Dodaj do ulubionych

2 koncerty w Warszawie

03.05.08, 20:56
Nie wiem jak jest z biletami, ale zapowiadają się dwa ciekawe koncerty:

5. 05. 2008 (poniedziałek) godz. 19.00
Program 2 Polskiego Radia
Koncert Nadzwyczajny
Dorothee Mields sopran
Damien Guillon kontratenor
Jan Kobow tenor
Stephan MacLeod bas
COLLEGIUM VOCALE GENT
Philippe Herreweghe dyrygent
Program: Johann Sebastian BACH - Oster-Oratorium BWV 249,
Kantata Also hat Gott die Welt geliebt BWV 68,
Himmelfahrts-Oratorium BWV 11
Transmisja na antenie Programu 2 Polskiego Radia
Bilety godzinę przed koncertem w kasie Studia Koncertowego
Polskiego Radia im. W. Lutosławskiego, ul. Z. Modzelewskiego 59
Informacje: tel. 022 645 52 52

Wtorek, 6 maja 2008, godz. 19:00
Sala Koncertowa
Koncert muzyki XVIII wieku

Współpraca: Ambasada Francji w Polsce i Instytut Francuski w Warszawie

LES MUSICIENS DU LOUVRE-GRENOBLE
Marc MINKOWSKI – dyrygent


Christoph Willibald GLUCK – Don Juan (muzyka baletowa)
Joseph HAYDN – Symfonia B-dur Hob. I/85 La Reine
Jean-Philippe RAMEAU – Une Autre Symphonie Imaginaire (oprac. M.Minkowski)

ceny biletów: 100, 90, 80, 70, 60 zł
(rezerwacja i sprzedaż od 7 kwietnia)
Obserwuj wątek
    • schaetzchen Re: 2 koncerty w Warszawie 03.05.08, 20:57
      Zapomnialam dodać, że Herreweghe na Woronicza (Arano, będziesz?) a
      Minkowski na Jasnej.
      • arana Re: 2 koncerty w Warszawie 04.05.08, 10:23
        schaetzchen napisała:

        > Zapomnialam dodać, że Herreweghe na Woronicza (Arano, będziesz?)

        Niestety, nie mogę. Ale posłucham w radiu. No i liczę na Twoją
        relację.

        Pozdrowienia.
        • schaetzchen Re: 2 koncerty w Warszawie 04.05.08, 10:24
          Ja nie wiem czy zdążę - ale mam nadzieję chociaż na posłuchanie
          transmisji smile
    • onufry_z_oddali Re: Minkowski... 06.05.08, 22:39
      Bylem na Minkowskim i ... zaluje, choc orkiestra znakomita.

      Poniewaz na forach publicznych nalezy wypowiadac tezy pozytywne,
      moze oszczedze detali.

      O.


      • onufry_z_oddali Re: Minkowski... 06.05.08, 22:56
        Jeszcze ad vocem:

        - nie wiem czy dobrze doslyszalem dzis jadac samochodem,
        ale podobno Minkowski zostal dyrygentem Simfonii Varsovii?!

        - nie wiem czy dobrze pamietam, ale kiedys w jednym z wywiadow z nim,
        powiedzial, ze wg niego to Haendel byl najwiekszym kompozytorem
        w dziejach muzyki.

        Uwazam, ze Simfonia Varsovia zasluguje na lepszego dyrygenta, niz
        gosc, ktory w Haendlu widzi szczyty muzyki.



        • schaetzchen Re: Minkowski... 06.05.08, 23:27
          Ooooo, a ja też byłam i jestem zachwycona! Napiszę więcej jak
          wytrzeźwieję - ponieważ udany koncert był oblewany dużą ilością
          wina... i teraz muszę się koniecznie położyć smile
          • schaetzchen Re: Minkowski... 07.05.08, 17:38
            Jak napisał Onufry - tak, Minkowski będzie dyrygentam SV - nie wiem tylko do czego się to sprowadzi - czy do stałej ciężkiej pracy, czy do paru koncertów w sezonie.
            Wcale nie uważam że Sinfoni dzieje się z tego powodu krzywda. Rozwiń proszę stwierdzenie o Haendlu. Dla mnie to świetny kompozytor - wolę paru innych - ale nie uważam że człowiek stawiający Haendla na czubku jest idiotą.


            No dobra, teraz o koncercie.
            Zacznijmy od rzeczy najistotniejszej wink. A zatem: dźwięk (wiem, moje małe zboczenie) - bez "blaszki" i ostrości charakterystycznej dla dawnych orkiestr. Jest charakterystyczna "chrypka" w smyczkach, ale to brzmienie ciepłe, pastelowe, choć gdy trzeba jest ostro i drapieżnie - ale to nie męczy i nie "wrzeszczy".
            Pięknie brzmiące oboje, a klarnety, które pojawiły się w drugiej części koncertu brzmiały bardzo... współcześnie smile
            Fantastyczna jest energia z jaką zaczynają każdy akord/frazę (i podziwu godne zgranie - piony trzymane idealnie).
            Bardzo podobał mi się patent na reżyserowanie balansu orkiestra - perkusja przez to, że perkusista w zależności od tego jak bardzo miał być czytelny grał w różnych miejscach sceny. I to, że po przerwie, kiedy zagęściło się w sekcji dętej flety grały na stojąco.
            I jeszcze uwaga - może nie na miejscu - są szalenie precyzyjni - i w czasie i w intonacji. Do orkiestr (a zwłaszcza instr. dętych) grających na dawnych instrumentach przylgnęła opinia, że "fałszują bo muszą, tak uroda instrumentów". I tak faktycznie jest - i Bruggeny fałszują i Herreweghi słuchane przedwczoraj przez radio. A Luwrzańscy - nie! Dwa flety grające idealnie czyste tercje - uczta dla ucha wink
            No i przebogata dynamika, a przyznać trzeba, że wczorajszy koncert nadspodziewanie słabo zasiliła Grupa Warszawskich Gruźlików - publiczność siedziała cicho, więc wszelkie eteryczne piana były dobrze słyszalne (siedziałam na balkonie, jak to zwykle)

            Zmianie uległa kolejność utworów - co Minkowski zapowiedział po polsku.
            Zaczęli Haydnem, który podobał mi się chyba najbardziej. Bardzo wdzięczny, taneczny. Arcydzieło. W pierwszej części cudowne, "kocie", opadające motywy, w drugiej smaczne ornamenciki klawesynu w rejestrze lutniowym, znakomity menuet (uwielbiam Minkowskie menuety - patrz CD z Symfoniami Mozarta) z przepięknie zawieszanymi przedtaktami - miałam wrażenie chwili bezwładności, zawieszenia, coś takiego jak jedzie się szybką windą wink No i żywiołowy finał, niektórzy narzekali że tak szybko.

            Po Haydnie Gluck - wspaniały. To muzyka do baletu, a dyrygent przed każdą częścią zapowiadał, co dzieje się na scenie. Robił to w charakterystyczny, nieco manieryczny, sposób, ale do tego teatru i tej muzyki pasowało to znakomicie. We francuski tekst wplatał polskie wyrazy (np. kucharze, piekło).
            Wspaniała, źywiołowa TEATRALNA interpretacja. Nie cofnęli się przed efektami nieco czasem przerysowanymi, np. "perkusyjne", mocne pizzicata wiolonczel (pojedynek Don Juana i Komandora), podkreślanie (baaaardzo moooocne podkreślanie) dysonansów, czy basu w finałowej scenie piekielnej. Furie zdecydowanie bardziej furioso, niż na płycie z Orfeuszem i Eurydyką. W nagraniu jest owszem żywiolowo, ale dżwięk dość płaski, na koncercie świetny efekt dało "ręczne sterowanie" basem - mam na myśli to, że dynamika niskich instrumentów zmieniała się niezależnie od reszty orkiestry - czasem były one "wyciągane", co bardzo potęgowało efekt grozy. Pięknie zabrzmiało pukanie (czy raczej dobijanie się) do drzwi Komadora (przy pomocy gran cassy stojącej w foyer po prawej stronie). Brawa dla pani skrzypaczki, która cudownie grała na kastanietach w numerze hiszpańskim. I wspaniałe, omdlewające pas de deux Juana i Elwiry.

            Po przerwie Une Autre Symphonie Imaginaire. Dla mnie najsłabszy punkt wieczoru, ale to chyba za sprawą kompozytora, którego nie cenię jednak aż tak jak Haydna i Glucka. Orkiestrze napięcie też nieco siadło, ale tak czy siak grali znakomicie - może zabrakło aż takiego teatru jak w Glucku, ale nie szkodzi smile Podczas dyrygowania fragmentami z Castora i Polluksa dyrygent zaczął wykonywać ruchy jak ten brodaty jegomość śpiewający "Jożina z bażin", co mnie bardzo zagotowało.

            Dwa bisy, podczas drugiego (z pierwszej Symphonie Imaginaire, Danse des Sauvages z Les Indes galantes, track 15 smile) trochę się poczułam jak na koncercie noworocznym w Wiedniu, bo Minkowski zaczął dyrygować również publicznością, klaszczącą. To było słabe, ale co kto lubi.



            Tutaj recenzja fachowca:
            miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34889,5186561.html
            Nie podoba mi się ostatnie zdanie: próbka polskiego nie była wcale zabawna, a jak najbardziej poprawna. W ogole denerwuje mnie to, jak próby komunikacji z publicznością (nawet jeśli ta "komunikacja" to tylko "dziękuję" czy "dobry wieczór") kwitowane są zbiorowym rechotem. Tak było wczoraj, tak było i przedwczoraj w S1 (słuchałam tylko fragmentu transmisji).
            • onufry_z_oddali Re: Minkowski... 07.05.08, 20:24
              Przeczytalem recenzje schaetzchen. Uwazam, ze ta recenzja jest conajmniej 10
              razy lepsza niz sam koncert smile.

              A w ogole s. pisze najlepsze recenzje w tym kraju. To nie komplement, tylko
              prawda. (Szczesliwe to forum, ze gosci taka recenzentke!)

              Byc moze moje wczorajsze stwierdzenie, ze zaluje, ze poszlem na ten koncert bylo
              przesadzone. Tak, napewno bylo przesadzone.

              Recenzja s. "oswiecila" mnie w kilku punktach, z ktorych sobie nie zdawalem
              przedtem sprawy. (Ale to, ze grala - byc moze - najlepsza orkiestra kameralna,
              jaka bylo dane mi sluchac na zywo, bylo dla mnie jasne juz w czasie koncertu smile
              Jednym z moich ulubionych filmow jest "Wszystkie poranki swiata". W muzyce tego
              koncertu bylo sporo
              atmosfery z tego filmu.

              ***

              Skoro zostalem "wywolany do tablicy" w sprawie Haendla, to odpowiadam
              z calym spokojem. Jest taka sztuka teatralna o wyimaginowanym spotkaniu Bacha i
              Haendla. Nie pamietam autora; w teatrze TV, w Bacha
              wcielil sie Gajos, a w Haendla Wilhelmi. Ta sztuka jest pewnie przesadzona (na
              "korzysc" Bacha). Bach jest tam lipskim prowincjuszem
              ktory nie wie co to ostrygi, ale wie co to kontrapunkt; Haendel -
              na odwrot. Ta sztuke mozna zrekapitulowac takim limerykiem:

              Georg F. Haendel
              jajek zezarl mendel.
              Ryknal: "ALLELUJA !!!"
              Bach mu: "Tylko troja".
              (Popiera go Ida Haendel).

              No i to mi chodzi. To Bach jest szczytam muzyki. To Pasja Mateuszowa
              jest szczytem muzyki. Kto temu przeczy, myli sie bardzo i jest niebezpieczny ...

              Pozdrawiam,
              O.
              • schaetzchen Re: Minkowski... 07.05.08, 21:00
                A dziękować, dziękować za miłe słowa. Dzięki Bogu recenzentką nie jestem i być nie zamierzam - pozostanę przy moim zawodzie wyuczonym i wykonywanym smile

                *************
                Czy chodzi o tę sztukę?
                www.filmydvd.pl/x_C_I__P_40522306-40510001.html
                O ile zgadzam się z twierdzeniem, że to raczej Bach jest szczytem muzyki a nie Haendel, to jednak nadal uważam, że można mieć inne zdanie. A jak zmierzyć, że na szczycie jest Pasja mateuszowa, a nie np. Kunst der Fuge? Albo Das Wohltemperierte? Albo cudna kadencja w Actusie Tragicusie (albo i cały Actus)? Boję się tak autorytatywnych stwierdzeń...

                Moja kilkuletnia (a może już wtedy kilkunastoletnia) koleżanka zwiedzała kiedyś z rodzicami Louvre. Po wycieczce rodzice spytali co jej się najbardziej podobało. "A wiesz, mamusiu, przed muzeum latał taki piękny, żółty motylek...".
                • onufry_z_oddali Re: Minkowski... 07.05.08, 22:52
                  schaetzchen napisała:
                  > Czy chodzi o tę sztukę?
                  > www.filmydvd.pl/x_C_I__P_40522306-40510001.html

                  Tak. Oni sie podobno nigdy nie spotkali naprawde smile

                  > O ile zgadzam się z twierdzeniem, że to raczej Bach jest szczytem muzyki a nie
                  Haendel, to jednak nadal uważam, że można mieć inne zdanie.

                  smile

                  >A jak zmierzyć, że na szczycie jest Pasja Mateuszowa, a nie np. Kunst der Fuge?
                  Albo Das Wohltemperierte? Albo cudna kadencja w Actusie Tragicusie (albo i cały
                  Actus)? Boję się
                  > tak autorytatywnych stwierdzeń...

                  Nie wiem jak zmierzyc. Ale wiem, ze na szczycie jest Pasja Mateuszowa
                  smile

                  > Moja kilkuletnia (a może już wtedy kilkunastoletnia) koleżanka zwiedzała
                  kiedyś z rodzicami Louvre. Po wycieczce rodzice spytali co jej się najbardziej
                  podobało. "A wiesz, mamusiu, przed muzeum latał taki piękny, żółty motylek...".

                  Taaaaak! Oto opowiastka zen, ktora ma cos wspolnego z tym o czym
                  tu jest mowa:

                  "Sen"

                  Pewnego razu Lao Tsy - wielki mistrz Tao mial sen. Snilo mu sie,
                  ze jest motylem, fruwajacym to tu, to tam. W trakcie snu nie byl swiadom swojej
                  osobowosci, byl po prostu motylem. Gdy sie zbudzil, swiadomosc bycia czlowiekiem
                  powrocila.

                  - Czy to czlowiek snil, ze jest motylem, czy motyl sni, ze jest
                  czlowiekiem? - spytal sam siebie mistrz.

                  smile
                  • onufry_z_oddali Re: Minkowski... 08.05.08, 07:15
                    s. A jak zmierzyć, że na szczycie jest Pasja Mateuszowa, a nie np. Kunst der
                    Fuge? Albo Das Wohltemperierte? Albo cudna kadencja w Actusie Tragicusie (albo i
                    cały Actus)? Boję się tak autorytatywnych stwierdzeń...

                    o. Nie wiem jak zmierzyc. Ale wiem, ze na szczycie jest Pasja Mateuszowa smile

                    ***

                    Wiem, wiem - moja odpowiedz to jest tak, jak w tym zydowskim
                    szmoncesie:

                    Rozmowa księdza z chasydem:
                    - Wy, Żydzi to dziwny naród. Nie wierzycie w zmartwychwstanie Chrystusa Pana, a
                    wierzycie, żę wasz rabin-cudotwórca na chustce od nosa staw przepłynął ...
                    - No, tak, ale to jest prawda!

                    smile
                    > > Moja kilkuletnia (a może już wtedy kilkunastoletnia) koleżanka zwiedzała
                    > kiedyś z rodzicami Louvre. Po wycieczce rodzice spytali co jej się najbardziej
                    > podobało. "A wiesz, mamusiu, przed muzeum latał taki piękny, żółty motylek...".
                    >
                    > Taaaaak! Oto opowiastka zen, ktora ma cos wspolnego z tym o czym
                    > tu jest mowa:
                    >
                    > "Sen"
                    >
                    > Pewnego razu Lao Tsy - wielki mistrz Tao mial sen. Snilo mu sie,
                    > ze jest motylem, fruwajacym to tu, to tam. W trakcie snu nie byl swiadom swojej
                    > osobowosci, byl po prostu motylem. Gdy sie zbudzil, swiadomosc bycia czlowiekie
                    > m
                    > powrocila.
                    >
                    > - Czy to czlowiek snil, ze jest motylem, czy motyl sni, ze jest
                    > czlowiekiem? - spytal sam siebie mistrz.
                    >
                    > smile
                    • onufry_z_oddali Re: Minkowski... 08.05.08, 07:20
                      Errata:
                      Przepraszam - zapomnialem skasowac koncowki poprzedniego postu
                      (nie widzac go na ekranie, ktory jest maly...). Mialo byc tak:

                      =====================

                      s. A jak zmierzyć, że na szczycie jest Pasja Mateuszowa, a nie np. Kunst der
                      Fuge? Albo Das Wohltemperierte? Albo cudna kadencja w Actusie Tragicusie (albo i
                      cały Actus)? Boję się tak autorytatywnych stwierdzeń...

                      o. Nie wiem jak zmierzyc. Ale wiem, ze na szczycie jest Pasja Mateuszowa smile

                      ***

                      Wiem, wiem - moja odpowiedz to jest tak, jak w tym zydowskim
                      szmoncesie:

                      Rozmowa księdza z chasydem:
                      - Wy, Żydzi to dziwny naród. Nie wierzycie w zmartwychwstanie Chrystusa Pana, a
                      wierzycie, żę wasz rabin-cudotwórca na chustce od nosa staw przepłynął ...
                      - No, tak, ale to jest prawda!

                      smile

                      =================================
                      • schaetzchen Re: Minkowski... 08.05.08, 08:58
                        Pas smile)))
            • onufry_z_oddali Re: Minkowski... / kropka nad "i" 12.05.08, 00:17
              schaetzchen napisała:

              > Jak napisał Onufry - tak, Minkowski będzie dyrygentam SV - nie wiem tylko do
              czego się to sprowadzi - czy do stałej ciężkiej pracy, czy do paru koncertów w
              sezonie. Wcale nie uważam że Sinfoni dzieje się z tego powodu krzywda. Rozwiń
              proszę stwierdzenie o Haendlu. Dla mnie to świetny kompozytor - wolę paru innych
              - ale nie uważam że człowiek stawiający Haendla na czubku jest idiotą.

              ***

              Pozartowalem sobie smile , ale taraz kilka slow na powaznie. Tak, masz
              racje, kazdy ma prawo do swoich prywatnych pogladow na to, co wazne, lub nawet,
              co najwazniejsze w muzyce. Minkowski - takze. Ale problem
              z nim polega na tym, ze bedac dyrygentem mimowolnie narzuca swoj
              poglad orkiestrze, z ktora pracuje, kierujac sie swoimi kryteriami
              artystycznymi. W szczegolnosci, muzycy orkiestry sa zmuszeni
              do przyjecia jego punktu widzenia np. tego, ze to Haendel jest
              szczytem tego, co ludzkosc przez wieki wypracowala w muzyce.
              I to jest bardzo niebezpieczne!!!!! On Bachowska sztuke kontrapunktu
              i polifonii ... "olewa" (przepraszam za taki termin). Narzucanie
              tego punktu widzenia muzykom orkiestry to kryminal!!!!!
              Ja nie mam watpliwosci, ze on potrafi wydobyc z orkiestry
              mistrzowskie wykonanie Charpantier, Haendla, ... i innych
              wykonawcow takiej "dworskiej" muzyki, ktora potrafi chwytac
              za ucho, zmuszac publike do powstania i rytmicznych oklaskow
              (vide FN w Warszawie w ostatni wtorek)... Ale istota muzyki nie na tym polega.
              Muzyka (np. za sprawa lipskiego prowincjonalnego
              kantora Bacha , ale nie tylko jego) poszla o wiele glebiej. A Minkowski ... nie
              jest w stanie tego pojac. Nawet we Francji, jego dworackiej muzyki, ludzie maja
              coraz bardziej dosc. (Slyszlem opinie,
              ze Minkowski to... "prawdziwy klown" (jego zachowanie w FN - niestety
              - potwierdza te opinie). Wiec przyjezdza on do Warszawy i tu bedzie ksztaltowal
              muzyczny profil SV. Wspolczuje tej orkiestrze. Przeciez kiedys jej profil
              artystyczny ksztaltowal Menuhin, czlowiek gleboko rozumiejacy istote
              poszukiwania prawdy w muzyce. Tak, w muzyce obok piekna, takze szukamy prawdy.
              Nie znam bardziej reprezentacyjnego utworu w tym wzgledzie niz Pasja Mateuszowa
              Bacha. Dlaczego ten Minkowski nie zmierzyl sie z nia?

              Ach, plakac sie chce! - polskie srodowisko muzyczne robi kardynalny
              blad obsadzajac Minkowskiego jako dyrygenta SV.

              Takie jest moje zdanie (na powaznie).

              O.
            • onufry_z_oddali Re: Minkowski vs. Bruggen 12.05.08, 08:01
              schaetzchen napisała:

              > I jeszcze uwaga - może nie na miejscu - są szalenie precyzyjni - i w czasie i
              w intonacji. Do orkiestr (a zwłaszcza instr. dętych) grających na dawnych
              instrumentach przylgnęła opinia, że "fałszują bo muszą, tak uroda instrumentów".
              I tak faktycznie jest - i Bruggeny fałszują i Herreweghi słuchane przedwczoraj
              przez radio. A Luwrzańscy - nie! Dwa flety grające idealnie czyste tercje -
              uczta dla ucha wink

              ***

              Napewno - znajac profesjonalizm muzyczny s. - ma ona racje podkreslajac precyzje
              wykonania "Luwrzanskich", i wypominajac usterki "Bruggenow" czy innych
              "Herrewghow". Ale porownajmy przez chwile
              dyrygentow: Minkowskiego i Bruggena. Bruggen - niestety - starzeje
              sie bardzo szybko. Ostatnio (listopad 2007) w Studio Lutoslawskiego, nie dosc,
              ze siedzial na krzesle w czasie dyrygowania, to wyrazna
              trudnosc fizyczna sprawialo mu samo dojscie do sceny. Ale jak juz usiadl, to
              potrafil wyciagnac ze swojej orkiestry wszystko tylko przy pomocy oszczednych
              ruchow dloni, ba - przy pomocy oszczednych ruchow palcow. Wejscie kotlow
              wskazywal najmniejszym palcem prawej reki. Sekcja kontrabasow pod wplywem jego
              dyskretnego ruchu glowa, przy kilkusekundowym wyciszeniu orkiestry wspiela sie
              na absolutne
              wyzyny tego co kontrabasy moga zagrac. On nie potrzebowal wierzgac
              sie po scenie jak byczek Fernando, by wydobyc z orkiestry wykonanie na
              najwyzszym poziomie.

              Minkowski tymczasem wierzga sie po scenie, uprawia swoisty taniec,
              powodujac, ze publicznosc to na nim skupia swoj wzrok, zamiast oddac sie
              kontemplowaniu tego co jest najwazniejsze: muzyki. Pani recenzentka GW napisala:
              "publicznosc oszalala". Hm...
              Wiem, ze sposob dyrygowania poszczegolnego dyrygenta, to glownie
              sprawa jego temperamentu. Ale dyrygent nie powinien swego JA
              stawiac przed muzyka. Bryggen tak dyryguje; niestety, Minkowski
              stawia siebie na pierwszy plan. I to mi sie nie podoba.

              Pozdr.
              O.

              • schaetzchen Re: Minkowski vs. Bruggen 13.05.08, 07:22
                Onufry, mam prośbę: podaj jeden MUZYCZNY argument na niekorzyść Minkowskiego. Bo uczepiłeś się tego biednego stwierdzenia o Haendlu (gdybym była złośliwa wink to poprosiłabym Cię o podanie całego wywiadu, bo tak dyskutować o zdaniu wyrwanym z kontekstu... w dodatku cyt."nie wiem czy dobrze pamietam, ale kiedys w jednym z wywiadow") i teatralnych gestów na scenie. Body language - w moich oczach - dyrygenta nie dyskfalifikuje (choć przyzjanę, czasami może być to uciążliwe i przeszkadzać w odbiorze muzyki - ale zawsze można zamknąć oczy...). Napisz, co w jego interpretacji było klaunowskiego.
                • onufry_z_oddali Re: Minkowski vs. Bruggen 13.05.08, 19:52
                  schaetzchen napisała:
                  > Onufry, mam prośbę: podaj jeden MUZYCZNY argument na niekorzyść Minkowskiego.

                  Hehe. Idac sladem dobrego wojaka Szwejka moglbym powiedziec, ze
                  w czasie koncertu w FN, w trzysta czterdziestym osmym takcie
                  u Rameau, on kazal orkiestrze zagrac dwie szesnastki zamiast dwoch osemek. smile

                  Minkowski sie w Polsce bardzo podoba. Oto fragment o nim z polskiej prasy:

                  ***

                  "To dziś bez wątpienia jeden z największych dyrygentów. Jego sposób na muzykę
                  jest bardzo prosty. To euforia. Genialna jest u Minkowskiego relacja napięć.
                  Przypływ i odprężenie, ściśnięcie i rozluźnienie, narastanie i opadanie.
                  Wszystko, by zwiększyć dawkę emocji. By muzyka była bardziej żarliwa. By dobrać
                  się do najgłębszego i podskórnego nerwu. Jeśli piano, to na granicy
                  słyszalności. Jeśli forte, to tak, forte żeby sprawić ból.
                  Minkowski bierze do ręki muzykę, kładzie ją na pulpit, daje znak i ona brzmi
                  tak, jak jeszcze nigdy dotąd. Zawsze wyryje taki ślad, że nie sposób go nie
                  zauważyć, a co dopiero zapomnieć. Każdy dźwięk, akord, fraza i fragment zamienia
                  się w kryształ."

                  ***

                  Wiec o co ja sie tu czepiam? Tu chyba chodzi o to, ze Minkowski
                  gra muzyke ... transwersalna do muzyki Bacha. Tu chyba chodzi o to, ze on jest
                  perfekcjonista wykonania we wszystkich muzycznych detalach, a mniej mysli o
                  stronie filozoficznej interpretacji. On chyba w ogole malo mysli, a duzo dziala
                  (cos mi to przypomina smile).
                  On sie odwoluje do emocji, nie do intelektu. Moja przygoda z muzyka
                  potoczyla sie inaczej: nie szukam w muzyce emocji, szukam w niej
                  harmonii swiata, uspokojenia wewnetrznego, czasem przygody intelektualnej.

                  >Napisz, co w jego interpretacji było klaunowskiego.

                  Ja tego tak nie sformuowalem. Nie podobalo mi sie wymuszenie
                  na publicznosci wspolnych rytmicznych oklaskow przy bisie.
                  Ja wiem, ze tradycyjnie w czasie Koncertu Noworocznego we Wiedniu
                  publicznosc tak klaszcze, ale tam to pasuje. W FN bylo to tandetne.
                  Nie podobalo mi sie, ze zapowiedzi slowne poszczegolnych czesci
                  w Glucku byly po francusku. Czyli dla kogo? Dla garstki Francuzow
                  na sali? Skoro przyjeto takie rozwiazanie, to orkiestrze powinien
                  towarzyszyc "narrator" czytajacy te opisy po polsku.

                  Ale jak pisalem, orkiestra jest znakomita (i to zapewne glownie
                  dzieki Minkowskiemu - ta orkiestra to jego dziecko). Podobalo mi
                  sie staranne zgrywanie pierwszego szkrzypka z "pierwszym skrzypiem
                  z przeciwka", a nastepnie to, ze obaj panowie doslownie obchodzili
                  wszystkie smyczki z orkiestry i by sie nawzajen zgrac. To byl
                  przyklad starannego przygotowania orkiestry do koncertu. Nigdy
                  przedtem czegos takiego nie widzialem.

                  Chcialbym kiedys uslyszec nagranie "Te Deum" Marc-Antoine Charpentier
                  w nagraniu tej orkiestry i tego dyrygenta. Mysle, ze sa oni do
                  wykonania tego dziela stworzeni.

                  Pozdr.
                  O.











































                  • 184l Re: Minkowski vs. Bruggen 13.05.08, 23:57
                    Ja wprawdzie nie bylam na koncercie pod batuta Minkowskiego w FN, ale
                    wczesniej i w innym miejscu wysluchalam koncertu pod jego dyrekcja. Bylo to jeszcze w jego "barokowym" okresie. No coz,wybralam sie raz i nie powtorzylabym. Nie podoba mi sie manieryzm Minkowskiego. W jego wykonaniu muzyka dworska brzmi tak, jak wycieranie butow krolowi.Jest przesadna. Kontrapunkty u Minkowskiego sa zaznaczane zbyt mocno; wszystko jest "zbyt". Dytyramby pod jego adresem w polskiej prasie dla mnie graja na jego niekorzysc. Te liczne pochwaly podkreslaja wlasnie to, czego dobra muzyka nie potrzebuje-
                    PRZESADY.
                    • onufry_z_oddali Re: Minkowski vs. Bruggen 14.05.08, 12:58
                      Do schaetzchen:

                      184l napisała:
                      (...)
                      > Kontrapunkty u Minkowskiego sa zaznaczane zbyt mocno.
                      (...)

                      Jesli nawet moj list - amatora w sprawach muzyki - nie zawieral
                      przecyzyjnego MUZYCZNEGO zarzutu wobec Minkowskiego, to tu takowy
                      zarzut masz jak na dloni.

                      Pozdr.
                      O.
                      • schaetzchen Re: Minkowski vs. Bruggen 14.05.08, 18:11
                        A dziękuję. To, co dla 184l jest "zbyt" dla mnie jest "akurat" - uważam (nadal, z oślim uporem), że do tej - teatralnej - muzyki ta przesada i manieryzm pasują smile
                        W Haydnie przerysowań nie słyszałam. Nie pamiętam również tej maniery z Berlioza, którego słyszałam kilka lat temu w TWON. Ciekawe dlaczego? Hmmm, może Minkowski jest jednak artystą myślącym i różnicuje środki wykonawcze w zależności od wykonywanej muzyki? smile

                        Pozdrawiam również smile
                        • onufry_z_oddali Re: Minkowski ... 14.05.08, 21:45
                          Hmm...

                          Po przeczytaniu postu s., poczulem potrzebe zaczerpniecia lyku
                          swiezego powietrza... Poniewaz jednak swieze powietrze trudno
                          rozeslac elektronicznie, rozsylam garsc aforyzmow, zwiazanych
                          z zaistniala sytuacja smile

                          Winston Churchill:

                          * Czlowiek, ktory zgadza sie ze wszystkim, nie zasluguje na to,
                          by ktokolwiek sie z nim zgadzal.

                          * Nigdy, nigdy, nigdy, nigdy sie nie poddawaj.

                          * Zawsze jestem gotow sie uczyc, chociaz nie zawsze chce, zeby
                          mnie uczono.

                          * My rzadzimy swiatem, a nami kobiety.

                          Marie von Ebner-Eschenbach:

                          * Sad da sie obalic, przesad nigdy.

                          * Ci, ktorzy rozumieja jedynie to, co da sie wytlumaczyc,
                          niewiele rozumieja.

                          * Dla kazdej umiejetnosci istnieje tylko jeden dowod: dzielo.

                          * Zachwyca nas zauwazalne piekno; lecz wieczne jest to,
                          co niewidoczne.

                          Karel Capek:

                          * Kazda roznica w rzeczach i ludziach wzbogaca zycie.

                          Pitagoras:

                          * Muzyka budzi w sercu pragnienie dobrych czynow.

                          Oscar Wilde:

                          * Kiedy kobieta nie ma racji, pierwsza rzecz, ktora nalezy
                          zrobic, to natychmiast ja przeprosic.

                          * Kiedy ludzie sa tego samego zdania co ja, mam zawsze
                          wrazenie, ze sie pomylilem.

                          ***

                          No, a teraz ja mam pytanie do s. Minkowski nagral Mozarta i Beethovena. Co
                          sadzisz o tych jego nagraniach? (Ja nie mialem
                          - jak dotad - do nich dostepu).

                          Pozdr. smile
                          O.
                          • schaetzchen Re: Minkowski ... 14.05.08, 21:54
                            Onufry, "Pace, pace!" Dawno się tak nie ubawiłam jak teraz czytając te aforyzmy smile

                            Minkowskiego Beethovena nie znam, o Mozarcie gdzieś tu kiedyś pisałam............ tutaj:
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10242&w=45518208&a=45518208
                            • 184l Re: Minkowski ... 14.05.08, 23:55
                              O nieba! schaetzchen kocha sie w Minkowskim!
                              Czy Onufry-masz Pan aforyzmy o kobiecie zakochanej????
                              A swoja droga tak pieknie i tyle pisze o muzyce, ze czlek gotow zrezygnowac z wlasnych upodoban, spostrzezen itp.smile
                              • onufry_z_oddali Re: Minkowski ... 15.05.08, 09:24
                                184l napisała:
                                > O nieba! schaetzchen kocha sie w Minkowskim!
                                Czy Onufry-masz Pan aforyzmy o kobiecie zakochanej????
                                A swoja droga tak pieknie i tyle pisze o muzyce, ze czlek gotow >zrezygnowac z
                                wlasnych upodoban, spostrzezen itp.smile

                                ***

                                Mysle, ze zafascynowanie osobowoscia artystyczna jakiegos wybitnego
                                muzyka, nie musi oznaczac zakochania sie w nim smile

                                Ja np. jestem zafascynowany osobowoscia artystyczna G. Sokolova:

                                www.youtube.com/watch?v=pR6kpZzOGdo
                                - ale, nie wydaje mi sie, zebym byl w nim zakochany smile

                                Nie znam specjalnych aforyzmow o zakochanych kobietach. Mysle, ze
                                zakochana kobieta to obiekt pod specjalna ochrona, wieksza niz
                                ochrona wszystkich Parkow Narodowych w Polsce razem wzietych smile
                                Natomiast mam garsc aforyzmow luzno zwiazanych z tym tematem.

                                William James:

                                * Gdziekolwiek sie znajdujesz, twoj swiat tworza twoi
                                przyjaciele.


                                Marie von Ebner-Eschenbach:

                                * Milosc jest meka, brak milosci - smiercia.

                                * Prawdziwy przyjaciel wznosi wiecej w nasze szczescie niz tysiac
                                wrogow w nasze nieszczescie.


                                Zofia Nalkowska:

                                * Najwiekszym urokiem swiata jest urok drugiego czlowieka.


                                Magdalena Samozwaniec:

                                * Nie ma kobiet niezrozumialych, sa tylko mezczyzni niedomyslni.


                                Oscar Wilde:

                                * Absurdem jest dzielic ludzi na dobrych lub zlych.
                                Ludzie sa albo czarujacy, albo nudni.


                                Paulo Coelho:

                                * Ani czas, ani madrosc nie zmieniaja czlowieka - bo odmienic istote
                                ludzka zdolna jest wylacznie milosc.

                                * Czlowiek moze wytrzymac tydzien bez picia, dwa tygodnie
                                bez jedzenia, cale lata bez dachu nad glowa, ale nie moze zniesc
                                samotnosci. To najgorsza udreka, najciezsza tortura.

                                * Kazdy z nas chce sie zaangazowac, chce miec przy swoim boku
                                osobe, ktora bedzie towarzyszyla mu w podziwianiu piekna Genewy,
                                dyskutowala o zyciu lub nawet jadla razem z nami kanapke. Lepiej
                                zjesc tylko pol kanapki, niz cala, nie majac w poblizu kogos,
                                z kim mozna sie czymkolwiek podzielic.


                                Stanislaw Jerzy Lec:

                                * Kiedy czlowiek pokona przestrzen miedzyludzka?



                                A poniewaz jest to watek o muzyce klasycznej, to na koniec balet
                                Bejarta. Muzyka wprawdzie nie-klasyczna (jeszcze), ale ten balet
                                jest kwitesencja tego, co w klasycznym balecie najlepsze:

                                www.youtube.com/watch?v=DTxMxMkt4uI


                                Pozdr.
                                O.
                                • 60jerzy Re: Minkowski ... 15.05.08, 12:36
                                  No to nie przegapić jego koncertu w Warszawie:
                                  Niedziela, 24.08.2008, g. 19.30 Recital fortepianowy
                                  Sala Koncertowa Filharmonii Narodowej
                                  Grigory Sokolov
                                  program
                                  Wolfgang Amadeus Mozart: Sonata F-dur KV 280
                                  Sonata F-dur KV 332
                                  *
                                  Fryderyk Chopin: 24 Preludia op. 28

                                  Jego interpretacja preludiów jest absolutnie zjawiskowa (wysłuchałem
                                  ich w Wiedniu, z tym, że zamiast sonat Mozarta grał Schuberta sonatę
                                  c-moll D958). Można napisać o jego koncercie(-ach; np. warszawskim
                                  sprzed roku m.in. ze Scriabinem) opasłe elaboraty. Ale można też
                                  oniemieć z zachwytu. Ja w tym niemym zachwycie trwam. A przecież w
                                  jego interpretacjach można też znaleźć sporo - jak to niżej
                                  napisano - "przesady". Ale nie mylmy wyrazistości i czytelnego
                                  charakteru muzycznego pisma z przesadą lub - co gorsza - popisem.
                                  Tego zarówno u Minkowskiego jak i Sokołowa nie uświadczysz. U
                                  Horowitza - a i owszem (pokolenie współczesnych wirtuozów fortepianu
                                  jest albo pozbawione osobistego piętna, albo zbacza na manowce a`la
                                  Horowitz). Słuchałem Minkowskiego na tegorocznych Misteria
                                  Paschalia - poczucie stylu, smak i pokora wobec tekstu - i radosc
                                  grania. Tylko to mi przychodzi do głowy, gdy mam opisać zjawisko pod
                                  nazwą Minkowski. A że na bis puścił oko do publiczności - czy nie
                                  zuważyliście, że "Les Indes galantes" to prawie rap - zwłaszcza w
                                  takiej mocno zrytmizowanej postaci (na płycie interpretacja jest
                                  bardziej "wygładzona").
                                  • onufry_z_oddali Re: Sokolov... 15.05.08, 20:00
                                    60jerzy napisał:

                                    > No to nie przegapić jego koncertu w Warszawie:
                                    > Niedziela, 24.08.2008, g. 19.30 Recital fortepianowy
                                    > Sala Koncertowa Filharmonii Narodowej
                                    > Grigory Sokolov
                                    > program
                                    > Wolfgang Amadeus Mozart: Sonata F-dur KV 280
                                    > Sonata F-dur KV 332
                                    > *
                                    > Fryderyk Chopin: 24 Preludia op. 28
                                    > c-moll D958).

                                    Bardzo dziekuje za te informacje. Postaram sie byc smile

                                    Mam i czesto slucham CD Sokolova tymi preludiami nagrany
                                    w Paryzu w 1990 r. (naive).

                                    Pozdr.
                                    O.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka