Dodaj do ulubionych

Dieta dr Pape - 2

    • bobby.bo Popijanie kawy cały dzień. 19.09.10, 10:38
      Tak mnie tknęło, przy czytaniu watków, czy ja nie funduję sobie szaleństwa insulinowego, popijając, przez cały dzien kawy z mlekiem? dosłownie cały dziań. Jak mi się skończy jenda kawa odrazu robię następną.
      • grecz Re: Popijanie kawy cały dzień. 19.09.10, 13:48
        Wbrew pozorom mleko zawiera w sobie więcej węglowodanów niż białka...Ja bym zrezygnowała z mleka do kawy, a w przypadku gdy bezmlecznej nie wypijesz to zamienić na coś innego....Niestety...Ja musiałam zrezygnować z herbaty z cukrem i cytryną, którą uwielbiam ale cóż... Ale za to jaka jest celebracja owej herbaty przy śniadaniu ;)
    • camilcia Re: ktoś chce odkupić ksiązkę? 21.09.10, 18:18
      stan idealny
      25zl + przesyłka pewnie z 4-5 w zależności od wagi
      • ankh_morkpork Tak, ja chcę. Proszę o dane do przelewu... 21.09.10, 19:04
        i koszt przesyłki na adres: anka604[maupa]wp[kropa]pl
        • camilcia nieaktualne :) 21.09.10, 20:16
          odpisałam
          dzięki
    • black_halo Re: Dieta dr Pape - 2 01.10.10, 16:46
      Mam kilka pytan:

      1. Nie jadam wlasciwie zadnego pieczywa procz czasem bulki z rodzynkami ale z rzadka bo strasznie mi z tego powodu wyskakuja pryszcze. Nie wiem konkretnie na czym polega problem ale metoda prob i bledow doszlam, ze to pieczywo jakiekolwiek i nie jadam. Czy porcja musli z mlekiem sojowym plus jakis owoc jest OK?

      2. Od czasu do czasu zamiast chleba jadam tortille nieco podgrzana w mikrofali a wkladam sobie do niej rozne rzeczy, np. smaruje serkiem kozim, klade plasterki chudej wedliny z kurczaka, dodaje pomidora czy ogorka, salate, cebule, co tam znajde w lodowce ... nadaje sie na obiad?

      3. Co to jest typ koczownika i jaki jest ten drugi typ bo nigdzie nie moge tego znalezc a ksiazki nie mam, po niemiecku nie szprecham :D

      4. Jakie sa dobre weglowodany a jakich unikac? Czy moge sobie zjesc taki deser - twarozek (chyba 7% tluszczu) z zelatyna i z brzoskwiniami z puszki bo ze slodyczy uznaje wylacznie taki deser. No i czasem gofra.

      5. Czy jak raz na jakis czas zgrzesze na kolacje to bardzo to spowolni chudniecie? Moze nawet zwolnic ale byle nie zahamowalo na zawsze.

      6. Czy zamiast slodzika moge uzywac nieduzych ilosci fruktozy? Kupilam stewie w kroplach nie cierpie tego smaku. Czy jesli wymieszam twarozek z kakao nieslodzonym i odrobina fruktozy to posilek bialkowy czy weglowodanowy?
      • thorrey Re: Dieta dr Pape - 2 01.10.10, 16:55
        Balck-halo - w drugim poście tego wątku na samej górze jest link do pierwszego wątku - tam rozwinęła się wręcz cała dyskusja na temat mleka sojowego, co jest ok na śniadanie i w ogóle cała kopalnia wiedzy :) :)
        A zdaje się, że co to są dobre i złe węglowodany to już Ci napisałam na forum XXL :)
      • pierwszalitera Re: Dieta dr Pape - 2 02.10.10, 01:25
        black_halo napisała:

        > Mam kilka pytan:

        Odpowiem kolejno:
        1. Porcja musli z mlekiem sojowym plus jakis owoc jest OK.

        2. Mieszany posiłek w postaci tortilli z dodatkami na obiad jest ok. Zakładam, że tortilla jest posiłkiem mieszanym, bo mogę być różne sposoby przyrządzania.

        3. Koczownik to ktoś reagujący na węglowodany zwiększoną ilością insuliny. Znakomicie chudnie przy ograniczeniu, albo całkowitej rezygnacji z węglowodanów. Drugi typ, czyli rolnik, to człowiek lepiej dopasowany do węglowodanów. Tutaj mocne ograniczenie węglowodanów nie jest aż tak konieczne, wystarczy czasem tylko jeden posiłek czystobiałkowy wieczorem. W określenieu swojego typu nie chodzi o preferencje, czyli o to, co się lubi, tylko o specyficzny metabolizm. Koczownicy chętnie jedzą węglwodany, niestety, szybko też od nich tyją. Jeżeli ktoś obserwuje częste spadki poziomu cukru i często reaguje wielką ochotę na słodkie powinien przez jakiś czas trzymać się zasad dla koczownika.

        4. Słodkie produkty mleczne powodują bardzo wysoki wyrzut insuliny. Trudno powiedzieć, czy powinnaś unikać, bo to sprawa indywidualna. Lepiej jednak nie korzystać z takich deserów wieczorem.

        5. To zależy. Tego się nie da przewidzieć, bo to znowu zależy od indywidualnego metabolizmu i stopnia insulinooporności. Niektórzy ludzie mogą od czasu do czasu jeść węglowodany wieczorem, u innych się to nie sprawdza. Trzeba samemu wypróbować. Niestety.

        6. Fruktoza nie jest najlepszym cukrem. Nie wywołuje wprawdzie insulinowej reakcji, ale jest przetwarzana w organiźmie bezpośrednio na tłuszcz. Od pewnego czasu odradza się więc cukrzykom produkty z fruktozą, bo stymuluje tycie.
        • black_halo Re: Dieta dr Pape - 2 04.10.10, 10:33
          Moze to glupie pytanie ale czy istnieje szansa, ze kiedys wylecze sie z tej iunsulinodpornosci? Zakladam, ze jestem typem koczownika bo jak udalo mi sie wytrzymac 6 dni na pierwszej fazie South Beach to z talii nagle zeszlo mi 9 cm choc pewnie polowa to woda - ale sukces byl spektakularny ;d
          • pierwszalitera Re: Dieta dr Pape - 2 04.10.10, 11:21
            black_halo napisała:

            > Moze to glupie pytanie ale czy istnieje szansa, ze kiedys wylecze sie z tej iun
            > sulinodpornosci?

            Insulinooporność, to nie jest choroba, tylko ewolucyjne przystosowanie do ubogiego środowiska. Paradoksalnie włącza się też, gdy środowisko staje zbyt bogate i organizm nie nadąża za spalaniem. Każdy człowiek może ją mieć, tylko u niektórych łatwiej ją wywołać i to zwykle jest sprawa genetyczna. Niektórzy mają po prostu większą skłonność do tycia, a łatwość reagowania insulinoopornością jest tylko jednym z mechanizmów wspomagającym ten proces. Możesz uregulować swoją inuslinę do poziomu "nomalnego", ale musisz liczyć się z tym, że bardzo łatwo ją będzie znowu rozregulować. Waga nie jest też tu zawsze wyznacznikiem. Istnieją też szczupli ludzie z inuslinoopornością. Regulacja insuliny nie jest jednak ważna tylko dla wagi, wysoka insulina sprzyja wielu chorobom cywilizacyjnym, takim jak cukrzyca i choroby serca.
            • black_halo Re: Dieta dr Pape - 2 04.10.10, 11:41
              A to pech, jestem na bank obciazona genetycznie i jeszcze kulturowo :( Do czwartego roku zycia jadlam podobno tylko i wylacznie slodzona kasze bo rodzice a zwlaszcza dziadkowie, ktory spedzali wtedy duzo czasu ze mna chcieli miec spokoj a kasza sycila na dlugo, moglam sama jesc z butelki i nie krzywilam sie na jej widok jak na widok pomidora. Mam pecha chociaz z drugiej strony jestem odporna bestia - byl czas kiedy wlasciwie bez wyilku zeszlam do wagi 66 kilo przy wzroscie 169 i nawet udawalo mi sie ta wage utrzymac przez jakis czas ale potem rozpoczelam potwornie siedzacy tryb zycia i dzisiaj niestety za to bardzo place bo wtedy tez jakos wzrosl mi apetyt na slodkie. Nawet pamietam, ze jak bylam na studiach i codziennie rano musialam przejsc 15 minut do autobusu szybkim krokiem a zima nawet 25 minut to jednak slodkie bulki i czekolada z automatu z podwojnym cukrem mi nie szkodzily na figure.
              • black_halo Re: Dieta dr Pape - 2 05.10.10, 16:24
                No i sprobowalam od wczoraj ale cienko mi poszlo. Wieczorem zjadlam posilek bialkowy, solidna porcje piersi z kurczaka, na dwie osoby bylo 450 gram, plus caly kalafior, solidnej wielkosci pomidor i cukinia i sos curry czyli wlasciwie do warzyw na patelni sypnelam curry i kurkumy dla lepszego koloru i dolalam troche smietany, tak ze 4 lyzki stolowe. Warzywa mi sie troche rozgotowaly zanim kalafior dobrze zmiekl ale to nic, wyszlo dobre ale 3 godziny pozniej bylam potwoernie glodna a zjadlam o 19. Jakos przezylam i poszlam spac ale rano obudzialam sie jakbym od tygodia nie miala nic w ustach totez pospieszylam zrobic sobie solidne sniadanie. 6 czubatych lyzek musli z mlekiem sojowym, podlane nieco syropem klonowym (1 lyzka stolowa) i banan a po dwoch godzinach znow bylam glona. Wiec to na pewno fakt, ze jak sie je oddzielnie bialka i wegle to duzo szybciej sie trawi. Chyba przerzuce sie na chleb bo jakos wydaje mi sie, ze tym, ze mozna bardziej najesc. Jakies rady jak wytrzymac 5 godzin? Dodam, ze sie zlamalam i w pracy zjadlam paluszki rybne i popilama slodzona kawa z mlekiem a pozniej jeszcze deser czekoladowy. Tragedia a myslalam, ze bedzie latwiej :(
                • sbarazzina Re: Dieta dr Pape - 2 05.10.10, 17:57
                  Ja Cie pociesze, ze moje poczatki z Pape, tez nie byly latwe ;)

                  Ok rok temu postanowilam sprawdzic jak to dziala. Nie mialam nadwagi, ale meczyly mnie napady na slodkie i zasypianie na wykladach i to ze zawsze ok 11 MUSIALAM cos zjesc, mimo wczesniejszego sniadania :)
                  Na poczatku mimo 2 bulek, owocow, czekoladek i czego tam jeszcze na sniadanie, o 11 i tak bylam glodna. Tak samo po obiedzie, potrafilam zjesc ogromny talerz makaronu, a po 2h bylam glodna. Logiczne to to nie bylo, przeciez niemowliwe, zebym juz byla glodna, dlatego doszlam do wniosku, ze to jest po prostu przyzwyczajenie.

                  Ale nie dalam sie i zaparlam sie, ze wytrzymam :) Po jakims czasie minelo, teraz wytrzymuje bez problemu 6h. No i uwielbiam to uczucie jak wstaje rano glodna i moge zjesc porzadne sniadanie :)
                  BMI rok temu i teraz identyczne. Roznica w samopoczuciu kolosalna. Jak to sie mowi, za wszystko inne zaplacisz karta MasterCard ;)
                  • mszn Re: Dieta dr Pape - 2 05.10.10, 22:26
                    Bardzo mi się podoba, co piszesz :) Ja swój eksperyment z regulowaniem się zaczęłam na początku września, po miesiącu jest super, w ogóle nie ciągną mnie słodycze, i tylko budżet na żywność trzeba było dostosować, bo oczywiście przekonałam się, że głupie węglowe zapychacze to najtańsze dostępne żarcie.

                    Plan: trzymać się mniej więcej obecnego BMI przez najbliższe 10 lat :)
                • mszn Re: Dieta dr Pape - 2 05.10.10, 22:18
                  Nie wiem, ile to dokładnie jest sześć łyżek muesli, ale jestem prawie pewna, że za mało, żeby trzymało 5h :) Ja nauczyłam się jeść całą miskę płatków owsianych z nutellową gorącą wodą - i ta miska jest taka, że półkilowa paczka płatków starcza na cztery śniadania (dobrze, że kosztuje 38 centów). Po pięciu godzinach jem obiad z dużą ochotą, po sześciu się na niego rzucam. Obiad zresztą też spory, ale to i dlatego, że kolację mogę zjeść dopiero o 22, a po drodze jeszcze jest codzienny fitness, więc trzeba się po południu najeść.

                  Przy okazji, skoro już piszę w tym wątku, chciałabym podziękować Pierwszejliterze za poświęcenie tyle czasu na te wszystkie długaśne posty o jedzeniu. :) Mam mocne przeczucie, że wiedza, którą sobie tu mimochodem przyswoiłam, ma szansę ochronić mnie przed wieloma błędami w przyszłości. Wydaje mi się, że 24-25 lat to bardzo dobry czas, żeby wyrobić sobie dobre nawyki na całe życie - więc wyrabiam.

                  I to rzeczywiście bardzo fajne uczucie, budzić się głodną i móc zjeść tę wielką miskę owsianki.
                  • black_halo Re: Dieta dr Pape - 2 05.10.10, 23:27
                    6 czubatch lyzek musli to bardzo duzo. Tydzien temu jedzac weglowe kolacje wciagalam najwyzej trzy a i to zostawalo nieraz w misce. No ale przyznaje, ze jednak cos tam w miedzyczasie podjadalam a kolacja to byla u mnie zawsze conajmniej mieszana chociaz w miare stosowalam sie do zasad nielaczenia. Np. kolacja to byla duza miska risotto z warzywami, troche maselka i ciut parmezanu - szlo sie najesc i pewnie temu z rana nie bylam glodna. Teraz bardziej kapuje te zasady a pare dni temu wydawalo mi sie, ze 5 kanapek jest nie do zjedzenia.

                    Zastanawiam sie czy na poczatku diety moge robic sobie przekaski bialkowe pomiedzy glownymi posilkami? I czy takie polaczenie na sniadanie jest OK? Salatka z czerwonej fasoli, kukurydzy i ananasa, w oryginale jest jeszcze zolty ser ale pewnie odpada. Czy moge za to doprawic to powiedzmy lyzka majonezu?
      • black_halo Re: Dieta dr Pape - 2 11.10.10, 09:00
        Po tygodniu dosc luznego stosowania zasad ubylo mi 3 cm w talii co uwazam za sukces bo mam co gubic. Dodam, ze nie zawsze jem bialkowe kolacje - zdarzylo mi sie dwa razy zjesc czysto weglowodanowa czyli raz makaron z warzywami a raz brazowy ryz z fasolka. Trawienie mam blyskawiczne, nic mi nie zalega chociaz i wczesniej nie mialam problemow ale teraz to juz naprawde. To chyba pierwsza dieta, na ktorej moze mi sie uda wytrzymac wystarczajaco dlugo by schudnac do jakiegos akceptowalnego rozmiaru 40-42 (no moze bym chciala 38).
    • marciasek Dołączam do Was :) 06.10.10, 00:51
      Uprzejmie donoszę, że zostaliśmy z małżem zagorzałymi papistami! On w końcu zaczął się samoczynnie budzić po śniadaniu (kawy nie może, herbata nie działała), nie drzemie po obiedzie, a w nocy nie ma kłopotów z zasypianiem. Twierdzi że czuje się doskonale. Ja? Podobnie, z tym, że dodatkowo schudłam kilogram w niespełna 2 tygodnie. Takie tempo mi wystarczy, optymalnie byłoby 1-2 kg na miesiąc. Budzę się rano z wielką czarną dziurą w żołądku, bez wyrzutów sumienia ładuję weń pieczywo z miodem wrzosowym (mniam). Obiad jemy mieszany (z tym, że ja więcej białka, a małż więcej węgli - wygląda na to, że ja jestem koczownikiem, a on rolnikiem). Białkowa kolacja bardzo mi się podoba, mąż jednak musi kromkę chleba. Niech ma, w końcu to nie on ma się odchudzać :) Aż żałuję, że wcześniej tego nie odkryłam.

      Mam pytanko: czy istnieje wariant diety dr Pape dla osób z cukrzycą typu II ? Mam cukrzycową teściową z fatalnymi nawykami żywieniowymi i chciałabym jej jakoś pomóc (o ile oczywiście będzie chciała).
      • pierwszalitera Re: Dołączam do Was :) 07.10.10, 02:12
        marciasek napisała:

        > Mam pytanko: czy istnieje wariant diety dr Pape dla osób z cukrzycą typu II ? M
        > am cukrzycową teściową z fatalnymi nawykami żywieniowymi i chciałabym jej jakoś
        > pomóc (o ile oczywiście będzie chciała).

        Mamy bardzo wielu cukrzyków i stosujemy u nich te same zasady. Tylko istnieją pewne ograniczenia. Jeżeli osoba nie potrzebuje jeszcze dodatkowej insuliny może stosować całkiem normalny rytm węgle-posiłek mieszany-białko. Jeszcze lepiej gdyby mogła zastosować rytm węgle-białko-białko, tak jak dla koczownika. Może przy tym całkiem normalnie stosować metforminę, sitagliptinę (Januvia) i inne zalecane lekarstwa. W przypadku dodatkowej inusliny sprawa jest nieco bardziej skomplikowana, bo normalna dawka insuliny, szczególnie tej basal czyli o przedłużonym działaniu, może stać się nagle za duża i istnieje ryzyko zbyt mocnego spadku cukru, zwłaszcza w nocy po białkowym posiłku. Duże dawki tej insuliny o przedłużonym działaniu mogę być też przeszkodą przy odchudzaniu, bo blokują spalanie tłuszczu, często trzeba je nieco zmienić, zmniejszyć, pozwalając krótkoczasowo na wzrost poziomu cukru, ale takie rzeczy może robić tylko doświadczony lekarz. Również początkowy spory wzrost poziomu cukru na większą ilość węgli rano może pacjenta niepokoić, chociaż my wiemy z doświadczenia, że jest to reakcja przejściowa. Dlatego bez opieki poinformowanego lekarza jest trudno. Dla osób stosujących jednak samodzielny pomiar cukru nie jest to niemożliwe, bo mogę regulować sami ilość wstrzykiwanej insuliny w zależności od konkretnej potrzeby. W najlepszym wypadku zauważą, że z czasem potrzebują jej coraz mniej, ale to zależy też w dużym stopniu od zaawansowania choroby (insulinooporności) i od tego, czy organizm produkuje jeszcze swoją inuslinę. Niestety, prostych wskazówek nie mogę tu udzielić.
        • marciasek Re: Dołączam do Was :) 07.10.10, 17:47
          Wydaje mi się, że insuliny nie bierze, tylko metforminę i jeszcze coś; muszę sprawdzić czym to "coś" jest. Bo jeśli to jednak jest insulina, to nie będę jej przy diecie manipulować - lekarza zorientowanego się na takim żywieniu, jakie Wy proponujecie pewnie i tak nie znajdę :(
    • kura17 PierwszaLitero 06.10.10, 09:45
      kilkakrotnie wspominalas, ze statycznie zdrowsi sa ludzie (kobiety) z BMI ok 25-26, czyli na granicy lekkiej nadwagi. czy moglabys podac jakiegos linka do tych badan? sa to wyniki bardzo interesujace, a nie chce mi sie samej kopac ;)
      z gory dziekuje!
      • kura17 Re: PierwszaLitero 06.10.10, 09:48
        tu link do jednej z takich wypowiedzi :)

        forum.gazeta.pl/forum/w,86228,92639995,92822026,Re_Cellulit_i_nie_ma_co_histeryzowac_.html
      • pierwszalitera Re: PierwszaLitero 07.10.10, 02:28
        ura17 napisała:

        > kilkakrotnie wspominalas, ze statycznie zdrowsi sa ludzie (kobiety) z BMI ok 25
        > -26, czyli na granicy lekkiej nadwagi. czy moglabys podac jakiegos linka do tyc
        > h badan? sa to wyniki bardzo interesujace, a nie chce mi sie samej kopac ;)
        > z gory dziekuje!

        Wiem, że to pisałam, wiem, że gdzieś czytałam, w związku z krytycznym spojrzeniem na lekko przestarzałe już normy dotyczące wagi ciała. W nich były bowiem spore błędy metodyczne. I chodziło tam też o autentyczne badania dotyczące długości życia i zdrowia, ale.... zabij mnie, nie wiem, gdzie to mam. ;-) Ja czytam sporo publikacji, fachowych czasopism, które prenumeruje nasza poradnia, wiele rzeczy kopiuję i zakopuję w moim domowym bałaganie, więc teraz nie wiem nawet gdzie tego szukać. Ale na pewno mi się znowu przypomni, to wtedy podrzucę.
        Na chybcika znalazłam tą notkę: www.abnehmen.net/gesundheit/uebergewicht/leichtes-uebergewicht-ist-gesund
        Jestem prawie pewna, że chodziło o to hamburskie badanie i o BMI 25-27.
    • marciasek wahania wagi związane z cyklem 06.10.10, 11:36
      macie? ja owszem, około 1-1,5 kg. I mam wrażenie, że to, co przybywa, siedzi mi głównie w staniku :)
      • black_halo Re: wahania wagi związane z cyklem 06.10.10, 16:28
        Nie mam wagi to nie wiem ale pomimo uzywania hormonalnej antykocepcji cos mi tam przybywa. Jakies 3 cm w biuscie toteraz posiadam dodatkowy biustonosz o miseczke wiekszy ne normalnie.
      • yaga7 Re: wahania wagi związane z cyklem 06.10.10, 17:50
        Nie tylko z cyklem. Dla mnie wahania wagi do 1,5-2 kg to norma i zawsze się zastanawiałam, jakim cudem ktoś tam stwierdza, że schudł o 0,2 czy 0,6 kg, bo takie wpisy jak najbardziej czytałam nie raz.
      • beauty-gosiek Re: wahania wagi związane z cyklem 06.10.10, 18:29
        do tej pory nie miałam
      • pierwszalitera Re: wahania wagi związane z cyklem 07.10.10, 02:32
        marciasek napisała:

        > macie? ja owszem, około 1-1,5 kg. I mam wrażenie, że to, co przybywa, siedzi mi
        > głównie w staniku :)

        To tylko dodatkowa woda. Do trzech kilogramów to norma. Naturalnie nie dotyczy wszystkich kobiet. Zależy trochę od pracy hormonów i metabolizmu.
    • marciasek gdzie wcisnąć mleko? 07.10.10, 16:58
      Jestem nałogowym mlekoholikiem. Doskonale toleruje laktozę, mleko piję od zawsze w dużych ilościach. No i mam problem, bo przy przejściu na dietę Pape nie bardzo mam gdzie to mleko wetknąć. Dotychczas piłam je na śniadanie (wielki kubas bawarki pół na pół z mlekiem), godzinkę po śniadaniu (kawa z duuużą ilością mleka, właściwie powinnam napisać mleko z kawą), do obiadu (zez względu na to co na obiad, po obiedzie szklanka mleka musi być), na podwieczorek (znowu bawarka) i po kolacji. Często jeszcze kubek ciepłego mleka przed snem. A teraz co? Został mi chyba tylko obiad :(
      Nie chodzi o odmawianie sobie przyjemności, bo to nie stanowi problemu, ale o to, że mój organizm się buntuje i żąda regularnych dostaw mleka, ignorując w proteście nawet duże ilości błonnika i wody, które mu zapobiegliwie dostarczam. Co z tym fantem zrobić? :(
      • pierwszalitera Re: gdzie wcisnąć mleko? 07.10.10, 22:35
        marciasek napisała:

        > Nie chodzi o odmawianie sobie przyjemności, bo to nie stanowi problemu, ale o t
        > o, że mój organizm się buntuje i żąda regularnych dostaw mleka, ignorując w pro
        > teście nawet duże ilości błonnika i wody, które mu zapobiegliwie dostarczam. Co
        > z tym fantem zrobić? :(

        Nie ulegać terrorowi. ;-) Mleko to posiłek mieszany i od mleka się łatwo tyje. Organizm się przestawi.
        • marciasek Re: gdzie wcisnąć mleko? 07.10.10, 23:30
          Laktobakcylki mi piszczą, że są głodne :( Może to dlatego mi wylazła opryszczka? Ha!

          Ale do obiadu może zostać, co? ;)
          • pierwszalitera Re: gdzie wcisnąć mleko? 08.10.10, 00:47
            marciasek napisała:

            > Laktobakcylki mi piszczą, że są głodne :( Może to dlatego mi wylazła opryszczka
            > ? Ha!

            To ja bym musiała tych laktobakcylków wogóle nie mieć, bo mleka nie znoszę i pijam je tylko w małych ilościach raz dziennie do kawy. Na śniadnie zresztą, bo nie stosuję wersji odchudzającej. ;-) Zjedz raczej wieczorem dodatkowo naturalny jogurt.
            • marciasek Re: gdzie wcisnąć mleko? 08.10.10, 01:08
              na pewno masz inny szczep :)))
            • marciasek przede wszystkim musze sie pochwalić 08.10.10, 14:01
              że piszę ten post popijając czarna kawę słodzona aspartamem, bez kropli mleka (!) - i nawet nie jest ona taka najgorsza. Da się zrobić.

              A wracając do meritum chciałam prosić o weryfikację mego wyobrażenia na temat poobiedniego deseru: skoro można ciasto, można kostkę czekolady, to jak zamiast tego napiję się mleka to nie zgrzeszę, tak? Szklanka po obiedzie, taka normalna, nieduża :)

              Z postem mlecznym porannym i wieczornym już się pogodziłam. Niestety mój organizm dalej strajkuje, zatem pytanie co robić? Mam kilka pomysłów:
              - przeczekać?
              - wrzucić jeszcze więcej surowych warzyw? (jem ich całkiem sporo)
              - otręby?
              - więcej wody? (piję ok. 1.5-2l)
              - jakiś suplement z bakcylkami typu multilac?

              Żeby tylko nie brać żadnych środków przeczyszczających, bo nie tędy droga - chciałabym, żeby wszystko się samo poukładało, w sposób naturalny. Podobny protest organizmu przydarzył mi się gdy rzuciłam palenie. Trwało to wtedy bardzo długo i skończyło się przybraniem na wadze, dlatego czuję się zaniepokojona :(
              • pierwszalitera Re: przede wszystkim musze sie pochwalić 08.10.10, 19:22
                marciasek napisała:

                Szklanka po obiedzie, taka normalna
                > , nieduża :)

                No dobra. ;-)


                > Żeby tylko nie brać żadnych środków przeczyszczających, bo nie tędy droga - chc
                > iałabym, żeby wszystko się samo poukładało, w sposób naturalny. Podobny protest
                > organizmu przydarzył mi się gdy rzuciłam palenie. Trwało to wtedy bardzo długo
                > i skończyło się przybraniem na wadze, dlatego czuję się zaniepokojona :(

                Od zaparć się nie tyje. Rzucenie palenia to całkiem inna sprawa. Palenie przyśpiesza metabolizm mniej więcej o 10 procent, więc jedząc to samo, a nawet więcej (oralne rekompensowanie papierocha) tyjesz. Na zaparcia jedz rano otręby, pieczywo z pełnego przemiału i owoce, w południe sporo warzyw, a wieczorem naturalnego jogurta. Jeżeli pomaga ci świeże mleko, to nie ze względu na te bakterie tylko laktozę, na którą wiele ludzi reaguje wrażliwie, prosto mówiąc, drogą do toalety. Laktozę można kupić w aptece w torebkach i brać do śniadania. Bez białka zwierzęcego, tak jak w mleku, możesz ją rano konsumować. Acha, spróbuj też z większą ilościa ruchu, u większości ludzi zaparcia, wzdęcia i podobne sensacje spowodowane są siedzeniem.
                • marciasek Re: przede wszystkim musze sie pochwalić 08.10.10, 20:06
                  Nieeee, ja na laktozę wrażliwa nie jestem. Mleczko wchodzi(ło) mi zawsze gładko. Może to reakcja na zmianę diety po prostu jest? W końcu tyle chleba co teraz na śniadanie to ja zazwyczaj zjadałam w ciągu trzech dni a nie na jeden posiłek. Niby razowy ten chleb, ze świetnej piekarni, takiej bez chemii, ale i tak go podejrzewam o sprawstwo. No to otręby, więcej warzyw i jogurt, bardzo chętnie, i nad ruchem też postaram się popracować. Oczywiście z tym ostatnim jest najgorzej (praca przy komputerze), ale spróbuję! Wielkie dzięki :)

                  PS. Upolowałam sobie na allegro książkę. Poczytam, zmądrzeję i postaram się zadawać mniej pytań :)
                  • roza_am Re: przede wszystkim musze sie pochwalić 08.10.10, 23:11
                    Mnie też się brzucho zbuntowało na nową dietę. Zastosowałam enzymki w tabletkach i po 2 dniach już było OK. Tłumaczyłam sobie podobnie jak Ty, że organizm musi się przestawić na nowy rytm dobowy i nowe rozmiary porcji do strawienia (tyle białka na raz to chyba nigdy nie jadłam).
                    • marciasek Re: przede wszystkim musze sie pochwalić 08.10.10, 23:46
                      O! Jakie enzymki w tabletkach? Pamiętasz nazwę?
                      • roza_am Re: Jak pokonac kompleksy i cieszyć się tym co ma 09.10.10, 00:00
                        Mnie w polubieniu nowego etapu kobiecości bardzo pomogły programy T&S. Nawet nie wiem kiedy zaczęłam inaczej patrzeć na siebie w lustrze. Polubiłam to, że teraz wyglądam jak dorosła kobieta, a nie jak dziewczyna i nie mam już potrzeby wracania do dziewczęcych rozmiarów i proporcji (choć czymś pośrednim bym nie pogardziła :))

                        > Kiedy patrzę na zdjęcia sprzed kilku lat, to wydaję się sobie taka szczupła, se
                        > ksowna, ale jak przypomnę sobie jak się wtedy czułam, to zawsze wydawało mi się
                        > że wszędzie mnie za dużo.
                        To całkiem powszechne zjawisko. Jako młode, szczupłe laski widzimy w sobie same wady, a kiedy dorastamy uświadamiamy sobie, że te całe nerwy były niepotrzebne i mogłyśmy były cieszyć się super-ciałami zamiast na nie narzekać.

                        > Myślę, że za parę lat będę żałowała, że nie jestem taka jak teraz.
                        To już zależy od Ciebie. Tzn. teraz już znasz ten mechanizm, wiesz, że perspektywa czasu zmienia nasze spojrzenie na własne ciało sprzed kilku lat. Możesz więc świadomie wybrać, czy pozwolisz temu mechanizmowi się powtarzać, czy wbrew niemu polubisz siebie już teraz. Nie cofniesz się w czasie, żeby tamta młodziutka dziewczyna widziała siebie Twoim dzisiejszym wzrokiem i była z siebie zadowolona, ale możesz zadbać o dzisiejszą samoakceptację, żeby w przyszłości nie żałować jej dzisiejszego braku.
                      • roza_am Re: przede wszystkim musze sie pochwalić 09.10.10, 00:04
                        Enzyvit, akurat takie były w aptece. Są tez inne, pewnie podobne w działaniu.
                        • marciasek Re: przede wszystkim musze sie pochwalić 11.11.10, 15:31
                          Zamieniłam chleb na owies i enzymki okazały się zbędne. Wszystkim, które mają problemy zaparciowe po przejściu na Pape polecam zrobić to samo. Organizm działa jak zegarek. Owies jest genialny :)
        • eponak Re: gdzie wcisnąć mleko? 08.10.10, 00:28
          Ale mleko może też być na kolację, prawda? Ale niecały kubek mleka (w sensie niecałe 200 ml), prawda?

          Ja też cierpię, bo nie wiem co zrobić z tym mlekiem, a ponieważ towarzyszę komuś w odchudzaniu, to przeszłam na Pape początkiem września. Nie wiem też, gdzie wsadzić maślankę (do tej pory jadłam muesli/płatki z maślanką), a i jogurty - np lubię robić tzatziki z jogurtu bałkańskiego, albo lubię jogurty (mam jogurtownicę) z dżemem czy świeżymi owocami. Tylko na obiad?

          I inny problem. Mój mężczyzna pracuje od 8 do 22-23 przez najbliższe dwa tygodnie. Śniadania będzie zjadał koło 7, więc obiad pewnie koło 12-13. Ale co dalej? Wymyśliłam, że może zje potem koło szóstej jakąś małą białkową przekąskę (ser w przyprawach, wędzony, pleśniowy, albo paski mięsa zawijane w ser żółty), a kolację po powrocie do domu. Problemem jest to, że nie ma w pracy mikrofali, więc wszystko na zimno będzie zjadał. Aha, nie ma szans zwiększyć przerw między posiłkami o więcej niż 5-6 godzin, bo on nie wytrzymuje. Ja sama też mam z tym problem, bo zajęcia na uczelni mam od 8 do 18, przerwy max 15 minut, więc nie bardzo mam jak zjeść większy posiłek obiadowy.

          Facet jest koczownikiem, a ja nie wiem jaki typ reprezentuję, chociaż po białkowych posiłkach dłużej wytrzymuję bez jedzenia. Śniadanie muszę zjeść naprawdę spore ( np ze 4 tosty, muesli ze śmietanką, owoc), żeby nie być głodną w ciągu 3-4 godzin.

          Aha, przestałam napadać na słodycze. A pierniczki mogłam tonami... Teraz mnie w ogóle nie ciągnie, chociaż na początku jadaliśmy megakaloryczny deser: pokruszone ciasteczka zbożowe z dżemem jabłkowo-śliwkowym i kajmakiem po obiedzie :D Ale organizm się przestawił najwidoczniej.

          Ah, a mężczyzna przez miesiąc stracił równe 5 kilogramów od 9 września, stał się bardziej energiczny, mimo że na sport nie ma czasu i ochoty, ilościowo nie odmawia sobie jedzenia, a i nie liczymy ilości węgli na śniadanie i białek na kolację. Jak przestanie chudnąć, albo przytyje, to wtedy zaczniemy to robić, ale na razie działamy instynktownie i chyba dobrze nam idzie.
          • pierwszalitera Re: gdzie wcisnąć mleko? 08.10.10, 00:57
            eponak napisała:

            > Ale mleko może też być na kolację, prawda? Ale niecały kubek mleka (w sensie ni
            > ecałe 200 ml), prawda?

            Tak, ale jak zjesz jeszcze porcję warzyw, to może być za dużo węglowodanów. Lepiej już jogurt, kefir itp. Zawierają mniej laktozy.


            > Ja też cierpię, bo nie wiem co zrobić z tym mlekiem, a ponieważ towarzyszę komu
            > ś w odchudzaniu, to przeszłam na Pape początkiem września. Nie wiem też, gdzie
            > wsadzić maślankę (do tej pory jadłam muesli/płatki z maślanką), a i jogurty - n
            > p lubię robić tzatziki z jogurtu bałkańskiego, albo lubię jogurty (mam jogurtow
            > nicę) z dżemem czy świeżymi owocami. Tylko na obiad?

            Jogurt z owocami to posiłek mieszany, nadaje się więc na obiad. Rano produkty mleczne są be, chyba, że nie zależy nam tak strasznie na chudnięciu, wieczorem tylko w małych ilościach i BEZ dodatkowych węglowodanów (owoce, cukier, skrobia). Przysięgam, że więcej tłumaczyć nie będę. ;-))) Czyli maślanka, jogurt bałkański albo na mieszany obiad, albo na kolację, ale wieczorem tylko jakieś 200-250g, bo uważamy na laktozę. Laktoza to cukier, a cukier to węglowodany. ;-)

            > Wymyśliłam, że może zje potem koło szóstej jakąś małą białkową przekąskę (ser
            > w przyprawach, wędzony, pleśniowy, albo paski mięsa zawijane w ser żółty), a ko
            > lację po powrocie do domu.

            Doskonały pomysł. :-)
            • eponak Re: gdzie wcisnąć mleko? 08.10.10, 11:14
              Dzięki za odpowiedź. Czyli najbezpieczniej zrobić z tych wszystkich dawnych ulubionych połączeń mały deser po obiedzie. Mi na odchudzaniu nie zależy tak bardzo, bo mam wagę idealną i może tylko w okolicach talii chcę trochę schudnąć. Za to TŻ musi zrzucić jeszcze trochę, a ponieważ razem jemy śniadania i kolacje, to nie mogę go kusić białkiem na śniadanie.



    • marciasek Do jakiej grupy zaliczyc drożdże piekarskie? 10.10.10, 00:01
      Węglowodany czy białko? :)
      Pytam, bo zwykłam robić taką, jakby to nazwać, "jajecznicę" z drożdży, płatków owsianych, cebuli i majeranku. Dobre i zdrowe. Ale czy wolno na śniadanie?...
      • pierwszalitera Re: Do jakiej grupy zaliczyc drożdże piekarskie? 10.10.10, 00:12
        marciasek napisała:

        > Węglowodany czy białko? :)

        Matko, zabiajasz mnie. ;-))) Drożdże to grzyby, traktuj je jak grzyby. ;-) Można na śniadanie.
        • marciasek Re: Do jakiej grupy zaliczyc drożdże piekarskie? 10.10.10, 00:37
          No co, no... Mąż mnie męczył i wolałam się upewnić, bo jak mówiłam, że grzyb to chyba warzywo to na mnie dziwnie patrzył :)))
          • pierwszalitera Re: Do jakiej grupy zaliczyc drożdże piekarskie? 10.10.10, 00:42
            marciasek napisała:

            > No co, no... Mąż mnie męczył i wolałam się upewnić, bo jak mówiłam, że grzyb to
            > chyba warzywo to na mnie dziwnie patrzył :)))


            No to jesteśmy już dwie. Facet musi się ugiąć. ;-)))
            • marciasek Re: Do jakiej grupy zaliczyc drożdże piekarskie? 10.10.10, 01:58
              Wiesz, w tym przypadku to on się ugiął z wielką chęcią, bo to właśnie on jest u nas największym amatorem tej drożdżowej paciaji :)

              A jeszcze Ci powiem, z zupełnie innej beczki, że pierwszy raz od wielu lat nie wyrósł mi ani jeden pryszcz na buzi przed miesiączką. Cuda, czy dieta?
              • roza_am Re: Do jakiej grupy zaliczyc drożdże piekarskie? 10.10.10, 13:34
                > A jeszcze Ci powiem, z zupełnie innej beczki, że pierwszy raz od wielu lat nie
                > wyrósł mi ani jeden pryszcz na buzi przed miesiączką. Cuda, czy dieta?

                He, he, a już dawno w "tych dniach" nie czułam się tak dobrze (psychicznie i fizycznie). Chyba cuda.
      • ederlezi1981 proszę o przepis 10.10.10, 15:11
        na tę jajecznicą- bo mnie niesamowicie zaintrygowałaś
        • marciasek Re: proszę o przepis 10.10.10, 21:03
          Ilości ci nie podam, bo wszystko robię na oko.
          Na patelni na odrobinie masła lub oleju lekko rumienię dużą cebulę pokrojona w kostkę. Do podduszonej cebuli dorzucam 2-3 rozkruszone kostki drożdży. Drożdże się roztopią i zrobi się taka "zupa", którą trzeba kilka minut pogotować w celu zabicia wszystkich grzybków i zredukowania objętości. Do ugotowanej zupy drożdżowej wrzucam sól, pieprz, duuużo majeranku (ja daję 3 duże łyżki) i wsypuję płatki owsiane górskie. Płatki zagęszczą drożdże, trzeba ich wsypać tyle, aby otrzymać gęsta plastyczną pastę drożdżowo-owsianą. Płatki grzeję z drożdżami kilka chwil - gotowe. Dobre na ciepło i na zimno, z pieczywem. Nieźle pasują do tego kiszone ogórki i/lub pieczona papryka.
          Danie to jest trochę niewyględne, ale za to smaczne i zdrowe :)
          • ederlezi1981 Re: proszę o przepis 10.10.10, 23:44
            Dziękuję.
            Pisząc "kostki" masz na myśli takie bloczki a la serek topiony?
            I co, prócz witamin z grupy B, maja droźdże, skoro je zabijasz?
            wypróbuję w najblizszym czasie....
            • marciasek Re: proszę o przepis 11.10.10, 00:00
              Tak, dokładnie takie kostki mam na myśli. Jeśli chodzi o to co w drożdżach siedzi - nie pytaj laika, tylko poguglaj :) Białko, wapń, żelazo, selen, chrom - mi zależy akurat na witaminach z grupy B, ale nie dlatego jem tę pastę. Jem - bo lubię :)
              Morduję je, żeby mi nie rosły w żołądku ;)
          • maliga Re: proszę o przepis 19.11.10, 14:52
            a myślałam, że tylko ja lubię tę pastę-mój mąż wychodzi z kuchni jak ją robię bo mu podobno śmierdzi. Ja jeszcze dodaję podpróżone na suchej patelni ziarenka sezami i siemienia lnianego (ale nie wiem czy można dodać na diecie żeby z chlebem rano wsuwać???). I jeszcze w przepisie miałam podane, że te drożdże mają się dusić ponad 20 minut (dolewam wody w międzyczasie) bo jak krócej to zamiast dostarczać witamin to je zabierają-nie wiem czy to prawda może ktoś mnie naprostuje?
            • marciasek Re: proszę o przepis 20.11.10, 00:25
              No bo trzeba drożdże zabić, ale żeby aż 20 minut? Takie żywotne są? Eeee, to już chyba trochę na wyrost. Ale może się mylę - ?
              Za pomysł z sezamem i siemieniem dziękuje - wypróbuję! :)
    • marciasek owsianka 11.10.10, 14:04
      Pożarłam na śniadanie owsiankę na mleku sojowym i poczułam się źle - ciśnienie, pot, zawroty głowy. Wyczytałam w książce, że to charakterystyczne objawy reakcji koczowniczej na węglowodany. Czy to znaczy, że zawsze po owsiance będę tak miała?
      W sumie ta owsianka mi się podoba, bo wystarcza na znacznie dłużej niż chleb z miodem. Żeby tylko nie mdliło...
      • pierwszalitera Re: owsianka 11.10.10, 20:52
        marciasek napisała:

        > Pożarłam na śniadanie owsiankę na mleku sojowym i poczułam się źle - ciśnienie,
        > pot, zawroty głowy. Wyczytałam w książce, że to charakterystyczne objawy reakc
        > ji koczowniczej na węglowodany. Czy to znaczy, że zawsze po owsiance będę tak m
        > iała?

        Spróbuj jeszcze raz i jeszcze raz. Reakcja może (powinna) się osłabić i nie masz też pewności, że te problemy to od owsianki. Ludzie łączą często ze sobą przypadkowe fakty i budują z nich kausalne łańcuchy nie sprawdzając ich więcej. A niekiedy warto. Zobacz też, czy płatki i mleko były świeże.
        • marciasek To działa! 15.10.10, 00:11
          Miałaś rację, reakcja się osłabia, a owsianka czyni cuda: po chlebie głodnieję w ciągu 2 godzin, po owsie - ciiisza :) Spokojnie do obiadu dociągamy (my - bo mąż również został fanem owsianki, może nawet większym ode mnie, tym bardziej, że on ją od początku doskonale tolerował). Teraz czekam jeszcze tylko na efekt konia, to znaczy obserwuję czy mi się włosy wypięknią i wybłyszczą jak sierść koniom karmionym owsem :)

          Noooo i są pierwsze efekty! Biodra: -4 cm, talia: -2 cm, uda: mocno schudły, ale nie mierzyłam wcześniej i nie potrafię obliczyć o ile, biust: bez zmian. Mąż też chudnie, brzuch mu zanika w ekspresowym tempie (nie był duży, ale coś tam jednak było i to, co tam było, niknie w oczach, a spodnie wiszą). A jemy naprawdę sporo, właściwie znacznie więcej niż dotychczas - i nie stosujemy żadnych turbo-doładowań.

          Ciekawe, zawsze najpierw chudł mi biust i zapadały się policzki, a biodra i brzuch w ostatniej kolejności, teraz odwrotnie - podoba mi się to! I podoba mi się odchudzanie o tej porze roku - do sylwestra coś tam człowiek wypięknieje, a do wakacji to już ho ho :) Genialny jest ten Wasz program.
          Bardzo serdecznie Ci dziękuję za szczodrze okazywane tu wsparcie i pomoc. Bez Ciebie, bez tego wątku pewnie bym tej diety nie odkryła, a nawet jeśli odkryła, to pewnie nie uwierzyła :)))
    • marciasek płatki jęczmienne 20.10.10, 00:48
      Pytam tutaj, bo miejsce wydaje mi się najbardziej odpowiednie. Wpadłam ta taki tekst (fragment):

      According to a recent study, eating whole grain barley can regulate blood sugar (i.e. reduce blood glucose response to a meal) for up to 10 hours after consumption compared to white or even whole-grain wheat, which has a similar glycemic index. The effect was attributed to colonic fermentation of indigestible carbohydrates.
      [link do źródła jest w oryginalnym tekście na en.wikipedia.org/wiki/Barley#Food ]

      O ile dobrze zrozumiałam (???), spożycie jęczmienia jęczmień obniża poziom cukru we krwi na ok. 10 godzin, pomimo tego, że ma podobny indeks glikemiczny jak pszenica. Czy w związku z tym dobrze kombinuję, że warto płatki jęczmienne polecić teściowej - cukrzyczce (typ II, nie bierze insuliny) jako rozsądne i bezpieczne śniadanie?

      A jak się to ma do naszej diety? Warto dosypac do owsianki?

      • katioosha1 Re: płatki jęczmienne 26.10.10, 13:24
        Stosuje tę diete od tygodnia i jest mnie 1,4 kg mniej. Mam pytanie czy na kolację można twaróg z cukrem?
        • pierwszalitera Re: płatki jęczmienne 26.10.10, 14:16
          katioosha1 napisała:

          > Stosuje tę diete od tygodnia i jest mnie 1,4 kg mniej. Mam pytanie czy na kolac
          > ję można twaróg z cukrem?

          Cukier to węglowodany, a podstawą diety jest, że unikamy węglowodanów wieczorem, więc odpowiedź prosta - nie można. Podobnie jak nie powinno się:
          produktów zbożowych (pieczywo, mąka, płatki), ryżu, makaronu, owoców, przetworów i soków owocowych, miodu, słodzonych napoi, ziemniaków i innych warzyw z dużą zawartością skrobi (rośliny strączkowe, kukurydza) albo cukru (zielony groszek, większe ilości marchewki) oraz większej ilości produktów mlecznych ze sporą zawartością laktozy (zwłaszcza zwykłe mleko). Do tego nie powinno się ketchupu, majonezów light i w ogóle sosów light, w których tłuszcz zastąpiono skrobią. Przy gotowych produktach uważać na dodatki skrobi i cukru. Na przykład tuńczyk w oleju, albo sosie własnym do sałaty jest super, tuńczyk w sosie pomidorowym zawiera skrobię i cukier.
          Na białkowy posiłek wieczorny nadają się:
          mięso, ryby, owoce morza, jajka, sery podpuszczkowe (żółte, camembert, brie itp.), nabiał z małą ilością laktozy (nie więcej niż 10-15g węglowodanów w całej porcji), orzechy i pestki (oprócz cashew), soja, większość warzyw, zupy (czyste, mięsne, warzywne bez ziemniaków, kasz, ryżu i makaronu), ocet, olej, musztarda ostra (przyrządzana najlepiej bez cukru, patrz etykieta słoika), majonez 80%, przyprawy.
          • pierwszalitera Re: płatki jęczmienne 26.10.10, 14:24
            Acha, do słodzenia posiłków wieczornych nadaje się słodzik (aspartam), ale lepiej używać oszczędnie, na przykład odrobina do sosu vinaigrette, albo herbaty. Słodkie w postaci cukru, miodu, dżemu, owoców, soków, kremu czekoladowo-orzechowego (nutella) można jeść do woli rano.
            • katioosha1 Re: płatki jęczmienne 26.10.10, 14:46
              Dziękuje pierwsza litero.
    • kok.12 ilośc węgli 01.11.10, 15:55
      Przyznaje, ze nie przeczytałam całych dwóch wątków o diecie, ale jest tego przytłaczająca ilość. Chciałabym się dowiedzieć, gdzie można znaleźć informację ile właściwie przy konkretnej wadze należy jeść węgli na obiad i śniadanie.
      • pierwszalitera Re: ilośc węgli 01.11.10, 16:29
        kok.12 napisała:

        > Przyznaje, ze nie przeczytałam całych dwóch wątków o diecie, ale jest tego przy
        > tłaczająca ilość. Chciałabym się dowiedzieć, gdzie można znaleźć informację ile
        > właściwie przy konkretnej wadze należy jeść węgli na obiad i śniadanie.

        Te informacje można znaleźć w książce. W razie czego można orientacyjnie, u bardzo szczupłych kobiet zwykle około 50-75 gram węgli na posiłek, przy BMI 25-30 jakieś 75-100gram, od BMI 30 100-125 gram. Ta liczba powiększa się jednak nie proporcjonalnie do ogólnej masą ciała, tylko ze wzrostem masy mięśniowej. To znaczy kobieta z dużą ilością mięśni będzie potrzebować nieco więcej. Ponieważ mężczyźni mają z natury więcej mięśni u nich to zapotrzebowanie rośnie odpowiednio: waga normalna jakieś 100-125gram. Lekka nadwaga 125-150, spora nadwaga powyżej 150, przy potężnych facetach nawet do 175gram. Przy czym i tu należy uwzględnić faktyczną tkankę mięśniową.
        • kok.12 Re: ilośc węgli 01.11.10, 17:03
          Problem w tym, że obecnie ta książka jest obecnie nie do zdobycia.

          I jeszcze jedno pytanie, o konkretne potrawy. Czy na kolację jest dozwolona jajecznica na boczku oraz galareta z kórzych udek (moja mama powinna ją jeśc ze względu na problemy ze stawami) Jaka jest dopuszczalna ilość tłuszczu w tej diecie? Czy smażone mięso i ryby są dozwolone w tej diecie, bo wiele innych diet wyklucza smażone potrawy. Jeżeli się nie mylę to smażenie dodaje węglowodany i tłuszcz?
          • pierwszalitera Re: ilośc węgli 01.11.10, 17:38
            kok.12 napisała:

            zy na kolację jest dozwolona jaj
            > ecznica na boczku oraz galareta z kórzych udek (moja mama powinna ją jeśc ze wz
            > ględu na problemy ze stawami)

            Oczywiście. Ja nie widzę w tym żadnych węglowodanów.


            Jaka jest dopuszczalna ilość tłuszczu w tej dieci
            > e?

            Mniej więcej 60-80gram na dzień. Dotyczy to całości, czyli także ukrytego tłuszczu (ser, wędliy itp)


            Czy smażone mięso i ryby są dozwolone w tej diecie, bo wiele innych diet wyk
            > lucza smażone potrawy.

            Ta dieta tego nie wyklucza. Dieta niskoinsulinowa dzieli tylko węglowodany od białka. Tłuszcz sam w sobie nie wywołuje gwałtownej reakcji insulinowej (jak węgle), ale nie nadaje się zbytnio na zapewnienie uczucia sytości (jak białko). Dlatego kombinowanie go w rozsądnych ilościach z węglami, albo z białkiem nie rozwala efektu diety. Sowją drogą, Dukan jest tu bardziej restrykcyjny, zupełnie niepotrzebnie. Efekt odchudzający ma się przy smażonym kurczaku taki sam, jak przy gotowanym, a pomniejsza się przy tym ryzyko, że je się na dłuższą metę za mało kalorii, to może bowiem grozić spowolnieniem metabolizmu i efektem jo-jo.

            Jeżeli się nie mylę to smażenie dodaje węglowodany i tłu> szcz?

            Niby jak? Smażąc kawałek ryby, albo mięsa na odrobinie oleju nie dodajesz żadnych węglowodanów. Pod warunkiem, że nie używasz panierki, która dodaje nie tylko węglowodany, ale także podwyższa niepotrzebnie zawartość tłuszczu w potrawie.
            • kok.12 Re: ilośc węgli 01.11.10, 19:44
              Aha, zapomniałam jeszcze zapytać się, ile należy jeść białka do obiadu i ile białka na obiad trzeba jeść, jeżeli jest się typem koczownika?

              Czy podając ilość węgli miałaś na mysli łączną sumę w ciągu dnia, czy na każdy posiłek?
              • pierwszalitera Re: ilośc węgli 01.11.10, 20:43
                kok.12 napisała:

                > Czy podając ilość węgli miałaś na mysli łączną sumę w ciągu dnia, czy na każdy
                > posiłek?

                Na jeden posiłek węglowodanowy.
                Czyli w przypadku "węgle- posiłek mieszany - białko" dwa razy dziennie. Posiłek mieszany należy traktować jako posiłek węglowodanowy, dodatek zwierzącego białka jest opcjonalny, liczy się ilości węgli.
                W przypadku rozwiązania "węgle- białko-białko" mamy tylko jeden posiłek węglowodanowy. Jeżeli interesują cię szczegóły, to poczytaj cały wątek.



                > Aha, zapomniałam jeszcze zapytać się, ile należy jeść białka do obiadu i ile bi
                > ałka na obiad trzeba jeść, jeżeli jest się typem koczownika?
                >

                Dla koczownika korzystniejsze jest rozwiązanie: węglowodany- białko- białko. Białka można jeść do syta, nie mniej jednak niż 150-200 gram mięsa, albo ryby. Albo 100gram sera lub 2-3 jajka. Dokładne informacje są możliwe tylko w przypadku znajomości składu ciała (tkanki mięśnowej), ale zwykle nie jest to potrzebne, jeżeli je się do syta.
    • sylwia-osama książka, ktoś ma na sprzedaż? 02.11.10, 10:13
      Dziewczyny, może któraś z Was chciałaby sprzedaż książkę o diecie?
      Nie można jej nigdzie dostać aktualnie... :(
      • sylwia-osama Re: książka, ktoś ma na sprzedaż? 09.11.10, 10:13
        No dobra, może chociaż ktoś wie czy można ją gdzieś jeszcze dostać internetowo, stacjonarnie w Warszawie, ewentualnie może któraś z Was widziała u siebie w mieście i mogłaby kupić??? Please :)
        • paulaalt Re: książka, ktoś ma na sprzedaż? 09.11.10, 14:22
          Ja również będę wdzięczna za taką informację - zależy mi na tej książce, a w sklepach internetowych jest niedostępna. Jeśli ktoś będzie chciał sprzedać, jestem zainteresowana :)
          • paulaalt Re: książka, ktoś ma na sprzedaż? 09.11.10, 19:32
            Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu znalazłam tę książkę w bibliotece UŁ :) Dziś przystępuję do lektury :) Jeśli jesteś zainteresowana, mogę zrobić ksero i przesłać Ci pocztą. Książka ma 192 strony.
            • maliga Re: paulaalt 10.11.10, 15:21
              czy mogłabyś mi skserować i przesłać? Napiszę adres na gazetowego, oczywiście zapłacę za ksero i koszt przesyłki.
              • paulaalt Re: paulaalt 10.11.10, 16:10
                Jasne :) Czekam na maila :)
                • gustwkot Re: paulaalt 10.11.10, 16:28
                  Chyba mam problem z pocztą gazetową (maile nie dochodzą), więc proszę póki co pisać na adres: kolejnik22@wp.pl.
            • sylwia-osama Re: książka, ktoś ma na sprzedaż? 11.11.10, 10:04
              używasz poczty gazetowej, napiszę :)
              • paulaalt Re: książka, ktoś ma na sprzedaż? 11.11.10, 10:19
                Niestety jest jakiś problem i nie działa mi poczta na gazecie (oba konta), dlatego proszę o kontakt na kolejnik22@wp.pl :)
    • marciasek Mięśnie mi skaczą :((( 08.11.10, 13:21
      Łykam magnez od 3 dni a one dalej skaczą. Co się dzieje? Kawy nie piję, to skąd te objawy/ Przecież chyba nie od owsianki - ???
      • pierwszalitera Re: Mięśnie mi skaczą :((( 08.11.10, 20:54
        marciasek napisała:

        > Łykam magnez od 3 dni a one dalej skaczą. Co się dzieje? Kawy nie piję, to skąd
        > te objawy/ Przecież chyba nie od owsianki - ???

        Proszę o dokładne informacje. Co znaczy skaczą? A ile płynów pijesz?
        • marciasek Re: Mięśnie mi skaczą :((( 08.11.10, 23:12
          Wyjaśnię najpierw "skakanie": pojedynczy mięsień wykonuje rytmiczne niewielkie skurcze, zupełnie jakby się do niego przyłożyło elektrody z telezakupowego systemu "chudnij na kanapie". te skurcze są nie do powstrzymania - żadne rozciąganie ani ćwiczenia nic nie dają. Taki stan rzeczy potrafi sobie trwać ładne kilkadziesiąt minut. Jeden przestaje - zaczyna inny, najchętniej jakiś sąsiedni. To się dzieje przede wszystkim w udach, ale czasem też w ramionach lub w innych dziwnych miejscach. rzecz niebolesna, ale strasznie upierdliwa i sygnalizuje, że coś jest nie tak. Wiem, że coś takiego może mieć związek z niedoborem magnezu w przypadku, gdy pije się dużo kawy, dlatego podkreśliłam, że ja kawy nie piję praktycznie wcale (dwie na miesiąc? jakoś tak chyba będzie).
          A jeśli chodzi o płyny to coddziennie wypijam 1 półtoralitrowa wodę mineralną, do tego jeszcze jakieś minimum pół litra herbaty (zielona z imbirem, miętowa, czasem czarna), mleko sojowe w porannej owsiance - będzie chyba w sam raz.
          • pierwszalitera Re: Mięśnie mi skaczą :((( 09.11.10, 01:24
            marciasek napisała:

            To s
            > ię dzieje przede wszystkim w udach, ale czasem też w ramionach lub w innych dzi
            > wnych miejscach. rzecz niebolesna, ale strasznie upierdliwa i sygnalizuje, że c
            > oś jest nie tak.

            Przede wszystkim uspokój się, bo wpadniesz w hipochondrię. ;-) Zostaw sobie trochę zmartwień o zdrowie na starość. ;-))) Trochę drgania w mięśniach nie oznacza jeszcze żadnej katastrofy i nie musi być nawet związane z odżywianiem. Ponadto zdrowi ludzie, którzy nie stosują rygorystycznych, jednostronnych diet nie mają zwykle żadnych niedoborów witaminowo- mineralnych. Przy przejściu na dietę niskoinsulinową może się jednak zdarzyć, że organizm wydala sporo niepotrzebnej wody, zgromadzonej głównie wtkance łącznej. To jest całkiem normalne i nawet pożądane. Odwadniać może się też nieco tkanka mięśniowa, bo organizm w fazach kiedy nie ma do dyspoyzcji szybkiej energii z węglowodanów, korzysta chętnie z rezerw cukru w mięśniach. Jego zużycie powoduje w komórkach stratę wody, w której był rozpuszczony. Podobne sensacje mogą mieć też sportowcy, którzy przesadzili nieco z treningiem. Dlatego moj pierwsza rada, sprawdź czy nie jesz za mało, być może trzeba powiększyć nieco porcje węglowodanów i te białka, by mięśniom nie brakowało energii. Druga rada, dodaj do każdej butelki wody mineralnej, którą pijesz, ociupinkę zwykłej soli, tyle ile mieści się pomiędzy palcami, bo możliwe też, że ci tego brakuje. Zaufaj mi, zaoszczędź sobie magnez, odczekaj parę dni i daj znać, co się dzieje. :-)
            • marciasek Re: Mięśnie mi skaczą :((( 09.11.10, 14:21
              Ależ na nie histeryzuję, przysięgam! :) Tylko mnie strasznie irytują te skaczące mięśnie, skupić się na pracy nie mogę bo mi coś drga i przeszkadza. Sól, powiadasz. A czy zamiast dosypywania do wody nie wystarczy zwiększyć dawki w potrawach? Bo my faktycznie mało solimy, może zbyt mało. Woda z solą brzmi jak środek wymiotny, wolałabym chyba sól zjeść niż wypić ;)
              • pierwszalitera Re: Mięśnie mi skaczą :((( 09.11.10, 15:38
                marciasek napisała:

                Sól, powi
                > adasz. A czy zamiast dosypywania do wody nie wystarczy zwiększyć dawki w potraw
                > ach? Bo my faktycznie mało solimy, może zbyt mało. Woda z solą brzmi jak środek
                > wymiotny, wolałabym chyba sól zjeść niż wypić ;)

                Nie ma sprawy. Możesz solić potrawy. Zapotrzebowanie na sól jest bowiem sprawą indywidualną, a jeżeli rezygnujemy z produktów wysokoprzetworzonych, to może się nagle okazać, że przesadzamy z ograniczeniem soli. A ta solona woda nie ma smakować słono. To jest ilość, której nawet nie wyczujesz. Większość wód mineralnych jest bowiem bardzo słabo mineralizowana, a optymalna (i smaczna) jest ilość 250-300mg jonów Na (sodium) na litr wody. Evian zawiera na przykład tylko 5mg, dlatego smakuje jak kranówa. ;-)
                • chrumpsowa Poczatkujaca 09.11.10, 18:19
                  Zaczelam czytac dzis o tej diecie, bo moim problemem jest podjadanie i waga, ktora ciagle idzie w gore. Niestety dziecko nie zostawia mi duzo czasu na zglebienie tajnikow tej diety. Chce zaczac od jutra. Mam tylko jedno pytanie: te weglowodany na sniadanie (75g) to weglowodany z bulki, chleba, platkow - prawda? Nie wliczam do tego dzemu czy nutelli? Jestem na drugiej stronie na kafeterii i tam dziewczyna mowi, ze mniej chleba, bo nutella to tez weglowodany wiec jak to jest? Mam nadzieje, ze uda mi sie jutro wiecej poczytac. Niestety ksiaza w wielu ksiegarniach jest niedostepna :( Wiecie gdzie mozna ja dostac?
                  • pierwszalitera Re: Poczatkujaca 09.11.10, 23:16
                    chrumpsowa napisała:

                    Jestem na drugiej stronie na kafeterii i ta
                    > m dziewczyna mowi, ze mniej chleba, bo nutella to tez weglowodany wiec jak to j
                    > est?

                    Stosuj 75 gram węglowodanów w postaci pieczywa, płatków, a nuteli nie licz, jeżeli używasz jej normalnie, a nie do razu pół słoika. ;-)
                    • chrumpsowa Re: Poczatkujaca 10.11.10, 11:33
                      Dziekuje za odpowiedz. Pewnie ksiazka by wiele wyjasnila, ale niestety nie jest dostepna.
                      Natomiast jesli chodzi o wegle na sniadanie: czy to MUSZA byc platki owsiane, albo chleb/bulki? Z tego co do tej pory doczytalam, wydaje mi sie, ze nalezy uwazac na tluszcze i cukry? Czyli platki kukurydziane czy muesli dostepne w supermarketach nie sa odpowiednie? Czyli niezbyt dobre bylyby tez herbatniki, kruche ciastka bez dodatkow? Musze powaznie wglebic sie w temat :). Podstawowe zasady tzn. ilosci skladnikow juz sobie skopiowalam do worda, zeby miec pod reka.
                      • pierwszalitera Re: Poczatkujaca 10.11.10, 14:42
                        chrumpsowa napisała:

                        > Natomiast jesli chodzi o wegle na sniadanie: czy to MUSZA byc platki owsiane, a
                        > lbo chleb/bulki? Z tego co do tej pory doczytalam, wydaje mi sie, ze nalezy uwa
                        > zac na tluszcze i cukry? Czyli platki kukurydziane czy muesli dostepne w superm
                        > arketach nie sa odpowiednie? Czyli niezbyt dobre bylyby tez herbatniki, kruche
                        > ciastka bez dodatkow?

                        Te płatki i pieczywo, to są tylko nabezpieczniejsze. Kruche ciastka i herbatniki to mają maaasę tłuszczu. Jak zjesz jednego, dwa jako słodycz, to świat się nie zawali, ale jako podstawa śniadania, to nie jest dobry pomysł. Poza tym, ona moją w składzie często jakieś zwierzęce białka, jajka, mleko. To też przy większych ilościach może być problemem. Ciastka, to są w mojej kategorii używki, a nie żywność. ;-)
                        • chrumpsowa Re: Poczatkujaca 10.11.10, 15:05
                          Ha! :) Tu gdzie mieszkam takie kruche ciastka + meko lub sok i owoc to jest tradycyjne sniadanie. Nutella zreszta tez jest baaardzo popularna. W moich ciastkach w 75g wegli jest 18g tluszczu, no ale fakt, ze moga to byc tluszcze trans, poza tym maja w skladzie i mleko, i jaka. W takim razie beda jako uzywka, podobnie jak domowe ciasta. Rozumiem, ze z powodu zawartosci jw drozdzowe typu chalka tez odpada na sniadanie. Pierwszalitero dziekuje za odpowiedz! Mam jeszcze jedno - czy fasolka szparagowa na kolacje jest ok? Prawie koncze pierwszy watek i wiem, ze groszek odpada.
                          • pierwszalitera Re: Poczatkujaca 10.11.10, 15:37
                            chrumpsowa napisała:

                            Rozumiem, ze z powodu zawartosci jw drozdzowe typu chalka
                            > tez odpada na sniadanie. Pierwszalitero dziekuje za odpowiedz! Mam jeszcze jed
                            > no - czy fasolka szparagowa na kolacje jest ok?

                            Chałkę dopuszczam. Aż tyle mleka i jajek w prostym drożdżowym cieście nie ma. Przynajmniej w tym chałkowym, bo są naturalnie bogatsze ciasta drożdżowe z całą masą jajek i jeszcze masła, ale to inna bajka. Fasolka szparagowa na kolację jest ok. Unikasz tylko warzyw z dużą zawartością skrobi i cukru.
                            • marciasek Re: Poczatkujaca 10.11.10, 16:05
                              a ty te chałkę pieczesz sama czy kupujesz? Bo jeśli pieczesz sama, to bez problemu i bez większej straty na jakości można mleko zastąpić wodą - wypróbowane ;)
                              • chrumpsowa Re: Poczatkujaca 10.11.10, 16:29
                                Pieke sama. Moje BMI to w tej chwili 23. Chce sie pozbyc ciaglych napadow wilczego glodu, polepszyc samopoczucie, nie musze nie wiem ile schudnac. Dzieki za wszystkie rady!
                                • marciasek Re: Poczatkujaca 11.11.10, 00:36
                                  E, to się tym mlekiem specjalnie nie przejmuj. Skoro Pierwszalitera mówi że można, to można ;)
                • marciasek Re: Mięśnie mi skaczą :((( 11.11.10, 15:44
                  Bardzo zaintrygowała mnie kwestia zmineralizowania wód i przeprowadziłam mały risercz na użytek mieszkających w Polsce papistek. Zaczęłam od dwóch naszych ulubionych wód. Kinga Pienińska - niecałe 5 mg sodu/l. Wielka Pieniawa - lepiej, bo ok. 64 mg/l - czyli ciągle za mało, choć jest już zaliczana do wód leczniczych (środek specjalnego przeznaczenia żywieniowego) - pewnie ze względu na dużą ilość wapnia. Podreptałam więc do sklepu i przejrzałam dokładnie półki z woda mineralną. Na regałach z "normalną" woda nic ciekawego nie ma, ale wśród wód leczniczych owszem, znalazłam - Słotwinka! Ma 330 mg sodu/l., sporo magnezu, wapnia i rzeczywiście jest smaczna. www.wodadlazdrowia.pl/pl/8916/0/Slotwinka.html
                  Spróbowałam jeszcze Franciszka, ale to już jest killer o smaku wody z Bałtyku :) (4040 mg sodu/l. Da się wypić tylko jako dolewka do Kingi Pienińskiej czy innej średnio lub nisko zmineralizowanej wody.
                  Chyba się przekonam do posolonej wody, rzeczywiście nie jest zła :)
                  • marciasek i dalej, zastanawiam się w jaki sposób 11.11.10, 16:21
                    utrzymać prawidłowe stężenie sodu w organizmie - jak można rozpoznać, kiedy jest go za mało, a kiedy za dużo?
                    W sumie to przyznam się, że my z małżonkiem dotychczas staraliśmy się obniżać spożycie sodu. I nie zauważyliśmy kiedy zrobiło się go za mało. Połapaliśmy się dopiero w lecie, kiedy on zaczął się niemiłosiernie pocić, a pot nie był nawet słony. "Posoliliśmy go" szybciutko przy pomocy słonych potraw i napojów izotonicznych - przeszło. Zaczęliśmy solić więcej - ale ponieważ my nie lubimy słonego smaku, istnieje możliwość że cały czas mamy niedobory. Teraz te problemy ze skurczami mięśni wydaja się sygnalizować, że rzeczywiście trzeba nam jeszcze więcej soli. Zwiększam zatem dawki, ale boję się, że teraz przesadzę w odwrotnym kierunku. Czytam, że potrzeba nam około półtora grama sodu dziennie - wszak to niecała łyżeczka soli kuchennej, prawda?
                • marciasek Skacza dalej, wrrrr 12.11.10, 02:11
                  tylko skakanie się przeniosło z nogi na rękę.
                  No i skaczą znacznie słabiej i krócej. To co, jeszcze mam za mało soli?
                  A może łykać dalej ten magnez?

                  A może sobie rękę obandażować? :)
    • ciri1971 Pierwszalitero, ratuj! 09.11.10, 19:41
      Pisałam w wątku Madzioreck, że zależy mi na utrzymaniu wagi po Dukanie. Zamierzam zastosować się do Twoich porad, ale mam tyle "dukanowskich" naleciałości, że pomimo przeczytania tego wątku wszystko mi się miesza:(
      Moje BMI to teraz 22,3-22.5. Czy mogę zjeść 2 czy 3 bułki na śniadanie? Po 2 szybko jestem głodna i z trudem wytrzymuję 5 godzin.
      Czy mam jeść mieszane obiady, jeśli absolutnie nie zamierzam już chudnąć? A może jeść na zmianę, raz mieszany, raz białkowy?
      Czy serek wiejski lepszy jest z zawartością 6% tłuszczu, niż 2%, jeśli ten pierwszy ma mniej węgli? Chodzi mi o jedzenie tego serka na kolację. I czy dobrze rozumiem, że wieczorem można jeść sery typu feta i mozzarella, takie z ok.12 % tłuszczu, albo czasem parówki z 18% tłuszczu, ale 0,1 węglowodanów? Mam fobię tłuszczową:)
      Skoro można orzechy, to masło orzechowe pewnie też?
      I czy jeśli naprawdę nie jestem w stanie wytrzymać 5 godz., to mogę zjeść coś białkowego? Jajko, trochę chudej szynki, twaróg?

      Jestem zagubiona i zakręcona i jak tak dalej pójdzie, to zacznę żałować, że się odchudzałam. Moja psychika tego nie wytrzymuje:)

      Wczoraj zjadłam węglowodanowe śniadanie, mieszany obiad z kilkoma małymi herbatnikami i serek wiejski z warzywami na kolację. Dziś mam na wadze 0,5 kg więcej. Załamać się już czy jeszcze poczekać?:)
      • marciasek Re: Pierwszalitero, ratuj! 09.11.10, 20:27
        > Skoro można orzechy, to masło orzechowe pewnie też?

        Arachidy to takie orzechy - nieorzechy, nalezą do grupy roślin strączkowych i tak bym je traktowała. Czyli: na kolacje bym ich nie zjadła. Pierwszalitero - potwierdź lub zaprzecz :)
      • pierwszalitera Re: Pierwszalitero, ratuj! 09.11.10, 23:43
        ciri1971 napisała:

        > Moje BMI to teraz 22,3-22.5. Czy mogę zjeść 2 czy 3 bułki na śniadanie? Po 2 sz
        > ybko jestem głodna i z trudem wytrzymuję 5 godzin.

        Jedz trzy.

        > Czy mam jeść mieszane obiady, jeśli absolutnie nie zamierzam już chudnąć? A moż
        > e jeść na zmianę, raz mieszany, raz białkowy?

        Zacznij od białkowych, a po 2-3 tygodniach przejdź na mieszane. Jeżeli zauważysz niepokojący wzrost wagi przejdź znowu na białkowe.


        > Czy serek wiejski lepszy jest z zawartością 6% tłuszczu, niż 2%, jeśli ten pier
        > wszy ma mniej węgli? Chodzi mi o jedzenie tego serka na kolację. I czy dobrze
        > rozumiem, że wieczorem można jeść sery typu feta i mozzarella, takie z ok.12 %
        > tłuszczu, albo czasem parówki z 18% tłuszczu, ale 0,1 węglowodanów? Mam fobię t
        > łuszczową:)

        Tłuszcz w połączeniu z białkiem nie jest twoim wrogiem, dlatego możesz spokojnie pozwolić sobie na smaczniejsze rzeczy. Tylko przy bardzo tłustych serach podpuszczkowych i pleśniowych należy trochę uważać, ale tych nie da się nawet zjeść w dużych ilościach bez węglowodaów. Nie zapominaj, że porcja ryby, albo mięsa smażona na dobrym oleju z porcją warzyw jest o wiele bardziej wartościowym posiłkiem od twarogu. Na obiad możesz zjeść wtedy coś wegetariańskiego, na przykła porcję makaronu z sosem warzywnym, albo pesto.

        > Skoro można orzechy, to masło orzechowe pewnie też?

        Orzeszki arachidowe mają około 19-20 gram węglowodanów w 100 gr., czyli odrobina masła orzechowego nie jest problemem. Tylko do czego chcesz je stosować wieczorem? Jeżeli łyżkę, dwie do sosu, to nie widzę nic przeciwko.

        > I czy jeśli naprawdę nie jestem w stanie wytrzymać 5 godz., to mogę zjeść coś b
        > iałkowego? Jajko, trochę chudej szynki, twaróg?

        Białkowa przekąsa jest w porządku. Z twarogiem ostrożnie, bo ma węgle, lepiej jajko, szynka. Po Dukanie powinnaś jednak mieć niską insulinę, więc jeżeli nie wytrzymujesz 5 godzin, to znaczy, że posiłki są za małe. Nie bój się kalorii i jedzenia, bo wprowadzisz organizm w permamentny stan oszczędzania.


        > Wczoraj zjadłam węglowodanowe śniadanie, mieszany obiad z kilkoma małymi herbat
        > nikami i serek wiejski z warzywami na kolację. Dziś mam na wadze 0,5 kg więcej
        > . Załamać się już czy jeszcze poczekać?:)

        Po pierwsze by przytyć 0,5 kg tłuszczu musiałabyś zjeść około 3 tys. kalorii. Więc taka szybka zmiana wagi oznacza tylko trochę więcej wody. To normalne, bo diety białkowe działają ekstremalnie odwadniająco, więc przechodząc na węgle musisz liczyć się, że podskoczy ci woda. Poza tym, po Dukanie możesz mieć też trochę odwodnione mięśnie, to prawdopodobne, jeżeli zbyt ograniczyłaś kalorie. Teraz twoja tkanka mięśniowa nieco nadrabia, nieszkodzi, będzie przez to dobrze pracowała. Korzystniej jest jednak przechodzić na węgle wolno, to znaczy najpierw tylko rano, a po kilku tygodniach na dwa posiłki, rano i w południe. No i ten serk wiejski z warzywami. Nie jestem zwolenniczką twarogu i wiejskich serków wieczorem, bo zawierają one węglowodany. Jeżeli dodasz jeszcze warzywa, to może wyjść całkiem niezła ich porcja. Postaraj się ograniczyć węglowodany wieczorem do maksymalnie 15 gram w całej porcji.
        • ciri1971 Re: Pierwszalitero, ratuj! 10.11.10, 11:27
          Dziękuję:)

          Coraz bardziej wszystko mi się rozjaśnia i myślę, że dam radę:). Po wczorajszym ważeniu miałam wizję, jak to codziennie wchodzę na wagę i codziennie widzę pół kilo więcej. Na zdrowy rozum wiem, że to niemozliwe, ale tryb panikary mi się włączył. Trochę się męczyłam na tym Dukanie, zwłaszcza na dniach białkowych i jak pomyslę, ze mogłabym to zepsuć, to mnie coś trafia.

          Trochę się martwię tymi obiadami, tzn. tym, że zacznę przybierać po mieszanych, czy wtedy będę skazana na białkowe? Pewnie bez sensu przejmować się tym na zapas:) Po skrobiowych na Dukanie (2 razy w tygodniu) nie przybierałam, więc może nie będzie źle.

          Trochę mi szkoda wiejskiego serka, ale trudno:). O masło orzechowe pytałam pod kątem sniadania, żeby bułkę posmarować, bo uwielbiam. Wieczorem będę trzymać się z daleka.

          A przede wszystkim to w głowie muszę sobie wszystko uporządkować, bo na razie mam wrażenie, że utyję od wszystkiego i łapię się na ograniczaniu jedzenia, a wiem, że nie wolno.
          A jednocześnie ciągnie mnie do tych węglowodanów niemożliwie:)

          Pierwszalitero, jeszcze raz dziękuję:). Nie zepsuję efektów mojej diety. Nie tym razem, kiedy mam takie narzędzia:)
          • pierwszalitera Re: Pierwszalitero, ratuj! 10.11.10, 14:37
            ciri1971 napisała:

            > Trochę mi szkoda wiejskiego serka, ale trudno:). O masło orzechowe pytałam pod
            > kątem sniadania, żeby bułkę posmarować, bo uwielbiam. Wieczorem będę trzymać si
            > ę z daleka.


            Nie musisz rezygnować całkowicie z wiejskiego serka. Tylko codziennie byłoby mniej wskazane i trochę monotonne. ;-) A masło orzechowe do śniadania jest jak najbardziej w porządku.
    • marciasek Jak pogodzić dietę Pape z antyrefluksową? 10.11.10, 10:59
      Małżonek prosi, żeby zapytać. Ma zdiagnozowany refluks, którego przyczyna jest słaby zwieracz przełyku. Kiepska sprawa, bo nie za bardzo jest co z tym zrobić, problem ma naturę czysto hydrauliczną. To znaczy, że jak zje za dużo, wytwarza mu się w żołądku zbyt wysokie ciśnienie, czego zwieracz nie wytrzymuje i efektem jest refluks. W zasadzie powinien zatem jeść małe porcje kilka razy dziennie, wg zaleceń gastrologa 5-6 razy. To jedna strona medalu. Drugą stroną jest niewielki brzuszek, który jeszcze chwilę temu był mniej niewielki, ale dzięki diecie dr Pape zmniejsza się gwałtownie. Ze otyłość brzuszna nie jest zdrowa to wiadomo, nie trzeba tłumaczyć. Przejście na rozdzielcza dietę insulinową było dla małżonka niczym objawienie: koniec z poranną sennością, wyregulowane trawienie, przyrost kondycji, chudnięcie przy jedzeniu do syta, wreszcie owsianka, którą uwielbia - poezja :) Tyle, że przy trzech sytych posiłkach dziennie problemy z refluksem wydają się intensyfikować. Stąd pytanie: czy można i jak można to pogodzić?
      • pierwszalitera Re: Jak pogodzić dietę Pape z antyrefluksową? 10.11.10, 14:34
        marciasek napisała:

        Tyle, że przy trzech sytych posiłkach dziennie problemy z
        > refluksem wydają się intensyfikować. Stąd pytanie: czy można i jak można to pog
        > odzić?

        Muszę uczciwie przyznać, że nie bardzo momentalnie wiem co odpowiedzieć. Nie chcę teraz spekulować, więc zapytam w poniedziałek mojego szefa. Przy medycznych problemach zawsze się z nim konsultuję, ja nie jestem lekarzem. Wiem, że mamy takich pacjentów, ale do mnie przychodzą zwykle ci zdrowsi. Więc cierpliwości. :-)
        • marciasek Re: Jak pogodzić dietę Pape z antyrefluksową? 10.11.10, 15:48
          Pierwszalitero, poczekamy na wieści cierpliwie i z duża wdzięcznością :)
          • chrumpsowa Efekty - trzeci dzien diety. 12.11.10, 11:13
            Przyznam sie od razu, ze do tej diety podeszlam na luzie. W sumie nie chce duuzo schudnac. Najwazniejsze, by powstrzymac tycie powodowane hustawkami ograniczania kalorii, by potem rzucic sie na cala czekolade...

            Pierwszego dnia dosc ciezko bylo mi wytrzymac do obiadu. Po kolacji (400g kalafiora, mozzarella i 1 jajko) tez bylam po ok. godzinie dosc glodna. Wieczorem i w nocy dosc czesto odwiedzalam kibelek - woda schodzila.

            Drugi dzien: po sniadaniu do obiadu wytrzymalam bez problemu, kolacje zjadalam po 6 h i w sumie moglabym wytrzymac jeszcze z pol godziny. Kolacja mnie zapchala (przygotowalam troche ponad 300g grilowanej cukini, 100g pomidorkow, pestki dyni i sos z lyzki oliwy i octu balsamicznego + 200g duszonej wieprzowiny). Chyba najbardziej zapchala mnie cukinia. Zostawilam chyba 1/3 pomidora, bo nie dalam rady zjesc, mieso wcisnelam. Dzis staje na wage i jest 1kg mniej!!! Wiem, ze to pewnie woda, ale i tak czuje sie duuuzo lepiej!

            Aha po sniadaniu mam takiego powera, ze musze sie ruszac, cos robic :) . Nie mam potrzeby dojadania. Spokojnie wytrzymuje te 5 h. Trzymam sie scisle zasady, by nie pic nic z weglowodanami i nie podjadac pomiedzy posilkami. Po obiedzie pozwalam sobie na uzywki np. dwa pierniczki (wiecej nie dalabym rady wcisnac). Na pewno bede kontunuowala ten sposob odzywiania. Pierwszalitero dzieki za czas jaki poswiecasz forum. Aha przeczytalam juz oba watki na offtopach. Zostala mi tylko Kafeteria. Mam pytanie czy dobrze zrozumialam, ze fasola z puszki ta w takiej zalwie przy tej diecie jest niewskazana? Nie wiem czy to wlasnie ten rodzaj fasoli to baked beans?
            • pierwszalitera Re: Efekty - trzeci dzien diety. 12.11.10, 13:34
              chrumpsowa napisała:

              Mam pytanie czy dobrze zrozumialam, ze fasola z puszki ta w tak
              > iej zalwie przy tej diecie jest niewskazana? Nie wiem czy to wlasnie ten rodzaj
              > fasoli to baked beans?

              Ja nie mam w głowie wszystkich kontekstów, w których wypowiadałam się o fasoli, więc nie bardzo wiem teraz o co chodzi, ale fasola, fasola w puszce, w zalewie, czy baked beans, to jak każde rośliny strączkowe węglowodany (z roślinnym białkiem). Więc dozwolone rano (jak kto lubi) albo na obiad (jak planujemy posiłek węglowodanowo-mieszany). Do posiłków białkowych raczej nie. Rośliny strączkowe są jak najbardziej wskazane, bo są bardzo zdrowe i powinno się jeść je jak najczęściej.
          • pierwszalitera Re: Jak pogodzić dietę Pape z antyrefluksową? 16.11.10, 12:53
            Pytałam, już wiem. :-) Ponieważ refluks jest często wynikiem nadwagi i sporego brzucha najlepszą terapią jest schudnięcie. W przypadku dolegliwości po większych ilościach węglowodanów lepiej jest zastosować węglowodany tylko raz dziennie (znaczy: węgle- białko- białko). Często w ten sposób i tak szyciej się chudnie. A na występujące po śniadaniu problemy stosuje się czasowo antacydy. To są to środki neutralizujące kwas solny w żołądku, pełniące rolę regulatorów kwasowości. Istnieją nawet takie bez recepty. W Niemczech popularny jest na przykład Omeprazol. I obserwować, z czasem (i z każdym zrzuconym kilogramem) problem powinien stawać się mniejszy, antacydy przestaną być konieczne.
            • marciasek Re: Jak pogodzić dietę Pape z antyrefluksową? 16.11.10, 13:32
              Dziękuję, Pierwszalitero! Wybacz, ale muszę jeszcze troszkę podrążyć temat. Czuję się winna, bo podałam za mało szczegółów. Małżonek łyka Controlloc, przez 2 miesiące łykał codziennie, teraz od pół roku łyka 3 razy w tygodniu 1 tabletkę na pół godziny przed kolacją. Czemu wieczorem? Ponieważ jego problemy ujawniają się w nocy - w dzień nic mu się nie dzieje, za to w nocy budzi się czasem z chemicznym poparzeniem zatok (oj, mieliśmy już z tego powodu poważne problemy). Wagę ma OK (79 kg przy wzroście 180, 42 lata). Gastrologicznie zdiagnozowano mu słaby zwieracz przełyku jako wyłączną przyczynę problemów. Ta przypadłość podobno nie jest bardzo rzadka, za to dość trudna w leczeniu (skomplikowane zabiegi operacyjne lub dieta, nie ma innej drogi). Gastrolog uważa, że problem ma naturę hydrauliczną: w żołądku ciśnienie jest wyższe niż w przełyku, zwieracz słaby i kiedy to ciśnienie przekroczy jakąś krytyczną dla zwieracza wartość - ten popuszcza. Dzieje się tak wtedy, kiedy zjedzona porcja była za duża. W tym przypadku medyczne wskazania były takie, by jeść często, ale mało. No i cały problem polega na pogodzeniu dwóch przeciwstawnych diet: jedna zaleca jedzenie niewielkich porcji czegokolwiek 5-6 razy dziennie, a druga, Wasza, 3 spore porcje o określonych parametrach. Postawiliśmy na Waszą dietę i jesteśmy bardzo zadowoleni z efektów i jej wpływu na nasze ciała, humory i kondycję, ale w ciągu tych dwóch ostatnich miesięcy kilka razy przytrafiły się mężowi te nocne problemy, których wcześniej było jednak mniej. Myślę intensywnie co z tym zrobić, mam kilka pomysłów (białkowe przekąski? więcej controllocu? wcześniejsze kolacje?) - ale nie czuję odwagi by jako nie-medyk eksperymentować na własnym ukochanym małżonku. Byłabym zatem wdzięczna za radę :) Jeśli chodzi o odchudzanie - on ma dość umięśniona sylwetkę i tłuszczu w okolicy brzucha zostały mu przy tej wadze jakieś śladowe ilości, które oczywiście chętnie spalimy, ale fajnie by było przy okazji oszczędzić mu kłopotów ze zdrowiem. Refluks jest u niego źródłem problemów z zatokami oraz z zębami (w górnej szczęce korzenie zębów wrastają mu w zatoki) i tak naprawdę to one właśnie martwią nas najbardziej.
              • yaga7 Re: Jak pogodzić dietę Pape z antyrefluksową? 16.11.10, 13:38
                Od razu zaznaczam, że jestem laikiem - aczkolwiek z tendencją do refluksu - i wydaje mi się, że o ile zwiększanie dawki leku jest raczej niewskazane, to może wskazane by były bialkowe przekąski.
                Zresztą chyba gdzieś w wątku było stwierdzenie, że można przejść na 4 posiłki - może już to byłoby dla Twojego męza rozwiązaniem?
                • marciasek Re: Jak pogodzić dietę Pape z antyrefluksową? 16.11.10, 14:04
                  No właśnie taki mi się pomysł po głowie kołacze. I mu czasem wciskam w rękę między posiłkami kawałek żółtego sera albo garść orzechów. Ale bez przekonania czy czynię dobrze, bo w sumie to on głodny nie jest i bez redukcji porcji głównych posiłków to chyba nie ma sensu - ?
                  • yaga7 Re: Jak pogodzić dietę Pape z antyrefluksową? 16.11.10, 14:18
                    Ale tak sobie myślę, że dopóki nie tyje i wszystko jest ok, to czemu nie?
                    Przecież chyba zauważycie, jeżeli takie białkowe przekąski spowodują przybranie na wadze nie?

                    Albo możecie spróbować 4 posiłków i zobaczyć, jak organizm zareaguje.
                    • marciasek Re: Jak pogodzić dietę Pape z antyrefluksową? 16.11.10, 14:32
                      bo niezmniejszenie porcji nie rozwiąże refluksowego problemu: u niego refluks powoduje zbyt duża objętość porcji, a nie częstotliwość :(
                  • ciociazlarada Re: Jak pogodzić dietę Pape z antyrefluksową? 16.11.10, 14:22
                    Ja bym spokojnie jadła przekąski, albo rozważyła jakąś dietę, w której można dowolnie podjadać (Dukan?) Mój TŻ miał problemy z żołądkiem (przeróżne, w tym refluks) i największy problem sprawiło mu odstawienie leków neutralizujących kwas żołądkowy. To jest strasznie uzależniające świństwo i najlepiej unikać ich brania jeśli się da, i unikać też zwiększania dawki. Mojemu chłopu zajęło to prawie rok gdy był już całkiem zdrowy, a o poparzeniach mogłabym długo...
                    • marciasek Re: Jak pogodzić dietę Pape z antyrefluksową? 16.11.10, 14:43
                      Dukan nie przejdzie, mam chłopa rolnika. Jak mu nie dam porannej owsianki to cały dzień będzie się rozglądał za węglami - i to nie za słodyczami, bo nie lubi, a za czymś mącznym. No wiesz: naleśniki, pierogi, kluchy, makaron itd. Nie ugotuję? Nie szkodzi, sam zrobi, zdolny jest :) A jak nie, to cały dzień będzie chodził głodny, co się zawsze kończy podjadaniem na noc.
              • marciasek Re: Jak pogodzić dietę Pape z antyrefluksową? 16.11.10, 13:59
                ...i jeszcze pomyślałam sobie, że warto wyjaśnić dlaczego facet o w miarę normalnej wadze chce dobrowolnie resztę życia spędzić na diecie dr Pape :)
                A zatem chodzi o to, że mąż jest prawdopodobnie genetycznie obciążony skłonnością do cukrzycy - mama choruje (typ II), starszy brat ma od kilku lat widoczne problemy z gospodarką insulinową (mocno tyje, ma napady apetytu, pożera tony słodyczy, zwłaszcza wieczorem). Zakładamy, że zachowując dietę regulującą pracę trzustki odsuniemy od męża groźbę choroby.
                Drugą, chyba nawet ważniejsza przyczyną jest zagrożenie związane ze stawem biodrowym. Mąż musi utrzymać właściwa wagę, bo - nie wgłębiając się w medyczne szczegóły - w przypadku zbytniego obciążenia tego stawu istnieje realne ryzyko, że mu się on szybko zepsuje i będzie potrzebna endoproteza, do czego za nic w świecie nie chcielibyśmy dopuścić.
                Ponadto, co oczywiste, oboje chcemy zachować na długo sprawność, masę mięśniową i niski poziom tłuszczu. W naszym wieku to już naprawdę czas najwyższy, by poważnie potraktować dbałość o kondycję fizyczną :) Przyczyny estetyczne są naprawdę na samym końcu :)
              • pierwszalitera Re: Jak pogodzić dietę Pape z antyrefluksową? 16.11.10, 14:18
                marciasek napisała:

                Ta przypadłość podob
                > no nie jest bardzo rzadka, za to dość trudna w leczeniu (skomplikowane zabiegi
                > operacyjne lub dieta, nie ma innej drogi). Gastrolog uważa, że problem ma natur
                > ę hydrauliczną: w żołądku ciśnienie jest wyższe niż w przełyku, zwieracz słaby
                > i kiedy to ciśnienie przekroczy jakąś krytyczną dla zwieracza wartość - ten pop
                > uszcza. Dzieje się tak wtedy, kiedy zjedzona porcja była za duża.

                Oczwiście, że problem nie jest rzadki i ma naturę hydrauliczną, ale najczęściej przyczyną jest otyłość, siedzący tryb życia, palenie papierosów i alkohol. Zdarzają się na pewno i inne przyczyny, ale ani nie jestem lekarzem, ani nie potrafię wydać takiej diagnozy na odległość. U mężczyzn poza tym występuje często otłuszczenie jamy brzusznej, znaczy tłuszczyk gromadzi się pod mięśniem, więc może to też gra jakąś rolę u mężczyzny z wagą w normie? A co zaleca lekarz oprócz diety i Controllocu? Być może zmniejszenie porcji węglowodanów i wprowadzenie czwartego posiłku białkowego złagodziłoby trochę symptomy?
                • marciasek Re: Jak pogodzić dietę Pape z antyrefluksową? 16.11.10, 14:38
                  Oprócz diety i controllocu już nic więcej. Aha, jeszcze zalecał zwracać uwagę na to, by nie jeść rzadkiego, raczej bardziej skondensowane potrawy (np. unikać zup) i nie pić za dużo na raz, zwłaszcza przed snem. Gastroskopia wykazała że nic tam u niego złego nie ma, żadnego przełyku Barreta czy wrzodów. Tylko ten słaby zwieracz. Zatem krytyczną sprawa jest objętość porcji: jak zje za dużo - popuści. Mam wrażenie, że obiady są za duże (chłop wcina teraz sporo więcej ode mnie, a jak mu dawałam przekąski to jadł mniej) i kolacje za późne. Kiedy mu dawać ten czwarty posiłek? Jako drugie śniadanie czy podwieczorek?
                  • yaga7 Re: Jak pogodzić dietę Pape z antyrefluksową? 16.11.10, 14:44
                    No to niech nie je dużych objętościowo obiadów i już :) Zresztą przyznam się, że w sumie nie rozumiem, czemu do tej pory jadł takie duże, skoro powoduje to u niego problemy?
                    Jak jadłam pomidory, miałam objawy refluksu, więc po prostu przestałam je jeść, niezależnie od tego, co by mówiły inne osoby i co by mi radziły. I problem się rozwiązał.
                    • marciasek Re: Jak pogodzić dietę Pape z antyrefluksową? 16.11.10, 14:47
                      Nie, to nie tak. Do rozpoczęcia diety Pape jadł małe porcje i wszystko grało. Ale odkąd zaczęliśmy jeść 3 posiłki dziennie zaczął jeść więcej, bo inaczej chodził głodny. Nie wytrzymuje 5 godzin jak się porządnie nie naje na obiad i tutaj jest problem.
                      • yaga7 Re: Jak pogodzić dietę Pape z antyrefluksową? 16.11.10, 14:52
                        Aaa :)

                        A od śniadania do obiadu wytrzymuje? I nie ma problemów? Bo jak tak, to ja bym zmniejszyła obiad, kolację i dorzuciła podwieczorek. I wtedy po południu będą mniejsze porcje i tym samym na noc żołądek nie będzie taki pełny i nie powinno być objawów.
                        • marciasek Re: Jak pogodzić dietę Pape z antyrefluksową? 16.11.10, 15:00
                          Aha, widzisz - a ja kombinuję, że trzeba będzie jeszcze zmniejszyć śniadanie - wtedy obiad wyjdzie wcześniej i zrobi się miejsce na podwieczorek. Bo się boję, że jak mu dam podwieczorek, to mi odmówi zjedzenia kolacji na czas :/

                          Od śniadania do obiadu wytrzymuje wyłacznie na owsiance, na kanapkach góra dwie godziny. Ale on bardzo lubi owsiankę i od dwóch miesięcy nie jemy rano niczego innego.
                          • yaga7 Re: Jak pogodzić dietę Pape z antyrefluksową? 16.11.10, 15:08
                            A co strasznego się stanie, jak nie zje kolacji? Bo nie wiem?
                            Przecież ani od tego nie przytyje, ani refluks się nie pogorszy, nie? Więc ja bym się tak nie przejmowała faktem niezjedzenia - pewnie raz na jakiś czas - kolacji :)
                            • marciasek Re: Jak pogodzić dietę Pape z antyrefluksową? 16.11.10, 15:13
                              A właśnie, że podobno się refluks pogorszy - tak mówi gastrolog :( Że kwasy które w żołądku siedzą trzeba zużyć do trawienia, byle tylko odpowiednio wcześnie. Podobno na refluks głodówka jest równie niezdrowa co obżarstwo.
                              • marciasek Re: Jak pogodzić dietę Pape z antyrefluksową? 16.11.10, 15:18
                                Aha, jak już przy refluksie jesteśmy, to nam lekarz jeszcze poradził, żeby sobie łóżko przerobić - podnieść je o kilka cm u wezgłowia tak, aby powstał 1,5-2 stopniowy spadek w stronę nóg. Zrobiliśmy tak - pierwsza noc była straszna, ale potem szybko przywykliśmy. I rzeczywiście nocnych oparzeń ubyło.
                                I jeszcze kolejna rada: nie kłaść się po jedzeniu. Żadnych tam drzemek z pełnym żołądkiem. A jeśli już się musi (np. w szpitalu) - to zawsze na lewym boku. Podobno na lewym boku tak się tam te wszystkie zastawki w człowieku układają, że nie popuszcza.
                              • yaga7 Re: Jak pogodzić dietę Pape z antyrefluksową? 16.11.10, 15:19
                                No ale ja nie mówię o głodówce :)

                                Bo jak będzie głodny - je kolację. Nie jest głodny (i to oznacza, że ma coś w żołądku) - nie je kolacji. No i w jednym i w drugim przypadku kwas żołądkowy został zużyty przecież do trawienia.
                                • marciasek Re: Jak pogodzić dietę Pape z antyrefluksową? 16.11.10, 15:25
                                  Nie nie: nie jest głodny - to znaczy że będzie głodny i się nażre tuż przed pójściem spać. Sprawdzone :)
                                  • yaga7 Re: Jak pogodzić dietę Pape z antyrefluksową? 16.11.10, 15:30
                                    Aaa ;)

                                    A czy w ramach nażarcia się przed pójściem spać nie może zjeść małej przekąski białkowej? To nie wystarczy do śniadania?

                                    Na pewno gdzieś w wątku było, że czyste białko można jeść przed samym snem i nic się nie dzieje. A ponieważ by była to mała przekąska, nie powinna wpłynąć na refluks.
                                    • marciasek Re: Jak pogodzić dietę Pape z antyrefluksową? 16.11.10, 15:58
                                      U mojego chłopa późne jedzenie na refluks zawsze wpływa - nie podam ci podstaw medycznych, ale mam zaobserwowane, że jak za późno zje to go w nocy zalewa, nawet po kawałku żółtego sera czy wędliny :( U niego nocne myszkowanie po lodówce najczęściej kończy się podjadaniem sera marki Bursztyn.
                                      • yaga7 Re: Jak pogodzić dietę Pape z antyrefluksową? 16.11.10, 16:12
                                        No to faktycznie w takiej sytuacji nie można dopuścić do podjadania późnym wieczorem.

                                        Powodzenia z kombinowaniem dietetycznym :)
                                        • marciasek Re: Jak pogodzić dietę Pape z antyrefluksową? 16.11.10, 17:14
                                          Dzięki! Całe szczęście, że materiał jest podatny - chłop dba o zdrowie, ma silna wolę i skłonność do wyrzeczeń. Najgorzej mu idzie z ruchem - pracuję nad tym :)
    • madzioreck Koczownik? 15.11.10, 12:23
      Przeczytałam obydwa watki Papowe, jestem już mądrzejsza, ale powiedzcie mi jedno - o co chodzi z tymi koczownikami, rolnikami? Zdążyłam się zorientować na tyle, że koczownik powinien na obiad wsuwać samo białko, bez węglowodanów... a jaki jest drugi typ i jak to rozpoznać?
      • thorrey Re: Koczownik? 15.11.10, 17:16
        madzioreck napisała:

        > Przeczytałam obydwa watki Papowe, jestem już mądrzejsza, ale powiedzcie mi jedn
        > o - o co chodzi z tymi koczownikami, rolnikami? Zdążyłam się zorientować na tyl
        > e, że koczownik powinien na obiad wsuwać samo białko, bez węglowodanów... a ja
        > ki jest drugi typ i jak to rozpoznać?

        Przy drugim typie jadasz obiady węglowodanowe z odrobiną białka "do smaku". No i tu zaczynają się schody z dietą Dr Pape, bo moim skromnym zdaniem, jeśli ktoś nie ma pod ręką poradni ze specjalistą, który jest w stanie poobserwować dietę i jak na nią reaguje dany pacjent i odpowiednio dobierać ilości węglowodanów w diecie , to można wręcz na takiej diecie utyć, a w każdym razie nie schudnąć, jak się nie trafi w dany "typ". Chociaż ponoć w książce jest test na koczownika/rolnika :)

        Tak myślę, że to był właśnie mój problem, usiłowałam schudnąć na "klasycznej" diecie tj. dopuszczającej jednak węglowodany na obiad, no i nic z tego, nawet pół kilo mi nie ubyło.
        • pierwszalitera Re: Koczownik? 15.11.10, 20:23
          thorrey napisała:

          Tak myślę, że to był właśnie mój problem, usiłowałam schudnąć na "klasycznej" d
          > iecie tj. dopuszczającej jednak węglowodany na obiad, no i nic z tego, nawet pó
          > ł kilo mi nie ubyło.

          Jeżeli nie chudniesz na mieszanych obiadach, to jesteś najprawdopodobniej koczownikiem. To można sprawdzić przecież samemu. Żaden specjalista nie wejdzie w ciebie i nie znajdzie idealnej diety "na wygląd". Bardzo często potrzeba czasu, oraz prób i błędów, by znaleźć indwidualną i w miarę wygodną drogę, bo nie wszystko co teoretycznie dobre, jest łatwe do praktycznego wdrożenia w życie. O wiele prościej jest bowiem przeprowadzić ostrą, reżimową dietę przez krótszy czas (np. Dukan), niż znaleźć styl odżywiania dopasowany do indywidualnego metabolizmu i przestawić się na niego na trwale. Przyjąc można w każdym razie, że ludzie ze skłonnością do tycia, która pojawia się już w młodszym wieku, to z reguły koczownicy.
    • black_halo Croissant na sniadanie? 15.11.10, 22:02
      Nadaje sie? Raczej na pewno musze jesc obiady bialkowe i kolacje tez. O ile kolacje jadam w domu to mam problem z obiadami. W nowej pracy mam przerwe ale nie ma gdzie podgrzac jedzenia. Zostaje mi wiec cos na zimno. Nasuwa sie mysl o salatce z tunczykiem, jajkiem lub kurczakiem, ew. jakies krewetki. Ale czy moze byc np. salatka z feta albo mozzarella?
      • pierwszalitera Re: Croissant na sniadanie? 15.11.10, 22:47
        Podwójne tak. Croissant ma nawet niższą odpowiedź insulinową od zwykłego pieczywa, a sałatka z fetą, albo mozzarellą jest jako posiłek białkowy w porządku. To produkty mleczne bez węglowodanów. Do dyspozycji oprócz wymienionych przez ciebie produktów mamy też jeszcze świeże sery owcze i kozie.
    • madzioreck Uuups... coś nie tak 16.11.10, 12:32
      Kurcze, zjadłam dwa węlowe śniadania, i mam problem z brzuchem. Wzdęty jakiś, napompowany, boli :( Prze Dukanem to było normalne, wiecznie tak miałam, ale tak się przyzwyczaiłam, że niespecjalnie zwracałam na to uwagę, ale na diecie uspokoiło się wszystko, ustąpiły też zgagi i takie tam... kiurde, możliwe, żeby od bułek/chleba?
      • yaga7 Re: Uuups... coś nie tak 16.11.10, 13:04
        Całkiem możliwe.

        Ja tak po śniadaniach nie mam, ale jeżeli zjem węglowy obiad bez żadnego białka, to tak mam. A jak zjem białko - nieważne w jakiej ilości - to jeszcze mi się to nie zdarzyło.

        Może organizm musi Ci się przyzwyczaić do węglowych śniadań? Kiedy ostatnio jadłaś same węgle na jeden posiłek? :)
        • marciasek Re: Uuups... coś nie tak 16.11.10, 13:35
          A może zaszkodziło ci coś, co piekarz dodał do pieczywa - ? Tam sypią naprawdę straszne świństwa. Spróbuj owsianki - jeśli to sprawa polepszaczy, to na owsiance powinno ustąpić. My z małżonkiem już 2 miesiące jemy owsiankę na śniadanie i jesteśmy bardzo zadowoleni.
          • katioosha1 Re: Uuups... coś nie tak 16.11.10, 14:47
            A ja sie cieszę jak małe dziecko z odkrycia tej diety. Uwielbiam węgle!!!! Jem to co lubie, słodycze ( rozsądnie). Jestem na diecie 3 - ci tydzień i waga utrzymuje się na pozomie -2. Nie chodzę głodna, nie odbija mi się jak po Dukanie na ktorym wytrzymałam 5 dni. Nie czuję się na diecie. A rano mam plaski brzuch. Pape jest wielki!
      • kizombalover Re: Uuups... coś nie tak 16.11.10, 16:36
        Dwa węglowe śniadania to jeszcze bardzo mało, jak będziesz miała tak po dwóch tygodniach, to zacznij się martwić :)

        Jestem na diecie Pape od ponad roku (teraz to już sposób na odżywianie się, bo schudłam w 4 miesiące), i teraz jak zjem mieszane śniadanie zamiast czysto węglowego, to mnie "wybrzusza" i boli :/
    • maliga Awokado? 20.11.10, 09:41
      Czy kanapki można rano smarować pastą z awokado z czosnkiem? Czy ten owoc za tłusty? Proszę napiszcie, że można ;)
      • kizombalover Re: Awokado? 20.11.10, 10:41
        Moim niefachowym zdaniem można, w awokado jest wprawdzie dużo tłuszczu, ale jest to owoc, czyli zawiera przede wszystkim cukry. Nie będziesz tego jeść na kilogramy chyba? :)
        tu dane odżywcze
        translate.google.pl/translate?hl=pl&langpair=en|pl&u=http://nutritiondata.self.com/facts/fruits-and-fruit-juices/1843/2
        Swoją drogą interesujące połączenie, z czosnkiem, hm, muszę spróbować :)
        • pierwszalitera Re: Awokado? 20.11.10, 13:39
          kizombalover napisała:

          > Moim niefachowym zdaniem można, w awokado jest wprawdzie dużo tłuszczu, ale jes
          > t to owoc, czyli zawiera przede wszystkim cukry.

          Awokado może i owoc, ale zawiera około 0,4 gram cukru na 100gram owoca. Ta liczba powtarza się w wielu niemieckich tabelach, angielskie i amerykańskie pokazują czasem więcej, ale tam nie zawsze przelicza się na 100 gram produktu i nie wiadomo, o jakie awokado chodzi, te na europejskim rynku mogą być inne. Używając go więc jako pastę na chleb, mamy tylko inny rodzaj masła, a raczej margaryny, bo chodzi o tłuszcze roślinne. Na śniadnie jak najbardziej dozwolone. Zresztą na obiad i kolację też.
          • limon_ka dziecko 12-letnie 23.11.10, 08:49
            Pierwszalitero - mam problem z moją córką. Teraz ma 12 lat, 50 kg, wg wagi łazienkowej 30% tłuszczu - wszystkiego za dużo. Zawsze była pulchna, ale w tej chwili bardzo przekłada się jej waga na jej własne postrzeganie ("jestem tłusta i ohydna i nigdy nie znajde chłopaka ..." ;-)
            Od roku bardzo bacznie zwracam uwagę na to co jemy - razowe pieczywo, razowe makarony, warzywa, ograniczone owoce, zupy jarzynowe - i nic. Własciwie zostaje znaczne ograniczenie ilości jedzonych rzeczy ale wydaje mi się, ze tu mozena zrobić najwięcej błędów.
            Czy możesz mi cos poradzić? Czy czekać aż przejdzie okres dojrzewania? nie chcę żeby wpadła w jakieś diety bo z nich nie wyjdzie, a zmiana sposobu żywienia nie wpłynęła na jej wagę. No ale coś robię źle.
            (śniadanie to jogurt naturalny z musli, 2 śniadanie; kanapka i jabłko, obiad: zupa jarzynowa, mięso, makaron/kasza/ryż, sałata, kolacja: biały ser/kiełbaski/ ryba wędzona - weekendy z ciastem - jedynie co przychodzi mi na myśl to pozmniejszac porcje)
            • thorrey Re: dziecko 12-letnie 23.11.10, 09:39
              limon_ka napisała:
              > (śniadanie to jogurt naturalny z musli, 2 śniadanie; kanapka i jabłko, obiad: z
              > upa jarzynowa, mięso, makaron/kasza/ryż, sałata, kolacja: biały ser/kiełbaski/
              > ryba wędzona - weekendy z ciastem - jedynie co przychodzi mi na myśl to pozmnie
              > jszac porcje)
              limonko, ja nie pierwszalitera, ale jak słyszę jogurt naturalny na śniadanie, to zaraz mi się przypomina wypowiedź pierwszejlitery:

              "Najprostszym sposobem na maksymalny wyrzut insuliny jest spożycie kubeczka niskotłuszowego jogurtu u owocami i miodem. ;-) To, co wiele kobiet uważa za zdrowy, lekki i dietetyczny posiłek może być wstępem do hyperinsulinemii z atakami głodu i ciągłej ochoty na słodkie. ;-) " I jeszcze było coś o jabłku zjedzonym między posiłkami, które powoduje wyrzut insuliny.

              Jeśli ja bym miała coś poradzić zgodnie z zasadami diety Dr Pape - to ZWIĘKSZYĆ porcję na pierwsze śniadanie, tak, aby nie było konieczne było jedzenie jabłek i kanapek w szkole (ile tego jogurtu i muesli? NIe za mało właśnie?), a na drugie śniadanie dać przekąske białkową.

              Z tym, że ja oczywiscie wiem, że problem może być nie do przejścia. Dzieciaki w wieku szkolnym zwykle nie chcą jadać śniadań i co będzie zabierać do szkoły? Jajko na twardo, kiedy inne dzieci jedzą chipsy i kanapki? Bo obiad i kolacja wygląda na ok, trzeba tylko wyrzucić ciasto z kolacji, ewentualnie przenieść na po obiedzie.

              No ale na pewno pierwszalitera też Ci coś tu poradzi lepiej ode mnie, także moimi wypowiedziami tak bardzo się nie sugeruj :)
            • pierwszalitera Re: dziecko 12-letnie 23.11.10, 15:28
              W zasadzie tak jak pisze thorrey, czyli nie zmniejszać ilości, bo zwolnisz tylko metabolizm i zmienić nieco posiłki. Trzeba też przeczekać okres dojrzewnia, bo to u wielu osób okres zmian, wzrostu itp., czyli można z tłuszczyku wyrosnąć. Praktycznie należy postępować tak:
              4 posiłki dziennie. Śniadanie węglowodanowe, czyli spora porcja chleba, płatków, do sytości, spróbować nie łączyć węglowodanów z białkiem zwierzęcym. Drugie śniadanie w szkole, jakieś kanapki, owoc, tu można już mieszać. Staraj się wytłumaczyć córce, by nie próbowała oszczędzać, znaczy wytrzymywać głodu, by nie jeść zbyt dużo kalorii. To taki automatyzm, chcąc chudnąć staramy się nie jeść, albo jeść malutko w pierwszej połowie dnia, a w drugiej zwykle nie wytrzymujemy i ulegamy apetytowi. To duży błąd, bo metabolizm należy rano podkręcać, a oszczędzać, gdy jeśmy już najedzeni, możemy lepiej wieczorem. Potem jeszcze zdrowy mieszany obiad, a wieczorem daj dziecku małą, lekką białkową kolację, na przykład małą sałatkę z kurczakiem, albo mozzarellą, albo rybę z warzywami. Albo talerz zupy jarzynowej z kiełbaską, ale bez węglowodanów. Nie oszczędzaj zbyt zdrowych roślinych tłuszczów, bo te są potrzebne do dobrej pracy hormonów. Po białkowej kolacji dziecko obudzi się z apetytem na węglowodany i może najść się ich rano znowu do syta. Słodycze tylko jako deser po posiłkach mieszanych, albo węglowodanowych. Jeżeli dziewczyny chce sama schudnąć, to zrozumie, dlaczego nie może jeść ich wieczorem. Nie dawaj jej niczego pomiędzy posiłkami, żadnych jabłek i jogurtów, soków itp. Postaraj się, by główne posiłki były na tyle duże, by można było 4 godziny nie odczuwać głodu.
              Nie ufaj też łazienkowym wagom do mierzenia poziomu tłuszczu. Bazują na statystyce i mają taki błąd pomiaru, że przy 12-letnej dziewczynce nie ma co liczyć na rzeczywiste wyniki. Nie oczekuj też, że podczas dobrego odżywiania dziewczyna zacznie zrzucać gwałtownie wagę i stanie się szczuplaczkiem, u niej zmienią się tylko proporcje tłuszczu i tkanki mięśniowej, która się jeszcze rozwija, więc nie waga jest tu na razie najważniejsza. Zachęć też córkę do sportu, może coś fajnego, co może stać się pasją, taniec, gimastyka, basen, inny interesujący sport, do którego ma talent, poza wf-em. Byle regularnie i często. Sport powiększa samoocenę i wpływa bardzo pozytywnie na postrzeganie własnego ciała. No i w tym wieku to na pewno lepsze niż diety.
              • limon_ka Re: dziecko 12-letnie 24.11.10, 08:44
                Bardzo wam dziękuję dziewczyny. Ponieważ każda z nas była kiedyś 12-letnią dziewczynką i mniej więcej wtedy u większości moich koleżanek zaczął się wiek diet i głodówek - to właśnie z tego względu chciałabym jej pomóc. Córka tańczy 3 x w tygodniu po 1,5 godziny od wrzesnia, ma świadomość, ze słodycze sa raczej do smakowania tylko warto żeby jakis choć mały sukcesik był z tych ograniczeń :-)
                Ale mam świadomość, ze ciągle rośnie, że się zmienia i różnie może być (dlatego stale wzmacniam jej dobre strony - tak na wszelki wypadek :-).
                Dzięki za wsparcie.
    • slotna Re: Dieta dr Pape - 2 26.11.10, 03:03
      Czy ja moge sobie jesc codziennie wieczorem placik sledzia z cebulka? :/ Normalnie nie wiem co mi jest, ale sily woli mi starcza na co drugi dzien najwyzej, ciagna mnie te sledzie niemozliwie. I to po mojej normalnej godzinie, obiad jem miedzy 18:00 a 19:30, po czym gdzies od 21:00 w glowie mi buczy SLEDZIE!!! Duzo mi sie nie miesci, bo nigdy nie mialam nabozenstwa do poznych kolacji, ale jednak.

      A swoja droga, od dawna nie mialam dylematow :) Nawet sobie owsianke na sniadanie kupuje, taka gotowa, z owocami, rodzynkami, orzechami itp. (ale bez cukru i do gotowania), tutaj jest tysiac odmian tego zreszta.
      • pierwszalitera Re: Dieta dr Pape - 2 26.11.10, 12:44
        slotna napisała:

        > Czy ja moge sobie jesc codziennie wieczorem placik sledzia z cebulka? :/

        Jasne, że możesz. Czyż to nie jest cudowna ryba, śledziowa siostro? ;-) Śledzie są zdrowe, mają omega-3 i u mnie poprawiają humor. I jako białko nie powodują wysokiego wyrzutu insuliny. Ja nabardziej lubię takie leciutko wędzone matjasy, z cebulką pokrojoną w cieniutkie prążki i łyżką bardzo gęstej śmietany (u nas jest taka 10%) zmieszanej z dużą ilością czarnego pieprzu. ;-)
        • slotna Re: Dieta dr Pape - 2 26.11.10, 13:15
          > Jasne, że możesz. Czyż to nie jest cudowna ryba, śledziowa siostro? ;-)

          Jest :) W czosnku i majeranku; w sosie salsa (nie zalewac goracym!!! bo ostatnio, khem, khem, sos byl idealny, ale sledzie ugotowane...); smietanowe, musztardowe i hawajskie Lisnera; normalnie w oleju z cebulka; po kaszubsku; po zydowsku; po mysliwsku... :D
          • kasiadj07 Re: Dieta dr Pape - 2 26.11.10, 14:23
            To i ja się przyłączę do chóru pochwalnego:) Taki filecik wieczorkiem to jest to:) Kiedyś to bym jeszcze do niego pajdkę chlebka wsunęła, z masełkiem, ale teraz to śledzik jest na deser po białkowej kolacji.
          • slotna Re: Dieta dr Pape - 2 09.12.10, 23:36
            Zaczynam gonic w pietke i jesc sledzie rowniez na obiad. Mam nadzieje, ze wkrotce mi obrzydna, bo w polskim sklepie juz na mnie dziwnie patrza.
    • madzioreck A czy można by tak zamieszać? 30.11.10, 12:34
      A czy można by tak zamieszać, żeby na śniadanie było białko, obiad mieszany, i na kolację białko? Przyznam, że strasznie mi nie leżą te węglowodany na śniadanie, no strasznie. Czuję się zapchana, to raz, chętniej bym wsunęła jajecznicę z czymś tam albo twarożek, bo te chleby i bułki mi jakoś... przestały smakować, a jak pomyślę rano o owsiance, to mam odruch wymiotny :( Z węgli mnie ciągnie do ziemniaków na obiadek...
      • marisella Re: A czy można by tak zamieszać? 30.11.10, 12:47
        A może makaronik pełnoziarnisty z rana? Fakt, że trzeba się przełamać, bo makaronik nieśniadaniowy raczej w ludzkiej świadomości, ale takie odgrzewane na paltelni rureczki z odrobiną pesto i pomidorami z chęcią wciągałam z rana za czasów papiańskich ;) (albo z kapustką i pieczarkami (coś a'la łazanki bez mięsa ;)))

        No i szybki posiłek to był, bo w parę chwil gotowy :)

        Albo na przykład ryżyk z jabłkiem? U mnie w rodzinie się czasem jadało takie coś, bardziej na obiad, ale po papiańsku na śniadanie by się chyba nadawało :)

        I jeszcze myślę nad paruchami z owocami, ale sto lat nie jadłam takich robionych i nie kojarzę, czy one przypadkiem nie mają jajek w składzie, wtedy by się nie za bardzo nadawały...
        • madzioreck Re: A czy można by tak zamieszać? 30.11.10, 14:26
          No właśnie nie jestem fanką makaronu... czasem lubię zjesc spagetti, ale czasem. Albo zasypac zupę drobnymi kluseczkami albo ryżem. A ryż z jabłkiem to jakiś horror dlam mnie ;)
      • pierwszalitera Re: A czy można by tak zamieszać? 30.11.10, 13:16
        madzioreck napisała:

        > A czy można by tak zamieszać, żeby na śniadanie było białko, obiad mieszany, i
        > na kolację białko?

        Spróbuj. Niektórzy z moich pacjentów tak robią i wszystko jest dobrze. Lepiej jednak, by ten posiłek mieszany nie wypadał zbyt późno, bo wtedy masz bardzo długą fazę bez węglowodanów (od kolacji do obiadu) i można wpaść w stan lekkiej hipoglikemii (za niski poziom cukru). Szczególnie gdy ma się jeszcze rozkołysany metabolizm insuliny (głównie na początku diety). Ale jako doświadczona dukanka nie powinnaś mieć problemów z ustaleniem ilości białka na kolację i śniadanie, które wystarczają.
      • madzioreck Re: A czy można by tak zamieszać? 05.12.10, 08:29
        Nosz kurde, zgaga mi się odnowiła... zjadłam 2 buły i normalnie... grrr.
    • black_halo problemy jelitowe przy posilkach mieszanych i wegl 08.12.10, 20:57
      Zniechecam sie do tej diety. Z rana zjadam musli z mlekiem sojowym, czasem do tego jakis owoc ale przewaznia wystarczy mi to samo musli. Raczej nie miewam po tym sensacji. Natomiast po zjedzeniu lunchu, bywa roznie, albo posilek jest mieszany np. kanapka z kurczakiem albo jakas salatka czy makaron (rozdzielnie wiec makaron tylko z warzywami) - no po prostu zagazowuje sie od srodka i co godzine latam do kibla. Przepraszam za szczegoly, nie jest to biegunka no ale na taka ilosc wizyt w toalecie to ja nawet wystarczajaco duzo nie jem. Moja lekarz rodzinna stwierdzila, ze sobie wymyslam bo sa ludzie z zaparciami, ktorzy by sie ze mna chetnie zamienili, duzo wizyt w toalecie oznacza, ze za duzo jem wiec doradza mi 7-8 malych posilkow dziennie, co 2 godziny - o objetosci jednej piesci.
      Dodam, ze wieczorem - cokolwiek bym nie zjadla - to zadnych problemow nie mam. Czy moze to byc zespol jelita wrazliwego?
      • pierwszalitera Re: problemy jelitowe przy posilkach mieszanych i 09.12.10, 14:49
        black_halo napisała:

        > Zniechecam sie do tej diety. Z rana zjadam musli z mlekiem sojowym, czasem do t
        > ego jakis owoc ale przewaznia wystarczy mi to samo musli. Raczej nie miewam po
        > tym sensacji. Natomiast po zjedzeniu lunchu, bywa roznie, albo posilek jest mie
        > szany np. kanapka z kurczakiem albo jakas salatka czy makaron (rozdzielnie wiec
        > makaron tylko z warzywami) - no po prostu zagazowuje sie od srodka i co godzin
        > e latam do kibla.

        Nie wiem co to jest, musisz sama sprawdzić. Możliwe, że reagujesz w ten sposób na jakiś konkretny składnik. Moje podejrzenie pada na pieczywo, mąkę i podobne węglowodany. Jeżeli jesz takie pełnoziarniste, to może za dużo błonnika, albo reakcja na substancje obronne rośliny z łuski ziarna? Może na konkretny gatunek zboża? Może gluten? Może cukier? A może produkty mleczne? A może żujesz po jedzeniu jakieś gumy z aspartamem? Aspartam działa u wielu ludzi w ten sposób. Spróbuj więc najpierw tylko białkowego lunchu, a jak będziesz czuła się po nim lepiej, to następnego dnia wprowadź jeden rodzaj węglowodanu i obserwuj. Jak będzie dobrze, przetestuj w ten sposób następne, by znaleźć winowajcę. Bo to raczej nie jest spowodowane tym, że za dużo jesz, więc porada lekarki jest taka z rodzaju bezsilnych. Jeżeli reagujesz alergicznie na coś, to nie zmieni się to, gdy będziesz to coś przyjmowała w małych porcjach. Pod uwagę trzeba wziąć też porę dnia, jeżeli dzieje się to tylko w pracy, to może winny jest trochę stres i sposób jedzenia (jesz za szybko, łykasz powietrze, masz wysoki poziom hormonów stresu przy tym). Syndrom jelita wrażliwego też może być. A może popołudniowy spacer by trochę pomógł? Na przykład trochę ruchu w drodze do domu. Siedzący tryb życia wywołuje czasem podobne symptomy. Najlepiej byłoby zrobić parę kroków po jedzeniu, ale to nie zawsze jest możliwe.
        W każdym razie, twoja reakcja nie jest bezpośrednio związana ze stylem odżywiania. Trzy posiłki dziennie, to nie jest egzotyka. A gazy świadczą raczej o tym, że coś tam nie gra, bo przy dobrym trawieniu, nawet przy większych ilościach jedzenia, nie ma ich wcale tak dużo.
        • black_halo Re: problemy jelitowe przy posilkach mieszanych i 09.12.10, 22:23
          Alergie na jakis skladnik pieczywa, podejrzewam drozdze, ktore tutaj akurat dodaja do chleba sama podejrzewam od dawna, dlatego wlasciwie chleba nie jadam. Do pewnego momentu, calkiem niedawno jeszcze mialam okropne wypryski na twarzy, przypadkowo odkrylam (gdy pobliska piekarnia byla dwa tygodnie zamknieta), ze jak nie jem chleba to mi sie cera znakomicie poprawila. Niestety zmiana praca na bardziej absorbujaca i nie zawsze mam sily i czas wieczorem robic dietetyczne posilki. Dzisiaj na ten przyklad zjadlam posilek mieszany z filetem z indynka i nic mi nie bylo. Nie da sie ukryc, ze trawienie zawsze mialam szybkie - jedyne co mnie zastanawia to dlaczego od tego sie nie chudnie. Na zdrowy rozum tak powinno byc a nie jest.

          Gumy do zucia w ogole nie uzywam. Nabialu tez nie jadam duzo, zazwyczaj wylacznie feta lub mozzarella, ser kozi od czasu do czasu.

          Co do ruchu, to codziennie rano i po poludniu jezdze do pracy rowerem, wprawdzie tylko 3 km ale potem jeszcze musze od stacji kolejowej maszerowac ok. 15 minut do domu wiec mysle, ze ruchu jakos mi strasznie nie brakuje, moze przydaloby sie wiecej ale jak pzychodze do domu nie nieraz juz mi starcza sil tylko na umycie sie.
    • tfu.tfu KSIĄŻKA znowu dostępna 03.01.11, 21:05
      w merlinie
      merlin.pl/Chudnij-podczas-snu_Detlef-Pape-Rudolf-Schwarz-Elmar-Trunz-Carlisi-Helmut-Gillessen/browse/product/1,584543.html
      • marciasek mleko sojowe a kamień na zębach 04.01.11, 12:42
        Ciekawa jestem, czy tylko ja zauważyłam to zjawisko: odkąd przyjęliśmy z mężem zasady żywieniowe Dr Pape kamień nazębny zaczął się nam odkładać w kosmicznym tempie. W 2 miesiące przyrosło go więcej niż normalnie w ciągu dwóch lat :/ Z braku lepszego pomysłu oskarżam o to mleko sojowe - bo tylko ono pojawiło się w naszym jadłospisie znienacka; inne rzeczy jak jedliśmy, tak jemy, tyle, że w innej kolejności. Myliśmy zęby po każdym posiłku Elmexem, jak zawsze, ale Elmex z osadem sobie ewidentnie nie radzi. Pastę zmienię, kamień usunę u dentysty, ale co zrobić, aby za 2 miesiące nie mieć go z powrotem (nie znoszę usuwania kamienia, brrr!)? Czy któraś z Was zaobserwowała u siebie problemy z kamieniem?
        • eponak Re: mleko sojowe a kamień na zębach 04.01.11, 12:49
          Nie? Ja pijam mleko sojowe domowe, takiego sklepowego nigdy nawet na oczy nie widziałam.

          Elmex jest dobrą pastą, ale wg mojego dentysty sama w sobie pasta pozostawia osady (zresztą po szczotkowaniu widzę jej resztki na języku) i zęby warto co jakiś czas np. piaskować oraz stosować wymiennie z inną pastą. Przyjąć np. system mycia elmexem tylko raz dziennie.
        • pierwszalitera Re: mleko sojowe a kamień na zębach 04.01.11, 12:54
          marciasek napisała:

          > Ciekawa jestem, czy tylko ja zauważyłam to zjawisko: odkąd przyjęliśmy z mężem
          > zasady żywieniowe Dr Pape kamień nazębny zaczął się nam odkładać w kosmicznym t
          > empie.

          Dla mnie połączenie bardzo naciągane. Zmień szczotką do zębów i pastę na inne, zastanów się na techniką czyszczenia zębów, bo to raczej od tego zależy. Przeżuj czasem gumę bez cukru pomiędzy posiłkami, by naślinić jamę gębową. I zafunduj sobie raz w roku profilaktyczne oczyszczanie zębów u dentysty, usuwanie samego kamienia nie wystarczy. Od pewnego wieku organizm zaczyna się pomału sypać i potrzeba więcej pielęgnacji. ;-)
          • madzioreck Re: mleko sojowe a kamień na zębach 04.01.11, 19:24
            Litero, ale wiesz, że mnie na Dukanie też się odłożył kosmiczny kamień na zębach, przy niezmienionych technikach mycia, pacie itd., może to nie od mleka sojowego, tylko od białka w ogóle, albo nie wiem, co za czort... w życiu nie miałam takiego kamienia...
        • marisella Re: mleko sojowe a kamień na zębach 04.01.11, 14:22
          Ja nie wiem coś, ale coś może być na rzeczy, u mnie kamień przyrasta ekspresowo odkąd jestem na Dukanie. Nie mam pojęcia od czego, ale mleka sojowego nie piję, więc bym go nie obwoniała :)

          Natomiast faktycznie Elmex ma słabe właściwości ścierne i mnie już trzy dentystki radziły używać go na zmianę z czymś lepiej usuwającym osad (przy czym obecnie to i tak nie pomaga)
          • marciasek a jednak! 04.01.11, 20:56
            wy tez tak macie. Nie wiem od czego to, ale problem wyraźnie występuje. Konia z rzędem temu, kto wskaże przyczynę! Elmex polecał mi mój dentysta jako najlepszą _jego zdaniem_ pastę przeciw-próchnicową (a to dla mnie ważne, bo mam słabe zęby). Kupiłam dzisiaj Denivit, będę używać na zmianę. Chyba że polecicie jakąś inna pastę do ścierania?

            Pierwszalitero, jeśli chodzi o higienę jamy ustnej, to nie mam sobie nic do zarzucenia. Myje zęby rano, wieczorem i po każdym posiłku, używam irygatora, nitki, pasty i płynu do płukania. Plus nitka i jednorazowe szczoteczki do zębów w torebce, na wszelki wypadek (jak się zdarzy zjeść coś poza domem to myk do łazienki i zęby czyste). Do dentysty chodzę 2-3 razy do roku - robię przeglądy, leczę co trzeba, usuwam kamień jeśli trzeba (do tej pory wystarczało raz na rok-dwa). Tylko wybielania nie robię. Gumy żuć niestety nie mogę. A co oznacza "profesjonalne oczyszczanie"? Piaskowanie szkliwa?

            Kurczę, no, skąd ten kamień się bierze? :(((
            • slotna Re: a jednak! 04.01.11, 21:30
              Ooo, ciekawe - wczesniej w ciagu calego zycia mialam usuwany kamien chyba raz, z piec-szesc lat temu, jakis tam minimalny, a przez ostatni rok dwa razy i znow potrzebuje... Podejrzewalam starzenie, wiec uchwyce sie wszystkiego, byle nie tego! ;)
              • eponak Re: a jednak! 04.01.11, 23:07
                Podobno im częściej się wykonuje takie zabiegi na zębach (piaskowanie, usuwanie kamienia) tym częściej się ich później potrzebuje ;) Możesz zrzucić też na to. No i na białko ;)
                • pierwszalitera Re: a jednak! 05.01.11, 02:16
                  eponak napisała:

                  > Podobno im częściej się wykonuje takie zabiegi na zębach (piaskowanie, usuwanie
                  > kamienia) tym częściej się ich później potrzebuje ;)

                  Tak, ale tylko wtedy, jak trafiło się na niekompetentnego, albo leniwego dentystę, który po zabiegu piaskowania "zapomina" o polerowaniu. Po moim pierwszym, właśnie takim zabiegu profesjonalnego czyszczenia zębów, kamień i osady wróciły w trzy migi. U innego już dentysty i z polerowaniem (taką gumką) tego już nie było. Potem wykonywałam zabieg regularnie raz w roku, aż zaczęłam zapominać o zrobieniu kolejnego terminu, bo kamień przestał o sobie przypominać. Idę jednak raz w roku dla obowiązku, profilaktycznie, im mniej osadów, tym krótszy i mniej nieprzyjemny zabieg. W miom przypadku następuje więc raczej przeciwieństwo.
                  • pierwszalitera Re: a jednak! 05.01.11, 02:28
                    Dodam tylko, że wierzę, że kamień może robić się z białka. Pewno indywidualne predyspozycje grają też jakąś rolę, niektórzy są bardziej narażeni na kamień, inni na próchnicę. Nie wiem czy ten Elmex to taka dobra pasta, ale ja z próchnicą nie mam na szczęście problemów, ostatniego zęba spierniczonego przez dentystkę jeszcze w Polsce Ludowej leczyłam chyba 20 lat temu. Mam na nim teraz koronkę, oprócz tego na innym mam jedną plombę i to wszystko ;-) Podobno na osady dobrze sprawdza się czyszczenie zębów zwykłą solą do czasu do czasu. Niektóre marki (np. ekologiczna Weleda) mają nawet takie solne pasty.
                  • eponak Re: a jednak! 05.01.11, 04:12
                    A widzisz - ja uważam, że właśnie raz w roku to jest często. Ja piję morze kawy i herbaty (głównie zielonej) i czasami jakieś zioła w stylu skrzypu. Może to była kwestia genetyczna, bo pierwsze piaskowanie miałam na 18-stkę. I naprawdę nie wiem o jakim bólu wszyscy opowiadają - tylko u mnie kamień to szczątkowo się odkłada, bardziej przebarwia mi się szkliwo. Bardziej przeszkadzał mi słony smak. I niby wszystko pięknie i profesjonalnie, ale efekt po roku był ten sam, co przed zabiegiem. A na tamten jednak zbierałam sobie piciem ww przez 18 lat. Nie twierdzę, że ma mi zabieg na 18 lat wystarczać, ale wydawać 80-150 zł na zabieg kosmetyczny o kilkumiesięcznym działaniu to trochę bez sensu. Przy czym ja na starzenie nie mogę na szczęście jeszcze zrzucić ;)

                    Podobno (wg dentysty, który nie robił mi piaskowania, a jedynie radził mi w jego sprawie) potrzeba częstszego poddawania się piaskowaniu wynika z osłabienia szkliwa po zabiegu. Ale jam nie dentysta, więc nie wiem kto ma rację i jakie działanie jest najsenowniejsze z punktu widzenia zdrowia zębów i utrzymania ich w dobrej kondycji przez lata.
                    • madzioreck Re: a jednak! 05.01.11, 05:41
                      I naprawdę n
                      > ie wiem o jakim bólu wszyscy opowiadają -

                      Nikt nie pisał o bólu chyba, tylko o "nieprzyjemności" :) Ale jeśli już o bólu mowa - usunięcie kamienia nazębnego to chyba nie zawsze odbywa się przez piaskowanie, ja miałam usuwany takim wibrującym haczykiem, i owszem, trochę bolało jeżdżenie po zębach tuż przy dziąsłach albo jak doktorek zahaczył o dziąsło...
                    • pierwszalitera Re: a jednak! 05.01.11, 15:09
                      eponak napisała:

                      > Podobno (wg dentysty, który nie robił mi piaskowania, a jedynie radził mi w jeg
                      > o sprawie) potrzeba częstszego poddawania się piaskowaniu wynika z osłabienia s
                      > zkliwa po zabiegu. Ale jam nie dentysta, więc nie wiem kto ma rację i jakie dzi
                      > ałanie jest najsenowniejsze z punktu widzenia zdrowia zębów i utrzymania ich w
                      > dobrej kondycji przez lata.

                      Ja też nie wiem kto ma rację. Mój dentysta radzi nawet dwa razy w roku, a jestem z niego bardzo zadowolona, posłałam do niego wielu znajomych, ludzie zachwyceni. Nie sądzę, by chodziło mu też o forsę, bo jest tańszy od wielu innych, u nas czyszczenie zębów kosztuje od 50 euro wzwyż, u niektórych nawet powyżej setki, u niego jestem zawsze na dolnej granicy i do tego zależne to jest jeszcze od potrzebnego wkładu pracy. Ostatnio zapłaciłam tylko 45euro, więc widać, że osady są coraz mniejsze. Nie jestem też pewna, czy piaskowanie uszkadza szkliwo, zęby to stabilny materiał, a zresztą na szkliwo można zaradzić, ja mam powierzchnię trzech zębów w płaszczyźnie gryzącej zalakowaną, bo kamień zbierał się tam w nierównościach zębach i był zawsze problem z wyczyszczeniem do końca. Takie lakowanie wykonuje się też jako profilaktykę próchnicy u dzieci. A w dojrzałym wieku zresztą większym problemem jest parodontoza i najlepszą profilaktyką tej choroby zapalnej jest czyszczenie osadów.
                    • kotwtrampkach Re: a jednak! 09.01.11, 21:19
                      eponak napisała:

                      > ale wydawać 80-150 zł na zabi
                      > eg kosmetyczny o kilkumiesięcznym działaniu to trochę bez sensu.

                      raz w roku usuwanie kamienia można zrobić na NFZ. moja dentystka zawsze zachęca i przypomina że już mozna.
                      I też mam wrażenie, że odkąd zaczęłam usuwać, mam większą potrzebę pójść znowu..
                      • marciasek Re: a jednak! 10.01.11, 00:39
                        O! Nie wiedziałam. A robiłaś już odkamienianie na NFZ? Pytam, bom ciekawa jakie tam czyhają niespodzianki. A czyhać mogą... Na przykład jak się idzie do NFZ-towskiego gina na USG - warto zabrać ze sobą prześcieradło, bo w innym wypadku wskaże ci kozetkę przykryta wymiętolonym papierem, który tylko w założeniu miał być jednorazowy...
                      • eponak Re: a jednak! 10.01.11, 10:00
                        Ale to chyba nie chodzi o piaskowanie? Chyba że jednak, ale i tak mnie to nie urządza, bo mój dentysta przyjmuje li i jedynie prywatnie.

                        Miło, że ktoś podziela moje wrażenie co do częstotliwości ;)
                        • marciasek Re: a jednak! 10.01.11, 12:30
                          E, nie - raczej o ultradźwięki. Mam nadzieję, że ultradźwięki, a nie jakieś polerowanie szlifierką - może tu właśnie kryje się niespodzianka - ? :)
                          • kotwtrampkach Re: NFZ 22.01.11, 21:06
                            ups,dawno mnie nie było.. Chyba najlepiej zapytać pobliskich stomatologów?
                            Moja dentystka ma taką przywieszkę "NFZ" przed drzwiami. mimo ze ma gabinet w większej przychodni, rejestruje sama do siebie. Jak płacę za plombę, musze jej podpisac taką kartkę, że płacę ;-) I zawsze mnie pyta, czy chcę płacić za plombę, czy nie (zawsze w takim momencie, kiedy nie mogę zamknąć ust :) ). Ona mi powiedziała, ze może mi kamień "złupać" na kasę i zachęcała, zeby to robić regularnie. MOżliwe, ze to nie było piaskowanie, a ultradźwięki (polerowała na koniec, już po - ale nie szlifierką tylko czymś miękkim, wygładzającym) jak pójdę zapytam co to jest. Pamiętam piszczenie, może więc ultradźwięki? :-)
                      • grecz usuwanie kamienia w ramach nfz 10.01.11, 13:24
                        Czy mogłabyś coś więcej na ten temat powiedzieć? Tzn czy można do każdego dentysty iść, jak to wygląda...no wszystko powiedz co wiesz ;) Bo chodziło mi to po głowie od jakiegoś czasu.
                        • kotwtrampkach Re: usuwanie kamienia w ramach nfz 22.01.11, 21:20
                          oczko wyżej opowiedziałam co wiem.
                          Jak to jest ze stomatologami, to ja chyba nigdy do końca nie zrozumiem. Zazwyczaj odnoszę wrażenie, ze namawiają bardzo na światłoutwardzalne plomby - więc myślę sobie, że albo są dużo lepsze od "zwykłych" (w zeszłym roku na zęby 1-4 były białe, od 5 amalgamat- srebrny, czerniejący- też dowiedziałam się przypadkiem), albo na nich dużo zarabiają.
                          Miałam znajomego dentystę (nie mam z nim aktualnie kontaktu) - pracował w przychodni i miał swój gabinet. Nieraz w przychodni robił znajomym światłoutwardzalne "gratis". Mówił, że zostaje (bo do zęba się nakłada zazwyczaj mniej niż jest przydział) i że preparat z kt.robi się plombę po otwarciu ma jakiś termin przydatności - jak jest za długo otwarta, to już nie jest za dobra. A za czas i pracę płaci mu przychodnia. Wychodziło tak, ze jak w swoim gabinecie bierze za plombę tyle samo co w przychodni, to coś nie gra.. Ale już nie dowiedziałam się, jak to jest rozwiązane - może jest tu u nas dentystka? trzeba by nowy wątek, w Pape-wym może nie znaleźć pytania:-)
          • marciasek Re: mleko sojowe a kamień na zębach 04.01.11, 21:08
            wymysliłam to mleko sojowe bez specjalnego przekonania - po prostu była to jedyna rzecz, którą zaczęłam jeść, a której wcześniej nie tykałam. Ale jeśli Wam również kamień się robi BEZ mleka, to pewnie jednak jest ono niewinne. Nie czytałam forów dukanowych, spotkałyście się tam z podobnym tematem?
            • madzioreck Re: mleko sojowe a kamień na zębach 04.01.11, 21:37
              Tak, na Proteinkach też był wątek na ten temat, dziewczyny też zauwazyła, ze na Dukanie duzo szybciej powstaje kamień na zębach.
        • sbarazzina Re: mleko sojowe a kamień na zębach 04.01.11, 21:50
          Może to kwestia ilości spożywanego wapnia (zwiększona ilość nabiału). Chociaż wikipedia podaje, że kamień towrzy się z produktów metabolicznych bakterii żyjących w jamie ustnej. Więc może to wina specyficznego rodzaju bakterii, lubującej się w białku. Tak sobie zgaduję ;)

          Też używam Elmexa i już nie wiem co to próchnica. A dzisiaj zakupiłam Elmexa intensywnie oczyszczającego do stosowania 1-2 razy w tygodniu. To chyba nowość, czyli producent zdaje sobie sprawę, że tradycyjny Elmex kiepsko czyści i wypuścił nowy uzupełniający produkt.
          • slotna Re: mleko sojowe a kamień na zębach 04.01.11, 21:54
            > Może to kwestia ilości spożywanego wapnia (zwiększona ilość nabiału).

            Nie u mnie. W ogole nie pije juz mleka, ktorego uzywalam do kawy i muesli (btw, po takim czasie picia sojowego, polecam raczej kawe z zimna woda niz mlekiem krowim, w razie zapomnienia o zapasach... popelnilam ten blad pare razy :/), nie jem jogurtow itp. Rzadko serki wiejskie; zolty, feta i inne tluste - tyle samo, co wczesniej (ogolnie jem wiecej w ciagu dnia, ale nie jem ich na sniadanie).
      • kryklu Re: KSIĄŻKA znowu dostępna 20.01.11, 00:48
        A guzik. Kiedy przeczytałam tego posta, natychmiast ją zamówiłam. Merlin odwlekał sprawę kilkakrotnie, a przed chwilą mi napisali, że książki nie mają. W życiu nic tam nie będę kupować :(
        • ciri1971 Re: KSIĄŻKA znowu dostępna 20.01.11, 09:43
          O, widzę, że nie tylko mi się nie udało. Po tygodniu od zamówienia dostałam informację, że książki nie ma. Wkurzyłam się.
          • moniiiq Re: KSIĄŻKA znowu dostępna 23.01.11, 22:54
            witajcie w klubie dziewczyny.. u mnie to samo... może był z 1 egz dostępny, albo im się coś pomieszało w systemie..
    • black_halo pare pytan 04.01.11, 19:16
      1. Czy jesli 1-2 razy w tygodniu zjem na kolacje posilek weglowodanowy jak na sniadanie to robi to wielka roznice w diecie? Lubie np. makaron z sosem pomidorowym bezmiesnym i odrobina parmezanu np. albo ryz w warzywami - wiec sa to posilki bez bialka zwierzecego.

      2. Czy moge uzywac do posilkow bialkowych smietany jako dodatku do sosu? Smietana 30% tluszczu.
      • marciasek Re: pare pytan 04.01.11, 21:01
        taki makaron czy ryz z warzywami są świetne - na śniadanie ;-)
      • kizombalover Re: pare pytan 05.01.11, 17:20
        Wielkiej różnicy nie zrobi, jeśli nadal będziesz jeść trzy posiłki dziennie. Spowolnisz tylko ewentualnie proces chudnięcia.
    • heliamphora Pseudokrabowe paluszki surimi na kolację? 06.01.11, 17:21
      Próbuję znowu, bo poprzednio jakos psychicznie nie dałam rady :) jednak sporo siły wewnętrznej potrzeba na przełemanie insulinooporności...

      I mam pytanie do Pierwszejlitery: czy paluszki rybne o smaku krabowym (bez panierki) liczą się jako białko i są wskazane na kolację? Bo coś tam chyba trochę skrobi w nich jest...
      • marciasek Re: Pseudokrabowe paluszki surimi na kolację? 06.01.11, 17:26
        A są na etykiecie opisane zawartości białka i weglowodanów?
      • slotna Re: Pseudokrabowe paluszki surimi na kolację? 06.01.11, 19:11
        W moich pseudokrabowych (roznych firm), bylo znacznie wiecej niz cos tam. Przewaznie 40-50% ryby, krab do smaku i wypelniacze, wlasnie glownie skrobia. Wiec radzilabym prawdziwe krabowe, z czystego miesa.
        • marciasek Re: Pseudokrabowe paluszki surimi na kolację? 06.01.11, 20:11
          > Wiec radzilabym prawdziwe krabowe, z czystego miesa.

          a są takie w ogóle w sprzedaży?...
        • heliamphora Re: Pseudokrabowe paluszki surimi na kolację? 07.01.11, 21:38
          Racja, w 100 g produktu 16 g węglowodanów i 8 g białka (reszta to woda czy jak?), czyli jednak bardziej węglowodanowe one są, niż białkowe. Trudno, przerzucę się na zwykłą rybę. Paluszków z prawdziwego kraba na oczy nie widziałam :)
          • marciasek Re: Pseudokrabowe paluszki surimi na kolację? 08.01.11, 02:33
            heliamphora napisała:

            > Racja, w 100 g produktu 16 g węglowodanów i 8 g białka (reszta to woda czy jak?

            Różnie to bywa: albo wypełniacze błonnikowe, np. groch lub bambus, albo woda związana polifosforanami. Trzeba postudiować skład. Ja zawsze to robię :) Jak w czymś siedzi tylko błonnik, to biorę - np. w tatarze z Morlin (uwielbiam tatara). Można się pozżymać że wciskają ci groch w cenie mięsa, no ale akurat w tym tatarze jest go niewiele, raptem kilka procent. Zresztą procentowa zawartość mięsa tez powinna być na etykiecie (czasem jest go bardzo mało, czasem nawet nie ma wcale....). Polifosforanów można "posmakować" w wędlinach lub najtańszych mrożonych rybach - tych, które po usmażeniu są takie galaretowato-gumowe. I od nich trzymam się z daleka.
            • johana75 Postanowiłam spróbować tej diety :) 16.01.11, 12:50
              Od 4 dni przestrzegam tej diety, na początku korzystałam z wiadomości z neta, od wczoraj mam książkę w PDF i próbuje się zapoznać z dokładnymi zasadami.
              Na początku pisałam do kury która mi pomogła :) Dziękuje :)

              Mam BMI pow. 30 wiec jem 100g. węgli na śniadanie.
              na obiad również 100g węgli i trochę białka (tyle na ile mam ochotę).
              na kolacje BMI razy 1,5= ilość spożywanego przeze mnie białka +warzywa

              Nie potrafię powiedzieć ostatecznie stwierdzić jaki ze mnie typ:
              rolnik czy koczownik?
              Na 1 tytanie na srtr.28 (mam wersję niemiecką), odpowiedź jest jednoznaczna- jestem typem rolnika
              Na 2 pytanie żadna odpowiedź nie pasuje nie czuje się zmęczona, czuje się dobrze ....czy przybywa mi na wadze to nie wiem, nie pocę się i nie zatrzymuje wody.

              Pierwszalitero możesz pomóc określić mój typ?

              Na razie jestem na diecie bez wyboru typu...
              po wadze tez nic nie widać , bo jestem przed @ i woda mi sie zatrzymuje.Zresztą to za krótki okres.

              Lubie jeść węgle, są dla mnie smaczniejsze i czuje się po nich dobrze. Po kolacji czuję się strasznie pełna, jem nieraz ze smakiem nie raz bo muszę.

              Przerwy pomiędzy posiłkami są ok. spokojnie wytrzymuje 4 godziny po śniadaniu w piątej robię sie głodna, ale jest ok. Przerwa pomiędzy obiadem a kolacją możne być nawet dłuższa, ale ze wzgl. na to że nie chce jeść późno kolacji to jem po 5 godz.

              Przyznaje że chciałabym chudnąc co najmniej kilo na tydzień, bo mam z czego ;P

              Sport wprowadzę po egzaminach. Lubie Nordick Wolking i myślę o siłowni.
              Dobre półtora roku temu chodziłam na siłownię przez pół roku regularnie i dobrze się czułam.

              Od tego czasu przytyłam kilkanaście kilo...mam też problemy z tarczycą, ale to załatwi lekarz idę dopiero w marcu, bo od kilku dobrych lat nie kontrolowałam hormonów.

              Dziewczyny odchudzacie sie jeszcze ? Są efekty?

              Pozdrawiam dietowiczki :)
              • pierwszalitera Re: Postanowiłam spróbować tej diety :) 16.01.11, 14:03
                johana75 napisała:

                > Pierwszalitero możesz pomóc określić mój typ?

                Określenie typu nie jest aż takie ważne. Większość ludzi i tak znajduje się gdzieś pomiędzy. Praktycznie znaczy to, że możesz prowadzić nadal system węgle- posiłek mieszany- białko, a jak nie będzie się wiele działo, to przejdź na węgle-białko- białko i sprawdź reakcję organizmu. To że lubisz węglowodany nie ma też nic wspólnego z typem metabolizmu, może być nawet wskazówką, że jesteś raczej koczownikiem. Taka złośliwość losu. ;-) Schudnięcia kilograma na tydzień obiecać ci nie mogę, to są dane statystyczne i nie u każdego się sprawdzają. To nie jest niestety dieta cud, tylko regulacja metabolizmu pozwalająca stworzyć warunki do lepszego spalania tłuszczu. Czasem nie chudnie się też od raz i trzeba troszkę cierpliwości. Jeżeli korzystasz z niemieckojęzycznej wersji książki, to przypuszczam, że mieszkasz gdzieś w Niemczech? Jeżeli tak, to napisz mi na gazetową pocztę, podam ci adres lekarza w twojej okolicy prowadzącego koncept dr. Pape. Będziesz mogła się (jeżeli zechcesz) skonsultować i przeprowadzić badanie masy ciała. Na podstawie tych mierzeń można dokładniej ustalić proporcje węgli i białka oraz monitorować przebieg diety. Wie się wtedy, co się w organizmie dzieje. A może mieszkasz nawet w NRW, całkiem niedaleko od naszej poradni?
                • johana75 Re: Postanowiłam spróbować tej diety :) 19.01.11, 15:25
                  Pierwszalitero napisałam do Ciebie na pocztę :)

                  Tydzień diety minął a u mnie żadnego spadku wagi. Ważyłam się codziennie i waga waha się w granicach 700g. raz w dół raz w górę :(
                  Jeśli patrzeć na wagę sprzed tygodnia to niby schudłam 200g.....hmmm...

                  Nie wiem czy mam nadal jeść węgle -mieszany- białko, czy dac trochę czasu aby organizm zareagował? Pewnie tydzien to trochę mało czasu.
                  Dzisiaj zjadłam obiad białkowy po obiedzie kostka gorzkiej czekolady (mam ochotę na węgle jak diabli....ale wytrzymam )

                  Przeczytałam również że mogę zredukować węgle w obiedzie o 50% i wtedy zobaczyć co się stanie, więc jakbym nie wytrzymała na białkowych obiadach to będę stosowac tą wersję...

                  Co tutaj tak cicho? Nikt się nie odchudza?
                  • pierwszalitera Re: Postanowiłam spróbować tej diety :) 19.01.11, 16:05
                    johana75 napisała:

                    > Pierwszalitero napisałam do Ciebie na pocztę :)

                    Tak czytałam. Tylko nie miałam w pracy czasu na zorientowanie się w naszej bazie adresów. Napiszę ci w następnych godzinach, jak to wszystko u nas wygląda.

                    > Nie wiem czy mam nadal jeść węgle -mieszany- białko, czy dac trochę czasu aby o
                    > rganizm zareagował? Pewnie tydzien to trochę mało czasu.

                    To i tak dobrze, że nie przytyłaś. ;-) Serio. Bardzo często bywa, że u ludzie stosujący od lat niskokaloryczne diety mają zaniedbaną masę mięśniową. Ta korzysta na początku lepszego odżywiania z regularnych porcji energii i uzupełnia zapasy cukru oraz wody. To powoduje często wzrost wagi. Te wahania wagi z dnia na dzień, to więc wahania wody. Nie ma mają żadnego połączenia z faktycznym spalaniem tłuszczu. Tydzień to naprawdę troszkę za mało.
                    Jeżeli sytsem węgle-białko- białko przychodzi ci trudno, to zostań najpierw przy węgle- mieszany -białko. To mniej stresujące i pozwala łatwiej na przyzwyczajenie się do programu. Tu nie chodzi o to by wytrzymać z zaciśniętymi zębami, tylko wyregulować insulinę i nie wpakować się w zaburzenia łaknienia. Jeżeli masz bowiem na coś wielką ochotę i jest to akurat zabronione, to staje się to psychologicznie jeszcze bardziej atrakcyjne. Wtedy wystarczy mały impuls ze strony fizjologii, jak spadek poziomu cukru i rzucamy się na węglowodany, jakby nie było jutra. Nie rób więc sobie za szytwnych reguł.
                    • johana75 Re: Postanowiłam spróbować tej diety :) 19.01.11, 20:51
                      > To i tak dobrze, że nie przytyłaś. ;-) Serio. Bardzo często bywa, że u ludzie s
                      > tosujący od lat niskokaloryczne diety mają zaniedbaną masę mięśniową. Ta korzys
                      > ta na początku lepszego odżywiania z regularnych porcji energii i uzupełnia zap
                      > asy cukru oraz wody. To powoduje często wzrost wagi. Te wahania wagi z dnia na
                      > dzień, to więc wahania wody. Nie ma mają żadnego połączenia z faktycznym spala
                      > niem tłuszczu. Tydzień to naprawdę troszkę za mało.

                      To mnie uspokoiła Pierwsza :)

                      Ważę się codziennie rano przed śniadaniem, a porównuje wagę w odstępach tygodniowych.
                      Wagę mam elektroniczna więc one takie super dokładne nie są ...wiem.
                      Może robię jakieś błędy...bo trochę dużo tłuszczu mi wychodzi, ciężko mi się zmieścić w tych 60g.

                      Dzisiaj wytrzymałam po obiedzie do kolacji, no cóz ochota na węgle była po obiedzie...jednak dałam rady, ale ok jak piszesz ze mam jeść normalnie to tak zrobię.

                      Chociaż zredukowanie węgli o 50 % do obiadu powinno się u mnie udać może będę tak przeplatać obiady. 2 obiady ze zredukowanymi węglami i jeden normalny mieszany?
                  • eponak Re: Postanowiłam spróbować tej diety :) 19.01.11, 16:08
                    Wszyscy dukają, jak znam życie.

                    Z całym szacunkiem, ale jesteś pewna tych 200 gr? Wystarczy, że wypijesz kubek herbaty i już masz 200 gr ;) Ja Ci radzę nie wchodzić na wagę częściej niż raz w tygodniu, a do tego sprawdzać ją o stałej porze, rano po wizycie w łazience. I sprawdzać wymiary. Na diecie Pape nie musisz się przejmować tym, że nie ma spadku wagi. Może być tak, że tłuszcz znika, a idzie Ci w mięśnie, często jest tak, że waga jest identyczna, ale dana osoba szczupleje.

                    Trzymaj się obecnych ustaleń jeszcze ze 2 tygodnie, zwłaszcza jak masz ciągoty na węgle - daj organizmowi czas na przyzwyczajenie się. Jeśli nic się nie zmieni, nie schudniesz ani nie stracisz centymetrów w obwodach, to wtedy możesz wprowadzić obiady białkowe. Co do redukcji węgli - też wydaje mi sie dobrym rozwiązaniem, ale pewnie chudnięcie będzie wolniejsze niż w przypadku czystych białkowych obiadów.
                  • kizombalover Re: Postanowiłam spróbować tej diety :) 19.01.11, 16:21
                    Ja się przyznaję, nie odchudzam się już :)
                    Schudłam 10 kilo i trzymam wagę od ponad roku, teraz to sposób na żywienie, który kocham, i wielbić zawsze będę Pierwsząliterę :))
                    • johana75 Re: Postanowiłam spróbować tej diety :) 19.01.11, 20:56
                      Fajnie jest wiedzieć ze są efekty :)

                      U mnie spodnie za ciasne z trudem się dopinam więc jak schudnę trochę to efekt na pewno zauważę, jakoś mierzyć mi się nie chce...bo to mniej precyzyjne u mnie jest...no chyba że udo ;)
                      • johana75 Re: Postanowiłam spróbować tej diety :) 20.01.11, 13:22
                        Dzisiaj po białkowym obiedzie jest niby 100g mniej. Po kolacji przeszła mi ochota na słodycze, ale rozbolała mnie trochę głowa. dostałam @ wiec to może byc też woda. Po śniadaniu czuje się dobrze tylko straszni długo jem...Czy te 5 godzin mam liczyć od początku posiłku czy jak skończę bo mi zabiera czasami 40 minut! Na razie licze od środka posiłku, bo jak jem o 9=10 śniadanie to nie chce jeśc późno kolacji. Zawsze jadłam ok 18ej. a teraz wychodzi mi o 19-20 i ide objedzona spać ok 23ej ...cięzko mi zasnąc z pełnym brzuchem, bo chodziłam z pustym ;P
                        • johana75 Re: Postanowiłam spróbować tej diety :) kalacja 20.01.11, 20:59
                          Nie wiem jak wy ale ja jem za dużo tłuszczu...
                          Dzisiejsza kolacja:
                          mozzarela- 80g.
                          2 jajka
                          100g. poledwicy wieprzowej
                          łyżka oliwy (pół do podsmażenia polędwicy a pół do sosu do sałaty)
                          sałata, papryka, ogórek, por
                          Nie licząc warzyw wyszło mi:
                          tłuszcz 52,7 g.
                          białko 60 g. (o 5 g.za dużo) ale to chyba nie problem.

                          nie wiem jak jeść mniej tłuszczu....
                          • eponak Re: Postanowiłam spróbować tej diety :) kalacja 23.01.11, 01:10
                            Możesz rzadziej jest tłuste rzeczy, jak np sery. I w ogóle zrezygnować z używania tłuszczu do smażenia. Wymaga to inwestycji w porządną patelnię, ale na dłuższą metę opłaca się. Możesz też wybierać NIEKTÓRE produkty light. Większość z nich jest fałszowana, więc wybierając light wybiera się chemiczne zagęszczacze i wodę dodane do produktu "normalnego".

                            Możesz też zaprzestać używania oliwy jako dressingu do sałaty. Kiedyś widziałam zabawne zestawienie zawartości kcal w sałacie z oliwą. Sałata miała jakieś 15 kcal, ale całość miała 200 ;) Ja się już dawno odzwyczaiłam od używania tłuszczu. Właściwie jedynie wykorzystuję go do smażenia naleśników - ale mam pędzel silikonowy, więc jakoś ograniczam ulość tłuszczu do minimum.
                  • slotna Re: Postanowiłam spróbować tej diety :) 25.01.11, 00:20
                    > Co tutaj tak cicho? Nikt się nie odchudza?

                    Ja juz po prostu nie mam wiecej pytan ;) W Swieta oczywiscie przytylam i bylam o krok od przejscia na prawie-ze-glodowke, bo zaraz w polowie stycznia jechalam na urlop. Ale powstrzymalam sie i samo zeszlo. Teraz po urlopie znow mam to samo, heh. W sumie waga, jaka trzymam normalnie na tej diecie, zaczyna mi odpowiadac. Ale byc moze na wiosne sprobuje znow sie poodchudzac (Dukanem).
                  • madzioreck Re: Postanowiłam spróbować tej diety :) 25.01.11, 02:47
                    > Co tutaj tak cicho? Nikt się nie odchudza?

                    Hehe, no ja już nie :) Próbuję wprawdzie po dukanie stosować schemat Pape dla utrzymania wagi, ale średnio mi wychodzi ;) To znaczy, waga się trzyma, a nawet jeszcze spadła. Jem węgle na śniadanie - hm, tzn. jak się budzę wcześnie rano, bo jak tak wstaję na dobre, to już nie chce mi się jeść :( No ale zjadam ze 6 kromek chleba czy ze 2 duze buły, na sucho, ale popijam... mlekiem. Obiady białkowe, kolacje też, sporadycznie obiad mieszany bo ja z węgli obiadowych lubię tylko ziemniaki, ale rzadko chce mi się obierać ;) Nie używam cukru, nie jem słodyczy, owoców, dżemów, nic takiego.
                    No ale mlekiem, krowim oczywiście, "grzeszę" na maksa. Kurczę, no wszystko dam sobie zabrać, ale nie mleko... 1-1,5 litra na dobę pęka jak nic. Do kawy, do wieczornego kakao, i tak po prostu, jak mi się chce pić, to łapię mleko, jak inni wodę... uwielbiam po prostu. Gorące, zimne, z kartonu, od krowy, byle by było :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka