Dieta dr Pape - 2

08.08.09, 15:01
Poprzedni wątek zrobił się ogromniasty, a zainteresowanie nie maleje.
Zapraszam do nowego.
    • limonka_01 Re: Stary wątek - link 08.08.09, 18:28
      Link do starego wątku dotyczącego diety Dr Pape
    • thorrey Żalę się :( 08.08.09, 19:57
      Chciałabym się pożalić.

      Ja wszystko rozumiem, dieta nie działa od razu. Ale po trzech
      tygodniach waga mogłaby pokazać chociaż pół kilo na zachętę :(

      Pierwsze dwa tygodnie jadłam węgle na obiad, bez skutku, no to
      przyszło mi na myśl, że może jednak jestem koczownikiem (wysokie
      BMI) i od tygodnia jem białkowe obiady.

      Nie grzeszę, tj nie tknęłam alkoholu a jedyne moje "podgryzanie" to
      od czasu do czasu plasterek suchej chudej kiełbasy.

      Na śniadanie jem grzecznie 100 g płatków owsianych z łyżką nutelli,
      mleko sojowe go kawy.

      Codziennie min 1 godzinę jeżdżę na rowerze, czasem nawet 2 godziny.

      I nic.

      Co więcej, po białkowych obiadach wróciła moja stara przypadłość
      podczas diety, za przeproszeniem zaparcia.

      Ja rozumiem, że po 25 latach niszczenia sobie organizmu dietami
      niskokalorycznymi i "narzuceniu" 3 kg w okolicach brzucha przez 3
      tygodnie jako efekt stresu, to nie mam co liczyć na natychmiastowy
      efekt, no ale chociaż pół kilo, niech wiem, że działa :(((

      Niech mnie ktoś pocieszy :((((
      • sbarazzina Re: Żalę się :( 08.08.09, 22:00
        Pocieszam :)

        Jestem pod wrażeniem, że tak się trzymasz diety i ćwiczysz
        codziennie. Na pewno nie pójdzie to na marne i może jak metabolizm
        trochę ruszy, to przyjdą efekty. Może pierwszalitera zajrzy i
        napisze coś konstruktywnego.

        Pisałam już w starym wątku, że mi akurat na tej diecie zaparcia
        przestały dokuczać. Może spróbuj dodać owoce do śniadania? Np
        suszone śliwki, podobno dobrze działają.

      • drzazga1 Re: Żalę się :( 08.08.09, 22:55
        Czekaj, a Ty przed dieta zmierzylas sobie obwody? Bo bardziej niz
        waga wiarygodny jest centymetr:) Ja sobie mierze kilka lat juz:),
        waga niby mi sie zwiekszyla o 2-3 kilo, ale obwody pospadaly
        odrobine, znaczy wyrobilam sobie troche miesni kosztem tluszczu.

        Sprobuj przymierzyc jakis ciuch z nieelastycznej tkaniny, ktory
        przed dieta byl lekko przyciasny (ale uwaga, niektore dziewczyny
        jakis tydzien przed okresem przybieraja z powodu zatrzymywania wody,
        wiec liczy sie tez pora cyklu).

        Zaparcie - moj sposob z czasow, kiedy mialam jeszcze silna wole;) i
        lecialam na niskich weglach: siemie lniane. Zaparzone tworzy
        nieapetyczny glut, ale mozesz te ziarenka dodawac, zmielone lub w
        calosci do platkow. Tylko uwaga: jesli stosujesz siemie surowe,
        nieprazone, nie jedz wiecej niz 3 plaskie lyzki stolowe dziennie, bo
        nieuprazone zawiera glikozydy cyjanogenne.
        • quleczka Re: Żalę się :( 08.08.09, 23:12
          > Zaparcie - moj sposob z czasow, kiedy mialam jeszcze silna wole;) i
          > lecialam na niskich weglach: siemie lniane.

          Z prostszych sposob rzeczy typu Colon C lub podobne z blonnikiem... warto w
          aptece zapytac :) Podobno naprawde dobrze reguluje prace jelit - przynajmniej
          pare znajomych osob go chwali :)

          www.colonc.pl/
        • beauty-gosiek Re: Żalę się :( 09.08.09, 15:23
          drzazga1 napisała:

          > Zaparcie - moj sposob z czasow, kiedy mialam jeszcze silna wole;) i
          > lecialam na niskich weglach: siemie lniane. Zaparzone tworzy
          > nieapetyczny glut, ale mozesz te ziarenka dodawac, zmielone lub w
          > calosci do platkow. Tylko uwaga: jesli stosujesz siemie surowe,
          > nieprazone, nie jedz wiecej niz 3 plaskie lyzki stolowe dziennie, bo nieuprazone zawiera glikozydy cyjanogenne.


          Na mnie działa taka owsianka:

          Zagotować 2 szklanki wody, dodać szklankę płatków owsianych, łyżkę lub dwie siemienia lnianego, pogotować 10 minut, dodać 1-2 łyżki rodzynków, jak zgęstnieje dosłodzić miodem.
          Jak ktoś lubi może dodać łyżkę wiórków kokosowych (ja wolę bez)
          Czasem sypnę łyżkę pestek dyni i słonecznika.
      • pierwszalitera Re: Żalę się :( 08.08.09, 22:57
        thorrey napisała:

        > Ja rozumiem, że po 25 latach niszczenia sobie organizmu dietami
        > niskokalorycznymi i "narzuceniu" 3 kg w okolicach brzucha przez 3
        > tygodnie jako efekt stresu, to nie mam co liczyć na natychmiastowy
        > efekt, no ale chociaż pół kilo, niech wiem, że działa :(((

        A nie zauważyłaś efektów chudnięcia na przykład na ciuchach? Jakieś luzy w pasie, lub innych miejscach? Bo jeżeli faktycznie jesteś długoletnią ofiarą diet, to z pewnością "odchudziłaś" sobie tkankę mięśniową i w pierwszym okresie stosowania diety Dr. Papy tkanka mięśniowa często korzysta z możliwości do wypełnienia się do stanu normalnego. Wtedy waga się nie rusza, a zmieniają się tylko proporcje między tłuszczem a mięśniami. Inna sprawa, że szybkie tycie w okolicach brzucha świadczy o sporej insulinodoporności, może być spowodowaną stresem, więc może potrzebujesz jeszcze troszkę. Efekt sportu powinien też być po 4-5 tygodniach widoczny. Moim zdaniem obiady koczownika są na początek korzystniejsze, poczekaj jeszcze tydzień, dwa. Na zaparcia spróbuj najpierw więcej pić, jedz warzywa z dużą ilością błonnika i możesz sobie do płatków rano dodać kilka suszonych śliwek i łyżkę, dwie siemienia lnianego, ale siemię w całości, nie rozgniecione. A do białkowej kolacji albo obiadu zjedz kilka łyżek naturalnego jogurtu bez cukru.
        • thorrey Re: Żalę się :( 09.08.09, 07:21
          Dziękuję Wam, dziewczyny :)

          Po kolei - nie, nie widzę zmian w obwodach, ciuchy są dalej ciasne.
          Natomiast widzę i czuję że z "miękkiego tłuściocha" robi się ze
          mnie "nabity tłuścioch", tj, ja _czuję_ te mięśnie co to mi się
          budują pod tłuszczykiem. Dlatego się nie załamuję tak całkiem do
          końca, bo wiem, że spala się mięśniami, więc budowanie sobie mięśni
          jest ok. Tylko poprzednie moje diety już po tygodniu dawały efekty a
          tu na razie nic, stąd moje żale. :)

          SIemię lniane zastosuję już dziś, mam spory zapas, bo przedtem
          jadałam na mojego wrzoda, nawet miałam się spytać, czy można do
          śniadania.
          I rzeczywiście nie będę rezygnować z białka na rzecz "kluchów" na
          obiad, bo co prawda po kluchach nie mam kłopotów, ale robię się
          strasznie senna.

          Pozdrawiam wszystkie dietowiczki i jeszcze raz dziękuję :)
          • yaga7 Re: Żalę się :( 09.08.09, 11:36
            Ja też się robię nabitym tłuściochem ;)
            Z diety nie rezygnuję, bo mi się podoba, ćwiczę ze 3 razy w tygodniu i w sumie
            jedyna zmiana u mnie to w obwodzie może 1-2 cm mniej, ale robią mi się mięśnie,
            nie jestem głodna, jem zdrowo, więc jest ok.
          • slotna Re: Żalę się :( 09.08.09, 11:48
            Uwielbiam siemie lniane - pilam je regularnie w upaly, te kisielowate gluty genialnie lagodzily pragnienie. W Polsce kupowalam tez odtluszczone mielone siemie lniane, mozna zaparzyc i pic, mozna robic z niego muffinki bialkowe w mikrofali, mozna dosypywac do muesli - fajna sprawa. No ale ja lubie ten smak i konsystencje :)
            • mefistofelia offtop siemię lniane 06.09.09, 18:22
              słotna- jak się robi muffinki białkowe z siemienia?
              • slotna Re: offtop siemię lniane 06.09.09, 23:29
                Tu jest przepis: po-rny.jogger.pl/2008/07/23/muffin-w-kilka-minut/

                Zwykle ciacha tez w mikrofali czasem robie, jak mnie najdzie na jedna porcyjke.
                • maith Re: offtop siemię lniane - nie rozumiem 15.10.09, 07:45
                  slotna napisała:

                  > Tu jest przepis: po-rny.jogger.pl/2008/07/23/muffin-w-kilka-minut/

                  Nie rozumiem. Przecież siemię lniane, to takie małe czarne ziarenka.
                  Jak się je zmiesza z jajkiem, to nie wyjdzie ciasto, tylko masa
                  łącząca te czarne ziarenka, a ja na zdjęciu tych ziarenek nie widzę.
                  Coś sobie źle wyobraziłam?
                  • jul-kaa Re: offtop siemię lniane - nie rozumiem 15.10.09, 08:29
                    maith napisała:

                    > slotna napisała:
                    >
                    > > Tu jest przepis: po-rny.jogger.pl/2008/07/23/muffin-w-kilka-minut/
                    >
                    > Nie rozumiem. Przecież siemię lniane, to takie małe czarne ziarenka.
                    > Jak się je zmiesza z jajkiem, to nie wyjdzie ciasto, tylko masa
                    > łącząca te czarne ziarenka, a ja na zdjęciu tych ziarenek nie widzę.
                    > Coś sobie źle wyobraziłam?

                    Zupełnie źle :)
                    Siemię to nie czarne, a brązowe ziarenka, a w przepisie stoi: mielone siemię lniane, czyli proszek :)) Na dodatek glutotwórczy, więc się powinien ładnie łączyć ze wszystkim, co mokre.
                    • slotna Re: offtop siemię lniane - nie rozumiem 15.10.09, 11:03
                      Brazowe albo i bezowe nawet :)
    • slotna Re: Dieta dr Pape - 2 08.08.09, 20:06
      Odpowiadam na post pierwszejlitery:
      "Momencik, a czy lajtowe jogurty, to nie znaczy przypadkiem mało tłuszczu, a nie mało cukru? Łatwo takie rzeczy pomylić, bo cola light, to faktycznie bez cukru, ale jogurt light, to może mieć nawet więcej cukru od tego z pełnym tłuszczem i na dodatek jeszcze tanią skrobię (węgle) wpakowaną po to, by konsystencja była bardziej kremowa. Taki jogurt 0,1 procentu tłuszczu na przykład, to smakuje bez dodatków po prostu paskudnie, barwiona na biało woda. Nikt by tego bez mieszanki owocowej (plus cukier, barwniki, aromaty, no i skrobia dla gładkości) do ust nie wziął. ;-)"

      Tak, wiem o tym, dlatego w nawiasie napisalam, ze maja malo cukru. A tluszczu 1.5% -2% (takich o 5% nie lubie niezaleznie od ich kalorycznosci - po prostu sa dla mnie za tluste). Jogurty odtluszczone calkowicie sa dla mnie ohydne (vitalinea! - fuj), z wyjatkiem mullera toffi i waniliowego.

      Zjadlam dzis 4 tosty na sniadanie, tydzien temu z trudem wmusilabym w siebie 2 :) Na obiad salatka z tunczyka, ciecierzycy i warzyw, na kolacje rybki z wczorajszego polowu i brokuly.

      Niewatpliwie jem wiecej, to jest podstawowy efekt tej diety :D
    • slotna Re: Dieta dr Pape - 2 09.08.09, 11:45
      No coz, zwazylam sie - na wadze mniej o kilogram. Ciezko powiedziec ile tak naprawde schudlam, bo tydzien temu (wazylam sie w poprzednia sobote, kiedy zaczynalam diete) na bank bylam odwodniona i w ogole. Dieta dziala, nie pamietam kiedy tyle jadlam ostatnim razem - pewnie za poprzednim pobytem w Polsce i oczywiscie roslam wszerz jak regularnie nadmuchiwany balonik. Wiec dziekuje ci, o Pierwsza Litero :D
    • yaga7 odżywki białkowe 09.08.09, 17:57
      Mam pytanie o odżywki białkowe.

      Jednym z moich problemów z dietą jest to, że nie jem tyle białka, ile powinnam.
      Z białkowych rzeczy mam tylko ryby, jajka i sery (bo nie jem mięsa) - nie jestem
      w stanie ich dużo zjeść. Jak w jeden dzień zjem odpowiednią ilość białka, na
      drugi dzień mam często przesyt i jem mniej.
      I tak się zaczęłam zastanawiać, czy nie dołożyć sobie jakiejś białkowej odżywki,
      jaką jedzą sportowcy. Np odżywka Olimp, porcja dostarcza 27 g białka i tylko 2 g
      węglowodanów.
      Myślicie, że warto spróbować? :)
      • joankb Re: odżywki białkowe 09.08.09, 19:12
        Też chętnie się dowiem. Kolację w siebie wduszam, a ze trzy razy w tygodniu
        pomijam zupełnie.
      • drzazga1 Re: odżywki białkowe 09.08.09, 22:51
        Ostrzegam tylko, zeby uwazac na smak tych odzywek - np. truskawkowy
        to ochyyydztwooo. Podobno smaki typu czekoladowy sa lepsze - daja do
        nich kakao zamiast sztucznych dodatkow "smakowych".
        Najlepsza opcja to kupic odzywke bezsmakowa, o tzw. smaku naturalnym
        i miksowac ja np. z owocami jagodowymi (mrozone sie tez sprawdza).

        W ogole dodatki smakowe i slodziki w tych odzywkach to jest slaby
        punkt - niestety slodzik jest nie tylko paskudny w smaku, ale co
        gorsza znacznie bardziej niezdrowy od cukru.

        Ktos pamieta wysyp informacji o szkodliwosci aspartamu? Sprawa
        przetoczyla sie przez media jakis czas temu i dziwnie szybko
        ucichla...
        • pierwszalitera Re: odżywki białkowe 10.08.09, 00:58
          Tylko że owoce nie nadają się specjalnie do posiłków białkowych. Słodzik używany w małych ilościach nie jest też szkodliwy. W większych powoduje sensacje jelitowe i biegunkę. Generalnie nie jestem zwolenniczką napojów i potraw ze słodzikiem. Pacjentom pozwalam, bo słodzik nie wywołuje insulinowej rekacji, ale zachęcam do pozbycia się przyzwyczajenia słodzonych napojów, by powiększyć smakową wrażliwość na słodkie. Znaczy zdobycia uczucia zadowolenia z mniejszej ilości cukru w potrawach i pozbycia się konieczności dosładzania. Wtedy nie przełknie się już takiej ilości słodyczy, nawet gdy można, bo po kilku cukierkach zaczyna mdlić. Jednak pewna ilość słodzika w takich białkowych napojach, to nie jest tragedia. Idąc do kina też kupuję sobie czasem wiaderko coli light i wypijam bez większych wyrzutów sumienia. ;-)
          • yaga7 Re: odżywki białkowe 10.08.09, 06:07
            A czy mogłabyś napisać, czy w diecie Pape można jeść te odżywki czy nie? :)
            Oczywiście w wersji bez owoców, przykładowy skład porcji podałam wcześniej.
            • kura17 Re: odżywki białkowe 10.08.09, 08:40
              Yaga, Litera juz kiedys pisala, ze takie odzywki, o ile maja malo wegli, moga
              byc (dobrze pamietam, prawda?).
              byle nie przesadzac. nawet pisala, ze "oni" (tzn oficjalna strona dr Pape)
              sprzedaja takie odzywki. troche co innego dla kazdego, a co innego dla wlasnych
              pacjentow, ale generalnie odzywki bialkowe.
              ale moze ona sama jeszcze przypomni :)
              • yaga7 Re: odżywki białkowe 10.08.09, 08:51
                Ja pamiętam, że kiedyś się pytałam o takie koktajle odchudzające i pamiętam, że
                faktycznie odpowiedź była, że tak, o ile mają mało węgli.

                Tylko nie wiem, czy takie białkowe odżywki też pod to podchodzą? Bo mnie
                osobiście białkowe odżywki dla sportowców kojarzą się z panami pakującymi na
                siłowni... ;) A ja nie chciałabym tak wyglądać ;)
                (chociaż z drugiej strony lepiej mieć mięśnie niż tłuszcz ;)))

                No nic, zakupiłam w każdym razie jakąś taką odżywkę, czekam na przesyłkę i
                zobaczymy :)
                Dzięki temu będę mogła przynajmniej sprawdzić, jak działa na mnie białko w dużej
                ilości, bo obecnie nie bardzo mam jak.
                • pierwszalitera Re: odżywki białkowe 10.08.09, 10:51
                  yaga7 napisała:

                  > Tylko nie wiem, czy takie białkowe odżywki też pod to podchodzą? Bo mnie
                  > osobiście białkowe odżywki dla sportowców kojarzą się z panami pakującymi na
                  > siłowni... ;) A ja nie chciałabym tak wyglądać ;)

                  No co ty? Od samego jedzenia białka jeszcze nikomu nie urosną skrzydełka na plecach, do tego trzeba już trochę pakować na siłowni. ;-) Białkowe odżywki są ok. My też mamy takie dla pacjentów. W dwóch rodzajach jednak. Jedne, te z mniejszą ilością cukru, dostępne są tylko po uświadomieniu i ułożeniu jadłospisu, czyli razem z indywidulaną poradą. Te drugie mają więcej cukru i dostępne są internetowo dla każdego.
                  Wieczorem podam wam dokładny skład obu preparatów i adres internetowy, gdzie można te rzeczy kupić. Naturalnie odżywki wolno dostępne w handlu, na przykład na siłowniach też mogą być, tylko nie mogą mieć za dużo węgli. Za mało też zresztą nie. Są nawet takie zupełnie bezwęglowe, ale te się nie nadają, bo zdarzyć się może, że białko nie zostanie wtedy w ogóle przez organizm wykorzystane. No i trzeba uważać, by w te preparaty z siłowni nie były domieszane jakieś cuda i inne anabolika, ale przypuszczam, że to rozpoznaje się po cenie. ;-) Wieczorem, albo jutro napiszę więcej konkretów.
                  Ważne - my używamy tych preparatów jako zamiennika JEDNEGO posiłku, najczęściej wieczornego, ewentualnie obiadu, albo jako dodatkowy posiłek gdzieś pomiędzy. Zamiast dwóch posiłków tylko w dniach czysto-białkowych, a i wtedy trzeba dbać, by ilość kalorii nie była zbyt niska. Bo te odżywki są często niskokaloryczne i nie mogą służyć do wyłącznego się nimi odżywiania.
                  • yaga7 Re: odżywki białkowe 10.08.09, 11:01
                    Dzięki za odpowiedź!

                    Na siłowni nie pakuję, ale na fitness chodzę 3-4 razy w tygodniu, co jak na mnie
                    (niechęć do aktywności fizycznej ;)) jest bardzo często. I stąd od razu mam
                    wizję jakiegoś niesamowitego przyrostu mięśni - lol ;)

                    Super, że podasz te składy, to sobie porównam i zobaczę z tym, co jest u nas
                    bardziej dostępne.

                    Ja chcę te odżywki stosować jako:
                    - dodatek do kolacji gdy nie mam ochoty na dużo białka, a białko jednak muszę zjeść
                    - zamiennik kolacji, gdy w ogóle nie mam ochoty na nic (co też się czasem zdarza)
                    - dodatek do obiadu, gdy będę chciała wypróbować obiady bardziej białkowe

                    Natomiast nie wiedziałam, że jeżeli w ogóle nie ma węgli, to białko się nie
                    wchłonie. Ciekawe.

                    Aha, znalazłam różne preparaty białkowe - czy lepsze są te z białkiem
                    zwierzęcym, czy może być tylko sojowe? Bo widziałam też produkty wyłącznie z
                    białkiem sojowym, bez żadnego zwierzęcego.
                    • pierwszalitera Odżywki białkowe z repertuaru Dr. Pape 11.08.09, 13:12
                      Dr. Pape proponuje dwa rodzaje odżywek.
                      Pierwsza (w wersji Royal oraz Plus) dostępna jest tylko przy indywidualnej poradzie i posiada (Royal) w składzie:
                      100g proszku - 59g białka, 5,7g węglowodanów, 1,6g tłuszczu.
                      To daje w przeliczeniu na proponowaną zwykle porcję z 200ml mleka 1,5%:
                      19g białka, 10g węglowodanów, 3,5g tłuszczu, 148 kcal.

                      Tego białka nie jest może aż tak wiele, ale jak napisałam, preparat stosuje się indywidualnie i można ilość proszku dopasować do większego zapotrzebowania konkretnego człowieka i jego masy mięśniowej.

                      Preparat SISlean jest bardziej ustandaryzowany ze względu na zarządzenia o podobnych produktach, wolnodostępnych w handlu i ma skład:
                      100g proszku: 59g białka, 5,4g węglowodanów, 6,6g tłuszczu.
                      Porcja z 300ml mleka 1,5% zawiera wtedy:
                      28g białka, 15g węglowodanów, 6,8g tłuszczu, 236 kcal.

                      Oba preparaty stosowane są z dużym powodzeniem. Royal mamy w dwóch wariantach smakowych: wanilia i karamel, Plus jako wanilia, czekolada i smak neutralny. Natomiast wolnodostępny SISlean tylko jako wanilia z możliwością dodania smakowego proszku czekolada i truskawka.
                      SISlean można zamówić pod adresem: www.schlankimschlaf.com/ albo bezpośrednio w naszej poradnii, numer telefonu podam na indywidualne zapytanie. Zresztą informacje w języku niemieckiem znajdują się na stronie: www.insulean.de
                      Oczywiście preparaty skierowane są na rynek niemiecki i ceny są też niemieckie, i odpowiednio wysokie. Puszka SISlean (14 porcji) kosztuje około 30 euro.
                      W celu infiltracji rynku polskiego byłabym wdzięczna, gdyby ktoś znający podobne preparaty dostępne w Polsce mógłby podać mi ich nazwę oraz cenę. :-)
                      • yaga7 Re: Odżywki białkowe z repertuaru Dr. Pape 11.08.09, 14:06
                        oo, super dzięki :)

                        Z dostępnych w Polsce preparatów jadłam Nutrend T-meal.
                        Wartość odżywcza
                        w 100 g
                        1420,7 kJ/335,7 kcal
                        białko 54,94 g
                        węglowodany 18,92 g
                        tłuszcze 4,46 g

                        w 1 dawce - 40 g
                        568,3 kJ/134,3 kcal
                        białko 21,98 g
                        węglowodany 7,57 g
                        tłuszcze 1,78 g

                        Tu jest pełny skład:
                        www.kulturystyka.sklep.pl/product_info.php/products_id/2079
                        Cena ok 30-40 zł za puchę 400 g czyli 10 porcji.

                        Poza tym tu:
                        www.kulturystyka.sklep.pl/index.php/cPath/21/Odzywki-bialkowe-bialko-serwatkowe-proteiny.html
                        Są przykłady przeróżnych odżywek białkowych, więc możesz zobaczyć składy i ceny :)
                        • pierwszalitera Re: Odżywki białkowe z repertuaru Dr. Pape 11.08.09, 15:03
                          Dziękuję. :-)
                          Co do składu zastępczych preparatów, ważne, by ilość węglowodanów w jednej porcji nie przekraczała 15-17g. Przy czym trzeba wiąć pod uwagę całość porcji, to znaczy też ewentualne mleko. Ale zwykle ta ilość jest już wliczona na opakowaniu. Lepiej jednak dokładnie czytać etykiety.
        • yaga7 Re: odżywki białkowe 10.08.09, 06:06
          Słodzików generalnie nie jem, więc jeżeli raz na jakiś czas zjem w odżywce, nie
          sądzę, żeby coś się stało ;)
          • juannita Re: odżywki białkowe 10.08.09, 12:19
            yaga, a nie lubisz tofu? ja nie jestem wegetarianka, ale po prostu
            nie mam ochoty zbyt czesto na mieso, wiec na kolacje jadam dosc
            czesto tofu (ze dwa razy w tygodniu). Podsmazone i przyprawione
            pasuje do roznych warzyw, a bialka jest w nim sporo.
            • yaga7 Re: odżywki białkowe 10.08.09, 12:35
              Owszem, czasem zjadam tofu :)
              Ale ono wcale nie ma aż tak dużo białka.

              Muszę spróbować smażone tofu, bo do tej pory jadłam tylko normalne (normalne,
              wędzone, z dodatkami) w postaci sałatki z warzywami. Na ciepło jeszcze nie.
    • kura17 dieta dzieci - troche co innego - Litero? 10.08.09, 08:48
      troche inne pytanie, ale moze podpowiecie.
      chodzi o diete dla dzieci, ale nie w znaczeniu "dieta odchudzajaca", ale
      generalnie sposob zywienia.

      u starszego syna (4.5 roku) wystepuje dosc irytujace (nas, rodzicow) zjawisko,
      ktore moze tez byc niekorzystne dla niego (dla zdrowia? dla psychiki?). nie wiem
      do konca, ale chetnie sie dowiem i podyskutuje :)

      otoz synek po jakiejkolwiek ilosci "przyjemnego cukru" (lody, ciastko, czekolada
      itd) dostaje totalnego amoku, malpiego rozumu. szaleje, jkest hiperaktywny,
      trudny do wytrzymania, moze nie agresywny, ale bardzo gwaltowny w swoich
      czynach. typowy "sugar rush". dla nas jest to irytujace, bo zupelnie nie da sie
      z nim dogadac wtedy, biega, skacze, krzyczy, szaleje. nie docieraja do niego
      nasze slowa, nic... czesto zdarza sie to przed snem, bo u nas podwieczorki
      czesto sa "na slodko" i wtedy trudno go wyciszyc przed spaniem, pada ze
      zmeczenia, ale szaleje nadal :(
      nie jest to fajne, zastanawiamy sie, co z tym zrobic?
      zwlaszcza, ze taka reakcja nie wydaje mi sie typowa, normalna. mlodsze dziecko
      tego wcale nie ma (albo w minimalnym stopniu).

      i zastanawiam sie, czy to jest NORMALNA reakcja, czy jednak jest przesadzona i
      wskazuje na jakies klopoty u dziecka? wiecie moze?

      nie chcemy wcale zrezygnowac ze slodyczy (chyba sie nie da? ;), ale chyba
      wycofamy slodkie podwieczorki i zastapimy je slonymi - jakies krakersy,
      sucharki, paluszki? dzieci to tez lubia, a moze okaze sie lepsze dla starszego?
      w przedszkolu na podwieczorek sa na ogol owoce i po nich nie ma problemow. w
      domu owoce dostaja (w weekend, kiedy nie sa w przedszkolu) albo rano, albo tez
      jako dodatek do podwieczorku.

      macie jakies doswiadczenia? wlasne zdanie/wiedze na ten temat?
      chetnie poslucham :)
      • thorrey Re: dieta dzieci - troche co innego - Litero? 10.08.09, 09:03
        Opowiadałm mi znajomy nauczyciel,żę często widział takie zachowanie
        u dzieci po słodkich napojach gazowanych sprzedawanych w szkołach,
        zwłaszcza typu cola. Dzieci "stają na głowie" i to grupowo...
        Na pewno fajne to nie jest...

        Moja mama baaardzo dawno temu dawała nam na podwieczorki sok
        marchewkowy albo jakieś owoce jagodowe typu poziomki czy maliny.
        • kura17 Re: dieta dzieci - troche co innego - Litero? 10.08.09, 09:06
          moje dzieciaki na szczescie "takich" napojow nie pija (jeszcze?...) ;)
          ale zachowanie jest dokladnie takie, jak piszesz.

          i, pomijajac fakt, ze to zachowanie nas zlosci, zastanawiam sie, czy taki stan
          nie jest szkodliwy dla dzieci?

          u nas jakos owoce sie przyjely rano, na drugie sniadanie, oraz na podwieczorek w
          przedszkolu. a w weekend chcemy miec "cos specjalnego". tylko co z tego, jesli
          jakies lody, czy ciasto, daje taki paskudny efekt? tzn daje u starszego, mlodszy
          sie trzyma ;)

          aha i moze to ma znaczenie - starszy, ten ktory tak reaguje na cukier, slodkie
          uwielbia. mlodszy, ktory jest odporny, nie przepada za slodkim, wielu
          "cukrowych" rzeczy zwyczajnie odmawia, inne ledwo dziubnie.
      • pierwszalitera Re: dieta dzieci - troche co innego - Litero? 10.08.09, 11:04
        Krakersy i słone paluszki to żadna alternatywa. Raz, że to węgle i przekształcają się i tak w cukier. Dwa, są słone i takich ilości soli nikt nie potrzebuje, a trzy, są bardzo tłuste i kaloryczne. Żeby było jeszcze lepiej, to zwykle niezdrowe tłuszcze typu trans. Z dwojga złego lepiej dawać dziecku cukier. Dzieci potrebują zresztą dużo energii i pochłaniają niekiedy ogromne ilości cukru. Nie mogę doradzić ci w tej konkretnej sytuacji, bo to już sprawa lekarza, ale starałabym się dawać dziecko słodycze tylko o określonej porze dnia, jako deser do stałych posiłków. Tak by nie zaspakajały nimi głodu i wybierać słodycze lepszej jakości, by nauczyły się rozróżniać jakość. To, że dziecko jest po cukrze pobudzone to w zasadzie całkiem normalne, u normalnych ludzi, z dobrze funkcjonującą przemianą materii, rekacja jest podobna, dostają przypływu energii i stają się aktywniejsi. O ile reakcja u twojego dziecka jest przesadzona musi już odpowiedzieć lekarz. Ale dzieci mają też różne temperamenty.
        • kura17 Re: dieta dzieci - troche co innego - Litero? 10.08.09, 11:15
          ok, dzieki za odpowiedz i sprowadzenie z "drogi paluszkow" ;)
          slodycze STARAMY sie dawac wlasnie takie lepsze, choc oczywiscie nie zawsze
          wyjdzie. i unikamy tych zlych tluszczow, czytam etykietki itp.

          piszesz, zeby slodkiego/weglowego nie dawac, jako przekaski, tylko jako deser
          raczej, dobrze zrozumialam?
          a jaki podwieczorek proponujesz w takim razie dzieciom? zeby zjadly, oczywiscie
          ;) owoce sa dobra alternatywa?

          musze z lekarzem pogadac, czy taka reakcja jest normalna, czy przesadzona. wiem,
          ze jest bardzo gwaltowna, denerwujaca dla nas. ale to nie jest wyznacznikiem
          zdrowia, hehe...
          • 987ania Re: dieta dzieci - troche co innego - Litero? 10.08.09, 16:31
            to co opisujesz jest nasilone zwłaszcza u dzieci z ADHD. Jednym z zaleceń u
            dzieci chorych jest odstawienie słodyczy, jednak dzieci te mają jakiś
            nadprzyrodzony instynkt i słodkie wyczuwają na kilometr. Ja bym się koniecznie
            poradziła lekarza i nie dała się zbyć stwierdzeniem, że to normalne.
            • kura17 Re: dieta dzieci - troche co innego - Litero? 10.08.09, 20:10
              Ania, ale on nie ma innych znanych mi oznak ADHA. nie jest generalnie bardzo
              ruchliwy, w normie, umie skupiac uwage dlugo na roznych rzeczach, nie jest
              agresywny, nie ma klopotow z koncentracja.
              oczywiscie zaden ze mnie znawca adhd, ale moje dziecko, poza tym sporym
              pobudzeniem po slodkim, wydaje sie byc normalnym dzieckiem ;)
              ale spytac lekarza nie zawadzi, oczywiscie.
              • 987ania Re: dieta dzieci - troche co innego - Litero? 11.08.09, 11:28
                Broń Boże nie chcę sugerować choroby, po prostu nieraz spotkałam się z taką
                opinią i wiem że niektóre dzieci po słodyczach szaleją. Najbardziej się to rzuca
                w oczy u ADHDoców i ostatnio chyba jeszcze o autystykach to czytałam (ale to
                raczej wycinki niż całe artykuły). Ale ja znawcą tematu nie jestem a sama jestem
                ciekawa jak to się dzieje i dlaczego tak się dzieje.
                • kura17 Re: dieta dzieci - troche co innego - Litero? 11.08.09, 11:46
                  wiem, wiem, rozumiem :)
                  to ciekawa obserwacja, popytam i pogrzebie.
                  ale jak juz pisalam - nie zaobserwowalam u syna zadnych znanych mi innych
                  objawow, zarowno adhd, jak i autyzmu.

                  aha, i dzis rano dotarlo do mnie, ze podobnie, jak po cukrze, syn zachowuje sie
                  czasem rano, tuz po przebudzeniu, czyli "na glodzie" ;) jest hiperaktywny,
                  bardzo glosny i aktywny. i mija mu, jak zje sniadanie (najczesciej slodkie, tzn
                  musli lub kanapki z czyms slodkum - nutella, dzem).
                  • pierwszalitera Re: dieta dzieci - troche co innego - Litero? 11.08.09, 12:40
                    kura17 napisała:

                    > aha, i dzis rano dotarlo do mnie, ze podobnie, jak po cukrze, syn zachowuje sie
                    > czasem rano, tuz po przebudzeniu, czyli "na glodzie" ;) jest hiperaktywny,
                    > bardzo glosny i aktywny. i mija mu, jak zje sniadanie (najczesciej slodkie, tzn
                    > musli lub kanapki z czyms slodkum - nutella, dzem).

                    Ja bym powiedziała, że on zachowuje się ewolucyjnie normalnie. ;-) Nie raz próbując znaleźć różnice między ludźmi szczupłymi i otyłymi prowadzone przeróżne obserwacje zachowania i stwierdzono, że ludzie z nieco rozrzutną przemianą materii, czyli bez skłonności do tycia wykazują o wiele większą akytwność. Ale nie na skalę sportową, tylkko taką mikro. To znaczy ich ciała ciągle się ruszają, machają nogami, bębnią palcami, kiwają korpusem, takie tam małe motoryczne reakcje, ale sumujące się w ciągu dnia do pewnego kalorycznego wysiłku. U dzieci może to przejawiać się naturalnie jeszcze aktywniej. Wszyscy znają typowe wiercipięty. ;-) To normalne zresztą, że mają one zapotrzebowanie na ruch i raczej trzeba by było ich do aktywności zachęcać, bo mają one zwykle za mało możliwości w naszym cywilizowanym i bardzo ograniczonym świecie do wykonania swego naturalnego pensum. Jeżeli więc twój syn nie wykazuje innych zaburzeń, to nie robiłabym problemu, tylko znalazła mu sportowe hobby, gdzie może się wyżyć do woli. A aktywność "na głodzie" to też normalna rzecz. Organizm produkuje wtedy hormony stresu zachęcające do poszukiwania jedzenia. Wiele ludzi czuje się przy spadku poziomu cukru nieco agresywnie. Ludzie stosujący długotrwałe głodówki bardzo często opowiadają nawet o przyroście siły i aktywności, to sprawa endorfin, które tuszują uczucie głodu i umożliwiają większy wysiłek, który zwiazany może być w takiej sytuacji z poszukiwaniem żywności. Oczywiście, twój syn nie jest po jednej nocy jeszcze zagłodzny, ale chciałam pokazać, że pusta bateria u ludzi, może wykazywać zupełnie odwrotną reakcję. Nie chcę też krakać, ale jeżeli twój syn wykazuje mocną reakcję na zmieniający się poziom cukru, to warto zadbać o regularne posiłki z najedzeniem się do syta i słodycze podawać tylko na deser. Może być, że ma skłonność do insulinoodporności, coś takiego dostaje się z genami i raczej nie powinno się nonstop stymulować trzustki. I zrezygnować z przekąsek i napojów mocno słodzonych. Soki rozcieńczać wodą, zamiast jogurciku z cukrem podać owoc, albo nawet warzywo. Takie produkty specjalnie dla dzieci proponowane na rynku, są zwykle bombami cukrowymi i nie należy kierować się reklamą.
                    • kura17 Re: dieta dzieci - troche co innego - Litero? 11.08.09, 13:28
                      skoro insulinoodpornosc mozna przekazac w genach, to moze miec po mnie - mam
                      (mialam?) sporo objawow opisanych w pierwszym watku o diecie.

                      co do posilkow... regularne sa, az do bolu (przynajmniej to dobrze). ale z
                      najedzeniem sie do syta jest trudniej... on niespecjalnie lubi jesc "dania
                      glowne", niestety. tzn w domu, bo w przedszkolu je ladnie i sporo... niby on
                      twierdzi, ze zjadl do syta ("brzuch mam juz pelny i nie jestem glodny"), ale
                      jesli mowi to po polowce tosta na sniadanie, to jakos mu nie wierze... no nic,
                      zawsze MOZE zjesc do syta, dajemy mu ta mozliwosc, a poniewaz 5 dni na 7 je w
                      przedszkolu (czyli sporo i zdrowo, mamy wglad do menu), to pewnie nie jest tak
                      zle.

                      dzieci jedza 3 razy dziennie duze posilki (sniadanie jest podwojne, w domu przed
                      wyjsciem do przedszkola i w przedszkolu tuz po przyjsciu).
                      do tego czasem owoc miedzy sniadaniem, a obiadem i slodki lub owocowy
                      podwieczorek. w miedzyczasie staramy sie, zeby nie podjadaly, nie ma u nas
                      instytucji chrupek, czy ciasteczek. czasem mlodszy jest zwyczajnie glodny, ale
                      wtedy dostaje cos bardziej konkretnego, nie slodycze.

                      z napojami na szczescie jest dobrze - pija glownie wode i mleko, raz dziennie
                      dostaje do pol szklanki soku owocowego, nieslodzonego. zreszta lubi go z woda
                      (apfelschole :).

                      pozostaje kwestia slodyczy na podwieczorek. bo wtedy je je, albo jako deser
                      wlasnie. mysle, ze te podwieczorkowe latwo bedzie wyeliminowac, oni ich w sumie
                      nie musza jesc, jedza z checi, nie glodu.

                      beda dostawac na deser :)
                      i teraz mam pytanie, odnosnie deserow. czy wtedy "wolno wszystko" (w miare
                      zdrowe, oczywiscie), czy tez lepiej tych przeslodzonych rzeczy unikac? niestety
                      moja mama przez tydzien prawie samotnego pobytu z dziecmi "przyzwyczaila" ich do
                      danonkow i teraz domagaja sie w sklpie tych konkretnych jogurtow wlasnie... ale
                      dostaja je ZAWSZE jako deser po obiedzie, a nie oddzielna przekaske. moze
                      zostac, czy wyeliminowac? nie jedza ich codziennie, powiedzmy, ze 2-3 razy w
                      tygodniu. mysle, ze spokojnie dam rade zastapic je czyms innym, ale zastanawiam
                      sie, czy warto? tzn czy warto ze wzgledu na korzysci zdrowotno-dietowe. co myslisz?

                      wiesz, z Twojego opisu dzieci "nadaktywnych" mam dwojke takowych. choc ich
                      nadaktywnosc objawia sie inaczej - mlodszy jest dokladnie takim wiercipieta,
                      jakiego opisalas, nawet jak siedzi na kolanach, to rusza tyleczkiem, albo
                      paluszkami skreca kawalek mojego ubrania lub wlosow ;) tylko ze on uzupelnia
                      energie w zdrowy sposob - duzymi porcjami "normalnych" posilkow, z przewaga
                      sniadania i obiadu (obiad uwielbia i je wielkie porcje). slodycze tylko
                      kosztuje, czasem ma cos, co bardzo lubi (chocby te nieszczesne danonki), ale tez
                      zje tylko troche. "fastfoodowych" slodyczy nie tknie, czasem da sie namowic na
                      loda lub czekolade.

                      a starszy - ten hiperaktywny - preferuje ruchliwosc bardziej destrukcyjna, na
                      duza skale - skoki, koziolki, bieganie, krzyki... i to on uwielbia te
                      nieszczesne slodycze, rowniez rozne swinstwa typu zelki, lizaki, itp...

                      fajne sie czyta takie opisy, wyniki obserwacji. zwlaszcza, jak mozna podobne
                      rzeczy zaobserwowac na wlasnych smieciach :)
                      • pierwszalitera Re: dieta dzieci - troche co innego - Litero? 11.08.09, 14:58
                        Danonki nie mają żadnych korzyści zdrowotno-dietetycznych. Pokolenia ludzi wyrosły zdrowo bez tych słodzono-aromatyzowanych jogurtów i naprawdę nie ma żadnej potrzeby tym się odżywiać. To są słodycze, szczególnie te w wersji dla dzieci, które są często jeszcze bardziej słodzone i jako słodycze należy je traktować. W niemieckiej telewizji często ostrzega się przed tymi produktami, bo ich wartość zdrowotna jest naprawdę znikoma i przereklamowana, nastawiona na zysk producenta. To już lepiej wymieszać naturalny jogurt z autentycznymi owocami, mogą być z mrożonki i odrobiną cukru. Przynajmniej dziecko będzie wiedziało jak smakują prawdziwe truskawki. :-)
                        • kura17 Re: dieta dzieci - troche co innego - Litero? 11.08.09, 15:23
                          JA to wiem, nigdy tego dzieciom nie dawalam. ale moja mama kupila, a dzieci sie
                          zakochaly ;)

                          ja to traktuje wylacznie jako deser, nawet jako przekaski tego nie daje! jako
                          deser od czasu do czasu sie nada, czy nie?

                          naprawde nie wiem dlaczego dzieciom tak to smakuje :( moze oni cos tam
                          dodaja?... ;) jakies uzalezniajace paskudztwo, jak do papierosow?... mlodszy
                          slodyczy nie lubi za bardzo, wiec nie przekonuje mnie, ze to dlatego, iz slodkie...
                          • pierwszalitera Re: dieta dzieci - troche co innego - Litero? 11.08.09, 15:46
                            kura17 napisała:

                            > naprawde nie wiem dlaczego dzieciom tak to smakuje :( moze oni cos tam
                            > dodaja?... ;) jakies uzalezniajace paskudztwo, jak do papierosow?...

                            Wiesz, mnie już wiele nie dziwi. ;-) Z moich doświdaczeń życiowych mogę stwierdzić, że uzależnić można się od wszystkiego. Przypuszczam jednak, że jednoznacznych substancji w tych jogurtach nie znajdziesz. ;-) Psychologia po prostu. Inna reguła psychologiczna mówi jednak, że rzeczy zakazane stają się wyjątkowo atrakcyjne i pożądane, więc pozostaje nie robić większego dramatu, pozwalać dzieciom od czasu do czasu na napchanie się "zakazanym owocem" i czekać aż im się znudzi. Zauważ, że mogłoby być gorzej, gdyby dziadek podawał dzieciakom dla funu na przykład piwo. ;-)
                            • kura17 Re: dieta dzieci - troche co innego - Litero? 11.08.09, 15:58
                              Litera, ale jak ta psychologia ma niby dzialac na prawie-dwulatka??? :)
                              • pierwszalitera Re: dieta dzieci - troche co innego - Litero? 11.08.09, 16:10
                                A co to, dwulatek nie człowiek? ;-) Psychologia działa od kolebki, a na upartego nawet od życia płodowego. Psychologiczne reguły to nie tylko skomplikowane dywagacje typu Woody Allen u psychoanalityka, tylko też biologiczne zależności niejednokrotnie wpisane w nasze geny i modyfikowane od pierwszego krzyku przez środowisko. Jak dwulatek nauczył się wiązać danonka z miłą atmosferą u kochającej babci, połączoną może nawet z intrygującym uczuciem przygody i wyjątkowości, w końcu mama nie zawsze pozwala, to chętnie powtarza sytuację, kiedy się da. Albo jakoś tak, to tylko jedna z możliwych interpretacji. ;-)
                                • kura17 Re: dieta dzieci - troche co innego - Litero? 11.08.09, 18:49
                                  haha, usmialam sie :)
                                  fajne takie psychologizowanie
    • jagodkajagodka Re: Dieta dr Pape - 2 10.08.09, 12:23
      W poprzednim wątku żaliłam się, że nie chudnę na tej diecie.
      Minęło już chyba ze 3 tygodnie i robię małe resume;)
      Ja też się robię nabita tłuszczowo-mięśniowo:) Wg wagi od początku diety
      schudłam ok.3,5kg w ciągu około 5 tygodni. Nie mierzyłam się początkowo w
      obwodach,ale ostatnio ubrałam spodnie, które były na mnie za ciasne na początku
      diety. I nie dość, że się zapinam bez problemu, to nic na ciele się nie
      odcisnęło! Od jakichś 2 tygodni znów waga stoi,ale ciało mam bardziej jędrne. To
      zapewne zasługa tego,że biegam co drugi dzień i ogólnie staram się więcej się
      ruszać.
      Pewnie efekty mogłyby być lepsze gdybym ściśle trzymała się diety,ale jednak w
      weekendy zwykle sobie folguję. Mimo tego jestem zadowolona z postępów w diecie.
      Wyglądam szczuplej, czuję się ok, nie robię się śpiąca po obiedzie (a to do tej
      pory była u mnie norma).
      Zaobserwowałam za to ciekawą rzecz - mam ogromną ochotę na mięso. Do momentu
      przejścia na tą dietę mięso jadałam sporadycznie i bez zapału. A teraz prawie
      śnię o codziennej porcji mięsiwa:)
      I jest jeszcze jedna sprawa - mój organizm zaczął źle reagować na surowe
      warzywa. O ile jeszcze pomidor czy ogórek jest ok, to po porcji sałatki
      wielowarzywnej, surowej papryce itp.dostaję strasznego wzdęcia:( Staram się
      zatem jeść warzywa przyrządzone na parze lub z mrożonek, ale trochę mi się nudzi
      i jest to pracochłonne.
      Czy taka reakcja organizmu ma związek z tą dietą? Już sama nie wiem.
    • slotna Kolejne pytania :) 14.08.09, 21:58
      1) Ile wazy przecietny kotlet schabowy, taki powiedzmy wielkosci dloni?

      2) Co zrobic w dni, kiedy ide do pracy na 13:00 i mam tylko 15 min. przerwy po 16:00? Wstaje mniej wiecej o 9:00, ale zdarza mi sie i o 8:00, jem sniadanie przed 10:00 w kazdym razie. O 14:00 zazwyczaj jestem juz troche glodna, o 15:00 jestem potwornie glodna, o 16:00 padam... nie mowiac juz o tym, ze 15 minut to akurat na papierosa i toalete (ewentualnie jogurt ;)). Nie mam pojecia jak to sobie ustawic, naprawde. Moglabym po wstaniu zjesc troche owocow i wypic kawe, normalne duze sniadanie zjesc powiedzmy o 11:00 czy troszke pozniej nawet, a potem juz tylko kolacje po 18, ale czy tak mozna?
      • slotna up up, hilfe! :)) 17.08.09, 23:20

      • thorrey Re: Kolejne pytania :) 18.08.09, 10:44
        slotna napisała:

        > 1) Ile wazy przecietny kotlet schabowy, taki powiedzmy wielkosci
        dloni?

        No różnie, zależy jaki jest gruby. Powiedziałabym, że od 150 do 250
        g surowego mięsa, po smażeniu waga spada.

        > 2) Co zrobic w dni, kiedy ide do pracy na 13:00 i mam tylko 15
        min. przerwy po
        > 16:00? Wstaje mniej wiecej o 9:00, ale zdarza mi sie i o 8:00, jem
        sniadanie pr
        > zed 10:00 w kazdym razie. O 14:00 zazwyczaj jestem juz troche
        glodna, o 15:00 j
        > estem potwornie glodna, o 16:00 padam... nie mowiac juz o tym, ze
        15 minut to a
        > kurat na papierosa i toalete (ewentualnie jogurt ;)). Nie mam
        pojecia jak to so
        > bie ustawic, naprawde. Moglabym po wstaniu zjesc troche owocow i
        wypic kawe, no
        > rmalne duze sniadanie zjesc powiedzmy o 11:00 czy troszke pozniej
        nawet, a pote
        > m juz tylko kolacje po 18, ale czy tak mozna?
        >

        Żadna ze mnie specjalistka, ale z reuły trzymamy się zasady, że
        przerwa między posiłkami to min. 5 godzin. Jesli przerwę masz o 16,
        to może ustaw sobie śniadanie na 10.00 i niech to będzie _porządne_
        śniadanie. Któraś z dziewczyn pisała w starszym wątku że duża miska
        owsianki+2 kromki chleba z dżemem trzymają ją 9 godzin. No to może
        spróbuj takie duuuże śniadanie o 10.00, potem o 16 np. kanapki czy
        gotowa zabrana z domu sałatka na zimno z makronem lub ryżem a potem
        o 21.00 białkowa kolacja?
        • slotna Re: Kolejne pytania :) 20.08.09, 11:41
          Dzieki. Z tym schabowym to mialam zacmienie, i tak kupuje w paczkach, na ktorych jest podana waga, wiec wystarczy policzyc i podzielic.

          A z lunchami nadal nie wypracowalam nic sensownego, bo jedzenie kolacji o 21:00 to dla mnie jakaas abstrakcja, mam problem, zeby sie zmuszac do jedzenia po siodmej. Nie znosze chodzic spac najedzona, juz wole calkiem glodna. A najlepiej to tak pomiedzy. Chyba powinnam sobie sprawic jakies koktajle bialkowe po prostu.
    • masza.s skąd wziąć książkę? :> 14.08.09, 23:36
      na allegro nie mieli ( zamówiłam, ale mi odpisali, że nie mają na stanie... nie
      wiem, po cholerę zrobili aukcję)?

      stacjonarnie - Warszawa bądź Kraków
      internetowo - byle Polska
      • ava.adore Re: skąd wziąć książkę? :> 15.08.09, 01:40
        W Wawie w Złotych Tarasach na kiermaszu książek na pierwszym piętrze, w zeszłą
        niedzielę był cały stosik :) Nawet chciałam Was poinformować, ale zapomniałam :(
        Mam nadzieję, że jeszcze jest.
    • masza.s Zaczynam - kochane, pomóżcie! 15.08.09, 02:40
      Z wielu mądrych rad forumowych wyłuszczyłam kilka zasad na jak najszybciej, żeby
      nie odkładać, jak kupię książkę. Z tego, co przeczytałam, diagnozuję siebie jako
      koczownika i to obserwując swoją reakcję na jedzenie dotychczas. Mam kilka
      pytań: rozumiem, że tak jak w Montim, warzywa ( prócz kilku wymienionych,
      których i tak nie jem) mogę spożywać do każdego posiłku? I nie są one liczone
      jako te węgle, które liczymy? Najczęściej zżeram zieleninę, ale potrafię
      wtrążolić koszmarną ilość np. brokułów,kalafiora. Warzywa kocham i mogę je jeść
      z wszystkim.
      Na śniadanie mam jeść 75 gram węgli, tak? Pod postacią musli ( z sokiem lub
      mlekiem sojowym), pieczywa ciemnego bądź pełnoziarnistego? Bez dodatków
      zwierzęcych? Czy mogę jeść warzywa? Czy liczą się one do tych 76 gram węgli? Czy
      mogę jeść owoce i czy liczą się do tych 75 gram węgli? Czy mogę jeść wszystkie
      surowe owoce do śniadania, czy jak w Montim na czczo?
      Na obiad to ja preferuję białko - i tak jestem montiowo spaczona i podejrzewam,
      że zjedzenie białego makaronu z kurakiem mi przez usta nie przejdzie w trybie
      normalnym. Czy muszę jeść węgle pod postacią makaronu, ryżu i kaszy czy chleba?
      Czy mogę pożywić się mięsem plus warzywami? Czy warzywa są wliczone jako węgle
      do posiłku?
      Kolacja - tutaj rozumiem posiłek białkowy. Czy mogę mimo wszystko jeść warzywa (
      z tego, co czytam, wynika, że absolutnie tak, ale wolę mieć wyłożone jasno i
      prosto).

      I pytanie dodatkowe: kiedy wcisnąć lody? Normalnie słodyczy nie potrzebuję aż
      tak, ale lody to moja potworna i ogromna słabość i z racji lata jej nie
      ograniczę, więc chciałabym je pożerać racjonalnie. Lody zwykle w gałkach.


      60 gram tłuszczu na cały dzień. Czy jeśli przekroczę dawkę, ale w zdrowych
      tłuszczach, muszę się martwić? Lubię tłuszcze - mięso, ryby tłuste, olej z oliwek.

      A. Mam wyraźną słabość do kabanosów. W którym posiłku je wcisnąć? Ktoś w ogóle
      zna ich skład? Jem zwykle wieprzowe, ale nie mam pojęcia, ile mają tłuszczu i
      czy mają jakieś węgle. Lepiej je porzucić ( a pałam do nich miłością przeogromną).



      • masza.s Re: Zaczynam - kochane, pomóżcie! 15.08.09, 02:48
        Czyli, przykładowy posiłek, bez ilości:
        śniadanko, 10:00. (hehehe, wakacyjnie)
        musli z sokiem bądź mlekiem sojowym ( wymieszane?) / pieczywo pełnoziarniste z
        dżemem ( słodzonym...? z fruktozą ciężko dostać, to ma jakieś znaczenie?),
        nutelli się boję, ale mogę spróbować. Tylko się boję, że jeść mi się potwornie
        będzie chciało po takim śniadaniu. :> Czy mogę dogryźć warzywami? Np.
        ogóreczkiem, pomidoreczkiem? Najchętniej ogóreczkiem? Potrzebuje czegoś mniej
        słodkiego też. Wszelkie hummusy i pasty warzywne tego rodzaju do śniadanka okej,
        byle by bez białek zwierzęcych. Do tego herbata. Czy mogę pić kakao bądź
        czekoladę ( lepszej jakości?)
        b) obiadek, 15:00
        z tego, co rozumiem: mięcho, ryby vel inne białko plus fura warzyw. może być?
        czy muszę spożyć węglowodany pod postacią makaronu, ryżu, kasz czy chleba? czy
        może być tak, że jednego dnia tych węglowodanów pod tą postacią nie będzie, ale
        czasami będą? Obawiam się, że odzwyczaiłam się od codziennego jedzenia węgli pod
        postacią chleba, makaronu i takie tam. Z drugiej strony mam ochotę czasami na
        makaron z odpowiednim sosem czy też ryż z czymś czy sushi.
        c) kolacja: 20:00 mięso, ryba, jajo, ser plus warzywa.

        Czy coś powinnam zmodyfikować? Prócz oczywiście ilości ( mam nawet wagę
        kuchenną). Głodzić się nie chce ;).
        • masza.s Re: Zaczynam - kochane, pomóżcie! 15.08.09, 03:01
          Swoją drogą coś czuję nosem, że ten sposób odżywiania może być dla mnie. Zawsze
          wolałam solidniejsze posiłki niż "mało, a często", co kończyło się u mnie
          totalnym chaosem. Bardzo mi się to podoba, bo ja muszę zjeść do syta, żeby
          funkcjonować, ale długo nie jestem po czymś takim głodna.
          • kura17 Re: Zaczynam - kochane, pomóżcie! 15.08.09, 09:05
            Masza, a czemu rzucasz montiego???
            za bardzo rygorystyczna? ;)
            • masza.s Re: Zaczynam - kochane, pomóżcie! 15.08.09, 11:08
              Wkurzająca. Zwłaszcza, jak ktoś się uczy bądź pracuje. Ja często wychodziłam w
              zeszłym roku do szkoły na 7:45, a wychodziłam z niej o 17:00 ( bez okienek).Poza
              tym brak owoców. I trudna w podróżowaniu. Spędziłam 3 tygodnie w Nepalu, w tym
              parę dni w buddyjskim klaszotrze i po śniadaniu złożonym z owsianki z mlekiem,
              ew. jajek, obiadek z ryżu, ziemniaków i makaronu ( i warzyw) i kolacji jakiejś
              po prostu się roztyłam i tyle. ;) I trudno jest mi w do Montiego wrócić.

      • kura17 Re: Zaczynam - kochane, pomóżcie! 15.08.09, 09:15
        > Warzywa kocham i mogę je jeść z wszystkim.

        na sniadanie i obiad mozesz jesc warzyw do woli, jakie chcesz, nie wliczasz ich
        do wegli, ktore masz zjesc.
        na kolacje ogranicz sie do ok 0.5 kg warzyw - przy kolacji wegle z warzyw sie
        liczy i lepiej wiecej niz 0.5 kg nie jesc.

        > Na śniadanie mam jeść 75 gram węgli, tak? Pod postacią musli ( z
        > sokiem lub mlekiem sojowym), pieczywa ciemnego bądź
        > pełnoziarnistego? Bez dodatków zwierzęcych?

        tak, pod dowolna postacia. moze byc makaron, ryz, kasza - co lubisz. ja jadam
        makaron z warzywami lub z owocami na przyklad :)

        owoce jedz, nie licza sie do wegli, nie ma nic o jedzeniu na czczo.



        > Na obiad to ja preferuję białko

        to jedz obiady bialkowe :)
        mieso, ryby, sery, jaja plus zielenina dowolnie duzo.
        ponoc na nich sie szybciej chudnie ;)
        ja na mieszanych TYLAM - jestem typowym koczownikiem.
        wiec jem bialkowe i sporadycznie (1-2 razy na tydzien) mieszane.


        > Kolacja - tutaj rozumiem posiłek białkowy. Czy mogę mimo wszystko
        > jeść warzywa

        tak, do pol kilo.

        > I pytanie dodatkowe: kiedy wcisnąć lody?

        no tutaj jest problem.
        jakbys byla rolnikiem, to nie ma problemu - lody jesz po mieszanym obiedzie. ale
        koczownicy maja do dooopy, bo im tego loda niby nie wolno zjesc po obiedzie
        bialkowym, bo juz bialkowy nie bedzie :(
        ja tez lody uwielbiam, jem - grzesznie - po obiedzie. nie ma innego wyjscia,
        niestety...
        dla koczownikow nie ma fajnych deserow (galaretke mozna ze slodzikiem, ale ja
        nie lubie)


        > 60 gram tłuszczu na cały dzień. Czy jeśli przekroczę dawkę, ale w
        > zdrowych tłuszczach, muszę się martwić? Lubię tłuszcze - mięso,
        > ryby tłuste, olej z oliwek.

        Masza, szczerze, to nie wiem. 60 gr to dla mnie bardzo malo. prawie codziennie
        przekraczam. nie moge jesc non stop piersi z kurczaka i twarogu 0% :( tez lubie
        tluszcze. i obawiam sie, ze jem za tlusto i dlatego slabo chudne na tej diecie :(

        > A. Mam wyraźną słabość do kabanosów.

        ja bym traktowala kabanosy jako bialko+tluszcz. czyli na obiad lub kolacje. byle
        bez przesady.
        • masza.s Re: Zaczynam - kochane, pomóżcie! 15.08.09, 11:10
          Ile węgli jest w takiej pełnoziarnistej bułce? Zważyłam ją, ale jedna mała
          bułeczka waży 200 gram ( jeśli liczyć połowę, to ma 100 gram węgli.) To prawda?
          Nie są większe od kajzerki, są po prostu cięższe i bardziej nabite. Jak to
          liczyć? Zjadłam 1.5 bułki z dżemem i nutellą ( należało mi się ;) ), borówki
          amerykańskie i wypiłam sok brzoskiwniowy bez cukru. I nie wiem, czy jedząc tak
          się nie roztyję. ;) Z makaronami to poeksperymentuję po weekendzie, z warzywami
          też - na obiad dodam mrożone.

          Tylko ta waga tych pełnoziarnistych bułek mnie przeraża. A najedzona to jestem. :>
          • pierwszalitera Re: Zaczynam - kochane, pomóżcie! 17.08.09, 21:58
            masza.s napisała:

            > Ile węgli jest w takiej pełnoziarnistej bułce? Zważyłam ją, ale jedna mała
            > bułeczka waży 200 gram ( jeśli liczyć połowę, to ma 100 gram węgli.) To prawda?
            > Nie są większe od kajzerki, są po prostu cięższe i bardziej nabite.

            Niecałkiem. Pełnoziarnista bułka jest cięższa, bo ma więcej błonnika (pełen ziarno) i więcej wody. Ilość węgli wykorzystywana przez organizm jest mniej więcej taka sama, jak w normalnej bułce, czyli 25g. 1,5 bułki to może być więc za mało, powinnaś regularnie zjeść jakieś 3. Albo 2 i ten sok brzoskwiniowy. Polecałabym jednak 3 bułki, bez tego słodkiego soku, bo fruktoza w soku jest nieco inaczej przerabiana przeez organizm i jej nadmiar w diecie sprzyja raczej tyciu. No i jeszcze nigdzie nie widziałam w Niemczech naturalnego soku brzoskwiniowego bez cukru, tylko nektary, gęste i leppkie. Coś takiego jest w Polsce? Pamiętaj, że spora część tych pełnoziarnistych bułek przeczyszcza ci tylko jelitko i nie jest całkowicie wchłaniana.
            • sbarazzina Re: Zaczynam - kochane, pomóżcie! 17.08.09, 22:49
              Czyli jednak lepiej zjeść jedną bułkę więcej niż karmić się
              codziennie owocami?
        • slotna Re: Zaczynam - kochane, pomóżcie! 15.08.09, 11:24
          SERIO owoce nie licza sie do wegli???
          • pierwszalitera Re: Zaczynam - kochane, pomóżcie! 17.08.09, 21:36
            slotna napisała:

            > SERIO owoce nie licza sie do wegli???
            >

            Owoce to naturalnie węglowodany, ale rano nie musisz ich doliczać do reszty, jeżeli nie jesz ich kilogramami. Natomiast wieczorem dokładna kontrola ilości węglowodanów jest jak najbardziej wskazana, więc z owoców lepiej zrezygnować.
            • slotna Re: Zaczynam - kochane, pomóżcie! 17.08.09, 23:19
              _Chcialabym_ je jesc kilogramami, ale mi sie nie mieszcza :D Dzisiaj np. zjadlam nektarynke, malutka gruszke i pol pomaranczy. Wieczorami nie jem, ani w ogole nigdy poza tymi przedsniadaniowymi. Od dwoch tygodni znaczy. Wczoraj myslalam, ze sie zapluje, tak mi te nektarynki pachnialy, musialam sie wyniesc z kuchni do sypialni.
        • kasiamat00 Re: Zaczynam - kochane, pomóżcie! 17.08.09, 17:23
          Też dość regularnie przekraczam ilość tłuszczu (nie codziennie, ale też nie raz
          na tydzień), ale nie zamierzam się tym przejmować. Mogłabym wywalić orzechy i
          migdały z owsianki, jeść codziennie kurczaka i gotować mięso, nie używać oliwy
          ani śmietany do sałatek, ale wtedy po dwóch tygodniach takiej diety trafiłby
          mnie szlag.

          Właśnie, pytanie do kogoś mądrego, bo nikt z okolicy nie potrafi mi odpowiedzieć
          - jak liczyć ilość oleju zużytego do usmażenia piersi z kurczaka? No bo
          zdecydowanie nie zjadam nawet połowy tego, co było na patelni, więc liczenie
          całej łyżki IMO nie ma sensu. Z drugiej strony na pewno nie jest to zero, bo to
          czuć choćby po smaku :) I nie, nie zamierzam smażyć kurczaka bez tłuszczu, na
          suchej patelni to ja sobie mogę podsmażyć mięsko mielone do spaghetti, które
          samo z siebie jest już tłuste. Kurczaka przerobionego na wióry jeść nie będę.
          • pierwszalitera Re: Zaczynam - kochane, pomóżcie! 17.08.09, 21:47
            kasiamat00 napisała:

            > - jak liczyć ilość oleju zużytego do usmażenia piersi z kurczaka?

            Myślę, że w ogóle nie liczyć ;-) Jeżeli używasz tłuszczu tylko w przyzwoitych liościach i jako normalnego dodatku do niskotłuszczowych produktów, jakim jest na pewno pierś z kurczaka, możesz sobie tę ilość podarować. Tłuszczu nie należy całkowicie wyeliminować, bo kwasy tłuszczowe są niezbędne w zdrowym żywieniu. A że łyżka stołowa tłuszczu to jakieś 15 gram.
      • melmire To je tez zaczne! i ja tez mam pytania! 03.04.11, 17:18
        Czuje sie gotowa do podjecia diety!
        I tez potrzebuje czarno na bialym kilku wyjasnien.
        Mam BMI 26, czyli z tego co wyczytalam na forach mam pozerc na jednym posiedzeniu 150 g weglowodanow. I tu mam zagwozdke - jak przeliczyc ilosc weglowodanow na ilosc chleba/platkow/makaronu itp? trzeba studiowac etykiety z waga i kalkulatorem w rece, czy tez sa moze jakies latwiejsze sposoby przeliczania? sa jakies strony z tabelami?
        • melmire Re: To je tez zaczne! i ja tez mam pytania! 03.04.11, 17:24
          I oswieccie mnie, bo mozg mi sie zlasowal od wchlonietych wiadomosci - straczkowe (soczewica, ciecierzyca itp) to wegle czy bialko? czy jedno i drugie zarazem?
          • melmire Re: To je tez zaczne! i ja tez mam pytania! 03.04.11, 18:09
            I nastepne glupie pytanie. Jako ze wlasnie szykuje sobie walowke na jutrzejszy obiad. Jesli na opakowaniu np.ryzu jest tabelka zawartosc weglowodanow i innych w 100g, to chodzi o gramy suche czy ugotowane?
            • pierwszalitera Re: To je tez zaczne! i ja tez mam pytania! 03.04.11, 19:00
              melmire napisała:

              Jesli na opakowaniu np.ryzu jest tabelka zawartosc weglowodanow i innych
              > w 100g, to chodzi o gramy suche czy ugotowane?

              Zawartość węglowodanów nie zmienia się po dodaniu wody, więc dla ciebie znaczy to, to samo.
              • madzioreck Re: To je tez zaczne! i ja tez mam pytania! 03.04.11, 19:07
                > Zawartość węglowodanów nie zmienia się po dodaniu wody, więc dla ciebie znaczy
                > to, to samo.

                Eee, no chyba nie... 100g już ugotowanego ryżu będzie miało mniej węgli niż 100g suchej masy, nie? :)
                • pierwszalitera Re: To je tez zaczne! i ja tez mam pytania! 03.04.11, 19:16
                  madzioreck napisała:

                  > Eee, no chyba nie... 100g już ugotowanego ryżu będzie miało mniej węgli niż 100
                  > g suchej masy, nie? :)

                  No ale chyba odmierzasz ryż, czy makaron przed ugotowaniem prawda? Biorąc wtedy 100 gram suchego ryżu uzyskujesz naturalnie większą ilość ugotowanego, ale to nie ma znaczenia, bo dodatkową wagę robi woda.

                  • madzioreck Re: To je tez zaczne! i ja tez mam pytania! 03.04.11, 19:19
                    No tak, to się zgadza, ale pytanie dotyczyło tego, czy podana na opakowaniu ilość węgli w 100g to: np. 50g w suchej masie 100g ryżu, czy może 50g węgli zawiera 100g już ugotowanego.
                    Jeśli założymy, że podana ilość dotyczy suchej masy, to jasne, że zwiększenie wagi porcji ryżu o wchłoniętą wodę nic nie zmienia :)
                    • melmire Re: To je tez zaczne! i ja tez mam pytania! 03.04.11, 19:30
                      No wiec wlasnie nie jestem pewna czy pisza o suchym czy o ugotowanym.
                      I jesli o suchym, to jak rozwiazujecie problem objetosci? Bo ugotowalam sobie quinoe (64 g wegowodanow w 100g). Na wypadek gdyby pisali o suchym, ugotowalam 200 g czyli otrzymalam 128g weglowodanow. Ale 200 gram ugotowanej quinoi za nic nie chce sie zmiescic w zadnym z moich bento. Upchnelam sila i godnoscia 240g ugotowanego, i zostalo mi jeszcze drugie tyle.
                      • pierwszalitera Re: To je tez zaczne! i ja tez mam pytania! 04.04.11, 10:55
                        melmire napisała:

                        > No wiec wlasnie nie jestem pewna czy pisza o suchym czy o ugotowanym.

                        Wartości podane na opakowaniu dotyczą zawartości opakowania. Surowego, nieugotowango, w stanie zakupienia. Taka jest konwencja. Czyli jeżeli w pudełku masz ryż suchy, to chodzi o 100gr ryżu suchego.
                        • slotna Re: To je tez zaczne! i ja tez mam pytania! 04.04.11, 11:09
                          > Wartości podane na opakowaniu dotyczą zawartości opakowania. Surowego, nieugot
                          > owango, w stanie zakupienia. Taka jest konwencja. Czyli jeżeli w pudełku masz
                          > ryż suchy, to chodzi o 100gr ryżu suchego.

                          Wlanie tak, aczkolwiek zdarzaja sie tez dane w drugiej tabelce dla produktu po przygotowaniu zgodnie z przepisem na opakowaniu.

                          Ale ja nie o tym. Czy jest mozliwe, zeby od owsianki bolal brzuch? Bo boli od paru dni, a ostatnio jadlam non stop owsianke, wczesniej sporadycznie sama - czesciej troche owsianki i do tego tosty. Oczywiscie moze mnie tez bolec od czego innego, ale nie wiem, co innego zmienilam/ robilam.
        • madzioreck Re: To je tez zaczne! i ja tez mam pytania! 03.04.11, 17:36
          Są, np. ilewazy.pl :)

        • pierwszalitera Re: To je tez zaczne! i ja tez mam pytania! 03.04.11, 19:06
          melmire napisała:

          > Mam BMI 26, czyli z tego co wyczytalam na forach mam pozerc na jednym posiedzen
          > iu 150 g weglowodanow.

          Za dużo. 100gram węglowodanów wystarczy. Ludzie jednak z wagą w okolicach normalnej, (BMI 25) nie powinni się spodziewać dramatycznych zmian wagi. Tu chodzi o zdrową wagę, a nie o szczupłe ideały piękności. Dla niektórych waga pomiędzy BMI 23-27 jest jak najbardziej w porządku. O tym decyduje indywidualna, genetyczna predyspozycja naszego organizmu. To nie ma być zniechęceniem, tylko taka mała informacja o realiach odchudzania.
          • melmire Re: To je tez zaczne! i ja tez mam pytania! 03.04.11, 19:50
            Wiem ze jestem na granicy wlasciwego BMI, ale 78 kg to jednak za duzo. Chcialabym schudnac przynajmniej 8, jak nie 10. Karnet na basen zostanie wykupiony jutro :)
            • melmire Re: To je tez zaczne! i ja tez mam pytania! 03.04.11, 19:52
              I wlasnie zamowilam sobie ksiazke na amazonie, bo bez ksiazki ani rusz :)
    • jul-kaa Dieta dr Pape a ciąża i insulinoodporność 18.08.09, 00:47
      Jak w tytule postu - jak jeść, co jeść, kiedy jeść, jak radzić sobie z mdłościami :)
      • kura17 Re: Dieta dr Pape a ciąża i insulinoodporność 18.08.09, 09:19
        Julka, mam gratulowac????
        yupi! :D

        Szarsz jest w ciazy, poszukaj jej postow. ona je normalnie, jak na "zwyklej"
        diecie dr pape, o ile pamietam, i sobie chwali.

        na mdlosci to chyba nie ma jednego lekarstwa, na kazdego dziala co innego...
        ... na mnie dzialalo tylko... jedzenie, cokolwiek, ale jedzenie ;)
        w kazdej ciazy tylam duuuuuuuuuuuuzooooooooooo...
      • pierwszalitera Re: Dieta dr Pape a ciąża i insulinoodporność 18.08.09, 13:24
        Gratulacje! :-)
        A co do jedzenia w ciąży, po prostu jeść normalnie. Nie chodzić głodnym, zachować regularne posiłki, ale nie stosować zbyt rygorystycznie, gdy złapie nas na coś wyjątkowa ochota. Wieczorem można zrezygnować z węgli na rzecz białka, jeżeli się dobrze znosi. Mdłości pewnie też kiedyś ustąpią, na te rano dobre jest zjedzenie jakiegoś sucharka, albo herbatnika, to pasuje doskonale do węglowodanowego konceptu rano. Pamiętać, że w ciąży nie trzeba jeść za dwoje i niczego sobie nie musimy sobie odbijać oraz smakowo nadmiernie dogadzać. Ciąża kiedyś się skończy, a dodatkowe przybrane w hormonalnej euforii kilogramy zostaną, więc nie rzucać całego rozsądku. ;-) W ciąży przemiana materii może zmienić się na nieco oszczędniejszą, niekiedy pogłębia się insulinoodporność i pokazuje cukrzyca ciążowa. Dlatego ze skłonnościami w tym kierunku warto zachować reguły diety ograniczającej nadmierne buzowanie insuliny w organiźmie.
        • jul-kaa Re: Dieta dr Pape a ciąża i insulinoodporność 18.08.09, 14:58
          pierwszalitera napisała:

          > Gratulacje! :-)
          > A co do jedzenia w ciąży, po prostu jeść normalnie. Nie chodzić głodnym, zachow
          > ać regularne posiłki, ale nie stosować zbyt rygorystycznie, gdy złapie nas na c
          > oś wyjątkowa ochota. Wieczorem można zrezygnować z węgli na rzecz białka, jeżel
          > i się dobrze znosi. Mdłości pewnie też kiedyś ustąpią, na te rano dobre jest zj
          > edzenie jakiegoś sucharka, albo herbatnika, to pasuje doskonale do węglowodanow
          > ego konceptu rano. Pamiętać, że w ciąży nie trzeba jeść za dwoje i niczego sobi
          > e nie musimy sobie odbijać oraz smakowo nadmiernie dogadzać. Ciąża kiedyś się s
          > kończy, a dodatkowe przybrane w hormonalnej euforii kilogramy zostaną, więc nie
          > rzucać całego rozsądku. ;-) W ciąży przemiana materii może zmienić się na nie
          > co oszczędniejszą, niekiedy pogłębia się insulinoodporność i pokazuje cukrzyca
          > ciążowa. Dlatego ze skłonnościami w tym kierunku warto zachować reguły diety og
          > raniczającej nadmierne buzowanie insuliny w organiźmie.

          Dziękuję za odpowiedź :)
          Czyli najlepsze do ogranicznie wpływu insuliny będą 3 duże klasyczne drPapowe
          posiłki - rano sporo węglowodanów, popołudniu węgle+białko i wieczorem białko? A
          jak poradzić sobie z mdłościami w środku dnia?
          • pierwszalitera Re: Dieta dr Pape a ciąża i insulinoodporność 18.08.09, 15:22
            jul-kaa napisała:

            > Dziękuję za odpowiedź :)
            > Czyli najlepsze do ogranicznie wpływu insuliny będą 3 duże klasyczne drPapowe
            > posiłki - rano sporo węglowodanów, popołudniu węgle+białko i wieczorem białko?
            > A
            > jak poradzić sobie z mdłościami w środku dnia?

            Trzy posiłki powinny się sprawdzić, ale jak pisałam, jeżeli pomiędzy czasem zdarzy ci się coś zjeść, to świat się nie zawali. Satraj się jeść zdrowo, pełnowartościowo, z dobrymi tłuszczami, jak olej rzepakowy, oliwa i orzechy. Tłuste ryby są w porządku, unikaj może tylko tuńczyka, bo może być zanieczyszczony metalami ciężkimi. Jajka też mają sporo pełnowarościowego białka i witamin. Jeżeli chodzi o mdłości w ciągu dnia, to sprawa raczej indywidualna i muisz chyba poszukać po dzieciowo- ciążowych portalach, bo u każdej rekacje mogą być inne. Jeżeli przez jakiś czas musisz sobie pomagać jakimiś przekąskami pomiędzy to spokojnie to rób. U większości kobiet te mdłości kiedyś tam przechodzą i zaczynają się one (te kobiety, nie mdłości) ) w ciąży bardzo dobrze czuć. Wtedy możesz wyregulować znowu odżywianie.
            • jul-kaa Re: Dieta dr Pape a ciąża i insulinoodporność 18.08.09, 15:43
              Dziękuję :)
              I jeszcze mam pytanie - jak rozpoznać symptomy cukrzycy ciążowej? Czy mam szansę
              się przed nią ustrzec? A jeśli nie, to jak sobie z nią radzić? Czy jest sens,
              żebym co jakiś czas sprawdzała rano na czczo poziom cukru (mam glukometr w domu)?
              • pierwszalitera Re: Dieta dr Pape a ciąża i insulinoodporność 20.08.09, 00:46
                jul-kaa napisała:

                > Dziękuję :)
                > I jeszcze mam pytanie - jak rozpoznać symptomy cukrzycy ciążowej? Czy mam szans
                > ę
                > się przed nią ustrzec? A jeśli nie, to jak sobie z nią radzić? Czy jest sens,
                > żebym co jakiś czas sprawdzała rano na czczo poziom cukru (mam glukometr w domu
                > )?

                Wiesz, to są trochę specjalistyczne pytania i nie chcę udawać lekarza. ;-) W naszej poradnii mamy mniej do czynienia z kobietami w ciąży i problem cukrzycy ciążowej jest mi znany tylko teoretycznie. Myślę, że powinnaś zapytać dobrego ginekologa. Jeżeli masz nadwagę i stwierdzono u ciebie nawet insulinodporność (jeżeli sobie dobrze przypominam), to każdy lekarz zrozumie twoje obawy. Przy stosowaniu diety minimalizujesz swoje ryzyko, a badania poziomu cukru we krwi i tak robi się u ciężarnych regularnie. Czy częstsze badania są konieczne musi zdecydować twój lekarz.
                • jul-kaa Re: Dieta dr Pape a ciąża i insulinoodporność 20.08.09, 08:26
                  pierwszalitero, dziękuję za odpowiedź i już tłumaczę, dlaczego zadaję takie
                  specjalistyczne pytania - powód jest prosty - żaden lekarz jeszcze nie postawił
                  mi słusznej diagnozy, jeśli mu wcześniej nie przedstawiłam własnych hipotez.
                  Poza tym dotychczas namiętnie mnie obwiniali o taki, a nie inny stan rzeczy
                  (otyłość) i proponowali albo dietę 1000kcal (sic!), albo CAŁKOWITE wykluczenie
                  węglowodanów. Jak działały takie diety (druga nie działała, bo była nie do
                  zastosowania, co nawet Ty już kiedyś pisałaś), możesz się domyślać :)
    • milstar Pytanie o kortyzol 19.08.09, 20:43
      Pierwszalitero - doszłam w końcu do tego (nie sama, z lekarzem), że moja waga ma związek ze stresowymi wyrzutami kortyzolu (mniej więcej tak to brzmiało). Czy leczyliście takie osoby i czy u nich ta dieta byla skuteczna?
      • pierwszalitera Re: Pytanie o kortyzol 20.08.09, 00:38
        milstar napisała:

        > Pierwszalitero - doszłam w końcu do tego (nie sama, z lekarzem), że moja waga m
        > a związek ze stresowymi wyrzutami kortyzolu (mniej więcej tak to brzmiało). Czy
        > leczyliście takie osoby i czy u nich ta dieta byla skuteczna?


        Kortyzol może wywoływać czasową insulinoodporność i tycie, szczególnie w okolicach brzucha. Dieta niskoinsulinowa na pewno pomaga, proponowałabym jednak zająć się też prawdziwą przyczyną. Anytystresowo, obniżając poziom kortyzolu, działa regularny wysiłek fizyczny. Może warto nauczyć się technik odprężacjących i strategii antystresowych. Jeżeli to problem głębszy, wynikający z cech osobowości, to może specjalista w stylu psychologa by pomógł? W psychologii mówi się, że jeżeli nie możesz zmienić sytucji robiącej ci problemy, musisz zmienić swoje nastawienie do niej. :-)
        • milstar Re: Pytanie o kortyzol 20.08.09, 19:15
          Dzięki :)
          Przyczynami już się zajęłam. Właściwie moje chudnięcie zaczęło się po paru tygodniach stałej psychoterapii, bez żadnych nowych zmian w żywieniu i ruszaniu się, stąd skojarzenie z kortyzolem. W każdym razie zaczynam wierzyć, że mogę schudnąć :)
    • slotna Re: Dieta dr Pape - 2 20.08.09, 11:45
      Melduje sie, niedlugo beda trzy tygodnie. Moja waga sie nie zmienia, nie tyje, jem ile moge, a raczej - wreszcie jem ile powinnam ;)) Cos mi sie zdaje, ze schudnac, to nie schudne, ale to nie szkodzi, odchudzac sie bede kiedy indziej. Jestem bardzo zadowolona.
    • thorrey Dalej nie działa :( 21.08.09, 08:18
      Przyznam się,że jestem trochę zdesperowana. Minęły prawie dwa
      tygodnie na diecie koczownika, i to bardzo rygorysytcznie
      przestrzeganej - liczyłam te węgle do obiadu i kolacji, 15-17 g!

      Do tego cały czas min godzina roweru dziennie

      Efekt - żaden. Wymiary nie spadły, widzę po centymetrze i po
      ciuchach, zero luzów.

      Waga jest _dokładnie_ taka sama jak na początku diety, czyli przed
      pięcioma tygodniami.

      Cholera, ja wiem, że ciężko doradzać na odległość ale jak słyszę, żę
      dziewczyny chudną na tej diecie nawet do 300 g dziennie, a ja po
      pięciu tygodniach nie mam żadnych efektów, to jest to trochę
      dołujące.

      Mam taki pomysł, może teraz spróbować samych wegetariańskich
      obiadów. Jeśli to nie zadziała, to już nie wiem co - jakieś pomysły?

      Aha i po obiadach białkowych doszedł jeden dziwny objaw - mianowicie
      jest mi gorąco. Ktoś miał coś podobnego?
    • slotna Re: Dieta dr Pape - 2 02.09.09, 01:11
      Hm, cisza sie zrobila w watku, to chociaz ja sie zamelduje. Na jogurty juz od dawna nawet nie mam ochoty, owoce tez mnie nie ruszaja - no, moze troszeczke, ale jem je codziennie rano. Sniadania w dni, kiedy pracuje na 13:00 jem okolo 10:00 i teraz juz do 16:00 nie jestem glodna, co sie wczesniej zdarzalo. Denerwuje mnie tylko, ze kolacja wypada tak pozno w te dni, kupie sobie koktajle bialkowe chyba, one sa dosyc lekkie. Obiady jem bardzo rozne, jeszcze tego nie rozpracowalam do konca. Na pewno wiem, ze najdluzej najedzona jestem po straczkowych. Hehe, juz z miesiac pewnie, albo i lepiej, a mialam byc na tej diecie przez tydzien - dwa ;)
      • limonka_01 Re: Dieta dr Pape - 2 02.09.09, 09:03
        slotna napisała:


        > Hehe, juz z miesiac pewnie, albo i lepiej, a mialam byc na tej diecie przez tyd
        > zien - dwa ;)
        >

        Gratulacje! A jak waga? Stoi czy spada?
        • slotna Re: Dieta dr Pape - 2 02.09.09, 10:36
          Stoi. Czemu trudno sie dziwic, zwiekszylam dzienna dawke kalorii o jakies 1000, jesli nie wiecej.
    • slotna Re: Dieta dr Pape - 2 06.09.09, 16:22
      Pieczywo sniadaniowe typu chleb sodowy, buleczki z rodzynkami czy maslane, przewaznie ma w skladzie maslanke/ mleko/ jajka. Ujdzie, czy nie?
    • jul-kaa Prośba o rady i sugestie 09.09.09, 18:06
      Jestem w ciąży i... chudnę (nie jakoś strasznie dużo, ale za to systematycznie).
      To dopiero początek trzeciego miesiąca, więc może nie ma się co martwić,
      podejrzewam, że stabilizują mi się hormony, zmienia przemiana materii itp.
      Wcześniej miałam (i pewnie nadal mam) porządną insulinoodporność.
      Jedzenie napawa mnie ciężkim obrzydzeniem, choć często jestem głodna. Miewam
      mdłości (był taki tydzień, że miałam je non-stop), ale miewałam je i przed
      ciążą, więc teoretycznie jestem przyzwyczajona, że jak mam mdłości, to muszę coś
      zjeść. Teraz jednak na widok KAŻDEGO jedzenia wywala mnie na lewą stronę, wiem,
      że muszę jeść, ale przychodzi mi to z wielkim trudem. Na dodatek nie ma potrawy,
      którą zjadałbym bez obrzydzenia. Jak już się zmuszę i zacznę jeść, to jakoś
      idzie, ale po chwili robi mi się znów niedobrze i muszę odstawić posiłek. Jem
      często (co jakieś 2h) i po trochu - czyli niby tak, jak powinnam jeść, ale męczy
      mnie to strasznie. Na dodatek przez ostatnie 1,5 tygodnia miałam silne skurcze,
      lekarz kazał mi leżeć i jeść na potęgę no-spę.
      Generalnie chciałam zapytać, czy macie może jakieś rady - co jeść i kiedy, jak
      radzić sobie z dolegliwościami. Na mdłości pomaga mi napar z imbiru, ale tak czy
      siak nie sprawia on, że mogę spokojnie jeść.
      • dziudziulek Re: Prośba o rady i sugestie 10.09.09, 22:21
        jul-kaa nie chcę Cię dołować, ale znam kobietę (rodzina), która w dniu porodu
        ważyła 7 kg mniej niż na początku ciąży. Przez całą ciążę mdliło ją na sam widok
        jedzenia. Po zjedzeniu zwracała. Nic nie pomagało. Lekarze rozkładali ręce.
        Poczekaj cierpliwie do końca pierwszego trymestru. Powinno wszystko się
        uspokoić, przynajmniej u mnie tak było.
    • slotna Re: Dieta dr Pape - 2 10.09.09, 23:27
      Znalazlam w Tesco mleko sojowe za 97 centow - tansze niz krowie :)) Slodzone wprawdzie, sokiem jablkowym, ale do muesli chyba ujdzie. Nieslodzone zreszta tez maja w ofercie, tylko akurat nie bylo.

      Ponawiam pytanie o buleczki maslane i podobne. A i jeszcze - miod mozna?
      • yaga7 Re: Dieta dr Pape - 2 11.09.09, 07:31
        Miód na śniadanie chyba można, w końcu to węgle.

        Ja osobiście bułeczki maślane i podobne też bym jadła na śniadanie :)
        • slotna Re: Dieta dr Pape - 2 11.09.09, 10:32
          Dzieki, ja tez bym Z CHECIA jadla :)) Glownie chodzi mi i tak o chleb sodowy, bo te buleczki to bym zjadla raz na ruski rok pewnie, ale ostatnio je widzialam, takie sliczne i pachnace i zaczelam sie zastanawiac. Natomiast irlandzki chleb sodowy uwielbiam, ale on ma mnostwo maslanki w sobie.
          • yaga7 Re: Dieta dr Pape - 2 11.09.09, 10:39
            O chlebie sodowym czytam po raz pierwszy, więc niestety mam pojęcia.
    • camilcia Re: Dieta dr Pape - 2 11.09.09, 09:13
      po trochu czytam książkę, wątek oczywiście też
      nie zawsze sztywno trzymam się zasad, ale na pewno lepiej śpię,
      lepiej się czuję rano!!!
      no i przestałam pochłaniać ogromne ilości sera białego na
      śniadanie ;)
    • ederlezi1981 a dieta Metabolic Typing i M. Balance ? 13.09.09, 15:34
      odwazsie.gazeta.pl/odwagi/1,97775,6948025,Zywienie_na_miare.html?as=1&ias=2&startsz=x
      Przed chwilą znalazłam w necie. Pewne zasady jakby wspólne- istnieja róne typy, trzy duze posiłki.
      • jul-kaa Re: a dieta Metabolic Typing i M. Balance ? 13.09.09, 19:07
        Ech, przeczytałam, ale podsumowanie jest dobijające - kolejna "mądra" polska
        dietetyczka, która nie we, o co chodzi, a wszystkim doradza "żreć mniej"...
    • moniach_1 gdzie kupić książkę w warszawie? 22.09.09, 17:27
      Mój chłopak chciałby spróbować tej diety, ale cały internet mówi, że nakład
      "chudnij podczas snu" jest wyczerpany... A może któraś z was niedawno kupowała
      gdzieś tą książkę stacjonarnie w Warszawie? Albo kojarzy, że gdzieś jeszcze
      jest. Ewentualnie może w innym mieście jest do dostania i mogłabym kogoś
      poprosić o przesłanie jej do mnie. Widziałyście w jakiejś księgarni niedawno?
      • camilcia Re: gdzie kupić książkę w warszawie? 22.09.09, 19:37
        ja kupilam z złotych tarasach, nie pamietam juz czy na 1 czy na 2
        pietrze, jest taki jakby stragan z tanimi książkami i tam leżały,
        19zl
        • quleczka Re: gdzie kupić książkę w warszawie? 22.09.09, 20:38
          sprawdzilam z ciekawosci allegro i sie usmialam

          allegro.pl/item746320513_chudnij_podczas_snu_hit_dieta.html
          :D
          • heliamphora Rezygnowanie z kolacji? 18.07.10, 22:06
            Nie żebym miała do tego jakieś zapędy, ale czasem mi się zdarza. Czy jeśli raz
            na jakiś czas w tej diecie nie zje się kolacji, to nie spowolni się chudnięcia?
            Czy lepiej zjeść cokolwiek niewęglowodanowego, typu garstka orzechów, plaster
            sera, ale jednak zjeść?
            • pierwszalitera Re: Rezygnowanie z kolacji? 19.07.10, 22:25
              heliamphora napisała:

              > Nie żebym miała do tego jakieś zapędy, ale czasem mi się zdarza. Czy jeśli raz
              > na jakiś czas w tej diecie nie zje się kolacji, to nie spowolni się chudnięcia?

              Jeżeli zdarzy się to wyjątkowo, od czasu do czasu, to nie ma sprawy. Czasem, jak teraz przy upałach, wystarczy trochę mniej. A w razie nagłego późniejszego apetytu sięgnąć po coś białkowego. Na dłuższą metę regularne rezygnowanie z posiłków może prowokować jednak organizm do oszczędzania.
              • heliamphora Re: Rezygnowanie z kolacji? 19.07.10, 22:38
                Tak myślałam, dzięki!

                Czy to coś białkowe może być nieco tłuste? Np. ser pleśniowy z orzechami?
                • pierwszalitera Re: Rezygnowanie z kolacji? 19.07.10, 22:54
                  heliamphora napisała:

                  > Czy to coś białkowe może być nieco tłuste? Np. ser pleśniowy z orzechami?

                  Jeżeli na obiad nie miałaś kotleta z frytkami i porcję lodów z bitą śmietaną, to ser pleśniowy na kolację nie będzie tragedią. ;-) Lepiej jednak ograniczyć porcję do 100g. Masz wtedy około 30-35g tłuszczu (przy serze 60-75%), to można jeszcze wytrzymać. Naturalnie bilans kaloryczny też ma znacznie, więc nie robiłabym tego codziennie. ;-)
                  • heliamphora Update :) 28.07.10, 14:11
                    Działa! Nic nie schudłam wagowo, ale "objętościowo" o jakieś 2 rozmiary. I nie
                    mam zjazdów hipoglikemicznych! Nie boli mnie głowa! W zasadzie w ciągu dnia
                    jestem mało głodna, aż się dziwię, jak nieduży obiad i kolacja mnie
                    satysfakcjonują (ale za to na śniadanie zjadam np. 3 porządne bułki z dżemem i
                    jeszcze jakiś owoc). Życie bez odliczania do kolejnego malutkiego posiłku ma
                    naprawdę o wiele lepszą jakośc :)

    • slotna Re: Dieta dr Pape - 2 22.09.09, 22:25
      Przypominam sie :) Zaraz dwa miesiace stykna. Jakosciowo jem bardzo kanonicznie - rano tylko wegle (owoce, mleko sojowe do kawy, tosty, muesli, kukurydza, fasolka - glownie jednak tosty), na obiad roznie, wieczorem bialko li i jedynie. Niemal codziennie jem orzechy. Zadnych jogurtow. Ilosciowo natomiast mniej kanonicznie, bo na sniadanie zjadam chyba ze dwa razy wiecej niz powinnam, na obiad mi sie nie chce wyliczac ile czego, wiec daje na oko. Kolacja jest ok, bo to proste akurat.

      I jeszcze moje uwagi (mnie, tej, co dziubala jak ptaszek i nie byla do diety przekonana ;)): 3 posilki dziennie sa praktyczniejsze niz 4-5; wygodnie jest moc zjesc porzadny posilek i nie umierac potem przez pol dnia z przejedzenia; jak sie je porzadnie, to sie nie marznie. No. :)
      • thorrey Re: Dieta dr Pape - 2 22.09.09, 22:38
        No ale chudniesz czy nie?
        • slotna Re: Dieta dr Pape - 2 24.09.09, 19:54
          Nie.
          ...Ojezu, napisalas to tak, ze normalnie czuje sie teraz winna, ze nie chudne :D Jak schudne, to wam powiem, slowo.
          • thorrey Re: Dieta dr Pape - 2 25.09.09, 00:24
            slotna napisała:

            > ...Ojezu, napisalas to tak, ze normalnie czuje sie teraz winna, ze
            nie chudne :
            Ups, sorki, że to tak wyszło, napisałam z czystej ciekawości, może
            dlatego tak "gwałtownie" wyszło :)

            Ja nic nie schudłam. Próbowałam na wszystkie sposoby, kombinowałam
            węgle+białka, same węgle, same białka na obiad i nic.
            Ponadto naprawdę reularnie jeździłam codziennie na rowerze, dzień
            dzień prze bite dwa miesiące po 15 km i więcej. I tak coś czuję, że
            w rezultacie tylko "siadły" mi kolana. Efektów w postaci wyrobionych
            mięśni czy też spadku wagi nie widzę, wyglądam na takiego samego
            kluska jak wyglądałam (widzę po ciuchch).

            Ale dalej sobie jem w tym trybie bo mi tak wygodnie.
            • slotna Re: Dieta dr Pape - 2 26.09.09, 10:58
              Ok. Zakladam, ze jesli bede kontrolowac ilosci sniadaniowe (w dni, kiedy pracuje na 13:00 jem jakies straszne porcje; plus kolacja wtedy wypada okrutnie pozno, ale w koncu sie przyzwyczailam, to tak a propos moich wczesniejszych postow, ze nie wyobrazam sobie jedzenia o 21:00), a 2 pozostale posilki bede miec czysto bialkowe - schudne. Zrobie taki eksperyment i podziele sie wynikami. Acz prawde mowiac nie bardzo mi sie chce tak przed zima... ;) Ale moge w sumie, czemu nie. Skoro wczesniej jadlam moze polowe tego, co teraz, po 2 miesiacach chyba juz mi sie troche metabolizm poprawil, wiec moze jakos pojdzie.
            • pierwszalitera thorrey 26.09.09, 12:37
              Skoro nie pokazał się żaden efekt, myślę, że trzeba by było wszystko u ciebie sprawdzić. Nie chciałabym bowiem zostawić tego tak całkiem bez rady, bo to naturalnie trochę zniechęcające i negatywna reklama. ;-) Musiałabym przekopać się jednak najpierw przez wątek, by pozbierać wszystkie informacje na twój temat. Jeżeli czegoś będzie mi brakowało do sensownego komentarza, to zapytam. Dla każdego znajdzie się jakaś droga. :-)
              • thorrey Re: thorrey 26.09.09, 14:17
                Dzięki :) Jeśli oczywiście masz czas i chęci, trochę mi głupio że
                przejmujesz się moją skroma osobą. Ale będę bardzo wdzięczna.

                Mnie naprawdę zależy na tym, żeby chociaż wrócić do wagi sprzed
                roku, po tym jak w trzy tygodnie w lipcu dobiłam do 70 kg z 67 (przy
                160 cz wzrostu) Rok temu miałam 65 . I ja naprawdę chcę i się
                staram. Ale dzięki Tobie wiem, że głodzieniem się i ograniczaniem
                jedzenia do 1000 kalorii zrobię sobie jeszcze większą krzywdę i nie
                będę tego robić, chociaż mnie kusi.

                Początek mam zrobiony - od 8 tygodni jem porządne śniadania według
                wszelkich reguł, jem regularnie co 5 godzin, ruszam się codziennie,
                wysypiam się i odpadły mi stresy w pracy. Widocznie coś jest nie tak
                z jedzeniem kolacji i obiadów u mnie.

                Szkoda naprawdę, że w Polsce jeszcze nie ma takich poradni dla diety
                dr Pape. Naprawdę chętnie bym się wybrała. Kiedyś coś wspominałaś
                o "podbijaniu Plaski", coś się dzieje w tym względzie?
                • pierwszalitera Re: thorrey 27.09.09, 00:12
                  thorrey napisała:

                  Widocznie coś jest nie tak
                  > z jedzeniem kolacji i obiadów u mnie.

                  Jak obiecałam, coś wymyślę. Tylko nie chcę odpowiadać po łebkach, więc napiszę coś w ciągu kilku następnych dni.


                  Kiedyś coś wspominałaś
                  > o "podbijaniu Plaski", coś się dzieje w tym względzie?

                  Owszem, ale to wcale nie takie łatwe, bo ja mam pracę w Niemczech i nie mogę sobie po prostu przyjechać, i otworzyć poradnię. Jestem właśnie w trakcie szkolenia odpowiednich ludzi, tylko nie wiem jeszcze, co z tego wyjdzie. Za kilka dni wybieram się nawet do Polski, by omówić pewne organizacyjne sprawy, ale przed początkiem nowego roku nie spodziewam się startu. Myślałam na początek o Warszawie, ale to też nie do końca pewne. Ech... tak to jest, jak nie jest się stale na miejscu i nie można wszystkiego załatwić samej. ;-) I na dodatek nie wie się czasem, jak rzecz załatwić, bo ja żyję już baaaardzo długo za granicą i współczesna rzeczywistość w Polsce jest mi jednak odrobinę obca. Ale co tam, młyńskie koła wolno mielą... ;-)
                  • pierwszalitera Re: thorrey 12.10.09, 23:53
                    Thorrey, sorry, że nie spełniłam obietnicy i jeszcze nic nie napisałam w sprawie twojego braku sukcesu. Właśnie wróciłam z wyjazdów i jeszcze inne niepozbierane rzeczy mam w terminarzu, ale na pewno napiszę.
                    • thorrey Re: thorrey 13.10.09, 07:18
                      Dzięki, fajnie, że pamiętasz :)))))

                      PS. Właśnie zamieniłam rower na rolki. Ta codzienna jazda na rowerze
                      chyba była zbyt jednostronna. Podobno rolki są
                      bardziej "ogólnorozwojowe". W ogóle to ja strasznie nie lubię
                      ćwiczeń typu machanie hantlami, aerobik czy jazda na rowerze
                      stacjonarnym. Lubię ruch na powietrzu i pływanie a że basenu w
                      pobliżu nie mam, no no rzuciłam się na rower, który ja widać nic mi
                      nie pomógł. ZObaczymy, czy rolki pomogą.
                    • pierwszalitera Re: thorrey 11.12.09, 23:27
                      Thorrey, jeżeli jesteś jeszcze zainteresowana dietą i chciałabyś na ten temat porozmawiać, to napisz mi proszę na gazetową pocztę. Fajnie by było gdybyś pozbierała dla mnie kilka informacji. To znaczy najpierw takie rzeczy, jak:
                      -waga, wzrost, wiek, rozkład tłuszczu
                      -historia wagi (nadwagi), to znaczy, jak to było w dzieciństwie, kiedy zaczęłaś tyć, jak zmieniała się waga itp.
                      - diety, jakie stosowałaś, które pomagały, które były całkiem do niczego, ile schudłaś itp.
                      - Jak sobie radzisz (radziłaś) z dietą Dr. Pape i co się wagowo działo
                      - Może coś jeszcze o twoim "normalnym" odżywianiu, co uważasz za swój największy problem, największą pokusę i co powoduje twoim zdaniem, że utyłaś.
                      I wszystko to, co jeszcze uważasz za ważne. Wiekie sorry, że długo się nie odzywałam, ale nie robiłam chyba z tego głupiego powodu, że nie miałam wszystkich informacji na twój temat do kupy. Akurat mamy czas przedświąteczny i wiele ludzi nie myśli o odchudzaniu, ale jeżeli potrzebujesz jeszcze wskazówek na teraz, albo na nową próbę w nowym roku, to napisz. :-)
                      • thorrey piszę maila n/t :)))) 12.12.09, 09:12

                        • thorrey mail doszedł? n/t 14.12.09, 06:24

    • kizombalover Trzeci dzień diety... 24.09.09, 14:06
      Witajcie,
      zachęcona Waszymi sukcesami, zaczęłam stosować się do diety przedwczoraj. No i
      mam problem...
      Po śniadaniu (dwie kromki chleba z dżemem i nutellą, gruszka - przedwczoraj i
      wczoraj, a dziś dwie kromki chleba i miseczka niby-pełnoziarnistych
      "poduszeczek" nadziewanych słodkim czymś, brzoskwinia) jestem w stanie wytrzymać
      około 3 godzin. Potem burczy mi w brzuchu i trzęsą się ręce! Nie dam rady tak
      pracować :-((
      Ważę 66 kilo przy wzroście 170 cm, czyli BMI w normie.
      Chyba nie jem za mało węgli na śniadanie? Od mieszanego obiadu do kolacji
      wytrzymuję spokojnie 5 godzin, ale do południa jest tragedia. Jeść więcej, czy
      może zmodyfikować jakoś dietę na 4 posiłki?

      I jeszcze prośba do dziewczyn mieszkających w Warszawie- dałaby któraś radę
      kupić tę książkę i wysłać do mnie? Mogę dopłacić ze dwie dychy za czas i bilety
      stracone na dojazd, ale książki za 150 z allegro nie kupię... Spamiętanie
      wszystkich rad z niezliczonych wątków jest niemożliwe, obawiam się, przynajmniej
      dla mnie.
      • pierwszalitera Re: Trzeci dzień diety... 24.09.09, 14:29
        kizombalover napisała:

        Jeść więcej, czy
        > może zmodyfikować jakoś dietę na 4 posiłki?

        Jeść więcej. Na początku reakcje, jak u ciebie są normalne. Świadczą o szybkim spadku poziomu cukru z względu na wysoki poziom insuliny. Poeksperymentuj ze śniadniem. Być może chleb gruboziarnisty trzyma lepiej od zwykłego? Może zwykłe płatki owsiane, czy jakieś mieszane, a nie te wysokosłodzone cudości z pudełka? Śniadnie nie musi być koniecznie słodkie, ta osławiona nutella to też tylko przykład, żaden warunek. Staraj się jednak zjeść w złożonych węglowodanach około 75-100g. To są trzy spore kromki chleba, albo trzy bułki.
        • kizombalover Re: Trzeci dzień diety... 24.09.09, 14:47
          Dzięki za pociechę!

          Chyba się rozejrzę za mlekiem sojowym dzisiaj, bo zwykłe płatki bez mleka nijak
          mi nie przejdą przez gardło... A chleb pełnoziarnisty jadłam w pierwszy dzień, i
          rzeczywiście, jakby trochę później niż wczoraj czy dziś dopadło mnie burczenie w
          brzuchu :-)
          Czyli nawet 3 pełnoziarniste bułki można zjeść? Z miodkiem na przykład?
          • jul-kaa Re: Trzeci dzień diety... 24.09.09, 15:09
            > Dzięki za pociechę!
            >
            > Chyba się rozejrzę za mlekiem sojowym dzisiaj, bo zwykłe płatki bez mleka nijak
            > mi nie przejdą przez gardło...

            Spróbuj z sokiem pomarańczowym - bardzo ciekawy smak :)
            • limonka_01 Re: Trzeci dzień diety... 25.09.09, 00:03
              Jako fanka owsianki polecam Ci ją na śniadanie w wersji na wodzie, ale nie z mlekiem, tylko z orzechami, pokrojonymi suszonymi morelami, cynamonem i cukrem. A sok pomarańczowy do popicia. Wiedziałam, że dzisiaj nie będę miała możliwości zjedzenia czegoś od rana do późnego popołudnia i szklanka płatków (licząc na sucho) w powyższym zestawie + croisant z czekoladą wystaczyły mi na ponad 10 godzin.
              • limonka_01 Re: Trzeci dzień diety... 25.09.09, 00:06
                Dodam, że najbardziej smakują mi Płatki owsiane GÓRSKIE. BŁYSKAWICZNE są do niczego.
            • kizombalover Re: Trzeci dzień diety... 25.09.09, 09:01
              Spróbuję, ale na samą myśl tak mi jakoś....

              Kupiłam sobie wczoraj mleko sojowe (rozbój, 7,50 litr) i właśnie z przyjemnością
              opycham się michą płatków owsianych i różnych innych, do tego słonecznik ---
              mmmmmmmniam!
              • kura17 Re: Trzeci dzień diety... 25.09.09, 11:01
                ja tez miewam problemy po sniadaniu weglowym - mnie trzymaja bialka, najlepiej
                tluste (kawal miecha plus warzywa ;))

                ja czesto jem na sniadanie takie cos:
                2-3 bulki, w srodku maja salate, grilowane plastry oberzyny i cukini, platerki
                pomidora i swieza bazylie, jak mam, albo pesto.
                bardzo smaczne :)

                jadam tez miche ryzu z fasolka z puszki w sosie pomidorowym

                i dopycham garscia orzechow (sporo bialka). po orzechach jest lepiej!
          • pierwszalitera Re: Trzeci dzień diety... 24.09.09, 15:21
            kizombalover napisała:

            > Czyli nawet 3 pełnoziarniste bułki można zjeść? Z miodkiem na przykład?

            Jasne. To, że pełnoziarniste pieczywo więcej waży, nie znaczy, że trzeba go mniej jeść. Raz, że ma pełno błonnika, który nie będzie wykorzystany jako energia, a dwa, zawiera więcej wody. Te składniki podwyższają wagę i objętość pieczywa, wygląda wtedy na więcej. Ilością przyswajanych węglowodanów bułka pełnoziarnista nie różni się wiele od zwykłej.
            • bebe.lapin Re: Trzeci dzień diety... 24.09.09, 21:38
              ja ostatnio wymyslilam takie cudo na sniadanie - w goracej wodzie rozpuszczam
              lyzke nutelli (ale pewnie mozna jakies kakao instant, ja akurat to mam w domu) i
              dosypuje do tego platki owsiane, dosc dobrze trzyma.

              A w ogole to diety restrykcyjnie nie stosuje, do niedawna nie mialam w ogole
              okazji (gotowala babcia, teraz sie przeprowadzilam)a teraz sie staram w miare
              mozliwosci finansowych ;) Za to zauwazylam jedno - kiedys bylam doslownie
              narkomanem slodyczy, czasami po prostu MUSIALAM zjesc ciastka lub paczka (lepiej
              2), doslownie dostawalam jakiegos zacmienia, a teraz to minelo. Nie jestem juz
              zakladnikiem slodyczy, jak mam ochote, to sobie kupie, ale moge przezyc i trzy
              tygodnie bez niczego (wyjawszy oczywiscie dzem albo nutelle na sniadanie, ale
              poza posilkiem to mnie nie ciagnie).
      • moniach_1 @kizombalover 25.09.09, 00:20
        W warszawie książki też nie ma, złaziłam i złote tarasy i inne miejsca. jest
        natomiast w bibliotekach. ja zamierzam wypożyczyć i skserować. wiem, że tak nie
        wolno, ale naprawdę chciałam ją kupić. jeśli chcesz, mogę skserować w dwóch
        egzemplarzach i wysłać jeden do ciebie :)
        • kizombalover Re: @kizombalover 25.09.09, 08:59
          Piszę na gazetowego :-)
          • moniach_1 Re: @kizombalover 25.09.09, 14:00
            ojć, zapomniałam dopisać że nie mam gazetowego, napisz na liranu<at>yahoo.co.uk
            • kizombalover Re: @kizombalover 25.09.09, 15:13
              Nie chce mi dostarczyć wiadomości na ten adres, możesz Ty do mnie napisać? Na
              gazetowy, czyli mój nick a potem @gazeta.pl
    • kizombalover Deser? 25.09.09, 15:36
      Jeszcze mam pytanie co do deserów po obiedzie. Powiedzmy, że chciałabym zjeść
      trochę owoców. Co dokładnie oznacza "po obiedzie"? Zaraz po obiedzie nie
      zmieszczę już nic. Musiałabym około godziny odczekać, żeby się w żołądku miejsce
      zwolniło. Czy tak jest dobrze?
      I wtedy kolacja liczy się 5 godzin "od obiadu" czy "od deseru"?

      I jeszcze o popitce - jeśli dobrze zrozumiałam, lepiej jest popijać po
      posiłkach, nie w trakcie, tak?
      • szarsz Re: Deser? 25.09.09, 16:59
        Ja owoce i ewentualny deser przerzuciłam przed obiad, z
        piętnastominutową albo półgodzinną przerwą. Łatwiej mi zapanować nad
        uczuciem sytości i nie przejeść się. Ale słodyczy nie jem na
        codzień, wychodzi mi jakoś tak raz w tygodniu albo raz na dwa
        tygodnie. Owoce częściej, czasem też łączę je ze śniadaniem.
      • pierwszalitera Re: Deser? 26.09.09, 12:30
        kizombalover napisała:

        Co dokładnie oznacza "po obiedzie"? Zaraz po obiedzie nie
        > zmieszczę już nic. Musiałabym około godziny odczekać, żeby się w żołądku miejsc
        > e
        > zwolniło. Czy tak jest dobrze?
        > I wtedy kolacja liczy się 5 godzin "od obiadu" czy "od deseru"?

        No to jak po obiedzie nie zmieścisz nic, to po co deser? ;-) Nawet owoce zjedzone bez potrzeby odkładają się w niepotrzebny tłuszcz. Nie chcę Cię straszyć, tylko zachęcam do rezygnacji podgryzania między posiłkami. Godzina po obiedzie to trochę za długo. Najlepiej dołącz owoce do śniadania, pasują na przykład doskonale do płatków.
        Te pięć godzin są też orientacyjne i mniej więcej. Mogą być nawet 4 albo 6, dopasowujesz je do swojego życiowego rytmu.
        A jeżeli chodzi o picie, to naturalnie możesz i w razie pragnienia nawet powinnaś pić pomiędzy posiłkami. Chodzi tylko o napoje bez węglowodanów, na które trzuska reaguje zbędną insuliną. Pijąc więc wodę mineralną, herbatę czarną i ziołową bez cukru, kawę bez niczego jesteś bezpieczna. Do węglowodanowych posiłków można pić też węglowodany: wodę z sokiem, napój słodzony, kawę, herbatę z cukrem. Mleko jest mieszanką sporej ilości węglowodanów i białka, więc należy unikać go zarówno do posiłków węglowodanowych bez zwierzęcego białka, jak śniadanie, jak i do białkowej kolacji. Mleko zresztą w ogóle nie nadaje się specjalnie jako napój, bo pite w sporych ilościach po prostu tuczy. A czy popijasz po posiłku, czy w trakcie to nie ma znaczenia. Podobno popijając w trakcie można zmieścić większe porcje, dlatego ta rada była aktualna w dietach niskokalorycznych, gdzie chodziło o zjedzenie mniejszych ilości. Wszystko zależy od tego, co się je. Przy sałatce z sosem jogurtowym z kurczakiem nie ma się może takiej poterzby picia, jak przy bułce z masłem i miodem.
        Na koniec mała herezja. ;-) Naturalnie od każdej reguły są odstępstwa. Znam ludzi, którzy nie potrafią zrezygnować ze swojej kawy z mlekiem do śniadania, chociaż teoretycznie powinni. Pomimo tego dieta u nich działa. Więc wszystko trzeba wypróbować indywidualnie i sprawdzić na własnym organiźmie.
        • kizombalover Dziękuję 27.09.09, 20:45
          Pytałam tak "na wszelki wypadek" o deser, bo dopóki ktoś obok mnie
          się słodkim nie opycha, to mnie wcale nie kusi. Oby tak dalej, to
          słodycze mnie zawsze gubiły.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja