Gość: L. K.
IP: *.kalisz.cvx.ppp.tpnet.pl
02.12.03, 22:36
Znakomity krążek. Ronan Keating ma wyjątkowy dar komponowania
mocnych, wyrazistych melodii, jego piosenki wpadają w ucho od
pierwszego usłyszenia – czy będzie to romantyczna ballada First
Time, porywająco dynamiczne Back In The Day czy rockowe Turn It
On Again. Rzadko trafia się płyta na której jest aż tyle dobrych
utworów – najwyraźniej dobrze się stało, że Ronan czekał
dziesięć lat na nagranie płyty zawierającej wyłącznie jego
własny materiał (prawie - na płycie są dwa covery). Turn It On
to zbiór piosenek, z których każda ma szansę stać się przebojem –
murowanym kandydatem na hit jest na przykład pełen wdzięku duet
z LeAnn Rimes Last Thing On My Mind albo romantyczny First Time,
który Ronan przekornie nazywa „piosenką weselną” (i może coś w
tym jest). Osobiście mam nadzieję, że następnym singlem będzie
ostry, zwariowany kawałek Back In The Day – ta przewrotna
piosenka była przebojem jeszcze przed ukazaniem się płyty, kiedy
krążyła po sieci w postaci kilkunastosekundowego fragmentu.
Jeśli ktoś się zastanawiał, czy Ronan potrafi zaśpiewać coś
bardziej chwytliwego od Life Is A Rollercoaster i Lovin’ Each
Day to tu właśnie znajdzie odpowiedź.
Piosenki na Turn It On są bardzo dobre same w sobie, ale nie to
jest główną atrakcją tego albumu. Tej płyty trzeba posłuchać ze
względu na śpiew wokalisty. Najbardziej uderzający jest tu
kontrast między starannymi, dopracowanymi w każdym szczególe
aranżacjami a surowym wokalem Ronana, znanego przede wszystkim
ze swojego niepowtarzalnego głosu. Głos artysty pojawia się na
tej płycie w najprostszy możliwy sposób – bez komputerowego
wygładzania, bez technicznych sztuczek (piosenka Turn it On
Again miała posłużyć, jak sądzę, za materiał porównawczy: „tak
robić muzykę też można, ale my nie będziemy...”. Co nie zmienia
faktu, że Turn It On Again należy do najlepszych utworów na
krążku). Posłuchajcie Let Her Down Easy – surowość tego głosu
daje niesamowity efekt, szczególnie w zestawieniu z delikatną,
wyrafinowaną aranżacją. To samo dzieje się w piosence She
Believes (In Me), w She Gets Me Inside, w The Best Of Me, w Lost
For Words. To właśnie jest główną siłą nowej płyty niezwykłego
dwudziestosześciolatka z Irlandii, którego głos jest od niego
samego większy, starszy i ładniejszy (chociaż spodziewam się, że
co do tego ostatniego może nie wszyscy się ze mną zgodzą).
Warto zwrócić uwagę na dwa szczególne utwory na Turn It On.
Pierwszym z nich jest This Is Your Song – piosenka, którą Ronan
napisał dla swojej matki, która pięć lat temu zmarła na raka. Na
album trafiła nowa wersja utworu, pierwsza ukazała się w 1999
roku jako strona B singla When You Say Nothing At All. I chociaż
nowe wykonanie This Is Your Song jest mniej emocjonalne niż
pierwowzór, piosenka, w całej swojej prostocie i
bezpretensjonalności z pewnością należy do najbardziej
poruszających utworów na płycie. Drugim szczególnym utworem jest
moja osobista faworytka, piosenka Hold You Now. To prawdziwa
perełka – hipnotyzujący rytm, charakterystyczna fortepianowa
fraza i porywający wokal. Całość przywodzi na myśl najlepsze
osiągnięcia George’a Michaela z czasów płyty Older.
Turn It On to płyta dla każdego, jest ona, podobnie jak
poprzednia płyta Keatinga Destination popowo-rockowa, tylko dużo
lepsza, bardziej dojrzała i przebojowa. Tym, co wyróżnia ją
spośród płyt innych wykonawców jest jej ogromna szczerość i
pasja – Ronan udowadnia, że naprawdę kocha śpiewać i potrafi tę
swoją pasję przelewać na słuchaczy.
Na koniec zła wiadomość – polskie wydanie Turn It On składa się
z dwunastu piosenek – w Wielkiej Brytanii ukazała się płyta
zawierająca dwa dodatkowe utwory: I Wouldn’t Change A Thing i
Give You What You Want. Może więc warto byłoby skorzystać z
możliwości internetu i ściągnąć krążek z Anglii. Łatwo możecie
się przekonać, że warto to zrobić, wystarczy posłuchać tych
piosenek (podobnie jak wszystkich pozostałych utworów z albumu)
na oficjalnej stronie Keatinga pod adresem www.ronakeating.com.