lew1961
22.04.07, 08:45
Otwieram oczy, coś mnie razi. To słońce, jakież jaskrawe, a co za powietrze,
inne niż wczoraj, przenikliwe, czyste. Wczoraj to ja chyba spałem, jak stary
niedźwiedź, a dziś chyba się obudziłem, bo aż żyć się chce. Hałdy śniegu
topnieją w mgnieniu oka, krokusy, przylaszczki i zawilce przebijają się przez
skorupę ziemi. Na zboczach sasanki już kwitną. Doznaję dziwnej energii,
ochoty do pracy, działania, złączony idealnie z naturą. Wszystko jest inne,
ulice suche, ludzie przyjaźni. Kocham wszystkich, nawet wrogów, to szczególny
dzień, muszę to odnotować. Nic mnie nie martwi, nic mnie nie goni, świat jest
wspaniały, niebo błękitne, przejrzyste, ani jednej chmurki. Ptaki siadają na
moim orzechu i szpaki i sikorki i wróble się pojawiają. Słowik, albo
skowronek służy mi za budzik z pozytywką. Jakież wszystko jest proste, łatwe
i przyjemne w taki dzień, Na Bobrze, niedawno skutym lodem pływają swobodnie
dzikie kaczki – krzyżówki lub cyranki i łabędzie, niedaleko piekarnia, kupię
im trochę chleba. Na brzegu ropuchy zielone rechoczą. Coraz cieplej się robi,
czas zrzucić futro, będzie lżej, aż biec się chce. I rodzina jakaś inna,
wszyscy się uśmiechają, są uprzejmi, dziękują sobie, przepraszają się, to
jakieś czary. Domy niby stare, ale przyjazne, żywe i psy nie ujadają jak
zwykle. Tylko koty się gonią nocą. Krew szybciej krąży, wzrok coraz lepszy,
umysł skoncentrowany, pogoda ducha, to zegar biologiczny tak sprawił.
Horyzont widać na wiele kilometrów, góry wyraziste, Śnieżka, Śnieżne Kotły,
Szybowcowa, wspaniałe z każdej strony, aż chce się wyjść ze swej gawry. Dokąd
się spieszyć, po co się denerwować, trzeba nacieszyć się chwilą rozkoszy, bo
druga taka będzie dopiero za rok. Co mi tam polityka, co mi tam telewizja, co
mi tam pieniądze, tu jest cały wszechświat, tu są tajemnice niezbadane. Każdy
piaseczek, każdy kamyczek jest świadkiem jakiejś historii. Każda roślinka
jest dowodem przemijania. Jestem wolny, wolny od wszystkiego, czas skończyć z
postem, czas tańczyć i bawić się w takt przyrody. Dziś dominują same
pozytywne uczucia, dziś przeszłość nie ma znaczenia. Dziś rodzi się nowy
dzień, nowe nadzieje, nowe perspektywy. Wszystko jest we mnie, wszystko ode
mnie zależy, Bóg mi pomaga. Dzieci się bawią, pinio i psotka rozrabiają,
sąsiad pozdrawia szczerze z uśmiechem. Apetyt wzrasta, plany się rodzą i
pewność siebie króluje. Zatrzymać czas, marzenie. W głowie mi gra piosenka z
dzieciństwa: „Pust wsiegda budiet sonce, Pust wsiegda budiet nieba, Pust
wsiegda budiet mama, Pust wsiegda budu ja…”
To nie prima aprilis. To wiosna.
G. Niedźwiecki
grzegorz-niedzwiecki.blog.onet.pl/