mpit78
23.10.09, 23:06
ot tak z sentymentem chciałem wejść na stronkę swojego technikum - nie
istnieje, zamiast niego wyższa szkoła której kadra to pracownicy mojego
wydziału państwowej uczelni (m. in. były rektor). W galerii zdjęć zobaczyłem
stanowisko które 12 lat temu oddawałem jako pracę dyplomową na zakończenie
technikum :)).
Sytuacja w moim mieście wygląda tak - 1 wydział państwowej uczelni i
kilkanaście prywatnych w tym 5 prowadzących kierunki inżynierskie, w każdej z
nich jakiś były dziekan lub rektor, pracownicy mojego wydziału. W części z
nich świetnie wyposażone labolatoria, programy stypendialne, agresywna
promocja i walka o fundusze ministerialne na kierunki zamawiane.
Na ich uczelni macierzystej - kierunki żywcem wyjęte ze skansenu, ogólny
bezwład i niemożność. I bzdurne decyzje RW destabilizujące i pracę naukową i
dewastujące labolatoria. Możecie mówić że jestem oszołomem, ale moim zdaniem
to świadome zaniechania na własną korzyść. Kiedy w końcu tych ludzi ktoś
zacznie kontrolować??!! To są przecież naczynia połączone, dlaczego kosztem
przyszłości młodej kadry często chcącej pracować naukowo a nie chałturzyć
(właśnie są masowe zwolnienia) ktoś sobie funduje prywatny biznes?