Dodaj do ulubionych

Ten Years After i Creedance Clearwater Revival

08.08.03, 12:15
Czy ktoś na forum zna dobrze te zespoły ? Byłbym wdzięczny za krótką lekcję
poglądową... Z góry dzięki ( zresztą nie musi być krótka smile)
Obserwuj wątek
    • vulture Re: Ten Years After i Creedance Clearwater Reviva 08.08.03, 12:19
      Lekcja poglądowa w moim wypadku (jeśli chodzi o TYA i CCR) wyglądała tak:
      brałem składankę i słuchałem. Polecam.
      • ihopeyouwilllikeme Re: Ten Years After i Creedance Clearwater Reviva 08.08.03, 12:21
        A skąd ja wezmę ? Teraz na wsi mieszkam... Zresztą chcę najpierw wiedzieć o co
        w tym biega.
        • vulture Re: Ten Years After i Creedance Clearwater Reviva 08.08.03, 12:23
          Nawet na wsiach ludzie sobie jakoś radzą. Musisz od kogoś pożyczyć, przegrać,
          zdownloadować czy co - inaczej nie posłuchasz wink
          • vulture Re: Ten Years After i Creedance Clearwater Reviva 08.08.03, 12:28
            A ja sobie ostatnio kupiłem, po dość atrakcyjnej cenie (40 PLN),
            remaster "Mardi Gras" CCR (wydane w formie digipacku, na który debile z Empiku
            nalepili cenę) i bardzo mi się podoba. Takie granie amerykańskie, gitara, bas,
            perkusja i śpiew, trochę rocka, bluesa i country nieco też - trudno opisać.
            Polecam też "kredensowską" wersję standardu "I Put A Spell On You" (nie z tej
            płyty) i solową płytę Johna Fogerty "Blue Moon Swamp".
    • ydorius Re: Ten Years After 08.08.03, 12:23

      TYAaaaa...

      Nie wiem, czego oczekujesz; na pewno nie pokuszę się o żadne
      recenzje smile
      Znam tylko kilka płyt i wszystkie bez wyjątku polecam, na pierwszym
      jednak miejscu stawiając Cricklewood Green, na której to płycie nie
      znajdziesz słabej piosenki. Znam także koncertowostudyjne Undead,
      gdzie Alvin Lee i spółka cudownie (i długo, w sensie trwania
      kawałków) grają, między innymi Summertime smile
      Jakiś czas temu kupiłem zremasterowane Stonehedge i słuchałem z
      zapamiętaniem. To świetna muzyka, przekazująca strasznie dużo dobrej
      energii. I nic to, że Lee nie jest takim tytanem głosu jak Ian
      Gillian, czy David Byron, ale za to jakim jest gitarzystą! Swego
      czasu zyskał nawet miano najszybszego gitarzysty świata, choć nie
      onanizuje się muzycznie, jak ma to w zwyczaju np. Steve Vai.

      Moim ulubionym utworem grupy pozostaje, po latach znajomości, "I'd
      love to change the world", którego ilekroć słucham, tylekroć dostaję
      dreszczy smile

      m,
      .y.

      ----------------------------------
      What is home without Plumtree's Potted Meat?
      Incomplete.
      • michalgajzler Re: Ten Years After 08.08.03, 12:38
        Jeśli ktos chce poznać Ten Years After to najlepsze
        byłyby chyba płyty koncerowe np. "Recorded Live" czy nie
        tak dawno wydany "Live At The Fillmore East". TO ostatnie
        rzecz genialnasmile.
        • aric Re: Ten Years After 08.08.03, 12:54
          Ja zaczałem słuchanie od Sssh, tam jest kwitesencja TYA.
          Bardzo lubię natomiast Rock'n'roll music to the World, chyba
          najrówniejsza płyta, jak dla mnie. Co do późniejszych, wymieniona
          przez Ydoriusa Cricklewood Green i np Pozitive Vibrations, jakos mi
          nie podchodzą. Za to bardzo polecam pierwszą z rewelacyjnym coverem
          piosenki Ala Coopera(zresztą menagera zespołu) i zespołu Blues
          Project "I cant keep from crying sometimes", oraz zajebistym
          bluesem "Help Me".
          Undead jest niesamowita, tam naprawde pokazali profesjonalne a
          zarazem szaleńcze granie.
          Mam słabość natomist do wydanej w 1989 roku płyty Time About, grają
          jak ZZ Top z lat 80, i nie ma nic wspólnego z brzmieniem grupy z lat
          60 i 70, ale lubie jej słuchać.smile
          • michalgajzler Re: Ten Years After 08.08.03, 13:10
            aric napisał:

            > Za to bardzo polecam pierwszą z rewelacyjnym coverem
            > piosenki Ala Coopera(zresztą menagera zespołu) i
            zespołu Blues
            > Project "I cant keep from crying sometimes", oraz
            zajebistym
            > bluesem "Help Me".

            Faktyczne genialne utwory.
            • vulture aaaaaaa i unikaj 08.08.03, 13:13
              albumu "About Time", który TYA nagrali w 1989 po długiej nieobecności. Jest
              fatalnym świadectwem tego, że nie powinni byli powracać...
              • aric Re: aaaaaaa i unikaj 08.08.03, 14:19
                hehe, to dość zabawne. Jak się zanczyna słuchac muzyki innej, czyli
                następuje tzw zwrot w gustach i okazuje się, że tyle rzeczy
                stworzono, że nie miałes pojecia, trafiła do mnie własnie ta płyta.
                Pisałem wczesniej o Shhh, ale własnie ta była pierwszą która
                posłuchałem i został mi sentyment. Może i nie powinni wracac, ale ja
                tę płytę lubię, ale polecać nie bedę, kto chce niech po nią siegnie.
                Chociaż powiem, że jest tam kilka utworów, które sa godne uwagi np:
                "Going to Chicago","I Get All Shook Up" czy "Bad Blood".
                Aaa i z tego co własnie przeczytałem, to TYA znów gra, bez Alvina, no
                proszę, zastapił go niejaki Joe Gooch. Hmmmm...
                • michalgajzler Re: aaaaaaa i unikaj 08.08.03, 14:34
                  A wie ktoś może coś o płycie sygnowanej przez Alvina Lee
                  (solo)? Ostatnio cos takiego widziałem i mnie zastanowiło
                  co to może być...
    • Gość: wojtek Re: Ten Years After i Creedance Clearwater Reviva IP: *.nowa-wies.sdi.tpnet.pl 08.08.03, 14:50
      Alvin dał popis gry na gitarze na Woodstocku brawurowo wykonując kawałek "I`m
      going home". A płyta Recorded live rzeczywiście pyszna!!! Jeden z bardziej
      znanych kawałków to "Love like a man" oparty na genialnym motywie. Polecam!
      • foxy21 Re: Ten Years After i Creedance Clearwater Reviva 08.08.03, 17:53
        Gość portalu: wojtek napisał(a):

        > Alvin dał popis gry na gitarze na Woodstocku brawurowo wykonując kawałek "I`m
        > going home". A płyta Recorded live rzeczywiście pyszna!!! Jeden z bardziej
        > znanych kawałków to "Love like a man" oparty na genialnym motywie. Polecam!


        O tak, to byl swietny wystep,
        jeden z ciekawszych gitarzystow.
        • michalgajzler Re: Ten Years After i Creedance Clearwater Reviva 08.08.03, 18:10
          foxy21 napisała:


          >
          > O tak, to byl swietny wystep,
          > jeden z ciekawszych gitarzystow.
          >
          Wypadałoby też wspomnieć występ z Isle Of Wight ("I can't
          Keep From Crying..."
    • Gość: As Re: Ten Years After i Creedance Clearwater Reviva IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 08.08.03, 18:03
      Pamiętam że dawno temu wpadła mi w ręce koncertowa płyta Ten Years
      After "Recorded Live". Przesłuchałem ją tylko raz i od razu bardzo mi się
      spodobała, niestety płytę musiałem szybko oddać i więcej nie zetknąłem się z tą
      grupą. A szkoda bo fajne to było (choć ja przecież nie przepadam za
      koncertówkami).
      • Gość: jimmo Re: Ten Years After i Creedance Clearwater Reviva IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.03, 22:59
        Zgadzam się, że poznawanie TYA warto zacząć od albumu "Recorded Live". Dla
        mnie to kwintesencja stylu grupy, pełniejsze brzmienie niż na surowym
        klubowym "Undead", świetna forma wszystkich muzyków, no i do dzisiaj brzmi to
        mocno i świeżo. Ja mam jednopłytowe wydanie na kompakcie, z którego
        wypadł "Hobbit" który był na oryginalnym dwupłytowym winylu. Może ktoś wie,
        czy wydano pełną wersję na CD?
        Co do Creedence Clearwater Revival to podobnie mogę polecić koncertowy "Live
        In Europe". Mimo średniej jakości nagrania płyta bardzo dobrze oddaje fenomen
        zjawiska, jakim był CCR.Prostymi środkami, bez kombinowania uzyskuje wyrazisty
        efekt. Dowód na to, że zagrany od serca, nieskomplikowany rock`n`roll jest w
        stanie wzbudzić wielkie emocje.
        Z dostępem do tej płytki mogą być problemy, ale w zastępstwie w celach
        poznawczych można spróbować któregoś ze składaków CCR, tego akurat było sporo.
        Słuchajcie klasyki...(nie tylko, rzecz jasna)z pewnością nie zaszkodzi.
        Pozdrawiam
        Jimmo
        • michalgajzler Re: Ten Years After i Creedance Clearwater Reviva 09.08.03, 13:15
          Gość portalu: jimmo napisał(a):

          > Zgadzam się, że poznawanie TYA warto zacząć od albumu
          "Recorded Live". Dla
          > mnie to kwintesencja stylu grupy, pełniejsze brzmienie
          niż na surowym
          > klubowym "Undead", świetna forma wszystkich muzyków, no
          i do dzisiaj brzmi to
          > mocno i świeżo. Ja mam jednopłytowe wydanie na
          kompakcie, z którego
          > wypadł "Hobbit" który był na oryginalnym dwupłytowym
          winylu. Może ktoś wie,
          > czy wydano pełną wersję na CD?

          Nie wiem co było na winylu (po prostu nie widziałem tej
          płyty) ale mam "Recorded Live" na CD i jest tam "Hobbit"
          cała płyta na CD ma 76 czy 77 minut. (właśnie słucham).
          Bardzo przypadł mi do gustu także wydany nie tak dawno
          koncert z Fillmore East.
          Pozdr.
          • Gość: jimmo Re: Ten Years After i Creedance Clearwater Reviva IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.03, 21:26
            michalgajzler napisał:
            > Nie wiem co było na winylu (po prostu nie widziałem tej
            > płyty) ale mam "Recorded Live" na CD i jest tam "Hobbit"
            > cała płyta na CD ma 76 czy 77 minut. (właśnie słucham).
            > Bardzo przypadł mi do gustu także wydany nie tak dawno
            > koncert z Fillmore East.
            > Pozdr.

            Sprawdziłem, już wszystko jasne. Mam wcześniejszą edycję, gdzie jest
            napisane:"Due to time limitations, Hobbit (from the original recording) has
            been omitted from this CD". To było produkowane w czasach, gdy na płytce
            mieściło się niewiele ponad 70 min muzyki (ta moja ma 72:39).Teraz, jak
            wiadomo 80 minut to żaden problem, tak więc na zremasterowanym wydaniu
            sympatyczny Hobbit mógł powrócić. Pozdrawiam
            • Gość: As Re: Ten Years After i Creedance Clearwater Reviva IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 10.08.03, 21:39
              W recenzji przeczytałem że "Hobbit" był utworem z solem perkusji. A na tej
              płycie której wtedy słuchałem na pewno takiego utworu nie było, a płyta była
              oryginalna.
              • michalgajzler Re: Ten Years After i Creedance Clearwater Reviva 10.08.03, 21:48
                Gość portalu: As napisał(a):

                > W recenzji przeczytałem że "Hobbit" był utworem z solem
                perkusji. A na tej
                > płycie której wtedy słuchałem na pewno takiego utworu
                nie było, a płyta była
                > oryginalna.

                Tak, "Hobbit" ma solo na perkusji (to znaczna część tego
                utworu). Może to była wspomniana wyżej krótsza wersja
                "Recorded Live".
        • ihopeyouwilllikeme Re: Ten Years After i Creedance Clearwater Reviva 10.08.03, 15:30
          Gość portalu: jimmo napisał(a):

          > Słuchajcie klasyki...(nie tylko, rzecz jasna)z pewnością nie zaszkodzi.
          > Pozdrawiam
          > Jimmo

          Słuchamy, słuchamy...
    • ellenai Re: Ten Years After i Creedance Clearwater Reviva 09.08.03, 17:53
      CCR to chyba najlepiej skladanke kupic,byl wydany jakis czas temu dobry album.A
      tak to polecam Cosmo Factory z 70 roku, bardzo dobra plyta. CO do TYA to
      poprzednicy wymienili wszystko co godne uwagi,ja najbardziej lubie Recorded
      Live,pozniej,Shhh,stonedhenge,Ten Years After(ten jest swietny,pierwszy
      album),Cricklewood green,pozdrawiamsmile))))
    • ugugunana Re: Ten Years After i Creedance Clearwater Reviva 10.08.03, 00:44
      Jeśli chodzi o TYA to polecam:

      Debiut - wspaniały, bujający bluesrockjazz zagrany z niesamowitą swobodą i
      polotem... Zresztą w owych czasach debiuty zwykle były udane - nieskażone
      komercją i nacechowane młodzieńczą werwą...

      Undead - pierwszy koncert ukazujący zespół w znakomitej formie... Lee to jedno
      z najbardziej rasowych zwierząt scenicznych...

      Po nagraniu tych dwóch płyt, Alvin stwierdził, iż więcej w tej konwencji nie da
      się osiągnąć i sfrustrowany, poszedł w stronę eksperymentów, co raz mu
      wychodziło a innym razem nie (jak to przy eksperymentach)... *-) Generalnie,
      jeśli ktoś lubi muzykę tamtych czasów - powinien zapoznać się ze wszystkim...

      Osobiście bardzo lubię płytkę "A Space In Time"... Eklektyczna, dojrzała,
      klimatyczna i stonowana pozycja... Podchodzi mi znakomicie, choć brak w niej
      nuty szaleństwa... Here They Come i I'd love to change the world, to utwory
      przy których odpływam...

      PZDR. uGu
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka