Kupiłam sobie wczoraj z przeceny płytę Wilków "Acousticus rockus" (To
zdecydowanie NIE jest dobry pomysł mając 10 minut do odjazdu autobusu pójść
do sklepu muzycznego sprzedającego płyty z komisu, bo wiadomo, że spędzę tam
wiejcej niż 10 minut

)
Wracając do tematu, nie znałam nawet tej płyty Wilków całości. Część kawałków
troszkę smęcąca, ale dla takich utworów jak "A moje bóstwa płaczą", "Śnij mój
śnie" czy "Cień w dolinie mngieł" warto ją przesłuchać czy nawet kupić (za
24.50 zl)
Jestem ciakawa, jak ogólnie oceniacie z perspektywy lat muzykę zespołu Wilki.
Pare miesiecy temu naszło mnie też na słuchanie ich debiutanckiego
albumu "Wilki". I przyznam, że ta płyta nadal mi się podoba. Pomyślałam, że
przypomina mi nieco "Ten" Pearl Jamu. Nie stylem muzycznym tylko klimatem,
taką świeżością i spontanicznością. Nie udało się tego powtórzyć na drugich
albumach ani Wilkom ani PJ. Choć nie twierdze, że kolejne płyty były słabe.
Po prostu nie dawały mi aż takiej ekscytacji i za pierwszym przesłuchaniem i
po latach.
Jakieś refleksje?