studia - rozczarowanie(?)

02.11.09, 20:56
Niedawno rozpoczalem studia z fizyki i jestem nieco rozczarowany.
Nikogo tu nie obchodzi to, czy student mysli, rozumie przerabiany material.
Oczekuje problemow wymagajacych rozumowania i odkrywania "nowych"(starych dla
nauki, nowych dla mnie) elementow - a jedyne co dostaje to wymog perfekcyjnej
znajomosc schematow. Czuje, ze uczac sie samodzielnie osiagnalbym znacznie
wiecej, niz polegajac na wiedzy na uczelni - gdzie samodzielne myslenie jest
tu poprostu nieporzadane.

Ale z drugiej strony, potrzebuje dobrych stopni - zeby moc dostac sie na tam,
gdzie chcialbym sie dostac, zeby pokazac rodzicom, ze faktycznie sie ucze i
nie wyrzucaja pieniedzy w bloto - i nie moge zlekcewazyc tego, co uwazam za
niepotrzebne.

Wiem, ze sie zale, ale mam wrazenie, ze spedzajac czas na uczelni wynioslem z
niej mniej wiedzy, niz z samodzielnej nauki w tym okresie, na ktora poswiecam
4 razy mniej czasu.

Czuje sie nieco wydymany(ze strony systemu edukacji).


    • pr0fes0r Re: studia - rozczarowanie(?) 02.11.09, 21:17
      Moment, czegoś tu nie rozumiem, dwa tygodnie temu byłeś z nich całkiem
      zadowolony :-k
      • hellbike Re: studia - rozczarowanie(?) 02.11.09, 21:29
        :D
        Wczesniej studiowalem informatyke i chyba stad wynikal moj entuzjazm - na
        fizyce faktycznie jest duzo lepiej. Ale myslac o tym, jak moglaby wygladac moja
        edukacja i porownujac to do tego, z czym spotykam sie teraz - wciaz widze
        ogromna przepasc.

        Pozatym, za dwa dni mam pierwsze kolokwium ^^ i ze nie ma duzych szans na to,
        aby uczac sie rzeczy przydatnych i interesujacych z mojego punktu widzenia
        skonczyc z wysoka srednia na koniec semestru.
        • dala.tata Re: studia - rozczarowanie(?) 02.11.09, 21:33
          chyba czegos nie rozumiem. albo chcesz sie uczyc dla siebie, bo cie cos
          interesuje, albo zalezy ci na uznaniu instytucjonalnym i na tym zeby miec
          srednia. moze sie zdecydujesz, co?
          • hellbike Re: studia - rozczarowanie(?) 02.11.09, 22:05
            musze miec wysoka srednia, zeby zmienic uczelnie, bo na mojej nie otworza
            interesujacej mnie specjalizacji.

            Pozniej przyjdzie kolejna zmiana uczelni, a bez wysokiej sredniej nie mam raczej
            szans nawet na interview.
            • dala.tata Re: studia - rozczarowanie(?) 02.11.09, 22:14
              wez przestan marudzic, tylko sie wez do nauki co?
    • dala.tata Re: studia - rozczarowanie(?) 02.11.09, 21:28
      a co stoi na przeszkodzie bys samodzielnie poszedl do biblioteki i sie pouczyl?
      • hellbike Re: studia - rozczarowanie(?) 02.11.09, 21:58


        Chodzi o to, ze trace czas. Musze uczyc sie rzeczy, ktore wcale nie przyblizaja
        mnie do lepszego zrozumienia czegokolwiek. Rownie dobrze moglbym uczyc sie nazw
        czesci samochodow.

        10% poswieca sie na tlumaczenie, a 90% na wykorzywsywanie poprzednio
        wytlumaczonego zagadnienia do rozwiazywania identycznych problemow.

        chetnie odwrocilbym ta proporcje.
        • dala.tata Re: studia - rozczarowanie(?) 02.11.09, 22:04
          repetitio mater studiorum.
          • hellbike Re: studia - rozczarowanie(?) 02.11.09, 22:17
            !
            No wlasnie, widze to inaczej.
            Jesli cos w pelni zrozumialem, nie widze powodu do dalszego zajmowania sie
            *czyms tam*.
            A jesli nie zrozumialem, to wolalbym zajac sie wlasnie ta czescia,
            zamiast wykorzystywac cos, czego jeszcze nie rozumiem (oczywiscie
            wykorzystywanie *czegos tam* czesto jest drogą do zrozumienia - ale czasami jest
            to cos zupelnie oderwanego od teorii - jak np. cwiczenia z analizy matematycznej).

            Zupelnie nie chodzi mi o nauczenie sie czegos przydatnego, raczej o
            intelektualne podboje ^^

            To zle nastawienie dla inzyniera, ale mysle, ze swietne dla naukowca.
            I czuje, ze uczelnia przybliza mnie do pierwszej z wyzej wymienionych profesjii,
            kiedy zupelnie mnie ona nie interesuje.


            • dala.tata Re: studia - rozczarowanie(?) 02.11.09, 22:20
              coraz bardziej mysle ze tobie studia sa niepotrzebne. powienienes zostac samoukiem!
              • charioteer1 Re: studia - rozczarowanie(?) 02.11.09, 22:26
                Wystarczy, jak zmieni uczelnie. Przynajmniej bedzie mial naprawde na co narzekac.
            • pfg Re: studia - rozczarowanie(?) 03.11.09, 00:17
              hellbike napisał:

              > czasami jest
              > to cos zupelnie oderwanego od teorii - jak np. cwiczenia z analizy
              > matematycznej

              Przeczytałem cały wątek, ale odpowiadam w tym miejscu, bo od pierwszej linijki czułem w czym widzisz problem.

              Współczesna fizyka jest niesłychanie zmatematyzowana. Jest najbardziej zmatematyzowaną nauką poza samą matematyką. Bez bardzo dobrej znajomości matematyki po prostu nie masz szans zostać fizykiem, bo nie będziesz w stanie nawet zrozumieć języka, którym fizyka się posługuje, tym bardziej nie będzie mowy o żadnych intelektualnych podbojach. W twoim programie studiów (sprawdziłem) są raptem trzy semestry przedmiotów matematycznych i to jest *absolutne minimum* potrzebne do tego, żebyś mógł w przyszłości zostać jakim-takim fizykiem-eksperymentatorem. Jeśli chcesz zostać dobrym eksperymentatorem lub teoretykiem - a o teorii w innym wątku pisałeś - będziesz musiał się douczyć DUŻO więcej matematyki, niż obejmuje twój obecny program.

              Pierwsze kolokwium, powiadasz. Ja swoje pierwsze kolokwium z analizy oblałem, jak zresztą 15/16 grupy (1/16 dostał -dst), ale studia skończyłem i dziś pracuję jako fizyk. Jak to zrobiłem? Ucząc się do kolokwium poprawkowego zrobiłem *wszystkie* zadania ze zbioru z danego działu. A do egzaminu pisemnego z Analizy I zrobiłem wszystkie zadania z *obu* zbiorów polecanych przez wykładowcę. Po co robić wciąż to samo, pytasz się, skoro ty to już rozumiesz? Na poziomie Analizy I sytuacja jest akurat bardzo prosta: albo rozumiesz, więc robienie kolejnych zadań jest zwyczajnie monotonne, ale przychodzi ci bez trudu, albo masz jakieś trudności ze zrobieniem niektórych zadań, co oznacza, że nie zrozumiałeś. Tertium non datur. Który przypadek dotyczy ciebie?

              Nikogo nie interesuje, że czegoś nie zrozumiałeś? To 1) przeczytaj podręcznik, 2) przeczytaj notatki z wykładu, 3) pogadaj z kolegami, 4) spróbujcie razem zrobić kilka zadań, 5) pamiętaj, że prowadzący zajęcia mają swoje dyżury i nie jest niczym wstydliwym przyjść na taki dyżur i prosić o dodatkowe wytłumaczenie.

              Fizyka to są studia ciekawe, ale ciężkie. Cholernie ciężkie. Tak wybrałeś, więc tego się trzymaj. A jeśli chcesz intelektualnych podbojów bez głębokiej znajomości matematyki, poczytaj sobie pop-sci albo choćby naszego bloga naukowego (w podpisie). Tylko że to jest pop-sci właśnie, nie fizyka.
              • jolix Re: studia - rozczarowanie(?) 03.11.09, 07:43
                pfg napisał:
                5) pamiętaj, że prowadzący zajęcia mają swoje dyżury i nie jest
                niczym wstydliwym przyjść na taki dyżur i prosić o dodatkowe
                wytłumaczenie.

                Powtarzane jak mantra dociera do studenta przy 3 podejściu do
                zaliczenia semestru :/
              • matdokt Re: studia - rozczarowanie(?) 03.11.09, 09:43
                pfg napisał:

                > Współczesna fizyka jest niesłychanie zmatematyzowana. Jest najbardziej zmatemat
                > yzowaną nauką poza samą matematyką.


                Problem tez polega na tym, ze fizycy nie mają (w przeciwieństwie do matematyków)
                aż takiego zamiłowania do ścisłosci matematycznej i dlatego dla początkujących
                studentów jest trudno coś przyjmować na wiarę.

                Przykład: reprezentacje grup, grupy Liego. Jest to dosyć bogata teoria
                matematyczna z zastosowaniami do chemii i fizyki (wciąż rozwijana). Gdy po raz
                pierwszy zobaczyłem skrypt do reprezentacji grup napisany przez jakiegoś fizyka,
                nawet chyba profesora, to przeżyłem szok intelektualny. Tam nie było żadnych
                rozumowań matematycznych które wyjaśniają istotę rzeczy ale nudne, monotonne (i
                z błędami logicznymi) rachunki. Wątpie czy ktokolwiek był w stanie nauczyć się
                tego "dzieła" cokolwiek oprócz mechanicznych schematów do liczenia czegoś.
                Podobnie jest z analiza funkcjonalną i geometrią różniczkową.

                Moja rada jesli chodzi o matematykę w fizyce: czytać mądre książki (napisane
                przez matematyków a nie fizyków) i może warto czasem przejść się na wykład na
                matematykę.
        • charioteer1 Re: studia - rozczarowanie(?) 02.11.09, 22:12
          Taka jest uroda studiow pierwszego stopnia.

          hellbike napisał:

          > 10% poswieca sie na tlumaczenie, a 90% na wykorzywsywanie poprzednio
          > wytlumaczonego zagadnienia do rozwiazywania identycznych problemow.
          >
          > chetnie odwrocilbym ta proporcje.

          Wielu chetnie by sie z toba zamienilo.
    • megaborsuk2000 Re: studia - rozczarowanie(?) 02.11.09, 22:12
      Oj, troszkę hamletyzujemy.
    • eeela Re: studia - rozczarowanie(?) 03.11.09, 02:06
      - a jedyne co dostaje to wymog perfekcyjnej
      > znajomosc schematow.

      Bez tego nie da się rozumować i odkrywać 'nowych' elementów, których tak pragniesz.

      Na tym polegają studia pierwszego stopnia: na wpajaniu podstaw tak, że wybudzony
      w nocy o północy kubłem zimnej wody jesteś w stanie je wyszczękać zębami. Na
      odkrywanie przychodzi czas na późniejszym etapie wyższej edukacji.
      • hellbike Re: studia - rozczarowanie(?) 03.11.09, 09:34
        Sprostowanie -

        Uwielbiam matematyke. Ale na cwiczeniach nikt nie chce, zebym byl matematykiem -
        chca, zebym byl robotem pamietajacym i uzywajacym w kolko tych samych wzorow.
        Gdyby ktos kazal przestawiac mi literki w tekscie na podstawie tego, jakie maja
        literki obok siebie, nikt nie nazwal by tego matematyka. A wlasnie to robimy na
        matematyce - tylko, ze z cyframi zamiast liter.

        A co do zrozumienia - nie chodzilo mi o to, ze czegos nie rozumiem, a o to, ze
        przy ocenie studenta nikogo nie obchodzi to, czy student rozumie - tzn,
        nauczyles sie schematow - jestes swietnym fizykiem, masz 5.

        Zrozumienie jest czym znacznie istotniejszym i ciekawszym - ale z punktu
        widzenia uczelni - oceny umiejetnosci studenta - czyms niemal bezuzytecznym, a
        napewno czyms przegrywajacym w starciu ze schematami.

        Dla pozostalych studentow fizyki(z mojego roku) matematyka to poprostu zbior
        wzorow, ktore trzeba zapamietac - i nie dziwie sie im, bo gdybym opieral sie
        tylko na szkole/uczelni, teraz tez pewnie tak bym to widzial.

        • matdokt Re: studia - rozczarowanie(?) 03.11.09, 09:56
          hellbike napisał:

          > Dla pozostalych studentow fizyki(z mojego roku) matematyka to poprostu zbior
          > wzorow, ktore trzeba zapamietac - i nie dziwie sie im, bo gdybym opieral sie
          > tylko na szkole/uczelni, teraz tez pewnie tak bym to widzial.

          Z takim podejście oni nigdy nie będą w nauce

          Moge jedynie powtórzyć moją radę: pójdź na parę porządnych wykładów do
          porzadnego instyt. matematycznego, jesli masz taką możliwość. Jeśli nie to warto
          zacząć czytać dobre książki z matemaki z danej dziedziny. Z analizy
          matematycznej (powiedzmy dla poczatkujacych) wiem, że jest dobra książka (ale
          gruba) Birkholca. Póżniej są książki Rudina. Absolutnie nie polecam twórczości
          Maurina (przynajmniej na poczatek). Gość napisał książke o czymś o czym ma
          średnie pojęcie + duża ilość błędów.
          • hellbike Re: studia - rozczarowanie(?) 03.11.09, 10:14
            Do tej pory czytalem Fichtenholza, ale chetnie przyjrze sie kazdej zasugerowanej
            ksiazce ^^

            Przydaloby mi sie szczegolnie cos do algebry, bo narazie nie moge znalezc
            odpowiedniej ksiazki.

            Jesli ktos moze polecic jakies dobre ksiazki do matematyki, to bardzo prosze ; >
            • matdokt Re: studia - rozczarowanie(?) 03.11.09, 10:25
              Fichtenholc był pisany w latach 20-30 ubiegłego wieku, ale wciąż jest jako tako
              ok. Niektóre rzeczy tam są przestarzałe. Oprócz Fichtenholca jest tez książka
              Franciszka Leji. Była pisana w podobnym okresie.

              O jaką algebrę ci chodzi? Liniową, abstrakcyjną? Jeśli chodzi o liniową, to jest
              książka Komorowskiego "Od liczb zespolonych do tensorów, spinorów, algebr Liego
              i kwadryk" i jest w miarę ok (choć może być trudna jak na poczatek). Jest tez b.
              stara książka
              "ALGEBRA LINIOWA" MOSTOWSKI, STARK, która wciąż jest ok.

              Nie polecam grubej książki Białynickiego-Biruli z algebry liniowej, ale już
              "Zarys algebry" tego samogeo autora jest bardzo dobrym podręcznikiem do algebry
              abstarkcyjnej. Jest też porzadna ksiązka "Elementy algebry wyzszej" MOSTOWSKI,
              STARK.
        • winoman Re: studia - rozczarowanie(?) 03.11.09, 10:21
          > Zrozumienie jest czym znacznie istotniejszym i ciekawszym - ale z punktu
          > widzenia uczelni - oceny umiejetnosci studenta - czyms niemal bezuzytecznym, a
          > napewno czyms przegrywajacym w starciu ze schematami.

          Rozumiem Twoją frustrację, ale ...

          Jest wielka różnica między rozumieniem, a Rozumieniem czegoś. Po wyliczeniu kilku całek metodą całkowania przez części, po nauczeniu się kilku typowych podstawień, chciałbyś pójść dalej, poznać nowe rzeczy, przeżyć Przygodę Intelektualną. Niestety tak się nie da. Dziecko które wczoraj zrobiło pierwsze kroki, jeszcze długo będzie musiało uczyć się chodzić, zanim wsiądzie na rower. Ucząc się obcego języka nie ograniczasz się do nauczenia się na pamięć jego słów i reguł, musisz nauczyć się myśleć w tym języku. Z matematyką jest podobnie, musisz nauczyć się jej tak, by swobodnie nią myśleć. Bez setek godzin rachunków tego nie zrobisz. Oczywiście dobry nauczyciel powinien potrafić tak Cię poprowadzić, byś i w tych rachunkach, w tych schematach, odnalazł przyjemność i intelektualną stymulację.

          Pozdrawiam!
          • matdokt Re: studia - rozczarowanie(?) 03.11.09, 10:32
            winoman napisał:

            > Jest wielka różnica między rozumieniem, a Rozumieniem czegoś. Po wyliczeniu ki
            > lku całek metodą całkowania przez części, po nauczeniu się kilku typowych podst
            > awień, chciałbyś pójść dalej, poznać nowe rzeczy, przeżyć Przygodę Intelektualn
            > ą. Niestety tak się nie da. Dziecko które wczoraj zrobiło pierwsze kroki, jes
            > zcze długo będzie musiało uczyć się chodzić, zanim wsiądzie na rower. Ucząc si
            > ę obcego języka nie ograniczasz się do nauczenia się na pamięć jego słów i regu
            > ł, musisz nauczyć się myśleć w tym języku. Z matematyką jest podobnie, musisz
            > nauczyć się jej tak, by swobodnie nią myśleć. Bez setek godzin rachunków tego n
            > ie zrobisz.

            Troche zgadzam sie z toba, ale niezupełnie. Nie wiem, czy konieczne tu są setki
            godzin rachunków. Moze tylko przez pierwszy rok, ale pózniej poziom trzeba
            podnosić i nie bać się iść w rzeczy trudne i bardziej abstrakcyjne. Trzeba tez
            duzo czytać i przede wszystkim rozumieć co sie czyta. Np. jak jest jakis dowód
            matematyczny, to trzeba go zrozumieć w całosci (to zajmuje czas).
            • winoman Re: studia - rozczarowanie(?) 03.11.09, 16:10
              matdokt napisał:

              > Troche zgadzam sie z toba, ale niezupełnie. Nie wiem, czy konieczne tu są setki
              > godzin rachunków. Moze tylko przez pierwszy rok, ale pózniej poziom trzeba
              > podnosić i nie bać się iść w rzeczy trudne i bardziej abstrakcyjne. Trzeba tez
              > duzo czytać i przede wszystkim rozumieć co sie czyta. Np. jak jest jakis dowód
              > matematyczny, to trzeba go zrozumieć w całosci (to zajmuje czas).

              Rzecz w tym, co rozumiemy przez rachunki. Nie mówię o liczeniu całek przez całe życie, ale np. sugestia pfg by wyliczyć wszystkie przykłady ze zboru zadań wydaje mi się całkiem sensowna. Z dobrego zbioru zadań! A co rozumiesz przez zrozumienie dowodu matematycznego? Czy tylko sprawdzenie poprawności poszczególnych kroków, czy tez na przykład zrozumienie struktury całego rozumowania, zrozumienie, dlaczego dowód przebiega tak, a nie inaczej, czy w ogóle da się inaczej, jak to samo rozumowanie wygląda w sytuacji konkretnego przykładu, a najlepiej kilku różnych przykładów, dlaczego poszczególne założenia są istotne (a może nie są?), jakie są kontrprzykłady na wersje pozbawione poszczególnych założeń ...? Zresztą, zanim jeszcze przeczytasz dowód jakiegoś twierdzenia, spróbuj zastanowić się nad tym, jak sam byś je dowodził, sprawdź, co ono mówi w konkretnych przykładach, zbadaj, co się stanie, gdy będziesz próbował skonstruować kontrprzykład. Są takie działy matematyki, gdzie łatwiej jest samemu dowodzić kolejne twierdzenia zawarte w książce, niż śledzić gotowy dowód (np. algebra homologiczna). To też są dla mnie rachunki, to są ćwiczenia rozwijające warsztat i wzbogacające intuicję, bez której nie ma szansy na tworzenie czegoś nowego.

              Pozdrawiam!
              • matdokt Re: winoman 03.11.09, 16:48
                winoman napisał:

                > Rzecz w tym, co rozumiemy przez rachunki. Nie mówię o liczeniu całek przez cał
                > e życie, ale np. sugestia pfg by wyliczyć wszystkie przykłady ze zboru zadań wy
                > daje mi się całkiem sensowna. Z dobrego zbioru zadań! A co rozumiesz przez zr...


                W zupełności się zgadzam z Tobą. Po każdej dawce matematyki musi być refleksja
                np. dlaczego tak a nie inaczej, istotność założeń, zastosowanie w konkretnych
                przykładach.
        • pfg Re: studia - rozczarowanie(?) 03.11.09, 13:08
          hellbike napisał:

          > Gdyby ktos kazal przestawiac mi literki w tekscie na podstawie
          > tego, jakie maja
          > literki obok siebie, nikt nie nazwal by tego matematyka.

          Owszem, to jest matematyka. Zastosowania tego akurat kawałka?
          - kryptografia
          - dynamika symboliczna
          - prognozowanie nieliniowe
          - pattern recognition
          - analiza DNA i sekwencji białek.
          To tak bez specjalnego zastanawiania się.
          • mr_kagan Re: studia - rozczarowanie(?) 03.11.09, 14:40
            Mechaniczne powtarzanie czynnosci z ograniczonego ich repertuaru, tyle ze w
            zmiennej kolejnosci, to dzis jest domena komputerow. Ale, jak widac, na
            uczelniach wciaz dominuja wykladowcy z epoki przedkomputerowej...
            • pfg Re: studia - rozczarowanie(?) 03.11.09, 17:04
              mr_kagan napisała:

              > Mechaniczne powtarzanie czynnosci z ograniczonego ich repertuaru,
              tyle ze w
              > zmiennej kolejnosci, to dzis jest domena komputerow.

              Prawda.

              > Ale, jak widac, na
              > uczelniach wciaz dominuja wykladowcy z epoki przedkomputerowej...

              A to a'propos czego piszesz? Moim pierwszym przykładem była
              kryptografia. Jasne, że czarną robotę nad szyfrowaniem/łamaniem
              szyfrów wykonuje komputer, ale algorytmy, według których ten komputer
              działa, wymyślili (i ciągle udoskonalają) ludzie. Żeby poznać owe
              algorytmy, trzeba od czegoś zacząć, w szczególności od operacji tak
              prostych, jak przykładzie hellbike'a. Rekapitulując, sądzę, że nie
              masz pojęcia, o czym piszesz. I nie traktuj tego jako ataku ad
              personam.
              • mr_kagan Re: studia - rozczarowanie(?) 03.11.09, 17:12
                Chyba wiesz, ze Niemcy skonstruowali Enigme w oparciu o kolejne wersje komputerow prof. Zuse, a Anglicy ja rozgryzli tez przy pomocy komputera. Niestety, w Polsc wciaz wierza w patriotyczne a glupie bajki o tym, jak to Enigme rozgryzli polscy genialni mateamatycy przy pomocy liczydel i kartki paieru z olowkiem... Zreszta najwybitniejszy z nich (Banach) zajmowal sie wtedy nie kryptografia a zywieniem wszy do produkcji szczepionek.
                I a propos: komputer liczy inaczej niz czlowiek, stad nie ma dzis sensu uczyc sie szczegolowo metod rachunkowych. Wystarczy zrozumiec algorytm i umiec dostosowac go do komputera.
                Niestety, ty tez nie potrafisz albo nie chcesz spojrzec szerzej niz to robia twoi koledzy z uczelni...
                • pfg Re: studia - rozczarowanie(?) 03.11.09, 21:40
                  mr_kagan napisała:

                  > Chyba wiesz, ze Niemcy skonstruowali Enigme w oparciu o kolejne
                  wersje komputer
                  > ow prof. Zuse, a Anglicy ja rozgryzli tez przy pomocy komputera.
                  Niestety, w Po
                  > lsc wciaz wierza w patriotyczne a glupie bajki o tym, jak to Enigme
                  rozgryzli p
                  > olscy genialni mateamatycy przy pomocy liczydel i kartki paieru z
                  olowkiem...

                  A *to* znowu a'propos czego było?! Gdzie ja o Enigmie pisałem? Tylko
                  z tym ci się kryptografia kojarzy? To masz trochę przestarzałe
                  informacje. I w dodatku jakby niezbyt precyzyjne. Colossusa
                  Brytyjczycy użyli do złamania szyfrów generowanych przez maszynę
                  Lorenz SZ 40. Enigma została złamana ręcznie. I tak, Polacy jak
                  najbardziej jako pierwsi złamali kod Enigmy, choć istotnie, jej
                  prostszej wersji.

                  > Zreszta najwybitniejszy z nich (Banach) zajmowal sie wtedy nie
                  > kryptografia a zywieniem wszy do produkcji szczepionek.

                  Banach pracował jako karmiciel wszy w czasie wojny, w okupowanym
                  przez Niemców Lwowie. Polscy matematycy, wśród których nie było
                  Banacha, łamali Enigmę przez wojną.

                  > komputer liczy inaczej niz czlowiek, stad nie ma dzis sensu
                  > uczyc sie szczegolowo metod rachunkowych.

                  Panie Kagan, jak już pisałem w innym liście (usuniętym przez
                  moderatorów, zresztą nie wiem dlaczego - zasady moderacji na tym
                  forum są przedziwne i niejasne), pisze pan jaskrawie poza obszarem
                  swoich kompetencji. Niech pan da spokój, bo to jest lekko żenujące. W
                  szczególności zechce pan wybaczyć, iż pańskimi poglądami na dydaktykę
                  matematyki zajmować się nie będę.
                  • pfg Re: studia - rozczarowanie(?) 03.11.09, 21:42
                    pfg napisał:

                    > Polscy matematycy, wśród których nie było
                    > Banacha, łamali Enigmę przez wojną.

                    Literówka: ma być "przed wojną".
                  • eeela Re: studia - rozczarowanie(?) 03.11.09, 22:43
                    > Panie Kagan, jak już pisałem w innym liście (usuniętym przez
                    > moderatorów, zresztą nie wiem dlaczego - zasady moderacji na tym
                    > forum są przedziwne i niejasne

                    Ależ proste i jasne - jak się pisze w gałęzi wątku zagrożonej antykaganowym
                    cięciem, trzeba się liczyć ze zniknięciem ;-)
                    • pfg Re: studia - rozczarowanie(?) 03.11.09, 22:58
                      eeela napisała:

                      > Ależ proste i jasne - jak się pisze w gałęzi wątku zagrożonej
                      antykaganowym
                      > cięciem, trzeba się liczyć ze zniknięciem ;-)

                      Czyli moderacja nie jest merytoryczna, ale opiera się bez mała na
                      zapisie na nazwisko? Muszę przyznać, że to jest dość żenujące.
                      • charioteer1 Re: studia - rozczarowanie(?) 03.11.09, 23:09
                        Na tym forum zasadniczo nic sie nie wycina poza kaganem. To nie jest zapis na
                        nazwisko, tylko to wynika z doswiadczen na tym forum i na innych, gdzie kagan
                        dawal swoje popisy. Dzisiaj pierwszy raz zauwazyles, ze kagan puscil flejma.
                        Wiekszosc wpisow kagana to flejmy, ktore maja maksymalnie dopiec rozmowcom.
                        Fajnie sie czytalo twoje wpisy o Enigmie i Banachu, ale niefajnie jest czytac
                        wciaz te same brednie kagana i w kolko powtarzac, ze nie ma najmniejszego
                        pojecia o rzeczach, o ktorych sie wypowiada. Mozna to albo ignorowac, albo sie z
                        tego nabijac, ale predzej czy pozniej dyskusja z kaganem nieodmiennie konczy sie
                        tym, ze kagan obraza rozmowcow, po czym awanturuje sie, ze go krzywdza i pomawiaja.
                      • adept44_ltd Re: studia - rozczarowanie(?) 03.11.09, 23:24
                        czyżby czcigodny Kolega nie zauważył, że w tym przypadku działa to z 99,9%
                        skutecznością???
                      • eeela Re: studia - rozczarowanie(?) 03.11.09, 23:26

                        > Czyli moderacja nie jest merytoryczna, ale opiera się bez mała na
                        > zapisie na nazwisko? Muszę przyznać, że to jest dość żenujące.


                        Tak, forumowicz Kagan jest tu przypadkiem specjalnym. Programowo wycinane są
                        jego posty wiodące do kolejnych awantur, oskarżeń, grożenia sądem, obrażania i
                        podważania kompetencji wszystkich wokół, kopiowania skarg wysłanych do naczelnej
                        administracji forum, wreszcie zakładania rozpaczliwych wątków 'do eeeli' lub 'do
                        dala.taty', że jeśli natychmiast nie usuniemy z forum wszystkich tych, którzy
                        rzekomo dopuścili się zniesławienia pana Kagana alias Lecha Kellera, on wzywa
                        nad wszystkich przed oblicze zinstytucjalizowanej sprawiedliwości (tu zamaszysty
                        podpis, adres e-mail i odsylacz do wikipedii).
                        • pfg Moderowanie Kagana 04.11.09, 09:34
                          eeela napisała:

                          > Tak, forumowicz Kagan jest tu przypadkiem specjalnym. Programowo
                          > wycinane są
                          > jego posty wiodące do kolejnych awantur

                          Exectutive summary: Nie ciąć. Ignorować. Nikt nie jest bez winy.

                          Wersja długa: A wielu innych P.T.Uczestników to są dziewczątka
                          niewinne, które nigdy nikogo nie zaczepiają? Wolne żarty. Typowy
                          rozwój gałęzi wygląda tak:

                          Wariant A:
                          ==========

                          1. NowyUczestnik: Chcę robić doktorat za granicą? Który kraj
                          polecacie?

                          2. Kagan: Nie studiuj w Polsce, bo polski system jest archaiczny i
                          nie uznaje PhD z Monash Uni.

                          3. RegularnyUczestnik: Tak, Lesiu, a jak ci idzie wykładanie kafelków
                          w Portugalii?

                          4. Kagan: <flame>

                          Wariant B:
                          ==========

                          1. NowyUczestnik: Chcę robić doktorat za granicą? Który kraj
                          polecacie?

                          2. RegularnyUczestnik: A Lesio wykłada kafelki w Portugalii.

                          3. Kagan: <flame>

                          W obu wypadkach pruning następuje na poziomie 2, ale dopiero po
                          wystąpieniu 4 (wariant A) lub 3 (wariant B). Tymczasem cięcie w
                          wariancie A powinno być na poziomie 3 bez czekania na 4, w wariancie
                          B na poziomie 2 bez czekania na 3. Rozumiem opóźnienia w cięciu
                          spowodowane tym, że moderatorzy, poza moderowaniem, mają inne
                          zajęcia, ale niekiedy Kagan ze swoimi rantami spóźnia się (może też
                          ma inne zajęcia?) i wtedy widać, jak pod-wątek naturalnie się
                          rozwija. Za flejmy Kagana współwinni są Regularni Uczestnicy, którzy
                          kochają go prowokować i muszą, no MUSZĄ mu za każdym razem
                          odpowiedzieć. Tymczasem jedyną skuteczną metodą nie jest cięcie, ale
                          ignorowanie trola. Cięte zresztą są także neutralne wypowiedzi
                          Kagana, jak na przykład list, w którym - bez flejmów i bez
                          samochwalstwa! - wyliczył, z jakimi krajami mamy umowy o uznawalności
                          stopni naukowych (z dawnymi demoludami i cząstkowe umowy z Niemcami i
                          Francją). To akurat jest ciekawe, bo dowodzi, że nasz system istotnie
                          jest archaiczny, ale też poszło pod nóż. No chyba że informacje
                          Kagana były nieprawdziwe? Ale nawet wówczas należało je sprostować
                          zamiast usuwać.
                          • winoman Re: Moderowanie Kagana 04.11.09, 10:24
                            pfg napisał:

                            > Za flejmy Kagana współwinni są Regularni Uczestnicy, którzy
                            > kochają go prowokować i muszą, no MUSZĄ mu za każdym razem
                            > odpowiedzieć. Tymczasem jedyną skuteczną metodą nie jest cięcie, ale
                            > ignorowanie trola.

                            Zgadzam się całkowicie.

                            Pozdrawiam!
                            • pr0fes0r Re: Moderowanie Kagana 04.11.09, 12:56
                              winoman napisał:

                              > pfg napisał:
                              >
                              > > Za flejmy Kagana współwinni są Regularni Uczestnicy, którzy
                              > > kochają go prowokować i muszą, no MUSZĄ mu za każdym razem
                              > > odpowiedzieć. Tymczasem jedyną skuteczną metodą nie jest cięcie, ale
                              > > ignorowanie trola.
                              >
                              > Zgadzam się całkowicie.

                              Nie zgadzam się całkowicie. Przerabialiśmy to podejście i po dwóch tygodniach
                              wszystkie aktywne wątki wypełnione były jego identycznymi postami, a w paru
                              prowadził nawet aktywną dyskusję sam ze sobą pod różnymi nickami. Ignorowanie
                              tego akurat trolla to najkrótsza droga do zabicia forum. imo :>
                              • winoman Re: Moderowanie Kagana 04.11.09, 13:18
                                pr0fes0r napisał:

                                > Ignorowanie tego akurat trolla to najkrótsza droga do zabicia forum. imo :>

                                Pozwolę sobie mieć inną opinię, dla której wsparcia posłużę się własnym
                                przykładem. Z przykrością muszę bowiem stwierdzić, że od jakiegoś czasu
                                ignoruję nie tylko posty kagana, ale i wszystkich innych osób, które z dziwnym
                                upodobaniem dały mu się wciągnąć w idiotyczne nawalanki. Po co mam klikać w
                                czyjś post, skoro doświadczenie nauczyło mnie, że "z prawdopodobieństwem bliskim
                                pewności" znów będzie o kaganie?

                                Pozdrawiam!
                                • charioteer1 Re: Moderowanie Kagana 04.11.09, 13:26
                                  Przeciez nie jestes wyjatkiem!!! Rozumiem zal pfg, ze mu post wylecial, ale tego
                                  wszystkiego nie sposob czytac. Kagan w napadach slinotoku produkuje
                                  kilkadziesiat postow w ciagu godziny. Nie widac tego na forum, bo ktos to
                                  systematycznie, codziennie sprzata.
                                  • adept44_ltd Re: Moderowanie Kagana 04.11.09, 13:30
                                    ślinotoku? ładnie powiedziane ;-)
                                    • charioteer1 Re: Moderowanie Kagana 04.11.09, 13:34
                                      Adept, co ty mnie tak wychwalasz ostatnio? ;-)
                                      • adept44_ltd Re: Moderowanie Kagana 04.11.09, 14:07
                                        nie wiem, ale przypuszczam, że dla zachowania równowagi, jak dołożę Lesiowi,
                                        muszę trochę powychwalać ;-)
                          • adept44_ltd Re: Moderowanie Kagana 04.11.09, 11:22
                            robi wrażenie :-), coś w tym jest, że przyjęliśmy na siebie obowiązek
                            dokarmiania Lesia..., ale po prostu jesteśmy już od dawna zżyci z nim ;-) i
                            czasem nawet go tu brakuje... taki kanalizator złych emocji forumowych (sam
                            zresztą orzekł, że pośród jego wielu ról społecznych znajduje się i rola
                            forumowego Lesia)
                            co do umów o uznawaniu doktoratu - Lesio wkleił tę informacje po raz 9867, stąd
                            zapewne było cięcie...

                            co do ignorowania - nie wiem, zawsze może znaleźć się jakaś zbłąkana owieczka,
                            która przyjmie za dobrą monetę bredzenie doktora australijskiego...
                          • eeela Re: Moderowanie Kagana 04.11.09, 13:53
                            Tymczasem jedyną skuteczną metodą nie jest cięcie, ale
                            > ignorowanie trola.

                            Jesli jest tak, ze Kagan gada sam ze soba, a inni go ignoruja,
                            wycinam tylko Kagana. Jesli jest tak, ze Kagan gada z kims, wycinam
                            i Kagana, i kogos. Proste i jasne. Staram sie nie wycinac postow
                            neutralnych Kagana, chyba ze zawieraja informacje, ktora wsadza na
                            forum po raz tysieczny. Nie mam kontroli nad innymi forumowiczami i
                            nie moge im zabronic wdawania sie w pogaduszki z Kaganem, kazdy
                            jednak choc odrobine zasiedzialy forumowicz zdaje sobie sprawe z
                            tego, ze angazujac sie w pyskowki z Kaganem ryzykuje bycie wycietym.
                            Nam, moderatorom, tez czasem sie konczy cierpliwosc, i wtedy
                            wycinamy siebie nawzajem ;-)
                            • pfg Re: Moderowanie Kagana 04.11.09, 16:53
                              Ale przyznajesz, że moderacja nie jest merytoryczna, tylko ma
                              charakter zapisu na nazwisko? Powiem brutalnie: jak w PRLu. Patrz,
                              oto *przed* wysłaniem twojego listu chario i adept, kilka postów
                              wyżej, zaczęli sobie prawić uprzejmości o ślinotoku Kagana i
                              przywalaniu Lesiowi. I co? I nic. Tylko czekać, aż Kagan to
                              przeczyta, zacznie odpyskowywać i straszyć sądem, na co nasi dzielni
                              koledzy niewątpliwie odpowiedzą, na co Kagan, na co oni - aż któryś
                              z moderatorów tego nie usunie. Tymczasem to ty, skoro tu zajrzałaś,
                              powinnaś była listy chario i adepta usunąć, żeby zdusić flame war w
                              zarodku.
                              • charioteer1 Re: Moderowanie Kagana 04.11.09, 17:47
                                pfg napisał:

                                > oto *przed* wysłaniem twojego listu chario i adept, kilka postów
                                > wyżej, zaczęli sobie prawić uprzejmości o ślinotoku Kagana i
                                > przywalaniu Lesiowi.

                                Przepraszam, moglbys wyjasnic, co masz na mysli, odwolujac sie do tego
                                konkretnego postu, w ktorym zostalo uzyte slowo 'slinotok'? Nie rozumiem,
                                dlaczego slowo slinotok w kontekscie, w ktorym zostalo uzyte, zostalo przez
                                ciebie uznane za flejma.

                                To nie jest ani pierwsza, ani ostatnia dyskusja na tym forum o moderowaniu
                                kagana. Do grozb sadowych prowadza dyskuzje Z kaganem oraz dyskusje O kaganie.
                              • eeela Re: Moderowanie Kagana 05.11.09, 02:23
                                > Ale przyznajesz, że moderacja nie jest merytoryczna, tylko ma
                                > charakter zapisu na nazwisko? Powiem brutalnie: jak w PRLu.


                                Ależ mów brutalnie. Ależ owszem, jak wyżej napisałam, Kagan jest tu na
                                specjalnych warunkach. Innym wolno więcej, ponieważ inni nie popadają
                                ustawicznie w trollizm, a od czasu do czasu każdemu zdarzy się zaognić albo
                                przydać dyskusji pikanterii. W przypadku Kagana większość nawet drobnych
                                zaognień albo po prostu ustawicznych powtórzeń jest usuwana, bo na taki stosunek
                                uczciwie sobie zarobił. Większość moderatorów i stałych użytkowników forum
                                osiągnęła w tej kwestii, jak mi się zdaje, ogólne porozumienie.
                      • charioteer1 Moderacja!!! 04.11.09, 17:39
                        Bardzo prosze o NIEusuwanie zadnych wpisow kagana w tym watku?
                        • adept44_ltd Re: Moderacja!!! 04.11.09, 17:57
                          masz na uwadze rozwój jednej z gałęzi medycyny?
                          • charioteer1 Re: Moderacja!!! 04.11.09, 18:14
                            Nie, po prostu wkurzyl mnie tekst o PRL-owskiej cenzurze. Trudno rozmawiac o
                            chuliganstwie kagana, jezeli dowody tego chuliganstwa sa systematycznie usuwane
                            przez moderatorow na roznych forach.
    • pfg Re: studia - rozczarowanie(?) 03.11.09, 17:12
      mr_kagan napisała:

      > Czyzby nadmierna matematyzacja fizyki nie tlumaczy obecnego
      zastoju w tej
      > dziedzinie nauki?


      A skąd teza o zastoju fizyki? Można argumentować, iż w zastoju tkwią
      niektóre działy fizyki teoretycznej, starające się opisywać tak zwane
      oddziaływania fundamentalne. Lecz nawet wówczas zastój nie jest
      spowodowany "nadmierną matematyzcją", lecz "brakiem nowych danych
      doświadczalnych". Inne działy fizyki za to, dziękuję za dobre słowo,
      mają się całkiem dobrze.

      Panie Kagan, niedawno napisałem post krytykujący innych uczestników
      za nieprowokowane ataki na pana. Ale tym razem to pan pisze bzdury,
      jaskrawie wykraczając poza swój obszar kompetencji, tak jakby to pan
      chciał sprowokować jakąś malutką flame war.
    • yellow_tiger Re: studia - rozczarowanie(?) 04.11.09, 14:21
      Oj panie hellbike... cynicznie mówiąc jeśli chcesz się w przyszłości bawić w fizykę to swoje musisz odrobić. Nie ma tak dobrze, że będziesz tylko studiował to co ciebie interesuje, a to z tej prostej przyczyny, że w tym fachu nigdy nie wiadomo co ciebie zainteresuje. Teraz chcesz być teoretykiem, a za rok, dwa może będziesz chciał być eksperymentatorem w biofizyce albo na ciele stałym.

      Teraz mierzi ciebie analiza matematyczna...Zdaje się, że na początku przerabia się ciągi i szeregi... po co to komu? A za rok, dwa będzie zabawa w w ciągi i szeregi funkcyjne, analizę zespoloną, formy różniczkowe czy inne teorie grup. Bez tych nudnych podstaw które teraz przerabiasz nie zrozumiesz za cholerę bardziej zaawansowanych rzeczy (chyba, że jesteś geniuszem). A to dopiero początek orki... Pomyśl sobie co się będzie działo za rok gdy zacznie się pierwsza laborka... mierzenie zawartości cukru w cukrze, wyznaczanie ciepła właściwego ebonitu czy wyznaczania stałej grawitacji (nie wiem jakie teraz robi się laborki, pisze o tych które ja robiłem). Idziesz sobie na kilka godzin do labu i przez te kilka godzin podgrzewasz ebonitowy klocek do rożnych temperatur... pasjonujące zajęcie... albo przez cały dzień świecisz laserem w różne stężenia roztworu cukru. Potem będzie jeszcze lepiej.. Druga laborka i siedzenie w labie przez dwa trzy dni w tygodniu po 8-10 godzin i zabawa w powiedzmy zliczenie refleksów dyfrakcyjnych jakiegoś durnego kryształu, czy wyznaczanie prędkości mikrofal w falowodzie. Po co ci to w ogóle potrzebne zastanawiasz się? No i po jakimś czasie okazuje się, że potrzebne. Że np. te durne zliczanie refleksów świetnie się nadaje do badania struktury białek (temat mojej magisterki) i dzięki temu, że raz w życiu zrobiłeś to na piechotę za pomocą ołówka i kartki papieru wiesz jak działają algorytmy programów które to robią automatycznie. Wiesz gdzie można się spodziewać ryf i jakie są ograniczenia, bez zrobienia tego raz na piechotę to byś wiedział, że algorytm jest i że czasami nie działa ...

      Jesteś dopiero na samym początku bardzo długiej i meczącej drogi do zostania fizykiem. Zaprawdę powiadam ci, naprawdę ciekawe rzeczy to się zaczyna robić na specjalizacji czyli gdzieś w okolicach 4 roku. Do tego czasu to się uczysz jak trzymać młotek w reku aby sobie za bardzo palców nie poobijać przy wbijaniu szpilek w ścianę. Pocieszające jest, że po tej całej orce i robieniu pozornie niepotrzebnych rzeczy, jak się postarasz to możesz dostać do reki 3 kilogramowy młot kowalski i pójdziesz do kuźni... Tam będziesz mógł pokazać jak się ładnie nauczyłeś szpilki przybijać i poprzybijać kilka gwoździ. A jak zdasz i ten egzamin to być może ktoś ci da 50 kilowy sledgehammer w hucie i zaczniesz przybijać nity... wtedy dopiero zaczyna się prawdziwa zabawa. Świetna zabawa dająca ci możliwość bycia JEDYNA osoba na całej planecie która WIE jak coś działa. To jest naprawdę bardzo miłe uczucie, którego ci z całego serca życzę. Ale najpierw trzeba odrobić swoje przy wbijaniu szpilek w ścianę:)
      • matdokt Re: studia - rozczarowanie(?) 04.11.09, 20:12
        yellow_tiger napisał:

        > Teraz mierzi ciebie analiza matematyczna...Zdaje się, że na początku przerabia
        > się ciągi i szeregi... po co to komu? A za rok, dwa będzie zabawa w w ciągi i s
        > zeregi funkcyjne, analizę zespoloną, formy różniczkowe czy inne teorie grup. Be
        > z tych nudnych podstaw które teraz przerabiasz nie zrozumiesz za cholerę bardzi
        > ej zaawansowanych rzeczy (chyba, że jesteś geniuszem). A to dopiero początek or

        Zawsze mnie ciekawiło w jaki sposób na fizyce uczy się tych rzeczy. No bo aby
        ścisle wprowadzić formy różniczkowe, to trzeba troche znac geometrii
        różniczkowej i topologii np. co to jest rozmaitość, przestrzen styczna,
        kostyczna (moze nawet koneksja). Jak to wygladało u Ciebie? Czy uszyliscie się z
        jakiegoś podręcznika matematycznego (z dowodami)? Czy raczej mniej-wiecej
        pi-razy-oko na konkretnych przykładach?
        • pfg Re: studia - rozczarowanie(?) 04.11.09, 23:09
          matdokt napisał:

          > No bo aby
          > ścisle wprowadzić formy różniczkowe, to trzeba troche znac
          > geometrii
          > różniczkowej i topologii

          Nie wiem, gdzie studiuje yellow. Na UJ form różniczkowych w wykładach
          kursowych (chyba?) nie ma, poza twierdzeniem Carathedodory'ego na
          fizyce statystycznej, które w tej sytuacji jest dla większości
          studentów zupełnie niezrosumiałe. Topologia i rozmaitości są na
          analizie, którą prowadzą matematycy, więc z dowodami i wszelkimi
          szykanami (za moich czasów podstawowy podręcznikiem był Maurin; dla
          równowagi, podstawowym zbiorem zadań Demidowicz). Geometria
          różniczkowa pojawia się na wykładach dla wyższych lat - w moim
          wypadku na kursie OTW, robionym przez fizyków, ale matematycznie
          porządnie. Oczywiście jeśli ktoś chcę *pracować* czy to w OTW, czy w
          teorii strun, czy w geometrii nieprzemiennej, musi się dużo douczyć,
          ale raczej samodzielnie.

          Szkoła toruńska postawiła sobie kiedyś za punkt honoru wykładać całą
          fizykę teoretyczną w języku form różniczkowych, są więc podręczniki -
          współautorem każdego jest Ingarden (syn Romana, jeśli kogoś to
          interesuje) - do mechaniki, elektrodynamiki i fizyki statystycznej w
          tym formalizmie. Jest też dwutomowa "Analiza matematyczna dla
          fizyków" z tego kręgu (Ingarden chyba też jest współautorem -
          sprawdziłem, autorami są Lech Górniewicz i Roman S. Ingarden), formy
          chyba tam są, jeśli cię to interesuje, sprawdź sobie. Ale w Krakowie
          tych podręczników - poza fizyką statystyczną, stąd Caratheodory - się
          nie używa.
          • yellow_tiger Re: studia - rozczarowanie(?) 05.11.09, 08:21
            Yellow studiował na Hożej (UW) ale było to dawno temu, wiec teraz może być zupełnie inny program. Coby mnie za bardzo nie zdziwiło...
        • yellow_tiger Re: studia - rozczarowanie(?) 05.11.09, 08:17
          Gdy ja studiowałem te zagadnienia (nieco ponad 10 lat temu), to takie cuda jak rozmaitości czy topologia były na bodajże na 4 semestrze analizy. Formy różniczkowe pojawiły się na, o ile mnie pamięć nie myli, ostatnim semestrze analizy i były wprowadzone bardzo formalnie z dowodami... w końcu wykładowcą był dr matematyki (choć po fizyce:)). Oczywiście niewielu rozumiało o co w tym chodzi wiec na ćwiczeniach prowadzący tłumaczył na palcach co i jak, w jaki sposób to się je i do czego to potrzebne. Podręczniki to były nieśmiertelne Maurin i Rudin (przynajmniej większość z nich korzystała, ale nie jestem pewien czy one obejmują formy czy nie. Po prostu pamiętam, że analizy uczyło się z tych dwóch), ten drugi o niebo lepszy od tego pierwszego, tyle, że nie były to oficjalne podręczniki, że się tak wyrażę, a jedynie polecane...
          Generalnie to pamiętam, że jak gadaliśmy z naszymi sąsiadami po drugiej stronie ulicy to oni nie byli jakoś szczególnie zaszokowani barbarzyństwem matematyki na fizyce:)
    • hellbike plan studiow w poznaniu 04.11.09, 22:40
      Czy jest gdzies dostepny plan zajec z fizyki ogolnej na UAM?

      Mowie o planie na caly 3 letni okres studiow, a nie tylko na obecny semestr.
      szukalem kilkakrotnie i nie udalo mi sie znalezc. moze ktos wie cos na ten temat :>
    • hellbike Ksiazki z USA/UK a program polskich studiow 05.11.09, 19:00
      Czy znajdzie sie ktos, kto mial stycznosc z ksiazkami do analizy ze Stanow?
      Ciekawi mnie, czy swobodnie moge sie z nich uczyc i nie bac sie tego, ze na
      kolokwium okaze sie, ze mam jakies braki (bo ksiazki z ktorych korzystamy w
      Polsce sa bardziej rozbudowane).

      Konkretnie chodzi mi o Michael Spivak - Calculus,
      lub Tom Apostol, nazwa podobna.
      • pfg Re: Ksiazki z USA/UK a program polskich studiow 05.11.09, 22:07
        Co do zasady, powinieneś korzystać z książek, które polecili ci twoi
        prowadzący. Z książek dodatkowych - tylko dodatkowo. "Calculus" to
        zazwyczaj poziom niższy, niż Analiza matematyczna/Mathematical
        Analysis.

        Natomiast "Analiza na rozmaitościach" tegoż Spivaka to poziom
        (miejscami) wyższy.
        • matdokt Re: Ksiazki z USA/UK a program polskich studiow 05.11.09, 22:50
          pfg napisał:

          > Natomiast "Analiza na rozmaitościach" tegoż Spivaka to poziom
          > (miejscami) wyższy.

          mogę jedynie dodac, że powyzsza książka to jeden z podstawowych podreczników z
          analizy, dla przedmiotu "analiza matematyczna" na matematyce (przed ten trwa
          zazwyczaj 3 semestry)
          • hellbike Re: Ksiazki z USA/UK a program polskich studiow 05.11.09, 23:40
            "Calculus" ma ponad 600 stron, wiec to napewno inne ksiazki.
            • pfg Re: Ksiazki z USA/UK a program polskich studiow 06.11.09, 08:03
              hellbike napisał:

              > "Calculus" ma ponad 600 stron, wiec to napewno inne ksiazki.

              Ale my nie mamy co do tego żadnych wątpliwości ;-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja