Gość: HALLOWEEN IP: *.smuv.ch 29.10.02, 15:20 Czy ktos w tym miescie organizuje taka impreze? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
miniu3 Re: Gdzie wybieracie sie na Halloween - party? 29.10.02, 15:56 Poprawniej bedzie jezeli napiszesz gdzie wybieramy sie na ZADUSZKI. Takie nowosci amerykanskie jeszcze do Zlotowa nie dotarly:-))) Odpowiedz Link Zgłoś
goldtown Re: Gdzie wybieracie sie na Halloween - party? 29.10.03, 19:53 Stary post, ale jak bardzo aktualny!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
indi_a Re: Gdzie wybieracie sie na Halloween - party? 30.10.03, 08:00 Temat aktualny ale nie bardzo pasujacy do naszego polskiego klimatu. Kojarzy mi sie dziecinstwem i roznymi igraszkami np.straszeniem sasiadow arbuzem czy dynia smbolizujaca jakiegos upiora. Dla ludzi lubiacych sie bawic, kazda okazja do zabawy jest okazja. Wszystkich Swietych ma dla mnie zupelnie inne znaczenie. Mimo, ze co roku wymarzne sie na cmentarzu to uwazam to swieto za jedno z najpiekniejszych. Odpowiedz Link Zgłoś
pioch1 Re: Gdzie wybieracie sie na Halloween - party? 30.10.03, 08:17 Masz racje mamy swoje tradycje i te nalezy pielegnowac. DOSC AMERYKANIZOWANIA!!! W TV mamy ostanio zatrzesienie tematow zwiazanych z Halloween. Ogladajac to nie moge sobie jakos wyobrazic, ze w Polsce to tez sie przyjmie, moze w szkolach lub przedszkolach? Ale zeby dorosli mieli ucieche w przebieraniu sie za czarownice czy inne strachy, tego sobie nie wyobrazam. Dla mnie to taki karnawal przed karnawalem;) Odpowiedz Link Zgłoś
blablab_la Re: Gdzie wybieracie sie na Halloween - party? 30.10.03, 08:40 Moda jest moda! Amerykanskie czy nie ,jesli znajdzie zwolenikow to przejdzie. Zobaczcie tylko co sie stalo z Walentynkami:-) Nikt z nas nie sadzil, ze to nic nikomu nie mowiace haslo przejdzie. Przeszlo w kwiaciarniach i butikach:-))) Ba,przeroslo o glowe 8 Marca. Niebawem 8 Marca pojdzie do lamusa jako posocjalistyczny przezytek i tylko lewactwo bedzie go swietowac! Odpowiedz Link Zgłoś
alexiej Re: Gdzie wybieracie sie na Halloween - party? 30.10.03, 09:12 Helloween? eeeeeeeeee tam, "obskakakiwanie" grobow na Wszystkich Swietych to zupelnie dobry sport. Jesli jest zimno to mozna sie ogrzac przy swiecach, spotkac prawie wszystkich znajomych, powspominac. A u nas na wschodzie takie sa zwyczaje, ze na groby przynosi sie nawet flaszke wodki by wypic za dusze zmarlych. Im zmarly byl lepszym czlowiekiem tym wiecej leje sie gorzaly. TRADYCJA w narodzie zyje i trzymajmy sie SWOJEJ pleazeeeeeeeeee Odpowiedz Link Zgłoś
omar5 Re: Gdzie wybieracie sie na Halloween - party? 30.10.03, 09:40 Alek! To co napisales zabrzmialo troche trywialnie w moim uchu. Oczywiscie na pierwsze czytanie. W drugim czytaniu - pogodzilem sie po czesci. Obskakiwanie - nalezy do modnych powiedzonek. W ten sposob "obskakujemy" cala Polske z poludnia na polnoc ze wschodu na zachod. Zapelnione pociagi, autobusy, autostrady i drogi krajowe. Wzmozona kontrola drogowa i mimo to ogromna ilosc tragicznych wypadkow - to sa nasze klimaty:-( Moze warto by tutaj mimo wszystko podskutowac nad wyzszoscia Halloween? Odpowiedz Link Zgłoś
artekb1 Re: Gdzie wybieracie sie na Halloween - party? 30.10.03, 09:58 Kachani kazdy z piszacych ma troche racji. Nowa moda, stare zwyczaje i jak byc powinno?!? Jesli zajrzymy do plskiej literatury to okaze sie ze mamy wlasne tradycje tylko o niej zapominamy . Wezmy dla przykladu Dziady Mickiewicza. Gdy dobrze je zglebimy to dojdziemy do wniosku, ze to nic innego jak Halloween. Halloween inaczej po slowiansku, moze pogansku lecz z cala pewnoscia w opracowaniu artystycznym... Odpowiedz Link Zgłoś
klean Re: Gdzie wybieracie sie na Halloween - party? 30.10.03, 10:58 Brrr ciarki mnie przeszly jak to wszystko przeczytalam. Czyli efekt osiagneliscie piszac :-))) Halloween Pragnie jeszcze wspinac sie na szczyty, snuc opowiadanie bez konca. Nurkuje w otchlani, rozrzuca wlosy, dotyka,osusza sie w ogniu. I co jeszcze? Z czary wylewa ogien, z rak plyna ruchy na tace ognia, szukajac opowiadania, ktore sie nie konczy. Nietoperze widza,znaja przeszlosc,rozumieja nieznane. Odpowiedz Link Zgłoś
lovatens Re: Gdzie wybieracie sie na Halloween - party? 30.10.03, 13:56 Party ? Jedyne party jakie mamy to pojsc w niedziele do kosciola, bo na nic innego juz czlowieka nie jest stac!!! Odpowiedz Link Zgłoś
urs_sus Re: Gdzie wybieracie sie na Halloween - party? 31.10.03, 11:38 Wlasciwie dzisiejszy wieczor to tradycyjny Halloween. Dla mnie wiaze sie on ze wspomnieniami z wczesnego dziecinstwa, jesiennymi zabawami o zmroku i wyludzaniem slodyczy od droslych w zamian za straszenie przy pomocy maski z wydrazonego arbuza czy dyni. Zabawy byly rozne wkladano swieczki do takiego arbuza i wieczorem straszylismy sasiadow, ktorzy udawali, ze sie boja. W szkole wykonywalismy rozne latarnie na pracach recznych i zabawy bylo przy tym sporo a czasem i placzu. Jednak nikt z nas nie zastanawial sie skad ten zwyczaj do Polski przywedrowal. Byl w tradycjach i siedzial na dobre w polskich klimatach. Pozniej z postepem czasu zostal zaniechany i zapomniany. Ostatnio znowu modne sa Halloween party tylko juz w innej formie. Bardzo amerykanskie - bo tez przywedrowaly one z Ameryki wraz z koszmarnymi filmami czy horrorami. Jednak nie Ameryce zawdzieczamy te tradycje. To zwyczaj pochodzacy rodem z Irlandi. Rozpowszeniony zostal poprzez ostatnia emigracje zarobkowa a w sredniowieczu poprzez plemiona keltyckie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tivoli Amerkanie maja dosc IP: 81.15.215.* 02.11.03, 11:38 Amerykanie twierdza, że nie powinni przejmowac obyczajow europejskich, bo źle na tym wychodza. Znacie obyczaj Tricks or Treat? To cos w rodzaju kolędowania w czasie Halloween. Tylko, że zdarzaja sie przypadki wsuwania w jabłka lub słodycze środków nasennych lub odurzajacych. Bywały jabłka z żyletkami w miaższu... A Halloween to obyczaj irlandzki. Pozdry! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AMI Re: Amerkanie maja dosc IP: *.dip.t-dialin.net 02.11.03, 23:01 Zadałam sobie trud uważnego przeczytania 714-stronicowej książki Lily Brett „Too many man”. 714 stronic odrazy i nienawiści do Polski, Polaków i wszystkiego, co polskie. Przepraszam, nie do wszystkiego. Dobre są pol-skie potrawy i ciasta: flaki, pierogi, barszcz, kom-poty, serniki, jabłeczniki i oczywiście „ponchkes" (pączki), którymi wprost opycha się 83-letni Edek, tatuś bohaterki książki, Ruth Rothwax.„Dzieło" Lily Brett jest odbiciem Polski lat dzie-więćdziesiątych w krzywym zwierciadle, istnieją-cym w bujnej wyobraźni autorki, sprawiającej wrażenie osoby niezrównoważonej psychicznie, rozhisteryzowanej, wciąż trzęsącej się, plączącej i wymiotującej żółcią, jak i jej bohaterka Ruth. „Too many men" - to paskudny paszkwil na Pol-skę i „Polaków - żydożerców", którzy mogą na-wet zabić we własnym mieszkaniu odwiedzającą ich amerykańską turystkę żydowskiego pocho- dzenia. Paszkwil groźny, ponieważ jest napisany wprawną ręką pisarki uzdolnionej, liczącej się na rynku księgarskim Australii i USA.Bohaterka książki, Ruth Rothwax - to córka oca-lałych z zagłady łódzkich Żydów urodzona po wojnie w Niemczech i wychowana w Australii. Mieszka w USA i jest bogatą businesswoman, która może sobie pozwolić na podróżowanie po Polsce taksówką „Mercedesem". Daje wielkie na-piwki, szasta pieniędzmi, kupuje, co jej się podo-ba, i zatrzymuje się wraz z ojcem w najbardziej lu-ksusowych hotelach.Przyjeżdża do znienawidzonej Polski po raz trzeci, żeby tropić ślady przeszłości jej rodziców, byłych więźniów hitlerowskich obozów zagłady Auschwitz-Birkenau. Odwiedza, wraz ojcem, Warszawę, Łódź, Kraków, Kazimierz, muzeum w byłym obozie zagłady w Auschwitz i przez ca-łą powieść rozmawia z duchem Rudolfa Hoessa, komendanta tego obozu, znajdującym się w „Zweites Himmel's Lager", w czymś w rodzaju piekła. W dialogach z nim popisuje się znakomi-tą znajomością życiorysów i czynów hitlerow-skich oprawców, czym zdumiewa jej rozmówcę. W Polsce denervvuje i przeraża Ruth wszystkodookoła: niegustownie ubrane Polski, które „jak większość polskich kobiet są zanadto uszminko-wane" (str.15); kierowcy taksówek „Mercedesów" „z natłuszczonymi włosami" (str. 335); polski pies, którego Ms Rothwax boleśnie kopie butem za to, że ośmielił się do niej podejść (str. 381); rozmowy jej ojca z taksówkarzami w języku polskim; polskie „głupie powiedzenia" (str. 296); młoda kobieta, która w biały dzień załatwia swoje fizjologiczne potrzeby pod drzewem w warszawskim Ogrodzie Saskim (sic!), (str.12). Wszystkie drobiazgi urasta-ją w oczach egzaltowanej Żydówki do rangi sym- boli, stają się wizytówką PolskiMuszę powiedzieć, że mieszkałam naprzeciw-ko Ogrodu Saskiego przez 20 lat i nigdy nie by-łam świadkiem wydarzenia, któremu autorka "Too many men" poświęca połowę strony opo-wiadania. Widocznie miałam pecha! Widziałam natomiast setki mężczyzn „podlewających drzewka" w Hiszpanii, Italii (gdzie ustępy są za-mknięte na czas sjesty), w Ameryce Południowej i nawet w rodzimej (dla Ruth) Australii. W odróż-nieniu od Lily Brett nie przyszło mi do głowy wspominać o tak nieistotnych faktach w swoich opowiadaniach lub rozmowach o tych krajach. Widocznie nie jestem osobą tak wrażliwą jak „wy-bitna pisarka", a ponadto, przyznaję się, nie mam jej poczucia humoru.Zapach „potu i innych smrodów ciała" kierowcy „Mercedesa" oprócz mdłości wywołuje u bohater-ki książki pytanie uogólniające: „Dlaczego polscy mężczyźni nie myją się częściej?". I zaraz potem wygłasza ona swoją genialną opinię o „płci brzyd-kiej" w Polsce: „Polscy mężczyźni myślą, że wszy-stkie kobiety uważają ich za atrakcyjnych. Oni zaś patrzą na kobiety jako na połączenie dekoracji z posługaczką..." (str. 306). Ciekawe; że przez ca-łe moje życie w Polsce żaden z mężczyzn nie trak-towat mnie jako ww. „połączenia". Widocznie mia-łam szczęście!Jedyną osobą, która imponuje Ruth w Polsce, jest... Niemka Martina, wykładowca łódzkiej Szkoły Filmowej. Żydówka prawie się zakochuje w przystojnej blondynce: chcę ją pocałować na pożegnanie, poprosić o adres, utrzymywać kon-takt (str. 272-287). Nie sądzę, żeby Ruth była les-bijką, po prostu nie czuje żadnego urazu do Niemców, jak i jej nieżyjąca matka, która w Austra-lii nie chciała uczyć córki „języka przeszłości". „Nie miała na myśli jidysz - wyjaśnia ojciec Ruth, Edek. - Nie chciała uczyć dziecka języka Polaków (sic!). Mówiła, że dziewczynka nie jest Polką". „Matka myślała - wspomina Ruth - że jeżeli nazi-ści przybędą do Australii, będę mogła komuniko-wać się z nimi (sic!). Pamiętam moje klasy języka niemieckiego. Pamiętam, jak otrzymałam nagro-dę za recytację wierszy Goethego. Mama była za-chwycona." (str. 185)Wiersze niemieckiego poety recytowane przez córeczkę wywoływały w rodzinie zachwyt, nato-miast imię niejakiego Chopina, ponoć polskiego artysty, wywołuje u Ruth odrazę. Gdy kierowca ta-ksówki w dobrej wierze pragnie pokazać zagra-nicznym turystom Żelazową Wolę, Ms Rothwax pozostaje w samochodzie i wpada w histerię: „Widziałam dom Chopina! Widziałam fortepian Chopina, fortepian matki Chopina, sypialnię mat-ki Chopina, łazienkę Chopina, ogród Chopina...": Prawdopodobnie Żydówka zalicza Fryderyka Chopina, jak i cały polski naród, do zaciekłych antysemitów. Nic dziwnego, „jedyną pasją Polaków - myślała Ruth - jest pasja nienawiści i zamiłowanie do alko-holu" (str. 346). Takim ludziom nie można ufać nig-dy i nigdzie: „Ona (Ruth - przyp. aut.) nie ufała ani jednemu z Polaków" (str. 366). Czuła się w Polsce wciąż zagrożona, chora, urażona, pogrążona w depresji. „Poland has nearly killed me" (str 360). Zupełnie zrozumiałe, że po kraju, który może „za-bić", nie podróżuje się, a „drekuje się" („drek" w ję-zyku jidysz oznacza angielski „shit", czyli polskie "g..."). „We're dreking through Poland" - śmieje się zadowolony ze swojego dowcipu Edek. Czym więc jest Polska w oczach Ruth? „...a lot of Jews view Poland as one large graveside" (str. 313). Ruth jest jedną z nich, więc szuka na tym „wielkim cmentarzysku", zwanym Polską, grobów i cieni. Odwiedza wraz z ojcem wszystkie żydow-skie cmentarze, ulice byłych gett, hitlerowskie obo-zy zagłady, pałace łódzkich Żydów. Ubolewa, że w niektórych ocalałych z pożogi wojennej pała-cach mieszczą się polskie muzea, polskie biura Szkoty Filmowej, wydziały polskiego uniwersytetu. Przywołuje cienie żydowskich milionerów, bankie-rów oraz właścicieli zakładów tekstylnych i włókien- niczych (Prussaków, Rappoportów, Jarosińskich, Poznańskich itd.), zatrudniających tysiące Polaków pracujących w warunkach... (nie, nie, Ruth o tym nie wspomina). To była Polska, to była Łódź (pol-skie ulice, żydowskie kamienice), którą Ruth ak-ceptuje. Ale to wszystko minęło, zostało zagarnię- te przez Polaków, którzy witali wkraczające do Ło-dzi niemieckie oddziały radosnym „Heil Hitler!". „Heil Hitler! - krzyczeli. - Wskazywali Niemcom na Żydów. Polacy, który chodzili do szkoły razem z Ży-dami, wskazywali Niemcom na swoich byłych przy-jaciół. Polacy, którzy przez lata mieli wspólne inte- resy z Żydami, donosili na nich Niemcom za każde naruszenie nowych przepisów" (str. 15-16). Nie wiem, kto na ulicach Łodzi witał Niemców okrzykami „Heil Hitler!", natomiast wiem do cDn Odpowiedz Link Zgłoś
pandor Re: Amerkanie maja dosc 03.11.03, 08:43 AMI, podziwiam Twoj upor w czytaniu i kopiowaniu recenzji. Jesli mozna prosic to na przyslosc oszczedz nam takich numerow. Nikt z nas nie jest zainteresowany tym co Ty czytasz. Zasmiecasz tylko forum a to juz jest dywersja! Odpowiedz Link Zgłoś
andzia31 podbijam bo znowu aktualne 29.10.04, 15:30 Gdzie spedzacie swieta - gdzie jedziecie ? Idziecie? Odpowiedz Link Zgłoś
bren.ton Re: Amerkanie maja dosc 29.10.04, 15:58 Dobry tytul pasuje do Halloweenu;-) Popatrzcie jak w ciagu tego ostatniego okresu zmienily sie nasze sympatie. Do Ameryki do Zydow. W ostatniej ankiecie/rakingu przeprowadzonej w Niemczech na ostatnim miejscu znalezli sie Zydzi. Nawet Turcy mieli wieksze notowania i cieszyli sie wieksza sympatia. Nie dziwie sie Amerykanom od czasu stracenia dwoch wiez duzo sie zmienilo i wyjasnilo! Odpowiedz Link Zgłoś
mzs15 Re: Gdzie wybieracie sie na Halloween - party? 31.10.04, 20:04 Jak to gdzie? Na cmentarz... Szkoda tylko, że nie można robić już rękawic z wosku... stare czasy :( Odpowiedz Link Zgłoś