Dodaj do ulubionych

Wiesław Gąsiorek

IP: *.acn.waw.pl 06.02.02, 20:07
Wiesław Gąsiorek, który właśnie zmarł, był tenisistą. W latach 60-tych 70-tych
zdobył chyba ze 20 tytułów mistrza Polski. Rozegrał najdłuższy w skali
światowej mecz pod wzgledem ilości gemów (coś ponad 120), gdyż kiedyś nie było
tie-braków i można było dojść do 23:21. Gdyby miał systematyczny kontakt ze
światem, pewnie zaszedłby dalej niż Wojtek Fibak, bo był z tych co gryzą trawę
oraz zdaniem niektórych miał najlepszy na świecie timing, czyli wyczucie
najwłaściwszego punktu (momentu, chwili), w którym należy uderzyć piłkę. Te
jego 20 tytułów i oczywistość kto w kolejnym roku zdobędzie tytuł dawały mi
wtedy poczucie bezpieczeństwa, porządku i harmonii bytu, a nawet domniemanie,
że nieśmiertelność jest możliwa, więc dzielę się z wami łzą, którą właśnie
ronię, aczkolwiek złudzenia co do wieczności Wiesława Gąsiorka straciłem już
dawniej. Szkoda, że musiał to potwierdzić.
Obserwuj wątek
    • Gość: rita Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 22.02.02, 22:15
      Gość portalu: jd napisał(a):

      > Wiesław Gąsiorek, który właśnie zmarł, był tenisistą. W latach 60-tych 70-tych
      > zdobył chyba ze 20 tytułów mistrza Polski. Rozegrał najdłuższy w skali
      > światowej mecz pod wzgledem ilości gemów (coś ponad 120), gdyż kiedyś nie było
      > tie-braków i można było dojść do 23:21. Gdyby miał systematyczny kontakt ze
      > światem, pewnie zaszedłby dalej niż Wojtek Fibak, bo był z tych co gryzą trawę
      > oraz zdaniem niektórych miał najlepszy na świecie timing, czyli wyczucie
      > najwłaściwszego punktu (momentu, chwili), w którym należy uderzyć piłkę. Te
      > jego 20 tytułów i oczywistość kto w kolejnym roku zdobędzie tytuł dawały mi
      > wtedy poczucie bezpieczeństwa, porządku i harmonii bytu, a nawet domniemanie,
      > że nieśmiertelność jest możliwa, więc dzielę się z wami łzą, którą właśnie
      > ronię, aczkolwiek złudzenia co do wieczności Wiesława Gąsiorka straciłem już
      > dawniej. Szkoda, że musiał to potwierdzić.

      Składam kondolencje - widziałam go nieraz na korcie na turniejach i pdziwiałam
      jego tyle tytułów mistrzów Polski nagle znikł z turniejów i fama się rozeszła, że
      wyjechał do Austrii jak inni tytułowi tenisiści. Jeśli pamiętasz jego przeciwnicy
      ; Nowicki, Niedzwiedżki też wyjechali i słuch o nich zaginoł. Jeszcze jedno,
      dlaczego Ty ogłaszasz to w Olsztynie jeżeli Wiesław Gąsiorek reprezentował
      wydajemi się Poznań. W owych czasach Olsztyn nie liczył się w tenisie. Raz byłam
      na obozie tenisowym w Ostródzie - korty zaniedbane a na nas patrzono się jak na
      kosmitów. Posiadam artykuły gazetowe wraz ze zdjęciami Wiesława Gąsiorka.
      pzdr rita z Krakowa
            • Gość: rita Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 24.02.02, 19:29
              Gość portalu: jd napisał(a):

              > Ja też urodziłem sie w Olsztynie, i choć teraz mieszkam w Warszawie, to
              > regularnie bywam właśnie na forum olstzyńskim.

              Dlaczego ? - ja też zaglądam ale z sentymentu, zostawiłam korzenie . Dlaczego
              wyszedłeś z hasłem Gąsiorka czy łączy Cię coś z tenisem?
              pzdr rita
              • Gość: jd Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.acn.waw.pl 25.02.02, 09:29
                Poza tym, że urodziłem się w Olsztynie spędziłem tam świetne lat dziecinne, a
                potem regularnie przyjeżdżalem do dziadków, i do dziś staram się byc w
                Olsztynie raz w roku przynajmniej. Poczuwam się więc do silnego związku. Poza
                tym na tym forum nawiazałem kontakt z kolegami ze szkoły i dzielnicy, i
                rozwijamy tu najdłuższy w forum Gazety wątek "SZKOŁA PODSTAWOWA NR 7 W
                OLSZTYNIE". Jeśli chodzi o tenis, to związki są takie, że obserwuję jako kibic
                i jestemn nieźle zorientowany, że amatorsko grywam od lat, choć bardzo
                nieregularnie i nie robię postepów, i że dzieci woziłem długie lata na zajęcia,
                nawet w klubie Mera, ale też nie wyrosły na tenisowych geniuszów. Przeczuwam
                natomiast, że ty sie kręcisz blisko tenisa?
                • Gość: rita Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 26.02.02, 20:34
                  Gość portalu: jd napisał(a):

                  > Poza tym, że urodziłem się w Olsztynie spędziłem tam świetne lat dziecinne, a
                  > potem regularnie przyjeżdżalem do dziadków, i do dziś staram się byc w
                  > Olsztynie raz w roku przynajmniej. Poczuwam się więc do silnego związku. Poza
                  > tym na tym forum nawiazałem kontakt z kolegami ze szkoły i dzielnicy, i
                  > rozwijamy tu najdłuższy w forum Gazety wątek "SZKOŁA PODSTAWOWA NR 7 W
                  > OLSZTYNIE". Jeśli chodzi o tenis, to związki są takie, że obserwuję jako kibic
                  > i jestemn nieźle zorientowany, że amatorsko grywam od lat, choć bardzo
                  > nieregularnie i nie robię postepów, i że dzieci woziłem długie lata na zajęcia,
                  >
                  > nawet w klubie Mera, ale też nie wyrosły na tenisowych geniuszów. Przeczuwam
                  > natomiast, że ty sie kręcisz blisko tenisa?


                  Witam jd !
                  Szok i w głowie mi się nie mieści, że ktoś kto nie gra w tenisa zawodowo pamięta
                  o Gąsiorku. Była to dla mnie uczta tenisowa czytając taki piękny tekst o Mistrzu.
                  Zaglądałam na szkołę nr7 i dużo się dowiedziałam o Tobie. Ja w Olsztynie nie mam
                  już nikogo. Wyjechałam z miasta w czwrtej klasie szkoły podstawowej i nawet nie
                  pamiętam do jakiej szkoły chodziłam - wiem że jako krakowianka w stroju
                  krakowskim maszerowałam w pochodzie pierwszomajowym aż na plac gdzie był wiec.
                  Pamiętam plaże i molo nad jeziorem Długim i kurki które zbierałam w cudownych
                  lasach.
                  W tenisa grałam w Nadwiślanie Kraków. Zdobyłam I klasę sportową oraz byłam w
                  Kadrze Narodowej dzięki temu zdałam na AWF w Krakowie oraz zrobiłam trenera II
                  klasy w tenisie ziemnym na AWF w Warszawie
                  Jeśli znasz czołową tenisistkę Katarzynę Strączy to wyszła z mojej ręki.
                  Trenowałam ją do 12 roku życia, chociaż jej sukcesy są typowo prywatne.
                  Dziewczyna dzięki upartemu ojcu trenowała codziennie o 5 rano przed szkołą i po
                  sZkole oraz w nocy na hali. Teraz ma zasłużone sukcesy. Mam dwie córki lecz nie
                  chciały się tak poświęcać. Nie wszyscy mogą być mistrzami - jedna studiuje
                  architekturę a druga na UJ polonistykę - tak że jestem z nich dumna.
                  Teraz wróciłam do trenowania i aktualnie mam sześciolatków - jeśli ojciec jednego
                  z nich będzie uparty to coś z tego wyjdzie a może następca naszego Wielkiego
                  Mistrza.
                  pozdrawiam rita
                  ps . rita to imię mojego psa a komputer i tą gazetę poznałam dzięki moim córkom.
                  • Gość: jd Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.acn.waw.pl 26.02.02, 22:38
                    Nie grałem, ale obserwowałem sport, więc nie mogłem nie zauważyc Gąsiorka. W
                    ogóle staram sie tu odnotowywać odejścia różnych ważnych na różne sposoby osób
                    (pisałem już o Harrisonie, Astrid Lindgren, Helenie Majdaniec i jeszcze chyba o
                    kimś). To jezioro z molem i plażą, to musiało być Krzywe albo Kortowskie, bo na
                    Długim jest tylko most. Oczywiście, ze kojarzę Katarzynę Strączy, bo jak
                    woziłem dzieci na Merę, to bywałem na różnych Mistrzostwach Polski, gdzie ona
                    grywała. Moje dzieciaki niewiele osiągnęły być może trochę dlatego, że nie
                    mogłem sobie pozwolić (czasowo i finansowo) na KOR, bez którego zdaje się, że w
                    Polskim tenisie nic sie nie osiągnie. Przypomnij sobie, może jednak też
                    chodziłą do 7-mki. Dzięki za miłe słowa, pozdrawiam i życzę maleńkich Gąsiorków.
    • Gość: rita Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 03.03.02, 22:02
      Witam jd
      Mam problem - tylko się nie śmiej - należę do UPR w Krakowie i aktalnie nasz
      Prezes jest tymczasowo aresztowany za podejrzenie wzięcia obiecanej łapówki
      chodzi o załatwienie lokatorom zastępczych mieszkań w prywatnej kamienicy.
      Nie wiem czy być za czy przeciw, czy wierżyć czy nie wierzyć. W Krakowie są
      większe korubcje niż załatienie mieszkań lokatorom. Nie wiem też czy obiecana
      łapówka jest karana - przecież obiecać można wszystko nawet gruszki na wierzbie.
      pzdr
      • Gość: jd Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.acn.waw.pl 03.03.02, 22:43
        Nie bierz tego za bardzo do siebie, w końcu to nie ty, tylko szef oddziału
        twego UPR-u. Każde uwikłanie sie w politykę jest ryzykowne, a nie uwikłanie
        wbrew pozorom też jest ryzykowne, tylko robi lepsze wrażenie. Przede wszystkim
        więc pilnuj siebie. A właściwie, czy rozważasz podjęcie jakichś kroków w
        związku z tym kłopotem? Aha, i w takich sytuacjach chyba lepiej w razie czego
        wierzyć niż nie wierzyć, chyba że znasz człowkieka osobiście i mogłabś kraść z
        nim konie (Ogladam właśnie na Eurosporcie mordercze wymiany S. Williams i J.
        Capriati).
    • Gość: rita Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 05.03.02, 23:26
      Witam jd
      Całym tym aresztowaniem Prezesa UPR się nie martwię tyle tylko że zostałam
      bezpartyjna, nie ma Prezesa to nie ma partii. Kto kopie dołki ten sam w nie
      wpada - walczył z korupcją a za korupcję siedzi - czy to nie absurd.
      Wiesz co - w Krakowie bankrutują balony tenisowe jest mało chętnych do grania
      i tak myślę że moje siedmiolatki mają dużą szansę na zwycięstwa turniejowe.
      Czy myślę logicznie - mniej będzie rywali większe szanse zwycięstwa.
      Muszę to chyba rodzicom powiedzieć by się nie załamywali i byli wytrwali w
      treningach.
      Jestem już zmęczona nie wiem co piszę ale z góry dziękuję za wysłuchanie mnie.
      Nie będę Ci prawić komplementów ale cieszę się na każdą Twoją odpowiedż.
      I pomyśleć, że łączy nas tylko miejsce urodzenia no i oczywiście Gąsiorek.
      dobranoc Olsztynowi i Warszawie
      • Gość: jd Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.acn.waw.pl 06.03.02, 11:42
        Dzięki raz jeszcze za miłe słowa. Dlaczego jak nie ma prezesa, to nie ma
        partii? Czy ona na nim tylko była zawieszona? I reszta (ile?) też uznaje że to
        koniec? Biorąc sprawę czysto matematycznie, szanse na sukcesy twoich brzdąców
        oczywiscie wzrastają w wymiarze krajowym, natomiast maleją w wymiarze
        miedzynarodowym, ale to ostatnie i tak chyba polskiemu tenisowi wiele wiele lat
        nie grozi, więc masz powody do optymizmu, z tym że rodzicom sprzedawaj to jako
        wynik twych nowatorskich metod i profesjonalizmu.
    • Gość: rita Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 06.03.02, 22:34
      Witam jd !
      Zaglądam na stronę i co widzę odpisujesz , nie zniechęciłeś sie ciekawe
      dlaczego ? Czy Ty cały czas siedzisz przy komputerze a może to Twoja praca, nic
      o niej nie piszesz. Moja partia jak wiesz to UPR. Jest to mała partyjka ma
      tylko jednego radnego i to właśnie aresztowanego Prezesa. Wynika to z tego, że
      aktualnie nie mamy wtyczki czyli wiadomości z sesji Rady Miasta. Staneła
      prywatna fundacja Bezpieczny Kraków bo już zarejestrowło je Miasto czyli będą
      to ciepłe posdki dla ustępujących samorządowców. Nasz Prezes miał im
      pokrzyżować plany no i jak wiesz ciapneli go. Wszystko On załatwiał więc my
      siedzimy z założonymi rękami aż go wypuszczą. Ja, tym tak się nie przejmuję ale
      mój mąż działacz społeczny przeżywa bardzo.
      Największy ambarans w tym, że mąż ma kamienicę po matce zakupioną w 1952r
      chciał ją sprzedać i nikt nie chciał ją kupić z lokatorami. Wreszcie
      postanowiliśmy ją nie sprzedawac i lokatorów dalej mamy. A naszego Prezesa
      aresztowali pod zarzutem handlu kamienicami i wysiedlanie lokatorów do gminnych
      mieszkań.
      Gdyby tak było to przecież my dawno mielibyśmy wolną kamienicę od lokatorów.
      Nie wyobrażaj sobie, że jestem taka bogata - nie ma z niej dochodu koszty są
      wyższe niż czynsze lokatorów.
      Dlatego też pracujemy - prowadzimy sklepik a ja dodatkowo mam szkółkę z której
      jestem najbardziej zadowolona. Dodatkową rozrywką i dobrym moim duchem jestes
      Ty. Mąż nie zna się na komputerze , ciężko mu pojąc komórkę i w tenisa też nie
      grywa - typowy domator. Przy prowadzeniu księgowości komputer jest nieodzowny.
      Napisz coś o sobie. Miło mi będzie wiedzieć kto siedzi przy klawiaturze z
      drugiej strony zaczarowanego ekranu.
      • Gość: jd Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.acn.waw.pl 07.03.02, 09:19
        Rita, dlaczego miałbym nie odpowiadać, jeśli ktoś ze mną sympatycznie
        konwersuje. Lubię Kraków, lubię tenis, lubię poznawac nowe osoby, a jak te
        osoby mają jeszcze coś wspólnego z Olstzynem, to... sama rozumiesz. Muszę ci tu
        powiedzieć na marginesie, że tak mi się dziwacznie losy ukłądały, że po raz
        pierwszy w życiu byłem w Krakowie jakieś dwa lata temu, w wieku nieźle
        zaawansowanym, i byłem pełen tremy i zdenerwowania, jak to wypadnie. Choć
        miałem sprawy służbowe wieczorem, to przyjechałem rano, żeby pochodzic i
        obejrzeć to co najważniejsze, no i wszystko wypadło świetnie. Potem z kolei tak
        sie ułożyło, że nieco później byłem jeszcze dwa razy w Krakowie, co prawda
        zawsze trochę w pośpiechu, ale polubiłem to wasze miasto bardzo. Życzę
        poowdzenia z kamienicą; jeśli chodzi o UPR, to wydaje mi sie sporym ryzykiem
        zadawanie się mocne z nimi, choć doceniam błyskotliwość, inteligencję i rozmach
        JK-M. Zresztą mam mnóstwo znajomych ufnych w pomysły ekonomiczne UOPR, więc
        dobrze was rozumiem. Ten sklep, to z czym? Ja rzeczywiscie dużo siedzę przy
        komputerze, ale nie jestem informatykiem lub fachowcem z tej branży, tylko jest
        to niezbędne narzędzie w mojej robocie. Działam najczęściej w Wordzie i czasem
        w Excelu, no i fruwam po internecie, choć pilnuję się, żeby nie utopić sie w
        internetowym śmietniku, więc mam bardzo precyzyjne trasy. I to wszystko pozwala
        mi często zagladać tutaj, także jako chwila odpoczynku od udręk i bojów w
        Wordzie.
    • Gość: rita Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 07.03.02, 22:02
      Ale się zapędziłeś z pytaniami do mnie - a może tak o sobie. Po co byłes w
      Krakowie i tak się denerwowałeś jeszcz, śpieszyłeś - czego się bałeś ?
      Kraków jest zarezerwowany tylko dla turystów i trzeba go podziwiać spokojnie
      dużą dozą przyjemności. Interesy robi się w Warszawie.
      Cudowna jest też Wieliczka chodzi o kopalnię soli gdzie 350m pod ziemią grałam
      w tenisa szczególni w zimie. Były też organizowane obozy tylko dla kadry.
      Wracając do sprawy to nie odpiszę jaką mam działalność gospodarczą póki Ty nie
      napiszesz na czym polega Twoja działalność. Czy grasz jeszcze w tenisa.
      Dziwię się sobie, że na łamach forum tak się rozpisuję i wywnętrzam. Jestem
      przecież anonimowa. Inni,
      jak będą to czytać chyba się nie zgorszą.

      Dobarnoc Olsztynowi i Warszawie (byłam nie raz w Warszawie , nawet mieszkałam
      na ul. Miłej przez jakiś czas i zamieniłam mieszkanie na Kraków)
      Jak widzisz dobre wróżki mnie gnały z Olsztyna przez Warszawę do Krakowa.
      Ach! jaka jestem ciekawa Twojego bójnego życia.
      • Gość: jd Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.acn.waw.pl 07.03.02, 23:00
        Zadałem tylko jedno pytanie - o sklep. Denerwowałem się będąc pierwszy raz w
        Krakowie włąśnie tym, że jestem po raz pierwszy, czy więc wszystko docenię, czy
        nie będę zawiedziony, ale wszystko się dobrze skończyło. W tenisa grywam, ale
        tylko w lato na powietrzu coraz bardziej nieregularnie i nie robię postepów.
        Kort mam 100 m od domu, ale trochę mnie zniechęca wydatek, który przy
        regularnym graniu robi sie dla mnie duży. Wydaje mie się, że całkiem sporo
        poprzednio o sobie napisałem, a charakter roboty jakoś trudno jeszcze
        dokładniej sprecyzować.
    • Gość: rita Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 08.03.02, 20:18
      Dla mnie to wszystko nie jest normalne byś tak profesjonalnie pisał o Wiesławie
      Gąsiorku tak szczegółowo - coś mnie tu niepokoi i cały czas myślę, że to nie
      jest związane z amatorstwem - coś mi tu kręcisz. Takie słowa mógłby powiedzieć
      jedynie mistrz redaktor Bogdan Tomaszewski. Teraz stoisz pod murem i musisz
      zdradzić swój sekret.
      Wręczyłeś kwiaty swojej żonie ? Mój pokój pachnie frezjami. Jestem bardzo
      zadowolona gdyż praca w sklepie szczególnie dziś przyniosła wymierne korzyści.
      W swoim sklepie widzę najczęściej ludzi jak spadają na dno.
      Domyśl się.
      pzdr
      • Gość: jd Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.acn.waw.pl 08.03.02, 20:38
        Rita, naprawdę nie mam nic wspólnego z zawodowym tenisem. W latach młodości
        czytałem natomiast "Przegląd Sportowy" od początku do końca, lubiłem wszystko
        wiedzieć, z przyjaceielem (skadinąd znanym Krakusem) egzaminowaliśmny się na
        wyrywki z wyników (np. najlepszy tegoroczny wynik na 1500 m. kobiet, albo:
        wynik drugiego seta finału Wimbledonu Borg-Tanner itp.). Nie jestem mistrzem
        Tomaszewskim ani nawet vicemistrzem Ambroziakiem, aczkolwiek można powiedzieć,
        że żyję (z kłopotami) z pisania i mówienia.
        Kwiaty żona dostała, odwiedziłem też mamę; wszystkiego najlepszego.
        A teraz zgaduję ten sklep: monopol, totolotek, zakłady sportowe, może wszystko
        razem?
    • Gość: rita Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 08.03.02, 21:40
      Logicznie się wytłumaczyłes. Zgaduję teraz Twoją pracę. Miałam koleżankę która
      pisała mi wszystkie streszczenia lektur i wypracowania na jpolski w L.O.
      Wyjeżdzałam często na zawody, żyłam życiem sportowym więc nie przeczytałam
      żadnej lektury - z polskiego miałam słabe dostateczne. Koleżanka nie robiła
      tego za darmo - płaciłam jej. W pisaniu tekstów jesteś doskonały i domyślam
      się, że ludzie płacą Ci za pisanie.
      Myśle że nie zrazisz się do mojego prostego stylu literackiego.
      Jesteś w sieci pewnie zaraz odpowiesz.
      • Gość: jd Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.acn.waw.pl 08.03.02, 22:25
        Nie zarabiam niestety tak jak twoja koleżanka na dobrze sytuowanych
        obiecujacych tenisistach i tenisistkach, i w ogóle nie w taki aktywny,
        przedsiębiorczy i indywidualny sposób. To robota banalna, z kłopotami
        finansowymi, ale lubię ją. Co z tym sklepem?
    • Gość: rita Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 08.03.02, 23:07
      Dałam Ci do zrozumienia ze mam do czynienia z ludżmi upadającymi chociaż nie
      zawsze. Widzę jak niektórzy się staczją n.p. profesorkowie, lekarze, politycy
      no i inni. Mój towar jest na urodzinach, weselach, pogrzebach i różnych
      libacjach. Sama jestem prawie abstynentką - jestem kierowcą.
      Napisz coś o sobie - jeszcz Dzień Kobiet - zrób mi tą przyjemność - napewno
      miałeś przygody w życiu. Dobranoc
    • Gość: rita Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 09.03.02, 18:05
      Wprawdzie nie jestem bondynką lecz logicznie myśląc, cały czas myślałam , że
      nazwa pochodzi od kortów. Upewniłam się w tym błędnym przekonaniu patrząc na
      stronę PZT gdzie zapraszają na obozy tenisowe organizowane właśnie w Kortowie.
      Chyba są tam korty jeżeli organizują takie imprezy.
      Czy Wy sobie nie robicie hi hi ze mnie.

      Dziękuję jd za obronę, nie obeznana jestem w gwarach i slangach internetowych.
      W mediach przestrzegano mnie przed internetem i widzę że dałam się wciągnąć.
      • Gość: jd Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.acn.waw.pl 09.03.02, 18:52
        W rzeczy samej, bądź przygotowana na przeróżne niespodzianki, choć tu - na
        forum olsztyńskim - dominuje atmosfera beztroskiego lenistwa, tolerancji, luzu,
        sympatii i wzajemnego zrozumienia. Obroniłaś status brunetki, ale blondynki też
        są tu bardzo w cenie, że nie wspomnę o tych w barwach Marusi ("poróżniła
        nas..." itd.).
    • Gość: rita Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 09.03.02, 22:05
      Olesław traktuje mnie z góry i dalej mi nie wytłumaczył od czego pochodzi nazwa
      Kortowo. Jak wieś niesie ponoć wszyscy mówią tam teraz po niemiecku.
      No i jd o czym bedziemy teraz konwersować - rzuć tematem. Wiem że nie masz
      żadnych przygód, szaleństw, wspomnien, żadnego życia - powiedziałabym człowiek
      bez (przepraszam) jaj.
      Uciekałeś kiedyś przed gangiem samochodowym a ja tak.
      W dobrych czasach kupiłam sobie Fiata Uno 1.6 - rakieta. Dwa lata temu w
      wakacje z koleżanką zawoziliśmy dzieci do Rabki. Wracałyśmy same wieczorem
      około godz 21.00 Jedziemy sobie spokojnie, rozmawiamy, słuchamy muzyki a tu we
      wsi Kasina Wielka podjeżdza auto i kierowca polazuje mi coś ręką - wyglądało to
      tak jakbym miała zatrzymać się. Patrzę w tylne lusterko a za mną następne auto
      wypchane gorylami. Auto z przodu zaczyna zwalniać, chcę go wyprzedzić a on
      zajeżdza mi drogę. Strach padł na mnie i strach o samochód ( nie ubezpieczony )
      a nawet o życie. Wiedziałam,że się nie poddam i w jednym momencie gdy
      zauważyłam nadjeżdzające z przeciwnej strony auto ,zrobiłam błyskawiczny manewr
      wyprzedzania na śmierć i życie. Jak widzisz udało się i do samego Krakowa
      jechałam w takim szoku , że nikt niebyłby mnie wstanie zatrzymac nawet Policja.
      Nie zgłaszałam tego nigdzie, świadkiem była koleżanka która zaniemówiła w
      samochodzie. Dziękuję Bogu ,że z tego wyszłam. Do tej pory gdy o tym pomyślę
      przechodzą mnie dreszcze. Wszędzie było ciemno i głucho i tylko ja i bandziory.
      Jestem dumna z pokonania gangu.
      Tak sobie myślę co myślał kierowca samochodu, który wtenczas jechał w prZeciwną
      strone i dzięki któremu udało się ich wyprzedzić. Chyba tak jak Olesław -
      głupia baba.
      Aha - mojemu mężowi zazdroszczą takiej żony..))
      • Gość: jd Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.acn.waw.pl 10.03.02, 12:09
        Rita, z tym brakiem czegokolwiek u mnie (wspomnień, szleństw itd.) to mocno
        przesadziłaś. Dowodem wątek "SZKOŁA PODSTAWOWA NR 7 W OLSZTYNIE", a mam jeszcze
        to i owo w zanadrzu. A jeśli chodzi o jazdę samochodem, to wiem dobrze że panie
        są nieobliczalne, i to w obydwie strony (to znaczy na dobre i na złe). Mnie
        kiedyś gonił chłop z siekierą, bo bawiąc sie w nocne podchody zupełnie
        nieświadomie weszliśmy na jego podwórze, a on był przekonany, że to złodzieje.
        Najadałem sie tyle samo starchu, co ty między Rabką a Krakowem.
    • Gość: rita Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 10.03.02, 14:59
      Witaj jd
      Na wątek szkoły nie zaglądam, brak czasu. Upatrzylam sobie Twoj wątek i jestem
      z tego zadowolona. Różne rzeczy spotkały mnie przy innych forumowiczzh więc nie
      ryzykuję. Przygoda z siekierą mnie ubawiła. Na 18.oo idę pograć z córką w tenisa
      Przygotuj następne wydarzenia w Twoim życiu - może zmienię zdanie. Czekam
      • Gość: jd Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.acn.waw.pl 10.03.02, 17:29
        A ja zaraz idę na siatkówkę, w którą od dwudziestu lat grywam w każdą niedzielę
        z kolegami ze szkoły i studiów (na bardzo przyzwoitym - nie chwalęc się -
        poziomie). Ten termin niedzielny jest do tego stopnia święty wśród nas, że
        przekłada sie ze wzgledu nie niego terminy ślubów, imienin, przyjęć rodzinnych
        i nnych takich. Tym niemniej stał sie już w naszym gronie przyczynę dwóch
        rozwodów. Biorę tam też mojego syna (bachor gra prawie lepiej ode mnie),
        zapoczątkowując wymianę pokoleń.
    • Gość: rita Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 10.03.02, 21:25
      Już jestem po treningu. Trochę sie zmachałam. Graliśmy Amerykanina. Przegrany
      funduje halę. Dołączył do nas syn Prezesa klubu i graliśmy w trójkę.
      Grając z córką przeżywam stres ,ze nie zrobiłam z niej gwiazdy tenisowej.
      Warunki były fantastyczne do tego jeszcze jest leworęczna wiesz co to znaczy w
      tenisie. Ale stało się co się stało i nie mogę sobie wybaczyć, Nie byłam taka
      silna by ciągnąć tenis mimo przeciwności. Zapatrzona w swój sklep zaniechalam
      treningi z własnymi dziećmi przy aprobacji męża. On się nawet cieszył że
      jesteśmy w domu.
      Opowiedż mi na pocieszanie coś typu goniąca siekierka.
      pzdr
      • Gość: jd Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.acn.waw.pl 11.03.02, 09:53
        Wiem, co znaczy leworęczność w tenisie; mniej więcej to, co w boksie i
        szermierce. Czy obydwie twoje dziewczyny tak świetnie grają? Myślałem, że
        właśnie opowiastka o dwóch rozwodach z powodu niedzielnej siatkówki spełni rolę
        terapeutyczno-pocieszającą. Nie martw się raczej brakiem kariery córki; czy
        chciałabyś wysiadywać na trybunach jak pani Melanie - mama Martiny? Chociaż
        gdyby dziecko tyle zarabiało...
    • Gość: rita Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 11.03.02, 21:58
      No właśnie, widziałeś gdzieś aby to kobiety grały dla relaksu w siatkówkę lub
      co innego. One zawsze muszą mieć przygotowany obiadek dla zmęczonych swoich
      mężów. To samo w Krakowie, regularnie przychodzi mężczyzna kupuje coś do picia
      i idzie na siatkówkę do szkoły. Bardziej cieszy się ze spotkania z kolegami a
      żona dyżuruje w domu. Może Wy coś w stereotypie zmienicie i zaprosicie żony na
      sparing. Najczęściej jest tak, że albo mężowie wstydzą się żon albo są o nie
      zazdrośni. Najczęściej jest to drugie.
      Co do córki to mnie upewniłeś że leworęczność jest w cenie. Głową muru nie
      przebiję i już si ę z tym pogodziłam.
      Dziś na trningu dzieci 7-9-letnie pochwaliły się,że znały pytanie za 16.000zł
      w Milionerach - było ono o uderzeniach tenisowych. Jestem z nich dumna.
      Fajny artykuł Szpaków przeczytałam w Angorze o cudach w Polsce - przeczytaj.
      Teraz pytania : 1.Czy na komputerze pracujesz w domu czy w pracy.
      2.Czy pracujesz cały dzień na nim.
      3.Ile masz dzieci i czy miałeś kłopoty wychowawcze z nimi
      pozdr i do dzieła :))
      • Gość: jd Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.acn.waw.pl 12.03.02, 18:32
        Moja żona, gdy ja gram w siatkówkę, chodzi na basem, więc jest dość
        sprawiedliwie. Swoją drogą, przyznasz, że panowie mają większy sentyment do
        szkolnych i w ogóle starych przyjaźni. Nie bardzo mam czas na docieranie do tej
        Angory. A teraz odpowiadam na pytania (na ile to możliwe): 1. Obecnie pracuję
        na komputerze w domu. Mojej kochanej firmy (nie ma w tm żadnej ironii, naprawdę
        jest kochana) nie stać na gabinety i komputery dla wszytskich pracowników, więc
        na razie tak musi być, choć w miare często działam takze "na mieście". Co
        prawda niedawno dorabiałem w firmach, które były bardzo marne, ale miały
        komputery, ale na razie to sie skończyło. 2. Cztery dni w tygodniu działam w
        domu, a trzy w większości poza. Ta praca w domu ma zalety, ale i wady - nie
        sposób oddzielić czasu pracy od czasu wypoczynku i życia rodzinnego, wszytsko
        się miesza. 3. Mam dwóch synów w wieku zdaje sie zbliżonym do twoich córek.
        Kłopotów było od cholery, choć gdy słysze i czytam, co się zdarza, to uznaję że
        chłopaki byli i są całkiem, całkiem.
    • Gość: rita Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 12.03.02, 22:21
      Z moją leworęczną córką były kłopoty, gdzieś w ósmej klasie, kiedy poprosiła
      abym na mieście kupiła kasetę i napisała mi po angielsku nazwę kasety. Gdy
      poszłam do sklepu muzycznego i podałam sprzedawcy kartkę zamówienia córki
      zmierzył mnie od dołu do góry,póżniej poszedł do kolegi coś porozmawiali i
      zapytał mnie czy znam tą kasetę - okazało się że jest to metal szatanistyczny i
      zaczeli mnie przekonywac abym nie pozwalała jej tego słuchać.
      Spadło to na mnie jak grom z jasnego nieba - cała chodziłam w nerwach, wiem że
      zakazać można ale co dalej. Zaczęłam ją obserwować - wegetarianka na czarno
      ubrana. Poświęcałam jej dużo czasu - kontrolowałam internet i jej pocztę.
      Kupiłam chomika, królika oraz rybki. W liceum podjeżdzałam po nią na dyskoteki,
      byłam nawet na dworcu aby zobaczyła wszystkie okazy. Przy tym bardzo dobrze się
      uczyła . W liceum już spoważniała . Teraz sama wyciąga mnie na tenis. Wiesz w
      jakim stresie żyłam przez ten czas.
      pozdr. Dobrej nocy
      • Gość: jd Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.acn.waw.pl 13.03.02, 15:43
        Ale czy twoje obawy choć trochę się potwierdziły? Fakt, że dziecko dało ci
        pieniądze na tę kasetę, a nie kupiło samo po kryjomu, świadczył o tym, że nie
        miała żadnych złych zamiarów, a wręcz obdarzyła cię zaufaniem w tak istotnej
        sprawie, jak to jakiej muzyki słucha. Czy zorientowała sie w twojej specjalnej
        opiece i nie miała pretensji? Mnie wkurza, że moje młodsze dziecko pali
        papierosy, choć pociesza, że starsze rzuciło.
    • Gość: rita Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 13.03.02, 22:39
      Nie byłam uciążliwa dla córki, dawałam jej dużo ciepła, chroniłam ją przed
      ojcem ,wiem że krzyki nic nie pomogą a tylko zaszkodzą. Wziełam ster w swoje
      ręce - pozwalałam jej na wszystko tylko chciałam wiedzieć gdzie idzie i z kim.
      Przyjeżdzałam również po nią na dyskoteki, odwoziłam do domu jjej koleżanki i
      kolegów. Żebys wiedział jaka młodzież na dyskotece - długie włosy, czarne
      koszulki z napisami , buty czarne trapery, najczęściej jeżdzilam do Rotundy to
      takie coś jak u was Stodoła. Kiedy tak w czasie jazdy ze wszystkimi rozmwiałam
      to swierdziłam że nie jest tak żle. Wytłumaczyłam swoje córce, że bardzo ją
      kocham, że mi na niej zależy i jakoś się dogadałyśmy. Razem możemy kraśc konie
      i jest ok. Papierosy też były, myślę że teraz jej żal kasy ciągle kupuje
      książki. Daje dzieciom lekcje z j. angielskiego i również za to kupuje książki.
      Mol książkowy . Ile książek kseruje ?
      Napisz mi co robi ten młodszy Twój syn bo o nim wspomniałeś.
      życzę spokojnch snów - śpisz o tej porze
      • Gość: jd Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.acn.waw.pl 14.03.02, 17:14
        Czy dobrze zrozumiałem, iż wyszło ci, że ci skórzani i metalowi nie są tacy
        okropni, jak to sie czasem uważa? Bo ja też mam raczej w sumie dobrą opinię o
        młodzieży, a pare razem byłem świadkiem sytuacji, że to ci skórzano-metalowi
        okazywali sie uprzejmi, uczynni i wrażliwi, a nie ci robiący wrażenie
        najporządniejszych obywateli.
        Mniejsze dziecko chodzi do liceum.
        A co kupuje do czytania twoja córka? Bardzo mnie to ciekawi, bo moi młodsi
        panowie dwaj prawie w ogóle nie czytają książek.
    • Gość: rita Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 14.03.02, 22:46
      Jakie książki czyta moja córka - nie wiem, tytuły mi nic nie mówią, napewno nie
      romanse, przypominam sobie chyba Tolken i tym podobne. Czytała również "Ogień w
      głowie", Noc Helwera coś strasznego, Orwella i literature współczesną.
      Powiem Ci, martwiłam się i tymi książkami też takie jakieś dziwne. Do czasu
      kiedy wyciągneła mnie do teatru - słuchaj - Czarownice z Salem . Sztuka szła w
      teatrze Słowackiego (piękny teatr z duszą) Myślę sobie, jakas diabelska sztuka
      i zobaczyłam coś wspaniałego jak to się mówi jestem pod wrażeniem. Póżniej
      zaliczyłyśmy Ogień w głowie - męcząca sztuka, wyszłam z bólem głowy, następnie
      Makbet, Idiotę, Noc Helwvera, Król Edyp. Nie dostałyśmy biletów na Braci
      Karamazow. I tu upewniłam sie że z nią jest wszystko ok. Pewnie nie uwierzysz,
      na własnej studniówce czytała książkę, na weselu rodzinnym przy wspólnym stole
      czytała, aż mi było głupio, w autobusch w kolejkach nigdy nie rozstaje się z
      książką. Dziwne to ale prawdziwe.Jest śliczną dziewczyną, wszyscy na nią
      zwracają uwagę. Nie mówię tego jako matka, klienci często mi powtarzają -jaką
      Pani ma ładną córkę. Teraz śpię spokojnie , wcześniej przeżywałam koszmary,
      wyobrażając sobie straszne rzeczy, podejrzewając ją wiesz o co.
      Masz jakiś problem - napisz , czy jesteś człowiekiem bezproblemowym?
      Płacisz ZUS, syn już po studniówce?
      • Gość: jd Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.acn.waw.pl 14.03.02, 23:07
        No tego teatru w Krakowie to wam zazdroszczę (choć to i tak chyba już nie to co
        kiedyś), szczególnie Idioty i Braci Karamazow (podpowiedz to dziecku do
        przeczytania, aczkolwiek to lektura nieco depresyjna według niektórych; choć
        pewnie już i tak przeczytała).
        Mniejsze moje dziecko jest tak małe, że jeszcze nie chodzi do klasy maturalnej.
        Nie bardzo wiem, co masz na mysli z tym byciem problemowym. Moja żona uważa że
        jestem bardzo problemowy, i pewnie ma powody, ale w większości opnii to jestem
        bezproblemowy. Natomiast ja dla siebie mam wielki problem zawodowy, ale właśnie
        kończę uporanie się z nim i to znacznie poprawi mój stosunek do świata. ZUS
        płacę w tym sensie, że mam pracę etatową i stamtąd płącą.
        Nie napisałaś, co z tą ogólniejszą oceną młodzieży.
    • Gość: rita Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 16.03.02, 17:05
      Tęskniłeś za mną. O wilku mowa a wilk tu - właśnie nieoczekiwanie córka zabrała
      mnie do kina - zgadnij na co? Seans trwał 3 godz i jeszcz opóżniony był o 30 min
      Tak więc wróciłyśmy do domu przed 24godz. Wyczerpujący i męczący film, gdybym
      była sama dawnobym wyszła z kina. Dla córki warto się poświęcić. Jakoś to
      przeżyłam. Czy Ty miałeś moment poświęcenia dla dzieci.
      • Gość: jd Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.acn.waw.pl 16.03.02, 22:36
        Czyżby był to "Władca pierścieni"? Chyba tylko ten film trwa z ostatnich
        nowości tak długo. Poświącałem sie dla dzieci nie raz i nie dwa - zupki, pranie
        pieluch, prasowanie pieluch, składanie pieluch (opracowałem autorski sposób ich
        składania - rewelacyjny, choc nie wiem czy jeszcze bym go sobie przypomniał),
        kino, teatrzyki kukiełkowe itd., itp., aż po rzucenie palenia, by dzieci nie
        miały złych wzroców, a miały świeżutkie powietrze w domu.
    • Gość: rita Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 16.03.02, 22:59
      Ciąd dalszy tematu.
      Opowiem Ci teraz wydarzenie z III kl licum mojej corki. Wiedzialam, że czyta
      czarne ksążki, słucha muzyki silnie metalowej i ma kontakty tylko z metalowcami
      ale to co wydarzyło się w dzień wagarowicza było dla mnie szokiem postępowania
      mojego męża wobec córki. A było to tak. Piękny słoneczny poranek, moja Paulinka
      poszla do szkoły lecz do niej nie dotarła. Ja z mężem siedzieliśmy w sklepie
      kiedy zadzwonił telefon. Odebrał mąż. Była to wychowawczyni która zawiadomiła
      go o nieobecności córki w szkole. Mąż bardzo się zdenerwował i nakazał
      wychowawczyni wyciągnąc wszystkie konsekwencje włącznie z naganą a on osobiście
      to sprawdzi. Sama profesorka była zaskoczona takim postępowaniem rodzica. Kiedy
      tłumaczyłam mężowi że jest dzień wagarowicza i ma święte prawo do wagarowania
      rozległ się następny telefon ale już z Policji z Rynku Głownego zawiadamiając,
      że córka wraz z kolegami została złapana na paleniu papierosów nie mając 18lat
      i trzeba osobiście ją odebrać z posterunku. Straszyli zawiadomieniem szkoły.
      Co mój mąż - przez telefon nakazł rewizji kolegów na rzecz narkotyków ,
      spisania ich i jeszcze Policjantów op....... że za łagodnie postępują i te pały
      nie noszą od parady i.t.d. Kiedy przyjechałam na miejsce panowie Policjanci
      stali jak na baczność, byli do mnie bardzo uprzejmi i wyczuwało się u nich
      nutkę strachu . Byli tak zmieszani postawą ojca Pauliny ,że przy wyjściu
      życzyli nam powodzenia w domu. Wiesz co zrobiłam, wywiozłam Paulinkę do babci
      też w Krakowie aby przeczekała burze. Ona też była w rozpaczy słuchając tą
      rozmowę telefoniczną. Na następny dzień odbyło się zebranie w szkole. Z 30
      uczniów w szkole 20-tu nie było w szkole. Wszyscy ci rodzice przyniesli
      zaświadczenia lekarskie lub poumierały babcie bądz dziadkowie. Tym rodzicom się
      oberwało za to że uczą dzieci kłamać. Z tego wszystkiego wyszliśmy jako rodzina
      bohatersko. Oczywiście, wychowawczyni dotrzymała przyżeczenia mojemu mężowi o
      wyciągnięciu konsekwencj i na świadectwie z zachowania postawiła ocenę dobrą.
      To był dla nas wszystkich zimny prysznic i bardzo się przydał.
      Czekam na rozwiązanie zagadki - na jakim filmie byłyśmy?
      O czym jest ten film w jednym zdaniu ?
          • Gość: jd Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.acn.waw.pl 17.03.02, 12:37
            To jest chyba film o tym, że władza może być jak narkotyk i deprawuje, więc
            najlepiej trzymać buławę marszałkowską w dokładnie zamkniętym plecaku i
            zapomnieć, że się go posiada, ale to i tak sie nie udaje, więc najlepiej niech
            władzę mają najlepsi, a najlepsi są najmniejsi i najpoczciwsi, którzy jednak od
            władzy zogromnieją i zejdą na manowce itd. Wie o tym każde dziecko. Zaliczyłem?
            • Gość: rita Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 17.03.02, 16:03
              Co do zdania tak. Lepsza od Ciebie była Paulina - powiedziała że jest to walka
              dobra ze złem. A wszystko zaczeło się od tego, że ktoś zapytał się mnie o czym
              jest ten film - zaniemówiłam a pptem powiedziałam że to taka bitwa pod
              Grunwaldem wszyscy walczą.
              Masz następny dylemat - co byś zrobił gdyby Twój synek w wokacje pojechał na
              kilka dni z kolegami gdzieś w Polskę. Zostawia adres i telefon kontaktowy. Mówi
              że zaraz po przyjeżdzie na miejsce,
              zadzwoni. Czekasz cały dzień i nic.
              • Gość: Oleslaw Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.sgh.waw.pl 17.03.02, 16:26
                Gość portalu: rita 09-03-2002 22:05
                " Olesław traktuje mnie z góry i dalej mi nie wytłumaczył od czego pochodzi
                nazwa Kortowo. Jak wieś niesie ponoć wszyscy mówią tam teraz po niemiecku"

                I jeszcze nieznajomosc zupelnych podstaw historii. teraz sie tu nie mowi po
                niemiecku ale w czasach gdy ta nazwa sie uksztaltowala to mowiono po niemiecku.
                Kortau zostalo spolszczone na Kortowo, tak sam jak Allenstein na Olsztyn.

                j.d. przetlumacz to Twojej dyskutantce
                • Gość: jd Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.acn.waw.pl 17.03.02, 17:16
                  Do rity: jeśli dziecko zostawiło adres i telefon (inaczej bym go oczywiście nie
                  puścił), to bym tam po prostu zadzwonił.
                  Do Olesława: Olesław, jedni znają niemiecki, a inni wschodnioperski, i nie jest
                  elegancko ne ten temat cokolwiek wypominać, sczególnie kobiecie, więc weź tę
                  prawę w swoje ręce i doprowdź do końca. Ja mam z ritą osobne tematy. Nie wiem
                  dlaczego, ale mam wrażenie, z tego co piszesz do rity, że łączy cię z nią jakiś
                  poufały związek.
    • Gość: rita Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 17.03.02, 20:07

      Wróciłam wlasnie z kortu z córką - było wspaniale, chociaż nienawidzę jak w
      mikscie mężczyzna smeczuje silną piłką na dziewczynę .
      Wracając do tematu - czy Ci nie napisałam, że dzwonisz cały czas i nikt nie
      odbiera, nawet całą noc dzwonisz pod kołdrą z telefonu komórkowego.
      Mamy Olesława za czytelnika - niech się uczy życia.
        • Gość: jd Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.acn.waw.pl 17.03.02, 23:03
          Zapomniałem dodać pytanie: grasz z palantami, którzy smeczują w dziewczynę, w
          szarmanckim, konserwatywnym Krakowie. Usprawiedliwia ich tylko to, że nie
          kontrolują swych uderzeń, a z takimi też nie warto grać. Poza tym twoja
          Katarzyna Strączy bliska jest jakichś sukcesów.
          • Gość: rita Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 18.03.02, 20:45
            Z Kasi Strączy jestem dumna choć reprezentuje Sopot ale Joanna Sakowicz
            utwierdza, że w Krakowie najlepiej trenuje się dziewczęta.
            Masz rację facet miał niekontrolowame uderzenia.
            Jeśli chodzi o temat podstawowy to raniutko wziełam komórkę do ręki i
            wydzwaniałam pod różne numery w tej wiosce. Pytałam się o adres który mi
            zostawiła. Cała wies stała rano na nogach i robiła poszukiwania, dodzwoniłam
            się również do wiejskiego sklepu i fama poszła błyskawicznie. Za godzinę miałam
            od córki telefon. Okazało się, że chata była wolna a oni spali na polu
            biwakowym. Aha ludzie tamtejsi byli bardzo przejęci i pomagali mi jak mogli.
            Takiego zorganizowanej akcji nie widzieli od lat. Dziękuję im bardzo.
              • Gość: rita Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 19.03.02, 22:03
                Poprostu pojechali wszyscy na pole namiotowe i nie zachaczyli o chatkę.
                Drugą córę szukałam przez internet. A było to tak, ona chyba angażuje się w
                forum Start Treku i miei jakiś na konwent. Wyjechała do Warszawy skąd wszyscy
                mieli jechać na umówione miejsce. Wzieła komórkę i miała zadzwonić. Czekam,
                czekam i nic. Komórka jej też nie odpowiada. Już się tak martwiłam. Paulna
                wpadła na pomysł że dowie się na internecie. Podali jej,że Dorota jest w
                pociągu i jedzie do Krakowa. Uwieżyłam w cud internetu a ona oczywiście
                zadzwoniła z pociągu . Tłumaczyła że nie miała zasięgu.
                Mam pytanie dlaczego ja tak się rozpisuję a Ty tak mi skąpisz opowieści. Czy
                dlatego że znają Cię na tym forum ?
                • Gość: jd Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.acn.waw.pl 19.03.02, 22:52
                  Rita, nie przesadzaj, ja też sie rozpisuję, tylko tak ostatnio wyszło, że u
                  ciebie sporo się działo. Poza tym rzeczywiście wydaje mi się, ze tyle w innych
                  miejscach napisałem, że nie chcałbym sie powtarzać. A jeszcze poza tym prowadzę
                  osttanio monotonne życie, dzieci nie wyjeżdzają i na miejscu nie szaleją, więc
                  nie mam rewelacyjnych wydarzeń. W sobote albo w niedzielę ogladałem jak jakaś
                  nowa Słowaczka pogoniła Hingis, była rewelacyjna.
    • Gość: rita Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 20.03.02, 21:49
      Nie wiem co robić brak mi tematu do pisania. Rodzice mojej grupy tenisowej
      zasponsoruja ściankę tenisową. Widzą jek ich dzieci mają wielką ochotę do
      grania.
      Jak wiesz już wiosna kalendarzowa i po świętach wchodzimy na korty. Ja mam
      przydzielone dwa korty położone na takim pagórku gdzie jest przepiękny widok na
      łąki . Cieszę się że rodzice są tak zaangażowani i myślą o rozwoju swojego
      klubu. Poza tym zauważyłam, że dzieci między sobą bardzo się zżyły co ułatwia
      mi pracę. Jeżeli jest zgodność rodziców, dzieci i trenera to praca jest
      przyjemna i daje dużo radości. Myślę że i efekty będą. Wiesz,że dzieci
      przyprowadzają na treningi w większości ojcowie i to oni najbardziej są
      zaangażowani.
      W sklepie mam coraz mniejszy ruch. Zadłużone alkochole, spłacam je
      nieregularnie, ogrzewanie zaległe za dwa miesiące, a z kamienica tylko kłopot.
      Mąż chce ją sprzedać a ja nie i awanturka. Teściowa również nie. Zarządca
      kamienicy porobił remonty których koszt przekracza dochody. Jeszcze dotego moje
      suki mają cieczki i na dodatek lenią się - co wiąże się z codziennym
      sprzątaniem.
      Kończę - nie miałam tematu do pisania więc pisałam o wszystkim. Problemów 100
      tysięcy i chyba mnie dopada przesilenie wiosenne. Zazdroszczę Ci ze tak
      spokojne wiedziesz życie, chociaż ja wiem , może to trochę nudne.
      • Gość: jd Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.acn.waw.pl 20.03.02, 23:13
        Sama widzisz, ile dynamizmu świata wokół ciebie. Czy te zajęcia tenisowe masz
        co dzień, i czy na zasadzie samodzielnej twojej działalnosci, czy też jesteś
        pracownikiem klubu, czy jeszcze czegoś innego? A jak sytuacja w krakowskim UPR?
        Ja zbliżam sie (choć ciągle za wolno) do dokończenia mojej sprawy zawodowej,
        która gdy sie skończy da mi spokój i harmonie wewnętrzną a potem moż i korzysci
        bardziej materialne. Jutro musze zawieść wieksze dziecko na drugi koniec
        Warszawy, gdzie ma sie zapisać na egzamin na prawo jazdy, ale w Warszawie takie
        egzminy zdaje się po 5 razy, więc pewnie to dopiero początek. Czy sprzedanie
        kamienicy to żaden problem? Pasjonujące muszą być kłopoty obszarników i innych
        posiadaczy. W sprawie psów to miałem je tylko w OLsztynie, a gdy wyjechałem to
        już nigdy. Troche podziwiam, a trochę patrzę ze zdumieniem na posiadaczy psów w
        wielkich miastach. Toczyłem z nimi takze boje, gdy prowadzałem dzieci do
        piaskownicy.
        • Gość: rita Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 21.03.02, 20:02
          W sklepie jak w sklepie dalszy ciąg bezruchu. Dzisiaj przyszedł akwizytor -
          doskonały - mówił 5x dzień dobry, póżniej przedstwił się, a następnie chciał
          podać rękę. Wyciąga tą ręke do podania a ja mu odpowiadam że nie podam ręki ze
          względu na bezpieczeństwo bo jeszcze przeciągnąłby mnie przez ladę i po mnie.
          Roześmialśmy się. Zaczął pokazywać swoje obrazki w ramkach po okazjonalnych
          cenach. Chciał za nie 60 zł, póżniej schodził do 20 zł. Powiedziałam mu, że mam
          lepszą okazję szampana ruskiego tylko za 6.50zł. Okazałam się lepszą
          akwizytatorką bo go kupił.
          Wiesz , nie ufam klientom, szczególnie obcym. Kilka razy mnie oszukali a raz w
          tak perfidny sposób, że wstydzę się o tym opowiadać.
          Życie uczy mnie bezwzględnego postępowania i nie wiem dlaczego tak się wylewam
          na Twoim podwórku. Zastanawiałam się czy z tym nie skończyć ale poruszyłes
          temat prawo jazdy - moje córy je zrobiły w wielkich potach i stresie , napiszę
          Ci o tym i o tej lewej pracy tenisowej również.
          pzdr
          • Gość: jd Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.acn.waw.pl 21.03.02, 20:29
            Rita, tak znów bardzo się nie wylewasz, więc nie miej aż takich skrupułów, a
            jak poczujesz, że coś jest nie tak, to przerwij albo zrób przerwę. Tym niemniej
            dzięki za zaufanie. Z tymi prawami jazdy coś jest bardzo nie tak, z drugiej
            strony radziłem dziecku by jeszcze poczekał rok, dwa, to na pewno nie miał by
            tych przejść. Zresztą może sie dobrze skończy. Z powściagliwością wobec
            klientów masz na pewno rację, tym bardziej w tej branży. Ja też dałem sie
            kiedyś naciagnać pewnemu oszustowi w Darłówku w sposób tak zawstydzający, że
            jeszcze dziś pąsowieję na samo wspomnienie. Ale mimo wszystko nie nastawiaj się
            na bezwzględne postępowanie wszędzie i zawsze, sama sie przekonałaś szukając
            telefonicznie córki, że bywa na świecie dość sensownie, i warto to odrobinę
            wzmacniać. Czy z racji tego sklepu jesteś subtelnym znawcą trunków?
            • Gość: rita Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 21.03.02, 22:52
              Masz rację, głupoty piszę, nie jestem bezwzględna i nie chcę być, bazuję na
              uczciwości bo to mam zakodowane w genach, nie potrafię skrzywdzić nikogo, a
              szczególnie jak patrzę na staruszków czy staruszki to jestem dla nich
              szczególnie miła żeby im dać do zrozumienia że ich szanuję.
              Starza córka robiła prawko w IV LO i zdała za 4x. Zapłaconym. Zrobiliśmy błąd,
              bo zaraz potem sama wyjechała na kurs z architektury i zagubiła się w ulicach,
              nie mogła trafić do domu, przy tym stawał jej samochód. Od tej pory nie
              wsiądzie za kierownicę, a to już jest trzeci rok. Paulina również zrobiła
              prawko w IV LO ,zdała sama bez znajomości za 2 x i jeżdzi tylko ze mną aby nie
              powturzyć błędu wcześniejszego.
              pzdr
              Na alkocholu trochę się znam lecz na drinkach mało co.
              Uważaj na 0.5l Bolsa i Absolwenta - mogą być trochę zatrute.
              • Gość: jd Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.acn.waw.pl 22.03.02, 20:36
                Wiem o sprawie Bolsa i Abslolwenta, ale nie dotyczy mnie to bezpośrednio, bo
                choć nie jestem z tych, co wylewają za kołnierz, to z racji jeżdżenia
                samochodem (tu jestem bardzo pryncypialny) oraz mnóstwa pracy (a nie wyobrażam
                sobie pracowania nawet po piwie) pijam rzadko i tylko w beztroskich warunkach,
                gdy na przykład następnego dnia nie mam żadnych obowiazków itp., a to bywa
                rzadko. Co prawda w młodości trochę przesadzałem, ale chroniło mnie przed
                zejściem na złą drogą bardzo meczące depresyjne przeżywanie dnia następnego.
                Choć po ciężkim dniu pozwalam sobie na jakieś piwo; tak było dziś, i właśnie
                spożywam puszkę "Tyskiego". Piwo też prowadzisz?
                • Gość: rita Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 22.03.02, 22:11
                  Piwo też prowadzę. Tyskie puszka kosztuje 2.70 u was drożej.
                  Trochę mnie zawiodłes pisząc,że jak chcę to mogę skończyć z pisaniem. Żadnej
                  miłej motwacji. Nie martw się nie skończę, jakby to ująć w języku młodzieżowym
                  dodajesz mi pałeru.
                  Jesśli chodzi o prawo jazdy Twoich synów to włącz na luz i niech robią. Moja
                  taktyka przy młodszej córce była taka, że nie ma co się martwić kiedyś zda
                  Jeżdziłam z nią na plac manewrowy i sama ćwiczyła. Ja sama wychodziłam z auta i
                  piłam kawę z właścicielem placu. Widziałam jak mąż uczył żonę manewrów i o mało
                  nie doszło do rozwodu, kłótnie , awantury itp.
                  Ja ucząc Paulinę jeżdzić łamałam prawo, jeżdziła ze mną bez prawka. Raz nawet
                  za nami jechała policja, byłyśmy w strachu. Okazało się że tylko przejażdzali.
                  Na samym egzaminie instruktor był w dobrym humorze i dość gadatliwy dzięki
                  czemu okazało się że chodzili do jednego Liceum, może dlatego też zdała.
                  Dziś Paulinę okradli w autobusie. Dziękuję złodziejom, że nie zabrali
                  dokumentów. Jak mi opowiadała złodzieje byli bardzo grzeczni i co chwilę ją
                  przepraszali, sama była zdziwiona dopiero po wyjściu z autobusu zauważyła
                  otwartą torebkę.
                  Właśnie - napisz jak się dałeś oszukać?
                  • Gość: jd Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.acn.waw.pl 22.03.02, 22:52
                    Tyskie jest ok. Cenię też Lecha. Kiedyś byłem fanem EB, ale coś im się popsuło
                    i robią straszne dziadostwo. Nie zamartwiam się tym prawem jazdy, szkoda mi
                    tylko dziecka, że on sie będzie frustrował. To prawdziwe szczęscie w
                    nieszczęsciu, że nie buchnęli twej maleńskiej dokumentów, no i ta kultura, miło
                    posłuchać. Dobra, opowiem o tym oszukaniu się w Darłówku. Pojechalismy tam z
                    żoną na cztery dni, była piękna pogoda, bez dzieci, w przyzwoitym hotelu (nie
                    jestem majętny, ale jak już gdzieś wyskakujemy, to nawet na krócej, ale na
                    poziomie), no i parę razem przechodziliśmy koło faceta, który prowadził grę w
                    trzy kubki. Jeden pic i oszukaństwo, ale pewnego dnia moja żona zatrzymała się
                    i dała wciagnąć w rozmowę. Uznałem, że pozwala sobie na odrobinę szaleństwa, a
                    ponieważ cenie wszelkie odrobiny szaleństwa, to spokojnie sie przyglądałem, aż
                    nagle wydarzenia przyspieszyły. Facet zakrecił kubkami, wiadomo było gdzie jest
                    piłeczka pod kubkiem i moja zona prawidłowo pokazała, ale miała dać "pieniążek"
                    przed sparawdzeniem. Ja zacżałem grzebac w poszukiwaniu pieniędzy, a on
                    nakłaniał ją do dania 100 zł, no i ja dałem. W tym czasie, w atmosferze
                    zamieszania, pod kubkami wszystko pozmieniano i gdy żona po tej stówie pokazała
                    gdzie jest piłka, oczywiście jej tam nie było. Zaczęła sie wykłócać, ale
                    uznałem że brniemy coraz dalej w złą stronę, więc odciągnąłem ją, bo bałem się
                    że typek ją na przykład zeklnie albo uderzy, i rozpocznie się jakas jatka na
                    deptaku w Darłówku. Moja żona nie mogła dojść do sobie, że dała sie tak wrobić,
                    i że ja wyciągnąłem te stówę. Mielismy zepsuty naszą głupotą cały dzień. Cała
                    sprawa właściwie niewielka, ale czuliśmy sie upokorzeni jak nigdy.
                    W spawie motywacji może rzeczywiscie nie byłem ofensywny, ale jestem
                    przciwnikiem wszelkiego intelektualnego przymusu (poza tym płakałaś, że nie
                    masz o czym pisać), a zesztą w końcu i tak sie zmotywowałaś.
                    • Gość: rita Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 23.03.02, 22:13
                      Współczuję, mieliści zepsute wczasy ale mam nadzieje, że szybko się
                      otrząsneliście po tym zdarzeniu. Ja przeżyła zaplanowane celowe oszustwo. Była
                      to najdroższa gra Trzech aktorów - perfekcyjnie wykonana. Posłuchaj.
                      Co tydzień we wtorek mąż jeżdził na 18.00 na zebranie UPR-u. Zostawałam sama w
                      sklepie.Byłam ubezpieczona na wypadek napadu. Broń, sąsiedzi którzy z okna mnie
                      obserwują i nóż. Nóż to mam taki specjalny amerykański, taki jaki używał Rambo
                      w Wietnamie. Rzucam nim doskonale. Ćwiczę w ogrodzie rzucając do tablicy z
                      deski z odległości 5 kroków a nawet i 10 kroków. Ostrze dobrze się wbija i
                      pewnie. Kupiłam go od klienta , który kolekcjonuje takie cacka. Mam do niego
                      taki specjalny pas, pokrowiec na nóż i ubieram go aby odstraszyć chętnych.
                      Zgodnie z zasadą JKM lepiej siedzieć w więzieniu niż leżeć pod ziemią.
                      No i był wtorek po godz.18.00. Wchodzi Ukrainiec i ogląda alkochole, pyta się o
                      cenę a mnie nogi się trzęsą i czekam na jego reakcje co będzie dalej, w
                      wyobrażni widzę jego atak, ale nic. Wybawił mnie wchodzący nowy klient,
                      elegancko ubrany kupuje dużą czekoladę. Ucieszyłam się że nie jestem sama.
                      Elegacki klient kupujący czekoladę zaczął szukać pieniądze i ze swojej torby
                      lekarskiej wyciąga słuchawki, recepty. Nawiązuje się dialog między Ukraińcem a
                      niby lekarzem. Ukrainiec się pyta - czy pan jest lekarzem - on tak. Czy jest tu
                      gdzieś hurtownia asortymentów medycznych bo ma do sprzedania części do aparatów
                      medycznych i pokazyje małe torebeczki z jakąś zawartścią niby siteczka jakies.
                      Lekarz w sklepie dzwoni do kolegi i mówi żę są do kupienia części do aparatu
                      bardzo poszukiwane w Polsce. Taka część kosztuje 60 zł. Lekarz od ręki przy
                      mnie kupuje 10 szt i powiedział że na rynku chodzą po 100zł. Pytał się Ukraińca
                      czy ma tego więcej. Oczywiście ma i zaraz pójdzie po większą ilość.
                      Aha- jeszcze Ukrainiec powiedział że w nocy wyjeżdza i może sprzedać po 30 zł
                      większą ilość. Lekarz poszedł do chorego pacjenta, Ukrainiec po resztę swoich
                      części i umówili się pod sklepem za godzinę.
                      Słchaj co było dalej to był dopiero cyrk (że ja taka głupia)
                      Oni się rozeszli, pod sklep podjechała taksówka, wysiadł dostojny pod krawatem
                      facet i kupuje bomboniekę dużą, prosi ozapakowanie. W trakcie gdy ją pakowałam
                      na podłodze znalazł jedną torebeczkę, podniósł ją, oglądnął z bliska, nawet
                      włożył okulary i pyta się mnie skąd się tu znalazła bo właśnie jest w
                      poszukiwaniu tej cennej rzeczy. Przedstawił się jako dyrektor hurtowni
                      medycznej i potrzebuje tego każdą ilość. Opowiadam mu o zaistniałej sytuacji,
                      mówiąc mu że zaraz Ukrainiec przyniesie tego większą ilość. Dyrektor bardzo się
                      śpieszył mówiąc że musi jechać na lotnisko po mamusię, że on zostawi zaliczkę
                      100zł i numer telefonu komórkowego że jak kupię to żebym zaraz zadzwoniła do
                      niego. No i pojechał. Kiedy przyszedł Ukrainiec zaczepiłam go że mam klienta i
                      kupię 30szt tych torebek ( BO na tyle miałam pieniędzy)Zapłaciłam gotówką.
                      O godz.19.00 zamkłam sklep i dzwonię na komórkę do dyrektora mówiąc mu ile
                      kupiłam sztuk tego cennego materiału - podziękował i powiedział że zaraz będzie.
                      Końca się domyślasz - czekałam aż sama chwyciłam się za głowę jak ja mogłam się
                      wykiwać straciłam 800zł. To był najdroższy teatr Trzech Aktorów. Mąż się
                      cieszył ,że tylko to się wydzrzyło mogło być gorzej. Przechorowałam to i nie
                      mogłam sobie tego wybaczyć, poszłam zrelaksować się na tenis i po 15 min
                      zerwałam sobie ścięgno Achillesa. Gips i we własnym sklepie kuśtykałam o dwóch
                      kulach przez trzy miesiące. Tak się skończyła historia z oszustami.
                      Powiem Ci jeszcz, że wychodząc dyrektor zwrócił się do mnie że gdybym coś
                      potrzebowała z hurtowni medycznej to jest do dyspozycji i wszystko mi załatwi.
                      Akurat wypowiedził.
                      pozdr
                      Robię porządki świąteczne - czy Ty też?
                      • Gość: jd Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.acn.waw.pl 24.03.02, 23:30
                        Miałaś do czynienia najwyraźniej z artystami. Cóż za finezja, pomysłowość,
                        niemal subtelność. Przecież mogli to zrobić tak, że jeden stoi pod sklepem,
                        drugi przy drzwiach, a trzeci przykłada ci rewolwer do głowy. Wszystko było tak
                        precyzyjnie wykombinowane, że zachodzę w głowę, czy władze krakowskiego UPR,
                        ustalając datę spotkanie właśnie wtedy, nie brały w tym udziału i czy nie miały
                        jakiejś działki z tych 800 zł. Szkoda tego twojego ścięgna; ja mam za sobą parę
                        podobnych kontuzji siatkarskich. No i imponujące to twoje manewrowanie nożami.

                        Czekają mnie różne obowiazki świąteczne, ale to raczej w drugiej części
                        nadchodzącego tygodnia.
      • Gość: jd Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.acn.waw.pl 25.03.02, 20:33
        Dobra, pisz jutro. Dokąd sie wybierasz z tym paszportem? Ja jestem w świetnym
        nastroju, bo miałem dziś coś bardzo ważnego i prestiżowego w pracy, i wypadło
        mi to rewelacyjnie. Co myślisz w tej sytuacji o odrobinie whisky, którą
        dostałem do ojca na urodziny? Chyba się zdecyduję.
        • Gość: rita Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 26.03.02, 21:11
          Szkoda,że nie widzisz mój bezinteresowny uśmiech na mojej twarzy z Twoich
          sukcesów w pracy. Zasłużyłeś nawet na gin z tonikem i przede wszystkim mam
          nadzieje że kupiłeś bukiet róż swojej żonie. Mówią, dobra żona to ta która nie
          przeszkadza w pracy. Pamiętam jak mikst w tenisie nazywają grą z przeszkodami.
          Jeśli chodzi o mój paszport to skończył się. Wszyscy w rodzinie wyrabialiśmy go
          10 lat temu, a planuję wyjazd do Słowacji na obóz tenisowy.
          Pamiętam jak byłam jeszcze w Czechosłowacji w Teplicach na turnieju tenisowym i
          stołowaliśmy się ciągle w tej samej restauracji. Ciągle knedliczki i
          knedliczki, już nie mogliśmy na nie patrzeć. Kolega postanowił zamówić inne
          danie i przeczytał kelnerowi ostatnie zdanie z karty czli zamówił Krupkę z
          kolektywem. Czekaliśmy na danie prawie dwie godziny aż wreszcie wchodzi na salę
          cały zespół ludzi z restauracji wizytowo ubrani z kartą zamówień, staneli w
          szeregu i proszą o złożenie zamówienia. Wybuchneliśmy śmiechem. Okazało się, że
          Krupka z kolektywem to nazwisko kierownika z pracownikami. I wiesz co jedliśmy
          - znów knedliczki.
          pozdr. i nie pij sam do siebie
          • Gość: jd Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.acn.waw.pl 26.03.02, 22:35
            Czesi są rzeczywiście pocieszni ze swoimi różnymi dziwactwami, ale chyba dość
            powszechnie ich lubimy, choćby za Szwejka i "Szpital na peryferiach" (Nemocnice
            na kraji mesta). Bóg zapłać za dobre słowo w kierunku mych spraw zawodowych. Do
            pijania samemu czasami jestem zmuszony z racji zupełnej bezalkoholowości mojej
            żony.
    • Gość: rita Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 27.03.02, 21:16
      Dzisiaj miałam cud w sklepie. Gdybym żyła Średniowieczu spaliliby mnie na
      stosie. Otóż wchodzi klient i mówi że na 2.70zł i chce kupić kawałek ciasta.
      Ukroiłam kawałek tego sernika położyłam na wagę elektoniczną i zaczełam
      czarowac w żartach hokus- pokus czary mary i nabiłam cenę za kilogram, a waga
      wskazała 2.70zł. Śmiech na sali , niedowierzanie, klient powiedział że musi
      ostrzeć wszystkich klientów przed moimi czarami. Zaczynam wierzyć w cuda.
      Rozmyślam też czy wątek Gąsiorka nie jest przypadkowy, może to jakiś znak dla
      mojej grupy tenisowej. Naprawdę można z nich coś zrobić przecież mają po 8 lat.
      Dobre zaplanowanie treningów, dać wiarę rodzicom i doping ,a nóż się uda.
      Mam również dylemat czy uczyć ich przebijać piłkę jak Gąsiorek czy uczyć
      nowoczesnego tenisa czyli atakującego.
      • Gość: jd Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.acn.waw.pl 27.03.02, 22:06
        Gratuluję tego 2,70; to się zdarza wybrańcom bogów. Gąsioreczków musisz chyba
        jednak uczyć walenia w stylu Leytona Hewitta i Amelie Moresmeau (nie mam czasu
        spradzić czy dobrze piszę nazwiska), a szkoda. Gdy byłem mały co prawda nie w
        tenisie, ale w ping-pongu istnieli tzw. defensorzy, tzn. zawodnicy, którzy
        właściwie nie ścinali, natomiast wygrywali odbieraniem niesamowitych piłek w
        obronie i zmuszaniem do błędu tych atakujących. Byłem zachwycony ich grą, ale
        dzis już tego zupełnie nie ma. Zresztą prawdziwi koneserzy siatkówki (tacy jak
        ja) tez wiedzą, że nie ma nic wspanialszego niż porażajaco skuteczny blok i
        szaleństwa w obronie (a nie atomowe zbicia). Ja męczę się teraz nad pitem,
        próbujac wykorzystać do tego program komputerowy, który niedawno sprezentowała
        czytelnikom Gazeta. Chyba cos pochrzaniłem, choć pierwszy wynik jest
        zachwycajacy - powinni mi oddac 8 tysięcy. Z pewnością jutro, gdy raz jeszcze
        sprawdze ręcznie, wyjdzie, że jesteśmy na zero.
        • Gość: rita Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 28.03.02, 22:14
          Gąsiorki -tak ich nazwę.Ty to masz głowę, myślałam jak ich nazwać ale jakoś
          ciężkomyśląca jestem. Nigdy mi się nie podobał sport defenzywny, wiadomo że
          najlepszy jest atak. Jednak trzeba umieć to i to. Oj, dużo pracy przede mną.
          W środę idziemy robić korty i rozplanować treningi letnie. Stosuję taktykę
          łączenia dzieci 7-latków z 12-latkami, a to dlatego że starsi wciągają
          młodszych dzięki czemu młodsi lepiej się uczą. Mówię o starszych którzy grają
          tylko dla swojej przyjemności i są dla młodszych sparinpartnerami. Wiem że w
          innych klubach są kłopoty, starsi czują się mistrzami i nie chcą grać z
          młodszymi, wyjątek stanowią mecze. Nie wiem czy logicznie to napisałam ale
          znając Ciebie wszystko rozumiesz.
          Podatki to mnie oblicza doradca podatkowy płacę mu miesięcznie 50 zł i jestem
          spokojna, to samo ZUS wypełnia mi dziewczyna której płacę 20zł i też spokój.
          Wiesz jakie kłopoty są z ZUSem to jest państwo w państwie.
          Lepiej zapłać i sprawdz swój PIT aby Urząd Cię nie ścigał, a oni nie lubią
          zwracać podatek.
          • Gość: jd Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.acn.waw.pl 28.03.02, 22:35
            O tych 7-mio i 12-latkach napisałaś jak najbardziej logicznie, chyba że ja nie
            łapię jakiegoś głębszego dna.
            Dziękuje za troskę pitową, ale je jestem w tym bardzo dobry i od lata to robię.
            W tym roku postanowiłem natomiast wykorzystać ten program z Gazety; przed
            chwilą wszystko popoprawiałem, program już wyczułem i wyliczyłem jak należy.
            Nie zwrócą mi 8 tys., ale zwrócą ponad tysiąc, a to dla mnie też dużo. W
            poprzednich latach to ja dopłacałem, bo miałem mnóstwo miejsc pracy, ale
            recesja i głupota również tam podocierała, więc zarobiłem mniej niż dawniej.
            Nie wierzę, że nie doceniasz aspektu obrony w sporcie. W tenisie to
            rzeczywiście nie odgrywa takiej roli, ale wyobraź sobe raz jescze ten ping-
            pong. Przypomianm sobie też ostatniego ze szkoły polskiego boksu Papy Stamma;
            nazywał sie Jan Szczepański i byłem kiedyś świadkiem (w telewizji) jego walki,
            gdy nie przyjął ani jednego ciosu przeciwnika. To było dzieło sztuki.
            Jutro spadają na mnie obowiązki zakupowe i pewnie robienie sałatki. Aha,
            zdradziałaś sie, że masz nie tylko napitki w firmie, ale także ciasta (sernik
            za 2,70), czy coś jeszcze? Na przykład gazety?
            • Gość: rita Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 29.03.02, 22:05
              Śpieszę się - muszę się sprawdzić jako gospodyni domowa i równięż robię
              sałatki. Własnie jarzynki gotują się na kuchence a ja międzyczasie jestem tu.
              Jestem na ryczłcie więc nic nie odliczam tylko Vat. Zdarza się często i w
              tenisie że atakujący przegrywa szczególnie gdy psuje piłki . Temat rzeka, może
              jutro. Prowadzę sprzedaż napojów wyskokowych, słodycze i ciasta. Całkowita
              klapa handlu, również temat rzeka - idę odcedzić jarzyny, robię trzy rodzaje
              sałatek - uwielbiam je. Za ciastami i słodyczami nie przepadam mam je na
              codzień.
              Wiesz , chciałabym abyś nie wyobrażał mnie sobie jako babę w fartuchu jak
              najczęściej się widuje. Jestem właścicielem sklepu i jestem dumna że go
              prowadzę. Jestem szczupła w fartuszku uszytym przez siebie z falbankami i
              wiązanym z boku - kupowało się kiedyś BURDY z pod lady i samo się szyło z
              kolezankami.Cenię się i jak się okazało kiedyś klient myślał że jestem
              sprzedawczynią chciał mnie przekupić do swojej firmy. Kiedyś nawet miałam dwie
              sprzedawczynie ale teraz drugi rok pracuję sama przez cały dzień i jest coraz
              gorzej, żeby opłacić ZUS muszę zapracować na kortach. Idę, czuję jak zapachy
              rozchodzą się po ca łym domu. Dziś smutny dzień, nachodzi mnie pesymizm że
              przyjdzie mi jeść własne mury jak tak dalej będzie. Koniec - wszystko chyba mam
              przypalone. Jutro będzie lepiej, jutro znów wstanie słońce.
              • Gość: jd Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.acn.waw.pl 29.03.02, 23:07
                Rita, przestań mieć skrupuły do sprawy swej sylwetki. Jak już coś sobie
                wyobrażam w tej kwestii, to korty tenisowe i ciebie wśród maluchów, zaś kobieta
                na korcie kojarzy mi się natychmiast z Anią Kurnikową, i chyba do tej sylwetki
                nie masz zastrzeżeń. Ja natomiast jestem zmęczonym życiem, rozlewajacym się
                mężczyzną w kapciach i szlafroku trzeciej świeżości, zrzędzącym i narzekającym.
                Skończyłem pit, wynik jest bardzo dobry, chyba pojedziemy więc w słynny majowy
                weekend na jakiś relaks z małżonką. Sałatka przesunęła się jednak na jutro. No
                i w ogóle jutro będę ganiany w przeróżne strony, ale potrafię to przetrwać, a
                nawet zasłużyc na uznanie. Aha, pamiętam dobrze te Burdy spod lady i wykroje
                krążące między domami żądnych elegancji pań.
                • Gość: rita Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 30.03.02, 19:12
                  No wspaniale- Anna Kurnikowa, zostawię Ci tą wizje.Tylko jak ja mam Ciebie
                  sobie wyobrazić - Jimi Conorsa w pantoflach. Pamiętam swój egzamin na AWF czyli
                  rozmowy kwalifilacyjne i pytanie: proszę podać cztery nazwiska najsłyniejszych
                  tenisistek ( coś takiego) - odpowiadam zdenerwowana jednym tchem -
                  Gualagoąkingkur i Morozowa. Egzaminator mówi: to są dopiero dwa nazwiska
                  pamięta pani jeszcze jakieś. Dopiero wytłumaczyłam każde nazwisko osobno.
                  Odszyfrowałeś te nazwiska?
                  Praktyki w szkole też były ciekawe - razu pewnego wybrałam się do LO gdzie
                  miałam zacząć praktykę. Cierpliwie stoję przed zamkniętymi drzwiami sali
                  sportowej i czekam na pojawienie się profesorka. Aż tu dzwonek przerwa, lecą
                  chłopaki na zbity łeb i tłuką się w drzwi, tłuką się, tłuką i do mnie, e mała,
                  nie widziałaś gdzieś materaca - jakiego materaca pytam, a oni, co ty pierwszy
                  raz w szkole jesteś - mówię tak, a jeden z nich do mnie popatrzcie jeszcze się
                  stawia. Już zaczełam się bać.Właśnie nadszedł prof MADERA (tak się nazywał).
                  Zdziwili się chłopaki kiedy zrobiłam im zbiórkę. Warto było widzieć ich miny.
                  Pamiętasz SKS-y.
                  Mam pytanie - kiedy moja leworęczna w szkole podstawowej poszła zapisać się na
                  siatkówkę do krakowskiej Korony ,trener nie zapisał jej, tłumacząc że nie
                  zrobiła przewrotu w przód, co jest prawdą - nie rozumię czy tak ważny w
                  siatkówce jest ten przewrót. Nie zależało mi natym więc się nie wtrącałam .
                  Wesołych Świąt Ci życzę
                  • Gość: jd Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.acn.waw.pl 30.03.02, 22:17
                    Z nawisk zidentyfikowałem: Goolagoong (nie mam pewności czy tak się pisze,
                    bardzo interesująca Australijka), B. J. King, Morozowa, ale tej czwartej nie
                    moge rozgryźć.
                    Pamiętam SKS-y; w szkole u mojego dziecka ciągle działa i on chodzi na
                    siatkówkę i nogę.
                    Ja w młodości też wyglądałem dość młodo, chodziłem długo w tenisówkach do pracy
                    itp., i najsympateczniejszą rzeczą, która mnie w związku z tym spotkała było
                    to, że gdy kiedyś odbieralem pierwsze dziecko z przedszkola, powiedziało mi, że
                    wszyscy koledzy pytają go, dlaczego po niego przychodzi do przedszkola starszy
                    brat. Byłem zachwycony.
                    Trener w Koronie pewnie był skacowany i z nudów ustalał własne reguły, choc w
                    siatkówce ogromnie ważna jest ogólna giętkość (pady, tzw. łódeczki i inne
                    takie), poza tym należy wyjściowo zawyżac w niej wymogi, bo wszystkim sie
                    wydaje, że to taka prosta gra i każdy potrafi. W moich niedzielnych siatkówkach
                    nie raz mieliśmy do czynienia z facetami, którzy zgłaszali sie, że chcą z nami
                    pograć, na pytanie czy graja w ogóle w siatkówkę odpowiadali, ze oczywiście (w
                    domysle, że każdy to potrafi), po czym okazywało sie, że to "oczywiście" jest
                    na poziomie gry z córką na plaży dużą kolorową piłką z celofanu, i trzeba było
                    mniej czy bardziej wprost dawać im do zrozumienia, żeby juz więcej nie
                    przychodzili.
                    Także wszystkiego dobrego.
                    • Gość: rita Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 31.03.02, 16:48
                      Ta czwarta to była Francuzka nie pamiętam pisowni czytało się krótko Kur.
                      Jestem bardzo rozleniwiona. Zmiana czasu działa niekorzystniae na mnie.
                      Wstałam nie wiem o której, słońce pełne, szybkie śniadanko i na rower wyjazd do
                      kuzynki. Plotkowanie w ogródku na słonecznej ławce a teraz czekam bo ma
                      przyjechac do mnie. Lubię do niej jeżdzić - jest jak na wsi chociaż mieszka
                      trzy ulice ode mnie.Nie pracuje ma dwóch synów i kupę zwierząt do utrzymania.
                      Mąż jej pracuje w Hucie i jest im bardzo cięzko. Załatwiłam jej pracę w sieci
                      Żabka. Wyczytałam o niej w Gazecie Handlowej i podałam jej adres. Zrobiła kurs
                      miesięczny w Poznaniu i czeka właśnie na lokal w Krakowie. Jest już w budowie i
                      w lipcu ma otwierac. Ma dobry punkt na osiedlu i może jej się powiedzie. Mamy
                      dużo wspólnych tematów do omówienia.
                      Muszę Ci się przyznać że w sklepie często obcy pytają się mnie - czy możesz
                      zawołać tatusia, wiesz jak mój mąż może się czuć albo kiedy szedł z córką i
                      ktoś powiedził dziadziuś prowadzi wnuczkę oczywiście jak była mała. Różnica
                      między mną a mężem jest tylko 5lat. Do tej pory uprzedzam obcych i pierwsza się
                      przedstawiam że jestem żoną ... aby się nie stworzyła głupia sytułaca.
                      Jak tam czy Twoje jajko wygrało wojnę z innymi jajkami.
                      • Gość: jd Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.acn.waw.pl 31.03.02, 22:26
                        Rano szybkie, choć bogate śniadanie, a potem pojechaliśmy pod Warszawę (ale
                        blisko nas) na łono natury, by wyzwolić sie od siedzenia świątecznego przy
                        stole i meczącego obżerania się. Było pięknie, można było się opalać, dużo
                        pochodzilismy, nawet młodsi panowie nie stawiali dużego oporu wobec całej tej
                        wycieczki. Wrócilismy na obiado-kolację, która w tej sytuacji została spożyta
                        ze smakiem. Wypiliśmy świetne wino reńskie (znakomite są te niemieckie wina
                        reńskie i mozelskie - nie watpię, że masz takie w firmie), a potem nawet
                        delikatnie popracowałem. W sumie - bardzo to było udane, choć dość banalne.
                        O tej czwartej, Francusce nie wiem zupełnie nic.
    • Gość: rita Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 01.04.02, 21:36
      Ta Francuzka musiała być mini gwiazdą jednego sezonu, może w owych czasach
      dobrneła do półfinału w paryskim turnieju. Święta mineły spokojnie i pogodnie,
      na lenichowaniu w ogrodzie. Kuzyneczka nie przyszła. Czekało na nią winko
      czerwone Bongorode semi dry - wspaniałe , lekkie w piciu i delikatne w
      podniebieniu. Wiesz że są cztery rodzaje wina i trzeba uważać co się kupuje i
      do czego.
      Koniaki wyszły z mody. Sami lekarze proszą bardziej o czystą.
      pozdr.
      • Gość: jd Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.acn.waw.pl 02.04.02, 18:10
        Nie przyznałaś się czy masz wina reńskie i mozelskie, bo jeśli nie masz to jest
        to spore niedopatrzenia twojeje formy i obniża jej markę o całą gwiazdkę.
        Drugiego dnia świąt wypróbowaliśmy z kolei różowe wino kalifornijskie - bez
        zastrzeżeń. Do koniaków nie mam serca, choć pijam je raz w roku, podczas
        wędkowania czerwcowego z przyjacielem w okolicach Krutyni (oczywiście na
        Mazurach).
    • Gość: rita Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 02.04.02, 21:29
      Czy my się nie opijemy tym tematem. Reńskie wina mam ale te drugie wogóle nie
      znam. Przybliż mi je bardziej. U nas nikt o nie się nuie pytał i nic o nich nie
      słyszałam. A czy Ty lubisz wina słodkie, półsłodkie, półwytrawne czy wytrawne.
      Lekarze zalecają picie wieczorem wino czerwone wytrawne na obniżenie ciśnienia.
      Spróbowałam kiegyś wina Egri Bikawer wytrawny , kwaśny i gorzki - fuj.
      Przypomniał mi się klient parę dni temu - kupował coś i pytał o PIT- był trochę
      na cyku, więc nie mogłam go bardzo zrozumieć. Powiedziłam, że PIT składa się w
      Urzędzie Skarbowym. Pyta się mnie gdzie jest ten Urząd - tłumaczę, tłumacze mu
      którędy dojdzie. Międzyczsie przyszedł drugi klient i coś kupował, dałam mu
      paragon i wyszedł. Okazało się ,że ten klient na cyku chciał paragon a nie PIT.
      Mówił kwit a ja zrozumiałam PIT.
      Muszę na chwilę wyjść
      • Gość: rita Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 02.04.02, 22:21
        Już jestem. Od jutra trenujemy na kortach ziemnych. Trochę się denerwuję czy
        będzie ciepło. Mam nadzieję że będzie powyżej 10 stopni. Przygotaowałam dla
        moich Gąsiorków testy sprawnościowe i porównam je z jesiennymi testami.
        Starsza córka wybiera się na weekend do Wrocławia na jakiś konwent Star Trek-u
        i znów przyjdzie do mnie po kasę. Chyba muszę poszukać jej pracę na wakacje.
        Jest takim chomikiem swoje pieniądze ze stypendium chowa, a wyciąga ode mnie.
        Czy masz ten sam problem?
        pozdr
        • Gość: jd Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.acn.waw.pl 03.04.02, 19:19
          Temat winny jest całkiem interesujący. Istnieje nawet gatunek literacki, który
          nazywają prozą alkoholiczną, do którego należy np. modna ostatnio książka
          Jerzego Pilcah "Pod mocnym aniołem", a do klasyki "Pod wulkanem" M. Lowry'ego
          i "Moskwa-Pietuszki" W. Jerofiejewa (sprawdż czy twoja córka nie czyta tego
          nocą pod kołdrą).
          Jesli chodzi o wina mozelskie, to złapałaś mnie na mądrzeniu się, bo wiele nie
          wiem, a wiem tyle, że te wina (reńskie i mozelskie)wymienia sie często jednym
          tchem, że te nazwy są od rzek Ren i Mozela, które są blisko sibie (chyba Mozela
          wpada do Renu), ale czym sie różnią nie mam pojęcia, bo gdy je pijam to chyba
          zawsze reńskie. Sprawdź czy nie warto zrobić dla twej firmy akcji marketingowo-
          reklamowej "Tylko tu wina mozelskie", ale może są gorsze i droższe od reńskich,
          to wtedy raczej nie, choc nigdy w tych sprawach nic nie wiadomo.
          Wina wytrawne są często za kwaśne, więc polecam ci półwytrawne, a szampany
          półsłodkie.
          Widzę, że ci namąciłem w głowie tym moim PIT-em, ale sprawa na rok jest juz
          nieaktualna, więc wyrzuć to z pamięci, bo narobisz sobie kłopotów z przyciętymi.
          Z pieniędzmi dla dzieci do końca nie wiem jak jest, bo sprytnie zostwiłem to
          żonie, ale główne użeranie się jest o rachunki za telefony komórkowe.
          Pewnie pogoda była jednak średnio tenisowa, choć w słońcu było całkiem-całkiem.
          • Gość: rita Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 03.04.02, 21:32
            Trafiłeś w dziesiątkę - moja córa zna te książki a autor nocnych anołów dostał
            nagrodę Nike tak mi powiedziała. Przypadkowo zapytałam się jej tak by nie
            odkryła mojego forum. To jest moja wielka tajemnica.
            Wina reńskie mam, również portugalski i hiszpańskie. Gusta ludzi są różne więc
            muszę mieć w czym wybierać. Także californijskie cieszą się powodzeniem. Wolę
            handlować i sprzedawać wina, ceny ich są tak różne,że mało kto może się w nich
            wyznać w porównaniu z czystą wódką gdzie ceny są porównywalne. Pamiętaj,że ceny
            win są różne w zależności czy to orginał czy nie. Nauczyłam się ostatnio
            odróżnić wódkę prawdziwą od fałszywych szczególnie przy absolwencie - data
            produkcji musi być wytłoczona tak na zakrętce jak i na nalepce z tyłu butelki i
            oczywiście ta sama.
            Byłam na kortach, zimno . Graliśmy jeszcz w balonie. Korty jeszcze nie
            zrobione, okazało się żę kortowy dostał zawału serca i jest w szpitalu. Prezes
            się martwi co będzie z kortowym jak wejdzie nowa ustawa o rencistach i
            emerytach. Będę musiała iść w sobotę i choćby dla siebie zrobić dwa korty.
            Pomoc zadeklarował też mąż. Zobaczymy co z tego wyjdzie, on tak nie lubi tenisa
            i wogóle się na tym nie zna - czarna magia dla niego.
            Mam już dobrz grającą dziewczynkę 10 lat i chciałabym ją puścić na turnieje w
            Krakowie, niestety musi mieć licencję wykupioną w PZT. My nie jesteśmy
            zarejestrowani jako klub i będzie kłopot. Są to tylko osiedlowe korty, takie
            dzikie . Utworzyłam sobie grupę którą ambitnie trenuję drugi rok. Ta
            dziewczynka wyjątkowo poczyniła duże postępy. Zastanawiam się czy jej nie
            zaproponować przejście do lepszego klubu i tam dostanie licencję a trenować u
            mnie. Jak myślisz?
            • Gość: jd Re: Wiesław Gąsiorek IP: *.acn.waw.pl 04.04.02, 18:05
              Rita, chyba twoje zaufanie do moich opinii idzie zbyt daleko. Zupełnie nie wiem
              co robić z tą 10-letnią świetnie zapowiadającą się tenisistką. Mam spora ufność
              w twoją kobiecą i profesjonalną intuicję. Chociaż, właściwie jest pewna
              odpowiedź, beznadziejnie słuszna: należy ją posłać do Akademiii Nicka
              Bollietierrego (nie gwarantuję pisowni) an Florydę. Czy twoje korty pokrył
              śnieg, czy tylko szron, i jak zdrowie kortowego? To kortowi mają czasem
              genialne dzieci tenisowe. Kortowym do dziś jest w Czechach czy Słowacji tata
              Martiny Hingis. Mam przeczucie, że to musi być sympatyczny gość.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka