vulture
21.08.03, 10:06
Ta grupa zawsze mnie intrygowała i wprawiała w zakłopotanie jednocześnie.
Zaczęli karierę w 1979 roku i przez następną dekadę podążali równolegle
świeżo odkrywanymi szlakami new romantic i tradycyjną, poprockową ścieżką.
Ostatnim wzlotem była płyta „Street Fighting Years” z pamiętnym
hitem „Belfast Child”, a potem już było tylko gorzej. Grupa pogubiła się, a
gdy nie wyszła jej próba powtórki ostatnich sukcesów, zaczęła wprowadzać do
muzyki różne dziwne elementy, z disco włącznie, co przyniosło efekt dość
tragiczny.
Dlaczego ich przypominam: dlatego, że właśnie ukazała się ciepło przyjęta
składanka „Early Gold” z wczesnymi przebojami, a zespół odbywa cieszące się
popularnością (mimo porażki rynkowej ostatnich płyt) tournee „Alive And
Kicking”.
Mam wrażenie, że większość ludzi uważa Simple Minds za obciach, który
zasłużył sobie na niepamięć. We mnie grupa zawsze budziła mieszane uczucia. A
czy Wy uważacie, że Simple Minds powinni byli dawno temu dać sobie spokój i
całkiem słusznie są teraz postrzegani jako ciekawostka zoologiczna?