xamel
10.10.03, 09:13
no coz, przyznam sie ze moze cos w tym R:oK computers jest skoro tak wielu
uwaza to za swietna (najlepsza?) plyte w historii. Trzeba to sprawdzic ?!
kiedys gdzies mialem zciagniete na jakas plytke (po,ylilem z machine head?)
dobra - na razie nie jestem gotowy na cala plyte, wiec robimy tak - mp3ujki
do winampa, randomize list, shuffle i nastepna piosenka
co wypadlo?
Electioneering
no to jedziemy:
najpierw pierwsze przesluchanie i pierwsze wrazenia. Dziwny wokal. To na
razie nie zarzut,
nie wartosciuje go, czuc potencjal w glosie, ale jakby celowo? przytlumiony,
zaspiewany
jakby na pol gwizdka, celowo nieco skrzeczacy. Troche podobny do Smushing
Pumpkins. Ale
wokal to nie pierwsza rzecz ktora sie slyszy - najpierw jest gitara i ta
gitara jest
zaskakujaca. Ciekawe brzmienie - to raz. Ale to co grane na niej jest jakby
kalka czegos co
juz slyszalem. Kalka ktora slychac w calym utworze i ktora upodabnia caly
utwor do czegos.
No wlasnie do czego? Pierwsze skojarzenia - byc moze niezbyt trafne -
Cinderella i Skid Row.
Ale to moze byc kula w plot - wiem tylko ze juz gdzies to slyszalem, to lub
cos szalenie
podobnego, musze to wysledzic. Drugie skojarzenie to guns'n'roses - moze
troche przez wokal?
Ale to juz chyba zupelnie kula plot - wlaczam zeby posluchac drugi raz. AHa i
jeszcze rozne
dodatkowe dzwieki (chyba elektroniczne?) Ogolnie przyjemne, pozytywne
wrazenia.
idzie drugi raz i teraz niech idze w kolko - gitara znowu wywoluje
wspomnienia Cinderelli.
Wiec to chyba musi byc dobry trop? Maniera wokalna (celowe oslabianie glosy w
wyzszych partiach '"I just ...") nieco denerwujace. Kazde "I ..." "You..."
wywoluje trzeszczenie w zebach. Calosc caly czas strasznie podobna - tak sie
gralo hard rock w latach 80'tych !!
Na pewno inny wokal ale reszta z wylaczeniem elektroniki moglaby sie znalezc
na plycie
Guns'n'Roses czy Bon Jovi. Zero tej rewolucji ktora podobno niesie ta plyta
Radiohead.
Wszystko owszem fajne, podane w innym sosie, ale rewolucja? DO tego nie ma
tego zeba ktory
mieli gunsi czy (czasami, wtorna przeciez) Cinderella.
Z czym mi sie ta gitara kojarzy? NIewatpliwie ciekawie zagrane, ciekawe solo,
klimat momentami przywodzi na mysl cmentarz o polnocy (jakies niby wycia w
tle?)
Przy piatym przesluchaniu z rzedu wokalu nie mozna juz sluchac, gitary nadal
intryguja,
i to nawet nie wtornoscia, bo jest ona tylko powierzchowna, ale calkiem
ciekawe to granie,
drugi gitarzysta wprawdzie sie nie przemecza, a przynajmniej ja tego nie
slysze - znalazl
ciekawa nisze ktora ktora jest tlem w calym utworze i sie z tamtad nie
wychyla, ala to nie
musi byc zarzut. Moze to ze go slabo slychac. A moze na lepszym sprzecie
lepiej slychac?
Koncze z Electroneering - mam troche dosc a przy tym jestem ciekaw czy inny
utwor nie jest
bardziej rewolucyjny? ciagle mysle gdzie ja to slyszalem?
The Tourist:
NIe dotrzymam do konca, tym razem nie bedzie pierwszego sluchania i komentaza
z pierwszej reki, za dlugie za wolne za nudne. Moze i ladne, ale zbyt
rozlazle, boje sie za zasne,
jestem po calym dniu pracy i zbyt zmeczony na sluchanie takich smutow. Gdzies
tam brzecza fajnie gitarki, ale tak jakos powolnie, wokalista juz nie udaje
ze nie umie spiewac - chyba bardziej sie odnajduje w takim powolnym kawalku.
Moze sie przyda na usypianke, bo niestety na nic innego. BYloby dobre o
polowe krotsze - a to dla mnie spory zarzut - zazwyczaj lubie dlugie utwory
(pod warunkiem ze cos sie w nich dzieje a nie slooooow doooown). Nie wiem juz
co mam myslec, pierwsza rzecz byla o wiele lepsza. Moze jutro jak poslucham
kolejnych dwoch? i jakos tak ten utwor kojarzy sie z latami 70'tymi ...
Turysta na pewno nie zostanie moim ulubionym kawalkiem Radiohead.
No to jeszcze raz Electroeening i spadam.
kurcze, czy tak nie gral Richie Sambora??? musze przypomniec sobie pare
rzeczy sprzed 10-20 lat zeby odnalezc ten slad muzyczny