hellbike
02.11.09, 20:56
Niedawno rozpoczalem studia z fizyki i jestem nieco rozczarowany.
Nikogo tu nie obchodzi to, czy student mysli, rozumie przerabiany material.
Oczekuje problemow wymagajacych rozumowania i odkrywania "nowych"(starych dla
nauki, nowych dla mnie) elementow - a jedyne co dostaje to wymog perfekcyjnej
znajomosc schematow. Czuje, ze uczac sie samodzielnie osiagnalbym znacznie
wiecej, niz polegajac na wiedzy na uczelni - gdzie samodzielne myslenie jest
tu poprostu nieporzadane.
Ale z drugiej strony, potrzebuje dobrych stopni - zeby moc dostac sie na tam,
gdzie chcialbym sie dostac, zeby pokazac rodzicom, ze faktycznie sie ucze i
nie wyrzucaja pieniedzy w bloto - i nie moge zlekcewazyc tego, co uwazam za
niepotrzebne.
Wiem, ze sie zale, ale mam wrazenie, ze spedzajac czas na uczelni wynioslem z
niej mniej wiedzy, niz z samodzielnej nauki w tym okresie, na ktora poswiecam
4 razy mniej czasu.
Czuje sie nieco wydymany(ze strony systemu edukacji).