Dodaj do ulubionych

MARIA CALLAS - boska primadonna

21.07.12, 10:05


https://www.callasintclub.com/MARIA_CALLAS_45_2.jpeg

Opowieść o primadonnie stulecia rozpoczynam od Bogusława Kaczyńskiego,
który z podobnym zabarwieniem uczuciowym wypowiadał się o dwóch
paniach. Były to ADA SARI i MARIA CALLAS. Obydwie boskie, ale ja postaram
się dowiedzieć jak najwięcej o Marii.

Bogusław Kaczyński poznał boską w roku 1973 podczas uroczystego
otwarcia Teatro Regio w Turynie, kiedy to na inaugurację działalności (odbudowanego
po wojennych zgliszczach) powierzono jej reżyserię "Nieszporów Sycylijskich"
Verdiego.
Galę uświetnili: prezydent i premier Włoch, dostojnicy Rzymu i Watykanu,
arystokraci krwi i pieniądza oraz niemal cały korpus dyplomatyczny. Była również
Liz Taylor (600 karatów brylantów) oczywiście w towarzystwie Richarda Burtona.
Autor wymienia także panią Kennedy, Onassisa, księcia Monaco i jego żonę
Grace Kelly (w szynszylowej pelerynie).

Po premierze (której poświęcę specjalny post) rozpoczął się bankiet dla gości
honorowych. Przy wejściu paniom wręczano pudła francuskich perfum
i bukieciki orchidei, panom albumy o dziejach teatru.
W gronie tych honorowych gości był Bogusław Kaczyński: Do dziś zadaję
sobie pytanie, jak wyglądałem na tle tego bajecznego towarzystwa, przyodziany
w garnitur z MHD i buty z Radoskóru.
Po oficjalnym powitaniu rozpoczęła
się prezentacja gości..
Spotkało go jednak szczęście, że podała mu dłoń, którą on uścisnął i powiedział:
[Nazywam się Bogusław Kaczyński - przyjechałem z Polski.
Callas niezbyt dokładnie usłyszała słowo POLONIA i zapytała:"PAN z BOLONII?"
On zaprzeczył i wyjaśnił, że z Polski, z Warszawy.
'Nigdy tam nie byłam. Proszę przekazać pana rodakom moje życzenia" -
powiedziała Callas.

Następnego dnia udzieliła mu prawie godzinnego wywiadu. podczas tej
rozmowy dostał dwa autografy, album płyt i wizytówkę z paryskim adresem
(avenue Georges Mandel) oraz pozwolenie na opublikowanie rozmowy.

Obserwuj wątek
    • marii51 Re: MARIA CALLAS - boska primadonna 22.07.12, 11:00
      super222
      dziękuję
      • super.222 Re: MARIA CALLAS -rodzice 22.07.12, 11:40
        Zawarli związek małżeński w sierpniu 1916 roku.
        Evangelia miała lat 17, a Georges - 30.
        Zamieszkali na Peloponezie, gdzie Georges otworzył własną aptekę.
        Pochodząca z zamożnej i licznej rodzin (10-ro rodzeństwa) Evangelia zakochała
        się w pełnym elegancji studencie farmacji. Początkowo ojciec nie akceptował
        wyboru córki, uważając, że przyszły zięć jest dużo starszy i pochodzenie ma
        rolnicze, a to zasługiwało na pogardę. Dwa tygodnie przed ślubem
        zmarł na serce, uprzednio udzielając młodym swego błogosławieństwa.

        W rok po ślubie urodziła się im córeczka, a po trzech latach syn, który zmarł
        w wieku lat trzech na zapalenie opon mózgowych. W rok po stracie syna
        wyemigrowali do Nowego Jorku, pragnąc prawdopodobnie rozpocząć nowe życie,
        w nowych warunkach, albowiem śmierć ukochanego syna w poważnym stopniu
        wpłynęła na rozluźnienie wzajemnych stosunków, a już na pewno małżonkowie
        w tych trudnych chwilach nie wspierali się.
        Życie w N.Y. nie było łatwe. Dopiero po 5-ciu latach opanował język angielski
        na tyle, że mógł zdać egzamin aptekarski i otworzyć własną aptekę.

        2 grudnia 1923 roku, cztery miesiące po przybyciu do Nowego Jorku urodziła im
        się córeczka, zamiast upragnionego syna, który mógłby zastąpić im zmarłego.
        Evangelia popadła w depresję i chociaż karmiła dziecko, to dopiero po czterech
        dniach pierwszy raz spojrzała na córeczkę. Dopiero po trzech latach (a nie
        zwyczajowo po 6-ciu miesiącach) dziewczynka została ochrzczona i dano jej
        imiona: Maria Anna Zofia Cecylia. Z nazwiska Callas bo ze względów praktycznych
        w Ameryce zmienili nazwisko. Dawniejsze to Kalogeropoulos (trudne - prawda?).
        Wiodąc raczej spokojne życie stworzyli rodzinę przeciętnie zamożną. Własna apteka
        dawała wystarczający dochód finansowy aż do roku 1929 kiedy to Wielki Kryzys
        i krach finansowy pogrążył Callasa. Pomimo niebywałej obrotności i woli zapewnienia
        rodzinie godziwych warunków, sytuacja była katastrofalna. Stracił aptekę, musieli
        przenieść się do lichutkiego mieszkania. Evangelia stroiła wielką damę i na każdym
        kroku wypominała jakie to luksusowe życie prowadziła w domu rodziców.
        Zaczęli się wzajemnie traktować obojętnie, ona przeszła załamanie nerwowe,
        pozostali dla siebie dwojgiem obcych ludzi mieszkających pod jednym dachem.

        Od tego czasu cała energia Evangelii skierowana została na rozwijanie
        talentów córek.
        • super.222 Re: MARIA CALLAS - dziewczynka 23.07.12, 11:37
          Pod koniec 1936 roku Evangelia stwierdziła, że pomimo najwyższych starań,
          na amerykańskim rynku muzycznym jej córki kariery nie zrobią.
          Ratunkiem mogła być rodzina w Grecji - rzekomo zamożna - która umożliwiłaby
          naukę dziewcząt: Marii - śpiewu, starszej córce - gry na fortepianie.
          Mąż maił pozostać w Nowym Jorku, opłacić podróż i przesyłać 125 dolarów
          miesięcznie. Na wieść o wyjeździe żony, ukląkł i dziękował Bogu za zlitowanie.

          Tak więc Maria z matką odpłynęła do Grecji (starsza siostra wypłynęła wcześniej)
          na pokładzie statku "Saturnia". Podczas rejsu, w salonie drugiej klasy zaśpiewała,
          przy własnym akompaniamencie na fortepianie. Śpiewała "La Paloma" i "Ave Maria".
          Wiadomość o utalentowanej 13-letniej dziewczynce na pokładzie dotarła do wiadomości
          kapitana (ach ... czego to matka nie potrafi), który oficjalnie zaprosił Marię
          do występu na przyjęciu dla oficerów. Tutaj zaśpiewała Habanerę z "Carmen",
          a pod koniec arii wybrała z wazonu czerwony goździk i rzuciła w stronę kapitana.
          Odwzajemnił komplement pocałunkiem, bukietem kwiatów i ... lalką.

          https://mojapolskadomowa.blox.pl/resource/gozdzik.jpg


          "Saturnia" zawinęła do Patras, a pasażerki udały się do Aten, gdzie w domu babki
          czekała starsza córka. Maria zobaczyła Grecję po raz pierwszy w życiu.
          Urodzona w Ameryce, posiadaczka obywatelstwa amerykańskiego, na kilka lat
          stała się mieszkanką tego pięknego kraju.

          W roku 1937 Maria rozpoczęła naukę w Konserwatorium Narodowym w Atenach.
          Po przesłuchaniu, została natychmiast przyjęta i zarekomendowana do stypendium.
          Miała zaledwie 13 lat, a żeby otrzymać stypendium powinna mieć lat 16.
          Czegoż to nie robi matka ... przemilczę ... fortel się udał, bowiem była to
          dziewczynka wysoka i zachowywała się poważnie. Dane uzyskane od matki nie
          były kwestionowane ... big_grin
          • super.222 Re: MARIA CALLAS -z ojcem 24.07.12, 08:11
            Podczas drugiej wojny światowej i chaosu Europejskiego, Maria
            śpiewała, podobnie jak wielu innych artystów. Z tego powodu stała się
            obiektem napaści opinii publicznej i środowiska. Środowisko najbardziej
            napadało, bo była młoda, zdolna i odniosła sukces.

            Po zakończeniu wojny żądano od dyrekcji Opery Ateńskiej nie przedłużania
            kontraktu. Miejmy nadzieję, że pewnego dnia nie pożałuje pan tej decyzji!
            powiedziała butnie dyrektorowi, kiedy pokrętnie i nieszczerze chciał wyjaśnić
            przyczyny odmowy angażowania. Oświadczyła przy tym, że absolutnie na tym
            angażu jej nie zależy, bo zamierza wyjechać do Ameryki.

            Była to prawda, bo ambasada amerykańska przypomniała jej o obowiązku
            powrotu do Stanów, żeby nie straciła obywatelstwa. Po zakończeniu wojny
            prawdopodobnie ambasady *zbierały* swoich obywateli rozproszonych po
            świecie. Wśród nich była również Maria, która nawet otrzymała pieniądze na
            powrót. Osobą, która sprzeciwiała się wyjazdowi był jej partner sceniczny,
            o którym mówiła, że jest cudownym przyjacielem, bardzo dobrym artystą...
            On natomiast adorował, czule wyznawał jej miłość i gotów był opuścić żonę
            i dzieci - dla niej. Pozostała głucha na te wyznania. Podziwiam cię, ale
            nie jesteś wolny
            - powiedziała i trwała w swoim postanowieniu powrotu
            do Ameryki (odtrącony zakochany nazywał się Manglieras- czy tak jakoś).

            Omijając szerokim łukiem wszelkie perswazje, odpłynęła do Ameryki na pokładzie
            "SS Stockholm", a o swoim powrocie - pod wpływem matki - nie powiadomiła
            ojca. Po wielu latach Maria wyzna, że podjęcie samotnej podróży w wieku 21 lat,
            bez centa przy duszy, tuż po zakończeniu wojny, było pragnienie osiągnięcia
            czegoś wielkiego. Ojciec o przyjeździe córki dowiedział się z listy pasażerów
            umieszczonej w gazecie amerykańskiej, wydawanej w języku greckim.

            Jesienią 1945 roku (po 8 latach) ujrzał wysoką, atrakcyjną, dość tęgą kobietę.
            W jego pamięci zachowała się jako szczupła 13-latka.

            https://grecja.home.pl/galeria/callas/callas3.jpg
              • marii51 Re: MARIA CALLAS -z ojcem 25.07.12, 11:38
                • super.222 Re: MARIA CALLAS -z ojcem 25.07.12, 12:20
                  Ciesze się, że postanowiłaś - Marii - uszanować moja chronologię.

                  Do historii z bogaczem jeszcze daleko ... ale przyjdzie czas big_grin

                  Dokończę jeszcze tylko króciutko wątek z ojcem.
                  Po bardzo serdecznym powitaniu w porcie (nie spodziewała się, że ojciec tam
                  przyjdzie), zamieszkała w jego domu. W krótkim czasie zorientowała się, że
                  z byłą przyjaciółką rodziny (zamieszkałą piętro wyżej) łączą go stosunki daleko
                  wykraczające poza przyjaźń. Dla Marii ten układ był nie do zaakceptowania,
                  sytuacja stała się napięta na tyle, że zamieszkała w hotelu "Astor".
                  Po pewnym czasie, gdy zdążył ochłonąć, zobowiązał się płacić za ten hotel,
                  oraz przyrzekł, że owa pani nie będzie mu prowadzić gospodarstwa domowego.

                  Bowiem ...Maria pragnęła za wszelką cenę ocalić małżeństwo rodziców, a obecności
                  obcej kobiety przy boku ojca, znieść nie mogła. Pożyczyła pieniądze na podróż dla
                  matki i sprowadziła ją do Nowego Jorku na kilka dni przed Bożym Narodzeniem 1946 roku.
                  Zwaśnieni do tej pory małżonkowie zamieszkali pod jednym dachem i chociaż
                  - niestety - uczucie wygasło, to zachowywali się wobec siebie w sposób przyjazny.
                  Pan Callas pracował w aptece, kokosów nie zarabiał, o czym świadczy fakt, że
                  sam nie mógł finansować powrotu żony, dopiero pożyczone przez Marię pieniądze ...
    • marii51 Re: MARIA CALLAS -z ojcem 25.07.12, 19:50
      super 222 jestem pełna podziwu
      > co do Twoich wiadomości
      > czekamy na następne.....
      • super.222 Re: MARIA CALLAS -podbój Ameryki 25.07.12, 20:24
        W Ameryce nikt nie interesował się Marią. Była zaledwie młodziutką gwiazdą
        Opery Ateńskiej, a jej repertuar to zaledwie kilka partii operowych. Szukała pomocy
        u znajomych, lecz jej nie uzyskała,a dążyła do załatwienia sobie przesłuchania
        naczelnego dyrektora Metropolitan Opera.
        Owszem - były dwie propozycje na sezon 1946 - 1947, które odrzuciła, bo była za
        potężna żeby wykonać partię kruchej i delikatnej Butterfley, a również marzył jej się
        na rynku amerykańskim debiut w dużej partii z repertuaru włoskiego. Nie udało
        się także zdobyć angażu do Opery w San Francisco, ale ... dano jej radę, żeby postarała
        się o rozgłos we Włoszech, wówczas wszystkie teatry operowe świata staną
        dla niej otworem. Odrzucona, z wściekłością wypaliła pod adresem dyrektora:
        Wielkie dzięki, gdy już zrobię karierę we Włoszech, na pewno nie będzie mi
        pan potrzebny."
        Tak wiec, po wyczerpaniu wszystkich możliwości i wobec obojętności
        środowiska, wykorzystuje nadarzającą się okazję i przyjmuje propozycję występów
        w Weronie. Oferowane warunki finansowe są nędzne, ale ... ma możliwość występów,
        o których marzyła od lat ...Włochy!
        Podróż do Europy finansują ojciec i ojciec chrzestny. Na pokładzie "SSRosia"
        udaje się do Neapolu, a następnie pociągiem do Werony.

        W Weronie poznaje Giovanni Battista Meneghini (nie odmieniam ...).
        W roku 1947 miał lat 53 i był kawalerem. Miał nieukończone studia, rodzinny biznes
        na głowie po - po śmierci ojca, matkę i licznych braci. Cała ta ferajna nie chciała
        widzieć go żonatym, żeby w przyszłości nie musieli dzielić się majątkiem z jego
        ew. potomstwem no i żoną. Firma produkowała materiały budowlane.
        Szybko doprowadził firmę do rozkwitu w roku 1945 miał już 12 fabryk.

        Powodzenie w interesach nie szło jednak w parze ze szczęściem w życiu
        osobistym i chociaż nie interesował się muzyką operową, to śpiewaczkami
        operowymi owszem bardzo... Lubił kobiety duże i koniecznie primadonny.
        Kiedy poznał Marię - wiedział, że spotkał kobietę swego życia. big_grin

        Marii - po tym długim wstępie, będzie teraz dużo o miłości.
        • marii51 Re: MARIA CALLAS -podbój Ameryki 26.07.12, 00:13
          hurrra .. jeszcze bardziej oczeku ję.. bardziej żeby poczytać
          • super.222 Re: MARIA CALLAS - Battista 26.07.12, 15:41
            https://www.famouswhy.com/photos/maria_callas_and_giovanni_battista_meneghini_picture.jpg


            Uczuciu poddali się oboje. Ten niski, pulchny, żywiołowy mężczyzna od pierwszej
            chwili wywarł na Marii duże wrażenie. Uznała, że jest to uczciwy i szczery człowiek.
            Jego żywiołowość ujawniła się wówczas, gdy już na pierwszym spotkaniu zaproponował
            wycieczkę do Wenecji - w towarzystwie przyjaciół, a jakże. To w Wenecji narodziła
            się ich miłość - jeżeli nie od pierwszego, to od drugiego wejrzenia - wyznała Maria.
            Battista odniósł wrażenie, że Maria polubiła go dla niego samego (big_grin), a nie że ma
            znajomości, że może jej się przydać. Pomagał wiec jak mógł. Trwały przygotowania
            do "Giocondy", uznał wiec za konieczne wzbogacenie ćwiczeń o lekcje u dobrego
            nauczyciela i kapelmistrza i za te lekcje płacił. Po debiucie w sierpniu 1947 roku
            uczestnicy wydarzenia rozjechali się po świecie, a Maria pozostała ... niestety bez
            żadnych możliwości, bo czekała na propozycje najlepsze. Marzyła o występach
            w LA Scali, gdzie propozycji nie otrzymuje się łatwo. Nie pomogły nawet starania
            Battisty i Maria pozostaje przez kilka miesięcy bez pracy. Na szczęście ma ukochanego.
            Ich pierwsze rozstanie następuje podczas pobytu w Rzymie, kiedy szlifowała głos
            do partii Izoldy. Nie wyobrażasz sobie jak bardzo za tobą tęsknię. Nie mogę się
            doczekać, kiedy znów weźmiesz mnie w ramiona (...)
            - napisała w jednym z listów,
            a pisze dwa razy dziennie przepełnione miłością.

            Życie zawodowe wypełnione było pracą nad rozwijaniem talentu, natomiast w życiu
            prywatnym czuła się szczęśliwa. Kochała Battistę, a on odwzajemniał się całkowitym oddaniem, wspierał i zachęcał do dalszej pracy. Cieniem nad tym związkiem była
            negatywna opinia rodziny. Bracia sprzeciwiali się związkowi ze śpiewaczką - Włoszką.
            Uważali, że on zachowuje się jak skończony dureń, nic więc dziwnego, że będąc
            między "młotem i kowadłem" przeciągał w nieskończoność gromadzenie dokumentów
            umożliwiających ożenek, w szczególności zgody Watykanu na poślubienie wiernej
            greckiego Kościoła prawosławnego z katolikiem.

            W końcu Maria postawiła ultimatum, a wybrała do tego okazję występów w Buenos
            Aires, dokąd Battista nie mógł jej towarzyszyć. Wyjazd miał trwać 3 miesiące, a on
            przecież nie mógł pozostawić na tak długo firmy ... i rodziny.
            Albo ślub, albo nie pojadę - powiedziała zdeterminowana.
            Zatem Battista załatwił w ciągu kilku godzin wszystko to, czego nie mógł załatwić
            w ciągu 18 miesięcy - wiedział bowiem, że to już nie przelewki.
            21 kwietnia 1949 roku w maleńkim kościele w Weronie, dokładnie w zakrystii tego
            kościółka, ksiądz dokonał zaślubin w obecności dwójki przyjaciół jako świadków. */
            Jako niekatoliczka, Maria nie mogła zawrzeć związku małżeńskiego w samym kościele.
            Usunięto stare sprzęty sprzed ołtarza i zapalono świece - dwie duże. Wśród
            połamanych ław kościelnych, starych chorągwi i innych rupieci - Maria została żoną.

            O północy, już jako Maria Meneghini Callas odpłynęła do Buenos Aires,
            na długą rozłąkę - jak napisałam - trwającą 3 miesiące.

            */ Porównajcie śluby naszych obecnych gwiazd.
            • marii51 Re: MARIA CALLAS - Battista 27.07.12, 07:31
              super222
              dwa razy oglądałam film
              ani jeden aktor nie spełniał warunków
              • super.222 Re: MARIA CALLAS - Battista 27.07.12, 07:44
                Ale ... z jakiego powodu wyróżniłaś ten fragment ?
                ...bo o miłości, czy... bo o pieniądzach ???
                • marii51 Re: MARIA CALLAS - Battista 27.07.12, 11:22
                  to jest ważnesmile
                  "Uczuciu poddali się oboje."
                  fascynujące
                  a żona
                  zgodziła się na rozwód--ehhh
                  • super.222 Re: MARIA CALLAS - Battista 27.07.12, 12:17
                    marii51 napisała:

                    > to jest ważnesmile
                    > "Uczuciu poddali się oboje."
                    > fascynujące
                    > a żona
                    > zgodziła się na rozwód--ehhh
                    ------------------------------------------
                    Marii ... BATTISTA BYŁ KAWALEREM.
                    Kurcze... czy Ty czytasz o czym ja piszę?
                    • marii51 Re: MARIA CALLAS - Battista 27.07.12, 12:34
                      zaraz, ja na podstawie filmu- ostatni oglądanego ..
                      o rany-
                      • super.222 Re: MARIA CALLAS - Battista 27.07.12, 12:53
                        marii51 napisała:

                        > zaraz, ja na podstawie filmu- ostatni oglądanego ..
                        > o rany-
                      • super.222 Re: MARIA CALLAS - Battista 29.07.12, 11:18
                        marii51 napisała:

                        > zaraz, ja na podstawie filmu- ostatni oglądanego ..
                        > o rany-
                        • tofika Re: MARIA CALLAS - Battista 29.07.12, 11:33
                          Superciu
                          ujął mnie film, aż uaaaa, jeszcze w dodatku w czasie już trwania w tv-
                          --
                          • marii51 Re: MARIA CALLAS - Battista 30.07.12, 14:55
                            super222
                            to ja ww jako stary wiarus wirtualny"tofika"
                    • super.222 Re: MARIA CALLAS - agent Bagarozy 27.07.12, 12:45
                      Spotkanie z małżeństwem Bagarozych nastąpiło w styczniu 1946 roku w Nowym Jorku.
                      Maria szukała propozycji i znalezienia pracy. Polubili ja i zaprzyjaźnili, a ona odwiedzała
                      ich prawie codziennie, brała lekcje u pani domu, a on postanowił wykorzystać talent
                      Marii celem stworzenia własnego zespołu, który promowałby karierę jego żony Luizy
                      - śpiewaczki operowej i nauczycielki śpiewu.
                      Nie powiódł się plan utworzenia opery w Chicago z Callas jako primadonny, ale poznanie
                      Bagoryzego (Eddi - pisać będę dalej) miało wpływ na wzajemne stosunki w późniejszym
                      czasie z mężem. Projekt teatru operowego upadł jeszcze zanim zabrzmiała uwertura
                      do operay "Trawiata" przygotowywana na inaugurację. Wdziękiem, sprytem, urokiem
                      osobistym potrafił pozyskać artystów, prasę, liczył na przychylność finansjery.
                      Próby odbywały się w jego własnym mieszkaniu. Tuż przed długo zapowiadaną premierą,
                      brak było pieniędzy - na wszystko. Ogłosił bankructwo.

                      Wówczas to Maria otrzymała propozycję z Werony (o czym było wyżej), dokąd udała
                      się w towarzystwie Bagarozych - Luizy i Eddiego. Na cztery dni przed wypłynięciem
                      do Europy, Maria podpisała umowę, na mocy której Eddi został jej agentem.
                      Z chwilą poznania Battisty i późniejszym małżeństwem, funkcję agenta przejął on.
                      Zapomnieli o nieszczęsnej umowie, ale druga strona nie zapomniała. Zaczął się
                      domagać wypłacenia sumy za prowadzoną - rzekomo - dla Marii usługę. Według
                      opinii Callas, nie robił nic i nie należy mu się żaden ekwiwalent.
                      Sprawa trafiła do sądu, lecz na 3 dni przed ogłoszeniem wyroku, strony zawarły
                      *ugodę* i zażegnany został skandal towarzyski. Dżentelmen Eddi zapoznał meża Marii
                      z treścią listów, jakie ona do niego pisała. Treść nie pozostawiała żadnych wątpliwości,
                      że tych dwoje łączyło kiedyś uczucie bardziej niż serdeczne.
                      Tego się Battista nie spodziewał. Do tej pory znał tylko treść kontraktu.
                      Ratując Marię przed kompromitacją, zawarł umowę. Kwota (40.000 dolarów)
                      gwarantowała, że listy nie trafią do sądu i do dziennikarzy. Wypłaconej kwoty Battista
                      nie mógł przeboleć, a Maria oceniła: "...przecież to były moje pieniądze...

                      Rok po tych wydarzeniach Eddi zginął w wypadku samochodowym w N.Jorku.


Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka