstock 04.08.03, 16:24
          na pewno nie ten gatunek.
    • smurf688 Re: Killing Joke na Przystanku Woodstock 04.08.03, 16:41
      • vulture smurf... 04.08.03, 16:57
        Oczywiście mogę się mylić, ale mam wrażenie, że albo masz problem z komputerem,
        albo z głową.
      • Gość: rocznik Re: Killing Joke na Przystanku Woodstock IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.03, 17:20
        Hej, na pewno poza urządzeniem zwanym "myszką" dysponujesz też urządzeniem
        zwanym "klawiaturą". Znajdują się na niej klawisze z takimi znaczkami, które
        nazywają się: "literki". Wciskając klawisze z literkami w określonej kolejności
        można budować wyrazy, a nawet całe zdania! Spróbuj!
        • led_a Re: Killing Joke na Przystanku Woodstock 04.08.03, 18:02
          nieśmiały smurff? albo zbyt senny, od nadmiaru zjedzonych, atramentopochodnych
          owoców sezonowychsmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka