Dodaj do ulubionych

Mrozy a wieczny głód

14.01.10, 12:52
Słuchajcie, ostatnio jestem ciągle głodna. No po prostu bez przerwy, zjem
obiad i za godzinę jestem głodna. Staram się hamować, bo już przytyłam ze 3
kilo, staniki mnie cisną, a mój Cleo George chce mnie udusić ;)
Czy to może mieć związek z tym, że jest "prawdziwa" zima? Wprawdzie zawsze na
zimę nieco przybieram na wadze, a wiosną "samo" się zrzuca, no ale ostatni
tydzień to jakaś masakra...
Obserwuj wątek
    • pierwszalitera Re: Mrozy a wieczny głód 14.01.10, 13:20
      Wilczy apetyt może być spowodowany przeróżnymi czynnikami, ale niska temperatura może też do nich należeć. Tylko, że wtedy trzeba by było sporo przebywać na powietrzu, by organizm w wyniku większego zapotrzebowania na kalorie grzewcze zadecydował o konieczności wyższej ich dostawy. Z drugiej strony zimą przybiera się często sezonalnie trochę na wadze, to taka ewolucyjno- przystosowawcza pozostałość. Istnieje jeszcze możliwość większego zapotrzebowania na kalorie, szczególnie te z węglowodanów w wyniku tzw. depresji zimowej. Brak światła i ograniczenia ruchu (bo zimno i się nie chce) doprowadzają do do zaburzeń w gospodarce serotoniną i większa ilość węglowodanów poprawia nieco poziom tego hormonu regulującego nasz nastrój. Problem znany jest jako "carbohydrate carving (CC) obesity". Innymi wytłumaczeniami może być rozregulowana insulina, po świątecznych obżarstwach na przykład, ale zaburzenia hormonalne typu pms. Jeszcze inną przyczyną jest fakt postępującego czasu. Nie piszę "starzenia się", bo to słowo mi się nie podoba. ;-) U kobiety metabolizm zmienia się z wiekiem, większość z nas przy niezmieniającym się stylu życia przybiera nieco na wadze (tłuszcz) i może być, że ciało domaga się właśnie teraz swoich praw. ;-)
      • pierwszalitera Re: Mrozy a wieczny głód 14.01.10, 13:23
        Miało być: "rozregulowana insulina, po świątecznych obżarstwach na przykład, ALBO zaburzenia hormonalne typu pms."
    • jul-kaa Re: Mrozy a wieczny głód 14.01.10, 13:22
      madzioreck napisała:

      > Czy to może mieć związek z tym, że jest "prawdziwa" zima?

      Myślę, że tak. Organizm musi włożyć więcej wysiłku w utrzymanie wyższej
      temperatury, boi się spadku energii i się dopakowuje.
      Ja teraz mało wychodzę z domu, więc nie jem i nie tyję za dużo, ale dziś po
      powrocie z dworu zjadłam jakieś nierozsądne ilości i dalej jestem głodna :)
    • besame.mucho Re: Mrozy a wieczny głód 14.01.10, 13:32
      A ja mam jeszcze jeden, mniej naukowy, powód :). Jest zimno więc
      siedzę w domu, siedzę w domu więc czytam książki, albo oglądam filmy
      albo siedzę na Lobby i Offtopach. Czyli snuję się od komputera do
      półek z książkami i dla zabicia czasu podjadam. Obiadów prawie nie
      jem, ale tu kanapka, tu ciastko, tu jeszcze coś i tyłek rośnie :).
      A że w zimie mam ochotę raczej na potężną kanapkę albo czekoladowe
      ciacho, a nie sałatkę albo jabłko, to swoją drogę.
      Kiedy jest ciepło, to po pierwsze więcej się ruszam, a po drugie bez
      przerwy gdzieś się umawiam, coś robię, więc mam zajęty czas i nie
      zabijam go przekąskami.
      W taki ziąb nawet jak się poumawiam, to często kończy się to tak, że
      przychodzę do domu "no, tylko na godzinkę się przebiorę w domowe
      ciuszki i owinę ciepłym kocykiem" i potem już się nie chce wracać na
      mrozy.
      • pierwszalitera Re: Mrozy a wieczny głód 14.01.10, 13:53
        besame.mucho napisała:

        > A ja mam jeszcze jeden, mniej naukowy, powód :). Jest zimno więc
        > siedzę w domu, siedzę w domu więc czytam książki, albo oglądam filmy
        > albo siedzę na Lobby i Offtopach. Czyli snuję się od komputera do
        > półek z książkami i dla zabicia czasu podjadam.

        Zgadzam się, nuda to też dobry powód. Ja znam jeszcze inny, jest zima i nie nosi się podkreślających ciało ciuszków. Zamaszyste swetry, wełniane rajstopy, kozaki i grube spodnie albo spódnice. To człowiek (kobieta) nie jest tak pod presją szczupłego wyglądu. Ja sama wracając wczoraj ze sportu(!) kupiłam sobie dwa donuty wypełnione masą karmelową. E tam, nawet jak przytyję, to i tak nie będzie widać, a do wiosny zdążę "odrobić". Albo i nie. ;-)
        • fanka_tomcia Re: Mrozy a wieczny głód 17.01.10, 00:55
          aż strach się bać co będzie wiosną ;)
          ostatnio założyłam spodnie, które od miesięcy leżały w szafie czekając na
          zwężenie (bo na mnie wisiały), teraz są na styk :/ masakra... ale muszę zrzucić
          minimum 3kg, bo się nie dopnę w fajne spódnice :/
      • madzioreck Re: Mrozy a wieczny głód 14.01.10, 15:52
        Ha, coś w tym jest, chwilowo nie pracuję, wiec przebywając w domu siłą rzeczy
        jem więcej (w pracy nie lubiłam jeść). Mam czas i gotuję cudeńka ;)
    • milstar Re: Mrozy a wieczny głód 14.01.10, 14:08
      Jakiś czas temu pisałaś, że gwałtownie chudniesz. Teraz dla odmiany tyjesz. Może te dwie sprawy są związane z tym samym?
      • madzioreck Re: Mrozy a wieczny głód 14.01.10, 15:50
        milstar napisała:

        > Jakiś czas temu pisałaś, że gwałtownie chudniesz. Teraz dla odmiany tyjesz. Moż
        > e te dwie sprawy są związane z tym samym?

        No właśnie, tak pomyślałam, tylko że mam takie szczęście, ze często zbiega się u
        mnie kilka rzeczy naraz i trudno rozgraniczyć. Wiosna, kiedy tak schudłam, też
        się zbiegło kilka rzeczy, tzn. zwykle na wiosnę tracę kilka kg, poza tym w marcu
        się przeprowadziłam: nowe miejsce --> mniej pobudek w nocy --> brak jedzenia w
        nocy. I wprowadziłam trochę bardziej regularne posiłki, bez podskubywania co
        chwilę. Wiec trudno mi teraz stwierdzić, który z czynników zadecydował, pewnie
        wszystkie po trochu.
    • victoria1985 Re: Mrozy a wieczny głód 14.01.10, 15:40

      madzioreck miałam ten sam problem co ty więc udałam się do gin-
      endokrynologa
      zrobił mi badania ogolne moczu i krwi nic nie wykazały wiec kazał
      mi zmienić tabletki anty na inne

      ----------
      81/110/118
      • nomina Re: Mrozy a wieczny głód 16.01.10, 22:32
        Victoria, a miałaś OGTT z insuliną? Bo ja hormony płciowe i krew też miałam
        cud-miód, a okazało się, że zrobiła mi się insulinooporność, która, niestety,
        wpływa na tycie i Wielkie Żarcie.
        • victoria1985 Re: Mrozy a wieczny głód 16.01.10, 22:42
          tak właśnie głównie badania robili mi pod katem różnorakim związanym z cukrem
          mój lekarz jest wyczulony na tym punkcie bo mam pcos
          • jul-kaa Re: Mrozy a wieczny głód 16.01.10, 22:45
            victoria1985 napisała:

            > tak właśnie głównie badania robili mi pod katem różnorakim związanym z cukrem
            > mój lekarz jest wyczulony na tym punkcie bo mam pcos

            Cukier cukrem. Konkretnie insulinę zbadać trza. Z obciążeniem najlepiej.
            • victoria1985 Re: Mrozy a wieczny głód 16.01.10, 23:35
              nazwa cukier to było moje uproszczenie tak robili mi te wstrętne badanie na
              obciążenie 2krotnie i jeszcze paręnaście innych czym mnie do szału doprowadzają
              bo niecierpie pobierania krwi
              • jul-kaa Re: Mrozy a wieczny głód 16.01.10, 23:53
                A to dobrze. Ja też nie znoszę, a teraz mam co 3 tygodnie. I albo krew nie leci,
                albo cały gabinet obsikany równo na czerwono. Paskudztwo...
                • victoria1985 Re: Mrozy a wieczny głód 17.01.10, 20:46
                  mi zawsze nie chciała lecieć krew przy próbie pobierania.Pielęgniarka zawsze
                  musiała ruszać igłą żeby cokolwiek poleciało co było bardzo nieprzyjemne .
                  Teraz stosuje taki patent że dzień przed wypijam ponad 3l wody i to bardzo
                  skraca czas pobrania krwi bo krew o wiele lepiej leci .
              • nomina Re: Mrozy a wieczny głód 17.01.10, 11:46
                Victoria, ale na pewno robili też insulinę? Masz na wyniku parametry insuliny?
                Bo sama krzywa to tylko cukier :). A hormony przysadki i tarczycy masz ok?
                • victoria1985 Re: Mrozy a wieczny głód 17.01.10, 20:57
                  co do tej insuliny to nie wiem, wiem że te badania były wykonywane właśnie w
                  kierunku insulino oporności więc pewnie ją też tam oznaczyli . Hormony przysadki
                  i tarczycy też wyszły ok tylko kortyzol podwyższony ale to wina sposobu
                  przeprowadzenia badania gdyż panicznie boję się pobierania krwi . Ciśnienie też
                  mi zawsze wychodzi kosmiczne przy mierzeniu w gabinecie a w domu jak sobie sama
                  mierze jest w normie .
                  • nomina Re: Mrozy a wieczny głód 17.01.10, 21:00
                    A, to ok. A z tym kortyzolem to powinni też zbadać Ci w DZM, wtedy będzie
                    bardziej miarodajny obraz...
                  • madzioreck OT "syndrom białego fartucha" 17.01.10, 21:32
                    Spotkałyście się z takim określeniem? Mnie jest znane, ponieważ tata i mąż co
                    jakiś czas mają badania do pracy, i wiem, że wielu kierowców ma ten problem.
                    Ciśnienie w normie w domu, u lekarza skacze do nieba. Jest to dla nich problem,
                    ponieważ żeby mieć możliwość wykonywania pracy, muszą się zmieścić w "normach".
                    Lekarze wiedzą, że takie zjawisko występuje, ale nie ma żadnych badań na ten temat.
                    • jul-kaa Re: OT "syndrom białego fartucha" 17.01.10, 21:40
                      madzioreck napisała:

                      > Spotkałyście się z takim określeniem? Mnie jest znane, ponieważ tata i mąż co
                      > jakiś czas mają badania do pracy, i wiem, że wielu kierowców ma ten problem.
                      > Ciśnienie w normie w domu, u lekarza skacze do nieba.

                      Ja w domu mam 90/50, u lekarza 110/70. No i kortyzol też mi skacze.
                      • nomina Re: OT "syndrom białego fartucha" 17.01.10, 22:21
                        A ja na odwrót. Ciśnienie u lekarza wzorcowe, złe wyniki normują się z dnia na
                        dzień podczas pobytu w szpitalu. Oczywiście po wyjściu znowu się pogarszają.
                        • victoria1985 Re: OT "syndrom białego fartucha" 17.01.10, 22:27
                          tak mam ten syndrom , czym niestety lekarze reagują śmiechem że tak stara krowa
                          a strzykawki się boi .
                    • zawsze_zielona Re: OT "syndrom białego fartucha" 18.01.10, 13:13
                      Tez tak mam, choc lekarz fartucha nie nosi. Czy ktos znalazl na to sposob?
                      • madzioreck Re: OT "syndrom białego fartucha" 18.01.10, 13:32
                        Tak, nitrogliceryna pod język ;)
                        Ale poważnie, to nie :(
    • yo_anka Re: Mrozy a wieczny głód 14.01.10, 22:25
      No niestety też tak mam

      Od świat żeruję jakbym miała w sen zimowy zapadnąć! ;)
      Na okrągło o mogę jeść, a ostatni tydzień mnie wykańcza...
      Chodzę głodna jak wilk o co godzinę mogłabym jeść!
      Zjem i zaraz jestem głodna
      Tez wszystko porobiło się za ciasne.....
      Zwykle też na lato chudnę a zima przybieram; ale ta zima mnie dobija :(
    • urkye Re: Mrozy a wieczny głód 14.01.10, 22:59
      Hmm mi też się udziela zimowy głód;) Koło 21 włącza mi się masakryczne ssanie w
      żołądku, normalnie tak nie mam:P Na szczęście (póki co:P) nie przekłada się to
      na dodatkowe kilogramy.
      • mmm-mm Re: Mrozy a wieczny głód 15.01.10, 07:40
        Przez was mam ochote na paczka:D Jutro sobie kupie, kupie dwa la la la, z polewa
        czekoladowa i kremem waniliowym, bo wiecej niz dwa na raz nie zjem. Chyba nigdy
        nie przeprowadze sie bardzo, bardzo daleko od polskiej piekarni. Donaty (czy to
        slowo ma jakis polski odpowiednik, ja nie znalazlam) tez sa dobre, ale to nie to
        samo i nie zastapia mi paczkow. Za to cos mogloby zastapic ohydna kapuste
        kiszona (nienawidze i juz), znosze ja tylko w bigosie, bo tak nie bije po jezyku
        kwasota. A tu w domu nieraz a to krokiety z kapusta, kapusta do kotleta,
        kapusniak, pierogi z kapusta i miesem blehh. W dni kiedy kiszona kapusta jest na
        obiad w domu ja staram sie ukryc fakt nie zjedzenia go. Juz wiem czemu przez
        tyle lat nie udzielalo mi sie zimowe przytycie-nie mialam wlasnego auta i nie
        pracowalam, wiec nie mialam jak bardzo kupic cos szybko poza domem.
    • ciri1971 Re: Mrozy a wieczny głód 15.01.10, 10:28
      Dołączam do klubu zimowych głodomorów:) Mam to co roku, ale tym
      razem wyjątkowo zjadliwie. Jem na okrągło, nawet takie rzeczy,
      których w normalnych warunkach bym nie zjadła-np.torcik wedlowski,
      ja nie lubię wafli!. I te słodycze mnie gubią, przybyło mi juz co
      najmniej 4 kilo, a końca nie widać...
      • lafere Re: Mrozy a wieczny głód 15.01.10, 11:14
        Ja też po świętach rozpuściłam sie jak dziadowski bicz. Głównie jeśli chodzi o słodycze i takie tam:( A to wyjadam z szafek jakies resztki czekoladek pozostałych po świętach, kupuję sobie ciasteczko, albo zjadam wieczorem kanapkę... Muszę się zebrać na odwagę i wskoczyć na wagę:) Bo się nie widziałyśmy od jakiś 2 tygodni, a przez ten czas to mogło się troszkę sadełka dobudować...
    • sbarazzina Re: Mrozy a wieczny głód 16.01.10, 22:23
      Heh, ja mam dokładnie odwrotnie. Latem tyję, a zimą chudnę. To
      najprawdopodobniej wynika z tego, że jak się robi cieplej, to częściej wychodzę
      z domu, jadam na mieście, grille, imprezy. Zimą chyba wbrew pozorom więcej się
      ruszam (narty, tenis, siłownia, balet). Wychodzi na to, że lubię sporty pod
      dachem :) No i to dodatkowe spalanie, ze względu na zimno :)

      ---
      Moje
      staniki na sprzedaż


      ..::.kontakt na gazetowego.::..
    • mokta Mrozy a wieczne pragnienie 16.01.10, 22:39
      Ja co prawda nie mam wilczego apetytu ale ciągle chce mi się pić. Obojetnie co,
      ciepłe czy zimne, woda czy herbata ale ciągle mnie "suszy".
      Tak uprzedzę, to nie przez alkohol, nic z tych rzeczy :) Po prostu ciagle mam
      takie pragnienie jakby był upalny dzień a mnie bardzo chce się pić.
      • nomina Re: Mrozy a wieczne pragnienie 16.01.10, 23:14
        Tylko w mrozy czy w ogóle? Bo jeśli w ogóle, to to samo, co koleżance wyżej:
        OGTT z insuliną, czyli krzywa cukrowa. Bo wbrew pozorom można mieć idealny
        cukier na czczo, ba, nawet w obciążeniu może być w normie, a insulina leży i kwiczy.
        • jul-kaa Re: Mrozy a wieczne pragnienie 16.01.10, 23:17

          > Tylko w mrozy czy w ogóle? Bo jeśli w ogóle, to to samo, co koleżance wyżej:
          > OGTT z insuliną, czyli krzywa cukrowa. Bo wbrew pozorom można mieć idealny
          > cukier na czczo, ba, nawet w obciążeniu może być w normie, a insulina leży i kw
          > iczy.

          Ja tak właśnie mam - cukier: ideał - i długo to lekarzom wystarczało. Aż
          wreszcie jeden zrobił insulinę i się za głowę złapał...
        • mokta Re: Mrozy a wieczne pragnienie 17.01.10, 18:04
          Dopiero teraz mi się to zaczeło, właśnie z nastaniem mrozów. Bo tak to piję
          normalnie.
      • slotna Re: Mrozy a wieczne pragnienie 17.01.10, 19:10
        Ogrzewanie? Dopiero co wrocilam z Polski, gdzie jednak znacznie zimniej i o wiele bardziej sucho niz u mnie, tez pilam ile wlezie.
      • anette_29 Re: Mrozy a wieczne pragnienie 18.01.10, 21:59
        mokta napisała:

        > Ja co prawda nie mam wilczego apetytu ale ciągle chce mi się pić. Obojetnie co,
        > ciepłe czy zimne, woda czy herbata ale ciągle mnie "suszy".
        Ja tak mam od paru lat.Uznałam,że to taka "moja uroda" i posłusznie piję,a jak za często przypinam się do soków owocowych i herbaty,to najbliższa rodzina wieszczy,że idzie jeszcze większy mróz,bo Anetkę znowu suszy:D


        • pierwszalitera Re: Mrozy a wieczne pragnienie 20.01.10, 12:40
          anette_29 napisała:

          > Ja tak mam od paru lat.Uznałam,że to taka "moja uroda" i posłusznie piję,a jak
          > za często przypinam się do soków owocowych i herbaty,to najbliższa rodzina wies
          > zczy,że idzie jeszcze większy mróz,bo Anetkę znowu suszy:D

          Picie bardzo dużych ilości płynu jest obciążeniem dla systemu krążenia. Nadmierne pragnienie może być patologią, występuje na przykład przy cukrzycy i często jest jej pierwszym objawem. Ale być może to tylko sprawa definicji, bo jeżeli ilość płynów przy suchym powietrzu nie przekracza 3-4 litrów dziennie, to nie można mówić o ciągłym suszeniu, chociaż to już są spore ilości. Przy około 5 litrach dziennie zaczęłabym się martwić, jeżeli akurat nie ma diabelskich upałów.
    • slotna Re: Mrozy a wieczny głód 17.01.10, 19:07
      Zawsze troche tylam zima (mniej ruchu, apetyt raczej na ciezsze potrawy niz warzywa/ owoce), ale w tym roku pierwszy raz odczuwam prawdziwy zimowy glod, zwiazany ewidentnie z tym, ze u mnie w pracy jest od poczatku grudnia po 8-12 stopni i marzne codziennie do szpiku kosci. Zjadam rano wielkie sniadanie, glodna jestem po trzech godzinach. Od razu po powrocie z roboty rzucam sie na obiad. O 22:00 znow jestem glodna jak wilk (kiedys nie do pomyslenia bylo dla mnie jedzenie o tej godzinie, zwlaszcza, ze bycie "normalnie" lekko glodna nie jest dla mnie problemem i nawet lepiej mi sie wtedy spi). No i co ja mam zrobic? Probuje sie rozgrzewac cwiczeniami, ale glodu to nie zabija, wrecz przeciwnie ;)
    • madzioreck Odpuściło :) 17.01.10, 19:25
      I jem normalnie, to znaczy jak na siebie normalnie (jest 19:22, jestem po jednym
      posiłku).
      Nie wiem, co to było, czy chwilowy, przejściowy szok, że siedzę w domu, czy tak
      mnie mamiły pozostałości po imprezce (sałatki i inne takie, ale zwykle
      poimprezowo-kacowy głód trwa jeden dzień.), w każdym razie już się uspokoiło.
      • fanka_tomcia Re: Odpuściło :) 17.01.10, 21:09
        może to tak falami przychodzi ;) ja czasem mam tak, że u mnie cykl "obżeranie
        się - ascetyzm" zmienia się co 2 tygodnie ;) a że zima, to tym bardziej...
      • ciri1971 zazdroszczę:) 18.01.10, 15:24
        Mnie już szczęki bolą od ciągłego pzeżuwania:)
    • balbina11 Re: Mrozy a wieczny głód 18.01.10, 13:25
      Mam hopla na punkcie diety (skutki uboczne alergii na mleko). Od lipca 7 kg
      mniej i trzymam wagę. Nie zwracam uwagi na porę roku, tylko teraz sałatki
      zamieniłam na zupy warzywne i jest ok. Tak przyzwyczaiłam żołądek do jedzenia co
      4 godziny, że zegarek mogę nakręcać ;-)
    • zarin Re: Mrozy a wieczny głód 20.01.10, 00:09
      Ja mam stale wilczy apetyt i jestem w stanie pochłonąć mnóstwo jedzenia. Nie przejmuję się tym, skupiam się na tym, co jem. Sezonowo mam raczej zachcianki, ale nie tak głupie w stosunku do pory roku, np. ostatnio mogłabym w kółko jeść kiszoną kapustę :).

    • e.m.i1 Re: Mrozy a wieczny głód 20.01.10, 17:57
      Mam to samo:/ Mogłabym jeść bez przerwy, nigdy nie jestem zbyt najedzona, żeby czegoś do żołądka nie wrzucić;) Im bardziej kaloryczne/pikantne tym lepiej. W dodatku chce mi się spać jak nigdy.
      Chyba zawsze tak mam gdy jest zimno i wiecznie ciemno.
    • madzioreck Okazało się, o co kaman... 10.02.10, 21:40
      To nie mrozy. To, brutalnie mówiąc, gorzałka. Ponieważ ostatnio zbiegło mi się
      sporo imprez, polała się wódeczka, i zaobserwowałam "wywoływacz". Trzy dni po
      takiej imprezce wciągam wszystko jak odkurzacz. Po kilku dniach się uspokaja,
      ale w biodrach została pamiątka imprezowego stycznia ;) Mieszczę się w dwie pary
      spodni :/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka