Dodaj do ulubionych

Książki o Ełku

28.05.04, 20:17
W jakich książkach pojawia się Ełk? Choćby wzmianka.
1. Do Amsterdamu
2. Dziewczyna i chłopak
3. u Lenza w 'Muzeum ziemi ojczystej'

Gdzie jeszcze?
Obserwuj wątek
    • spec5150 Re: Książki o Ełku 28.05.04, 20:46
      było kilka historycznych i nie były całkowicie o Ełku - nie wiem czy to podchodzi.

      Niemcy mają historyczne całkowicie o Ełku i kreisie -
      www.kreis-lyck.de/Uber_uns/Familienforschung/Buch/buch.html
      Było też kilka albumów.
        • spec5150 Re: Książki o Ełku 28.05.04, 23:28
          Manio coś kiedyś pisał przy okazji dyskusji o skarbach, że była jakaś książka z
          legendami - tam bodajże było o francuskiej wyspie. Napisała jakaś kobieta?

          szukałem w archiwum ale coś mie nie chce działać jak należy.
          • cheri-bibi Re: Książki o Ełku 24.11.08, 19:15
            możliwe, że o mnie chodzi. Książkę posiadał mój ojciec, niestety nie
            pamiętam tytułu a i sama ksiązka gdzieś zaginęła, wydana gdzieś w
            okolicach lat 70-tych... chodziło o wyspę na jeziorze sunowo.
            Historia o ile pamiętam wyglądała tak: pewien francuski wojak, który
            szedł w wojskach Napoleona na Moskwę, zakochał się po drodze z
            wzajemnością w pieknej ełczance :) wrócił ciężko ranny a piękna
            ełczanka go wykurowała i zamieszkali razem na wyspie na jeziorze
            sunowo (widać ją po prawej stronie wyjeżdżając z ełku na orzysz)...
            w książce byla rowniez informacja, ze do dziś są tam ślady
            zabudowań. Mogłam coś poprzekręcać, bo czytałam o tym z 15 lat
            temu... Była też opisana legenda o pieknej Dorotce z Ełku i
            krzyżaku, który wybudował tunel pod zamkiem, aby przechytrzyc
            diabła, z którym podpisał pakt. Tunel był oczywiście miejscem
            schadzek w/w.
            • ralston Re: Książki o Ełku 25.11.08, 17:48
              O tej wyspie na Sunowie czytałem albo w książce "Tragarz duchów", albo "W cieniu
              zamkowej góry". Legendy o pięknej Dorotce z Ełku nigdy nie słyszałem - a chętnie
              bym poznał...
        • ogabignac Re: Książki o Ełku 28.05.04, 23:29
          Stronka jest fascynująca.
          Jest parę wpisów Niemców urodzonych w granicach dzisiejszych Niemiec w Księdze
          Gości. Szukają swoich ełckich korzeni. Nazwiska tamtych dawnych Ełczan -
          - niemieckie, polskie i mazurskie. Służę zawsze pomocą w szybkim tłumaczeniu
          chociaż nie będzie to tłumaczenie akademickie ale w 90% prawdziwe;)
          I tylko w jedną stronę - z niemieckiego na polski.
          • spec5150 Re: Książki o Ełku 28.05.04, 23:49
            mam tekst o historii zamku i chciałbym go przetłumaczyć na niemiecki i zamieścić
            na stronie. obecnie czekam na pozwolenie autora na zamieszczenie na stronie.
            kilka osób zaofiarowało już pomóc w tłumaczeniu. jeśli masz czas i ochotę się
            podłączyć to daj znać.
            • ogabignac Re: Książki o Ełku 29.05.04, 00:08
              Nie podejmuję się z tłumaczeniem na niemiecki.
              Ale może mój syn podjął by się tego - Ełczanin od urodzenia.
              Dyplomowany germanista, obecnie studiuje ekonomię w Berlinie i pracuje w
              czasopiśmie polonijnym Kurier Berliński.
              Swoją drogą ciekawą promocją Twoich osiągnięć mógłby być artykuł o Mazurach
              zamieszczony w ich miesięczniku z odsyłaczem na Twoje strony.
              Pogadam z nim.
              • spec5150 Re: Książki o Ełku 29.05.04, 00:36
                ogabignac napisał:

                > Nie podejmuję się z tłumaczeniem na niemiecki.
                > Ale może mój syn podjął by się tego - Ełczanin od urodzenia.

                stronka jest z niemieckiego na polski (nie odwrotnie jak piszesz).
                prześlę link - zobacz co to jest.

                > Dyplomowany germanista, obecnie studiuje ekonomię w Berlinie i pracuje w
                > czasopiśmie polonijnym Kurier Berliński.
                > Swoją drogą ciekawą promocją Twoich osiągnięć mógłby być artykuł o Mazurach
                > zamieszczony w ich miesięczniku z odsyłaczem na Twoje strony.
                > Pogadam z nim.

                z góry dzięki. cieszę się, że strona się podoba, ale ja nie jestem zadowolony.
                nie mam czasu jej kończyć. poza tym niektóre teksty są historycznie
                nieobiektywne. Wprawdzie poprawiłem już kawałki w stylu jak to Ełk powrócił do
                granic Polski, ale Niemcy nadal przysyłają mi emaile z merytoryczną krytyką -
                nie mam jednak czasu tego poprawiać, ani pisać nowych tekstów. staram się
                wygospodarować, ale jest coraz ciężej.

                No i gratuluję osiągnięć syna. Trochę mu również zazdroszczę lokalizacji.
                Możliwie najbliżej od "zachodu" do macierzy. Zastanawiam się czy dalej się
                jeździ berlinką do granicy Polski?
                • gabiberg Re: Książki o Ełku 29.05.04, 09:56
                  spec5150 napisał:

                  > z góry dzięki. cieszę się, że strona się podoba, ale ja nie jestem zadowolony.
                  > nie mam czasu jej kończyć. poza tym niektóre teksty są historycznie
                  > nieobiektywne. Wprawdzie poprawiłem już kawałki w stylu jak to Ełk powrócił do
                  > granic Polski, ale Niemcy nadal przysyłają mi emaile z merytoryczną krytyką -
                  > nie mam jednak czasu tego poprawiać, ani pisać nowych tekstów. staram się
                  > wygospodarować, ale jest coraz ciężej.

                  Calkiem nie dziwie sie ze Ciebie krytykuja Niemcy. Twoja strona jest zrobiona z
                  polskiego punktu widzenia i moze podobac sie dla nas Polakow.
                  Dla Niemcow podoba sie jedynie to ze zamieszczasz stare zdjecia i widokowki z
                  Prus Wschodnich.
                  Moj maz mowi, ze pomijasz milczeniem tragizm wypedzonych i represje Niemcow
                  jakim byli poddawani przez Ruskow i Polakow po tym jak bolszewicy zaleli Prusy
                  w 1945 roku. W historii Elku i innych miast ani slowem o tym nie wspominasz.
                  Jedyny pozytywny akcent w tym kierunku to wspolczesne zdjecie tablicy z
                  elckiego cmentarza: Pamietajmy o tych ktorzy zyli tu i umarli przed rokiem 1945.

                  Mam historie na twoja strone. Krewni przodkow meza pochodzili spod Reszla.
                  Mieli tam duze dobrze prosperujace gospodarstwo. Mlodzi wszyscy uciekli jak
                  nadciagala ruska armia w lutym 1945 roku. Dziadkowie zostali bo byli za starzy
                  i chorzy na ewakuacje w straszliwy mroz w towarowym pociagu. Liczyli ze jak
                  wojna skonczy sie to wtedy dolacza spokojnie do reszty rodziny.
                  Polscy osadnicy zajeli ich dom. Starych niedoleznych wlascicieli z ich wlasnego
                  domu przeniesli do stodoly i zmuszali do ciezkiej pracy w gospodarstwie. Do
                  jedzenia dawali im jedynie odpady. Jak stara babcia schowala sobie kilka jablek
                  to ja polski osadnik pobil kijem do nieprzytomnosci. Pewna rodzina autochtonow
                  ktora zostala interweniowala u miejscowych wladz. Wtedy uslyszeli: Niemcy
                  wymordowali nam 6 milionow ludzi a wy nam zawracacie glowe dwoma starymi
                  Szkopami. Chcieli wojne to niech maja teraz. A wy pilnujcie siebie i jak sie
                  nie podoba to wynoscie sie do Reichu.
                  Starcy na skutek glodu, ciezkiej pracy i zlych warunkow bytowania zmarli kilka
                  lat po wojnie. Rodzinie autochtonow udalo sie wyjechac do Niemiec w latach 60-
                  tych.
                  gabi
                  • elkman Re: .. a wiedza o swoim rodowodzie i przeszłości. 29.05.04, 15:33
                    Biedni ci Niemcy z Prus Wschodnich!
                    Tylko oni są skrzywdzeni!
                    Kobieto! czy Ty masz choć trochę wiedzy o tamtych czasach
                    czy tylko to jest prawdą co Twój mąż przekazuje,też n.b. opowieści
                    swoich przodków.
                    A Twoi dziadkowie gdzie byli w owym czasie. Na wyspach Bahama?
                    Rodzice wychowali się w Raju?
                    Tego nie da się komentować.
                    Wystarczy wyjechać z Polski i przyjąć "nową prawdę"
                    Pozdrowienia dla Eriki Steibach.
                    • elkman Re: Książki o Ełku - ale w innym kontekscie. 29.05.04, 16:01
                      "... Idąć samą granicą między województwem trockim a Prusami, szli przez lasy
                      obszerne i bezdroża, Kiemliczom tylko znajome, aż weszli do Prus i dotarli do
                      Łęgu, czyli jak stary Kiemlicz nazywał, do Ełku, gdzie zasiągnęli nowin o
                      rzeczach publicznych od bawiącej tam szlachty, która przed Szwedami pod moc
                      elektorską się schroniła wraz z żonami, dziećmi i dobytkiem.
                      Łęg wyglądał jak obóż, a raczej ..."

                      P.S.
                      Dla Gabi: to rozdział IV, tom II POPTOP'u Henryka Sienkiewicza.
                    • gabiberg Re: .. a wiedza o swoim rodowodzie i przeszłości. 29.05.04, 20:20
                      Nie przyjmuje nowej prawdy. Moj maz widzi sprawe z niemieckiego punktu
                      widzenia. Spec pisze frazesy polskiej propagandy. Prawda jest po srodku. Ty tez
                      nie znasz prawdy do konca i znasz tylko jedna strone medalu. Ta wygodniejsza
                      dla Polakow.

                      Moji dziadkowie pochodza z Polski centralnej i tam mieszkaja.
                      Rodzice zamieszkali w Elku w latach 60-tych.
                      gabi
                      • ralston Re: .. a wiedza o swoim rodowodzie i przeszłości. 29.05.04, 21:22
                        Niegodziwości nie brakowało po jednej i po drugiej stronie. I należy mówić o
                        nich otwarcie, bo to sprzyja pojednaniu. Jednakowoż, żeby dobrze rozumieć całą
                        sytuację należy pamiętać kto dał początek tym wszystkim krzywdom. I nie
                        chciałbym, żeby kiedyś zapanowało powszechne przeświadczenie, że całą sprawę
                        zaczął zbójecki napad na pewną radiostację w Gliwicach...
                      • manio15 Re: .. a wiedza o swoim rodowodzie i przeszłości. 30.05.04, 07:42
                        gabiberg napisała:

                        > Nie przyjmuje nowej prawdy. Moj maz widzi sprawe z niemieckiego punktu
                        > widzenia. Spec pisze frazesy polskiej propagandy. Prawda jest po srodku. Ty
                        tez
                        >
                        > nie znasz prawdy do konca i znasz tylko jedna strone medalu. Ta wygodniejsza
                        > dla Polakow.
                        >
                        > Moji dziadkowie pochodza z Polski centralnej i tam mieszkaja.
                        > Rodzice zamieszkali w Elku w latach 60-tych.
                        > gabi
                        Nie masz własnych poglądów tylko powielasz poglądy męża. Nie ty jedna. Korwin
                        Mikke twierdzi że kobie ty nie powinny mieć prawa głosu bo powielają poglądy
                        mężów , a jeśli nawet nie to tym gorzej bo to grodzi jedności rodziny. Po
                        twojej wypowiedzi skłonny jestem przyznać mu rację.
                        Jeśli chodzi o propagandę to nigdy nie dorównamy Niemcom . Jakoś żadne
                        monografir nie opisują nazw ulic z 1939 roku. Pokaż męzowi SAstrasse czy Adof
                        Hitler platz. Niemcy nie myślą o sobie jako o agresorach ( tak, pisze Niemcy bo
                        Hitler miał 99% poparcia i przeciwnicy byli traktowania jak niesprawni
                        umysłowo) ale wyłącznie jako o współofiarach nazizmu ( jakby nazistami myli
                        kosmici lub krasnoludki) a posuwają się nawet do tego aby przedstawiać Polaków
                        jako współsprawców zbrodni. Wtórują im często w tym skrajne środowiska
                        żydowskie.
                        A jakie są niepodważalne fakty ? Niemcy wywołali wojne zaprzegając do niej całą
                        swoja technikę i siły ludzkie. Ich geniusz techniki i zapobiegliwość widać
                        nawet w obozach koncentracyjnych gdzie nic sie nie mogóo zmarnować : buciki
                        dzieci, zabawki , nawet włosy. Ale to wstydliwe zapominane fakty, wszak Niemcy
                        to naród muzyków i poetów.
                        Wypędzenie. Niemcy zostali wypędzeni z Prus tak jak Polacy z Kresów na mocy
                        postanowień mocarstw , niech do nich nie do nas kierują pretensje. Jeśli dziwią
                        się okrucieństwu Rosjan - to sami ich do siebie zaprosili , będąc sprawcami
                        strasznej wojny.
                        Poczytaj czego nawet dziś nauczaja Niemcy w swoich szkołach i porównaj to np z
                        angielską lub amerykańską książka o historii Europy. To ci wyjaśni jak bardzo
                        jesteś manipulowana. Nasze drobne przewinienia są przy tym błachostką.
                        A będąc w Ełku popytaj np. o obóz w Boguszach jeśli mąż będzie chciał zobaczyć
                        jakieś hostoryczne miejsce niemieckich zbrodni.
                        Niemcy zawsze lubowali się w rozdrapywaniu swoich zawinionych ran, Po I wojnie
                        wydawali nawet pocztówki z Prus pokazujące ogrom zniszczeń. Inną sprawą jest że
                        ci którym Rosjanie nie zniszczyli gospodarstw żałowali potem , z zazdrością
                        patrząc na nowe murowane i kryte dachówką gospodarstwa odbudowanie za pieniądze
                        z odszkodowań wojennych. Tosą fakty i starałem sie unikac propagandy.
                        • gabiberg Re: .. a wiedza o swoim rodowodzie i przeszłości. 30.05.04, 09:22
                          manio15 napisał:


                          > Nie masz własnych poglądów tylko powielasz poglądy męża. Nie ty jedna. Korwin
                          > Mikke twierdzi że kobie ty nie powinny mieć prawa głosu bo powielają poglądy
                          > mężów , a jeśli nawet nie to tym gorzej bo to grodzi jedności rodziny. Po
                          > twojej wypowiedzi skłonny jestem przyznać mu rację.

                          Zapomniales kolego ze mamy rownouprawnienie. Ty i Korwin porobilibyscie z
                          kobiet niewolnice najchetniej. Nie te czasy panowie.
                          Dlatego ze moj maz jest Niemcem pozwala mi to spojrzec obiektywnie na
                          skomplikowane stosunki polsko-niemieckie. Mam okazje skonfrontowac wersje
                          historii wpajanej mi przez lata przez propagande polska z wersja niemiecka.
                          Polscy historycy przemilczaja do dzisiaj wiele waznych faktow i swiadomie je
                          ukrywaja.

                          > Jeśli chodzi o propagandę to nigdy nie dorównamy Niemcom . Jakoś żadne
                          > monografir nie opisują nazw ulic z 1939 roku. Pokaż męzowi SAstrasse czy Adof
                          > Hitler platz.

                          Polacy tez w tej kwestii sa tacy sami. Nazywaja ulice nazwiskami swoich wodzow
                          np. Pilsudskiego, Sikorskiego, Dzierzynskiego, Bieruta i formacjami wojskowymi
                          np. Wojska Polskiego, Legionow.

                          >Niemcy nie myślą o sobie jako o agresorach ( tak, pisze Niemcy bo
                          > Hitler miał 99% poparcia i przeciwnicy byli traktowania jak niesprawni
                          > umysłowo) ale wyłącznie jako o współofiarach nazizmu ( jakby nazistami myli
                          > kosmici lub krasnoludki) a posuwają się nawet do tego aby przedstawiać
                          Polaków
                          > jako współsprawców zbrodni. Wtórują im często w tym skrajne środowiska
                          > żydowskie.

                          Niemcy byly agresorami i rozpoczely wojne. Wiekszosc spoleczenstwa niemieckiego
                          tak uwaza. Ale uwaza rowniez iz ich ofiary, przesladowania, cierpienie jakich
                          doznala niemiecka ludnosc cywilna w czasie wojny i zaraz po jej zakonczeniu ze
                          strony Rosjan, Polakow i Czechow nie powinno byc pomijane czy wrecz ukrywane.
                          Polakom tez dlugo nie mozna bylo mowic o Katyniu.

                          > A jakie są niepodważalne fakty ? Niemcy wywołali wojne zaprzegając do niej
                          całą
                          >
                          > swoja technikę i siły ludzkie. Ich geniusz techniki i zapobiegliwość widać
                          > nawet w obozach koncentracyjnych gdzie nic sie nie mogóo zmarnować : buciki
                          > dzieci, zabawki , nawet włosy. Ale to wstydliwe zapominane fakty, wszak
                          Niemcy
                          > to naród muzyków i poetów.
                          > Wypędzenie. Niemcy zostali wypędzeni z Prus tak jak Polacy z Kresów na mocy
                          > postanowień mocarstw , niech do nich nie do nas kierują pretensje. Jeśli
                          dziwią
                          >
                          > się okrucieństwu Rosjan - to sami ich do siebie zaprosili , będąc sprawcami
                          > strasznej wojny.
                          > Poczytaj czego nawet dziś nauczaja Niemcy w swoich szkołach i porównaj to np
                          z
                          > angielską lub amerykańską książka o historii Europy. To ci wyjaśni jak bardzo
                          > jesteś manipulowana. Nasze drobne przewinienia są przy tym błachostką.
                          > A będąc w Ełku popytaj np. o obóz w Boguszach jeśli mąż będzie chciał
                          zobaczyć
                          > jakieś hostoryczne miejsce niemieckich zbrodni.

                          Bylismy w Boguszach. Faktycznie Niemcy dokonywali tam ludobojstwa. Zlamali
                          miedzynarodowe konwencje zabraniajace zabijania i zmuszania do pracy jencow
                          wojennych.
                          gabi
                          • manio15 Re: .. a wiedza o swoim rodowodzie i przeszłości. 31.05.04, 08:59
                            niestety jakos niewiele zrozumiałaś , więc chyba jednak skłaniam się do opinii
                            Korwina.
                            Wyjaśnię tylko kwestię nazewnictwa ulic. Nie chodzi o to że nazywamy ulice
                            nazwami swoich bohaterów , ale o to że Niemcy udaja że nigdy nie nazywali
                            głónej ulicy Lycku SA Strasse , czy placu przy kościele Hitler Platz. Używają
                            nazw poprzdnich z 1937 r i starszych, zanim je ostatni zmieniono na cześć SA i
                            fuhrera. I nie tylko zresztą nazw ... ale to nudny temat ... i nie chce mi sie
                            dalej pisać
                            • gabiberg Re: .. a wiedza o swoim rodowodzie i przeszłości. 31.05.04, 19:26
                              Ty rowniez wolisz uzywac nazw wygodniejszych dla ulic w Elku np. Armii Krajowej
                              zamiast Armii Czerwonej czy ulica Gdanska zamiast Dzierzynskiego. Zyles jednak
                              w PRL i godziles sie na komunistyczne nazwy ulic bo nie miales wyjscia. Tak
                              samo Niemcy w czasie rzadow Hitlera musieli godzic sie na ulice noszace jego
                              nazwisko badz formacje.

                              Jesli czerpiesz wzorce z Korwina to nie dziwie sie ze jestes szowinista i
                              wrogiem kobiet.

                              Zapomnialabym. Jak wiesz przegrales batalie o zlikwidowanie strefy ciszy.
                              Strefa ciszy zostala utrzymana na jeziorze Lasmiady i wiekszosci innych jezior.
                              Pogadaj sobie teraz do obrazu.
                              gabi
                              • manio15 Re: .. a wiedza o swoim rodowodzie i przeszłości. 31.05.04, 22:57
                                gabiberg napisała:

                                > Ty rowniez wolisz uzywac nazw wygodniejszych dla ulic w Elku np. Armii
                                Krajowej
                                >
                                > zamiast Armii Czerwonej czy ulica Gdanska zamiast Dzierzynskiego. Zyles
                                jednak
                                > w PRL i godziles sie na komunistyczne nazwy ulic bo nie miales wyjscia. Tak
                                > samo Niemcy w czasie rzadow Hitlera musieli godzic sie na ulice noszace jego
                                > nazwisko badz formacje.
                                >
                                > Jesli czerpiesz wzorce z Korwina to nie dziwie sie ze jestes szowinista i
                                > wrogiem kobiet.
                                >
                                > Zapomnialabym. Jak wiesz przegrales batalie o zlikwidowanie strefy ciszy.
                                > Strefa ciszy zostala utrzymana na jeziorze Lasmiady i wiekszosci innych
                                jezior.
                                > Pogadaj sobie teraz do obrazu.
                                > gabi
                                Twoja logika jest powalająca ! Niczego nie przegrałem bo o nic nie walczyłem.
                                Trudno żeby cokolwiek działo sie na forum jeśli wssycy ze wszystkimi sie
                                zgadzają.
                                Wracając do twoich złotych mysli , pozostało mi tylko powiedzieć że tam u was
                                to murzynów biją. Co akurat mieści sie w Twojej abstrakcyjnej jak dla mnie
                                konwencji sporu.
                  • spec5150 Re: Książki o Ełku 01.06.04, 02:12
                    gabiberg napisała:

                    > Calkiem nie dziwie sie ze Ciebie krytykuja Niemcy. Twoja strona jest zrobiona z
                    > polskiego punktu widzenia i moze podobac sie dla nas Polakow.
                    [...]

                    zatkał mnie Twój post. Nawet z Niemcami da się omówić te tematu i nie są w tych
                    sprawach tacy zacofani. "Niemiecka historia" i "polska propaganda"... Jak
                    piszesz "krewni przodkow meza" - przypomina mi się stary kawał:
                    "
                    sluchacz pisze do
                    radia Erewan:
                    -Czy to prawda, ze na loterii w Moskwie Sasza Michajlowicz wygral samochod?
                    Radio odwpowiada:
                    - Prawda, tyle, ze nie Sasza Michajlowicz, a Michal Aleksandrowicz, nie w
                    Moskwie, tylko w Leningradzie, nie samochod, tylko rower i nie wygral, tylko mu
                    ukradli.
                    "

                    jest milion polskich historii z pierwszej ręki na historię "krewnych prodków"
                    Twojego męża. Moja prababcia np. po śmierci męża wynajmowała pół mieszkania dla
                    żydowskiego małżeństwa z dwójką dziećmi. Babcia wypowiada się o nich jako o
                    bardzo miłej, inteligentej i nieortodoksyjnej rodzinie. Kiedy Niemcy zajęli
                    Narew tego samego dnia spędzili wszystkich Żydów do rynku i rozstrzelali. Jestem
                    więcej niż pewien, że ci rodzice pracowaliby schorowani i wygłodzeni do
                    starości, żeby przynajmniej dzieci uchronić od takiego losu.

                    Inna historia z pierwszej ręki. Oto zeznanie pewnego ełczanina z ul. Gdańskiej.
                    Jestem pewien, że wolałby, żeby jego tatę spotkał los krewnych przodków męża -
                    również Twojemu mężowi polecam tą historię:
                    • spec5150 Re: Książki o Ełku 01.06.04, 03:56
                      "
                      Zgodnie ze swoim sumieniem, prawdą historyczną i swoją pamięcią, oświadczam co
                      następuje.
                      Od 1940 roku od wiosny byłem członkiem antyfaszystowskiego ruchu oporu w
                      Suwałkach. Należałem wspólnie z ojcem Andrzejem i bratem Janem. Grupa nasza była
                      dosyć liczna. W wyniku dekonspiracji przez agenta gestapo, nastąpiła wsypa
                      organizacji i ja wraz z ojcem 1 bratem zostaliśmy 12 maja 1941 roku aresztowani.
                      Od maja 1941 r. do lipca 1942 r. trwało śledztwo w Suwałkach, a następnie nasza
                      grupa ruchu oporu została wywieziona przez gestapo do Królewca do słynnej kaźni
                      ,,Neubau" przy ul Berneker nr 2/4. Zostałem osadzony w celi pojedynczej. Również
                      w tym więzieniu został osadzony mój ojciec i brat. Od pierwszych dni pobytu w
                      tym więzieniu dowiedziałem się, że znajduje się tam potworne narzędzie zbrodni —
                      gilotyna.
                      Widziałem i stykałem się ze skazańcami ubranymi w specjalne ubrania (było ich
                      setki), których głowy były przeznaczone pod topór gilotyny.
                      W kaźni „Neubau" panowała potworna groza śmierci. Często odbywające się
                      egzekucje, krzyki, płacze i modlitwy skazanych, strażnicy pijani i obryzgani
                      krwią po egzekucjach — to wszystko powodowało nieludzki strach i przyprawiało
                      niektórych ludzi o obłęd. Przeżycia były straszne. Śmierć zbierała tam obfite żniwo.
                      W wyniku rozprawy przed Karnym Senatem w Królewcu, dnia 2 marca 1943 r. zapadł
                      wyrok na naszą grupę ruchu oporu. Wyroki były bardzo surowe. Wielu otrzymało
                      karę śmierci. Mój ojciec Andrzej został skazany na śmierć, brat Jan na 10 lat
                      ciężkiego więzienia, a ja na 4 lata więzienia, jako że byłem najmniej obwiniony.
                      Wszyscy więźniowie — nawet skazani na gilotynę — musieli w kaźni „Neubau"
                      pracować w celach. Ja i ojciec jako zawodowi krawcy, pracowaliśmy w swoim fachu
                      i siedzieliśmy w specjalnej, kilkuosobowej celi krawieckiej. Także po wyroku,
                      pracowaliśmy tam nadal. Ojciec jako dobry fachowiec, wykonywał pracę dla
                      administracji więziennej.
                      Był w tej kaźni Strażnik — tłumacz, nazwiskiem Kuchner, jakiś zniemczony Mazur —
                      do tego zakonspirowany antyfaszysta. Polubił on ojca i mnie i wiele W tajemnicy
                      opowiadał o kulisach zbrodni w „Neubau", a szczególnie o gilotynie. Znał dobrze
                      te tajniki, bo jako tłumacz asystował przy każdej egzekucji.
                      Po wyroku ojciec ginął w oczach. Sczerniał, wysechł, osiwiał, przeżywając mocno
                      i własną tragedię — która nieuchronnie się zbliżała i tragedię całej naszej
                      grupy. Szczególnie boleśnie wstrząsała nami każda egzekucja, która nieuchronnie
                      przybliżała kaźń ojca. Był ubrany w specjalne ubranie śmierci i oczekiwał na
                      nią, nie wierząc w łaskę katów.
                      Potwornym wstrząsem była dla niego egzekucja pod gilotyną w dniu 3 maja 1943 r.
                      pierwszych skazanych na śmierć z ruchu Oporu w Suwałkach. Rozmawialiśmy często z
                      ojcem w celi na temat życia i śmierci, gilotyny, kaźni „Neubau" i hitlerowskich
                      Oprawców. Ojciec błagał, ażeby kto przeżyje —
                      nie zapominał o tym.
                      Tragiczny dzień nadszedł 19 maja 1943 r. Mogła być godzina 9 rano. Otwarły się
                      drzwi celi i weszli oprawcy. Jeden z nich rzucił: „Majster krawiec — chodź!".
                      Ojciec i ja — zrozumieliśmy, że to pod gilotynę. Padliśmy sobie w ramiona. Jakie
                      mogło być nasze pożegnanie?
                      Oprawcy oderwali ojca ode mnie. Trzasnęły drzwi celi. Usłyszałem szczęk kajdanek
                      na korytarzu i oddalające się kroki. Egzekucja odbyła się wieczorem.
                      Zaraz po egzekucji przyszedł do mnie strażnik Kuchner i opowiedział, ilu
                      ścięto w tym dniu i jak ojciec poszedł spokojny i opanowany na śmierć.
                      Błagałem Kuchnera, ażeby pokazał mi kiedy jak wygląda gilotyna. Mówił, że
                      grozi mu śmierć za zdradzanie tajników kaźni „Neubau", ale zrobi to dla mnie
                      wtedy — kiedy będzie miał [pełnił funkcję] oficera inspekcyjnego wiezienia.
                      Nastąpiło to po kilku tygodniach po naszej rozmowie. Była noc. Kuchner cicho
                      otworzył drzwi celi i skinął na mnie. Szedłem tylko w skarpetach. Szliśmy cicho.
                      Więzienie spało. Zeszliśmy do suteren. Tam Kuchner otworzył jakieś drzwi.
                      Zobaczyłem średniej wielkości salę, w której był duży stół zasłany zielonym
                      suknem, stały kwiaty — oleandry, krzesła, portret Hitlera na ścianie. Za tym
                      wisiała olbrzymia kotara. Kuchner podszedł i rozchylił kotarę. Za nią stała
                      gilotyna. W jasnym świetle żarówek dokładnie przyjrzałem się gilotynie i całemu
                      urządzeniu sali za kotarą.
                      Nic mówiliśmy z Kuchnerem do siebie. Stałem tam wobec majestatu śmierci tysięcy
                      ofiar hitlerowskiego terroru w kaźni „Neubau".
                      Wyszliśmy z potwornego miejsca kaźni, gdzie zginął mój ojciec i inni towarzysze
                      walki z Suwałk. Kuchner poprowadził mnie dalej, mówiąc, że pokaże coś jeszcze.
                      Weszliśmy do pomieszczeń gospodarczych więzienia. Otworzył drzwi do kuchni i
                      zapalił światło wskazując palcem na kilka dużych wanien stojących obok
                      olbrzymich kotłów do gotowania pożywienia dla więźniów. W wannach leżało
                      poćwiartowane jakieś mięso. Przyjrzałem się temu, na co palcem wskazywał
                      Kuchner. Chociaż nie miałem włosów czułem-, że jeżą się na głowie. W wannach
                      leżały części zwłok ludzkich — ofiar gilotyny. Rozróżniłem poszczególne części:
                      rąk, nóg, korpusów. Kuchner wskazując na ciała rzekł: „Widzisz jak wy żrecie
                      swoich ludzi. Pamiętaj Stefan nie jedz tego gulaszu, który czasem dostajecie i
                      nic zapomnij tego coś tu widział. Zachowaj to w tajemnicy, bo jak mnie zdradzisz
                      — to poniosę śmierć!".
                      Odprowadził mnie do celi. Byłem wstrząśnięty i dobity tym co widziałem —
                      szczególnie tym, co widziałem w kuchni kaźni „Neubau". Życie straciło dla mnie
                      wartość. Błagałem o wywiezienie z tej kaźni. Przypadkowo ujął mnie strażnik przy
                      wyglądaniu przez okno na podwórko, co było surowo zabronione. Skatowano mnie,
                      zakuto w kajdany i wrzucono do kar-
                      ceru. gdzie w nieludzkich warunkach siedziałem prawie miesiąc. Kajdany
                      powyżerały mi głębokie rany na rękach.
                      Rzeczy, które widziałem w kaźni „Neubau", i które osobiście przeżyłem były tak
                      wstrząsające, że nawet dzisiaj po wielu latach pisząc o nich, czynię to z
                      olbrzymim wzruszeniem. Chcę jednak, ażeby była znana prawda o tej potwornej
                      hitlerowskiej kaźni, która pochłonęła tysiące ofiar, w tym najlepszych synów
                      mojej rodzinnej ziemi — Suwalszczyzny.
                      Stefan Dziczkowski Ełk. woj. Białystok
                      "
                      • ogabignac Re: Książki o Ełku 01.06.04, 21:55
                        Wstrząsnęła mną ta historia ale nie z powodu kaźni jakie hitlerowscy okupanci
                        zgotowali Polakom ile z powodu roli spolegliwego Kuchnara - ponoć antyfaszysty:

                        "Kuchner wskazując na ciała rzekł: „Widzisz jak wy żrecie
                        swoich ludzi. Pamiętaj Stefan nie jedz tego gulaszu, który czasem dostajecie i
                        nic zapomnij tego coś tu widział. Zachowaj to w tajemnicy, bo jak mnie zdradzisz
                        — to poniosę śmierć!"."

                        Przecież mógł coś zrobić jak bywał tym oficerem inspekcyjnym.
                        Nie zrobił nic.
                        Jeśli przeżył wojnę to z pewnością szczycił się swoim antyfaszyzmem i
                        bohaterstwem w pokazywaniu gilotyny. Obrzydliwe.
                    • gabiberg Re: Książki o Ełku 02.06.04, 09:18
                      spec5150 napisał:

                      > jest milion polskich historii z pierwszej ręki na historię "krewnych prodków"
                      > Twojego męża. Moja prababcia np. po śmierci męża wynajmowała pół mieszkania
                      dla
                      > żydowskiego małżeństwa z dwójką dziećmi. Babcia wypowiada się o nich jako o
                      > bardzo miłej, inteligentej i nieortodoksyjnej rodzinie. Kiedy Niemcy zajęli
                      > Narew tego samego dnia spędzili wszystkich Żydów do rynku i rozstrzelali.
                      Jeste
                      > m
                      > więcej niż pewien, że ci rodzice pracowaliby schorowani i wygłodzeni do
                      > starości, żeby przynajmniej dzieci uchronić od takiego losu.
                      >
                      > Inna historia z pierwszej ręki. Oto zeznanie pewnego ełczanina z ul.
                      Gdańskiej.
                      > Jestem pewien, że wolałby, żeby jego tatę spotkał los krewnych przodków męża -
                      > również Twojemu mężowi polecam tą historię:

                      Historia elczanina jest wstrzasajaca. O Neubau czytalam w Polsce jako o miejscu
                      kazni i tej gilotynie.
                      Sprawa gilotyny i morderstw oraz cierpien jest prawdziwa. Nie jest prawda ze
                      wiezniom dawali gulasz z ludzi. Kanibalizm byl przez Niemcow mocno karany nawet
                      w obozach koncentracyjnych gdzie w bunkrach glodowych zdarzaly sie przypadki
                      kanibalizmu. Znajdziesz to nawet w polskiej ksiazce Medaliony i innych
                      ksiazkach opisujacych zycie w obozach koncentracyjnych.
                      Skoro karmiliby ludzmi wiezniow w Neubau to robiliby to rowniez w obazach zeby
                      zaoszczedzic na wyzywieniu.
                      Gulasz z ludzi to taka prawda jak mydlo z ludzi w Instytucie Spannera w Gdansku.
                      uczono w szkolach i przedstawiano relacje swiadkow mowiace o produkcji mydla z
                      ludzi. Sprawa okazala sie fikcja.
                      Mozliwe ze ciala ludzkie ich czesci lub organy byly wycinane i skladowane dla
                      laboratoriow do doswiadczen. Straznik moze chcial nastraszyc polskiego wieznia
                      albo zartowal w sposob wisielczy.
                      ten straznik w Neubau mowiacy po polsku to byl volksdeutsch. Prawda jest ze
                      pomagal Polakom przetrwac. Przynosil niektorym potajemnie chleb i jedzenie.
                      tak zeznal kiedys pewien mieszkaniec z okolic Elku Boleslaw W. bedacy wiezniem
                      Neubau. Straznik nie zwasze robil to za darmo. Nie wiesz wszystkiego o Neubau.
                      Niektore fakty nie nadaja sie do opisywania.
                      gabi
    • manio15 Re: Książki o Ełku 30.05.04, 07:21
      ralston napisał:

      > W jakich książkach pojawia się Ełk? Choćby wzmianka.
      > 1. Do Amsterdamu
      > 2. Dziewczyna i chłopak
      > 3. u Lenza w 'Muzeum ziemi ojczystej'
      >
      > Gdzie jeszcze?
      zdaje się "Sposób na Alcybiadesa" , gdzie chłpcy oprowadzali po warszawie
      wycieczkę ucznów z Ełku. No i pewnie gdzieś tam u Samochodzka , ale zapomniałem.
      • spec5150 Re: Książki o Ełku 02.06.04, 19:47
        manio15 napisał:
        > zdaje się "Sposób na Alcybiadesa" , gdzie chłpcy oprowadzali po warszawie
        > wycieczkę ucznów z Ełku. No i pewnie gdzieś tam u Samochodzka , ale zapomniałem
        > .

        u Pana Samochodzika nigdzie nie pamiętam Ełku (choć zwracałem uwagę). Jest wiele
        wykładów o Mazurach, autochtonach itp, ale nic o Ełku. Sam Nienacki mieszkał w
        Jerdzwałdzie i tamte miejsca rozumiał pod pojęciem Mazury.
    • manio15 Re: Książki o Ełku 30.05.04, 07:26
      ralston napisał:

      > W jakich książkach pojawia się Ełk? Choćby wzmianka.
      > 1. Do Amsterdamu
      > 2. Dziewczyna i chłopak
      > 3. u Lenza w 'Muzeum ziemi ojczystej'
      >
      > Gdzie jeszcze?
      no i oczywiście w Krzyżakach : str.402 t.2, opis bitwy : I szli jak
      powódź . ... i Mazurzy spod Ełku, którzy od Krzyżaków uciekli ...
    • luego Re: Książki o Ełku 30.05.04, 17:26
      O kurka! Dwa dni temu pomyslalam o tym samym, czyli w jakich ksiazkach pojawia
      sie Elk :) Przypomniala mi sie jeszcze jedna, chyba z takiego cyklu portrety
      (tytuly to byly imiona mlodych ludzi)- mlodziezowa, ogolnie dosc kiepska. I Elk
      tam pojawil sie dosc nieslawnie, bo bohaterka wspominala, ze w Elku u fryzjerki
      zlapala wszy. Hmm, to byly lata 70-te... Mam nadzieje ze takie zaklady
      fryzjerskie nie byly wtedy jednak norma. :)
      • ralston Re: Książki o Ełku 30.05.04, 18:48
        Telepatia? :)))
        Hmmm... korzystałem z zakładów fryzjerskich w Ełku w latach 70-tych dość
        regularnie i jedyna nieprzyjemna przygoda, to jak w czasie strzyżenia wysiadła
        elektryka w budynku. O żadnym niespodziewanym przychówku nie było mowy...
        • freeman8 Re: Książki o Ełku 31.05.04, 20:32
          A "Na tropach Smętka" to zapomnieliście jak Szanowny Melchior rozpoczynał stąd
          wędrówkę wsiadłwszy w Grajewie do pociągi i odprawiwszy się w Prostkach a
          przyjechawszy do Ełku stwierdził, że to pękne miasteczkio z ulicą od dworca
          kończącą się na jeziorze.
          Przy okazji "ruszenia" sławnego dziennikarza,podróżnika, korespondenta
          wojennego i pisarza chciałbym opisać zdarzenie jakie przeżyłem na początku roku
          1971 gdy los przypadkowo zetknął mnie z tą Postacią.
          Otóż przyjechałem z Ełku do Warszawy pewnego jesienno-zimowego popołudnia aby
          udać się ze znajomą do STS'u na wieczorny spektakl. Owa dama mieszkała na
          Mokotowie więc wziąłem taxi spod dworca Wileńskiego i udałem się w tym
          kierunku. Taksówkarz jak to w ich warszawskiem zwyczaju było wziął oprócz mnie
          jeszcze jednego pasażera, któremu było po drodze". Ale tego było mało - pan
          kierowca po przejechaniu Wisły zajechał jeszcze na postój na Emilii Plater
          czyli pod ówczesny, drewniany dworzec Śródmieście. Tam tłum kłębił się gęsto.
          Pan kierowca otworzył drzwi i zapytał: kto na Mokotów - a wtedy z tłumu kilka
          osób popychając białogłowego grubasa sadowiło Go na przednim siedzeniu. On
          sumitował się, że taksówka zajęta ale oni tłumaczyli, żę przecież On z gołą
          głową i szalem a tu wiatr i śniegiem zacina. Zgodził się i podziękował nam za
          brak protestu. Ja Go poznałem. Jechaliśmy w milczeniu na Puławską gdzie
          mieszkał.Dojechaliśmy tamże gdzie zapłacił i wysiadł. Mój przypadkowy towarzysz
          spod Wileńskiego nie zareagował. Kierowca takoż. Więc pytam się kierowcy czy
          wie kogo wiózł. On moi ,że nie. Więc tłumacze kto to był zacz. Głównie dla
          prostaka winno wystarczyć, że to autor "Monte Casino". Ale oni obaj ani o
          Autorze ani o Monte Casino nie słyszeli. Pewnie jeden był z Ząbek a drugi z
          Radzymina - tacy warszawiacy. Ale ja miałem satysfakcję.
          Gdy byłem młodzikiem i uczyłem sie na mechanika w Białym to moja polonistka
          przykazała mi jechac do Ełku na odsłonięcie pomnika M. Kajki abym mógł-musiał
          złożyć z tego relację na ogółnym apelu. Wówczas był i Wielki Autor na tej
          uroczystości, co później krytycznie opisał w kolejnym wydaniu "Na tropach
          Smętka" - czyli wspomniał Ełk po raz drugi.

          • manio15 Re: Książki o Ełku 31.05.04, 23:01
            ale, ale mam kilka zdjęć z odsłonięcia pomnika : pomnik zasłonięty ,
            odsłonięcie ( kto to odsłaniał ?) , poczet harcerzy z sygnałówkami i pomnik
            zasłonięty w całej okazałości. mam też dwa zdjęcia Wańkowicza z jego wizyty w
            Ełku (na jednym stoi na Placu Wolności - kto wie gdzie to było? - freeman jeteś
            zwolniony z tej odpowiedzi !)
            Jeśli specu znajdzie chwilę czasu to może umieśi te fotki na swojej stronie ?

            manio
            • spec5150 Re: Książki o Ełku 01.06.04, 04:07
              manio15 napisał:

              > ale, ale mam kilka zdjęć z odsłonięcia pomnika : pomnik zasłonięty ,
              > odsłonięcie ( kto to odsłaniał ?) , poczet harcerzy z sygnałówkami i pomnik
              > zasłonięty w całej okazałości. mam też dwa zdjęcia Wańkowicza z jego wizyty w
              > Ełku (na jednym stoi na Placu Wolności - kto wie gdzie to było? - freeman jeteś
              >
              > zwolniony z tej odpowiedzi !)
              > Jeśli specu znajdzie chwilę czasu to może umieśi te fotki na swojej stronie ?
              >

              dla mnie no problemo. zdjęcia są już na stronce EGT:
              www.elknet.pl/egt/kaj.htm jakby ktoś chciał. Dogadamy się i ja również
              zamieszczę (głównie zależy mi na nie łamaniu praw autorskich).
    • gabiberg Historia na strone Speca 02.06.04, 10:00
      Uderzeniowy Batalion Kadrowy dzialajacy w ramach Armii Krajowej pod dowodztwem
      por. stanislawa Korolkiewicza ps. Szczesny liczacy 27 ludzi przekroczyl w nocy
      z 15 na 16 sierpnia 1943 roku granice Prus Wschodnich w rejonie dzisiejszego
      Piszu. Otoczyl nadgraniczna osade Krummenheide (Turosl) i wyrznal cala ludnosc
      niemiecka w odwet za doszczetne rozbicie oddzialu swojego kolegi ppor.
      Zbigniewa Czarnockiego ps.Czarny.
      Dane pochodza ze zrodel polskich. Zrodla niemieckie podaja jeszcze drastyczne
      szczegoly.
      gabi
      • spec5150 Re: Historia na strone Speca 02.06.04, 15:39
        gabiberg napisała:

        > Uderzeniowy Batalion Kadrowy dzialajacy w ramach Armii Krajowej pod dowodztwem
        > por. stanislawa Korolkiewicza ps. Szczesny liczacy 27 ludzi przekroczyl w nocy
        > z 15 na 16 sierpnia 1943 roku granice Prus Wschodnich w rejonie dzisiejszego
        > Piszu. Otoczyl nadgraniczna osade Krummenheide (Turosl) i wyrznal cala ludnosc
        > niemiecka w odwet za doszczetne rozbicie oddzialu swojego kolegi ppor.
        > Zbigniewa Czarnockiego ps.Czarny.
        > Dane pochodza ze zrodel polskich. Zrodla niemieckie podaja jeszcze drastyczne
        > szczegoly.
        > gabi

        zróbmy tak: zrób sobie sama stronę i zamieszczaj tam co Ci się żywnie podoba.
        Dlaczego Niemcy nie mają dobrych stron o Prusach Wschodnich? Takie bzdury
        piszesz, że szkoda słów. nie będę więcej odpisywał na Twoje wypociny, bo na
        końcu języka mam tylko inwektywy. Piszesz jakieś bzdety o mydłach - a czy
        widziałaś dywan z ludzkich włosów? Pewno też "okazał się bzdurą" po Twoim
        wyjeździe do Niemiec i reedukacji. Tak jest - masz rację - "nie ma łyżki". A o
        tych Niemcach co im w Reszlu nie dawali jedzenia przez kilka lat ... no comment...
        • gabiberg Re: Historia na strone Speca 03.06.04, 09:13
          spec5150 napisał:

          > zróbmy tak: zrób sobie sama stronę i zamieszczaj tam co Ci się żywnie podoba.
          > Dlaczego Niemcy nie mają dobrych stron o Prusach Wschodnich? Takie bzdury
          > piszesz, że szkoda słów. nie będę więcej odpisywał na Twoje wypociny, bo na
          > końcu języka mam tylko inwektywy. Piszesz jakieś bzdety o mydłach - a czy
          > widziałaś dywan z ludzkich włosów? Pewno też "okazał się bzdurą" po Twoim
          > wyjeździe do Niemiec i reedukacji. Tak jest - masz rację - "nie ma łyżki". A o
          > tych Niemcach co im w Reszlu nie dawali jedzenia przez kilka lat ... no
          comment

          Ty nie bedziesz mi dyktowal co mam robic.
          Nie mam zamiaru dalej prowadzic dyskusji bo jestes czlowiekiem zaklamanym.
          Skomplikowana historia polsko-niemiecka nie sklada sie wylacznie z faktow
          wygodnych dla Polakow.
          Partyzanci w czasie wojny nie zajmowali sie tylko walka z oddzialami
          Wehrmachtu, SS, policji, strzelaniem w plecy niemieckim urzednikom i
          volksdeutschom. Byly przypadki gdzie partyzanci dopuszczali sie rowniez mordow
          na cywilnej ludnosci niemieckiej jej grabiezy oraz napadow na niemieckie banki.
          W miescie Lida (dawne polskie kresy) na wiosne 1944 roku oddzial AK wchodzacy w
          sklad Nowogrodzkiego Okregu AK pod dowodztwem ppor. Boleslaw Piasecki ps
          Sablewski dokonal udanego napadu na bank niemiecki zabijajac niemieckich
          pracownikow i rabujac kilkaset tysiecy marek. Ruch oporu potrzebowal pieniedzy
          na zakup zywnosci, lekow, lapowki dla niemieckich urzednikow, zakonspirowanie
          poszukiwanych dzialaczy podziemia, na zycie dla dowodztwa i ich rodzin. To
          wszystko pociagalo szalone koszty. Partyzanci i konspiratorzy tez ludzie
          musieli cos jesc i miec pieniadze na dzialalnosc. Dlatego partyzanci lupili
          niemieckie banki i kasy zeby zdobyc srodki na utrzymanie.
          O tym wszystkim nie bedziesz mial odwagi napisac na swojej stronce. Dalej
          bedziesz podawal wygodne fakty zeby zdobyc poklask.
          gabi
    • spec5150 Re: Książki o Ełku 13.07.04, 15:34
      okazuje się, że Manio miał trochę racji. W Pan Samochodzik i Winnetou jest mowa
      o Czarcim Ostrowie, a w Pan Samochodzik i Niewidzialni jest mowa o Fort Lyck
      (czyli Czarcim Ostrowie). Co prawda z Elkiem ma mało, ale zobaczymy co dalej -
      jestem w trakcie czytania.
      • mazurek8 Re: Książki o Ełku 29.08.04, 12:47
        No, znalazłem jeszcze jedną książkę, w której Ełk pełni ważną rolę. Właśnie
        czytam ”My z Jedwabnego” Anny Bikont na wiadomy temat. Przerażająca książka. Do
        Ełku jeździli w 1949 roku na przesłuchania świadkowie pogromu Żydów w Jedwabnem.
        pozdr
        K.
        • mazurek8 Kossert 29.10.04, 19:54
          Halo halo, pozdrawiam z miasta Krra,
          pisał ktoś w innym wątku o książce Kosserta na którą nabrałem straseznej
          ochoty. Właśnie trzymam ją przed sobą - przezentuje się znakomicie, tym
          bardziej, że ERłk pełni w niej bardzo ważną rolę, a na tylniej stronie okładki
          możemy podziwiać fotkę ulicy Zamkowej sprzed wojny. Mnóstwo ciekawych
          fotografii, również z Ełku
          Tak, że zacieram ręce.
          Czy on napisał coś więcej?
          Przypomniała mi się jeszcze jedna bardzo ciekawa książka, wydana przez te same
          wydanwictow dwa lata temu książka Wojciecha Łukowskiego „Społeczne tworzenie
          ojczyzn”. O Ełku w tle ale temat równie ciekawy - o tym, jak przesiedleńcy
          powojenni wpasowywali się z olbrzymi kłopotami w pejzaż mazurski.
          Pozdrawiam
          Michał
          • manio15 Re: Kossert 04.11.04, 14:36
            tez kupiłem ( ostatniego Kosserta, z wystawy) i zaraz się biorę do lektury . Mam
            niestety paskudny zwyczaj pobieżnego "zeskanowania" lektury ( co uniemożliwia np
            czytanie kryminałów) zanim przeczytam jak Pan Bóg przykazał ale tym razem
            zdyscyplinuję się i będę sie delektował strona po stronie.

            wiochmanio z południa b. Prus Wschodnich
            • nikadaw1 Re: Kossert 04.11.04, 15:01
              Kossert zwykle pisząc o Ełku cytuje fragmenty Der Kreis Lyck - któy też można
              uznać za książkę o Ełku:)
              niestety nie dane było mi jej przeczytać ze względu na nieznajomość języka.
              w archiwum natknęłam się kiedyś na tom wydany metodą chałupniczą zatytułowany
              Powiat ełcki w fotografii czy jakoś podobnie. mnogość zdjęć (niestey kiepskiej
              jakości) i co nieco historii w niemieckim wydaniu, ale interesujący jest jak
              dla mnie fragment o schyłku historii Lycku - 1939 rok i koniec wojny. wydała to
              chyba mniejszość niemiecka, bo na samym końcu pojawia się Hagen.
              PS manio dostał ode mnie mejla - niech sprawdzi
              • manio15 Re: Kossert 05.11.04, 08:36
                nikadaw1 napisała:

                > Kossert zwykle pisząc o Ełku cytuje fragmenty Der Kreis Lyck - któy też można
                > uznać za książkę o Ełku:)
                > niestety nie dane było mi jej przeczytać ze względu na nieznajomość języka.

                W archiwum jest maszynopis tłumaczenia ( oczywiście dr Szymański) , mozna
                poczytac wyłącznie na miejscu.

                > w archiwum natknęłam się kiedyś na tom wydany metodą chałupniczą zatytułowany
                > Powiat ełcki w fotografii czy jakoś podobnie. mnogość zdjęć (niestey kiepskiej
                > jakości) i co nieco historii w niemieckim wydaniu, ale interesujący jest jak
                > dla mnie fragment o schyłku historii Lycku - 1939 rok i koniec wojny. wydała to
                >
                > chyba mniejszość niemiecka, bo na samym końcu pojawia się Hagen.
                > PS manio dostał ode mnie mejla - niech sprawdzi

                manio sprawdził i nic nie dostał :((((((
                • mazurek8 Re: Chwin 16.01.05, 12:58
                  I kolejna książka do kolekcji. "Krótka historia pewnego żartu" Stefana Chwina.
                  Ełk pojawia się w niej co prawda raz jeden (ojciec głównegto bohatera
                  przejeżdża pociągiem w 1945 roku, w drodze z Wilna do Gdańska, ale polecam
                  każdemu, kto chce zrozumieć tajemnicę pruskiego piękna. Naprawdę pięknie
                  uchwycona. Potem można dołożyć jeszcze "Hanemana" tego samego autora i
                  wszystko, co najważniejsze na północy kraju, staje się jasne...
                  Pozdrawiam
                  K.
        • broneknotgeld Re: Książki o Ełku 28.03.05, 09:49
          Hehe - witom sie tukej z Wami mojom fraszkom.
          Swojom drogom, to moglibyście cosik szkryfnońć ło swojim mieście takim wontku
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=64&w=15994312&v=2&s=1
          Pozdrowiom Ełk.
        • ralston Re: Książki o Ełku 29.03.05, 10:02
          Z tym błyszczeniem w Koronie to żeś Bronek przesadził nieco, bo Ełk jak mi się
          widzi do Korony nie należał nigdy. Czas jakiś był lennem. Tak więc koniec na to
          prziszoł zanim prziszoł początek.
          • mazurek8 Re: Książki o Ełku 27.05.05, 17:59
            Wy śpicie, a ja nadal szukam. No i znalazłem bardzo ciekawy wątek.
            Edmund Niziurski ”Sposób na Alcybiadesa” - do szkoły im. Lindego w Warszawie
            przyjeżdża wycieczka z podstawówki im. Kołłątaja w Ełku. Bohaterowie książki
            mają oprwoadzić młodych ełczan po stolicy i izasypują ich gradem informacji.
            Piękna książka, dodam jeszcze że znalazłem w niej cytat:
            WALIMY PIĘŚCIĄ POEZJI W SZCZĘKĘ NICOŚCI
            I o to chodzi
            pozdr
            Klima
            • manio15 Re: Książki o Ełku 28.05.05, 00:12
              mazurek8 napisał:

              > Wy śpicie, a ja nadal szukam. No i znalazłem bardzo ciekawy wątek.
              > Edmund Niziurski ”Sposób na Alcybiadesa” - do szkoły im. Lindego w
              > Warszawie
              > przyjeżdża wycieczka z podstawówki im. Kołłątaja w Ełku. Bohaterowie książki
              > mają oprwoadzić młodych ełczan po stolicy i izasypują ich gradem informacji.
              > Piękna książka, dodam jeszcze że znalazłem w niej cytat:
              > WALIMY PIĘŚCIĄ POEZJI W SZCZĘKĘ NICOŚCI
              > I o to chodzi
              > pozdr
              > Klima

              no towynalazłeś jak radziecki naukowiec Żarówkow żarówkę - u Niemca na strychu.
              O "Sposobie na alcybiadesa" pisołech rok temu 30.05.2004 w tym wątku. Ale
              wyboczom wom jako i wy mi wybaczocie.

              manio pamiętliwy
      • elkman Re: Książki o Ełku 02.06.05, 20:06
        ralston napisał:

        > Anna Boharewicz-Richter "Korzenie" - rzecz o losach ełckich powojennych
        > osadników. Czytał ktoś?

        Czyżby ktoś pominął? Książka gdy ukazała się przed kilkoma laty była sporym
        wydarzeniem w Ełku - bo dotychczas takiej książki nie było. Tym bardziej, że
        autorka znana jest ludziom starszym i starym.
        Książka jest w części autobiografią i sagą rodu Boharewiczów oraz zbiorem
        mini "sag rodzin" zamieszkujących na ówczesnej ulicy W.Wasilewskiej oraz ludzi
        podówczas znanych w Ełku. Czyta się dość gładko. Nie wiem jaki był jej odbiór
        wśród młodszego pokolenia ełczan.
        Drugą książką o powojennych Ełku jest z pewnością "Do Amsterdamu" n/Klimy.
      • freeman8 Re: Książki o Ełku- OKRUCHY 02.06.05, 20:43
        W 2000 r. Feliks Sadowski wydał własnym sumptem tzw.wydanie ZEROWE książkę p.t.
        OKRUCHY.
        Autor jest od 5 roku życia ełczaninem. Tu skończył "czerwony Ogólniak" SN w
        Białymstoku, potem był nauczycielem w szkole podstawowej Nr. 2 następnie
        studiował na PW i w Leningradzkim Instytucie Politechnicznym po czym powrócił do
        Kraju i pracował Instytucie Automatyki Przemysłowej oraz Instytucie Sportu
        GKKFiT ( jest dr inż. mechanikiem) - po czym wyemigrował na 20 lat do USA skąd
        wrócił do Ełku przed 5 laty.
        Jest aktywny politycznie działając swego czasu w Samoobronie a w ostatnio jest
        szefem założonego przez siebie komitetu OK-NIE - co należy tłumaczyć jako
        Obywatelski Komitet Nie Integracji Europejskiej. Ma swoją stronę internetową
        www.ok-nie.com na której prezentuje fragmenty swojej książki.

        Formuła książki nie jest określona jednoznacznie, bo zawiera i wątki
        autobiograficzne oraz " krytyczny opis dziejów Polski i świata współczesnego w
        ogóle ich i jego ocena" jak to stwierdził Jan Koźbiel z wydawnictwa Pruszyński
        odmawiając podjęcia się jej wydania.
        Sam autor o książce pisze:
        "Trudno jest określić "gatunek literacki" Okruchów. Nie jest to
        autobiografia,chociaz dużo tego jest. Nie jest to publicystyka, chociaż...,
        chociaż są wątki polityczne, społeczne, obyczajowe, przygodowe, sensacyjne...
        tak jak w życiu. W pewnym sensie."
        DLA mnie jest to książka wspmnieniowa z lat chłopięcych i wczesnej młodości.
        Z przyjemnością sięgam do niej aby pooglądać niektóre ze zdjęć. Mam egzemplarz
        z dedykacją autora.
    • elkman Re: Książki o Ełku - Felietony, felietony,... 05.06.05, 14:08
      Właśnie kupiłem na kiermaszu z okazji Dni Ełku książkę Stanisława Fietkiewicza
      zawierającą felietony zamieszczane w Gazecie Współczesnej,w okresie lat 2003-
      2004,w których poruszał problemy miasta i jego mieszkańców oraz reakcje władz
      miejskich (szczególnie ich brak).
      Książka ilustrowana jest grafiką ełckiego artysty Izydora Ardzińskiego.
        • elkman Re: Książki o Ełku - Wspomnienia Jerzego Bauera 15.07.05, 15:34
          W witrynie Domu Książki widziałem książkę wymienionego J.Bauera zawierającą
          wspomnienia z lat 1946-56.
          Gdy trochę ochłodnie wybiorę się do tej księgarni aby przynajmniej przejrzeć
          zawartość książki.
          Na stronie internetowej nie istniejącej od kilku lat gazety EGT można znaleźć
          wspomnienia J.Bauera otyczące rozwoju ZHP na terenie Ełku i powiatu.
          • manio15 Re: Książki o Ełku - Wspomnienia Jerzego Bauera 20.07.05, 21:27
            elkman napisał:

            > W witrynie Domu Książki widziałem książkę wymienionego J.Bauera zawierającą
            > wspomnienia z lat 1946-56.
            > Gdy trochę ochłodnie wybiorę się do tej księgarni aby przynajmniej przejrzeć
            > zawartość książki.

            no i chłodniej jest i co byłeś?kartkowałeś?

            > Na stronie internetowej nie istniejącej od kilku lat gazety EGT można znaleźć
            > wspomnienia J.Bauera otyczące rozwoju ZHP na terenie Ełku i powiatu.

            kilku gości ze świata atakuje mnie o recenzję , a jakos nie mam okazji
            doczołgac się do Książnicy bo daleko od centrum pomięszkuję. Zlituj się i
            napisz o tym arcydziele , bo w końcu sam przeczytam , ale jestem stronniczy ,
            uprzedzony do autora i krytyczny do wszelkich faktów na które brak wiarygodnych
            źródeł, więc moja recenzja nie nadaje sie do upublicznienia. Czekamy !

            niecierpliwy malkontent
            • elkman Re: Książki o Ełku - Wspomnienia Jerzego Bauera 20.07.05, 23:13
              Nie wiem czy sprostam prośbie Mania,bo dziś spiesząc się mijałem książnicę i
              kątem oka zauważyłem brak na witrynie omawianej książki.
              Skoro to dla Ciebie tak ważna sprawa to jutro,jako ma być dzień deszczowy,
              specjalnie pódę i sprawdzę jak sie sprawa ma i ekspresem puszczę wici.
              • elkman Re: Książki o Ełku - Wspomnienia Jerzego Bauera 21.07.05, 12:56
                Książka znów pojawiła się w oknie księgarni. Z zapartym techem
                przeglądałem "opasłe tomisko" zawierające niespełna 300 stron.
                Książka wydana jest jako: "Autorskie wydanie jubileuszowe" a drukowano ją w
                ełckim "Anigrafie" dużą czcionką - stąd taka ilość stron. Ilustracje to skany
                zdjęć amatorskich.Bibliografia: Archiwum Państwowe w Suwałkach, Miejska
                Biblioteka Publiczna w Ełku oraz archiwum własne autora.
                Treść to saga rodu autora,jego małżonki,uczestnictwo autora w II WŚ, praca w
                zarządzie miejskim,ełckie harcerstwo, chór kościelny,życie rodzinne itd w
                czasach 1946-56.
                Autor zaskoczył mnie zdjęciem z 1946r. w marynarskim mundurze oraz
                zamieszczonymi szkicami portretów ręki autora.
                Zamierzam kupić to dzieło aby poznać wspomnienia rówieśnika,prawie, moich
                rodziców,którego poznałem na starcie swojej pracy zawodowej a potem przez kilka
                lat szefa w ostatniej jego i mojej firmie.
    • aand Re: Książki o Ełku 12.12.05, 21:52
      W większości książek, opisujących bitwę pod Tannenbergiem powinno być fragmenty
      o Ełku. Godne polecenia są dwie nowe pozycje: Piotra Szlanty "Tannenberg" oraz
      Dennisa Schowaltera "Tannenberg 1914. Zderzenie imperiów" - bodaj w tej
      ostatniej jest unikalne (chyba :) zdjęcie sotni kozackiej na rynku w Ełku.
      • hycker Re: Książki o Ełku 05.01.06, 13:08
        czesc, czy masz np skan tego zdjecia i moglbys go jakos udostepnic. Ksiazka jest
        dosc droga niestety, ale zdjecie chetnie bym zobaczyl i jak znam pozostalych oni
        rowniez :)

        pozdrowienia,
        hycker
    • hamagid Książki o Ełku -Krzyżacki poker-Dariusz Spychalsk 05.01.06, 11:15
      – Mam kilka nowych informacji, o których pewnie już słyszałeś. Dwudziestego
      szóstego kwietnia doszło do napaści na posiadłość przywódcy największego klanu
      pruskiego. Następnego dnia zaczęły się masowe aresztowania. W ciągu tygodnia
      zdemontowali niemal całą pruską siatkę wywiadowczą. Ta afera z karabinami, to
      zaplanowana, dobrze przygotowana akcja. Zadbali o każdy szczegół. Jestem pewien,
      że czekali na tylko na okazję by uderzyć. Wiem, co zaraz powiesz. Sąd Najwyższy
      zajmie się sprawą. Nim jednak to się stanie, miną miesiące. Zanim zareagują
      delegatury, zanim zjadą się komisje rozjemcze, nasza możliwości penetracji
      protektoratu spadną do zera. Czy nie rozumiesz, że im o to właśnie chodzi?
      Krzyżacy znają doskonale procedury i wiedzą, że działając zgodnie z prawem, mogą
      zyskać pół roku swobodnego działania, bez narażania się na sankcje ze strony
      Rzeczypospolitej.

      – Krzyżacy mieli mocne podstawy do aresztowań. – Sapieha wzruszył ramionami,
      cała ta rozmowa zaczynała go irytować. – Wiesz zapewne, że złożyli już protest,
      a dowody rzeczowe, w postaci sześćdziesięciu karabinów snajperskich, dostarczyli
      do jednej z delegatur. Prusowie sami są sobie winni. Powinni wiedzieć, że
      Rzeczpospolita nie może tolerować takiego postępowania.

      – Skoro Krzyżacy wiedzieli którędy płynie broń dla Prusów, dlaczego dokonali
      przejęcia właśnie teraz? Nie dziwi cię to, że zwlekali? Przecież, na logikę,
      powinni uciąć proceder w chwili, gdy się o nim dowiedzieli! – Sięgnął do teczki
      i wyjął z niej kilka krzyżackich gazet. – Obejrzyj to. Zrozumiesz, o czym mówię.

      Sapieha przyglądał się przez chwilę zdjęciu, umieszczonemu na tytułowej stronie
      polskojęzycznego wydania „Zeit” – jedynej ogólnozakonnej gazety. Fotografia,
      wcale niezłej jakości, przedstawiała spalony posterunek policji w okolicach wsi
      Altedorf.

      – Twierdzisz, że Prusowie nie mają z tym nic wspólnego? – zapytał wreszcie, choć
      domyślał się już jaka będzie odpowiedź. Przy takim nastawieniu Stuka nie można
      było spodziewać się innej.

      – To prowokacja – potwierdził tamten. – Sześciu zabitych żołnierzy, dwudziestu
      rannych, pięć napadów na wioski i siedmiu schwytanych napastników, którzy
      rzekomo należeli do Legionu Pruskiego. Moi ludzie i sami Prusowie potwierdzili,
      że to kryminaliści, którzy jeszcze miesiąc temu siedzieli w twierdzy w
      Ostródzie. Wyrok na nich wydano przedwczoraj, a następnego dnia zostali
      straceni. Inspektorzy nie zdążyli nawet zareagować. Czy to nic nie znaczy? W
      protektoracie nienawiść do Prusów wzrosła do nienotowanego od lat poziomu...-
      Skąd pewność, że Prusowie nie próbują wprowadzić nas w błąd? Nie zapomniałeś
      chyba o wpadce twojego wydziału sprzed dwóch lat? Twierdziłeś, że to Krzyżacy
      napadli na delegaturę w Ełku.
      www.fahrenheit.eisp.pl/archiwum/f43/30.html
        • elkman Re: II wydanie "Ełk stolica Mazur" 10.01.06, 10:36
          Dostała mi się w ręce książka-album o tytule jak wyżej wydana w 2005 r. której
          autorami są Adam Supeł i Mariusz Jasiński.
          We wstępie Adam Supeł pisze:
          "Album "Ełk stolica Mazur" z 2003 r. był pomnikiem wzniesionym miastu mojej
          młodości.Zainteresowanie odbiorców przerosło moje oczekiwania i ksiązka szybko
          zniknęła z księgarskich półek.Dlatego też przygotowałem drugie
          wydanie,wzbogacone o nowe,współczesne zdjęcia i kolejne przewdwojenne
          pocztówki.Mam nadzieję,że uniknąłem wcześniejszych błędów,które można
          usprawiedliwić emocjami związanymi z sentymentalnym tematem albumu i debiutem
          wydawiczym.Życzę miłych wrażeń".
          Od siebie dodam,że cena jest przystępna bo 25zł.
          A główną zaletą to przyjęta formuła układu zdjęć: "stare" zestawia się z
          aktualnym oraz oszczędny tekst ( w trzech językach) zawierający sedno
          informacji.
            • elkman Re: II wydanie "Ełk stolica Mazur" 10.01.06, 11:59
              Bardzo dużo jest zdjęć z 2004 r. a ponadto kilka starych w tym np.: narożnik
              Wojska Polskiego i Kościuszki, Hotel Kronprinz czyli budynek na Armii Krajowej
              56 w którym przez długie lata odbywały się kursy na prawo jazdy LOK, budynek
              Reichsbanku z ogrodzeniem - czyli d.Bank Rolny a dziś BGŻ,na tej samej ulicy.
              Narożnik Słowackiego i Armii Krajowej tam gdzie teraz Bank BPH w stanie sprzed
              I wojny,zburzony w jej czsie, w okresie międzywojennym oraz obecnie. Grobla
              filozofów (z barem Zacisze)czyli dziś chodnik nad poziomem WP naprzeciw ZUS i
              PZU,który mam przez swoje okno,oraz dom poniżej jezdni po przebudowie WP czyli
              w miejscu gdzie dziś wjeżdza się do Dos Patos.Fragment domów na WP od apteki w
              kierunku do Mickiewicza, tam gdzie dziś jest masarnia (komercyjny), sklep
              sportowy,delikatesy Rydzewskiego,Bar i księgarnia Domu Książki.Za czasów mojej
              wczesnej młodości (początek lat 60-tych)w tych starych domach były tam sklepy:
              obywniczy,chemiczny,sportowy,warzywniczy i Dom Książki i masarnia Gibla.
              Jednak jest chociaż w części nawiązanie do tradycji. A wręcz kuriozalnym jest
              zdjęcie domu na WP tam gdzie jest sklep motoryzacyjny gdzie dzisiejszy parter
              jest całkowice inny (oczywiście nie na korzyść). Jest też zdjęcie portalu
              ratusza na którym widoczy jest herb Ełku,który teraz jest przy wieży
              ciśnień "pielęgnowany" przez Stowarzyszenie Mniejszości Niemieckiej.Jest też
              zdjęcie z wewnątrz ratusza (klatka schodowa)."Nowe" zdjęcie narożnika WP i
              Roosevelta i dopiero teraz widać jaką maszkarę postawił Gleba (siedziba
              Rozmaitości Ełckich). A czy wiesz Ralstonie,że w tym samym miejscu była
              redakcja Lycker Zeitung? Czyli warto kupić albym i delektować się
              zamieszczonymi tam zdjęciami i zastanawiać się: gdzie to jest?
              Pozdrawiam,

                • elkman Re: II wydanie "Ełk stolica Mazur" 10.01.06, 15:17
                  ralston napisał:

                  > Zaraz, zaraz - bar Zacisze, to zdaje się nie naprzeciw ZUS-u był, tylko
                  bliżej
                  > rzeki - tam gdzie się dzisiaj mieści pub Jona. Czy już mi się pokręciło
                  > wszystko?

                  Młody Przyjacielu, Bar Zacisze był właśnie tak jak napisałem - na początku
                  Philosophendamm, naprzeciw ,onegdaj, masarni w domu z zielonymi kafelkami a
                  teraz jest tam kwiaciarnia.
                  Bar ten przeniesiono nad rzekę jak wybudowano ten budynek gdzie teraz jest Jona.
                  Do starego Zacisza też wchodziło się po schodkach ale były one wewnątrz. Co nie
                  przeszkadzało,że pewien "konsument" wszedł tam razem ze swym KONIEM!. A może to
                  koń znudzony czekaniem wreszcie poszedł po swego pana.Jak pamiętam było tam
                  ponuro.
                  • ralston Re: II wydanie "Ełk stolica Mazur" 10.01.06, 15:30
                    Ufff... czyli z moją pamięcią jeszcze nie najgorzej :) Nie wiedziałem, że
                    wcześniej Zacisze było gdzie indziej...
                    A ta historia z koniem jest pierwszorzędna. I to mi podsuwa pomysł na nowy
                    wątek, który zaraz założę - mianowicie Ełckie anegdoty i historyjki. Poproszę
                    tam o rozwinięcie tematu końsumenta.
                  • manio15 Re: II wydanie "Ełk stolica Mazur" 10.01.06, 17:34
                    taaa, funkcjonowały onegdaj dwa "Zacisza" stare w dole Wojska Polskiego ( przy
                    przebudowie ulicy zmieniono niwelentę ulicy i dół zasypano) i nowe kolo rzeki.
                    Nie bylem nigdy z racji wieku klientem zadnego z nich, ale pamietam w starym
                    blaszany szynkwas, i gwar gosci , których od czasu do czasu szefowa uciszała
                    udzerzajac noga od krzesla w blaszany blat.
                    Później istniało wiele innych przybytkow spożywania napoju piwopodobnego,
                    rozwożonego w beczkach przez wóz konny , a w pamięci mojej zostały :
                    akwaria ( ze względu na konstrucję) :
                    - u zbiegu Armii Czerownej i Wojska Polskiego
                    - przy ul.Dzierżyńskiego na przeciw szpitala
                    - przy ul.Dąbrowskiego przed wiaduktem
                    - za rzeką przy Caritasie
                    malowniczo połozony obiekt potocznie nazywany Topielcem, który oficjalnie
                    nazywał się ostatnio chyba "Jagienka" ale miał kilka innych szylów , których
                    nie pomnę. Obiekt miał swój charakter i stałych bywalców. Po każdym meczu
                    piłkarskim czy bokserskim drużyna zjawiała sie w komplecie smakować zwyciestwo
                    lub topić porażkę ( to drugie tylko piłkarze).
                    Nie były to dzisiejsze puby z muzyką która uniemożliwia rozmowę.Gęsta
                    atmosfera i krzyżowe, multipltksowe nawet jak bym dzisiaj napisał, Polaków
                    rozmowy, stanowiły o klimacie . Popisy pływackie lub zawody czy pokazy
                    umiejętności będące wynikiem zakładów kończyły się co jakiś czas tragicznie -
                    co uwzględniono w potocznej nazwie. W latach osiemdziesiątych przy totalnym
                    braku wszystkiego zabrakło nawet kufli, widziałem zatem klientów którzy udawali
                    sie do pobliskich Delikatesów PSS Społem , kupowali tam litrową butelke mleka,
                    mleko wylewali, myli butelkę w kibelku i stwali w kolejce po piwo. Niestety
                    przybytek spłonął w niejasnych okolicznościach po utracie koncesji alkoholowej
                    przez ostatniego właściciela czy najemcę.
                    Kolejnym znanym lokalem z tej serii był Kaczy Dołek ( na czasie nazwa co?) w
                    suterenie domu przy ul.Orzeszkowej ( nawiasem mówiąc dziwię się że nikt nie
                    wpadł na pomysł otwarcia piwiarmi - Boże broń pubu!- o takiej sympatycznej
                    nazwie)
                    Istaniało rónież szereg budek z piwem , których już w zasadzie prawie nie
                    pamiętam , a wymienię te które widziałem dziecięciem : za boiskiem ogólniaka ,
                    przed kinem "Polonia", w dolnym końcu ul.Wojska Polskiego róg Polnej .
                    Tak mnie jakoś naszło ,że ide do sklepu i kupię jakie Dojlidy.
                    Elkamanie , a książke to gdzie nabyłeś ?

                    piwny manio
                    • ralston Re: II wydanie "Ełk stolica Mazur" 10.01.06, 17:51
                      Do tej piwiarni na Orzeszkowej ojciec z chrzestnym zabierali mnie czasem w
                      niedzielę w moich szczenięcych leciech. Czasami nawet dostawałem zgodę na
                      spróbowanie piany z piwa :) Do dziś pamiętam ten kwaśny odór wiszący w stojącym
                      nieruchomo, nagrzanym powietrzu, pełnym papierosowego dymu...
                    • elkman Re: II wydanie "Ełk stolica Mazur" 10.01.06, 18:20
                      Manio, bar nad jeziorem spłonął chyba jako WIKING.
                      A "Kaczym dołkiem" nazywano też sklep monopolowy na ul Szopena tuż przy
                      cukierni Berlińskiego.Dziś jest tam drukarnia i wyrób pieczątek.
                      Akwarium przy kościele,przeniesione później obok Caritasu nazywało
                      się: "U złodziejki" bo baba bezczelnie oszukiwała na nalewaniu jak i
                      oszczędzała na wodzie w której płukała kufle.
                      Książkę dostałem do przejrzenia ale napewno jest w DK na rogu Mickiewicza i WP.
                      • manio15 Re: II wydanie "Ełk stolica Mazur" 10.01.06, 18:44
                        elkman napisał:

                        > Manio, bar nad jeziorem spłonął chyba jako WIKING. O właśnie , ale był
                        również Jagienką nawiązując do pobliskiego osiedla Grunwaldzkiego
                        > A "Kaczym dołkiem" nazywano też sklep monopolowy na ul Szopena tuż przy
                        > cukierni Berlińskiego.Dziś jest tam drukarnia i wyrób pieczątek.
                        Po monopolowym był tam punkt "nabijania syfonów"

                        > Akwarium przy kościele,przeniesione później obok Caritasu nazywało
                        > się: "U złodziejki" bo baba bezczelnie oszukiwała na nalewaniu jak i
                        > oszczędzała na wodzie w której płukała kufle.
                        chciałem oszczedzic tych drastycznych szczegółów, ale fakt kufle były tylko
                        płukane w zlewie ...
                        Akwarium przy Dąbrowskiego miało nazwę Las Vegas ze wzgledu na pokerzystów
                        > Książkę dostałem do przejrzenia ale napewno jest w DK na rogu Mickiewicza i
                        WP.
                        zapytam
                      • ralston Re: II wydanie "Ełk stolica Mazur" 11.01.06, 09:20
                        elkman napisał:

                        > Książkę dostałem do przejrzenia ale napewno jest w DK na rogu Mickiewicza i
                        WP.


                        Jak tam byłem ostatnio, to zasugerowałem pani, że powinni mieć jakąś półkę
                        dotyczącą Ełku i Mazur, ale w odpowiedzi usłyszałem, że nie byłoby co na niej
                        stawiać...
              • ralston Re: II wydanie "Ełk stolica Mazur" 10.01.06, 12:54
                elkman napisał:

                Czyli warto kupić albym i delektować się
                > zamieszczonymi tam zdjęciami i zastanawiać się: gdzie to jest?
                >
                Pozdrawiam,
                >
                No więc miałem tę porcję rozrywki przy studiowaniu I wydania. Przeglądaliśmy
                razem ze ś.p. teściem - zdaje się nie tak dawno jeszcze...
                • hamagid "PIASKI" Jerzy Putrament 17.05.06, 20:41
                  PIASKI JERZY PUTRAMENT
                  Książka i Wiedza, Warszawa 1978, o wiosce PIASKI i okolicach na Mazurach pow. ełcki
                  Autor zafascynowany urodą dzikiego zakątku, jakim była niegdyś zagubiona wśród
                  starych sosnowych lasów mazurska wioska "Piaski", opowiada o ludziach,
                  miejscowych i przybyszach, drobnych sprawach życia codziennego lecz przede
                  wszystkim o przyrodzie - o lesie, jeziorze, ptakach, kwiatach. Pod jego piórem
                  ożywa "złoty wiek" tej miejscowości, nie odkrytej jeszcze przez letników i
                  wczasowiczów, z jej bujną, na poły dziką naturą.
                  • elkman ZATOKA WICHRÓW Anny Boharewicz - Richter 11.08.06, 20:32
                    Książka ta wydana w b.r. "to kolejna pozycja o początkach życia w łku od 1945
                    r.,o wydarzeniach i ludziach,którzy tworzą podwaliny ukochanego miasta" - jak
                    podaje nota odautorska.
                    Jej poprzedniczkę zatytułowaną "Korzenie" lepiej się czytało.
                    Niektóre rozdziały napisane jakby wprost na zamówienie ich bohaterów zaś inne
                    były publikowane w miesięczniku EŁK i MY.
                    Niektórzy z rozmówców autorki są już "stareńkimi" ludźmi i niektóre fakty
                    trochę im się mieszają.
                    Ale pozycję można uznać za "dokumentalną" dla młodego pokolenia ełczan - jeśli
                    mają takie zainteresowania.Piszę "dokumentalną" bo opisywana prawda jest na
                    podstawie relacji żyjących wówczas ełczan lub członków ich rodzin - a to nie
                    zawsze, jak znamy z autopsji, nie zawsze bywa prawdą.
                    Ten znany przykład - sądzę,że jest odosobniony.
                    • elkman Od Syberii do kapłaństwa - ks.Waldemar Dylewski 11.08.06, 20:48
                      W tym tygodniu przeczytałem tę książkę jakby w intencji wspomnienia zmarłego
                      przed 3 tygodniami księdza Waldemara Dylewskiego.
                      Jest to książka biograficzna - chłopaka z ul. Orzeszkowej,później słynnego
                      proboszcza z Pisanicy i Gąsek a ostatnio księdza-emeryta z kościoła na
                      Toruńskiej.
                      Ciekawe i zaskakujące są te fragmenty dotyczące sympatii i antypatii hierarchów
                      kościelnych oraz władz miejscowych w stosunku do autora
                      Książka wydana w 2005 r.własnym sumptem autora.
      • manio15 Re: Książki o Ełku 03.02.07, 17:04
        może nie książka ale chiba jakiś judaik ełcki o panu naźwiskiem Ełkind :
        www.albedo.art.pl/~adam/brzechwa/humoreski.php?r=488
        jakos się kojarzy , chyba?
        maniostein
    • moniamm Re: Książki o Ełku 12.02.07, 22:59
      w ksiegarni polonijnej znalazlam ostanio ksiazke Jana Skorupskiego pt. Synowie
      drzew- opowiesc o Jacwingach z zapiskow rycerza krzyzackiego" wydana przez
      krakowskie wydawnictwo "WAM".
      akcja ksiazki toczy sie w okolicach dorzecza i jeziora elk mniej wiecej w
      czasach wojny polsko-krzyzackiej. mowa jest min. o zamku na wyspie :)luzna
      forma opowiesci historycznej. autor nie za bardzo trzyma sie slownictw
      owczesnych czasow ale da sie czytac.

      bardzo milo bylo znalezc cos takiego w az w chicago :)
    • ralston Re: Książki o Ełku 10.12.07, 10:27
      Może nie książka, tylko tym razem czasopismo, ale wielce zacne.
      Chodzi o dwumiesięcznik "Zabytki Heritage", wznowiony ostatnio. W
      numerze 1 (6) styczeń/luty 2002 znajduje się wspomnieniowy artykuł
      Pani Gedyminowej, która przed wojną mieszkała z rodziną w
      Baranowiczach a po wojnie losy rzuciły ich do Ełku, między innymi.
      Właściwie chyba nic się w tych wspomnieniach nie pojawia o czym by
      już tu na forum mówione nie było, ale zawsze miło poczytać.
      • ralston Re: Książki o Ełku 10.12.07, 10:31
        I jeszcze jedno: w numerze 2 (2) tego samego periodyku z
        października 2000 roku spodziewać się można czegoś więcej o Ełku a
        przynajmniej o Prusach. Do numeru dołączona była bowiem mapa
        zabytków województwa warmińsko-mazurskiego. Z reguły w takim wypadku
        zamieszczali conajmniej kilka artykułów dotyczących regionu
        pokazywanego na mapie. Niestety ten numer jest już nieosiągalny.
        Nakład został wyczerpany...
    • ralston Re: Książki o Ełku 02.01.08, 14:10
      Okołosylwestrowa wyprawa do Ełku okazała się owocna również i w
      sferze duchowej - drogą zakupu nabyłem w księgarni na rogu
      Mickiewicza i WP dwie pozycje:
      1. Jerzy Marek Łapo, Tragarz duchów. Zbiór podań ludowych z Mazur.
      2. Kurt Obitz, Dzieje ludu mazurskiego.

      Obie wydane przez wydawnictwo Moja Biblioteka Mazurska.
      Z pierwszej książki, która jest zbiorkiem króciutkich historyjek
      zachowanych w pamięci mieszkańców - przeczytałem dwie dotyczące
      Ełku: o biednym chłopie i kulawym którzy do spółki znaleźli skarb
      złoty ukryty gdzieś przy moście oraz o historię francuskiej wyspy na
      Sunowie, o której wspominał już wcześniej Spec na tym wątku. Jest
      też ciekawa historia o wilkołku z jednej z podełckich wsi.
      Drugiej jeszcze nie zdążyłem przejrzeć - ale sądzę, że się o Ełku
      tam coś znaleźć musi, no bo jak inaczej?
      • ralston Re: Książki o Ełku 02.01.08, 14:19
        Aha - i jeszcze jedno. To samo wydawnictwo wydało w 2006 roku
        jeszcze jeden zbiorek legend i podań pod tytułem "W cieniu zamkowej
        góry. Zbiór podań ludowych z Mazur Wschodnich". Tego jeszcze nie mam
        a spodziewam się że coś o Krótkim Mieście też się tam czasem może
        znalazło. Myślę, że za kilka dni dam znać, co jest, gdyż albowiem
        właśnie otrzymałem mejlowo wiadomość od właściciela wydawnictwa iż
        wymieniona pozycja dziś jeszcze wyruszy do mnie pocztą polską lubo
        też innym kurierem wraz z kolejną zamówioną książką, tj. "Smak
        Mazur. Kuchnia dawnych Prus Wschodnich". Czy smaczne - dam znać, jak
        ugotuję. A mniej cierzpliwym, którzy nie wysiedzą w spokoju już dziś
        podaję adres, pod którym sami mogą zamówić sobie wszystko o czym
        pisałem tu i post wcześniej z dostawą do domu.

        www.mojabibliotekamazurska.pl/
        Jak już wejdziecie na stronę to zajrzyjcie do zapowiedzi
        wydawniczych - szykują się kolejne smakowite kąski.
        • ralston Re: Książki o Ełku 09.01.08, 14:09
          Ha! Nawet w książce kucharskiej Ełk się znalazł! Jest jedno zdjęcie
          z targu w Ełku przedstawiające czterech chłopów i prosię pakowane,
          albo wyjmowane z worka. I ełckich akcentów tyle.
          Natomiast uproszczeniem jest mówienie, że to książka kucharska. Bo
          przepisy kulinarne poprzedzone są bardzo obszerną historią kuchni
          pruskiej. Natomiast nie wypada nie docenić kunsztu edytorskiego.
          Bardzo ładnie wydana. Na czerpanym papierze, z fajnie dobranymi
          starymi fotografiami oraz z grafikami.
      • ralston Re: Książki o Ełku 03.01.08, 09:53
        ralston napisał:

        > Okołosylwestrowa wyprawa do Ełku okazała się owocna również i w
        > sferze duchowej - drogą zakupu nabyłem w księgarni na rogu
        > Mickiewicza i WP dwie pozycje:
        > 1. Jerzy Marek Łapo, Tragarz duchów. Zbiór podań ludowych z Mazur.
        > 2. Kurt Obitz, Dzieje ludu mazurskiego.
        (...)
        > Drugiej jeszcze nie zdążyłem przejrzeć - ale sądzę, że się o Ełku
        > tam coś znaleźć musi, no bo jak inaczej?


        No i się nie przeliczyłem. Ciekawa postać ten Kurt Orbitz.
        Niemieckojęzyczny Mazur, doktor weterynarii (specjalizacja -
        parazytologia). Pracował na uniwersytecie w Berlinie, ale na skutek
        regularnego wpisywania przez niego w kwestionariuszowej
        rubryce "narodowość" słowa "mazurska" wyrzucony z pracy i wydalony z
        Niemiec. Osiadł w Polsce i później tutaj działał na rzecz autonomii
        Mazurów. W powojennej historiografii komunistycznej kwalifikowany
        jako działacz na rzecz polskości Mazur, co jest absolutną bzdurą, bo
        to raczej separatysta mazurski był, któremu nie w smak była ani
        germanizacja, ani polonizacja Mazur. W każdym razie postać bardzo
        ciekawa. A słowo Ełk, przy pobieżnym nawet kartkowaniu książki -
        pojawia się wielokrotnie.
            • ralston W cieniu zamkowej góry 09.01.08, 14:15
              Obszerniejsza recenzja może po przeczytaniu całości. Na razie tylko
              przekartkowane a przeczytane jedynie opowieści z rejonu Ełku.
              No więc z samego Ełku nie ma żadnej historii, ale nazwa Ełk się
              parokrotnie pojawia - głównie w kontekście: "jechał chłop z/do Ełku
              i coś tam mu się po drodze przydarzyło". Podań z terenu powiatu
              ełckiego jest kilka.
      • ralston Tragarz duchów 04.01.08, 09:50
        Hmmm... coraz bardziej się rozsmakowuję w tej książeczce. Można i
        dzieciom przed snem czytać zamiast "Legia-Górnik 2:0". Z książki się
        dowiedziałem na ten przykład, dlaczego na Mazurach jest wszystkiego
        po trochu - i głazów, kamieni, żwiru i pisaku, gliny, jezior, rzek,
        mokradeł, torfowisk, rud żelaznych, wapnia i tak dalej. Otóż Moi
        Mili sprawa jest bardzo prosta - kiedy Pan Bóg świat stwarzał, to
        Mazury mu zostały na koniec i trochę mu jakby materiału do budowy
        zabrakło - temu pozbierał z różnych innych miejsc, żeby tę dziurę w
        ziemi jakoś zapełnić. A brać musiał i z pustyń i z gór wysokich i
        bagnisk wielkich i oceanów przepastnych - stąd wszystkiego po trochu
        na Mazurach mamy. Amen.
    • ralston Re: Książki o Ełku 24.11.08, 17:30
      W księgarni na Wojska Polskiego tradycyjnie już coś nabyłem, przy okazji wizyty
      we Łku. A konkretnie dwie godne polecenia pozycje, które właśnie połykam. Są to:
      "Wierzenia mazurskie" Maxa P. Toeppena (na razie jeszcze na słowo Ełk nie
      trafiłem, ale wierzę, że się coś pojawi - za to mam niezawodne sposoby na
      odczynianie złego spojrzenia czy zimnych ludzi i wiele innych przydatnych
      infrmacji. Druga pozycja jest taka bardziej bibliofilska - "Mazury. Słownik
      stronniczy, ilustrowany. Tu Ełk się przewija wielokrotnie bo nie tylko pod
      hasłem "Ełk", ale znajdziemy tu znanego i z tego forum księdza Foxa, obu
      Małeckich. Zresztą już w pierwszym haśle mamy Ełk!
      Przy okazji się pochwalę - w tej drugiej książce znalazło się jedno zdjęcie z
      Mazur mego autorstwa.
          • maja_maja Re: Książki o Ełku 25.11.08, 20:44
            Witam. Szukając dobrego prezentu dla siostry, która jest bardzo
            długo już za granicami naszego cudnego miasteczka, natknęłam się w
            księgarni koło "Rolnika" na super książkę. Nie wiem czy już była tu
            opisywana... "Ełk na starych pocztówkach" kosztuje 30 zł. Kupiłam
            też "Ełk stolica mazur", ale te najnowsze wydanie już z 2008 roku
            (około 60 zł). I po prostu jestem zachwycona tymi książkami. Przy
            okazji napewno i sobie takowe sprawie:)
            • manio15 Re: Książki o Ełku 26.11.08, 09:26
              za ja w poszukiwaniu tunelu kupiłem książkę nowego ełckiego
              końserwatora o zamku
              www.wspolczesna.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20081007/REG30/805080049
              niestety nic o tunelu nie ma , nawet zarysu trasy :(.Najciekwasze są
              zdjęcia z okresu prac archeologicznych z lat 80-tych i fotki ze
              strony speca. Poza tym nudy na pudy , ale kupiłem bez zastanowienia
              bo lubię mieć książki choc mam ich już więcej niż jedną :).
              • cheri-bibi Re: Książki o Ełku 26.11.08, 11:34
                i takim to sposobem znów wraca tematyka tunelu na to forum...

                a tak na serio to to kpina, że słowem nie wspomniano o tunelu i
                wiążących się z nim legendach. Książkę chciałam kupić ojcu na
                gwiazdkę a tak to muszę poważnie się zastanowić czy warto.
        • mazurek8 Re: Książki o Ełku 10.12.08, 21:03
          Czytałem z wypiekami na twarzy ten słownik stronniczy "Mazury", ale
          trochę mnie zdenerwował. Zwalanie winy za degradację mazur na
          warszawiaków to świadectwo kompleksów. Jest tam taki zapach.

          A ostatnio ukazała się reporterska ksiązka zmarłej niedawno
          Stanisławy Domagalskiej "Intensywny zapach ruty". I jest tam
          niesamowity wątek ełcki - autorka pracowała na przełomie lat 70-tych
          i 80-tych temu w wiejskiej szkole pod Ełkiem. Napisała dwa
          niezwykłe teksty. zadała kiedyś dzieciom temat "Gdybym miał
          czarodziejską różdżkę". Olek, najgorszy w klasie, napisał tak:

          "Zaczarowałbym każdej polskiej rodzinie willę i samochód. Żeby nie
          umierali, nie palili, nie pili i nie kradli. Żeby ludziom nie brakło
          pieniędzy, a każdy miał lodówkę, pralkę, magnetofon. I żeby
          wszystkie ludzie mieli futra.
          Zaczarowałbym, żeby zamiast górników w kopalni pracowały roboty.
          Żeby ludzie nie kopali ziemniaków, ale żeby ziemniaki szły gęsiego
          do kopców i piwnic. Żeby zimy nie były mroźne. Zaczarowałbym, żeby w
          ciągu godziny świniom, krowom i gęsiom przybywało po trzy kilogramy.
          Bym zaczarował, żeby jedzenie krowom, świniom przylatywało pod ryje
          i dzioby.
          Ale ja nigdy nie będę miał czarodziejskiej różdżki i zawsze wszystko
          będzie na odwrót."

          Pozdrawiam Was serdecznie bardzo z Kra.
          K.







Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka