No i żałujcie!!! Było fantastycznie. Życie teraz już nie będzie takie samo

)) Niemyte Jeże dały czadu. Piękna sprawa. Dawno się tak nie bawiłem

))
Było chłodne piweczko i było głośno. Czy trzeba więcej???

)) Na koniec
zaryczał Aric z piosnką skoczną i żwawą "Come on". Jedynym minusem była mała
scena, bo chłopacy sobie stali w miejscu. Choć Aric gdzies tam znalał cymetrów
kilka żeby sobie pobiegać. Reszta jakaś taka statyczna była

)) Aha i
niestety, ale na Hawka i moje życzenie Aric nie zaśpiewał nic Bonnie Tyler

((
Poznałem Elentarii (czego wszyscy się czepiają jakiś warkoczyków???) i Hawka

)) Udało mi się rozjuszyć dwie warszawianki, które ze sobą przytaszczył...
Czy zajazd w Wawce mógłby się odbyć gdzieś tak w drugi weckend grudnia???