Nazwa oczywiście jest wyjątkowo beznadziejna i gdyby nie rekomendacja
odpowiedzialnego człowieka

w życiu bym po to nie sięgnął. A tak: oto
przykład na to jak zachwycić się nowym zespołem w godzinę.
Uwielbiam typowe brytyjskie granie, przebojowe melodie... Zespół The Killers
wydał PIERWSZĄ EP-kę pt. "Mr Brightside". To jest właśnie taka muzyka.
Kawałek tytułowy to w tej chwili absolutny nr 1 na mojej liście "piosenek od
których nie mogę się uwolnić". Tu brzmienie przypomina grupę James, głos
wokalisty jest zbliżony do Tima Bootha...
Nr 2, "Smile Like You Mean It", nieco wolniejszy, ale niewiele słabszy - i
jestem gotów postawić piwo temu, kto po wysłuchaniu tego utworu powie mi,
skąd mogę znać te (lekko obciachowe) klawisze rodem z lat 80-tych (bo ten
motyw musiał gdzieś kiedyś już być!). Wszystko kończy się w sumie też
niezłym "Untitled".
Rozpisałem się, ale autentycznie zachęcam wszystkich fanów brytyjskiego
grania w tym stylu do zapoznania się z "Mr Brightside", przynajmniej z
piosenką tytułową.