Dodaj do ulubionych

Promotor pracy prof. dr hab. Wiki Pedia

20.03.10, 08:27
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,7682869,Zrodlo_wiedzy_dla_przyszlego_magistra__Wikipedia.html
Obserwuj wątek
    • chilly Re: Promotor pracy prof. dr hab. Wiki Pedia 20.03.10, 08:58

      forum.gazeta.pl/forum/w,902,108969049,108970596,Re_Zrodlo_wiedzy
      _dla_przyszlego_magistra_Wikipe.html
      • pr0fes0r Re: Promotor pracy prof. dr hab. Wiki Pedia 20.03.10, 09:59
        CytatMinisterstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego dostrzega problem. - Chcemy
        zobowiązać promotorów do odpowiedzialności za prace studentów i określić liczbę
        osób, których prace mogą promować - mówi "Rz" Bartosz Loba z ministerstwa.


        Ministerstwo dostrzega problem i ma genialne rozwiązanie - kolejny martwy przepis.
        • flamengista dlaczego martwy 20.03.10, 10:02
          Wprowadzić limity na grupy seminaryjne i niech PAKA to sprawdza.

          Ale limity sensowne, jak napisałem poniżej. 15 osób na seminarium to nie jest
          sensowna liczba - nawet w naukach społecznych.
          • pr0fes0r Re: dlaczego martwy 20.03.10, 10:08
            Dlatego martwy:

            Cytat
            Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego dostrzega problem. – Zobowiążemy
            promotorów do większej odpowiedzialności za prace studentów. Obrony i
            recenzje powinny być jawne
            , a jakość prac badana przez komisję akredytacyjną
            – mówi „Rz” Bartosz Loba z ministerstwa.


            Już kiedyś o tym rozmawialiśmy - jawność obron musi wiązać się na przykład z
            zapewnieniem sal z miejscami dla widowni, ogłaszaniem ich terminu z
            wyprzedzeniem i całą procedurą rodem z obron doktorskich. Na papierze wygląda to
            pięknie, ale w polskich warunkach lokalowych jest niewykonalne i pozostanie
            przepisem martwym.

            A PKA od zawsze bada treść i jakość prac dyplomowych na akredytowanych
            kierunkach, więc gdzie tutaj cokolwiek nowego i odkrywczego?
            • pr0fes0r Re: dlaczego martwy 20.03.10, 10:09
              www.rp.pl/artykul/19,449751_Magister_dzieki_Wikipedii.html
              Link do powyższego cytatu.
            • flamengista tak 20.03.10, 10:21
              magistrantów jest za dużo, by zrobić jawne obrony. I wydłużyłoby to czas ich
              trwania - samodzielni nie wychodziliby z komisji, nocowaliby na uczelni.

              Ja miałem na myśli kwestię liczebności grup, to da się załatwić odgórnie.
              • pr0fes0r Re: tak 20.03.10, 16:03
                Takie regulacje są na każdej uczelni, są minimalne i maksymalne stany dla grup
                ćwiczeniowych i seminaryjnych. Problem to jeden promotor i kilka grup
                seminaryjnych, nie liczebność poszczególnych grup.
                • chilly Re: tak 20.03.10, 17:08
                  Problemy jednak są. Po pierwsze, progi liczbowe dla grup są zbyt
                  wysokie. faktycznie, piętnastu seminarzystów to jest chmara. Powinno
                  zresztą być tak, że jeżeli na roku jest np. 63 studentów, to jest 5
                  grup, nie 4. W praktyce tę trójkę raczej się przydzieli innym. W
                  efekcie grupy bywają 18-19 osobowe.
                  Druga sprawa - liczba grup/promotora. Władze rektorskie próbują to
                  ograniczać - np. wprowadzając zasadę, że na "zaocznych", gdzie za
                  prace "promocyjne" czasami extra płacą promotorom, rektor dopuszcza
                  wypłaty za - uwaga, uwaga! - co najwyżej 30 magistrantów i 30
                  dyplomantów. A życie i tak to weryfikuje na niekorzyść wszystkich
                  zainteresowanych.
                  • zimnozimno1 Re: tak 20.03.10, 17:25
                    najlepiej gdy kazda praca byla opublikowana w internecie. mniej
                    plagiatow- brak sytuacji w ktorej ktos pisze w Warszawie, dostaje 5,
                    a potem ta sama prace ktos broni na przyklad w Gdansku. Promotorzy
                    dbaja o jakosc-poniewaz kazdy moze sprawdzic co za glupoty ktos
                    napisal i kto to zaakceptowal.
                    • chilly Re: tak 20.03.10, 18:55
                      Promotorzy musieliby mieć jeszcze łatwy i powszechny dostęp do systemu
                      antyplagiatowego.
                      • pr0fes0r Re: tak 20.03.10, 18:57
                        System antyplagiatowy jest niewiele wart, a do tego na bakier z prawem; stary
                        Google jest o wiele skuteczniejszy.
                        • chilly Re: tak 20.03.10, 19:05
                          No tak, ale ja nie mam czasu na wpisywanie do Google'a podejrzanych
                          zwrotów z dziesiątek prac. Zwłaszcza, że jak pokazują przykłady z
                          naszych rozmów, jednokrotne sprawdzenie może nie wystarczyć. Chce
                          systemu, gdzie wkładam CD i dostaje wynik. Może nie nazywać się
                          plagiat.pl. Ten ostatni traktuję raczej jako sposób na samosprawdzenie
                          przez studentów.
                          • pr0fes0r Re: tak 20.03.10, 21:17
                            Jeśli znasz swoich studentów i prowadzisz ich na bieżąco, wyłapanie plagiatu nie
                            jest trudne, wystarczy 5 minut z Google, które ma nad jakimkolwiek systemem
                            antyplagiatowym olbrzymią przewagę pod tytułem Google Books.
                    • pr0fes0r Re: tak 20.03.10, 18:57
                      Nie jestem pewien, czy nie byłoby to naruszeniem praw autorskich autora pracy.
                      • ford.ka Re: tak 20.03.10, 20:11
                        No to warunkiem zaliczenia seminarium musi być złożenie
                        oświadczenia, że kandydat zgadza się na wszelkie możliwe i
                        niemożliwe sposoby sprawdzenia oryginalności jego dzieła, i z góry
                        godzi się na tego skutki prawne.
                        • pr0fes0r Re: tak 20.03.10, 21:18
                          I też tak chyba jest już wszędzie (?) - u nas przynajmniej od 10 (?) lat.
                          • zimnozimno1 Re: tak 21.03.10, 13:33
                            a ja wlasnie umieram nad moja magisterka, zamiast krwi mam w zylach
                            lavazze
                            • pfg Re: tak 21.03.10, 16:53
                              zimnozimno1 napisała:

                              > zamiast krwi mam w zylach
                              > lavazze

                              Product placement?
                              • dala.tata Re: tak 21.03.10, 16:57
                                wlasnie wziales udzial w eksperymencie do pracy mgr zimnozimno.
                                • zimnozimno1 Re: tak 21.03.10, 18:24
                                  ktos musi byc wykorzystany. hehe..to tak przypadkowo :))
                  • flamengista powiem szczerze 21.03.10, 18:54
                    Po tym, co zobaczyłem w zeszłym semestrze (egzamin pisany w formie pracy
                    naukowej) - autentycznie boję się seminarium na zaocznych.

                    Pomijając kwestie plagiatów (z tym akurat spokojnie sobie umiem radzić) zostaje
                    problem poziomu. Otóż jakieś 80% zaocznych studentów ma spore problemy ze
                    stylistyką - w zasadzie nie umieją sklecić złożonego zdania po polsku. Nie
                    czytają też książek, więc nie wiem jak mają napisać pracę dyplomową.

                    Ja mogę ich nauczyć podstaw, ale nie napiszę za nich pracy! To była rola
                    polonisty, nie moja. Mi za to nie płacą! Nie zaakceptuję prac, które będą
                    napisane "po polskiemu", w oparciu o wikipedię i ściągę.pl.

                    Spodziewam się więc mnóstwa nieprzyjemności, stresu i przepychanek. Szczególnie
                    w drugim semestrze seminarium, gdy zacznę odwalać co większe kwiatki i nie dam
                    zaliczenia.

                    Naprawdę wolałbym, by skończono z tą fikcją, przynajmniej na poziomie
                    licencjackim i wprowadzono egzaminy dyplomowe.
                    • zimnozimno1 Re: powiem szczerze 21.03.10, 20:12
                      generalizujesz. ja licencjat robilam dziennie, magisterke robie
                      zaocznie, poniewaz pracuje. poziom narzuca prowadzacy poprzez jasno
                      ustalone zasady. Do serwisow o ktorych piszesz nawet nie zajrzalam,
                      moja praca powstaje od lipca, teraz praktycznie codziennie czytam
                      jakas ksiazke, przeznaczam na to caly moj wolny czas. Z relacji
                      kolezanek na innych kierunkach/uczelniach wiem, ze niektore maja
                      jedynie strukture. Czy to znaczy, ze sa gorsze? Nie, byc moze ktos
                      tego nie wymaga. Ciezko mi jest to wszystko robic, bo intensywnie
                      pracuje i podrozuje. Byc moze nie uwierzysz, ale pisanie tej pracy
                      daje mi prawdziwa satysfakcje, bo to nie tylko zrodla ale przede
                      wszystkim moje autentyczne zaangazowanie.
                      • pr0fes0r Re: powiem szczerze 21.03.10, 22:02
                        cipuchnek by Ci powiedział i podlinkował, jaką fallację popełniasz. Masz
                        styczność z własnymi pracami, większość z nas tutaj z licznymi własnych
                        studentów i cudzych. Poziom idzie w dół, natomiast zawartość internetu w pracach
                        wzrasta, oczywiście bezodnośnikowego. Podejście pani profesor od etyki w
                        biznesie jest bardzo powszechne (w internecie znaczy niczyje).
                      • flamengista nie generalizuję 22.03.10, 08:53
                        to, co piszę to obserwacja studentów I i II roku jednego z najpopularniejszych
                        kierunków z nauk społecznych. Na niezłym, krakowskim uniwersytecie.

                        W zeszłym semestrze każdy student w ramach egzaminu pisał pracę naukową. Na
                        zaocznych trafiło się ok. 10-15% świetnych studentów: napisali bardzo ciekawe
                        prace. Niektórzy mają ewidentne braki w wiedzy, ale nadrabiają to pracowitością
                        i entuzjazmem. Ty należysz po prostu do niewielkiej, chlubnej mniejszości.

                        Z drugiej strony - ok. połowa zaocznych przesłała mi plagiaty lub prace
                        plagiatopodobne. Kolejne 30% nawet nadesłało własne prace, ale prezentujące taki
                        poziom, że można się obawiać o ich prace licencjackie. Elementarne błędy, w tym
                        byki ortograficzne (w wordzie, gdzie program podkreśla błędy!), zdania koszmarne
                        pod względem stylistycznym, do tego sposób poruszania się po problematyce na
                        poziomie gimnazjum.

                        Jest wyraźna różnica od ostatnich 3-4 lat. Na zaocznych często byli słabsi
                        studenci, ale za to bardzie pracowici. Zdarzały się takie roczniki, że praca z
                        nimi była o wiele bardziej satysfakcjonująca niż z dziennymi. Widać było realne
                        efekty swojej pracy. Teraz to się zmienia - niestety na gorsze. Winny jest
                        oczywiście niż. Na "pocieszenie" mogę dodać, że poziom na dziennych też spada w
                        sposób znaczący.

                        PS. a jasno ustalone zasady nic nie dają. Na kursie na ćwiczeniach uczono co to
                        jest plagiat, jak go unikać, jak powoływać się na źródła, jak parafrazować etc.
                        Również na wykładzie to mówiłem i poinformowałem, jakie są konsekwencje
                        podesłania plagiatu.

                        PS2. Cytatteraz praktycznie codziennie czytam jakas ksiazke, przeznaczam na to
                        caly moj wolny czas


                        Wśród moich studentów zaocznych jest spora grupa, która w życiu nie przeczytała
                        jednej całej książki. Podkreślę raz jeszcze: jesteś wyjątkiem.
                      • panihudson Re: powiem szczerze 23.03.10, 12:17
                        podzielam pogląd
                    • pfg Re: powiem szczerze 21.03.10, 22:37
                      flamengista napisał:

                      > w zasadzie nie umieją sklecić złożonego zdania po polsku.

                      Kilka lat temu miałem studenta, który w ramach swojej pracy
                      magisterskiej maił opracować pewien algorytm liczenia czegoś tam
                      (korzystając z mojego luźnego pomysłu miał uogólnić istniejący
                      algorytm), a następnie wykorzystać go w obliczeniach. Człowiek to
                      zrobił całkiem dobrze, podobało mi się, byłem zadowolony. No ale
                      przyszło do pisania pracy - trzeba dać jakieś wprowadzenie, następnie
                      opisać część merytoryczną (same wzory nie wystarczają!), wreszcie
                      omówić wyniki. No i okazało się, że ten gość - pięć lat po
                      obowiązkowej maturze z polskiego! - nie jest w stanie zbudować
                      *żadnej* wypowiedzi pisemnej w jako-tako poprawnym języku polskim.
                      Dramat. Musiałem mu poprawiać dosłownie każde zdanie, a jeszcze
                      ściślej, każdy ciąg wyrazów, który on uważał za zdanie. To była
                      katorga. Podkreślam wyraźnie, że część merytoryczną ten człowiek
                      wykonał więcej niż poprawnie.

                      Teraz mam regularnie do czynienia ze studentami niższych lat, którzy
                      mają ITS. Otóż zmuszam ich, wbrew ich głośnym protestom, do
                      *pisania*, fizycznego pisania prac przejściowych. Wiem, że uczniowie
                      w liceach i studenci "uczą się" metodą 3xZ (zakuć, zdać, zapomnieć),
                      ale żeby to dotyczyło też pisania po polsku?!

                      > Nie
                      > czytają też książek, więc nie wiem jak mają napisać pracę
                      > dyplomową.

                      Po pierwsze, nikt niczego nie czyta. Po drugie, jeśli czyta, nic z
                      tego nie rozumie. Po drugie, jeśli rozumie, nie umie tego przekazać
                      innym. Taka ścieżka od Parmenidesa, poprzez Ortegę y Gasseta, do Lema
                      :-) Z ukłonami dla Lesia (z uwagi na Lema).
                      • dala.tata Re: powiem szczerze 21.03.10, 22:42
                        kurcze, pfg'u, ale skad on mial umiec pisac prace mgr? ile to prac
                        quasi-naukowych nauczono go pisac w szkole? a ile prac pisza u was studenci w
                        czasie studiow?

                        pisanie wypracowania na maturze to cos innego niz pisanie pracy mgr. mnie
                        zwrocono uwage, ze pisze po polsku jakbym tlumaczyl z ang. no ale jak mialem
                        pisac, jesli moja praca mgr byla jedyna praca ktora napisalem z 'mojej
                        dziedziny', a 90 proc literatury ktora cytowalem byla po angielsku.
                        • pfg Re: powiem szczerze 21.03.10, 23:18
                          dala.tata napisał:

                          > kurcze, pfg'u, ale skad on mial umiec pisac prace mgr?

                          Jego problemem nie była nieumiejętność pisania pracy magisterskiej.
                          Jego problemem była nieumiejętność pisania - budowania zdań z
                          podmiotem i orzeczeniem, z zachowaniem rzędu czasowników itp -
                          kropka.

                          > a ile prac pisza u was studenci w
                          > czasie studiow?

                          Za mało. I dlatego ja swoim każę pisać.
                          • dala.tata Re: powiem szczerze 21.03.10, 23:34
                            hmmm, nie jestem pewien czy na tym poziomie jest cos takiego jak pisanie: jest
                            zawsze pisanie czegos.

                            nie znam, rzecz jasna, konkretnego przypadku, i pewnie to ty masz racje. jednak
                            studenci nie pisza, nie sa uczeni pisania. nie dziwota, ze nie umieja pisac
                            pracy mgr.
                            • pr0fes0r Re: powiem szczerze 22.03.10, 00:22
                              dala.tata napisał:

                              > jednak
                              > studenci nie pisza, nie sa uczeni pisania. nie dziwota, ze nie umieja pisac
                              > pracy mgr.

                              Powiedz, skąd Ty bierzesz te dziwne wyobrażenia na temat polskiego szkolnictwa
                              wyższego? Pisanie tekstów akademickich/academic writing żyje i ma się dobrze na
                              zauważalnej liczbie uczelni. Co do tego, że studenci nie piszą - zapraszam z
                              wizytą do nas, może zmienisz zdanie. Aczkolwiek potrafię sobie wyobrazić i
                              sytuację zgoła przeciwną, zgodną z Twoimi wyobrażeniami - w końcu nie dalej jak
                              podczas ostatniej kampanii rekrutacyjnej pt. "drzwi otwarte" miałem przyjemność
                              jechać windą z potencjalną kandydatką i jej rodzicielką, które wymieniały się
                              uwagami w stylu "a na X to ja nie pójdę, bo mówią, że tam czytać trzeba".
                              • dala.tata Re: powiem szczerze 22.03.10, 01:02
                                profesorze, mam wyklady na drugiej polskiej uczelni w ciagu ostatich paru lat.
                                ani na jednej ani drugiej studenci nie pisza. pewnie mam pecha.

                                niewatpliwie na kierunkach filologicznych jest inaczej - calkowicie
                                niewatpliwie. choc ja na kierunku filologicznym (w zamierzhclych prawie juz
                                czasach, na elitarnej polskiej uczelni) napisalem nie wiecej niz 5 prac w ciagu
                                studiow. pewnie znow mialem pecha? no i dawno bylo, wiec sie nie liczy, co?
                                teraz z cala pewnoscia studenci pisza na potege.

                                ale prosze powiedz, ile prac na kierunkach niefilologicznych pisza na twej
                                uczelni studenci. a co do uczenia pisania, prosze powiedz, na czym polega
                                uczenie pisania na tej zauwazalnej liczbie uczelni.

                                jak zwykle niezwykle chetnie przyznam sie, ze znow sie myle.
                                • pr0fes0r Re: powiem szczerze 22.03.10, 08:50
                                  Ok, niewątpliwie mam postrzeganie spaczone klapkami mojego kierunku, jak dobrze
                                  wiesz, obrzydliwie wręcz filologicznego. U nas w każdym razie pisze się sporo,
                                  studenci są uczeni, jak pisać teksty naukowe, "dzięki" reformie 3+2
                                  jednosemestralny kurs pisania tekstów akademickich jest też na 1. roku studiów
                                  drugiego stopnia. Jak jest gdzie indziej - zapewne różnie, widziałem i jedno, i
                                  drugie, ale Twoje stwierdzenie "jednak studenci nie pisza, nie sa uczeni
                                  pisania" było zbyt ogólne, a przez to niesprawiedliwe.

                                  Inna rzecz jest taka, że umasowienie studiów wyższych wymusza odejście od prac
                                  pisemnych i egzaminów opisowych jako takich, bo kiedy niby to poprawiać? I nic w
                                  tym zaskakującego, z egzaminami i zaliczeniami w formie testu wielokrotnego
                                  wyboru po raz pierwszy spotkałem się w czasie mojego pobytu na jednej z
                                  najlepszych uczelni amerykańskich.
                                  • dala.tata Re: powiem szczerze 22.03.10, 11:40
                                    niech bedzie, ze generalizuje, chetnie to przyznaje, choc tzw nos mowi mi, ze to
                                    raczej wy jestescie wyjatkiem, a nie regula. generalizacja zatem, jak na forum,
                                    mysle ze bardziej jest uprawniona niz nie. ale bije sie w piersi.

                                    i oczywiscie masz racje - po czesci problemem jest umasowienie studiow, ale po
                                    czesci nie. jak mowie - ja studiowalem dlugo przed umasownieniem i nie pisalem.
                          • flamengista zacznijmy od tego 22.03.10, 09:01
                            że ja w szkole średniej musiałem praktycznie co 2-3 tygodnie napisać
                            wypracowanie z języka polskiego. Raz w miesiącu było zaś dyktando.

                            Do tego matura w formie wypracowania - zarówno z polskiego, jak i z historii.

                            Na studiach też miałem co najmniej z 5 przedmiotów, z których pisałem pracę. Nie
                            licząc egzaminów opisowych.

                            Teraz w szkole średniej rozwiązuje się testy, pierwsze "wypracowania" trzeba
                            napisać u nadambitnego wykładowcy na studiach. Jak się na niego nie natrafi, to
                            praca dyplomowa (licencjacka) jest pierwszą dłuższą formą literacką (maili nie
                            liczę) w życiu!

                            Zgadzam się, na uczelni za mało wymagamy pisania. Ale jest to pochodną:
                            1. tego, co robi się (a raczej nie robi) w szkole średniej
                            2. zbyt dużej liczby studentów. Ja w ramach egzaminu w zeszłej sesji poprawiłem
                            230 prac studentów w I terminie (wszystko to były eseje naukowe do 10 stron), 60
                            prac w II a w III mam ich ok. 20. Łącznie ponad 300 prac. Poświęciłem na ich
                            poprawienie min. 60 godzin. Ja się nie dziwię, że moim kolegom się nie chce. Mi
                            też się odechciało.
                            • zimnozimno1 Re: zacznijmy od tego 22.03.10, 10:21
                              nie wiem. moze zacznijmy sie zastanawiac po prostu nad szkolami
                              srednimi. ja bylam w klasie humanistycznej, z trzema jezykami
                              obcymi. Rowniez pisalam wypracowania raz w tygodniu. Nam jasno
                              zaznaczono juz wtedy, plagiat to kradziez. Oczywiscie zadnych
                              formalnych konsekwencji nie bylo, ale gdy ktos sciagnal cos z
                              internetu, mogl liczyc na zawalenie liceum. Nie piescili sie, tylu
                              uczniow, ze nikt nie osmielil sie niczego kopiowac. Wtedy bylo
                              mnostwo kandydatow, teraz slyszalam, ze tylko dwie osoby na miejsce.
                              Wiec masz racje, niz jest przyczyna obnizania sie poziomu, ale ja
                              bym dala adnotacje: nie akceptuje i tyle. Jakies sadystyczne
                              zdolnosci w sobie mam...
                              • flamengista cóż 22.03.10, 18:11
                                ja też dziadostwa nie akceptuję. Również i w 3 terminie.
                    • panihudson Re: powiem szczerze 23.03.10, 12:15
                      flamengista napisał: Otóż jakieś 80% zaocznych studentów ma spore problemy ze
                      stylistyką - w zasadzie nie umieją sklecić złożonego zdania po polsku


                      - słyszałm wielokrotnie opinie profesorów i doktorów - że to nie jest prawda.
                      chyba zależy to też od uczelni i rejonu kraju, nie powinno się uogólniać
                      • adept44_ltd Re: powiem szczerze 23.03.10, 12:20
                        moje doświadczenie jest podobne do tego, co pisze fla
                        • panihudson Re: powiem szczerze 23.03.10, 12:27
                          adept44_ltd napisał:

                          > moje doświadczenie jest podobne do tego, co pisze fla


                          to smutne co piszecie. mój profesor mówił, 0 30% studentów do odsiania, reszta
                          wg niego jest o.k.
                      • flamengista przecież wyraźnie 23.03.10, 12:20
                        piszę, że chodzi o moją uczelnię.
                    • tocqueville Re: powiem szczerze 28.03.10, 06:41
                      do tej pory prowadziłem jedno seminarium licencjackie - ok. 20 studentów. To
                      była prawdziwa orka na ugorze (może poza 3-4 osobami, gdzie było ok). Co za
                      pomysły (niesamowity woluntaryzm=kompletnie niedostosowanie zamierzeń do
                      własnych możliwości-wymyślanie tematów, z jakimi mógłby się może zmierzyć jakiś
                      zespół międzynarodowy i upieranie się przy nich), jaki sposób pisania (swobodny
                      zapis "tego-co-mi-akurat-przyszło-do-głowy", brak umiejętności sklecenia
                      sensownego zdania, akapity kolejne w ogóle niepowiązane ze sobą). Wymagało to
                      ode włożenia mnie ogromu pracy, żeby nadać temu jakiś sens. Od tej pory staram
                      się unikać seminariów, choć pewnie kiedyś mnie znowu dopadną.
                      • flamengista my nie mamy wyjścia 28.03.10, 12:57
                        z powodów niedoborów kadrowych jestem skazany na prowadzenie seminariów
                        licencjackich przez następne kilka lat.

                        Na dziennych to może być nawet przyjemne. Ale na niestacjonarnych...
    • flamengista zabawne 20.03.10, 09:54
      CytatChcemy zobowiązać promotorów do odpowiedzialności za prace studentów i
      określić liczbę osób, których prace mogą promować


      Do niczego nie trzeba nas zobowiązać! Przyzwoity człowiek pod g.wnem się nie
      podpisze, a już na pewno nie własnym nazwiskiem.

      Natomiast można odgórnie ustalić limit grup seminaryjnych na licencjacie i
      magisterce. Proponuję na kierunkach społeczno-humanistycznych, by był to
      przedział 6-10 osób.

      Ja na normalnej, państwowej uczelni (uniwersytecie!) będę miał grupę 15-osobową
      (seminarium licencjackie). Toż to jakiś absurd. Szczególnie na zaocznych, gdzie
      poziom jest jaki jest.

      Niestety, człowiek się z czasem robi mądrzejszy i widzi jak był naiwny
      wcześniej. Wprowadziliśmy plagiat.pl, który miał być lekiem na całe zło. Ale nie
      jest. Niektórzy wykładowcy twierdzą wręcz, że jest zawodny. Nic nie zastąpi
      regularnej pracy ze studentem.

      Co więcej, musi być gotowość władz uczelni do pogodzenia się z faktem, że nie
      wszyscy studenci swoje prace obronią. Szczególnie ci zaoczni. Z moich pobieżnych
      obserwacji wynika, że u nas to może być jakieś 40% zaocznych. Ich napisanie
      własnej, 60-stronicowej pracy po prostu przerasta.

      Albo, jak mamy kontynuować fikcję 100% skolaryzacji, to wprowadźmy egzamin
      dyplomowy zamiast pracy!
      • chilly Re: zabawne 20.03.10, 17:15
        No właśnie. Ale dlaczego praca licencjacka ma być akurat 60-
        stronicowa? Skoro na anglistyce piszą 10-stronicowe wypracowanie. A
        może 100-120 stron? No i co właściwie różni dobra prace licencjacka
        od kiepskiej pracy magisterskiej?
        Co zaś do objętości prac (wiem, wiem, jakości pracy nie mierzy się na
        metry czy kilogramy... ). Baaardzo obszerne prace pisano w b. ZSRR.
        Az zmienił się ustrój i naukowcy też musieli zacząć pracować na kilku
        etatach, co zmniejszyło ich zapał do recenzowania. szybko więc
        wprowadzono ograniczenia USTAWOWE: praca doktorska - max 150 stron,
        dysertacja habilitacyjna - max 250 stron. W dziedzinach
        "humanizujacych" z możliwością rozszerzenia o 20%, czyli,
        odpowiednio, do 180 i 300 stron. I chwatit!
        Przetłumaczmy to teraz na "język" magisteriów i licencjatów.
        Co zaś do pomysłu publicznych obron - booomba!
        • pr0fes0r Re: zabawne 20.03.10, 17:57
          Na jakiej anglistyce przechodzą licencjaty na 10 stron????
        • flamengista Re: zabawne 21.03.10, 18:47
          Jakieś kryteria jednak są. Musi być jakaś struktura pracy, kilka rozdziałów,
          jakiś problem badawczy etc.

          Natomiast bardzo chciałbym wiedzieć, na której anglistyce praca licencjacka to
          10-stronicowe wypracowanie. Chyba, że masz na myśli wypracowanie pisane w formie
          egzaminu licencjackiego. Ale to coś zupełnie innego.
          • chilly Re: zabawne 22.03.10, 20:06
            Tak, chyba to miałem na myśli :) Sorry, to nie moja działka, więc nie
            ogarniałem tematu. W każdym razie chodziło o absolwentów kolegium
            językowego pod opieka uni. Jednak, jak na mój gust, jaka jest różnica?
            Tak czy owak zawsze Nowak. Znaczy się dyplom licencjacki jest (taki
            sam?).
            • flamengista ale to jednak coś innego 22.03.10, 20:12
              Owszem, dyplom ten sam. Ale poziom trudności takiego egzaminu wcale nie musi być
              niski. Mój brat właśnie będzie do takiego podchodzić na jednym z filologicznych
              kierunków. Ponoć nie jest to łatwy egzamin.

              Tymczasem napisanie odtwórczej, ale poprawnej pracy licencjackiej to w sumie
              pikuś. Nie mówiąc już o obronieniu ściągniętej pracy z internetu.

              Dlatego moim zdaniem pomysł z egzaminem dyplomowym nie jest zły.
              • chilly Re: ale to jednak coś innego 22.03.10, 23:16
                Po cichu wszyscy (?) są za egzaminem. Chodzi jednak o te godziny do
                pensum. Fakt, harówka, ale nie trzeba mieć 15 wykładów po 15 h, a z
                każdego egzamin dla 150 osób.
                • flamengista ja wolę wykłady:) 23.03.10, 08:44
                  Wykład owszem przygotowuje się, ale często jednorazowo. Potem wymieniasz tylko
                  niektóre elementy, a to zajmuje mało czasu.

                  Egzamin z większości przedmiotów też można przeprowadzić sprawnie i szybko.
                  Najlepiej w formie testów.

                  Natomiast seminarium to kilkudziesięcio-godzinna harówa, gdzie 1-2 kiepskich
                  studentów może ci permanentnie psuć humor. U nas seminarium dyplomowe to 20
                  godzin (rozbite na 3 semestry - łącznie 60). Wolę zamiast tego nawet ten
                  15-godzinny wykład. Choć na ogół mam wykłady 30-godzinne.
                • tocqueville Re: ale to jednak coś innego 28.03.10, 06:47
                  Ja lubię wykłady, bardziej niż ćwiczenia czy (zdecydowanie!) niż seminaria.
                  Wykładom nadaję taki kształt jaki pragnę i całkowicie nad jego przebiegiem
                  panuję. Po prostu jest Ordung :)
              • zimnozimno1 Re: ale to jednak coś innego 23.03.10, 10:39
                o jak milutko. a w jakim miescie?
                • zimnozimno1 Re: ale to jednak coś innego 23.03.10, 10:42
                  pytanie do flamengista, zwiazane z jego bratem :)
                  • flamengista UJ 23.03.10, 11:44
                    jw.
                    • zimnozimno1 Re: UJ 23.03.10, 11:55
                      tak, poziom egzaminu licencjackiego jest tam wysoki. ja robilam na
                      UW, potem zmienilam miejsce zamieszkania i koncze gdzie indziej :)
      • ford.ka Re: zabawne 20.03.10, 18:30
        Moja Ukochana Rada Wydziału (a jak czytają?) wprowadziła zasadę, że
        na jednego promotora może przypadać 8 (ośmioro) magistrantów. Jeśli
        prowadzi prace licencjackie (też lub zamiast), to w sumie
        magistrantów i licencjatów nie może być więcej niż 10 sztuk.
        Co zrobiły instytuty prowadzące płatne zajęcia (i cierpiące na stały
        brak promotorów mimo zagonienia dr-ów do promowania magisterek i mgr-
        ów do promowania licencjatów)? Ustaliły, że limit jak najbardziej
        obowiązuje, ale... na jeden rodzaj studiów. Czyli jak ktoś uczy na
        dziennych, zaocznych i wieczorowych, może mieć i 30 prac pod sobą.
        Fajne, nie?
        • chilly Re: zabawne 20.03.10, 19:01
          fajnie to jest na kierunkach ścisłych, gdzie brakuje studentów.
          Koledzy z chemii ustalili np. że na jednego profa może przypadać max
          6 magistrantów, a na doktora - 2. Ponadto jest jeszcze funkcja
          'opiekuna technicznego", co oznacza, ze student pracuje pod opieką
          doktora czy magistra, ale prof swoje godziny dostanie. Nie wiem jak
          dziś, ale kiedyś było to 25 godzin za promotorstwo, często fikcyjne
          (promotor widział prace już oprawioną), i 15 godzin za opiekę
          techniczną. sześciu magistrantów dawało profowi 150 godzin do pensum,
          miałby więc czas na naukę, gdyby nie inne ważne obowiązki.
          Tym niemniej, w takich warunkach można mówić o rozwoju studenta i
          współpracy z opiekunem/promotorem. Nic, tylko zawyć.
          • pfg Re: zabawne 21.03.10, 09:39
            chilly napisał:

            > dziś, ale kiedyś było to 25 godzin za promotorstwo, często fikcyjne
            > (promotor widział prace już oprawioną), i 15 godzin za opiekę
            > techniczną. sześciu magistrantów dawało profowi 150 godzin do
            > pensum

            Na UJ, po serii skandali z pracami magisterskimi na kierunkach
            masowych, ustalono, że w formie opieki nad studentami - w to liczy
            się i opieka nad doktorantami, i nad magistrantami, i nad
            licencjatami, i nad studentami mającymi ITS - można rozliczać co
            najwyżej 1/3 pensum, przy czym za jednego studenta dostaje się 10
            godzin rocznie. To dotyczy całego UJ, wszystkich studiów
            stacjonarnych. Jeżeli ktoś ma wyrobione pensum, to więcej
            magistrantów etc może brać pro bono lub może żądać
            wynagrodzenia jak za godziny ponadwymiarowe. W praktyce, na
            wydziałach ścisłych, gdzie, jak słusznie zauważa chilly, studentów
            jest mało, władze nie zgadzają się na nadliczbowych płatnych
            magistrantów.

            Aha, jeśli za opiekę "techniczną" nad studentem przyznaje się godziny
            dydaktyczne, nie można przyznawać godzin promotorowi. Innymi słowy,
            każdy magistrant daje globalnie nie więcej niż 10 godzin do pensum.
            Recenzowanie prac magisterskich odbywa się wyłącznie pro bono.
            • dr_pitcher Re: zabawne 28.03.10, 06:13
              10 godzin rocznie na studenta? To stanowczo za malo!!!
        • flamengista ale jaka dziedzina? 21.03.10, 18:44
          Ja będę miał 30 i to tylko na 2 seminariach - licencjackich. Za 40 godzin do
          pensum (u nas seminaria są po 20 godzin w semestrze).

          30 seminarzystów na wszystkich poziomach - to jeszcze na granicy, ale pod
          warunkiem że to studia humanistyczne lub społeczne. Choć moim zdaniem granicą
          powinno być max. 20 dyplomantów na osobę.

          Natomiast w naukach ścisłych to jakiś kosmos i totalna fikcja.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka