07.01.18, 12:51

Idę sobie z pracy utyrana z nosem przy ziemi prawie. Pokonuje ciemność bo pora roku taka. Nagle patrzę biegnie w moim kierunku wielkie bydlę z uśmiechem od ucha do ucha. Taka rasa z tych groźnych. Szukam wzrokiem lapczywie właściciela. Nie ma !!! Pies pobiegł do mnie. Widzę że ogon reaguje dobrze. Merda sobie. Poklepalam to heroicznie po łbie i mówię: dobry piesek...a gdzie twój Pan? Z ciemności dotarl radosny głos podszyty alkoholem: hello..tu jestem hello tu.....
Obserwuj wątek
    • cambria1.2 Re: A więc 07.01.18, 17:15
      Misiu, no to w zasadzie happy end. A co byś zrobiła, gdyby na ptytanie: a gdzie twój pan?, psinka odparła basem: nie mam pojęcia...
      • zegor Re: A więc 07.01.18, 18:55
        Tropcia przerwała panu sikanie......
        Mojego ogromnego bydlaka.,mówię tu o bokserze usmiechnieetego między uszami też byś się przzestraszyla
        • zegor Re: A więc 07.01.18, 18:58
          A on zallizał by Cię na śmierć wink
          • tropem_misia1 Re: A więc 08.01.18, 08:01
            Pisanie to jeszcze spoko...ale one mają czasem napad szczekoscisku chyba....
      • tropem_misia1 Re: A więc 08.01.18, 07:59
        Powiedziałabym: co Ty wyprawiasz psino...to nie wigilia!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka